Dodaj do ulubionych

Plebiscyt na bzdury

10.02.19, 09:25
http://i65.tinypic.com/2mi17hs.jpg

Prezydent RP ma upodobanie do tez absurdalnych, mówi rzeczy, których nikt by nie wymyślił. Nic dziwnego, że wygrał plebiscyt na klimatyczną bzdurę roku. OKO.press zgłasza 12 wypowiedzi Dudy do ewentualnych plebiscytów na bzdurę historyczną, ustrojową, zagraniczną, antykobiecą, o siłach nadprzyrodzonych, uchodźcach, Unii, ekshumacjach, żarówkach...

OKO.press wybrało wypowiedzi Głowy Państwa do 12 możliwych plebiscytów na bzdury w innych kategoriach. Sądzimy, że miałby równie duże szanse. Bo choć jako „najwyższy przedstawiciel RP i gwarant ciągłości władzy państwowej, który czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium” powinien być poważniejszy, to specjalizuje się w takiej właśnie formie wypowiedzi.

http://i63.tinypic.com/3097moo.jpg

1. Portal uznał słowa Dudy z jego przemówieniu otwierającego 3 grudnia 2018 szczyt klimatyczny w Katowicach za największą bzdurę 2018 roku. Uzasadnia: „Stanowisko nauki jest jednoznaczne: nie ma możliwości pogodzenia dalszego spalania paliw kopalnych z ochroną klimatu. Spalanie węgla oznacza emisje dwutlenku węgla a – jak przeczytamy w Specjalnym Raporcie IPCC – jeśli chcielibyśmy zatrzymać ocieplanie się klimatu, musimy całkowicie zaprzestać takich emisji”.

cdn.
Edytor zaawansowany
  • wscieklyuklad 10.02.19, 09:31
    Wtręcik - to się uczy, stałe uczy i ciągle uczy, ale ze skutkiem jak w ramce i komentarzu. Dramat.
  • sorel.lina 10.02.19, 09:31
    2. Bzdura ustrojowa, czyli Duda o istocie demokracji (niezbyt śmieszne)

    Gdyby w 2018 roku odbywał się plebiscyt na bzdurę o ustroju państwa, zgłosilibyśmy ten cytat z orędzia Dudy z okazji 550. rocznicy parlamentaryzmu w Polsce wygłoszonego 13 lipca 2018:

    "Nie można odmawiać zwycięskiej większości prawa do realizacji programu. Spełnianie zapowiedzi jest obowiązkiem względem obywateli. Podważanie tych zasad jest sprzeczne z podstawami demokracji przedstawicielskiej. Podmywa fundamenty parlamentaryzmu."

    Prezydent podał zdumiewającą definicję demokracji przedstawicielskiej oraz „fundamentów parlamentaryzmu” sprowadzając je do „realizacji programu partii, która wygrała wybory”. Duda występuje w obronie PiS, które w reformach sądowniczych narusza zasadę praworządności, a zarazem twierdzi, że tak obiecało swoim wyborcom. Co zresztą nie jest prawdą – w programie PiS nie było tak drastycznych zmian (czytaj szczegółową analizę), była za to deklaracja, że wszystkie zmiany „nastąpić muszą z zachowaniem podstawowych konstytucyjnych gwarancji niezależności i niezawisłości”.

    Duda zapomina, że fundamentem demokracji nie jest wola polityczna rządzących lecz przestrzeganie demokratycznych fundamentów, na czele właśnie z zasadą praworządności.

    Definicja prezydenta zasługuje na miano bzdury i to groźnej. „Maksymę, która głosi, że większość ma prawo czynić w sferze rządzenia krajem wszystko, co zechce, uważam za bezbożną i godną pogardy” – pisał w 1835 roku Alexis de Tocqueville, klasyk myśli demokratycznej.

    Z definicją prezydenta zgodziliby się za to tacy demokraci jak Orbán, Erdoğan i Putin. Wszyscy oni podważają fundamenty demokracji, m.in. trójpodział władz, i wprowadzają system nazywany autokracją wyborczą.

    W prostszej wersji tę ustrojową bzdurę wyraził Marcin Wolski, nadworny satyryk PiS
    i szef TVP 2: „Jest jak w brydżu, rozdaje ten, kto bierze ostatnią lewę.
    Zasady są proste: były wybory, wygrała ta partia, więc trzeba się z tym pogodzić i morda w kubeł”.
  • sorel.lina 10.02.19, 09:34
    3. Bzdura historyczna o żołnierzach wyklętych, czyli najpierw pogrzeb, potem ciało


    Podczas pogrzebu ofiar represji stalinowskich w sierpniu 2016 roku Andrzej Duda postanowił połączyć promocję „żołnierzy wyklętych” z oskarżeniem całej III Rzeczpospolitej i rządzących w niej elit, które – tak jak władze PRL – rzekomo wymazywały pamięć o „żołnierzach wyklętych”:

    Proszę państwa, o ile do 1989 roku rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali "Inkę" i "Zagończyka" to przecież po 1989 roku teoretycznie nie. To jak to się stało, że trzeba było 27 lat czekać, by Polska mogła pochować swoich bohaterów

    Odpowiedź na retoryczne pytanie Dudy jest prostsza niż by się zdawało: pogrzeb odbył się 27 lat po odzyskaniu przez Polskę suwerenności dlatego, że ciała „Inki” i „Zagończyka” odnaleziono dopiero w 2014 roku, a ich tożsamość potwierdzono dopiero:

    Danuty Siedzikówny ps. „Inka” – w marcu 2015,
    Feliksa Selmanowicza ps. „Zagończyk” – czerwcu 2016.

    Za rządów PiS (2005-2007), prezydentury Lecha Kaczyńskiego (2005-2010) oraz prezesury IPN Janusza Kurtyki (2005-2010) nie uruchomiono poszukiwań ciał żołnierzy wyklętych.

    Zarzut prezydenta jest zatem nonsensowny, bo nie da się pochować ofiary zanim jej ciało zostaje odnalezione. A ostrze polityczne tej bzdury jest zupełnie nietrafione.
  • sorel.lina 10.02.19, 09:41
    4. Bzdura o żarówkach, czyli głupia Unia odbiera nam suwerenność

    O żarówkach prezydent wypowiedział się w październiku 2018, w Berlinie na XIX Forum Polsko-Niemieckim, siedząc obok nieco zdetonowanego b. prezydenta Niemiec – Franka-Waltera Steinmeiera.

    "Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, dlaczego UE zabrania tego, zabrania tamtego. Dlaczego na przykład w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki, można kupić tylko żarówkę energooszczędną? Nie wolno kupić, bo UE zakazała."

    Bzdura jest potrójna.

    - Po pierwsze, MOŻNA kupić zwykłą żarówkę. Wystarczy w Google wpisać „zwykła żarówka”:

    http://i64.tinypic.com/23ljp83.jpg

    - Po drugie, unijny zakaz, na który zgodę wyraziły wszystkie państwa UE, jest decyzją racjonalną, bo żarówki energooszczędne są bardziej ekonomiczne – i co dziś szczególnie ważne – ekologiczne. Nie ma co głupio narzekać.

    - Po trzecie, żarówki mają być dowodem na „niedosyt demokracji”. Na deficyt demokracji w UE rzeka wielu analityków, ale przykład został wyjątkowo źle dobrany. Duda wyraził tu raczej rytualne dla eurosceptyków utyskiwanie, że cokolwiek Bruksela zrobi, nawet jak najsłuszniej, to musi być „dyktat” i zamach na suwerenność narodu (np. polskiego)."

    Przesłanką dla kompromitującej refleksji Dudy jest wiara, że „polskość” – ukazana jako zrodzona w cierpieniu i bohaterskiej martyrologii – jest nie do pogodzenia z uzgadnianiem reguł dla całej wspólnoty. Np. w kwestii żarówek.

    cdn.
  • sorel.lina 10.02.19, 09:46
    5. Bzdura o uchodźcach, czyli ratowanie jako niewolenie

    Będąc w sierpniu 2018 w Aucland Duda wylewnie dziękował Nowej Zelandii za przyjęcie w 1944 roku tzw. dzieci z Pahiatua – 733 wojennych sierot z Polski: „Mimo trudności, jakie niosła II wojna światowa, mimo tego, że nie przelewało się nikomu, Nowa Zelandia podzieliła się z tymi małymi Polakami tym, co miała. Mogli przeżyć i później się tutaj realizować”.

    Zamiast wspólnie zalać się łzami, pewien dziennikarz spytał, jak to się ma do odmowy przez Polskę przyjmowania uchodźców. Duda sięgnął po swą ulubioną formę językową (bzdurę) :
    „W Polsce nie ma żadnych działań antyimigranckich. My po prostu nie zgadzamy się, żeby przymusowo przywożono do nas ludzi i to wszystko. Polacy chcieli przyjechać do Nowej Zelandii i zdecydowali się na życie tutaj, to była ich decyzja. To zupełnie co innego niż przymusowa relokacja, czyli przymusowe przywiezienie do kraju i zmuszenie do tego, by w nim przebywać. Bo to jest zniewolenie”.


    Trudno bardziej odkleić się od rzeczywistości.

    Relokacja to transfer osób ubiegających się o azyl z Grecji i Włoch do innych krajów UE w wyniku decyzji Rady Unii Europejskiej z 2015 r. wydanej na podstawie art. 78.3 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który mówi o pomocy krajom członkowskim, które znajdują się w sytuacji kryzysowej w związku z napływem obywateli krajów trzecich. Rząd Ewy Kopacz w 2015 roku zobowiązał się do przyjęcia ponad 6 tys. osób, ale rząd PiS nie wykonał tego zobowiązania.

    Wnioskujący o relokację uchodźca faktycznie nie ma prawa wyboru kraju, ale może wskazać, gdzie by chciał, bez gwarancji, że tam trafi. Gdy już dostanie decyzję, w każdym momencie może się odwołać lub zrezygnować i zostać w obozie w Grecji lub we Włoszech. Cała procedura jest dokładnie opisana w decyzjach Rady UE 2015/1523 i 2015/1601, też po polsku.

    A jak już by przybył do Polski, to znajdzie się w UE. I – jak to bywa z nielicznymi uchodźcami, których Polska przyjmuje – mógłby ruszyć dalej… Gdzie tu zniewolenie?
  • sorel.lina 10.02.19, 09:49
    6. Bzdura o siłach nadprzyrodzonych, czyli Matka Boska pokonała bolszewików

    Nawet rzęsisty deszcz nie ostudził Głowy Państwa, która w mowie na Defiladzie Niepodległości 15 sierpnia 2018 przesądziła, że czynnik nadprzyrodzony miał udział w zwycięstwie w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku.
    Jeszcze w 2017 roku mówił językiem racjonalnym: „Przeświadczenie (podkr. – red.) o opiece Matki Boskiej dodało sił naszym żołnierzom”, ale teraz rzekł tak:

    "Tutaj na przedpolach Warszawy 98 lat temu zdarzył się Cud nad Wisłą (pauza). Owszem. Z całą pewnością był tam na pewno element cudu"

    Prezydent miał potem moment rozterki przypisując tezę o cudzie, „ludziom wierzącym”:

    „Ludzie wierzący powiedzą: Pan Bóg stanął w obronie Polski, Matka Najświętsza wsparła swoich chłopców, swoje dzieci, żeby mogli się obronić przed sowiecką czerwoną nawałą, po to, żeby mogli obronić wolność, niepodległość, ale przede wszystkim obronić chrześcijaństwo i życie”.

    Powrócił jednak do teologicznej intepretacji dziejów: „Wiemy wszyscy doskonale, że to tylko jeden z elementów sukcesu. Drugim był geniusz dowódców, męstwo żołnierzy, a przede wszystkim ich umiejętności”.

    W sumie wychodzi na to, że cudowna ingerencja była, choć sama w sobie by nie wystarczyła. Bo Polak musiał pomóc Matce Najświętszej.

    Oczywiście można wierzyć w cuda. Za bzdurę uznajemy jednak fakt, że prezydent dużego, podobno świeckiego państwa wprowadza do oficjalnego przemówienia czynnik boski jako element wyjaśniający.

    Inna rzecz, że wpisuję się to w politykę PiS zawierzania Czarnej Madonnie (i przy okazji Ojcu Rydzkowi) całego kraju przez premiera Morawieckiego, czy sektora energetycznego przez min. Tchórzewskiego. OKO.press zastanawia się, skąd ta kondensacja kontaktów z Matką Boską – wszystkie trzy gesty miały miejsce w lipcu-sierpniu 2018.

    cdn.
  • sorel.lina 10.02.19, 09:54
    7. Bzdura martyrologiczna, czyli Lubin 1982 zamiast Gdańska 1980

    Andrzej Duda, razem z ówczesną premier Beatą Szydło, 37. rocznicę Sierpnia 1980 obchodził w 2017 roku nie w Gdańsku lecz w Lubinie na Dolnym Śląsku. Prezydent dał w ten sposób wyraz polityce historycznej PiS, która pomniejsza rolę Porozumień Sierpniowych (a potem Okrągłego Stołu), a kładzie nacisk na heroiczną walkę z komunizmem.

    Reinterpretacja historii jest tu ułatwiona, bo wydarzenie w Lubinie także miały miejsce 31 sierpnia, tyle, że 1982 roku. Trwał stan wojenny. Pokojową manifestację dla upamiętnienia Porozumień Sierpniowych przerwały strzały. Zginęły trzy osoby, kilkadziesiąt zostało rannych.

    Było to wyjątkowe wydarzenie, tragiczne lecz bez większego znaczenia dla historii, żaden moment zwrotny. „Władza ludowa zdelegitymizowała się wcześniej – wprowadzając stan wojenny 13 grudnia 1981. To, co się stało w Lubinie, było barbarzyństwem, ale wszystko wskazuje na to, że nie było zaplanowane. To były działania spanikowanych milicjantów, a nie taktyka władzy” – podkreśla historyk Piotr Osęka.

    Lubin był jednym z ostatnich akordów masowych protestów po 13 grudnia, jesień 1982 i następne lata to czas defensywy dla podziemia. Władze „Solidarności” postawiły na pracę u podstaw.

    Promowanie tragedii jako wydarzenia przełomowego jest bdzurą nie tylko z punktu widzenia prawdy historycznej. Jest też odwracaniem sensu najnowszej polskiej historii, w której sukces przynosiła taktyka negocjacji i obywatelskiego nacisku, a nie tragiczny w skutkach opór.

    Przy okazji Duda przedstawia zafałszowaną – w kierunku heroizmu – wersję tragicznych wydarzeń.

    "Tamtego dnia, 35 lat temu, Lubin krwią podpisał Porozumienia Sierpniowe i przez krew zrobił wielki krok ku wolnej Polsce, w której wszyscy dzisiaj żyjemy"

    Bzdura. To zaprzeczenie idei Porozumień Sierpniowych.

    "wasi rodzice wyszli wtedy na ulice Lubina i 31 (sierpnia) nie ugięli się pod kulami"

    Fałsz. Ludzie uciekali od kul. To była tragedia
  • sorel.lina 10.02.19, 09:57
    8. Bzdura o ekshumacji, czyli oddawanie szacunku poprzez wyjmowanie z grobu

    Kiedy w październiku 2016 prokuratura podjęła decyzje o ekshumacjach wszystkich ofiar katastrofy smolenskiej, sprzeciwiło się temu 17 rodzin. Napisali do prezydenta: „Liczymy na Pana pomoc. Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi Bliscy mają być wyciągnięci z grobów”.

    W odpowiedzi Duda wzniósł się 6 listopada 2016 r. na szczyty hipokryzji. Okazał empatię: „Doskonale rozumiem, że to jest trudny temat dla rodzin. To jest straszny ból, który może przez te sześć lat, w niektórych przypadkach, uległ zmniejszeniu, ale pewnie w niektórych nie”.

    Opisał też obrazowo własne „bardzo bolesne” przeżycia:. „Nie straciłem nikogo z rodziny, ale straciłem przyjaciół. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był dla mnie osobą niezwykle drogą, którego ogromnie szanowałem, jego żonę – Marię, która była wspaniałą kobietą, pierwszą damą”.

    Wszystko to po to, by zaapelować: „Ja mogę tylko prosić rodziny o wyrozumiałość dla działań prokuratury”. Ktoś by pomyslał, że postąpi odwrotnie: poprosi prokuraturę o wyrozumiałość dla rodzin.

    Duda użył też wyjątkowo bzdurnego (a przy okazji okrutnego) argumentu. O ile potraktowanie ciał ofiar katastrofy zaraz po wypadku w 2010 roku odbyło się „bez poszanowania”, to obecne ekshumacje wbrew woli rodziny, są … oddaniem szacunku ofiarom.

    "W wielu przypadkach bez poszanowania potraktowano zwłoki najważniejszych osób w państwie. Niestety dopiero teraz ten szacunek będzie mógł być oddany"

    Sekcja nie zapewnia szacunku. A ekshumacje są w innym celu
  • sorel.lina 10.02.19, 10:03
    9. Antykobieca bzdura o przemocy w rodzinie (niebezpieczna w skutkach)


    2 grudnia 2016 OKO.press ujawniło, że w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace przygotowawcze do wypowiedzenia Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

    Skrajnie konserwatywny publicysta Jan Pospieszalski w swym programie „Warto rozmawiać” w TVP próbował wydobyć od Dudy deklarację, że trzeba tak zrobić. Duda odpowiedział, że Konwencji trzeba „przede wszystkim nie stosować” i wyjaśnił:

    http://i66.tinypic.com/2uhv1i1.jpg

    Wypowiedź Dudy jest podwójnie bzdurna i zarazem niebezpieczna.

    Po pierwsze, jak tłumaczyła OKO.press Sylwia Spurek, zastępczyni RPO, wzywanie do niestosowania umowy międzynarodowej oznacza brak zrozumienia Konstytucji, która mówi, że ratyfikowana umowa międzynarodowa (jaką jest Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej) stanowi część polskiego wewnętrznego porządku prawnego. Wszystkie umowy międzynarodowe mają rangę ustaw. Niestosowanie się do nich jest równoznaczne z łamaniem ustaw.

    Po drugie, Duda przedstawia w oczywisty sposób nieprawdziwy obraz sytuacji i lekceważy poważny problem społeczny, jakim jest przemoc domowa, przemoc wobec kobiet i dzieci, w tym przemoc seksualna.

    Statystyki nie zostawiają wątpliwości – przemoc w rodzinie jest powszechna. Według danych policyjnych 93 proc. sprawców przemocy domowej to mężczyźni, natomiast w niemal 90 proc. ofiarami są kobiety i dzieci. W 2015 r. ofiarami przemocy w rodzinie padło 97 501 osób, w tym 69 376 kobiet (dane z policyjnej „Niebieskiej karty”).

    Według szacunków Centrum Praw Kobiet rocznie w wyniku przemocy domowej ginie 400–500 kobiet. Chodzi tu nie tylko o zabójstwa, ale też pobicia ze skutkiem śmiertelnym i samobójstwa zdesperowanych kobiet. Jak wynika z raportu Fundacji STER przemocy seksualnej doświadczyło 87 proc. Polek.
  • sorel.lina 10.02.19, 10:08
    10. Bzdura o Trybunale, który musi słuchać każdej ustawy, czyli praworządność postawiona na głowie

    Prezydent Duda odegrał czołową rolę w demontażu zasadniczej dla praworządnego państwa instytucji, jaka jest Trybunał Konstytucyjny. Poparł to mnóstwem wypowiedzi, w których wyrażał z wielkim przekonaniem z gruntu nieprawdziwe opinie na temat roli TK w systemie polskiego prawa.

    "Trybunał jest związany domniemaniem zgodności z konstytucją ustaw, które uchwalił parlament. I nie ma innej drogi."
    Andrzej Duda, Przemówienie w Pleszewie - 20/10/2016

    Wpadka. Prezydent zapomniał o art. 195 ust. 1 Konstytucji


    Linia rozumowania Dudy (i całego PiS) polegała na tricku – skorzystania z izolowanego zapisu prawnego, bez uwzględnienia sensu prawa. Skoro artykuł 197 Konstytucji RP stanowi, że „organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa”, to – mówił Duda/PiS – Trybunał musi przestrzegać ustaw. Jednocześnie PiS-owska większość przyjmowała w czasie podboju TK ustawy bez vacatio legis, czyli wchodzące w życie natychmiast. W intencji rządzących uniemożliwia to kontrolę ich konstytucyjności, czyli sprowadza rolę TK do zera, a TK i tak musi ich przestrzegać.

    To wszystko jest jednak sprzeczne z zasadniczym artykułem 195 ustęp 1 Konstytucji: „podczas sprawowaniu urzędu sędziowie Trybunału Konstytucyjnego są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji”.

    Ten przepis – zwany „stosowaniem Konstytucji wprost” – sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zastosowali, by orzekając o zgodności z Konstytucją ustaw PiS (np. tej z 22 grudnia) nie powstała sytuacja, w której Trybunał orzekałby o konstytucyjności ustawy na podstawie tejże ustawy. To byłby nonsens, czyli bzdura.

    Prezydent jako doktor prawa powinien znać hierarchię norm i wiedzieć, że przepisy Konstytucji są najważniejszym źródłem prawa w Rzeczypospolitej.

    Bzdura konstytucyjna prezydenta sprowadza się do tego, że przyjmowane przez Sejm ustawy miałyby zostać poza kontrolą Trybunału Konstytucyjnego. Wręcz odwrotnie, to TK jest przez nie kontrolowany. Na tej samej zasadzie PiS chciał skrócić – ustawą – kadencję I Prezes Sądu Najwyższego, choć Konstytucja określa czas jej trwania.

    Takimi trickami prawnymi PiS – wspierany przez bzdury Dudy – rozmontował jednak podstawy praworządnego państwa, które mają zabezpieczać demokrację przed nadmiernymi zakusami większości sejmowej (patrz też bzdura 2).
  • sorel.lina 10.02.19, 10:11
    11. Bzdura amerykańska, czyli jak Obama rozumie i wspiera PiS


    Gdyby organizowany był plebiscyt na bzdurę roku 2016 w polityce zagranicznej, Duda miałby spore szanse ze swoją reakcją na przemówienie prezydenta Obamy po ich spotkaniu 8 lipca 2016 w ramach szczytu NATO.

    Rzecz była kłopotliwa. Obama w bezprecedensowy sposób pouczył stojącego obok Dudę mówiąc o amerykańskim „zaniepokojeniu [concern] pewnymi działaniami i impasem w sprawie polskiego Trybunału Konstytucyjnego”.

    Kurtuazyjnie podkreślił, że „szanuje suwerenność Polski”, ale „wezwał wszystkie strony [all parties], aby wspólnie pracowały nad utrzymaniem [sustain] polskich instytucji demokratycznych”.

    „To właśnie czyni nas demokracjami, nie tylko słowa zapisane w konstytucjach, czy to, że głosujemy w wyborach, ale instytucje, na których polegamy każdego dnia, takie jak rządy prawa [rule of law], niezależne sądownictwo i wolna prasa” – mówił Obama.

    Opisując reakcję Obamy, Duda zareagował po swojemu, jakby zapomniał, co usłyszał, choć minął tylko jeden dzień.

    "Prezydent Obama jest bardzo doświadczonym politykiem. Wie, że w demokracji i takie rzeczy się zdarzają (...) On zagrożenia dla demokracji w Polsce nie widzi".


    Fałsz. Obama dokładnie tłumaczył, dlaczego sprawa TK zagraża demokracji.

    Duda kompletnie zmienił sens słów Obamy, który nie wykazał się przecież – w najmniejszym stopniu – zrozumieniem dla kłopotów rządu z praworządnością, wręcz przeciwnie nazwał rzeczy po imieniu i z wyższością światowego mocarstwa dał Dudzie lekcję demokracji.
  • sorel.lina 10.02.19, 10:19
    12. Bzdura o mediach niezłomnych. Czyli Duda sam się wychwala


    Ocena tygodnika „W sieci” (obecnie „Sieci”) braci Jacka i Michała Karnowskich zdumiewa przesadą.

    "Państwa pismo umacnia w Polakach ideę wolności jako wielkiego dobra, z którym wiążą się odpowiedzialność, prawda, powinności moralne, solidarność, troska o bliźnich."

    Andrzej Duda, List prezydenta z okazji gali "wSieci" - 25/01/201

    Tygodnik "wSieci" umacnia tyle wartości, że aż nam się zegar zepsuł

    Jak można tak wychwalać pismo, które ma oczywistą propagandowo-polityczna funkcję i prowadzi tyle hejterskich nagonek na opozycję? To zdziwienie bzdurną wypowiedzią o tygodniku „w Sieci” nieco maleje, gdy zobaczymy, że pismo pełni w systemie wiedzy-władzy PiS szczególna rolę. Jest oficjalnym stemplem ideowo-politycznym., czego wyrazem jest przyznawania tytułu „Człowieka wolności”.

    O ile w czasach przed dobrą zmianą tytuł przyznawano osobom mniej ważnym (w 2013 r. – Krzysztofowi Szwagrzykowi, a w 2014 r. – Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi), o tyle od 2015 r. nagroda trafia do najbardziej zasłużonych:

    Andrzeja Dudy (2015),
    Jarosława Kaczyńskiego (2016),
    Julii Przyłębskiej (2017),
    Piotra Glińskiego (2018).

    Innymi słowy, wychwalając pod niebiosa „Sieci”, Duda wypowiada się pośrednio o sobie samym, jako człowieku wolności. Co prowadzi nas do ostatniego plebiscytu – na „autobzdurę”, czyli najgłupszą wypowiedź o samym sobie.


    13. Bzdury o samym sobie, czyli człowiek niezłomny, który uczy się cały czas i jest apolityczny

    Już w inauguracyjnym przemówieniu w sierpniu 2015 w Sejmie apelując o „odbudowanie wspólnoty” Duda uderzył w patetyczne tony („Budujmy wzajemny szacunek – tylko wtedy, gdy jesteśmy wspólnotą, możemy naprawić Polskę. A Polska i Polacy potrzebują tej naprawy w wielu obszarach”) i objął nimi także swoją własną osobę:

    „Chcę zadeklarować, że będę w tym zakresie niezłomny”.

    Ta wielokrotnie wyśmiewana zapowiedź, okazała się z gruntu fałszywą prognozą. Duda wraca jednak do tamtej narracji podkreślając swoje walory, np. niezależność:

    "Ja nie stoję po stronie żadnej z partii, panie redaktorze."

    RMF FM - 18/01/2017


    Fałsz. Prezydent Duda zawsze aktywnie wspiera PiS

    Prezydent często też podkreśla majestat swego urzędu i swojej osoby nadużywając formuły „ja, jako prezydent”.

    A czasem gubi go także próżność i miłość własna. I potrafi zwierzyć się narodowi, z tego, jak sam siebie podziwia. Na przykład w słynnym monologu Ja się uczę cały czas.

    Zobacz, to tylko 40 sekund.



    /źródło: OKO PRESS/

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się