Dodaj do ulubionych

Bochatyr z du..ą na ramienió.

15.06.19, 19:46
ratlerek dało głos. Głos podsumowała Gazeta Plus.

Duda o Rosjanach: Nie są tak mężni jak my. To powiedział dyplomata państwa serca europy.
Czerwiec 14, 2019 Redakcja komentarze 2
FacebookTwitterLinkedInFacebook Messenger
Nie wiem jaka trzeba mieć wiedzę historyczną, żeby powiedzieć o Rosjanach, że nie są mężni. Panie Prezydencie, Rosjan zginęło najwięcej w czasie II wojny światowej (20 MILIONÓW) i nie byli to żołnierze wyklęci tylko bohaterowie z pierwszej linii frontu. Proszę nie robić z Polaków rusofobów. Nie musimy kochać Putina, ale to nie znaczy że możemy obrażać zwykłych Rosjan bez konkretnego powodu. Im też nie jest łatwo w tej chwili. Nie mają niezależnej prasy i telewizji. Tylko że kiedyś to skończą się wszyscy mali dyktatorzy. Jak wtedy mamy żyć obok siebie, jak ktoś mało odpowiedzialny tak nietaktownie się zachowuje.

Takie opinie o tak dumnym narodzie, niewątpliwie mogą wywoływać wśród najbardziej wrażliwych osób różnego typu niepożądane reakcje. Agresorami mogą być nie tylko Rosjanie. Polacy są również podatni na podobne hasła, czego dowodzą ostanie zdarzenia pokazujące przemoc wobec osób innych narodowości. Jednym zdaniem, dolewany oliwy do ognia. Panie Prezydencie, kto weźmie odpowiedzialność jeżeli komuś coś się stanie ? Proszę Pana aby tak jak ma Pan to w zwyczaju mówić „z pełną stanowczością, chciałbym podkreślić”, że Polacy nie są rusofobami.

Polityka.pl pisze

Na wspólnej konferencji prasowej z Donaldem Trumpem w środę przed Białym Domem Andrzeja Dudę zapytano, czy Polska „widzi w Rosji sojusznika czy przeciwnika”. Prezydent zaczął właściwie – mówił, że chcielibyśmy mieć w Rosji przyjaciela, bo jest to nasz „wielki sąsiad, (…) z potencjałem większym niż Polska pod każdym względem, z jednym, być może, wyjątkiem”. Jakim? „Sądzę, że jest w nas więcej odwagi, że jesteśmy dzielniejsi, odważniejsi i zdolni do walki aż do końca, nie bacząc na cokolwiek” (cytat za stenogramem angielskiego przekładu wystąpienia). Oj, czy się nie przesłyszeliśmy? Innymi słowy, jesteśmy odważniejsi, mężniejsi niż oni, Rosjanie, bo przecież tak można to było zrozumieć – ponieważ walczymy na maksa, na śmierć i życie?

Rosjanie słyną z męstwa
Uff! O Rosji wiele złego można powiedzieć, Rosjanie – zakładając, że takie generalizacje w ogóle są uprawnione – mają rozliczne wady, przede wszystkim skłonność do przyzwolenia na brutalne, despotyczne rządy, co jest spadkiem po najeździe i dominacji tatarskiej, oraz paranoiczną obsesję okrążenia, również dziedzictwo tragicznej historii obcych inwazji z zachodu – w tym i z Polski. Ale sugerować, że do najwyższego męstwa nie jest zdolny naród, który w czasie II wojny światowej stracił ponad 20 mln ludzi, którego setki tysięcy żołnierzy zginęły w Stalingradzie, przeważając tym szalę na korzyść aliantów, i w innych bitwach na froncie wschodnim, to co najmniej skrajnie niemądry nietakt.

Atak poniżej pasa sprawił, że kurtuazyjne słowa Dudy o woli przyjaźni straciły wartość. Rosjanie, szczególnie wrażliwi na krytykę raniącą ich dumę, gafy nie zapomną. Od prezydenta RP można by wymagać lepszego wyczucia dyplomacji. Ale czy rzeczywiście? Nie pierwszy raz okazało się, niestety, że kiedy Duda mówi od siebie, bez kartki, grożą kłopoty.

Wypowiedź Dudy utrwala stereotyp Polaków
Słowa o tym, jak to „jesteśmy mężniejsi”, można by ostatecznie zbagatelizować jako niewinne potknięcie bez znaczenia. Bo po nich nastąpił dłuższy wykład na temat uratowania Europy od komunizmu dzięki zwycięstwu nad bolszewikami w 1920 r., bohaterstwa Polaków w czasie II wojny i zniewolenia potem Polski przez ZSRR. Opinii publicznej w USA należy o tym przypominać, bo książki Normana Daviesa i Timothy Snydera czytają tylko elity, a historyczna ignorancja mas jest ogromna. Lekcja miała sens, bo konferencję w całości transmitowała telewizja CNN. Tyle że zaraz po megalomańskim i antyrosyjskim lapsusie Dudy Amerykanie – może nie wszyscy, ale wielu – mogli ją odebrać inaczej, niż powinni: nie jako rzeczowe przypomnienie, jak było, tylko emocjonalną erupcję skarg i żalów narodu wiecznie pokrzywdzonego, umęczonego przez historię, a zwłaszcza Rosję.

Czyli zgodnie ze stereotypem Polski jako kraju zwróconego w przeszłość, chorującego na rusofobię i domagającego się zadośćuczynienia od innych z racji swych krzywd i zasług dla ludzkości. Takie wystąpienia, jak Dudy na konferencji z Trumpem, podobają się u nas w kraju, ale nie za bardzo poza jego granicami.

Zródło ; Tomasz Zalewski Polityka.pl

I to szczeknęlo bochatyrskie cuś, które nieśmiało niż przerażonym wyrazem pyska, wyciągało łapkę do zbafcy w nadziei na odwzajemnienie powitania.
Edytor zaawansowany
  • dunajec1 15.06.19, 20:15
    Ale 1-y sekretarz bedzie b. zadowolony i rece bedzie zacieral, "..dojebal ruskim..."
  • wscieklyuklad 16.06.19, 06:13
    Uwaga ! Dlaczego Amerykanie powiedzieli prezydentowi Dudzie w sprawie stałej bazy wojskowej w Polsce - "figa z makiem".

    Wielka amerykańska agencja informacyjna "Bloomberg" publikuje 13.06.2019 komentarz pt. :
    "Trump nie pomoże Polsce walczyć z Unią Europejską.
    Trump kocha Polskę, ale nie na tyle, by stworzyć stałą bazę wojskową, która mogła by być powodem gniewu Putina".

    Pełny tekst:
    " W 2014 r. Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski został potajemnie nagrany mówiąc o polsko-amerykańskim sojuszu. Sojusz jego zdaniem był „bezwartościowy” i stworzył „fałszywe poczucie bezpieczeństwa”. Nagranie stało się częścią skandalu, który pomógł obalić ówczesny liberalny rząd, którego Sikorski był częścią i przekazał władzę nacjonalistycznemu Prawu i Sprawiedliwości w skrócie PiS.

    Teraz nacjonaliści z PiS uświadomili sobie, że nie mogą też pokonać progu w stosunkach z USA, nawet pod rządami przyjaznego im prezydenta Donalda Trumpa. W środę Trump jednoznacznie odrzucił plany (PiS) dotyczące ustanowienia amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce.

    Rząd PiS próbował wykorzystać USA pod prezydenturą Trumpa jako przeciwwagę dla Niemiec i reszty Unii Europejskiej, gdzie polski nacjonalizm, a zwłaszcza próby rządzącej partii, by postawić sądy pod ściślejszą kontrolą polityczną, są niepopularne. Polska udowodniła, że ​​jest chętnym nabywcą skroplonego gazu ziemnego w USA. Podpisała również umowę o wartości 4,8 miliarda dolarów na zakup systemów obrony przeciwrakietowej Patriot z USA i chce kupić myśliwce F-35. Trump ze swej strony wygłosił przemówienie w Warszawie w 2017 r., przedstawiając swoją wizję dla Europy, Wkrótce Stany Zjednoczone zorganizowały konferencję w Warszawie na temat Bliskiego Wschodu w Warszawie co miało oznaczać, że polski rząd jest zdecydowania pro-amerykański zaś jego postawa zostanie przez Amerykanów doceniona. To, co przywódcy PiS chcieli uzyskać to stała amerykańska baza wojskowa, która pomoże zagwarantować ochronę Polski przed ewentualnymi rosyjskimi pokusami ataku.

    W zeszłym roku polskie ministerstwo obrony opublikowało swoją wizję zwiększonej obecności USA. Zaproponowała zobowiązania finansowe w wysokości do 2 miliardów dolarów na przyjęcie amerykańskiej dywizji pancernej - 10 000 lub więcej żołnierzy. Proponowana lokalizacja bazy, w pobliżu miast Bydgoszczy i Torunia, nie byłaby na granicy z Białorusią, prorosyjskim sąsiadem Polski, ale byłaby na drodze wojsk rosyjskich, w przypadku prób przejęcia "przesmyku suwalskiego" w pobliżu tej granicy.

    We wrześniu zeszłego roku prezydent Polski Andrzej Duda starał się, aby propozycja ta była osobiście atrakcyjna dla prezydenta USA, sugerując, aby nowa baza miała nazwę Fort Trump.

    W środę, kiedy Duda odwiedził Biały Dom, okazało się, że żadna stała baza USA nie jest przedmiotem rozważąń. Polska zbudowałaby po prostu nowy obiekt, w którym mieściłoby się około 1000 żołnierzy amerykańskich - z grubsza dodatkowy batalion, zdecydowanie poniżej poziomu dywizji . Siły te przebywałyby tak samo rotacyjnie, jak około 4500 żołnierzy amerykańskich służby, którzy obecnie przemieszczają się do i z Polski .Obecnie polsko-amerykański pakiet współpracy wojskowej obejmuje również eskadrę dronów rozpoznawczych Reaper, centrum szkoleniowe i pewne ulepszenia logistyczne, aby wspierać potencjalne amerykańskie zaangażowanie (w Polsce). Jest to oczywiście znaczący krok naprzód dla obecności USA w Polsce - ale to nie to samo, co duża baza wojskowa mieszcząca amerykańskie oddziały i ich rodziny. Atakowanie takiego obiektu nieuchronnie pociągnęłoby za sobą wojnę na pełną skalę z USA, coś, co powstrzymałoby potencjalnego agresora..

    Z czysto wojskowego punktu widzenia dodanie 1000 żołnierzy amerykańskich nie czyni Polski - ani państw bałtyckich - bezpieczniejszymi od rosyjskiego ataku konwencjonalnego. A odmowa Stanów Zjednoczonych, aby obecność stała się widoczna, niekoniecznie podziela przekonanie polskiego rządu, że Akt Założycielski, dokument podpisany przez Organizację Traktatu Północnoatlantyckiego i Rosję w 1997 r., nie jest już wiążący, pomimo rosyjskiego ataku na Ukrainę w 2014. W porozumieniu NATO obiecało powstrzymać się od stałego stacjonowania znaczących sił zbrojnych u swoich nowych członków.

    Rząd PiS prezentuje pakiet Trumpa jako ogromne zwycięstwo. Biorąc pod uwagę wszystkie wysiłki zmierzające do zaangażowania Trumpa i fakt, że Polska zapłaci za całą dodatkową infrastrukturę, jeśli nawet w wysokości 2 miliardów dolarów - to ostateczne amerykańskie zaangażowanie pokazuje, że są granice wdzięczności Trumpa za polskie wsparcie.

    Ostatecznie powściągliwość Stanów Zjednoczonych jest podyktowana rzeczywistością geopolityczną, w której nawet rosyjskie zagarnięcie ziemi na Ukrainie nie zmieniło amerykańskiego stanowiska: pokój w Europie Wschodniej zależy od skrywanego porozumienia między USA i Rosją. Żadna administracja USA nie chce być pierwszą by przełamać tej linii, bez względu na to jak bardzo może polubić dany polski rząd . Polska geografia zmusza ją do budowania sąsiedzkich stosunków z Rosją na jej wschodniej flance i z Niemcami na jej zachodniej granicy. USA mogą pomóc Polsce w jej obronie, ale nie mogą służyć jako jedyny patron tego kraju.Są pewne rzeczy, dla których realizacji których nie obejdzie się bez bardzo poważnego uzasadnienia,w tym dla podjęcia decyzji o otwarciu stałej bazy wojskowej."

    Z netu

    A głuptasek strojąc miny do kamer i demonstrując „ z dekla Rację”, pokraśniało ze szczynścia.
  • wscieklyuklad 16.06.19, 06:51
    Niezłomnego, proszę Państwa, - choć opierającego się - wywlekli z Łajthausu i wysłali "w turnee" po Ameryce. Wczoraj, w mieście Hjuston, zaprezentował pełną gamę idiotycznych uśmieszków, nadymania i przewracania oczami, infantylnych porechotywań i słynnych póz a`la Duce na balkonie w Rzymie. Oraz przednich "żartów" o dolarze "co to kiedyś miał inna wartość" , hehehe ... Należy również wspomnieć o niby "drobiazgu", który też świadczył o randze owych odwiedzin u Donalda, a jakoś "umknął światowym mediom". Otóż, proszę Państwa, Melania - na okoliczność powitania przed wspomnianym Łajthausem tzw. Pierwszej Pary kraju naznaczonego przez Opaczność na Największego Sojusznika JuEsEj - założyła spodnie "zaprasowane w kant".
    To tyle "komentarza", proszę Państwa. STAY TUNED, jak mawiają nasi przyjaciele zza Wielkiej Wody - Niezłomny dopiero się rozkręca ...
    A pod spodem, smutne "REALITY" ...

    z netu
  • wscieklyuklad 16.06.19, 07:36
    Zarekwirowanie projektora, który miał wyświetlić film „Tylko nie mów nikomu”, nie miało podstawy prawnej
    14/06/2019 Redakcja
    Trwa wymiana listów między Rzecznikiem Praw Obywatelskich a policją w sprawie zarekwirowanego 13 maja projektora, służącego do wyświetlenia filmu „Tylko nie mów nikomu” na fasadzie budynku przy ul, Długiej w Warszawie.

    Policja zarekwirowała projektor, za którego pomocą na fasadzie budynku przyległego do Katedry Polowej WP miał być wyświetlony film „Tylko nie mów nikomu”
    Za podstawę działań przyjęto artykuł Kodeksu wykroczeń, mówiący o wystawieniu na widok publiczny w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ”ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku”
    RPO zwraca uwagę, że nie może to być podstawą czynności, bo film nie jest wymieniony w tym artykule
    Z Konstytucji wynika że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia
    13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie. Jako podstawę działań policjanci podali wtedy art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń.

    Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

    Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że odpowiedzialności za wykroczenie podlega tylko ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. W tej sprawie trudno mówić o takiej szkodliwości. Wyświetlenie filmu było związane z toczącą się intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie bez znaczenia jest fakt, że ostatecznie do emisji nie doszło. Trudno więc uznać, że miało miejsce naruszenie porządku publicznego, który jest przedmiotem ochrony art. 63a Kw.

    W ocenie Rzecznika sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności słowa. Przepisy Kodeksu wykroczeń powinny być wykładane zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji, który zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę. Jak wskazuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, uczestnicy debaty publicznej mogą sobie pozwolić na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.

    RPO spytał Komendanta Stołecznego Policji czy art. 63a Kw faktycznie był podstawą działań policji. W odpowiedzi z 28 maja komendant potwierdził to.

    Teraz w piśmie do zastępcy Komendanta Głównego Policji Rzecznik podkreślił, że wyjaśnienia te nie usuwają wątpliwości, lecz je wręcz potęgują.

    Wyświetlenie filmu nie jest bowiem czynnością z art. 63a Kw, a polegającą na „umieszczeniu” czy też „wystawieniu” na widok publiczny w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku. – Gdyby ustawodawca chciał penalizować wyświetlanie filmu w miejscu do tego nieprzeznaczonym, uczyniłby to w treści normy prawnej, jednak takiej normy nie zawiera art. 63a § 1 Kw – głosi pismo Rzecznika.

    Z art. 42 ust. 1 Konstytucji wynika, że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Oznacza to, że obwarowany sankcją karną zakaz lub nakaz powinien być sformułowany w przepisie, który jest szczególnie precyzyjny i ścisły, w myśl zasady nullum delictum sine lege certa (nie ma czynu zabronionego bez ustawy).

    W nakazie określoności czynu zabronionego wynikającego z art. 42 ust. 1 Konstytucji chodzi o maksymalną określoność tworzonych ustawą typów tych czynów. W sferze stosowania prawa oznacza on zaś zakaz stosowania analogii i wykładni rozszerzającej. Stąd też w ocenie RPO art. 63a § Kw nie może stanowić podstawy podejmowania działań przez policję.

    Konstytucyjna zasada wolności słowa może podlegać ograniczeniom, ale muszą one wynikać z ustawy (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Z art. 63a § 1 Kw nie sposób jest jednak wywieść takie ograniczenie.

    VII.564.37.2019

    Dla ratlerka co pono prafo kończyło o bredziło w Hameryce, że wolska demokracja ma się dobrze.
  • wscieklyuklad 16.06.19, 18:56
    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/62643036_1554318521369760_3483327809743486976_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=447c8fbea7c1a8ac686222d928adcff9&oe=5DC36CA6

    A ponieważ jesteśmy odważniejsi od Rusków to sprowadzimy tysiąc marines coby nas przed tchórzami Ruskimi bronili i kupimy se 32 efki trzydziestki piątki, o których konstruktor efek szesnastek powiedział, iż to latający szmelc za grube miliony.
  • wscieklyuklad 17.06.19, 06:28
    Trampek stwierdził ,że sprzedaje nam F32, a duda, że kupił F35.
    Czy ktoś wie co kupujemy bez przetargu ?

    Pewnie trochę takich a trochę takich. Odpowiednio podanych w trosce o wybrednego klienta z Rasy Panów ( pół nocy śmialiśmy się z Sorell z pewnego wiecznie żrącego, zblazowanego snoba)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.