Dodaj do ulubionych

Do paki bydlaki!

28.06.19, 14:53
Bianka Mikołajewska
28 czerwca 2019
UJAWNIAMY. Dworczyk zataił w deklaracji majątkowej nie tylko udziały w spółce, ale też w domu. I zysk ze sprzedaży willi

Minister Dworczyk oficjalnie jest biedny jak mysz kościelna - nie ma mieszkania, samochodu i od lat ani grosza na koncie. Jak ustaliło OKO.press, w oświadczeniach majątkowych nie ujawnił dochodu ze sprzedaży willi pod Falenicą i udziałów, które miał w domu obok. Do dziś mieszka w nim z żoną i dziećmi, choć formalnie właścicielką jest jego 80-letnia matka
Ciekawie się zapowiada?

W maju ujawniliśmy na OKO.press, że szef kancelarii premiera Michał Dworczyk (PiS), co najmniej 12 razy zataił w swoich oświadczeniach majątkowych udziały w spółce Rodzice dla Szkoły. Zapewnia ona nieruchomości i wyposażenie szkołom, które prowadzi stowarzyszenie Sternik, pod patronatem Opus Dei. Pisaliśmy o nich w artykule z 19 maja.

Nieprawdziwe oświadczenia Dworczyk składał jako radny Warszawy, radny sejmiku, poseł i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Po naszej publikacji, w oświadczeniu na Facebooku, Dworczyk napisał, że nie pamiętał o udziałach w spółce RDS, bo nie uczestniczył w jej działalności i nie uzyskał z niej nigdy żadnych przychodów. Ale gdy tylko dowiedział się o „zaniedbaniu” – czyli gdy OKO.press wysłało do niego pytania w tej sprawie – złożył korektę oświadczeń.

W TVN24 Dworczyk przyznawał, że sprawa jest „dość kompromitująca” dla niego. „To jest sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć; to jest rzeczywiście mój błąd. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam” – mówił.

Przepraszam to jednak trochę mało. Zgodnie z prawem, za zatajenie udziałów w spółce w oświadczeniu majątkowym grozi odpowiedzialność karna: od grzywny do 5 lat pozbawienia wolności. Szef KPRM powinien ponieść również odpowiedzialność służbową

(w zależności od tego, jakiej wagi jest przewinienie, może być to: upomnienie, nagana, obniżenie wynagrodzenia lub zwolnienie z pracy).
30 maja 2019 zapytaliśmy KPRM i premiera Mateusza Morawieckiego, jakie konsekwencje wyciągnięto wobec Dworczyka. I jak premier ocenia fakt, że jeden z jego najbliższych współpracowników minimum 12 razy złożył nieprawdziwe oświadczenie majątkowe. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Za to 4 czerwca 2019 premier awansował Dworczyka na ministra (dotąd był on sekretarzem stanu). Nadal ma on głównie nadzorować KPRM.

11 czerwca Centralne Biuro Antykorupcyjne, które bada deklaracje majątkowe polityków, poinformowało nas, że po naszej publikacji "podjęło pewne działania zmierzające do szczegółowego wyjaśnienia kwestii ewentualnych nieścisłości w oświadczeniach majątkowych w/w [Michała Dworczyka – przyp. red.] i określenia czy nieścisłości te mogą rodzić skutki prawne wynikające z przepisów (…)”.

Jak wyjaśnia CBA, trzeba w tym celu ustalić, czy „nieścisłości” „wynikają z celowego działania, czy są raczej wynikiem niestaranności czy też nieświadomości”.

Dworczyk minimum 12 razy złożył fałszywe oświadczenia majątkowe. Po pytaniach OKA skorygował 4 ostatnie
Minister biedny jak mysz kościelna?

W międzyczasie okazało się, że wątpliwości dotyczących majątku Dworczyka jest więcej.

Nie wiadomo, jaki dobytek wymieniał w oświadczeniach majątkowych w latach 2006-2011, jako radny warszawskiej dzielnicy Śródmieście, a potem Warszawy – zgodnie z przepisami dokumenty te zostały już bowiem zmielone w wersji papierowej i usunięte ze stron internetowych samorządów.

Ale z późniejszych oświadczeń wynika, że minister jest biedny jak mysz kościelna.

Od oświadczenia za 2012 rok do ostatniego, złożonego w kwietniu 2019, deklarował zawsze, że nie ma na koncie ani złotówki. Również przynajmniej od 2012 roku pisze, że ma wykorzystaną w znacznej części linię kredytową (do 100 tys. zł) i kredyt hipoteczny zaciągnięty w 2007 roku (w kwietniu podawał, że z 216,5 tys. franków szwajcarskich długu zostało mu do spłaty 72,4 tys.).

Nie wiadomo, jakiej nieruchomości dotyczy kredyt hipoteczny i jak jest zabezpieczony, bo według oświadczenia Dworczyk nie ma ani domu, ani mieszkania. Ma jedynie wartą 20 tys. zł działkę rolną, a jego żona – 25-metrową kawalerkę sprzed ślubu.

Jak ustaliło OKO.press, wraz z czwórką dzieci mieszkają jednak w domu – części bliźniaka, który wybudowali kilka lat temu na obrzeżach Warszawy.

W latach 2007-2013 Dworczyk był współwłaścicielem działki, na której stoi bliźniak, a potem także samego bliźniaka. Ale nie wymienił ich w oświadczeniu majątkowym za 2012 rok (ani w korekcie złożonej po naszej publikacji o udziałach w spółce RDS).

Nie odpowiedział nam, dlaczego.

Dom, w którym obecnie mieszkają Dworczykowie; formalnie własność matki ministra. Fot. Bianka Mikołajewska.
W 2013 swoje udziały w posesji Dworczyk przekazał w darowiźnie żonie. Została w ten sposób właścicielką połowy udziałów. Posiadaczką drugiej połowy została 80-letnia dziś matka Dworczyka, która od lat mieszka w bloku na warszawskim Solcu.

I znów: Dworczyk, który od lat wymienia w oświadczeniach majątkowych 25-metrową kawalerkę żony (zaznaczając, że to jej majątek odrębny, ale pozostają we „wspólności majątkowej”), nie wspomniał w deklaracji za 2013 rok o należącej do niej połowie działki i domu. Również tego nam nie wyjaśnił.

W 2014 roku – po podziale nieruchomości na dwie oddzielne działki (każda z połówką bliźniaka) – żona Dworczyka sprzedała swoją część koleżance.

Dziś minister z żoną i z dziećmi mieszka w części, która formalnie należy do jego matki. Zapytaliśmy go, dlaczego dom, który wybudował i w którym mieszka z rodziną, został zapisany na jego matkę? Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jak ustaliliśmy, Michał Dworczyk i jego żona byli również wspólnie właścicielami okazałej willi przy tej samej ulicy, przy której obecnie mieszkają. Nieruchomość sprzedali wiosną 2012 roku. Ale w oświadczeniu majątkowym za tamten rok Dworczyk nie podał dochodu ze sprzedaży swoich udziałów. Dlaczego? Nie otrzymaliśmy (a jakże) odpowiedzi.

Według oświadczenia za 2018 rok Dworczyk nie ma żadnego samochodu. Kiedyś deklarował, że ma Fiata Doblo i kilkunastoletniego Volkswagena combi. Fiata nie wymieniał już w oświadczeniu za 2016 rok. W 2018 roku, w Radiu Zet przekonywał, że musiał sprzedać Volkswagena, by przelać na Caritas równowartość nagrody, którą dostał od premier Beaty Szydło.

Zapytaliśmy ministra jak radzi sobie bez samochodu, mieszkając z czwórką dzieci (od 5 do 14 lat) na obrzeżach miasta, daleko od przedszkola, szkół dzieci, sklepów i usług. Polityk PiS nie odpowiedział jednak.
Rodzina ZHR
Michał i Agnieszka Dworczyk małżeństwem są od 2002 roku. Oboje działali jeszcze wówczas w Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej – organizacji skautowej odwołującej się do wartości chrześcijańskich. On w latach 2001-2006 był szefem Głównej Kwatery Organizacji Harcerzy oraz członkiem Naczelnictwa ZHR.
W 2006 roku namówił grono wieloletnich, bliskich znajomych z ZHR i członków rodziny na wspólną inwestycję – zakup ziemi na obrzeżach stolicy. „To były naprawdę bliskie sobie rodziny. Pomysł był taki, żeby wybudować takie małe, wspólne osiedle; żeby dzieci wspólnie się wychowywały, wśród przyjaciół” – mówi osoba związana niegdyś bardzo blisko z tym środowiskiem.
Do ZHR-owskiej komuny, poza Dworczykami, przystąpiły rodziny: działaczki z tej samej chorągwi ZHR, członkini władz Fundacji Bank Mleka Kobiecego;
Dymitra Hirscha – udziałowca spółki Pracownia, która świadczy usługi z zakresu PR i komunikacji (jak pisała „Gazeta Wyborcza”, od początku rządów PiS pracowała lub pracuje dla co najmniej kilku spółek z udziałem skarbu państwa), a także udziałowca wydawnictwa The Facto (ukazał się w nim m.in. ostatni wywiad z Lechem Kaczyńskim przeprowadzony przez Łukasza Warzechę i wywiad z Martą Kaczyńską o jej rodzicach i życiu);
Filipa Łajszczaka – wicenaczelnego pisma i portalu Christianitas, a równocześnie działacza Prawicy Rzeczpospolitej i akredytowanego asystenta europosła Marka Jurka. Za poprzednich rządów PiS, gdy Jurek był marszałkiem Sejmu,
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Do paki bydlaki! 28.06.19, 14:54
      Łajszczak również był jego asystentem. Wcześniej – w 2006 roku – kandydował z listy PiS do mazowieckiego sejmiku wojewódzkiego, ale nie zdobył mandatu;
      Igora T. – jak twierdzą ludzie z tego środowiska – najbliższego w tym gronie przyjaciela Dworczyka.

      Na wspólną inwestycję dali się namówić Dworczykowi również dwaj bracia jego żony:

      Maciej Martyński – radca prawny, który niedawno reprezentował polski rząd w sporze arbitrażowym z funduszem Abris (o ponad 2 mld zł odszkodowania), obecnie dyrektor w Prokuratorii Generalnej,
      i Piotr – który szybko odsprzeda swoją działkę w „komunie” rodzinie Małgorzaty Kuźniar-Plota, znanej prokurator pionu śledczego IPN (Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie).

      Tradycyjnie i katolicko

      Na początku 2007 roku grupa zmobilizowana przez Dworczyka – wówczas już radnego Śródmieścia i doradcy premiera Jarosława Kaczyńskiego – kupuje długi pasek ziemi na skraju Falenicy (w warszawskiej dzielnicy Wawer).

      „To były dość tanie działki, kupowane jako rolne. To Michał je znalazł, on chodził za ich kupnem, załatwiał odralnianie i formalności związane z podziałem. Jako człowiek zafascynowany Kresami i okresem międzywojennym, miał chyba takie wyobrażenie, że to będzie taka niemalże szlachecka posiadłość na wsi” – wspomina osoba bliska wówczas ZHR-owskiej grupie.

      Według początkowych ustaleń, wszystkie domy na mini-osiedlu budowanym przez grupę mają być w tym samym stylu – inspirowanym świdermajerami, czyli drewnianymi, ażurowo zdobionymi domami letniskowymi, które powstawały na przełomie XIX i XX wieku w podwarszawskich miejscowościach. Ale ostatecznie nie wszyscy dotrzymują tych ustaleń.

      Większość rodzin z ZHR-owskiej komuny – tak jak Dworczykowie – ma kilkoro dzieci. Posyłają je do przedszkola i szkół prowadzonych przez stowarzyszenie Sternik – pod duchową i personalną opieką Opus Dei. Dworczykowie pierwsze dziecko zapisują do przedszkola Sternika w 2009 roku. Dziś w przedszkolu prowadzonym przez stowarzyszenie pracuje żona ministra.
      Przeczytaj też:
      Dworczyk wychwalał niestrajkujące szkoły swoich dzieci. To prywatne placówki pod opieką Opus Dei
      Świdermajer

      Dworczykowie w ramach „harcerskiego” osiedla wybudowali dwa domy.

      Pierwszym była okazała willa, z białym murowanym dołem i górą z ciemnego drewna, wycinanego w charakterystyczne dla świdermajerów wzory. Powstała na działce o powierzchni 836 metrów, wykrojonej z pasa kupionego przez ZHR-owską grupę w lipcu 2008 roku. Jak wynika z archiwalnych map Google, w październiku 2008 roku stał już tam dom.

      „Michał działał w tej sprawie bardzo sprawnie. Wprowadzali się jako jedni z pierwszych, jeśli nie pierwsi. Później z jednej strony pobudowali się obok nich Wesołowscy, z drugiej rodzina T.” – mówi cytowany przez nas wcześniej rozmówca.
      Pierwszy dom Dworczyków. Fot. Google Earth, zapis archiwalny z 8 października 2008 roku.

      W maju 2012 roku Dworczykowie sprzedali willę małżeństwu W. Nie wiadomo, ile pieniędzy za nią otrzymali.

      Wiadomo tylko, że umowa przyrzeczenia sprzedaży była zabezpieczona wpisem do hipoteki w wysokości 800 tys. zł. Tyle musieliby zapłacić Dworczykowie państwu W., gdyby wycofali się ze sprzedaży. Dom raczej nie mógł być więc tańszy.

      Nie można już sprawdzić, czy Dworczyk wymieniał willę w oświadczeniach majątkowych za lata 2008-2011 (jak wspomnieliśmy wcześniej, dokumenty zostały już zmielone). Sam minister nie odpowiedział nam na to pytanie.

      Na pewno jednak w oświadczeniu majątkowym za 2012 rok (złożonym wiosną 2013 roku) nie podał dochodu ze sprzedaży swoich udziałów w tej nieruchomości. Nie wyjaśnił nam, dlaczego tego nie zrobił.
      Dom mamy

      Jeszcze mieszkając w willi, Dworczykowie zaczęli budować drugi dom – tym razem długi bliźniak – na drugim krańcu „harcerskiego” osiedla, w sąsiedztwie Dymitra Hirscha.

      Jak informuje stołeczny magistrat, decyzja o wydaniu warunków zabudowy dla „inwestycji budowlanej polegającej na budowie budynku mieszkalnego jednorodzinnego wolnostojącego dwulokalowego i dwóch szamb” została wydana w maju 2010 roku i skorygowana w marcu 2012 roku. Decyzję o pozwoleniu na budowę urząd wydał w czerwcu 2012 roku.

      Według archiwalnych zdjęć satelitarnych Google, w marcu 2013 bliźniak już stał pod dachem.
      Dawny (w kółku po prawej) i nowy (po lewej) dom Dworczyków. Fot. Google Earth, zapis archiwalny z 6 marca 2013 roku.

      „Ale ta działka, na której powstał bliźniak dość długo była wspólną własnością ośmiu rodzin z osiedla” – mówi nasz informator, związany niegdyś z grupą z „harcerskiego” osiedla.

      Rzeczywiście: od stycznia 2007 roku każda z rodzin miała po 1/8 udziałów w działce. Również Dworczykowie byli wspólnie właścicielami 1/8 (w księdze wieczystej wpisano, że była to „wspólność ustawowa małżeńska”).
      Potem, zgodnie z umową zniesienia współwłasności z 17 lipca 2008, każde z nich miało po 1/16 udziałów.
      20 lutego 2013 roku Dworczykowie wspólnie odkupili od innych rodzin kolejne 3/8 udziałów. W tym samym czasie 4/8 udziałów od pozostałych rodzin odkupiła matka Dworczyka – Alina. Cała działka należała już więc do rodziny Dworczyków.
      26 lutego 2013 roku Dworczyk przekazał swoje udziały w nieruchomości żonie – Agnieszce.

      Podobnie jak w przypadku willi, nie wiadomo czy Dworczyk wymieniał tę nieruchomość w oświadczeniach składanych majątkowych za lata 2007 – 11. Minister nie udzielił nam odpowiedzi na to pytanie.

      Na pewno nie wymienił ich w oświadczeniu za 2012 rok. Choć powinien.

      Zgodnie z przepisami, radni składają oświadczenie majątkowe za dany rok „według stanu na dzień 31 grudnia”. Czyli w oświadczeniu za 2012 rok Dworczyk powinien podać, że jest właścicielem 1/16 udziałów w działce z budowanym bliźniakiem.

      Dlaczego tego nie zrobił? Nie odpowiedział nam. Nie wyjaśnił również, dlaczego i po co – skoro żyją z żoną we wspólnocie majątkowej, przekazał jej w darowiźnie swoje udziały w nieruchomości.

      W 2014 roku, na podstawie postanowienia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Południe, posesja z bliźniakiem została podzielona na dwie oddzielne działki. A wkrótce potem – w czerwcu 2014 roku Agnieszka Dworczyk sprzedała swoją część (530 metrów kwadratowych działki i połowę bliźniaka) koleżance – nauczycielce ze szkoły Sternika.

      Nie znamy wartości transakcji. Ale wiadomo, że nowi właściciele połówki bliźniaka zaciągnęli na niego 720 tys. zł kredytu hipotecznego. Nieruchomość prawdopodobnie kosztowała więc więcej.

      Dworczyk, który od kilku lat wymienia w oświadczeniach majątkowych 25-metrową kawalerkę żony, w oświadczeniu za 2012 i 2013 rok nie wspomniał o posiadanej przez nią części bliźniaka. Nie odpowiedział nam, dlaczego jedną nieruchomość żony wpisuje do oświadczeń, a inną pominął.

      Dziś Michał i Agnieszka Dworczyk, wraz z czwórką dzieci mieszkają w drugiej połowie bliźniaka – która formalnie jest własnością 80-letniej matki ministra. Dodajmy, że Dworczyk jest jedynakiem.

      „Pani Alina od lat mieszka na warszawskim Solcu, w bloku który zasłynął historią z niewybuchami z okresu II wojny, które Michał gromadził w piwnicy” – mówi znajomy rodziny Dworczyków. Niewypały odkrył włamywacz i powiadomił o nich policję. Za nielegalne posiadanie amunicji Dworczyk został wtedy skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 3 lata.

      Minister nie odpowiedział nam, dlaczego dom, który wybudował i w którym mieszka z rodziną, został zapisany na jego matkę. Nie wyjaśnił również, na jaką nieruchomość zaciągnął kredyt hipoteczny, który wymienia w oświadczeniach. Według informacji z ostatniego oświadczenia, pożyczka została zaciągnięta w 2007 roku i wynosiła wówczas 216.573 CHF.

      Tymczasem działka z willą, którą Dworczykowie wybudowali na „harcerskim” osiedlu objęta była hipoteką w wysokości 195 tys. zł (związaną z kredytem, który Dworczykowie zaciągnęli w mBanku w grudniu 2006 roku). Wpis do hipoteki wykreślony został w 2012 roku, gdy Dworczykowie sprzedali willę. A działka z bliźniakiem w ogóle nie miała obciążonej hipoteki.
      Odsyłacz pod sliderem
      CBA może się zająć
      • wscieklyuklad Re: Do paki bydlaki! 28.06.19, 14:55
        sprawą, ale konsekwencji prawnych nie będzie

        Zapytaliśmy Centralne Biuro Antykorupcyjne, które bada oświadczenia majątkowe polityków, czy może wszcząć postępowanie wyjaśniające wobec kogoś, kto zataił część majątku w deklaracji złożonej w 2013 roku.

        „Możliwym jest podjęcie odpowiednich działań przez CBA w przypadku powzięcia informacji, że osoba zobowiązana do składania oświadczeń majątkowych w 2013 roku, a także w latach w wcześniejszych zataiła w składanych deklaracjach fakt posiadania składnika majątkowego” – zapewnił nas rzecznik CBA, Temistokles Brodowski.

        Równocześnie zastrzegł jednak, że „jeśli oświadczenia majątkowe, o których wspomina się w pytaniu OKO.press były złożone dawniej niż 5 lat temu, a podanie w nich nieprawdy było sankcjonowane na podstawie art. 233 § 1 i 6 Kodeksu karnego, to ewentualne podanie w nich nieprawdy ulegało już przedawnieniu (do 5 kwietna 2016 r. okres przedawnienia czynów zabronionych z art. 233 § 1 i 6 kk. wynosił 5 lat).”

        Innymi słowy: CBA może zająć się niejasnościami w oświadczeniach ministra Dworczyka z 2013 roku, ale nawet gdyby okazało się, że zataił on część majątku – nie poniesie kary, bo sprawa się przedawniła.

        Ewentualne konsekwencje minister może więc ponieść tylko w związku z zatajeniem w oświadczeniach za lata 2014-2018 udziałów w spółce RDS.
        • wscieklyuklad Re: Do paki bydlaki! 28.06.19, 15:10
          Ludzie z Energi wpłacali na kampanię polityków PiS. Chodzi m.in. o Kacpra Płażyńskiego
          tokfm.pl 28.06.2019 12:04
          Osoby związane z państwową spółką Energa hojnie dotowały kampanię PiS przed wyborami samorządowymi - donosi "Wyborcza".

          opublikowała dane dotyczące tego, kto i w jakiej wysokości wsparł kampanię Prawa i Sprawiedliwości przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Na fundusz wyborczy PiS 18 tys. osób wpłaciło 21 mln zł. Jedna osoba mogła wpłacić łącznie nie więcej niż 31,5 tys.

          Jak informuje trójmiejska "Wyborcza", analiza wpłat wskazuje, że kampanię Kacpra Płażyńskiego, kandydata PiS na prezydenta Gdańska (przegrał w drugiej turze z Pawłem Adamowiczem), sponsorowali związani z tą partią menedżerowie ze spółki Energa. "Wiemy też, że to środowisko wspierało Płażyńskiego organizacyjnie" – podkreśla "Wyborcza"

          Wśród sponsorów PiS można znaleźć m.in. Grzegorza Ksepko, p.o. prezesa zarządu Energi SA oraz Krzysztofa Kurta – wiceprezes Energi Wytwarzanie. "Z dokumentów wynika, że po 20 tys. zł na fundusz PiS wpłacili Marek Kasicki, Janusz Kotowski, Michał Wawryn, Piotr Dorawa. To prezesi i wiceprezesi spółek grupy Energa" – wylicza dziennik i wymienia jeszcze kilka osób, które być może mają związki z Energą, a na pewno dali pieniądze na kampanię PiS.

          Jak przypomina trójmiejska "Wyborcza" sam Płażyński pracował w Enerdze na początku 2018 roku. I choć od wyborów minęło już kilka miesięcy, to jego nazwisko, co jakiś czas, pojawia się w mediach. W marcu pisaliśmy, że tuż po przegranej elekcji Płażyński zarejestrował się jako bezrobotny i wziął 20 tys. złotych dotacji na otwarcie kancelarii prawnej.

          Głośno jest też o jego działaniach politycznych - został gdańskim radnym. W marcu przepraszał za swoją wypowiedź, że Aleksandra Dulkiewicz została prezydentem Gdańska przez przypadek - wygrała wybory po śmierci Pawła Adamowicza. Płażyński napisał też do prezydent list pełen połajanek, szpil i politycznych targów odnośnie zmiany nazwy jednego z gdańskich rond.

          Teraz juz wiemy skąd te nominacje i rotacja szefów spółek.
          Na polecenie zbafcy mają potem przelewać cześć zarobionej kasiory na pisonie bydło.


            • wscieklyuklad Re: Do paki bydlaki! 29.06.19, 11:46
              Ten bydlak oszust śmie się jeszcze stawiać

              Dworczyk przyznaje, że nie wpisał w oświadczeniu majątkowym udziałów w działce z domem. To już kolejny - po udziałach w spółce - składnik majątku, który zataił. Obie sprawy ujawniło OKO.press. Minister zarzuca nam, że chcemy go pokazać "w skrajnie niekorzystnym świetle". Tłumaczy, że o działce zapomniał "w wyniku szeregu dokonywanych czynności prawnych"

              Tylko 1 na 250 osób czytających ten artykuł wspiera nas darowizną. Możesz to zmienić... WSPIERAM >>
              W piątek ujawniliśmy na OKO.press, że szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zataił w swoim oświadczeniu majątkowym udziały w działce i domu – bliźniaku na obrzeżach Warszawy. Nie podał także dochodu ze sprzedaży willi, którą wybudowali z żoną przy tej samej ulicy, przy której stoi bliźniak.

              Kilka tygodni wcześniej ujawniliśmy, że przynajmniej w 12 oświadczeniach majątkowych Dworczyk nie wymienił posiadanych udziałów w spółce Rodzice dla Szkoły. Nieprawdziwe oświadczenia składał jako radny Warszawy, sejmiku mazowieckiego, poseł i szef KPRM.

              Kilka godzin po naszej wczorajszej publikacji minister opublikował w tej sprawie oświadczenie na swoim profilu na Facebooku.

              Przyznał, że w deklaracji majątkowej za 2012 rok „nie uwzględnił” – czyli po prostu nie wpisał – 1/16 udziałów w działce z bliźniakiem. Dodając nawet od siebie, że zapomniał także o ułamkowych udziałach w innej działce. Nie pisaliśmy o niej w naszym artykule, bo to grunt stanowiący drogę dojazdową.

              Minister tłumaczy, że o nieruchomościach zapomniał „w wyniku szeregu dokonywanych czynności prawnych”.

              Nie wyjaśnia jednak, jakim cudem mogła mu wypaść z głowy działka z bliźniakiem, skoro na początku 2013 roku (na krótko przed składaniem oświadczenia majątkowego za 2012 rok), nie tylko nie pozbył się udziałów w niej, ale wspólnie z żoną dokupił kolejne – tak, że w sumie stali się właścicielami połowy działki.

              A następnie, po kilku dniach, przekazał swoje udziały w darowiźnie żonie – Agnieszce. Była ona ich właścicielką jeszcze przez ponad rok, a potem odsprzedała je znajomym.

              Nawet po tej transakcji trudno byłoby jednak zapomnieć o działce z bliźniakiem – bo Dworczykowie do dziś mieszkają w jego drugiej połowie, która formalnie jest własnością 80-letniej matki Dworczyka. Minister pisze z resztą w swoim oświadczeniu na FB, że jest jej wdzięczny, że może tam mieszkać.

              W oświadczeniu Dworczyk nie wyjaśnił za to nadal:

              dlaczego nie wymieniał w oświadczeniach majątkowych udziałów żony w działce z bliźniakiem (a wymienia należącą do niej 25-metrową kawalerkę, która jest jej majątkiem sprzed małżeństwa),
              i dlaczego druga część bliźniaka formalnie została zapisana na jego matkę, choć to on budował dom i mieszka w nim z rodziną.
              W oświadczeniu na Facebooku, minister nie wyraża żalu, że nie dopełnił swoich obowiązków i wypełnił oświadczenia niezgodnie z prawdą, lecz stawia się w roli ofiary.

              Pisze, że zanim zamieszkali w bliźniaku, wybudowali z żoną dom (przy tej samej ulicy, przy której stoi bliźniak). Sfinansowali go „dzięki dwóm kredytom denominowanym we franku szwajcarskim”. Ale przez wzrost kursu franka szwajcarskiego i przez to, że w kwietniu 2010 roku – po śmierci Lecha Kaczyńskiego – stracił pracę w Kancelarii Prezydenta RP, musieli w 2012 roku sprzedać dom.

              Dziękuje mamie i innym osobom, które w tym „trudnym czasie” pomogły jego rodzinie.

              I znów: Dworczyk nie wyjaśnia, dlaczego nie wymienił w oświadczeniu majątkowym dochodu ze sprzedaży domu. Nie tłumaczy też wszystkich wątpliwości związanych z kredytem, o których pisaliśmy w naszym artykule. Pisze tylko, że „środki ze sprzedaży domu zostały przeznaczone m.in. na spłatę jednego kredytu, części drugiego kredytu oraz na zapłatę podatku.”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka