Dodaj do ulubionych

Złe wieści?

20.03.19, 21:52
Złe wieści dla Kaczyńskiego. Polacy dobrze oceniają Unię Europejską [Sondaż]

Instytut Pew Research Center opublikował tegoroczne wyniki badania dot. oceny Unii Europejskiej przez obywateli 10 państw. Oprócz Polaków w badaniu brali udział obywatele Hiszpanii, Niemiec, Holandii, Francji, Szwecji, Włoch, Węgier, Wielkiej Brytanii i Grecji. Polacy wypadli na największych entuzjastów Unii. Pozytywnie o Unii Europejskiej wypowiedziało się aż 72 proc. respondentów, przy średniej 62 proc.

Polacy są najbardziej ze wszystkich zadowoleni z poprawy ich standardów życiowych w ostatnim dwudziestoleciu – uważa tak 68 procent badanych, przy średniej 31 procent.
59 procent Polaków wierzy, że ich dzieciom będzie się lepiej powodziło – znów największy odsetek wśród badanych krajów – podsumowuje wyniki Pew Research Center Michał Broniatowski z „Politico”.

Co ciekawe – w porównaniu do badania z 2010 roku tegoroczny wynik euroentuzjastów to wzrost aż o 10 punktów procentowych. – Większość Europejczyków (średnia w 10 badanych krajach to 58 procent) sądzi, że ich dzieci w przyszłości będą w gorszej sytuacji finansowej, niż oni dziś – wyjątek stanowi Polska, gdzie 59 procent badanych jest przekonanych, że kolejne pokolenie czekają lata dobrobytu – zauważa Broniatowski.

Źródło: Onet / Politico
Edytor zaawansowany
  • sorel.lina 20.03.19, 22:08
    Media obiegła wieść, że minister finansów Teresa Czerwińska na kilka dni po ogłoszeniu “piątki Kaczyńskiego” chciała złożyć dymisję z pełnionej funkcji, ale premier Mateusz Morawiecki jej nie przyjął. Ruch ten od samego początku wiązano z populistycznym ciosem wymierzonym przez lidera PiS w samo serce stabilności finansów państwa.

    Wielu się spodziewało, że budżet znajdzie się w tym roku w trudnej kondycji, jednak nikt nie przewidywał, że sytuacja będzie tak zła, że finanse publiczne sięgną kresu rezerw, zanim jakiekolwiek obietnice wyborcze PiS wyjdą nawet z Sejmu.

    Tymczasem takie szokujące dane opuściły właśnie resort finansów. Budżet państwa już po lutym znalazł się pod kreską z 800 mln zł deficytu. Jest to zaskakujący obrót spraw zwłaszcza dla wyborców dobrej zmiany, którzy przyzwyczaili się do narracji o nadwyżce i rogu obfitości uszczelniania, z których można sfinansować wszystkie projekty socjalne.

    Rzeczywistość jest jednak brutalna. Tak uszczelnianie jak i napędzane koniunkturą wpływy podatkowe osiągają swoją przysłowiową ścianę.

    (...)

    Sytuacja dla Teresy Czerwińskiej po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego musiała być alarmująca, ponieważ w zeszłym roku nie tylko nie było 800 mln deficytu, ale 4,46 mld zł nadwyżki. To już była rezerwa, która pozwoliłaby przejść względnie suchą stopą przez majową wypłatę 13-stej emerytury. Jednak, jak wiemy, tym razem koniunktura światowa nie poszła na rękę rządzącym.

    Na naszych oczach ziszcza się za to inny scenariusz. Wielu Polaków może czekać szok, kiedy władza zacznie szukać środków na pokrycie “piątki Kaczyńskiego”. Narracja o uszczelnianiu stworzyła bowiem mit, że pieniądze w budżecie biorą się nie z podatków, ale w zasadzie z powietrza, przez co znaczna część wyborców obozu rządzącego uwierzyła, że programy socjalne finansują tajemnicze “pieniądze rządowe”. Tymczasem, jak mówiła sama Margaret Thatcher, rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.

    Na tym jednak problemy władzy się nie kończą. Jeszcze niedawno premier okłamywał Polaków, że “piątkę” da się wdrożyć bez nowelizacji budżetu, podczas gdy dziś staje się to ewidentnie niemożliwe.
    Nie jest bowiem tak, że tylko wpływy podatkowe są niższe niż wielu w rządzie by oczekiwało, ale także wydatki państwa poszły ostro w górę, tzn. o prawie 14% – 8 mld zł do końca lutego. Jeśli doliczymy do tego 40 mld “piątki” to oczywistym staje się, że rząd ma tylko jedno wyjście z kryzysu – zamrożenie płac i innych wydatków budżetowych połączone z pożyczaniem.
    To właśnie obietnice prezesa usztywniły rząd w sprawie protestu nauczycieli. Mało wygodną prawdą jest bowiem to, że cud fiskalny PiS odbył się właśnie kosztem pracowników budżetówki, których wynagrodzenia rosły przez całe rządy PiS wolniej niż innych pracowników w gospodarce. To właśnie tu znaleziono także miliardy na spełnienie obietnic, które wielu wcześniej uważało za nierealne.

    Dziś jednak zaczynają się mścić kolejne błędy obozu rządzącego. Jedną z pierwszych decyzji rządu była destabilizacja ZUS przez obniżenie wieku emerytalnego. Dzięki imigracji i spadkowi bezrobocia efekty tego ruchu były kamuflowane, jednak ten rok i tu przyniósł przełom – budżet ponownie zaczyna dopłacać coraz więcej do ZUS – tylko do końca lutego o 1,9 mld zł.

    W świetle powyższego widać wyraźnie, że będzie to bardzo trudny rok budżetowy, gdzie minister finansów będzie musiała się zmierzyć z prawdziwą ceną wyborczego populizmu.

    Matematyka finansów publicznych nie ma baczenia na wyborcze hasła i nie zmienia się pod wpływem politycznej nagonki na oponentów. Zrealizowanie “piątki Kaczyńskiego” będzie wymagało wielu trudnych decyzji i zgniłych kompromisów, które będą bez wątpienia jednym z największych wyzwań, jakie postawiono przed urzędującym ministrem finansów naszego kraju od upadku PRL. Ciężko zatem dziwić się, że Teresa Czerwińska nie była przekonana, czy chce podjąć się takiej właśnie misji.

    Źródło: money.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka