Dodaj do ulubionych

Ukraincy, Polacy....warto przeczytac!

18.07.19, 07:24
no prosze! Polacy to rasa panow! Nawet kurdupel to powiedzial.....smirk

Temat z okładki dzisiejszej „Polityki” to rozmowa z Oksaną — 48-letnią Ukrainą, która od 2015 r. cztery miesiące w roku pracuje w hotelach nad polskim Bałtykiem. Oksana mówi w kilku językach, ukończyła historię na Uniwersytecie Kijowskim i filologię polską na Uniwersytecie Lwowskim.

„Lubię stać przy patelni [w czasie śniadania w hotelu], to najlepsza obserwacja socjologiczna polskich gości. Na tym odcinku mamy najbliższy kontakt z Polakami. Gość podchodzi, prosi o omleta czy jajecznicę i przez trzy, cztery minuty jesteśmy metr od siebie. Dużo się przez ten czas dowiaduję o człowieku, który stoi naprzeciwko”.

„Kobiety traktują nas najczęściej jak powietrze. Jedna na dwadzieścia powie: »Dzień dobry, dziękuję, miłego dnia«. […] Jak zderzy się [dziecko] z biegającą po sali ukraińską kelnerką, rodzic podejdzie i na nią nakrzyczy, bo jak śmie nie zauważyć jego dziecka? Jeśli już mamy jakiś kontakt, to dzieciaki mówią nam »na ty«, są roszczeniowe i bardzo niegrzeczne. Muszą wiedzieć od rodziców, że to tylko Ukraińcy, którymi nie należy się zbytnio przejmować”.

„Natomiast mężczyźni wyraźnie szukają z nami kontaktu. Ci ze starszego pokolenia próbują zagadać, stosując dziwną mieszankę językową polsko-rosyjską, która mnie, człowieka biegle władającego trzema językami, zawsze bawi. Prawie codziennie słyszę seksualne podteksty, młodsze dziewczyny są wręcz nękane o numery telefonów. Goście mają tyle tupetu, że siedzą przy stole z rodzinami, a kiedy żona wychodzi do toalety, nagabują Ukrainki o telefon. Ja przyjęłam strategię coming outu — piękną polszczyzną odpowiadam: »Przecież pan ma żonę, która za chwilę wróci na salę… Może spotkamy się we trójkę?«. Mina pana jest bezcenna w takiej chwili, odtąd unika mnie szerokim łukiem aż do końca turnusu”.

„Na początku mówiłam sobie: trzy lata i wracam do [pracy w ukraińskiej] szkole. No, ale właśnie zaczynam czwarty sezon w Polsce, więc z tych zapowiedzi nic nie wyszło. Wiele lat temu byłam w Anglii na praktykach studenckich i miałam lekcje z polską emigrantką, która wyjechała na Wyspy w latach 70. Opowiedziała mi, że wyjechała na rok, ale została ponad 30 i na tyle się zakorzeniła, że już nie potrafi wrócić do Polski. Zapamiętałam jej historię i robię wszystko, żeby nie wpaść w ten schemat. Dlatego wracam z końcem września na Ukrainę i tam pracuję za grosze, choć w tym czasie mogłabym w Polsce mieć cztery razy większą pensję”.

„Bogaty Polak czy Ukrainiec jest tak samo ubrany jak Niemiec czy Francuz, na parkingu zostawił taki sam samochód, tylko w zachowaniu wciąż widać różnicę. U ludzi z Zachodu szacunek dla kelnerów, sprzątaczek jest naturalny. Od Niemca nigdy nie usłyszałam: »O której kończysz robotę, bo chcę cię przelecieć«. »Nasi«, bo przecież we mnie płynie krew i polska, i ukraińska, składają takie propozycje bez żenady. I nie ma znaczenia, że mam dwa fakultety, przeczytałam w życiu tysiące książek, a moje dzieci z wyróżnieniem bronią dyplomy na najlepszych kijowskich uczelniach. Dla wielu jestem tylko Ukrainką pracującą w hotelu, a więc kimś gorszym, bez godności, jak przedmiot. I na to nigdy nie będzie mojej zgody”.

Więcej — w dzisiejszej „Polityce”, wywiad pt. „Wy, Polacy”


--
A takie sobie cusik....big_grin
www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka