Dodaj do ulubionych

Bomisie wciąż w akcji!

23.03.19, 11:06


Bezprzykładny atak na Bogu ducha winnego ratownika medycznego więc przecieź nie lekarza!
To tak jakby od opiekunki niepełnosprawnych wymagać poradnictwa psychologicznego do którego opiekunka ani nie ma kwalifikacji ani uprawnień!

Natomiast nie sposób się nie zgodzić, iż zachowanie podobno ciężko chorych bomisów spełnia wszelkie kryteria zezwierzęcenia. Wrzaski, kłótnie, pretensje, atak na nie będącego pracownikiem szpitala ratownika medycznego.
Tragedia!

Edytor zaawansowany
  • wscieklyuklad 23.03.19, 11:11
    A wszystkiemu winna jest ukryta opcja niemiecka! Najpierw Sosnowiec a teraz kolejne proniemieckie miasto!
    I nic dziwnego, bo tam medykom się w łbach poprzewracało!
    Chcieliby jak w Dojczland, gdzie łatwiej słoniowi przejść przez ucho igielne, niż bomisiowi przez próg placówki Sużby Zdrowia.

    A prezydęt Dąbrowy G. natychmiast zbeształo dyrechtora placówki!
    Szykują się proniemieckie czystki w obu szpitalach!





  • wscieklyuklad 23.03.19, 11:25
    ielęgniarki z łódzkiego Centrum Zdrowia Matki Polki biorą L4. Skarżą się na przepracowanie. Rzecznik szpitala: to sezon grypowy, zwolnienia są w granicach normy. Jednak dyrektor zgłosił sprawę do prokuratury i do ZUS. „To szykany 10 proc. pracowników idzie na L4 i kładzie cały szpital? To dyrektor powinien odpowiadać przed prokuraturą za braki kadrowe”.
    Ten tekst jest wolny od reklam, manipulacji i propagandy. Wesprzyj niezależne dziennikarstwo. WSPIERAM >>

    „Oczywiście, dyrektor ma prawo kontrolować, czy L4 zostało przyznane zgodnie z prawem” – mówi OKO.press Alicja Miszkiewicz, szefowa związku zawodowego pielęgniarek i położnych w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki.

    „Przekona się, że pielęgniarki niczego nie udają. Nie muszą. Mają zszargane zdrowie, są wypalone zawodowo. Dotychczas przychodziły do pracy z przewlekłą, niedoleczoną grypą, bólami kręgosłupa. Żeby sprostać pracy ponad siły, same podłączały się do kroplówki.

    Ich protest polega po prostu na tym, że pracują tak, jak powinny — szanując własne zdrowie. I co? Cały szpital przestał funkcjonwać”.

    Nie dajemy rady

    Pielęgniarki z łódzkiego Centrum Zdrowia Matki Polki są sporze zbiorowym z dyrekcją od lat. „Etapami udawało nam się różne problemy zażegnywać, ale najważniejszy pozostał – przepracowanie i brak kadr” – mówi Miszkiewicz.
    Szpitalny Oddział Ratunkowy - pielęgniarka opatruje rannego, lekarz rozmawia przez telefon
    Przeczytaj też:
    „To, co potem przeżywałam, przypominało stres pourazowy”. SOR – trauma dla pacjenta. I lekarza też

    Marta K. Nowak 10 lutego 2019

    Pielęgniarki postulują między innymi:

    finansowe zachęty dla najstarszych stażem;
    wprowadzenie dodatków dla pielęgniarek zabiegowych;
    zwiększenie zatrudnienia.

    „Postulaty formułowałyśmy z myślą o przyszłości placówki. Wcześniej ustaliłyśmy z dyrektorem, że zatrudni 70 nowych pielęgniarek. Przyszło tylko 29, bo na rynku nie ma więcej kadry medycznej. A kto będzie pracował, kiedy doświadczone pielęgniarki odejdą za chwilę na emeryturę?”

    Postulat finansowej zachęty dla najstarszych stażem jest próbą ratowania sytuacji. „Teraz pielęgniarki z 30-letnim stażem po bardzo dobrych szkołach pielęgniarskich zarabiają mniej od świeżo zatrudnionych – nawet 1000 zł. Bo tamte są po studiach” – tłumaczy Miszkiewicz.

    Ale co z doświadczeniem? „Nowe osoby muszą się przecież wiele nauczyć, proces adaptacyjny jest długi. Chcieliśmy zatrzymać starą kadrę, bp to na ich doświadczeniu i pracy opiera się dziś cały szpital”.

    O nowe osoby w ogóle jest trudno. „Przychodzą i zaraz rezygnują. Kto by chciał pracować w takich warunkach? Pielęgniarki zgłaszają potworne obciążenia pracą” – wyjaśnia Miszkiewicz.

    „Mają dość. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o warunki pracy. Mówią: nie dajemy rady, jesteśmy wypalone zawodowe. Mają zrujnowane kręgosłupy od dźwigania pacjentów, bo brakuje służb pomocniczych, a na rehabilitację nigdy nie ma czasu. Ich organizmy są wymęczone od nieprzespanych nocy na dyżurach”.

    „Wydawało nam się, że pracodawca zauważy, że za chwile nie będzie miał kim pracować”.

    Rzecznik: wszystko w normie

    W czwartek 14 marca na zwolnieniu lekarskim było 120 pielęgniarek. Przy stołach operacyjnych brakowało obsady, więc wstrzymano planowane zabiegi. W piątek rzecznik Instytutu Adam Czerwiński deklarował, że oddziały szpitalne funkcjonowały już bez zakłóceń.

    „W Instytucie Centrum Zdrowia Matki pracuje około tysiąca pielęgniarek i położnych. Zazwyczaj ok. 10 proc. z nich korzysta ze zwolnień lekarskich. Od początku tygodnia na zwolnieniach przebywa około 120 pielęgniarek. W związku z wynikającym ze zmiennej pogody sezonem infekcyjnym nie chcemy odczytywać opisywanych zdarzeń jako jakiejkolwiek formy protestu” – mówił Czerwiński.

    Ale: „Kierując się troską o pacjentów i aby rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyn nieobecności personelu, powiadomiliśmy ZUS oraz prokuraturę”.

    Pielęgniarki nie kryją oburzenia.

    „Dyrektor takim posunięciem podważył autorytet samych lekarzy! W końcu to oni wystawiają zwolnienia, więc jak rozumieć to zgłoszenie? Że są nieprofesjonalni albo łamią prawo?” – pyta Miszkiewicz.

    „W efekcie lekarze boją się teraz wystawiać L4, nawet jak ktoś jest naprawdę chory” – opowiada jedna z pielęgniarek pracujących w Matce Polce, której lekarz odmówił dłuższego zwolnienia, mimo przewlekłej choroby po tym, jak dowiedział się, że w związku ze zgłoszeniem wystawiane L4 będą dokładnie weryfikowane.

    „Taki sposób zarządzania to mobbing i zastraszanie personelu. Dyrektor tak naprawdę doniósł sam na siebie, bo to on odpowiada za organizację pracy i braki kadrowe, to przecież tylko około 10 proc. personelu. Może to pielęgniarki powinny złożyć zawiadomienie do prokuratury w związku z przepracowaniem?” – pyta Małgorzata Hirzewska, pielęgniarka z jednego z łódzkich szpitali.

    Ale braki kadrowe trudno wykazać.
    Ile osób mieści się w łóżku?

    Z początkiem 2019 roku weszło w życie Rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, w którym określono normy zatrudnienia dla pielęgniarek na poszczególnych oddziałach szpitalnych w przeliczeniu na łóżka.

    Normy zatrudnienia

    „Problem w tym, że u nas łóżka nie są dobrym miernikiem, bo nie przekładają się na realną liczbę pacjentów” – zwraca uwagę Miszkiewicz.

    „Rozporządzenia które tworzy ustawodawca nie przekłada się na rzeczywistość – mamy dwa razy więcej pacjentów niż to przewidują normy”.

    „Na oddziale mnóstwo dzieci, których nie można zostawić nawet na chwilę, a tu pilne przyjęcie. I dziewczyny jeżdżą potem z pacjentką w tę i z powrotem pół dnia — wywiad, badania, konsultacje, dokumentacja…

    Ale jeśli pacjent nie zostanie na noc, nie liczy się jako »łóżko«. Liczba pacjentów i liczba łóżek w ogóle sie nie pokrywają!”

    „Wystąpiłyśmy do pracodawcy z prośbą o wyliczenie dobowej ilości pacjentów, którzy trafiają w instytucie pod opiekę pielęgniarek oraz podanie ilu pacjentów przypada na pielęgniarkę. Wyliczenia, które otrzymałyśmy, w najmniejszym stopniu nie przekładały się na dane przekazywane przez pielęgniarki w raportach. Przesłaliśmy te statystyki do Ministerstwa z prośbą o interpretację w kontekście nowego rozporządzenia. Do dzisiaj nie dostałyśmy odpowiedzi. Z nieoficjalnych wyliczeń wynika, że realnie obłożenie łóżek sięga 150 proc.”.

    „Ustawodawcy tworzą rozporządzenia na papierze, a papier wszystko przyjmie. Nasza codzienność jest jednak zupełnie inna”.

    Nie tylko Matka Polka

    „Nie pracuję w ICZMP, ale mogę sobie wyobrazić co się tam dzieje. Że tak jak u nas zamiast rozmowy są wymuszenia i zastraszanie” – mówi Hirzewska. „Rozmowy na temat podwyżki czy poprawy warunków pracy to walenie głową w mur – nikt nie podejmuje rozmów”.

    „W ogóle nie bierze się pod uwagę, że czasem chorujemy, że doświadczony personel pójdzie zaraz na emeryturę, a osoby młode przychodzą na chwilę i rezygnują. Wyjeżdżają za granicę”.

    „Do tego wmawia się nam, że jest za dużo pielęgniarek, stosując różne manipulacje. Bo jak to inaczej nazwać, jeśli w ramach kontraktu mamy do obsłużenia 36 łóżek, ale są jeszcze te nieobjęte kontraktem, których się nie wykazuje? A dla nas to pacjent jak każdy inny. W efekcie obsługujemy ponad 50 łóżek, ale na papierze wszystko się zgadza. Kiedy żądamy zmniejszenia ilości łóżek, mówi się nam — no, to będzie trzeba zwolnić pielęgniarki”.

    „Do opieki nad pacjentem poudarowym potrzebne są np. cztery pielęgniarki. Bo nie mamy żadnych podnośników, więc pacjenta dźwigamy same. A jak, kiedy jest nas za mało? Wołamy na pomoc salowe, które mają zupełnie inne obowiązki”.

    „To takie przeciąganie kołdry, żeby wszystko jakoś załatać. Ale ile da się jeszcze tak wytrzymać?”

    „Cały system służby zdrowia funkcjonuje tak naprawdę dzięki chronicznemu przepracowaniu, dzięki moim koleżankom, które pracują w kilku miejscach naraz. W jednym szpitalu na etat, w innych na zlecenia. Jeśli pewnego dnia przestaną, cały system upadnie”.
    Bez prawa do strajku

    Co mogą zrobić pielęgniarki? Niewiele. Prawo w
  • wscieklyuklad 23.03.19, 11:26
    cd.

    Prawo w praktyce zabrania im strajku. Pielęgniarki z Przemyśla prowadziły protest głodowy cały czas przy tym pracując. Niektóre nawet 30 dni.
    Przy braku możliwości zastrajkowania, walka z dyrekcją jest bardzo nierówna. „Wracając do pracy po zwolnieniach są szykanowane i mobbingowane. Przenosi się je na inne oddziały, co w najmniejszym stopniu nie służy pacjentowi. Muszą się przyuczać do nowego stanowiska, a pacjent na tym cierpi. Pracodawca poprzez przesunięcia pracowników szantażuje ich, że każde zwolnienie będzie karane” – mówi Miszkiewicz.

    „Pracuję od 1988 roku, kiedy w ICZMP urodziło się pierwsze dziecko. Tak strasznej atmosfery jak obecnie nigdy wcześniej nie było. Pielęgniarki i położne przychodzą do pracy zestresowane, nigdy nie wiedzą, co postanowi pracodawca. Odliczają czas do emerytury lub szukają innych miejsc pracy”.

    „Pielęgniarki boją się dyrekcji, te, które odważą się żądać zmian, są często przesuwane na cięższe oddziały albo na takie stanowiska, w których ciężko im się będzie odnaleźć” – mówi Hirzewska.
    Chcemy szacunku

    „Kiedy pielęgniarki idą na zwolnienia, zaraz pojawia się argument, że odchodzą od łóżek, narażają życie i zdrowie pacjentów. A one narażają swoje życie i zdrowie codziennie, pracując ponad siły, w stresie niedocenionego i często niedofinansowanego zawodu. Ile tak można, zanim się człowiek załamie?” – mówi Hirzewska.

    „Mówi się o nas: personel średni, słyszałam też kiedyś: podawaczki. Kiedy domagamy się lepszych warunków pracy, słyszymy, że zastąpią nas kimś innym, np. opiekunami medycznymi. A pielęgniarki to przecież osobny niezależny zawód. Obecnie pielęgniarki mają wyższe wykształcenie, studia i specjalizacje często opłacają z własnej kieszeni. Trzeba zmienić stereotyp myślenia i zacząć ten zawód doceniać, żeby coś zmienić. Bo kto przyjdzie po nas?”

    Marta Nowak

    Taaaa, we łbach im się poprzewracało. Chciałyby jak w niemieckojęzycznych landach zamiast opiekować się pacjentem, pić kawkę i pisać na forach internetowych. Co za demoralizacja i upadek etos
  • wscieklyuklad 23.03.19, 20:08
    www.gdansk.pl/wiadomosci/wosp-zrobil-dluga-liste-zakupow-dla-gdanskich-szpitali,a,141289?fbclid=IwAR1BeeHU5u4cAaLFzEQ8YT5RoT-vB6qF1LrYlgu6RagDuuvWJWodLQyOtvg
  • wscieklyuklad 25.03.19, 14:44
    https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/56119945_2327330674256299_1760660751380381696_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=3c949cf66a598f79c4688df8b339fc78&oe=5D09E66D
  • dunajec1 25.03.19, 17:23
    A co tam dla niego, chorzy czy inni do piachu, kler tez chce zarobic.
  • wscieklyuklad 25.03.19, 18:57
    Za około dwa tygodnie możemy spodziewać się kolejnego dużego protestu w naszym kraju. O swoich postulatach zamierzają przypomnieć lekarze, którzy czują się oszukani przez rząd. Ich zdaniem politycy PiS nie dotrzymali obietnicy o przeznaczeniu 6 proc. PKB na służbę zdrowia.

    Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy poinformował na swojej stronie internetowej o rozpoczęciu akcji społecznej pod hasłem „Nie dla poniżania pacjentów i lekarzy”. Jako motywację podaje kolejny przypadek śmierci lekarza na dyżurze, sprawę doktora Fiałka oraz przedstawienie przez rząd nowego programu, w którym nie ma słowa o służbie zdrowia.

    Lekarze przypominają, że są przemęczeni, wypaleni zawodowo, przez co bywają niemili dla pacjenta. „Nikt nie ma jednak świadomości z czego to zazwyczaj wynika i z czym muszą się zmagać ze strony pacjentów i własnych placówek ochrony zdrowia. Fatalna organizacji pracy, brak miejsc dla pacjentów, brak środków. Mogą liczyć na słuszne wysokie oczekiwania pacjentów, ale nie mogą liczyć na żadne wsparcie tych, którzy zarządzają ich pracą i systemem ochrony zdrowia” – pisze OZZL i podaje przykład Bartosza Fiałka.

    Podkreślają, że podczas ostatniego protestu lekarzy strona rządowa twierdziła, iż po prostu nie ma funduszy na spełnienie postulatów strajkujących. „Dzisiaj okazuje się, że pieniądze są, tylko leczenie Polaków nie jest priorytetem rządu. Trzeba mieć świadomość, że niedobór środków na publiczną ochronę zdrowia to nie to samo, co brak środków na połączenia autobusowe czy wyprawkę dla ucznia. Tutaj brak pieniędzy przelicza się wprost na ludzkie cierpienie, a niekiedy utratę życia” – zwracają uwagę.

    „Rządzący znajdują dziesiątki miliardów złotych na inne cele, których zaspokojenie nie jest aż tak pilne wobec upadającej opieki zdrowotnej służącej wszystkim Polakom” – zauważają lekarze. W wywiadzie dla Polsat News przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL Krzysztof Bukiel stwierdził, że w obliczu postawy rządu, który nie dotrzymał słowa w kwestii przeznaczenia 6 proc. PKB na służbę zdrowia (pieniędzy będzie wręcz o 10 mld zł mniej), lekarze mogą rozpocząć ogólnopolski protest już za około dwa tygodnie.
  • wscieklyuklad 25.03.19, 19:24
    https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/55546948_2150022035033867_5373152010264641536_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=d7c420aa3b0d7abdc10607a187c42464&oe=5D1247FC
  • wscieklyuklad 26.03.19, 17:29
    wielebne ksiundz marek dziewiecki orzekło Wszyscy ateiści to zwierzęta i żyją jak zwierzęta.

    Ojejejku jejku, A moi bomisie też?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka