Dodaj do ulubionych

Nasz plastikowy świat

29.03.19, 15:33
Od początku masowej produkcji plastików (połów XX wieku) wyprodukowano około 9 miliardów ton plastiku. Z tego spalono ponad 1,5 miliarda a ponad 7 miliardów trafiło do środowiska i jest tam. Czyli mamy po około 1 tonie plastikowych odpadów w środowisku na żyjącego obecnie na planecie Ziemi homo sapiens. Tona, tysiąc kilogramów. Na mnie, na Ciebie, na głodujące niemowlę w Zambii, na tybetańskiego mnicha. Plastik potrzebuje od 100 do 1000(!)lat żeby się w środowisku rozłożyć. Butelka plastikowa od soku albo wody - 100 lat, torba z polietylenowa ("zrywka" albo płatna) 400 lat, teflon na starej patelni 1000 lat.
Morza plastików w oceanach to tylko drobna część tego, co znalazło się w morzach, o wiele więcej plastików znajduje się pod powierzchnią wody i na lądzie, w przeważającej części w postaci mikroskopijnych drobin. Np. ocenia się, że za 20-30 lat masa plastików w morzach i oceanach będzie większa niż masa żyjących tam (jeszcze) ryb.
Co można zrobić? Teraz robi się wielkie halo wokół zakazu plastikowych słomek, kubków i widelców ale to drobiazg, tej tony nie zmniejszy istotnie. Politycy powinni wprowadzić podatek dla wytwórców towarów - od opakowań. Kiedy kupujesz 100 gramów szynki w supermarkecie zapakowane w plastikową tackę i folię, to oczywiście płacisz za ten materiał, nie wytwórca szynki. Ale jak już tą szynkę zjesz, to musisz pozbyć się opakowania i to ty płacisz za ich usunięcie (z miasta do oceanu albo marnotrawne spalenie, recykling plastiku to w Polsce fikcja). Wytwórcy szynki nic to nie kosztuje. A powinien być podatek od każdego grama opakowania, zależny od użytego materiału. Np. papier, drewno i inne biodegradowalne - za darmo (pod warunkiem, że daje się łatwo oddzielić od reszty), plastik - 1 zł/dkg, metale - 50gr/dkg. To powstrzymałoby od masowego użycia debilnych i niepotrzebnych opakowań.
A na razie - nie kupujmy bezmyślnie opakowanych towarów. Np. wspomnianą szynkę możesz kupić na stoisku. Bezie zapakowana w papier a na dodatek będzie praca dla człowieka za ladą zamiast robota pakującego szynkę do plastiku. W Wiedniu bywałem w sklepie, gdzie nie ma opakowań - trzeba przynieść swoje, ewentualnie można kupić w sklepie słoik albo butelkę ale za dość znaczne pieniądze... Wiem, że takich sklepów jest też sporo w Niemczech. U nas się pomału zaczyna, oby weszło w modę.
Inaczej ta nasza mała planeta przestanie się nadawać do życia, nie tylko z powodu ocieplenia klimatu (przy okazji - szacunek i podziw dla Grety Thunberg).
Edytor zaawansowany
  • wscieklyuklad 29.03.19, 16:16
    Internet pęcznieje od fotografii potężnych morskich zwierząt, których martwe ciała wyrzuciły fale.
    I nie są niewyjaśnione do dziś przykłady zbiorowego "samobójstwa" wielorybów, lecz osobniki, które rozdziawiwszy paszcze w pogoni za planktonem, naszpikowały się śmiertelną dla nich ilością śmieci (głównie plastikowych).
    Oczywiście nie tylko statki wożące "miasta" turystów na potężnym pokładzie są źródłem tych śmieci, ale likwidacja opakowań plastikowych zmieniłaby wiele. Jeśli nie jest możliwe wyeliminowanie plastikowych opakowań/pojemników to możliwym środkiem zapobiegawczym gdy chodzi o wyrzucanie wykorzystanych butelek, kubków, widelczyków itd. itd. byłaby np. kaucja na wzór szklanych butelek na piwo. Jeśli niechluj mimo to wyrzuci plastik na najbliższym trawniku, to przynajmniej zapłaci jakiś haracz za utylizację.
    Z naszych osiedli skutecznie zniknęły specjalne "kosze" na plastik - po kilkumiesięcznym "biwakowaniu" spółdzielnia uznała, iż koszt obsługi wywozu jest zbyt duży.
    Mamiono nas korzyściami wynikającymi z segregacji śmieci (choćby obniżka kosztów zawartych w czynszu).
    Wszystkie okoliczne budynki (w tym prywatne posesje) posiadają kosze segregacyjne - osobne do wyrzucania złomu i plastiku, osobne na szkło i osobne na makulaturę.
    Wielu mieszkańców przestrzega zasad segregacji (co nie jest łatwe, gdy przychodzi dymać z kilkoma siatkami o różnej zawartości z 10 piętra)
    O godzinie 6.30 podjeżdża śmieciarka. Obsługa taszczy pojemnik żółty i opróżnia do komory na śmieci.
    Odstawia do zsypu i... taszczy pojemnik niebieski opróżniając jak wyżej.
    Z trzecim pojemnikiem jest identycznie.
    Zatem cała akcja to typowy dla Wolski pic na wodę fotomontaż, z którego nic nie wynika.
    Segregacja nie więc najmniejszego sensu.
    Za kilogram makulatury można otrzymać... 20 groszy. Zbieram ją w miejscu pracy, bo ulotek dostarczanych przez przedstawicieli firm i pism z ZUS-iu jest tyle, że w dwa tygodnie można uzbierać ładnych parę kilosów.
    Naprzeciw poradni stoi osiedlowy śmietnik penetrowany przez "złomiarzy". Na ofertę sprzedaży z ich zyskiem uzbieranej makulatury reagują... wzruszeniem ramion. Za pięć kilogramów dostaną równowartość dwóch kajzerek, więc wszystko na czym skupiają poszukiwania musi być "z żelaza".
    20-groszowa opłata za torbę plastikową nie jest rozwiązaniem. Całkowita ich eliminacja już tak.
    Restauratorzy itp. pewnie niechętnie rozstaną się z plastikiem, gdyż koszty mycia naczyń/sztućców (zwłaszcza w budkach) przekraczają koszt "jednorazówki".
    Tak czy inaczej to błędne koło a w przypadku Wolski kwadratura koła.
  • wscieklyuklad 29.03.19, 16:31
    https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/54398989_10156524211914790_3221791668948697088_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=7314babaa245c54c59903fd7a908e4d8&oe=5D40F60E
  • 1agfa 29.03.19, 18:25
    www.youtube.com/watch?v=WfGMYdalClU&spfreload=10
    Swego czasu zamieszczałem sporo fotografii i tekstów, obrazujących i omawiających klęskę przyrodniczą na Ziemi, wynikająca z działalności człowieka, z jego bezmyślności.
    Ptaki uwięzione w plastikowych pętlach, cudowne łabędzie na śmieciowiskach, żółwie morskie zaplątane w sieciach - martwe stworzenia zatrute plastikiem. Człowiek w swojej masie uznał się za pana - koronę wszelkiego stworzenia i eksploatuje Ziemię w sposób rabunkowy, niszczycielski, nie bacząc że podcina gałąź na której sam siedzi. Nawet owady, dzięki którym powstają płody rolnictwa są zagrożone w swoim istnieniu. Plastik, tak wygodny jako tworzywo zastępcze dla innych surowców, zawojował świat...
    Jesteśmy w pułapce, Sapiensie (cześć), pułapce zbudowanej własnymi rękami wynalazców i użytkowników.
    Zwłaszcza Polska, gdzie jakakolwiek ponowna obróbka już użytych surowców leży odłogiem; starania nielicznych toną w bierności i braku zainteresowania rządzących - zresztą różnych opcji. Porównując się z krajami rzeczywiście cywilizowanymi możemy się tylko rumienić, bo procent odzyskiwanych surowców jest niezmiernie niski.
    Przy czym w ostatnich latach zaistniało w Polsce dziwne zjawisko masowo płonących wysypisk; ktoś importował a później spalał śmieci, których nie był w stanie przerobić, odzyskać. O dochodzeniach jakoś nie słychać.
    Powstałe na Pacyfiku potworne plastikowe wyspy, w tym jedna wielkości niemal kontynentu, wołają o pomstę; ich powstaniu jest winna cała ludzkość; plastikowe śmieci niesione prądami morskimi, to "dzieło" wielu, dzieło bezmyślności.
    Ogarnia zniechęcenie, bo jest tak jak opisał WU; wcale nie ma pewności że domowa segregacja śmieci (żmudna i niewdzięczna, przyznaję), zostanie w dalszym "ciągu produkcyjnym" kontynuowana.
    Ponadto już wiadomo że wszyscy, chcąc nie chcąc, także jak te nieszczęsne zwierzęta pokazane na niezliczonych zdjęciach w internecie, żywimy się wszechobecnym plastikiem; jego mikro-drobiny przeniknęły do mięsa ryb, ssaków, do roślin także (jako ekstra dodatek oprócz chemii).
    Mimo wszystko wiedza o plastikowym barbarzyńskim zniszczeniu zatacza coraz większe kręgi, znajduje coraz więcej zrozumienia; pozostaje tylko ją poszerzać, uświadamiać jak największą liczbę ludności.
    Zajmie to dziesięciolecia, a może i więcej; może tyle ile trwa rozkład plastików.
    Osobiście tęsknię do normalnego mleka w szklanej wymiennej butelce (srebrny albo złoty kapsel ; )), bagietki w papierowej torebce, ogólnie papierowych opakowań, a brzydzę się plastikowymi sztućcami itp.
    --
    Kto dzisiaj w Polsce występuje przeciwko naszej silnej pozycji w zjednoczonej Europie, tak naprawdę występuje przeciwko polskiej niepodległości. DT
  • 1agfa 29.03.19, 18:44
    man_sapiens napisał:
    (...)
    "... Politycy po
    > winni wprowadzić podatek dla wytwórców towarów - od opakowań. Kiedy kupujesz 10
    > 0 gramów szynki w supermarkecie zapakowane w plastikową tackę i folię, to oczyw
    > iście płacisz za ten materiał, nie wytwórca szynki. Ale jak już tą szynkę zjesz
    > , to musisz pozbyć się opakowania i to ty płacisz za ich usunięcie (z miasta do
    > oceanu albo marnotrawne spalenie, recykling plastiku to w Polsce fikcja). Wytw
    > órcy szynki nic to nie kosztuje. A powinien być podatek od każdego grama opakow
    > ania, zależny od użytego materiału. Np. papier, drewno i inne biodegradowalne -
    > za darmo (pod warunkiem, że daje się łatwo oddzielić od reszty), plastik - 1 z
    > ł/dkg, metale - 50gr/dkg. To powstrzymałoby od masowego użycia debilnych i niep
    > otrzebnych opakowań. ..."

    (...)
    To najlepsze i najszybsze rozwiązanie. Jednak powstaje pytanie: czy politycy rządzą koncernami, czy wręcz przeciwnie, albo dokładnie: czy nie działają wspólnie na zasadzie ręka rękę myje. Wspólnota ich interesów nie jest przecież wykluczona, a nawet wydaje się (niestety), że się trafia ; )

    > Inaczej ta nasza mała planeta przestanie się nadawać do życia, nie tylko z powo
    > du ocieplenia klimatu (przy okazji - szacunek i podziw dla Grety Thunberg).


    Podzielam zachwyt dla tej dziewczyny - to znak że młodzież poważnie myśli o przyszłości, i to w skali globalnej. Oby okazało się, że takich jak Greta jest więcej. Bo będą mieli mnóstwo do sprzątania i naprawiania po przodkach...: (
    --
    "Polsce potrzebna jest dzisiaj jasna koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich". Z Projektu Konstytucji Pis z 2005r.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka