Dodaj do ulubionych

Smocze imperium (5)

05.08.19, 17:44
Pora w dalszą drogę. Zwiedziliśmy już to, co poniżej.

forum.gazeta.pl/forum/w,92813,168211545,168211545,Smocze_imperium_1_.html?so=2
forum.gazeta.pl/forum/w,92813,168282071,168282071,Smocze_imperium_2_.html?t=1563130425
forum.gazeta.pl/forum/w,92813,168395486,168395486,Smocze_imperium_3_.html
forum.gazeta.pl/forum/w,92813,168427457,168427457,Smocze_imperium_4_.html
Edytor zaawansowany
  • wscieklyuklad 05.08.19, 17:46
    Znaczne spowolnienie kolejnych opowieści wynika ze skandalicznego dostępu do tinypic - wgranie pojedynczej fotografii trwa kilkadziesiąt minut, a za chwilę będziemy w jednym z najważniejszych miast w Chinach!
    I w jednym z budzących największe emocje muzeum!
  • wscieklyuklad 05.08.19, 17:54
    To miasteczko (ledwie 6 mln. mieszkańców), liczy sobie 3100 lat!
    To w tym miejscu cesarze TRZYNASTU dynastii umieścili swą stolicę. Największy rozkwit przypadł na czasy dynastii Zhou, Qin, Han, Tang.
    To tutaj miał swój początek Jedwabny Szlak!
    W Xi’an kończył się i zaczynał Jedwabny Szlak łączący Chiny z Europą.
    To tu urodził się uczony, buddyjski mnich i podróżnik Xuanzang.
    Witajcie w Xi'an!

  • wscieklyuklad 05.08.19, 19:00
    Nim udamy się na zwiedzanie, warto zatrzymać się na chwilę przy postaci wspomnianego powyżej uczonego - twórcy buddyjskiej szkoły faxiang zwanej też szkołą idealistyczną.
    Jest początek VII wieku, gdy do Chin docierają z Indii nauki buddyjskie, które w IV w n.e. spisał Asanga. Uznawał on, iż istnieje świadomość magazynująca, przechowująca i koordynująca wszelkie idee odbijane w umyśle. Umysł jest formą magazynu, w którym łączą się lub mieszają czyste i "zanieczyszczone" idee. W świecie codziennym efekt końcowy przejawia się w jednostkowym istnieniu.
    Umysł stanowi centrum zaś świat określony w procesie ideacji to otaczające centrum środowisko. Oświecenie Buddy było możliwe na drodze procesu, w którym owe czyste produkty ideacji pozbywają się zmagazynowanych w umyśle "zanieczyszczeń" przywracając im walory prawdy. Osiągnięty zostaje stan, gdy nie ma rozróżnienia miedzy przedmiotem i podmiotem.

    Innymi słowy cały świat jest tylko ideacją, produktem naszej świadomości. Świat zewnętrzny zatem... nie istnieje, gdyż to nasza wewnętrzna ideacja ukazuje nam to co widzimy, a co uważamy za stan zewnętrzny.

    Wyodrębniono pięć świadomości zmysłów: wzrok, słuch, zapach, smak i dotyk.
    Świadomy umysł tworzy pojęcia z postrzeżeń napływających z zewnątrz.
    Ów świadomy umysł to szósty zmysł.
    Ośrodek myślenia jest tożsamy ze samoświadomością, wolą i rozumowaniem w oparciu o ukierunkowanie na siebie.
    Odrębną składową jest świadomość magazynująca będąca składnicą "nasion". Nasiona to skutki KARMY działającej od niemającego początku czasu. - spłacamy ją w naszym życiu. Każdy czyn ( I MYŚL!) skutkuje formą "odcisku" w formie duchowej energii. Trwa ona nawet po ustaniu działania i zaniknięciu myśli. Każdy czyn i myśl generuje rodzaj "odcisku" czy też wrażenia, będący rodzajem duchowej energii, która jest "deponowana" w "przechowalni". Ta energia pozostaje tam nawet po zaniknięciu myśli i zaprzestaniu działania, jest więc niejako formą pamięci oczekującą na dogodne warunki, by się ujawnić. Magazyn, w którym jest poczekalnia" Te wrażenia (odciski) oczekują w alaji na dogodne warunki, aby się ujawnić. Dzieje się to w chwili gdy poddane zostaną czynnikom zakłócającym. Aktywują one "nasiona karmy" prowadząc do pojawienia się obiektów dobrych, neutralnych i złych.
    Cały system zostaje wprawiony w ruch, umożliwiając nie tylko postrzeganie ale też poznanie i osąd.

    Przyczyna i skutek wydarzają się naraz i w tym samym czasie.

    Dlaczego o tym wspominam?
    Bez wgłębiania się w meritum problemu, zaznaczę, iż kiedy te idee dotarły do Chin, wywoały ostre spory miejscowych filozofów. W ich efekcie powstały dwie szkoły różniące się interpretacją nauk hinduskich.

    25 letni wówczas Xuanzang opuszcza więc i udaje się na zachód, by u źródeł poznać tajniki wiedzy. Był pierwszym, który przez Pamir dotarł do Badachszanu.
    Jego misja stała się tak głośna, iz został przyjęty na dworze królewskim w Kaszmirze. Jak widać uczeni starożytni mieli wielkie poważanie a ciekawość poznania budziła szacunek a nie chęć doktrynalnego narzucania własnych poglądów.
    Tak przypadł do gustu królowi Harszy, że ten sponsorował jego trwające 15 lat podróże po Indiach. Huanzang wykorzystał ten czas na pielgrzymkę między klasztorami gdzie pobierał nauki u buddyjskich mnichów. Odwiedził wszystkie miejsca związane z życiem Buddy.
    W Nalandzie opanował sanskryt, by studiować księgi w języku ich oryginału.
    Do Chin przywiózł 520 skrzyń zawierających 657 buddyjskich ksiąg, które przetłumaczył z sanskrytu na chiński.
    Był także jednym z pierwszych etnografów w dziejach ludzkości. Jego "Zapiski z podróży po krajach zachodnich za panowania dynastii Tang" zawierają bogate opisy krajów Azji Środkowej, Afganistanu, Indii, Pakistanu, Nepalu i Cejlonu. Autor omawia nie tylko geografię, historię tych państw, lecz i szczegóły obyczajowości mieszkańców.
    Pogodził obie zwaśnione szkoły chińskie tworząc nową nazywaną faxiang.
    Jego znaczenie w chińskiej kulturze zaowocowało powieścią "Podróż na Zachód", którą w XVI wieku napisał Wu(!) Cheng’en.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 15:19
    Wobec dramatycznego funkcjonowania tinusia, zacznę od filmów



  • wscieklyuklad 06.08.19, 15:39
    Może przed następną eskapadą zdążę pochylić się nad Terakotową Armią.
    Zatem do dzieła.

    Jest wiosenny dzień 1974r. gdy trzech rolników z pobliskiej wioski Xyiang w trakcie prac polowych niknie nagle z pola widzenia. Pod ich ciężarem załamuje się strop starożytnego korytarza.
    Kiedy opadł pył, chłopi ujrzeli arię nieruchomych wojowników.
    Wezwani na miejsce archeolodzy podjęli prace, w trakcie których odkopali cztery (dziś ponoć już siedem) korytarzy podziemnych kryjących blisko 8 tys. żołnierzy.
    Z większości publikowanych (w tym filmowych) dokumentów wiemy, iż każdy z wojowników miał indywidualne i różne od innych rysy twarzy.
    Jednak dokładne analizy prowadzą ku zupełnie innym wnioskom. Oto ustalono, iż tak rysy twarzy, jak i kształt głowy i uczesanie tak wielkiej liczby figur odpowiadają ledwie 10 formom znaków chińskiego pisma, które liczy ich przecież ponad tysiąc razy więcej!
    Odczytano te znaki! Wymienię je, bo bedą ważne dla dalszej narracji: ryh, jiah, your (w znaczeniu chińskim naturalnie!), shen (jak wyżej), yuung, jih, muh, fehng, tiarn i guor.
    Trudno orzec, czy archeolodzy zlekceważyli te symbole, czy też... pojęli ich sens by następnie utajnić wnioski. Tak czy inaczej zakopali ponownie wojsko i zamaskowali otwory sondażowe.
    Odnotowali jedynie, iż farby pokrywające postaci znikneły w szybkim tempie pod wpływem powietrza.

    A rolnicy? Podziękowano im w zaskakujący sposób.
    Kazdy z nich otrzymał... 30 juanów.
    Dziś znalezisko posiada wartość bezcenną.

    Jeden z nich zasiada za kontuarem księgarni zajmującej parter restauracji, w której goszczono nas obiadem. Nawet na chwilę nie przerywa "zabawy" tabletem. Ubrany w typowy maoistyczny "mundurek" praktycznie jest obojętny na otoczenie. Poprosiłem go o autograf.
    Natychmiast podszedł księgarz oferując... książkę o terakotowej armii z nadrukowanym na pierwszej stronie podpisem odkrywcy. Pozostała ni jedynie fotografia, którą zamieszczę, gdy tylko tinuś przestanie się dąsać.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 16:03
    Mówią, iż armia to dowód próżności pierwszego cesarza Chin - miała chronić go na drugim świecie i świadczyć o jego potedze.
    Ale jakiej?

    Powróćmy w tym miejscu do wspomnianych symboli.
    Shen w języku chińskim oznacza... małpę! Jest ona dziewiątym znakiem zodiaku w astrologii chińskiej. Wiemy już, iż to najwyższa z liczb przed tą, która oznacza zjednoczenie z Bogiem (10!)
    Wedle legendy chińskiej małpa - nim dostąpiła zaszczytu wniebowstąpienia - musiała wykonać 81 prac (9x9!).
    Ryh oznacza Słońce.
    Jiah to pierwsza z 10 (!) liter cyklu dwunastkowego. Chiński cykl astrologiczny liczy 60 lat i składał się bądź z 5 cykli dwunastoletnich, bądź z 6. dziesiątkowych.
    Your - oznacza PODSTAWOWĄ przyczynę, ciąg wydarzeń
    Yuung - pałeczkę dobosza, ale też TUNEL, KORYTARZ, UKRYTE PRZEJŚCIE
    Jih - przyimek do (a w szerszym znaczeniu -do niedawna, do teraz)
    Muh - oko (a ściślej oko o gniewnym spojrzeniu, obserwujące cierpienie rannych żołnierzy, DOSTRZEGANIE SZERSZEJ PERSPEKTYWY (to b.ważne jak się przekonamy), skupienie wzroku/uwagi.
    Fehng - śpiewać, czytać z intonacją ale też wyszydzać, wyśmiewać.
    Ale też (co ważne!) Przekonywać/uzmysławiać komuś przez porównanie.
    Ale też (i to najważniejsze!) ODCZYTYWAĆ jakby ucząc się na pamięć!
    Tiarn to nazwisko, ale też pole uprawne pszenicy lub bawełny.
    Ale też (i to najważniejsze!) - UMYSŁ JAKO PODIOT ROZWOJU I KULTYWACJI!
    I wreszcie Guor - Kraj, naród, i skarb narodowy!

    Przekonamy się ile w tym symboliki. I jakie ma znaczenie dla wyjaśnienia powodu podjęcia takiego z goła bezsensownego przedsięwzięcia jak wystawienie potężnej armii.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 16:08
    Z biegiem lat pochylono sie nad zaprezentowaną powyżej symboliką.
    I opracowano następujące przesłanie dla tych, którzy ją odnajdą.

    "Skup wzrok na żołnierzach w przykrytych tunelach. Odczytaj własciwie znaczenie chińskich znaków. Aby odczytać (pojąć) opowieść sięgającą od zarania czasu do chwili obecnej - użyj umysłu. Odkryjesz wówczas... opowieść o Słońcu i Bogu!"

    Czujecie narastającą ciekawość? Liczycie na odkrycie tajemnic świata?
    mam nadzieję, że się nie zawiedziecie!
    A wówczas przestaniecie traktować "terakotę" jako zbiór skorup o wartości wyłacznie muzealnej, mającej bawić/zdumiewać turystów.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 16:37
    Ten kogo interesuje starożytność, wie dobrze, iż tamte ludy posiadały niewyobrażalną wiedzę - często zdumiewającą także dla współczesnych naukowców.
    Majowie i Egipcjanie wiedzieli, iż Słońce wpływa na płodność, determinuje osobowość (decyduje tu astrologia znaków słonecznych) a zmiany biegunów słonecznych wiodą do kataklizmów zmiatających z powierzchni Ziemi kolejne cywilizacje.
    Starożytni uznawali istnienie niezniszczalnej duszy. Jeśli jest czysta trafi miedzy gwiazdy. Jeśli ma się udoskonalić - wróci na Ziemię.
    Czy wiedzę tą posiadał cesarz Shi Huangdi? Czy z tego względu kazał "pogrzebać" ośmiotysięczną armię wojowników z których każdy waży... pół tony? Czy mieli być tylko strażnikami mauzoleum? Czy 10-letni trud 700.000 robotników (tak szacuje się ich liczbę i czas wznoszenia) nie służył żadnemu celowi?
    Mauzoleum cesarza nie zostało splądrowane. Zatem sugestia sceptyków, iż armia miała odstraszać potencjalnych rabusiów jest kusząca.
    Ale jak odtworzyć historię "od zarania" gdy najstarszy odnaleziony w Chinach w 1949r. kawałek papieru zawierający ledwie 20 znaków pochodzi ze 110 roku n.e - wykopano go z ruin starożytnej wieży strażniczej w Tsakhortei opodal Chuyen. Wieżę zrównały z ziemią Xiongnu - barbarzyńcy z północy.
    A przecież papier wynaleziono wcześniej o czym świadczy odkrycie w grobowcu w Shensi strzępu warstwowo ułożonych włókien konopnych o długości 10cm - datuje się go na przełom i?ii wieku p.n.e.
    Mimo znajomości techniki rodukcji papieru, Chińczycy spisywali kronikir aczej na glinianych tabliczkach (jak i Sumerowie), używano ich m.in. za czasów Konfucjusza, potem używano bambusa (vide nasz certyfikat z Muru), kory a wreszcie... jedwabiu!
    Ideogramy i piktogramy znano już w II tysiącleciu p.n.e. - służyły głównie kronikarzom i... wróżbiarzom. Pismem pokrywano też... skorupy żółwi i zwierzęce kości.
    To dzięki spisanym na nich legendom wiemy, iż Żóty Cesarz (Huangdi) narodził się wtedy gdy... NA NIEBIE POJAWIŁA SIĘ JASNA GWIAZDA. Przyszły cesarz narodził się w wyniku NIEPOKALANEGO POCZĘCIA! (kojarzy się z kimś?)
    To jemu ludzkość zawdzięcza wynalazek pisma, zaawansowaną wiedzę astronomiczną i matematyczną, hodowlę jedwabników, technike melioracji.
    Cesarz ów DOKONYWAŁ CUDÓW, NIGDY NIE UMARŁ, I ODLECIAŁ DO NIEBA POD POSTACIĄ SMOKA. Stał się wiecznie żyjącym Słońcem. Chińczycy po dziś dzień nazywają go Synem Niebios (kojarzy się z czymś?)
  • wscieklyuklad 06.08.19, 17:00
    W poszukiwaniu wiedzy...
    Bo przecież po śmierci Konfucjusza i rozproszeniu jego 70. uczniów filozoficzne księgi tracą znaczenie.
    Wśród chaosu i konfliktów w czasach Walczących Królestw, prawda wciąż ściera się z fałszem przekładając się na filozoficzną kakofonię.
    Nadchodzą czasy dynastii Qin (PiS!) kiedy PALI się egzemplarze literatury.
    CEL? UTRZYMANIE LUDU W NIEWIEDZY! (kojarzy się z bydłem? I dobrze się kojarzy!)
    Przed kolejna dynastią (Han) staje nie lada wyzwanie naprawienia zła wyrządzonego przez poprzedników. Mozolnie poszukiwano każdej ocalałej tabliczki/skorupy. Gdy odnaleziono już wszystkie, okazało się jak wielki uszczerbek poniosła "literatura". Cesarz Xio-WU (!)) (I wiek p.n.e) przekonawszy się jak wiele zapisków dotyczących zwłaszcza rytuałów i muzyki bezpowrotnie stracono wyraził głęboki smutek. Opracował więc plan odtworzenia tego, co zniszczono jedynie po to, by trzymać ciemny lud w ryzach. Nakazał budowę repozytoriów, w których miano przechowywać księgi. Mianował też urzędników zobligowanych do przepisywania tego, co ocalało. Cesarz Chang kontynuował jego dzieło. Nakazał tedy Inspektorowi Gości ponowne poszukiwania zagubionych ksiąg. Wydał edykt, na mocy którego nakazał Przełożonemu Domu Bankietowego przeanalizowanie dzieł klasycznych (w tym poezji!) wraz z komentarzami. Zwierzchnikowi Piechoty polecono analizę dzieł traktujących o sztuce wojennej. Wielkiemu Historiografowi - dzieł traktujących o liczbach, Cesarskiemu Lekarzowi - ksiąg medycznych. Gdy tylko zbadano którąś z ksiąg Przełożony porządkował ją, sporządzał indeks i streszczenie, po czym przedstawiał rezultat cesarzowi.
    Cesarz cenił go za to, lecz granica życzliwosci została przekroczona, gdy Xiang (Przełożony) stanął po stronie jednego z przeciwników cesarza. Został za to... wykastrowany.
    Swego dzieła nie dokończyl i zobligował do kontynuacji prac syna - Mistrza Cesarskich Powozów.
    Dopiero on zakończył dzieło zainicjowane przez poprzedników.

    Szacunku dla herkulesowego iści wysiłku starczyło na... 20 lat!
    W kraju wybuchają zamieszki. Książęta w ich trakcie niszczą ponownie tysiące z takim mozołem odtwarzanych ksiąg.
    Powód? Część z dokumentów źle świadczyła o ich postępowaniu.

    ZNÓW JAKIEŚ SKOJARZENIA? JAKIEŚ NA TEN PRZYKŁAD PRZELOTY SAMOLOTEM? JAKIEŚ AKTY PEDOFILSKIE W JEDNYM Z PODKARPACKICH BURDELI?
  • wscieklyuklad 06.08.19, 17:41
    Wśród odtworzonych ksiąg znajdowały się Dialogi Konfucjańskie.
    W czasach dynastii Qin zainicjowano kolejną akcję palenia ksiąg.
    Przetrwały tylko dwa egzemplarze Dialogów. Jeden z nich odnaleziono... w murze domu Konfucjusza. Geniusz przewidział, jak następcy potraktują jego filozoficzne rady...

    V wiek p.n.e. nie był dla Chin łaskawy. Prymitywne metody uprawy dostarczają zbyt małej ilości płodów. Poligamia jest na porządku dziennym. Brak dominującej religii i słabość władzy mnożą nędzę.

    Żyjący 2 wieki później historyk wspomina to tak: świat pogrążył się w chaosie, to co słuszne zostało wzgardzone, przewrotne dysputy i niegodziwe czyny spowszedniały. Ministrowie mordowali swych władców, a synowie ojców.

    I wtedy do akcji wkroczył Konfucjusz.
    Wraz z rodziną ucieka do Lu by nie zginąć w efekcie walk wewnętrznych. jako 20-latek zostaje Strażnikiem Spichlerza a w rok później Zarządcą Parków. Szybko zyskuje patronat władcy Lu. Zyskuje dzieki temu dostęp do ksiąg i świątyni. Wybucha jednak kolejna wojna domowa.
    Konfucjusz wraz z księciem ucieka do Tsou. . Po powrocie do Lu zostaje Głównym Urzędnikiem miasta Chung-tu. To stanowisko umożliwia mu wprowadzenie rygorystycznych zasad postępowania. NAUCZAŁ WŁASNYM PRZYKŁADEM (kojarzy się z jakimś zaprzeczeniem - i winno!)Wprowadza szereg postępowych metod.
    Ostatecznie zostaje ministrem d/s Zbrodni (sic! - ale nie zbysiemZeroZ)
    Dowiedziawszy się o jego sukcesach książę Tsou (dokąd jak pamiętamy zbiegł przed laty Konfucjusz) proponuje Konfucjuszowi miasto Lin-Keu. Ten odmawia.
    Książę Tsou widząc rosnący dobrobyt sąsiada, lojalność i wierność żon i mężów, planuje (ze strachu przed "konkurencją") podstęp.
    Wysyła księciu Lu 80 pięknych dziewcząt, grupę tancerzy i muzykantów, 125 koni. Pochłonięci rozrywkami ministrowie zaniedbują swe obowiązki.
    Konfucjusz opuszcza Lu - tuła się od dworu do dworu by przekonać władców do prawych rządów mających ulżyć biedocie.
    Nie posłuchał go nikt - z pisonami włącznie
    A jakie miał pglądy?
    1. We wszechświecie panuje porządek
    2. Ludzkość jest z natury dobra i zdolna do czynienia dobra bez zbędnej motywacji
    3. Ludzie PRACUJĄ ŹLE, GDY BRAK IM WIEDZY I DOBREGO PRZYKŁADU
    4 WŁADCY MUSZĄ POSIADAĆ WYSOKIE STANDARDY MORALNE
    5 Rozwój odbywa się tak w sferze wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Ten wewnętrzny wymaga by człowiek w życiu prywatnym zachowywał się tak, jak postępowałby w życiu publicznym. Ten zewnętrzny następuje dzięki postrzeganiu norm etycznych.

    Prawość to działanie wyzbyte własnego interesu.
    Każde postępowanie winno być przyzwoite (vide Prof. Bartoszewski!)
    Warto brać o bystrość umysłu - to on pozwala na podejmowanie rozsądnych decyzji.
    Pięć cnót konfucjańskich uzupełniono potem o:
    wierność i umiejętność dotrzymywania obietnic.

    Znacie "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe"? To złota reguła Konfucjusza!

    "Czy można uprzejmością zrekompensować krzywdę?" zapytano go wystawiając na "jezusową prowokację"
    "Czym w takim razie odpłaciłbyś za uprzejmość?" - odparł filozof. I dodał "Na krzywdę odpowiedz sprawiedliwością, a uprzejmością na uprzejmość".
    pisony winny tę regułę zapamiętać szczególnie.

    Konfucjusz wpisuje się w poszukiwanie zarania czasu o jakim będziemy rozprawiać
    Dostęp do biblioteki zaowocował odnalezieniem kronik z czasów dynastii Yu, Hea, Shang i Zhou. Konfucjusz zebrał je w Cztery Shu liczące aż 100 rozdziałów! I zawierające szczegóły obejmujące okres 1700 lat! Konfucjusz usunął z tekstu wyrażenia grubiańskie i niedopuszczalne.

    A są i inne legendy tyczące postaci wielkich w dziejach Chin Ale o tym już w następnym poście.
    Poznawszy je łatwiej rozwikłamy zagadkę Terakotowej Armii.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 18:15
    Według legendy matka nosiła go w łonie przez... 72 lata! Nic więc dziwnego, ze kiedy się urodził, jego głowę pokrywały... siwe włosy! To dzięki nim zyskał przydomek "Stary Chłopiec" (Laozi).
    Żył w czasach Konfucjusza i poznał go wertując księgi biblioteczne.
    Nie podzielał poglądów Konfucjusza o potrzebie sprawowania silnej kontroli nad państwem przez scentralizowany rząd, negował zasady biurokracji. Był zauroczony Chinami z 2 tysiąclecia p.n.e. gdy "ziemia była czysta i nieskalana działalnością ludzi zajętych własnymi interesami lub toczeniem wojen.
    Dopiero po jego śmierci za pomocą ledwie 5tys znaków spisano jego taoistyczną filozofię.
    Spójrzcie jak zagorzałym był... ekologiem!
    Winno się żyć w harmonii ze środowiskiem, a nie kierując się wyłącznie wypełnianiem dobrych uczynków, które przynoszą korzyści tak jednostce jak i państwu. Ukryta zasada Wszechświata wymaga by wszystkie rzeczy pozostawały w równowadze a wszystkiego powinno być "w miarę"
    Zakłócenie tej równowagi to prosta droga do dysonansów i nieszczęść.
    To on nazwał energie mianem yin i yang - działają one w dynamicznej równowadze. Żeńska płynna Yin - obecna w Księżycu i w... deszczu ma swe apogeum zimą. Męskie stałe Yang to siła Słońca i Ziemi z letnim apogeum.
    Spokój zapewnia Droga Środka - tao. Zejście z tej drogi rodzi wszelką przyczynę i skutek.
    Mówienie o jakiejś rzeczy uznawał za... równoznaczne z jej brakiem! (Po co mówić o dyscyplinie skoro ją masz?, Po co mówić o potrzebie szacunku, skoro go masz?).
    Skromność wyklucza rywalizację. Kiedy zakończysz jakieś dzieło i nadchodzi sława, drogą niebios jest usunięcie się w cień. Najwyższa cnota? Działać i nie oczekiwać niczego w zamian.

    Ten kto chwyta, traci
    Kiedy jeden idzie naprzód, inny zostaje z tyłu
    Jeden dmucha na ciepłe, inny na zimne
    Mądry człowiek odsuwa od siebie wszelki nadmiar, przepych i splendor
    Ten, kto pokonuje innych, jest silny, ten, kto pokonuje sam siebie, jest potężny
    Ten, kto wie kiedy ma dość, jest bogaty
    Ten, kto umiera, lecz nie znika, cieszy się długowiecznością
    Mędrzec myśli o wszystkich ludziach jak o swoich dzieciach
    Ten kto wie o swoim prawdziwym życiu, nie będzie lękał się dzikich zwierząt, ani nie będzie potrzebował broni
    Święty nie gromadzi majątku
    Im więcej się robi dla innych, tym więcej się samemu posiada
    Im więcej daje się innym, tym bardziej się bogaci
    To jest droga niebios, która przynosi korzyści i nie wyrządza krzywdy
    To jest droga mędrca, który działa, lecz nie czyni wysiłków.

    W kilkaset lat w czasach dynastii Qin spalono te księgi.
    W ich miejsce powstała szamanistyczna forma taoizmu.
    Popierani przez cesarza Wudi "neotaoisci" skupili się na poszukiwaniu eliksiru życia i badaniach nad nieśmiertelnością

    Jaka szkoda, że nasz rzondowy beton tego nie kuma.

    Tak było do czasu, aż pojawił się... kult bogów.
    Od IV wieku n.e. zaczynają się spory miedzy taoistami i buddystami. W 550 roku cesarz Jian Wendi zmusza taoistów do przejścia na buddyzm. W kilkadziesiąt lat później Gaozu inicjuje prześladowania religijne. aż wreszcie Xuanzong przywraca taoizm w wersji Siwego Chłopca.
    Dialogi Konfucjańskie zostają odrzucone.
    Ale w kilka lat póxniej jedyną obowiązującą staje się Księga Przemian, o której już pisałem.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 18:49
    W piątym roku panowania cesarza Wudi (III w n.e) kilku niegodziwych sprawców z departamentu Kei włamało się do grobowca króla Seanga (III w. p.n.e.) gdzie znaleźli bambusowe tabliczki pokryte pieczęciami zawierającymi 1oo tys (sic!) słów. Część z nich miało odniesienia mitologiczne!

    Joseph Needham próbował znaleźć przyczynę dysonansu między dawna potęgą Chin a XX wiecznym upadkiem tego państwa. Studiując historie tego kraju oraz prowadząc rozmowy tak z intelektualnymi elitami kraju jak i prostymi rolnikami, ze zdumieniem stwierdził, że Chińczycy są autorami niemal wszystkich odkryć ww dziedzinie nauk ścisłych, medycyny, rolnictwa i inżynierii.
    Co według niego miało doprowadzić do upadku tak wspaniałej cywilizacji?
    Reformacja, kapitalizm ze szczególnym uwzględnieniem przedsiębiorczości europejskiej burżuazji.
    Czy pierwszy cesarz zjednoczonych Chin przewidział taki scenariusz?
    Czy w Terakotowej Armii chciał zawrzeć tajemny przekaz dla potomnych?
  • wscieklyuklad 06.08.19, 19:17
    Pierwsze wrażenie zdaje się przeczyć postawionej tezie.
    Shi Huangdi staje się "wrogiem ludu". Trzykrotnie wychodzi szczęśliwie z zamachów na jego życie. Izoluje się wtedy od świata. Za namową doradców... pali cenne księgi. 460 protestujących przeciw takiemu barbarzyństwu skazuje na śmierć.
    Niszczenie ksiąg. Izolacja.
    Czy taki cesarz miałby pozostawić potomnym jakiś kosmiczny przekaz?
    Czy Terakotowa Armia miała go uchronić przed pośmiertną zemstą ludu?
    W poszukiwaniu eliksiru życia wyrusza w podróż po kraju. Pojony przez doradców... rtęcią (którą zalał podobno swój grobowiec), umiera w trakcie wyprawy. Jego następca popełnia samobójstwo. Syn cesarza po trzech latach rządów staje oko w oko z powstańcami chłopskimi. Zostaje zamordowany. Po niespełna 15 latach rządów dynastia Qin upada...
    Powstańcy zdobywają stolice w Xianyang. Palą to pozostało po poprzednim "całopaleniu".
    Historia Chin niknie w mrokach zapomnienia.
    Po upadku dynastii dochodzi do masowej dezercji z cesarskiej armii. Dezerterzy dołączają do buntowników. Jak często w przypadku "rebelii ludu", przywódcy powstania skaczą sobie do oczu. Pragna zdobyć władzę i przywrócić feudalne stosunki. Cesarz Gaodi pertraktuje z rebeliantami. Feudalnym książętom nadaje ziemie. Jednak nie wszystkim, a jedynie tym, którzygo popierali (pisonie Spółki Skarbu Państwa-SSP). Już po ostatecznym podporządkowaniu cesarzowi (tu zbafffffcccyyy) oddawali te ziemie władcy! (dymisjonowani prezesi SSP oddają odprawy na rzecz kompartii). Cesarz pilnuje, by nowo zakładane osady znajdowały się w prowincjach zarządzanych przez lojalnych gubernatorów i innych urzędników! W ten sposób wyeliminował wszystkich potencjalnych rywali.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 19:49
    Jak skutecznie przechować wiedzę?
    Starożytni wykorzystywali w tym celu liczby, symbole i mitologiczne przekazy. Uznawali bowiem, iż liczby i symbole mają charakter uniwersalny i są zrozumiałe dla wszystkich ludzi gdyż omijają językowe bariery. Opowieści mitologiczne z kolei miały swych bohaterów i fabułę. Stworzono panteon bogów, których postaci uwieczniono w rzeźbach, obrazach, precjozach (zwłaszcza w biżuterii) i architekturze. Niezniszczalny przekaz! Faktycznie taka symbolika jest niemal identyczna w rżnych stronach świata (vide pierzasty wąż)
    Także i Chińczycy za najwyższego z bogów uznawali pierzastego węża. Jako biegli astronomowie i astrologowie szczególną czcią darzyli wspomnianą uprzednio małpę.

    Narodziny przywódców w różnych stronach świata też są zbieżne.
    Żółty Cesarz.
    Jego matka nazywała się Fu-Paou. Zobaczyła wielki błysk światła, który rozświetlił gwiazdę ch'u w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy tak ogromną jasnością, iż rozjaśniła cały kraj wokół niej i wtedy... zaszła w ciążę. Po dwudziestu pięciu miesiącach (!!!) urodziła cesarza, który od razu umiał mówić. Z twarzy przypominał smoka i dysponował cnotami mędrca. Umiał zmusić zastępy duchów , by przybyły na jego dwór i słuchały jego rozkazów. Dzięki niebiańskiej pani Pa powstrzymał katastrofalne deszcze sprowadzone przez nieprzyjaciół (rewizjoniści!).
    Wynalazł nakrycie głowy z wisiorkami i pasujące do niego szaty. W dwudziestym roku jego panowania na niebie ukazały się świetliste chmury (LGBT???) Nazwał wówczas swych oficerów imionami pochodzącymi od koloru chmur. Odszedł jako jeden z Nieśmiertelnych. Wówczas jeden z ministrów wykonał z drewna jego podobiznę i sprowadził książąt, by oddawali mu cześć.
    Matka jego następcy (cesarz Che) zobaczyła promień TĘCZY (!!!!) spływający na wysepke Hu. Zaszła w ciążę przyjąwszy ten promień. Kraj po jego narodzinach nawiedziły feniksy - naturalnie odlatywały, gdy sprawy szły w złym kierunku. Cesarz miał poprowadzić armię ptaków i osiedlił się na wschodzie. Oficerom nadał nazwy ptaków.
    Matka kolejnego cesarza znów zobaczyła TĘCZĘ przechodzącą przez tarczę Księżyca i zapładniającą ją. Cesarz Chuen-heu już w wieku 13 lat znał biegle astronomię!
    Szaty każdego cesarza zdobiły dwa smoki dzierżące perłę. Owe dwie perły symbolizowały mądrość oświecająca niebiosa. A w astronomii... planetę Wenus -najjaśniejszą na niebie
    I oto mamy pierwszy symbol w wizerunku cesarza.
  • wscieklyuklad 06.08.19, 20:06
    Więc co z tą astronomią?

    Historyk Sima Qian napisał: od najdawniejszych czasów istnienia człowieka, czy kiedykolwiek zdarzyło się, by władcy nie obserwowali Słońca i Księżyca i planet, nie odnotowywali ich ruchów i nie wyjaśniali ich znaczenia? Unieś głowę i zastanów się nad ogromem niebios. Rozejrzyj się dookoła i podziwiaj ich odzwierciedlenie na ziemi. Tu jest pierwotna siła, o której mówili PRADAWNI MĘDRCY!!!!

    Znaleziono też tekst opisujący rozmowę w pałacu cesarza Yuandi:

    Ten pragnąc wybrać pomyślny dzień na swoją intronizację wezwał mędrca Tai Yanga i Wielkiego Astrologa Cho, by określili ów dzień. Tai wybrał 24 dzień 3 miesiąca gdyż był to dzień Drugiej Łodygi i Siódmej Gałęzi (siódmego zwierzęcia cyklu) Z kolei astrolog zaproponował Pierwszą Łodygę i Piątą Gałąź gdyż król Yue za radą swego astrologa ten właśnie dzień wybrał za powrót do swego kraju.
    Tai zripostował następująco: zgadza się, lecz król ów był więźniem cesarza WU (!!!!) i buntownikiem. Jego astrolog wybrał ten dzień, gdyż jego wpływy odwagi były skierowane na zewnątrz, a destrukcja ku środkowi i dlatego zaatakował pałac cesarza Wudi. W naszym władcy nie ma takich emocji, gdyż na tronie zasiądzie z woli niebios.
    Nie zdziwi chyba nikogo czyją radę wybrał przyszły cesarz.

    Wspomniane w opowieści Łodygi to pięć żywiołów - metal, woda, drewno, ogień i ziemia. Odpowiednio uporządkowane przybierają siłę produktywną (drewno płonąc tworzy ogień, który zamienia je w popiół, z którego powstaje ziemia kryjąca metale, które można stopić a wtedy stają się płynne jak woda) lub destrukcyjną (drewno niszczy ziemię wyciągając z niej wodę, ogień topi metal, ziemia zanieczyszcza wodę, metal rozcina drewno, woda gasi ogień)
  • wscieklyuklad 06.08.19, 20:24
    Więc co z tą astrologią?

    Cząsteczki wiatru słonecznego cyklicznie bombardują Ziemię a 12-letnie cykle w połączeniu z pozytywną i negatywną polaryzacją wymienionych uprzednio żywiołów tworzą cykle liczące 60 lat.

    Od czasu dynastii Han historię kraju porządkowano chronologicznie w oparciu o te 60-letnie cykle! Pierwsze chińskie kalendarze oparte były na wschodach i zachodach takich ciał niebieskich jak konstelacje Oriona, Plejady i gwiazda Arktur.
    Inny wyznacznikiem były zaćmienia Słońca.
    A Wielka Niedźwiedzica?
    "Kiedy jej ogon wskazuje wschód o zmierzchu, na całym świecie panuje wiosna, gdy wskazuje południe panuje lat, gdy wskazuje zachód jest jesień, w zimie zaś ogon wskazuje północ".
    Czapki z głów?
    A co powiecie na poniższe?

    Chalmers analizując chińskie kalendarze stwierdza w połowie XIX wieku: najpopularniejszy i najdawniejszy (sic!!!) był podział ekliptyki na 28 siedzib. Miały one nierówne wielkości i co za tym idzie - były niezbyt przydatne do jakichkolwiek nnych celów, niż astrologia.

    Dopiero w 1962 roku odkryto 28 dniowy cykl wiatru słonecznego mierzony na Ziemi. Dzięki wyprawie Marinera II wykazano, że składa sie on z czterech NIERÓWNYCH części!
    I co Wy na to?
    A co jeśli uzmysłowimy sobie, iż kalendarz 12 letni i 60 letni obowiązywał już w czasach Huangdi - twórcy Terakotowej Armii?
  • wscieklyuklad 06.08.19, 21:10
    Według legendy bóg-stwórca Pan Ku tworzył świat przez... 18.000 lat. Z każdym dniem stawał się wyższy o 2 m. Wreszcie jego ciało stało się fizycznym wszechświatem - z głowy powstały góry, z oddechu wiatr, z oczu Księżyc i Słońce, z brody gwiazdy. Kończyny stały się czterema kierunkami nieba, krew rzekami, skóra glebą a włosy drzewami i roślinami. Z zębów i kości powstały skały i minerały, z potu - deszcz.
    My powstaliśmy ze znajdujących się na skrze Ku... wszy!
    Ku rzeźbił świat młotem i dłutem wspomagany przez żółwia (symbol długowieczności i północy), feniksa (symbol cesarzowej i południa), smoka (symbol cesarza, władzy i wschodu) oraz jednorożca (zachód). Światło powstające przy paleniu jego rogu pozwala ujrzeć przyszłość w misce z wodą. Owi czterej pomcnicy obdarzyli boga swymi przymiotami.

    Wspomniana uprzednio małpa (liczba 9-w chińskiej mitologii to samiec) urodziła się w magiczny sposób z kamiennego jaja złożonego na zboczu góry Aolai na Morzu Wsch. Został królem i rządził przez lat 300.
    Czas na związaną z "Małpem" legendę!

    Pewnego dnia wrócił na swoją wyspę i zastał tam demona plądrującego jego dom.
    Pokonał go gołymi rękami, ale obawiając się ponownego najsćia postanowił zaopatrzyć się w broń. Poprosił więc sąsiada - Króla Smoka o pomoc. Ten ofiarował Małpowi żelazna sztabę, która okazała się być magnesem, dzięki czemu Małp mógł bez trudu powrócić do domu.
    W XVII wieku pewien mnich buddyjski Zhang wybrał się do Indii by szukać tam świętych tekstów buddyjskich. Bał się, iż zabłądzi. Poprosił Małpa by za pomocą magicznego kompasu wskazała mu drogę w obie strony. Kusił Małpa wizją nieśmiertelności. Małp na myśl o tym przyłączył się do mnicha. W czasie wędrówki dostąpił oświecenia! W drodze dołączył do nich Pigsy (także będący małpą). Po dwóch tygodniach, przeżywszy 80 niebezpiecznych przygód dotarli do domu Buddy w Górach Duszy. Budda postanowił, że nim odda im święte teksty podda ich ostatniej próbie. Nim zyskają nieśmiertelność musza wykonać ostatnie, 81 (9x9!) zadanie.
    Cała wyprawa trwała 16 lat! Mnich powrócił do Chin, gdzie przetłumaczył 52o ksiąg otrzymanych od Buddy. Zaniósł je na dwór cesarza gdzie przyjęto ich z honorami. Mnich dostąpił zaszczytu zasiadania u boku Buddy, gdyż odcierpiał za swoje grzechy. Małp został Bogiem Zwycięskiej Bitwy, zaś Pigsy Głównym Czyścicielem Niebiańskiego Ołtarza.
    Wreszcie dla Małpa nadszedł czas śmierci, a wówczas przybyło po niego dwóch posłańców świata podziemnego. Małp tłumaczył im, iż jest nieśmiertelny - na próżno, ci zabrali go ze sobą do podziemi. Tam Małp obejrzał spis zmarłych i znalazł na nim swe imię "Dusza nr 1735, Sun oświecony, 342 lata i... tragiczna śmierć". Ale Małpowi nie w kaszę dmuchał! Szybko usunął ów napis i... powrócił do domu! Wieść o tym wydarzeniu szybko dotarła na dwór Wielkiego Jadeitowego Cesarza, do Króla Smoka oraz Yamy - boga świata podziemnego, którego oburzył podstęp Małpa. W efekcie zdecydowano, iż Małp zostanie "zesłany" do nieba, gdyż tam będzie można kontrolować jego poczynania. W niebie małp objął poślednie stanowisko Opiekuna Niebiańskich Koni, zaczął się więc domagać większych zaszczytów. Przyznano mu więc tytuł Wielkiego Mędrca Równego Niebiosom i awansowano na Strażnika Ogrodu Niebiańskich Brzoskwiń, należącego do Królowej Matki zachodu imieniem Xiuangmu. Co 6000 lat, gdy pojawiały się owoce brzoskwini, królowa wyprawiała uroczystość dla nieśmiertelnych. Ci, jedząc owoce odnawiali swą nieśmiertelność. Pewnego dnia Małp najadł się brzoskwiń i napił z bukłaku zawierającego eliksir nieśmiertelności (bukłak był własnością znanego nam Siwego Chłopca!). Uznano to za kradzież i po aresztowaniu postawiono Małpa przed obliczem Jadeitowego Cesarza, który miał zamiar skazać Małpa na śmierć, co z góry było skazane na niepowodzenie wobec spożycia tak wielkiej ilości zapewniającego nieśmiertelność pokarmu.
    Próbowano go spalić, jednak 49 dniowe "smażenie" nie zaszkodziło Małpowi. Wówczas cesarz zwrócił się do Buddy z prośbą o pomoc w ukaraniu Małpa. Budda wziął go do ręki i stwierdził, iż jeśli uda mu się zeskoczyć z ręki, obejmie władzę nad całym niebem. Jeśli nie uda mu się uciec, bedzie musiał wrócić na ziemię by ciężką pracą zasłużyć na nieśmiertelność.
    Małpa zeskoczył z dłoni Buddy i znalazł się u podnóża góry. Wyrwał sobie włos z ramienia i zapisał swe imię na skale, by okazać jak bardzo oddalił się od Buddy. Wrócił w oczekiwaniu nagrody. Wówczas Budda pokazał mu koniuszek swego palca. Na nim tkwił napis skreślony wyrwanym włosem. Małpa pojął, iż nie udało mu się opuścić dłoni Buddy...

    Legenda z głębokim morałem.
    A przecież jesteśmy dopiero na progu tajemnicy zakodowanej w Terakotowej Armii.

    Ciąg dalszy już jutro (taką mam nadzieję)
    Wykorzystałem wieczną awarię tinypic, by uczynić wstęp do zrozumienia jak starożytni Chińczycy numerycznie i mitologicznie kodowali posiadaną OLBRZYMIĄ wiedzę.
    Jak olbrzymią?
    Zapewniam. Opadną Wam szczęki!
  • wscieklyuklad 06.08.19, 21:19
    To jemu zawdzięczamy "terakotowców"!

    http://i63.tinypic.com/2e3yg4j.jpg
  • sorel.lina 07.08.19, 00:44
    Xi'an, Xiangyan, Changan - trójimienna, stara stolica imperium. Taki chiński Kraków, tylko "trochę" starszy, ale nie bądźmy drobiazgowi: toż to tylko jakieś 3000, najwyżej 4000 lat różnicy. smile
    Rządziło stąd trzynaście dynastii - Zhou, Qin, Han, Tang, by wymienić te najświetniejsze z nich.

    W drodze do tego miasta czułam radosne podniecenie na myśl, że zaraz zobaczę coś, co jest ni świętością dla Chińczyków (a może nie tylko dla nich) - terakotową armię - najwspanialszy pomnik świetności pierwszego chińskiego cesarza. Geniusza i tyrana. Męża stanu i okrutnika: założyciela dynastii Qin, pierwszego z Synów Nieba - Qin Shi Huang Di.

    To był jedyny deszczowy dzień w czasie naszego pobytu w Chinach. W dodatku zwichnięta stopa puchła i sprawiała ból przy każdym kroku - nie powinnam była jej nadwerężać długim chodzeniem - ale jak tu zrezygnować z oglądania na własne oczy tego cudu, świadectwa historii Państwa Środka?!

    http://i65.tinypic.com/wv1uyt.jpg

    http://i64.tinypic.com/1zmcq39.jpg
  • sorel.lina 07.08.19, 01:07
    Zaopatrzeni w bilety, gotowi do napawania się historią...

    http://i63.tinypic.com/5z1e1x.jpg

    http://i66.tinypic.com/8zo8qq.jpg

    ... musieliśmy jednak uzbroić się w cierpliwość, bo... biznes jest najważniejszy! Zwłaszcza we współczesnych Chinach.

    Zanim wolno nam będzie wkroczyć w strefę przeżyć duchowych, musimy przejść przez przyziemne, choć kuszące kręgi... sklepy z najróżniejszą chińszczyzną! Trzeba przyznać, że artystyczną, choć będącą dziełem współczesnych rzemieślników.
    Inaczej na teren grobowca Qin Shi Huangdi, dostać się nie można.

    A więc najpierw coś dla pań: jedwabie i biżuteria kuszą niczym biblijny wąż Ewę. Na wszelki wypadek lepiej zakryć oczy lub przynajmniej spuścić wzrok smile

    http://i64.tinypic.com/6789qx.jpg

    http://i67.tinypic.com/rvc712.jpg

  • sorel.lina 07.08.19, 02:10
    Chińskie cacka. Od igły do powidły. smile

    http://i64.tinypic.com/28lvvgg.jpg http://i68.tinypic.com/e712k7.jpg

    http://i64.tinypic.com/fmi9ar.jpg http://i65.tinypic.com/nqsp5t.jpg

    http://i63.tinypic.com/9qjpxy.jpg

    http://i66.tinypic.com/2nro80m.jpg http://i67.tinypic.com/2j0gj2x.jpg

    Nefrytowy feniks, prawda, że piękny?

    http://i66.tinypic.com/2hgbsbd.jpg

    Nefrytowy smok i nie mniej piękny - metalowy

    http://i67.tinypic.com/2l9mbrt.jpg http://i67.tinypic.com/i4om5u.jpg

    To też nefryt!

    http://i66.tinypic.com/24y494l.jpg http://i68.tinypic.com/28jfdsj.jpg

    Porcelana

    http://i66.tinypic.com/xpbp09.jpg

    http://i64.tinypic.com/23r3l9l.jpg http://i65.tinypic.com/2cehym8.jpg

    http://i64.tinypic.com/33v29h4.jpg

    Inkrustowane szafeczki. Śliczne!

    http://i67.tinypic.com/vrrdbk.jpg

  • sorel.lina 07.08.19, 02:24
    Kolejny dział sklepu-wejścia do zabytku.

    Robi się coraz bardziej tematycznie, ale... wszystko na sprzedaż smile

    http://i65.tinypic.com/2meqy4p.jpg

    http://i67.tinypic.com/21doi1h.jpg

    http://i66.tinypic.com/jt5g2e.jpg

    http://i66.tinypic.com/jt5g2e.jpg

    Witaj, wojowniku! smile

    http://i67.tinypic.com/2pzaddg.jpg http://i64.tinypic.com/246ni4o.jpg

    http://i64.tinypic.com/23h9btg.jpg

    Tutaj każdy może być wojownikiem, nawet kobieta! big_grin

    http://i65.tinypic.com/2vv6qgh.jpg
  • dunajec1 07.08.19, 02:35
    Wow, pieknie.
    Ale mi przyszlo glupie pytanie na mysl.
    Spotkaliscie jakies polskie " badziewie" tam?
    No bo skoro chinszczyzna zalewa nasz kraj to ......
  • sorel.lina 07.08.19, 02:45
    Nie, Dunajcu! Polskie badziewie nie podbija Chin, tak jak chińskie podbija Polskę! big_grin
    Ale, przy okazji - badziewia w Chinach jest coraz mniej, naprawdę! smile
  • sorel.lina 07.08.19, 02:43
    Ostatni etap na drodze do grobowca - lekcja poglądowa.
    Tak produkowano terakotowych wojowników.

  • sorel.lina 07.08.19, 14:55
    Wreszcie opuszczamy sklepo-bramę i wychodzimy na zalany deszczem plac

    http://i67.tinypic.com/8wclet.jpg

    Przed nami budynek - wejście już do właściwego okręgu grobowego cesarza Qin Shi Huangdi

    http://i66.tinypic.com/zl6p6s.jpg

  • wscieklyuklad 07.08.19, 17:15
    Zakazane Miasto...
    6 głównych budynków pośrodku. Po obu stronach dziedzińca po 6 kolejnych pałaców - wschodnich i zachodnich.
    Złóżcie te cyfry...

    Drzwi Sali Średniej Harmonii
    Ozdobione 9-cioma rzędami ćwieków z brązu o kształcie Słońca . W każdym z rzędów jest 9 ćwieków. Utrwalona w drzwiach historia Małpa - dziewiątego znaku zodiaku, który musiał wykonać 81 zadań w drodze ku nieśmiertelności.
    Trzy dziewiątki obok siebie.

    666, 999.
    Zapamiętajcie te liczby.
    Liczbę diabelską.
    Liczbę boską.
  • wscieklyuklad 07.08.19, 17:47
    Piramida kryjąca mauzoleum Shi Huangdi ma 76 metrów wysokości i choć jest dwukrotnie niższa od piramidy Cheopsa, to ze względu na obwód podstawy wynoszący 1250 metrów jest pod względem zajmowanej powierzchni największą piramidą świata. Otoczona dwoma murami wyznaczającymi granice zewnętrznego i wewnętrznego miasta. W każdym murze znajdowały się 4 bramy. Piramida była zorientowana w kierunku Gwiazdy Polarnej - tożsamej z cesarzem.
    Jak wspomniałem piramidy nie eksplorowano - wiedzę o wnętrzu czerpiemy zatem z notatek Sima Qiana, który wiedzę czerpał z oryginalnych planów architektonicznych.
    Sklepienie grobowca miały zdobić perły i drogocenne kamienie odzwierciedlające układ gwiazd na niebie. Zbudowano tam podziemny pałac otoczony miniaturowym modelem cesarstwa z górami, dolinami, rzekami i jeziorami wypełnionymi... rtęcią. Lampy napełniane ze zbiorników z tranem oświetlały migoczące gwiazdy na suficie i podświetlały rtęć w jeziorach. Sarkofag z ciałem cesarza w jadeitowym pancerzu umieszczono pośrodku jeziora. Obok spoczywały bezdzietne konkubiny złozone w ofierze - miały towarzyszyć cesarzowi w życiu wiecznym.
    Mauzoleum zabezpieczono przed złodziejami. Scenografię przygód Indiany Jonesa w jednym z filmów wzorowano na tychże zabezpieczeniach. Były (są?) tam więc ukryte kusze ze strzałami o grotach z brązu, zamaskowane jamy czy samoczynnie zamykające się drzwi. Jedne z nich uwięziły ostatnich robotników by nikt nie poznał tajemnicy zabezpieczeń.
    Ok. 1.5 km na wschód od murów znajdują się cztery jamy skrywające armię...
  • wscieklyuklad 07.08.19, 18:05
    Sorell przypomniała technikę wytwarzania żołnierzy - naturalnie była to współczesna pracownia rzemieślnicza stworzona wyłącznie na potrzeby turystów tak pod katem prezentacji, jak i możliwości zakupu pamiątek. Ich przewaga nad podobnymi figurkami poza fabryką polega nie tylko na niższej cenie produktu, ale i fakcie, iż tworzy się go z tej samej glinki, co oryginalną armię!
    Każdy z tych "prawdziwych" waży mniej więcej pół tony i był wytapiany w piecach zlokalizowanych kilka kilometrów od jam. Glinę przez pięć dni prażono w temp. 1000 stopni!
    Głowę wytapiano osobno i nakładano na korpus - była zatem "ruchoma". Aż 10% wytopów było nieudanych! Jak sprawdzano jakość produktu? Ten dobrze wypalony wydawał przy stukaniu dźwięk, "zakalec" brzmiał głucho.
    "Uzbrojone" tunele pokryto balami z sosny i przysypano warstwą gipsu. Ten z kolei przykryto tkaniną podobną do juki, ktrą ostatecznie utwardzono poprzez polanie jej wodą.
    Terakotowa Armia nie zaznała spokoju.
    W III wieku p.n.e wybucha rebelia wieśniaków pod wodzą Xiang Yu. Jego oddziały splądrowały i spaliły pałace Qin, a wówczas wą furię obróciły przeciwko armii.
    Zaatakowały" figury, kradnąc broń, rozbijając posagi i podpalając podziemne pomieszczenia. Wedle relacji świadków pożar szalał przez 5 dni. Największe zniszczenia spotkały Jamę 1 i 2.
    Jama nr 3 została uszkodzona w wyniku procesów naturalnych - przegniłe belki stropowe spadły żołnierzom na ruchome głowy.

    Wejdźmy zatem do środka.
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:03
    Jama nr 1 - czyli oczu turystów wybałuszanie.

    Ma wymiary 210 x 60 metrów (pamiętacie znaczenie liczby 60 z poprzednich opowieści?)
    Zawiera DZIEWIĘĆ wewnętrznych korytarzy, z których każdy ma mnie więcej 3 (1/3 z 9!) metry szerokości i mieści do 4 równoległych linii żołnierzy poprzedzielanych rydwanami. Biegnący wokół korytarz ma 2 metry szerokości i mieści jedynie dwa szeregi żołnierzy.
    Obwodowy korytarz na wschodnim końcu wykopu zajmują 3 rzędy stojących łuczników bez pancerzy. Ten oddział rozpoczynał atak z większej odległości - za nimi postępowali łucznicy w pancerzach, piechota i rydwany.
    Dokonano dokładnej analizy formacji i stwierdzono, iż w górnym i dolnym prawym rogu szyku brakuje po 3 piechurów - pojawił sie zatem problem w określeniu faktycznej liczby żołnierzy (jak się okaże istotnej).
    W każdym rzędzie patrząc od góry do dołu umieszczono 68 żołnierzy. Jeżeli do liczenia pionowymi rzędami dodamy górne i dolne grupy po trzech żołnierzy, to wówczas liczba w każdym pionowym rzędzie wzrośnie do 70. Brakuje 3 x 69!
    Trzy szóstki i trzy dziewiątki. 666 - liczba Bestii. 999 - liczba Superboga.
    Dlaczego pominięto akurat te liczby? A jeśli ich nie pominięto, to gdzie je szukać?

    Spojrzmy zatem na korytarz obwodowy. Wzdłuż górnej i dolnej linii stoi ich po 222. Ale w zachodnim korytarzu stoi ich aż 231. Gdyby stało tam także 222 żołnierzy to dodawszy te liczby otrzymalibyśmy... 666!
    Czyli klops?
    Ale przecież 231-222= ... 9!
    Na zachodniej flance poziomy potrójny rząd łuczników chroni wewnętrzną formację złożoną z trzech poziomych rzędów liczących po 75 wojowników - jeden to rząd łuczników pozostałe dwa to piechurzy.
    1+1+1+75+1+1+1 = 81! = 9 x 9!
    I oto znaleźliśmy pozostałe dwie dziewiątki!

    Pora na szóstki!
    Po lewej stronie kordon łuczników zwróconych na zachód ( plus trzech zwróconych na południe i trzech zwróconych na północ) osłania dwa rzędy po 75 piechurów w pancerzach.
    81+75+75 = 231. 2+3+1 =6! - pierwsza z szóstek.
    Liczba oddziałów wzdłuż górnego i dolnego korytarza obwodowego (222) wynosi... 6 (2+2+2!)
    # łuczników na północy i 3 na południu daje...6!
    Wygląda na to, iż ktoś decydujący o liczbie żołnierzy i sposobie ich rozmieszczenia celowo zakodował liczby 666 i 999!
    Rzędy zawierające 68 żołnierzy zwróconych na wschód składają się z centralnej formacji trzech pionowych rzędów po 14 wojowników.
    14 to liczba dni w trakcie których jedno dodatnie i jedno ujemne magnetyczne pole równikowe skanuje Ziemię!
    Linie powyżej i poniżej zawierają po 28 żołnierzy. To liczba dni potrzebnych na przeskanowanie Ziemi przez cztery magnetyczne pola równikowe Słońca - jest to pełny obrót równikowego pola magnetycznego Słońca względem Ziemi!

    cdn.
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:32
    Pora na rydwany...

    Drewniane rydwany z jamy nr 1 obsadzały trzyosobowe załogi. Rydwany ciągnęły 4 konie - te "armijne" mają naturalne wymiary (1,5 m. wysokości i 2 m. długości i stoją w szeregu, przy czym dwa środkowe są przywiązane do dyszla. Ich ogony - podobnie jak głowy żołnierzy - odlano osobno i założono na wcisk.
    Bliższa analiza wykazała, iż kształt tych ogonów odpowiada... układowi gwiazd tworzących dyszel Wielkiego Wozu! Wskazano w ten sposób, iż konie należy połączyć z - wedle astronomów - z centaurem Strzelca (pół koń, pół człowiek przebywający w niebie)
    Same rydwany mają wymiary 1,5 x 1,2 m.
    Rydwanów jest 6. Koni je ciągnących 24.
    6 x 24 = 144 - ezoteryczna liczba wymieniona w Księdze Objawienia, pojawiająca się w mitologii różnych części świata (Apokalipsa - 144.000 opieczętowanych!)
    Obrzeże każdego z kół rydwanów składa się z 6 kawałków i 30 szprych. 6 x 30 = 180.
    Oba koła to 2 x 180 = 360.
    Kat półpełny i pełny.
    Czy tylko?
    360 to liczba stopni kątowych promieniowania słonecznego...

    Są też i konie wierzchowe. Mają wysokość 1.72 m. i długość 2.03 m. - takie wymiary uznawano za standard doskonałości co wynika z danych zawartych przez Sun Bola w Przewodniku wyboru koni z VII w p.n.e.
    Siodła nie mają strzemion co świadczy o wprawie jeźdźców.

    Łączna ilość żołnierzy w jamie nr 1 wynosi 7029.
    Przypadek?
    Liczbę poddano analizie matematycznej uwzgllędniając procesy zachodzące... na Słońcu.

    Jeden cykl plam słonecznych trwa 68 302 dni i składa się z 781 okresów po 87, (45) dnia. Analizując kształt zmieniającej się fali stwierdzono, iż 9 mikrocykli na początku i na końcu każdego okresu jest wolnych od zawinięcia neutralnej płaszczyzny Słońca.
    Pomnóżcie 9x781!
    I co Wy na to?

    Liczba żołnierzy wskazuje na długość cyklu słonecznego (781 okresów) oraz na charakter i naturę zawinięcia, które ma wpływ na kształt fali przez 9 mikrocykli magnetycznych na początku i końcu każdego z 781 okresów!

    Pewnie niewielu z nas (włącznie ze mną) zrozumie te wywody.
    Ale przyznacie, że są intrygujące a wiedza, jaką mogą w sobie kryć żołnierze jamy nr 1 skutkuje opadnięciem szczęki.
    Zwłaszcza, gdy uzmysłowić sobie, iż my dochodziliśmy do tej wiedzy setki lat a zbieżne wnioski wyciągnęliśmy stosunkowo niedawno.
    Pytaniem bez odpowiedzi zostanie próba ustalenia, skąd Chińczycy tysiące lat temu mieli tak olbrzymią wiedzę.
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:36
    Pora na dokumentację fotograficzną by dać Wam nieco wytchnienia przed następnymi szokującymi odkryciami.

    http://i66.tinypic.com/2whl7cx.jpg

    http://i65.tinypic.com/5do30n.jpg

    http://i68.tinypic.com/30hu4qw.jpg

    http://i66.tinypic.com/30icbd2.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:38
    http://i67.tinypic.com/2a4nuyb.jpg

    http://i66.tinypic.com/1zmfdwn.jpg

    http://i68.tinypic.com/28smzdd.jpg

    http://i65.tinypic.com/j8ftde.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:45
    http://i65.tinypic.com/j8ftde.jpg

    http://i66.tinypic.com/66ycld.jpg

    http://i68.tinypic.com/2libdvt.jpg

    http://i64.tinypic.com/n18o5l.jpg

    To szczególne miejsce. Serce zamiera z żalu na widok dewastacji. Wiele figur żołnierzy leży poprzewracana i obrócona w stertę skorup zmieszanych ze sobą. Prace rekonstrukcyjne trwają od końca lat 70-tych ub. wieku. Archeolodzy mozolnie zbierają kawałek po kawałku i umieszczają w widocznych na fotografiach skrzyniach. Te przenoszone są na "tyły" armii, gdzie na olbrzymich stołach grupa rekonstruktorów usiłuje odtworzyć wojowników!
    To iście Syzyfowa praca, ale jej efekty widać na powyższych fotografiach. Sklejone fragmenty gliny są przez jakiś czas "owijane" by całość nie rozpadła się ponownie. Następnie figury są przenoszone na dawne miejsce.
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:47
    http://i67.tinypic.com/j11paa.jpg

    http://i64.tinypic.com/25txdl0.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:50
    Wyprawę do jamy nr 2 zacznę od fotografii. Niezmiernie smutnych, gdyż ocalały tu pojedyncze figury wojowników - tutejsze stoły są szczególnie pełne skorup. Jakże chciałoby się ujrzec jamę w formie pierwotnej!

    http://i64.tinypic.com/25txdl0.jpg

    http://i64.tinypic.com/2ngtzep.jpg

    http://i67.tinypic.com/ege6wx.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:54
    W jamie nr 1 są przynajmniej takie obrazki:

    http://i63.tinypic.com/1tx6pz.jpg

    Tego miejsca nie wolno fotografować. Zrobiłem fotografię zza pazuchy...

    http://i68.tinypic.com/121evsl.jpg

    http://i64.tinypic.com/wrkn.jpg

    http://i66.tinypic.com/4idn9u.jpg

    http://i66.tinypic.com/2cpum48.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:55
    http://i66.tinypic.com/2cpum48.jpg

    http://i63.tinypic.com/skzw9f.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:57
    Jama nr 3 prezentuje się nieco lepiej.

    http://i66.tinypic.com/33zahlj.jpg

    http://i64.tinypic.com/akbwyd.jpg

    http://i65.tinypic.com/ivzaxw.jpg

    http://i68.tinypic.com/ic8f7t.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 19:59
    http://i67.tinypic.com/2zovuh3.jpg

    http://i66.tinypic.com/97ie0n.jpg

    http://i63.tinypic.com/2rg2f0l.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 20:08
    http://i68.tinypic.com/swxqnr.jpg

    http://i64.tinypic.com/25yye15.jpg

    http://i64.tinypic.com/2pyw6y8.jpg

    http://i67.tinypic.com/30cppb4.jpg
  • wscieklyuklad 07.08.19, 20:26
    Tinypic znów się zbiesił (666!) zatem kontynuujmy matematyczno-astronomiczne rozważania.

    Jama nr 2 mieści... 999 żołnierzy. oraz 116 koni wierzchowych i 89 rydwanów, z których część wiozła mniejszą liczbę żołnierzy niż rydwany jamy nr 1.

    Jedna z formacji składa się z dwóch bloków po 48 łuczników (łącznie 96)
    96 odpowiada liczbie... mikrocykli magnetycznych w jednym cyklu plam słonecznych. Kolejna grupa liczy cztery bloki po 40 klęczących łuczników czyli 160 wojowników i kolejne 4 bloki po klęczących łuczników (łącznie 16) Ta ostatnia liczba ma symbolizować 16 podstawowych cykli w obrębie liczącego 187 lat cyklu powstawania plam słonecznych.
    Jeśli dodamy 6 rydwanów z jamy nr 1 do 89 rydwanów z jamy nr 2 i 1 rydwan z jamy nr 3 to znów uzyskamy liczbę 96!
  • wscieklyuklad 07.08.19, 21:09
    Jama nr 3 - co dokumentują zamieszczone uprzednio focie (z końmi) jest najmniejsza i skrywa jedynie 68 żołnierzy.
    Niecierpliwi stwierdzą, że brak tak 666, 999 jak i 69!
    Co zatem z tym jednym "brakującym" wojownikiem?
    Rydwan jest ustawiony w tej jamie tak, iż jego prawe koło przy próbie wyprowadzenia zawadziłoby o prawą ścianę. By uniknąć kolizji pojazd musiałby skręcić w lewo czyli... w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara!
    Czy zatem rydwan ustawiono niechlujnie nie zachowując symetrii, czy też celowo?

    Nietrudno założyć, że działanie było celowe. Liczymy więc żołnierzy przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Trafiamy na zwróconych naprzeciw siebie dwóch rzędów po dwóch żołnierzy każdy. W sąsiedniej komorze są dwa oddziały po 12 żołnierzy także zwrócone ku sobie. Kolejna grupa do dwa rzędy po trzech żołnierzy i czterech naprzeciwko czterech.
    W kolejnej komorze nie ma zadnego wojownika (0).Jeśli policzymy tę formację to otrzymamy liczbę 2340. Na zewnątrz pustej komoory stoi para wojowników (bliźnięta). Za nimi stoją dwa rzędy po 10 wojowników także zwróconych ku sobie.
    Matematycy i astronomowie odczytali to następująco.
    2340 obrotów bliźniąt równa się 2 x 10 9czyli 20).
    W astronomii bliźnięta symbolizują Wenus (gwiazda poranna i wieczorna).
    Okres miedzy kolejnymi momentami ukazania się Wenus na niebie wynosi 584 dni.
    2340 obrotów Wenus pomnożone przez tę liczbę daje 1 366 560.
    Odpowiada to w dniach... czasowi trwania jednego magnetycznego przesunięcia neutralnego pola Słońca.
    Liczba 1 366 560 równa się także 20-tu ( dwa rzędy po 10 żołnierzy za bliźniakami-Wenus!)
    liczącym 187 lat cyklom plam słonecznych! Wtedy to pole magnetyczne Słońca ulega odwróceniu.
    Aby ułatwić nam zrozumienie symboliki, w równoległej do poprzedniej i głębszej warstwie powtórzono ją (2340/bliźnięta)!
    A dwie formacje po 12 wojowników? Pomnóżcie ich liczbę przez siebie!
    Pod bandażami Tutenchamona umieszczono 13 przedmioty. Faraon był 14tym!.

    Powróćmy jeszcze na chwilę do wojowników.
    Czterej poprzednio już policzeni woźnice rydwanów są zwróceni na wschód (podobnie jak "bliźnięta") i nie mają partnerów.stoją w formacji przeciwnej do ruchu wskazówek zegara w w formacji 1,2,1 (=121 = 11x 11!- faktycznie jest taka grupa wojowników!). Jeśli pomnożymy sześciu zwróconych na wschód żołnierzy przez 11 to otrzymamy 66 (trzy szóstki!).
    Przekaz jest zatem następujący: żołnierze bez partnera (nie szanujący swego sąsiada)staną się jednymi z 666 i odrodzą się na wschodzie...

    Jamy czwartej nie rozszyfrujemy. Jest bowiem puściuteńka i nie ma sensu pokazywać zdjęć w niej wykonanych.

    Pora kończyć dzisiejszą opowieść.
    Sądzicie, że to koniec niespodzianek?
    Prześpijcie się z poruszonymi problemami, bo to... dopiero początek niespodzianek.

    Jeśli ktoś z Was wybierze się kiedyś do Xi"an i przekroczy progi kolejnych jam niech nie skupia sie jedynie na obrazie, ale spróbuje choć na chwilę dotknąć tajemnicy wszechświata uwiecznionej w glinianej armii.
    Może jak i ja pomyśli, jakiego trzeba było geniuszu by w wojownikach ukryć wiedzę.
    Czyż można sobie wyobrazić lepszych jej "ochroniarzy"?
  • dunajec1 08.08.19, 02:22
    Czemu mi sie przypomnieli nasi spiacy rycerze pod Giewontem?
  • wscieklyuklad 08.08.19, 19:55
    Jak widzisz Dunajcu, historia różnych narodów może mieć wspólne odniesienia.

    Czymże byłaby armia bez broni? Pamiętamy, iż jamy z wojownikami w dniu ich odkrycia wykazywały ślady penetracji a nawet dewastacji, a ci, którzy wdarli się do wnętrza zabierali niezbędny im do prowadzenia oręż.

    Znaleziono tu jednak 100.000 (!) sztuk broni wykonanej z brązu.
    Najwięcej było jej oczywiście w jamie nr 1 (279 strzał, 10.896 grotów a także 22 miecze wykonane ze stopu zawierającego 75% miedzi i 25% cyny (typowy brąz zawierał więcej miedzi bo powyżej 80%). Były tam też noże i halabardy, sztylety i oczywiście łuki. Wiele ostrzy zawierało inskrypcjee, które zdaniem badaczy są imieniem rzemieślnika, który wytworzył broń.
    Znaleziono 80 takich inskrypcji. Jeśli dodamy imię cesarza - ich mistrza to otrzymamy...81!
    Sporządzając rekonstrukcje łuczników, archeolodzy odtworzyli broń przez nich trzymaną w oparciu o przyjętą pozycję i układ rąk. Okazało się, iż tak pozycja, jak i ułożenie rąk zawierają ukryte kody liczbowe!

    Wydaje się, iż ze względu na dokładność strzału i siłę rażenia, kusza byłą ulubioną bronią żołnierzy a kusznicy za swą siłę i odwagę cieszyli się szczególnym poważaniem.
    Wynalazek wynikał z potrzeby czasu. Feudałowie walczyli ze sobą o władzę i wpływy a ich podstawową bronią były łuki - o małej sile rażenia i niskiej celności. Wynalezienie kuszy przypisuje się łucznikowi o imieniu Qin. Dodał on poprzeczkę i automatyczny mechanizm spustowy. Przekazał on swój wynalazek Trzem Panom z Chu a ci cesarzowi Ling Wang. Kusze wykonywano z brzoskwiniowego drzewa, a strzały z cierni. Bełt skutecznie zabijał nawet z odległości 1,5m toteż kusznicy tworzyli zwartą grupę i razili skutecznie oddziały wroga z kawalerią włącznie. Trzony bełtów wykonywano z odlewu żelaza z dodatkiem węgla - był to pierwszy krok do wynalazku... stali! Faktycznie to w Chinach właśnie wynaleziono technikę wypalania w niskiej temperaturze a sekret polegał na dodaniu fosfatu żelaza co obniżało temperaturę topnienia żelaza z 1130 do 950 stopni!
    To w Chinach wyprodukowano dzięki temu pierwszy lemiesz pługa, to tu także opracowano technikę platerowania odpornym na korozję chromem, którym pokrywano groty brązowych bełtów. Technika ta liczy sobie w Europie ok... 150 lat!
    O jakości oręża niech świadczy fakt, iż nawet przy 20-krotnym powiększeniu boki trójkątnych w przekroju grotów mają idealnie symetryczną, wklęsłą powierzchnię i nie różniące się nawet na milimetr wymiary. Do dziś budzi też podziw technika szlifowania mieczy - dziś możliwa jedynie przy zastosowaniu zaawansowanych technologii.
  • wscieklyuklad 08.08.19, 20:40
    W okresie Walczących Królestw podstawową ochroną ciała wojownika były tuniki wzmocnione żelaznymi płytkami. W pobliżu jam znaleziono jednak tylko dwie takie tuniki!Liczne poziome rzędy żelaznych płytek nakładały się na położone niżej, a szyję przed otarciem zabezpieczono miękkim nakarczkiem.
    Pancerze terakotowej armii różnią się od siebie zależnie od rangi, funkcji i umiejscowienia w formacji.Ci bezpośrednio za osłaniającymi ich łucznikami mają jedynie miękkie watowane okrycia, które wprawdzie nie chroniły przed mieczem, lecz umożliwiały prędkość i swobodę ruchów co było decydujące dla utrzymania uzyskanej wstępnie przewagi.
    Część walczyła na bosaka a ich golenie chroniły osłony, inni nosili je pod watowanymi spodniami o różnej długości - uzupełnieniem były płaszcze lub długie tuniki. Ale byli też tacy, którzy owijali podudzia warstwą materiału. Łucznicy nosili wysokie skórzane buty, lekkozbrojni i konni nosili lekkie obuwie.

    Odkryto postać jednego generała w jamie nr 1 i dwóch w jamie nr 2. Stoją oni ze skrzyżowanymi rękoma. Jeden z palców wskazujących jest skierowany w górę. Część archeologów tłumaczy to odchylenie faktem wsparcia dłoni na mieczu.

    A co mówi chińska symbolika? Taki układ dłoni wyraża liczbę...9! - najwyższą, jaką można osiągnąć przed zjednoczeniem się z Bogiem. Czyż nie jest to gest idealny dla dowódcy najwyższej rangi.

    A zjednoczyć się z Bogiem na polu bitwy mógł łatwo!
    Dlaczego? Pancerna tunika wiązana na kokardy by można byo ją łatwo zrzucić bez konieczności zdejmowania przez głowę miała wyraźnie krótszy tył! Gdyby dowódca zapragnął uciec z pola bitwy, wówczas jego nie osłonięte pancerzem plecy stawałyby się łatwym celem przeciwnika! Generał musiał być więc odważny i wytrwałym wojownikiem! Nosił lekkie buty o prostokątnych, skierowanych ku górze przodach, a na watowanych spodniach nagolenniki.

    Odmiennie niż w przypadku generała, płytki tuniki młodszego oficera były przynitowane do podłoża. Podtrzymywały ją krzyżujące się na plecach pasy dzięki czemu i ją można było łatwo zsunąć - jego buty też miały prostokątny przód.

    Ciężkozbrojny - miał pancerz z wysokim kołnierzem, oraz dobrą osłonę zarówno pierssi, pleców jak i ramion - niezbędne w walce wręcz. Dolne rzędy pancernych płytek mocowano rzemieniami i nitami.
    Taką tunikę można było zdjąć jedynie przez głowę.
    Przypadek?
    W żadnym razie!
    Oficer niższej rangi zdejmując swoją zbroję musiał pochylać się w pokłonie przed oficerami i generałami. Na pocieszenie i on także nosił buty o prostokątnych przodach.

    Lekkozbrojny nosił jedynie szatę sięgającą kolan, szyję owijał szarfą, nosił krótkie spodnie i pas Stopy okręcał płótnem i nosił buty o prostokatnym przodzie.

    Konny nosił kapelusz o płaskim denku, szarfę wokół szyi i lekki pancerz chroniący przód i tył. Przód jego butów był zaokrąglony a buty wykonano z miękkiej skóry.
    Powód?
    Uniknięcie zranienia konia butami!

    Załoga rydwanu - woźnica miał osłony ramion i dłoni trzymających lejce, podobnie ubrany był żołnierz walczący włócznią - musiał zachować swobodę ruchów. Woźnica dodatkowo posiadał hełm osłaniający też tył głowy i kark.

    Klęczący łucznik - klęczy na prawym kolanie z kuszą gotową do strzału. Ciężki pancerz osłania pierś, plecy i ramiona, włosy ma związane w kok na szczycie głowy. Skórzane buty zapewniają oparcie stóp przy naciąganiu kuszy. Stoją na podstawie o brakującym narożniku (wyjaśnienie przyczyny potem).
    Uwagę zwrócił fakt, iż w jamach 1 i 2 ustawienie łuczników zdaje się na pierwszy rzut oka nielogiczne, gdyż awangardę stanowią łucznicy... bez pancerzy! To za nimi kryją się lepiej osłaniani pancerzem ciężkozbrojni! To pierwszy sygnał, iż armia nie jest ustawiona w należytym szyku bojowym! Dlaczego? Cierpliwości!

    Stojący łucznik - kuriozum! Jako JEDYNY nie stoi na glinianej podstawie! Nogi ma jednak rozsunięte - lewą wysunął ku przodowi a prawą przesuniętą w tył ustawił stopą pod kątem 90 stopni wobec lewej dzięki czemu utrzymuje równowagę. Taki układ stóp sprawia wrażenie, jakby spoczywał jednak na niewidzialnej podstawie Nie ma pancerza, nosi niskie buty ułatwiające napinanie kuszy.

    DO jutra! Czuję, że narasta w Was ciekawość co z tego wyniknie!
  • 1agfa 08.08.19, 20:58
    O tak, ciekawość i fascynacja zagadką, skąd tak dawno, w czasach niepomiernie zamierzchłych, Chińczycy posiedli wiedzę tak ogromną; zarazem o skomplikowanych sprawach, o dokładności, obliczeniach zahaczających niedwuznacznie o zaawansowaną astronomię, ruch Ziemi...to przerasta wyobrażenie. WU (!! ; ) i Sorellino, tkwimy przy monitorze komputera (dobrze że duży), czytamy i oglądamy z zapartym tchem. Tinypic wycina numery, są dni kiedy nie widać zdjęć.
    Podziękowanie Wam i niskie ukłony oraz pozdrowienia.
    (...)
    > Stojący łucznik - kuriozum! Jako JEDYNY nie stoi na glinianej podstawie! Nogi m
    > a jednak rozsunięte - lewą wysunął ku przodowi a prawą przesuniętą w tył ustawi
    > ł stopą pod kątem 90 stopni wobec lewej dzięki czemu utrzymuje równowagę. Taki
    > układ stóp sprawia wrażenie, jakby spoczywał jednak na niewidzialnej podstawie
    > Nie ma pancerza, nosi niskie buty ułatwiające napinanie kuszy.
    >
    > DO jutra! Czuję, że narasta w Was ciekawość co z tego wyniknie!


    Dunajcowi przypomniał się Giewont z uśpionym rycerzem - a mnie łucznicy i kusznicy angielscy, sławni z mistrzostwa. Lecz ich sława i sukcesy powstały wiele wieków później!
    --
    "Polsce potrzebna jest dzisiaj jasna koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich". Z Projektu Konstytucji Pis z 2005r.
  • wscieklyuklad 08.08.19, 22:04
    Dziękujemy Agfo za miłe słowa. Opowieść tym łatwiej się składa, im większe napotyka zainteresowanie. Postaram się zdążyć przed kolejnymi podróżami już za niespełna dwa tygodnie. Chciałbym zakończyć chociaż wątek poświęcony terakotowej armii. Resztę opowiemy już we wrześniu.
    Zapewniam, iż jeszcze niejedno zaskoczy Was w relacji z zawartości jam. Oczywiście odległość od wojowników jest zbyt wielka, by dokładnie ocenić fakty opisane w kolejnych etapach odsłaniania tajemnic zawartych w grobowcach. Uraz, jaki odniosła Sorell wymagał mego wsparcia rehabilitacyjnego, co też pochłonęło czas niezbędny na dokładną weryfikację, z jaką tam przybyłem.
    Terakotowa Armia kryje w sobie jeszcze wiele innych tajemnic astronomicznych i pod tym względem upodabnia się do Piramidy Cheopsa, w której ukryto wiedzę uniwersalną, jaką my opanowaliśmy dopiero po tysiącleciach.
    Kosmici?
    A może genialni naukowcy potrafiący z obserwacji otoczenia wyciągać tak niesamowite wnioski? A może prawda leży pośrodku?
    Postaram się i na to pytanie odpowiedzieć.
    Z pewnością odniesienia do plam słonecznych i pół magnetycznych skłaniają ku tezie o przekazie Kosmitów.
    Ale przecież grobowiec Pacala zawiera identyczne informacje.
    Wiedza Atlantydzka ocalona przez tych, którzy przetrwali kataklizm?
    Pokolenie Mu, które dotarło do Chin i Ameryk?
    Uczeni, którzy przynieśli wiedzę do Egiptu?

    Jutro DZIEWIĄTY sierpnia.
    Idealna liczba do zbliżenia się do boskiej tajemnicy...

    P.S. Jeżeli masz Polsat Doku, obejrzyj teraz właśnie program New Secret of Teracotta Warriors
  • dunajec1 08.08.19, 22:37
    WU, pare watkow wyzej cos mi sie nie zgadza, "Belt skutecznie zabijal nawet z odleglosci 1,5 m....."
    Pomylka czy ja cos nie rozumiem?
  • wscieklyuklad 08.08.19, 23:09
    Podana odległość dowodzi, jak wielkie znaczenie miały oddziały kuszników. Pozostawali na placu boju nawet w obliczu wroga o wyciągnięcie ręki i razili go ostrzałem praktycznie do ostatniego momentu przed wkroczeniem piechoty i rydwanów do boju. Z tego względu to właśnie łucznicy cieszyli się w armii największym szacunkiem.
  • wscieklyuklad 09.08.19, 18:59
    Dziś Sorell korzysta z nieco sprawniejszej obsługi przez tinusia, więc wkleja pospiesznie focie, by wesprzeć opowieść własnym archiwum. Dlatego proszę o cierpliwość gdyż prawdopodobnie już jutro powrócę do odkrywania tajemnic terakotowej armii
  • wscieklyuklad 10.08.19, 12:27
    Przejdźmy teraz do fryzur wojowników.
    Wyodrębniono trzy ich typy.
    Typ 1. - włosy zaplecione z tyłu głosy, następnie połączone w arkocz biegnący z boku i tworzący kok.
    Typ 2. - kok na czubku głowy, do którego przymocowane są warkocze biegnące po potylicy i od obu skroni.
    Typ 3. - kok na czubku głowy jest przykryty płócienną czapką, która przypięta jest taśmą biegnącą pod brodą.

    Typ 1 i 2 nasuwa od razu pytanie: dlaczego wojownicy udający się na pole walki nie posiadają żadnej osłony głów?
    Kto zaplatał im te misterne fryzury? Obsługiwali się sami? (mało prawdopodobne, jeśli rozważyć przebieg "splotu" z tyłu głowy. Pomagali im towarzysze? (dość czasochłonne i mało "żołnierskie").

    Nim rozwikłamy tę zagadkę, pochylmy się na moment nad legendą opowiadającą o przodkach gwatemalskiego ludu Quiche:
    "Byli obdarzeni inteligencją, patrzyli i od razu widzieli daleko, zdołali zobaczyć i poznać wszystko, co jest na świecie. Objęli myślą sklepienie nieba i okrągłą twarz Ziemi. Nie musieli ruszać się z miejsca, by ujrzeć rzeczy ukryte. Od razu zobaczyli świat, tak wielka była ich mądrość.
    Odchodzimy by umrzeć. Wypełniliśmy naszą misję. Praojciec ludu zostawił znak swojej obecności w postaci słów: oto wizerunek, który wam zostawiam. to będzie wasza potęga.
    Odchodząc zostawił znak, którego forma była niewidzialna, gdyż był "zawinięty" i nie mógł być "rozwinięty" , miejsce "zszycia" nie było widoczne, gdyż nikt nie widział, kiedy go zawijano. "

    Szyfr...

    Typ 1. - trzy pasma włosów rozdzielają się na karku i splatają w warkocz. Trzy pasma loków przechodzą w podwójny splot. Podobnie ułożone są włosy na obu skroniach.
    Z matematycznego punktu widzenia mamy więc 3+3+3 = 9! i 2+2+2=6!
    Zależnie od kierunku obserwacji otrzymujemy więc liczbę 9 lub liczbę 6.
    Dobry człowiek (9) może stać się zły (6) i na odwrót!

    Typ 2.- warkocze ze skroni łączą się na różnej wysokości z centralnym warkoczem na karku. W pionowym splocie powstają wskutek tego charakterystyczne węzły.
    Astronomowie zanalizowali te sploty.
    Wyszło im, że węzły odzwierciedlają... plamy na powierzchni Słońca a rozwinięte pętle - ich rozwinięcie! Asymetryczny zbieg splotów z powstaniem węzłów odzwierciedla zaś... cztery nierówne kwadranty wiatru słonecznego.

    Typ 3 - układ włosów przypomina... męskie genitalia. Podczas 28-dniowego obrotu, Słońce wysyła ku Ziemi cząsteczki regulujące płodność.

    Absurd?

    Wspomnijmy maskę Tutenchamona!
    Na jej rewersie dostrzegamy kształt przypominający penisa. Biegnie tam 26 złotych promieni.
    26 dni to czas trwania obrotu pola magnetycznego Słońca mierzony na powierzchni Słońca!
    Na przodzie maski takich promieni jest 28. To czas obrotu pola magnetycznego Słońca mierzony na powierzchni Ziemi!

    Zatem starożytni znali te wartości! I wiedzieli, iż odgrywają olbrzymią role w płodności ludzi!

    "Wielka Nauka" - dzieło nieznanego autorstwa, przypisywane samemu Konfucjuszowi (inni uważają, iż spisał ją jego wnuk Kung Qi)
    Podsumowano to następująco: Kiedy Kung Qi jeszcze żył, lecz popadł w kłopoty, odczuł obawę, iż dawni mędrcy zostaną zapomniani, a zasady starożytnych władców zostaną zarzucone. Stworzył więc "Wielką Naukę" jako ich osnowę (PIONOWE NICI NA KROŚNIE!) i "Doktrynę Środka" jako ich wątek (POZIOME NICI krzyżujące się z osnową!) - To wszak układ fryzur typu 1! Dowodzący jak istotna jest wiedza. Uczący jak istotna jest miłość do bliźnich i poddanie się wyższej doskonałości. Jakże uniwersalny dla potomnych to przekaz jakież ostrzeżenie między płynnością pomiędzy "piekłem" a "niebem" w ludzkiej naturze!

    Kiedy wspomnimy niesamowite nazwy nadawane obiektom w Zakazanym Mieście, gdy zważymy na symbolikę setke podobnych miejsc nie możemy zbagatelizować przekazu zawartego w postaciach wojowników.
    Jak głosi Wielka Nauka a także Doktryna Środka - przykład cnoty rozchodzi się niczym zapach po całym narodzie, zatem dbałość o własną osobowość ma znaczenie kardynalne dla KAŻDEJ jednostki. Cnotę te można osiągnąć przez dążność NIE DO WŁADZY, ale DO WIEDZY, którą należy nieustannie zdobywać, oraz dzięki powadze myśli, czystości ciała i umysłu, porządek społeczny i DOBRE RZĄDY.
    Zważywszy na demolkę naszego kraju oraz trwałe - jak się niestety wydaje - skłócenie nie tylko poszczególnych warstw społecznych, ale i w obrębie jej podstawowych komórek jakimi są rodziny, łatwo pojmiemy co zaprzepaściła pisonia mafia i co u źródeł tych zjawisk leży - WYŁĄCZNE PRAGNIENIE WŁADZY OPARTEJ NA TYRANII.
  • wscieklyuklad 10.08.19, 12:54
    Powróćmy jeszcze na chwilę do Wielkiej Nauki, która wprowadziła pojęcie "kwadratu mierniczego". Jego zasada polega na tym, iż władca powinien traktować tak innych, jak sam chciałby być przez nich traktowany. Kwadrat był w Chinach symbolem cnotliwego człowieka jak i symbolem człowieka obdarzonego wiedzą (czerpaną nie z pprzedwojennych gazet i książek) - zachowało się to w kształcie współczesnych uniwersyteckich czapek! Ich "okrąg" symbolizuje Słońce, zaś kwadrat równikowe pole magnetyczne tej gwiazdy. Ruchomy frędzelek, to rotacyjny potencjał bieguna Słońca, który wiruje wokół równika.
    Cnota i wiedza. Człowiek światły jako strażnik supernauki...
    Jakże dzisiejsi dyktatorzy zdegenerowali pozycję intelektualistów, zastępując ich miernotami bez krzty wiedzy (vide magister wrocławskiego uniwersytetu na wydziale historii, która Katyń wiązała zapewne z wydarzeniami I WŚ, albo nie wiedzieć z czym nawet, czy doktorant prawa UJ, który o tej dziedzinie nie ma nawet bladziuchnego pojęcia).

    Ale w chińskiej tradycji znajdujemy też inne kwadraty w tym numerologiczny kwadrat magiczny (jej oryginał jest przechowywany w muzeum w Xi'an!) Umieszczano go podd fundamentami domów, by przynosił szczęście!
    W 6 (!) kolumnach i 6(!) wierszach zawarto tam liczby od 1-36.



    28......4........3........ 31.......5........10

    36.....18.......21........24......11........1

    7......23.......12........17......22.......30

    8......13.......26........19......16.......29

    5......20.......15........14.......25......32

    27......33......34..........6........2........9


    Zliczcie te liczby w pionie, poziomie i i po lewym skosie.
  • wscieklyuklad 10.08.19, 13:16
    Otrzymaliście 111?
    Przemnóżcie to przez 6 rzędów.
    Przemnóżcie to przez 6 kolumn.

    Otrzymaliscie 666?

    W kwadracie mamy liczbę 26 (czas obrotu równikowego pola magnetycznego Słońca na jego powierzchni).
    Sceptyk powie, że są tam też inne liczby - a teza jest bezsensowna.

    No to dodajcie do siebie pierwszą w pierwszym i ostatnią w ostatnim rzędzie.
    Dodajcie ostatnią w pierwszym i pierwszą w ostatnim.
    Dodajcie drugą w pierwszym i ostatnim i przedostatnią w pierwszym i ostatnim.
    Dodajcie pierwszą i ostatnią w drugim lub piątym pierwszą i ostatnią w trzecim lub czwartym, drugą pierwszym i ostatnim, trzecią w pierwszym i ostatnim, czwartą w trzecim i drugą w piątym, trzecią w trzecim i piątą w piątym, drugą w drugim i czwartą w czwartym, piątą w drugim i trzecią w czwartym, trzecią w drugim i piątą w czwartym, piątą w trzecim i trzecią w piątym, czwartą w drugim i drugą w czwartym a wreszcie drugą w trzecim i czwartą w piątym.

    Co Wam wychodzi?
    Bingo - a przecież ta liczba to... czas obrotu biegunów Słońca!

    Podałem powyżej 18 par tych liczb! Pomnóżcie 18x37. Ile Wam wyszło?

    A teraz pomnóżcie 666,666x6x6x6.

    Nie będę Was dłużej trzymał w niepewności.
    Wychodzi 143.999,9.
    Jedna dziesiąta dzieli Was zatem od magicznej liczby oznaczonych, którzy dostąpią wieczystego szczęścia.
    Na liczbach "Bestii" - co widać, też można dojść do świętości.
    Wszystko zależy od Ciebie.

    Ten kwadrat zawierają... fryzury wojowników w naszej jamie!
  • wscieklyuklad 10.08.19, 13:39
    Karl Haushofer - duchowy nauczyciel Hitlera był mnichem bon (szamańska religia tybetańska poprzedzająca buddyzm) Wpoił on psychopacie przekonanie o wypełnieniu mesjanistycznej misji
    zbafffffcccca!) zgodnie z zasadami tej relgii. Ówczesny - choć nie emerytowany - zbafffffcccca narodu, przyjął ową ezoteryczną filozofię uznając, iż Niemcy - jako potomkowie Ariów wywodzą swój rodowód z najdawniejszych źródeł wiedzy na ziemi - by zilustrować, iż posiedli tajemnicę "wyższego rzędu" (supernaukę o Słońcu) za swój symbol uznali swastykę! Jest to symbol promieniującego wiatru słonecznego (będzie jeszcze o nim w naszych relacjach z podróży-zobaczycie jak jest on w Chinach powszechny jeśli tylko właściwie interpretuje się jego przekaz!).
    Jak już wspomniałem uprzednio - tę wiedzę posiedliśmy dopiero od czasu misji sondy Mariner II w 1963r.
    A symbol heilowania?
    Przejęli od... faraona Echnatona, który tym gestem oddawał cześć Słońcu!
    Ot jak dalece można wypaczyć religię...

    A eksterminacja Żydów?
    Czy była jedynie prymitywnym działaniem ludobójstwa wynikającym z prostych uprzedzeń rasowych - lub jak twierdzą debile - z faktu, że Żydów gdziekolwiek by nie byli po prostu się nie luci więc muszą mieć w sobie "to coś negatywnego, co skutkuje holocaustem"?

    Na początku lat 20-tych wewnątrz partii nazistowskiej powstaje tajne Stowarzyszenie Thule z Rudolfem Steinerem na czele. Ów austriacki (także niestety!!) okultysta stwarza podwaliny antropozofii - odrzuca materializm stawiając na rozwój intelektualny, duchowy i społeczny.
    Prześladowany rzez Hitlera ucieka do Szwajcarii , gdzie wkrótce umiera (oficjalna wersja to zawał serca)
    Poglądy Stowarzyszenia nie podobają sie komunistom - mordują oni 7 wyższych przedstawicieli tego bractwa. Hitler wykorzystuje to jako pretekst do rozprawy z komunistami i sam staje na czele Stowarzyszenia!
    Rezygnuje z idealistycznych i prospołecznych celów Thule, chce- wykorzystawszy ukryte moce wszechświata (typowe dla zbaffffcccców - paranoików) uczynić z narodu niemieckiego naród wybrany!
    Ale przecież w ujęciu historycznym był już jeden taki naród na świecie.
    Holocaust był nieuniknionym następstwem tych dążeń!
  • wscieklyuklad 10.08.19, 13:59
    A skąd nazwa Thule?
    Tul to pierwiastek o masie atomowej... 69!
    Mamy więc i 6 i 9!

    Istnieją przypuszczenia, iz po śmierci pierwszego cesarza chciano go pochować właśnie w środowisku tulu. Jest to jednak pierwiastek niezmiernie rzadki a jest srebrzystobiałym, łatwo topliwym i ciągliwym metalem. Kojarzycie jaki więc inny metal przypomina?
    RTĘĆ!

    Mylicie się sądząc, iż to jedyny powód wyboru rtęci.
    Liczba attomowa rtęci to...80!
    Z osobą cesarza otrzymujemy 81 - (9x9!)

    Gdyby zagłębić się w ezoteryce, znajdziemy źródło naszych ziemskich problemów.
    Życie na naszej planecie oparte jest na węglu.
    Masa atomowa węgla to... 6. Atom węgla ma 6 protonów, 6 neutronów i 6 elektronów.

    666...

    Jesteśmy bez szans!

    Podsumowanie:

    Czy Chińczycy faktycznie znali układ okresowy pierwiastków na długo przed snem Mendelejewa?
    Wedle okultystów, studiowanie nauk ezoterycznych uaktywnia energie drzemiące w ciele w efekcie czego dusza może swobodnie opuszczać ciało i doświadczać egzystencji w odbywać podróż w czasie!
    Taką umiejętność określano w Tybecie mianem Vril= siła życiowa, anielska wibracja.
    Jej celem jest opanowanie twórczej mocy wszechświata - Boga.
    Naziści przejęli ów symbol.
    Jest identyczny z wyglądem... Małpa jedzącego brzoskwinię nieśmiertelności.
    Małp ów w symbolice chińskiej ma na udzie i prawym boku... swastykę!

    Mowa Vril to nieskażony wpływem innych kultur język oparty na monosylabach wynikających z tonalnych wibracji.
    Wiecie jaki język jest najbliższy mowie Vril - językowi istot boskich?

    CHIŃSKI!

    Więc może Pierwszy Cesarz był faktycznie Synem Niebios?
  • wscieklyuklad 10.08.19, 14:14
    Układ dłoni wojowników świadczy, iż trzymali broń. W jamach znaleziono nieliczne jej egzemplarze - głównie części z brązu w tym groty bełtów - drewno zmurszało. Wysunięto tezę, iż większą część broni zrabowano w trakcie chłopskich buntów.

    Dłonie niektórych są zaciśnięte w pięści (nie mogli zatem trzymać broni!) inni mają je rozchylone jakby trzymali włócznie, a palce wielu są ułożone w sposób nietypowy.

    Według analityków pięść zaciśnięta jest równoważna z "nic". Kciuk stykający się z palcem wskazującym symbolizować ma "zero". Zależnie od liczby wyprostowanych palców otrzymujemy cyfry od 1-5 (w ostatnim przypadku to płasko ułożona dłoń) Podobny układ drugiej dłoni daje w sumie liczbę 6-10. Klęczący łucznik pokazywał dłonią liczbę 6 (pięć lewej i wyprostowany kciuk prawej dłoni - mniej niż generalska 9-tka).

    Tuniki.

    Są niemniej intrygujące. Każda zawiera płytki przymocowane do podłoża za pomocą wypukłości odzwierciedlających położenie nitów.
    Ale są płytki zupełnie ich pozbawione!
    Mamy zatem płytki z wypukłościami o zmiennym układzie.
    Znacie jakiś alfabet, który wykorzystał identyczną technikę zapisu?
  • wscieklyuklad 10.08.19, 14:23
    To oczywiście pismo dla niewidomych - alfabet Braille'a!

    Układ płytek zaczyna się pośrodku od jednego pionowego rzędu do którego po bokach przymocowane są kolejne płytki. W ten sposób nakładają się na siebie sąsiednie rzędy i kolumny.
    Środkowy - główny rząd mógł zawierać maksymalnie 9(!) symetrycznie rozmieszczonych "nitów", boczne zaś maksymalnie...6! (ze względu na nakładanie się płytek). Pionowy otrzymywaliśmy więc układ 999(i dalej zależnie od długości tuniki kolejne "9") a po bokach 666 (i dalej jak poprzednio).
    Archeologowie stwierdziwszy różną ilość "nitów" w płytkach odnaleźli inne - poza pismem dla niewidomych - starożytne.
    To inkaskie kipu - oparte na identycznej zasadzie! Co zatem chciano nam przekazać?
  • wscieklyuklad 10.08.19, 14:41
    Być może znajdzie się ktoś, kto przeanalizuje układ "nitów" na tunikach wojowników.
    Zadanie to nie lada, gdyż uwzględniając możliwość kombinacji dla matrycy 6 punktowej uzyskamy liczbę 720. Jednak gdy dodamy środkową 9 -nitową matrycę to liczba kombinacji sięga kosmicznej liczby 362.880!
    Być może ktoś kiedyś odszyfruje ów przekaz.

    Ale by podsycić Waszą ciekawość powiem, że to nie cała tajemnica. Zbliżamy się do kolejnej - już w pełni odszyfrowanej!
  • wscieklyuklad 10.08.19, 15:09
    Dopiero w 1980 roku, dwadzieścia metrów na zachód od piramidy Shi Huangdi odkryto kolejną kryptę zawierającą repliki koni i rydwanów.
    Były wykonane w skali 2/3 (0.666!) w stosunku do tych prawdziwych, którymi podróżował cesarz w poszukiwaniu nieśmiertelności. Konie miały uprząż wykonaną ze srebra i złota a w pyskach trzymały złote sztabki. Znawcy koni uznali, iż żaden oń na dłuższą metę nie wytrzymałby na dłuższą metę bólu zadawanego przez sztabkę w trakcie galopu - wszystko zatem wskazuje, iż zwierzę miało odbyć jedyną podróż. Mały powóz(1,26 m szerokości x 0,7m długości, koła o 30 szprychach) przykrywa kolisty dach z brązu, kształtem przypominający parasolkę złożoną z 22 prętów. Stojący w rydwanie woźnica jest uzbrojony w miecz, dwie tarcze z brązu i kołczan z 66(!) strzałami. Na nakryciu głowy widnieje cyfra...9!

    Pomnóżcie liczbę szprych parasolki, przez liczbę szprych w kole!

    No dobra, wyszła nam kicha, bo zamiast spodziewanych 666 otrzymaliśmy 660!
    To w takim razie zacznijmy od tyłu!
    Podzielmy 666 przez 22. Otrzymamy 30,2727. Oczywiście żadna liczba całkowita nie umożliwi nam uzyskania cyfry 666. 22 jest z całkowitych najbliższa do przeliczeń.
    Koniec zagadki? Machamy ręka nad brakiem precyzji twórców zaprzęgu?

    Podzielmy zatem liczbę 1 przez owe "nadliczbowe" 0,2727.
    Nie będę Was trzymał w niepewności ani skazywał na sięgnięcie do kalkulatora.
    Otrzymamy...3,66. Usuńcie przecinek.
    Jakieś skojarzenia?
    To długość przestępnego roku solarnego!
    Kolisty parasol i jego 22 szprychy nabierają innego wymiaru.
    "Parasol" ten jest symbolem Słońca, a liczba 22 umożliwia określenie długości roku przestępnego!

    Drugi powóz (3,17m długości, 1.06m wysokości - stosunek wymiarów 3:1!) mógł przewieźć trumnę! Zatem cesarz umarł! I tu koła mają 30 szprych. Dach zaś ma 33 wsporniki.
    30x33 da nam 990. I per analogiam 999:33 da ponownie 30.2727.
    Dach powozu to kwadrat z zaokrąglonymi brzegami. W ezoteryce oznacza to świętego ducha, Boga, ziemską reinkarnację duszę (koliste Słońce) w kwadracie ciała (Ziemia) gdyż tak je przedstawiali Chińczycy.
    Powozy były pomalowane na kolor błękitny i ozdobione wizerunkami smoków i feniksów. Idealnie dopasowane szprychy były łączone na wcisk do podgrzanych elementów obręczy co umożliwiło rezygnację z konieczności dodatkowego ich mocowania.
    Shi Huangdi odbył ponoć 5 podróży po całym kraju. Jego orszak składał się wówczas z... 81 zaprzęgów
    Syn Niebios, który zstąpił na Ziemię by przekaząc nam boską wiedzę...
  • wscieklyuklad 10.08.19, 17:41
    Pamiętacie zasadę feng-shui? Pamiętacie o roli energii skupionej u brzegów Złotej Rzeki Zakazanego Miasta?
    A skoro tak, to czemu naruszono zasady leżące u podstaw architektury?

    Część badaczy skłania się ku następującej hipotezie:

    Cesarz był tyranem i okrutnikiem. A zgodnie z chińską mitologią dusze skrzywdzonych miały wziąć odwet w zaświatach na swym krzywdzicielu.
    Armie postawiono więc jako ochronę przed potencjalnymi mścicielami.

    Ale przecież jamy wydłubano... na wschód od piramidy-mauzoleum!
    Demony zaś atakowały od PÓŁNOCY!
    Inne krypty odsłonięto po stronie zachodniej i te - co wykazałem, stanowiły już bezpośredni dowód na drogę pośmiertną cesarza.
    A może dusze zamordowanych/udręczonych odradzały się właśnie na wschodzie?
    Symbolika jam wskazuje, ze na wschodzie odradza się człowiek za życia zły.

    Jeśli był nim skazaniec cesarza, to przecież spotkała go słuszna kara, czyli zemsta była nieuzasadniona!
    Jeśli był to ktoś niewinnie skrzywdzony, to był człowiekiem... bez winy, zatem zasługującym na bycie wśród gwiazd. Nie mógł więc być potencjalnym mścicielem.

    Wydaje się zatem, iż taka lokacja Terakotowej Armii musiała mieć zupełnie inne przesłanie - być może iż oddaje koleje życia. Narodziny na wschodzie, gdzie rankiem pojawia się słoneczna tarcza. Piramida kryjąca "głównego bohatera" opowieści. Uwieczniająca jego panowanie. Lecz los jest nieunikniony. Nie ma eliksiru nieśmiertelności i kiedyś trzeba stąd odejść...
    Wraz z zachodzącym Słońcem...

    A może cały kompleks to JEDEN z WIELU takich symboli?

    Oto w 1968 roku żołnierze odkryli (także zupełnie przypadkowo) grobowiec wykuty we wzgórzach Lingshan w prowincji Hopei. Pokonawszy długi na 51 metrów i szeroki na 8 metrów oraz wysoki na identyczne 8 metrów korytarz, pokonawszy kolejne pułapki (olbrzymia jama w ziemi starannie zamaskowana) dotarli do komór kryjących setki naczyń ze złota, srebra i jadeitu. Szczelnie zamknięte, zawierały pożywienie i wino. W jednej z komór znaleziono też 16 koni i 6 rydwanów.
    16 x 6 = 96. Jak pamiętamy jest to liczba cykli magnetycznych w jednym, liczącym 187 lat cyklu plam słonecznych!
    Ów grobowiec pochodził z roku 148 p.n.e!
    Od czasów terakotowej armii dzieliły go prawie dwa wieki!
    A przecież przekaz był identyczny!
    Pewnie nie dowiemy się o przyczynie tej powtarzalności. Może kolejne pokolenia traciły wiedzę o istnieniu grobowców/krypt wzniesionych przez poprzedników i chciały (wierząc, iż są pionierami przekazu) zostawić tę wiedzę potomnym?
    A może światem rządzą uniwersalne i wieczne prawa, które zabierali ze sobą na tamten świat, by nieść ze sobą tę wiedzę/krzewić w miejscu potencjalnej reinkarnacji?

    W południowej komorze - obok rydwanów - znaleziono szkielety 11 psów.
    Zaświaty Chińczyków składały się z 10 poziomów, a każdym z nich rządził inny król wyspecjalizowany w karaniu... określonych grzechów. NAd wszystkim mia pieczę Jadeitowy Cesarz, którego przedstawicielem na Ziemi miał być Cesarz WSCHODNIEGO (jamy!) Szczytu.
    Pierwszy król "piekła" oddzielał ludzi złych od... bardzo złych! Ważył dobre i złe uczynki, ci, którzy pomyślnie przeszli osąd powracali na Ziemię (jedenaste piekło!) gdzie byli poddani kolejnym próbom na drodze doskonalenia. Pozostałych kierowano do kolejnych piekieł.
    W ostatnim z nich król podejmował decyzję, czy dusza odrodzi się na Ziemi w postaci ludzkiej, czy zwierzęcej - zależnie od niesionej ze sobą karmy otrzymywał mniejszą lub większą dozę szczęścia (uwzględniano wszystkie dotychczasowe życia!) Przed powrotem na Ziemie dusza wypijała napój zapomnienia, by utracić wspomnienia poprzednich wcieleń. Wrzucano ja do rzeki o krwistej barwie - pies miał chronić przed utonięciem...

    Na dnie królewskiego sarkofagu znaleziono kadzielnicę z brązu. Kształtem nawiązywała do chmur przykrywających zbocza góry Tai - ostatniego przystanku duszy przed drogą ku 10 piekłom...
    Górę zidentyfikowano po kształcie kadzielnicy - symbolizował on pięć szczytów Tai...

    Liu Sheng nie był najcnotliwszym z cesarzy. Jak pisze historyk, cesarz był pijakiem i wielkim miłośnikiem płci pięknej, tak, że cała jego rodzina wraz z potomstwem i krewnymi liczyła 120 osób! Zawsze krytykował starszego brata, króla Chiao-xi twierdząc, iż "choć jest moim bratem i królem, całe dnie spędza na wykonywaniu zadań sług i urzędników, podczas gdy prawdziwy król winien spędzać czas na słuchaniu muzyki i napawaniu się pięknymi widokami"
    Brat ripostował następująco: marnotrawisz swe dni na zmysłowych rozkoszach, miast pomagać Synowi Niebios w zaprowadzeniu porządku wśród ludu. Czy kogoś takiego można nazwać bastionem tronu?"...

    No dobrze, niech będzie, że symbolika opisana powyżej jest przypadkowa.

    W takim razie jak wyjaśnić fakt, iż w nakryciu głowy Liu Shenga odnaleziono układ jadeitowych płytek, który jest identyczny z obrazem... magnetosfery Ziemi ściśniętej z jednej strony przez wiatr słoneczny?

    Bzdura i nadużycie - odpowie sceptyk - doszukiwanie się czegoś określonego w przypadkowości.
    W takim razie jak wytłumaczyć fakt, iż identyczny schemat znaleziono na jednej z ozdób w grobowcu Tutenchamona?

    Wiedza starożytnych wydaje się być identyczna w rozmaitych częściach świata.
    Terakotowa Armia to wiedza utrwalona w glinie.
    Wciąż czeka na swego Champolliona...

    A Pierwszy Cesarz?
    Pewnego dnai zwołał naradę a wtedy jeden z dostojników powiedział (CZYTAJCIE Z UWAGĄ GDYŻ TO OPOWIEŚĆ O WOLSCE i jej zbafffffcccy!)

    W dawnych czasach, kiedy książęta walczyli ze sobą, zachęcali wędrownych uczonych, by gromadzili się wokół nich,by słuchać ich rad. teraz jednak imperium jest stabilne, a prawa i rozkazy płyną od najwyższej władzy. Niech ci, którzy mieszkają w swych domach poświęcą się trudom pracy, a uczeni niech studiują różne prawa i zakazy. tymczasem uczeni miast to badać, co należy do dzisiejszego dnia, zajmują się starożytnością. Wkrótce zaczną potępiać dzisiejsze czasy, co wywoła niepokój i chaos. ryzykując życiem, ja premier mówię ci - dawniej, gdy naród był skłócony i podzielony, nie było nikogo kto mógłby go zjednoczyć. Dlatego książęta wystąpili razem i nieustannie odwoływano się do starożytności, by potępić współczesność, wygłaszano bezpodstawne stwierdzenia, by gmatwać rzeczywistość. Ludzie czuli się dumni, że dzięki swemu wykształceniu mogą krytykować to, co postanowili ich władcy (sic!!!). Teraz gdy skonsolidowałeś imperium, on nadal chlubią się swą wiedzą i spiskują, ucząc ludzi tego co sprzeczne z twymi prawami (sic!!!) Słysząc, iż wydałeś jakiś rozkaz, natychmiast siadają i zaczynają nad ty dyskutować! Na dworze są w głębi serca niezadowoleni i debatują o tym na ulicach (sic!!!!) Choć na pozór zdają ci się pochlebiać, uważają za stosowne miec odmienne poglądy i nakłaniają ludzi do szemrania złych wypowiedzi i sprzeciwu (sic!!!). Jeśli takie rzeczy nie zostaną zakazane, twa władza upadnie (sic!!!!) i zaczną się podziały. najprostszym wyjściem jest zabronić tego (sic!!!). Modlę się, by wszystkie zapiskki historyków zostały spalone z wyjątkiem kronik Qing i Księgi Stu Szkół a wszyscy dostojnicy inni przechowujący kopie Shi Qing lub Shu Qing i nie należący do Rady Wielkich uczonych winni stawić się w swych dystryktach by spalić pozostałe, należące do nich księgi. Wszyscy, którzy tego nie wykonają winni być... skazani na śmierć, a ich ciała wystawione na targowisko, by ci, którzy wspominają przeszłość, lub krytykują teraźniejszość zginęli wraz z krewnymi. Za winnych należy uznać też urzędników, którzy nie doniosą o takich występkach. Każdy kto nie spali swych ksiąg w ciągu 30 dni po wydaniu edyktu ma być napiętnowany i zesłany na prace przy budowie Wielkiego Muru na cztery lata. Należy oszczędzić jedynie księgi poświęcone medycynie, wróżbiarstwu i rolnictwu. Jeśli ktoś będzie chciał poznać prawa, niech idzie do urzędników i od nich się uczy (sic!!!),

    Cesarz rozpuscił po kraju szpiegów, którzy wykryli 460 nieprawowiernych uczonych.
    Zakopano ich żywcem.
    Syn cesarza zbuntował się przeciw temu postępowaniu.
    W randze genera
  • wscieklyuklad 10.08.19, 17:46
    W randze generała cesarz zesłał go do nadzorowania budowy Wielkiego Muru.

    Być może i przed nim miała go chronić terakotowa armia?

    W każdym razie Pierwszy Cesarz zbudował jeszcze wspaniały pałac w Erpang. Układ budowli odzwierciedlał... położenie gwiazd na Drodze Mlecznej. Pomiędzy pałacem a górą Chung nan shan wykopano... 40 km tunel! NA szczycie tej góry miały być drzwi wiodące do Nieba...

    Pora kończyć opowieść o Terakotowej Armii.

    Mam nadzieję, że czytaliście z zapartym tchem.
    Chętnych pogłębienia wiedzy - takze z odniesieniami do innych miejsc na świecie - zachęcam do sięgnięcia po książkę Mauric Cotterella Tajny kod cesarskiej armii, z której korzystałem w swej opowieści.


  • sorel.lina 10.08.19, 18:10
    Podziwiam WU za jego fascynację Chinami i ich tajemnicami, fascynację, która prowadzi go do zgłębiania źródeł, nawet tych fantastycznych, aczkolwiek dających do myślenia. Ja - skromniej - ograniczam się do zwykłej historii Państwa Środka i jego kultury, która - w moim mniemaniu - jest równie niezwykła, fascynująca, choć dla nas, Europejczyków, mało znana i nie zawsze zrozumiała.
    Zetknęłam się z nią bardzo silnie w Xi'an, w dwa szare, pochmurne dni, mimo deszczu, mimo bólu zwichniętej w kostce stopy.

    http://i63.tinypic.com/2i222o8.jpg

    http://i66.tinypic.com/10rtypz.jpg

  • sorel.lina 10.08.19, 18:40
    Xi'an w prowincji Shaanxi.
    Człowiek zamieszkiwał w tym regionie już 1 000 000 lat temu. Nie, to nie pomyłka: jego szczątki znaleziono w Lantian, był to tzw. Homo Erectus., którego geny - oprócz genów Homo Denisoviensis i Homo Sapiens - można dziś odnaleźć w genotypie Chińczyków!
    Było to również miejsce narodzin kultur neolitycznych, jak np. kultura Yangshao, która dała początek chińskiej cywilizacji.

    Xianyang, Chang'an czyli dzisiejsze Xi'an były przez długie lata faworyzowane przez rody panujące nad Państwem Środka.
    Cesarze dynastii Han, Sui oraz Tang uczynili z Xianyang nie tylko swoją siedzibę, stolicę państwa, ale i centrum międzynarodowej wymiany, handlu, jedno z najwspanialszych miast ówczesnego świata, pełne tolerancji dla cudzoziemców, ich religii i obyczajów. Gdy Londyn był zaledwie małym, prowincjonalnym miasteczkiem, Chang'an było wielką kilkusettysięczną międzynarodową metropolią!

    Co dziś z tej świetności pozostało? Niestety niewiele...

    Mury miejskie, ponoć największe tego typu fortyfikacje na świecie, bramy, zwodzone mosty, barbakany, wciąż wykorzystywane jako miejsce oficjalnych ceremonii państwowych.

    http://i65.tinypic.com/2416xs6.jpg

    http://i66.tinypic.com/8y9ic7.jpg

    http://i66.tinypic.com/2iizgj4.jpg

    Nam dane było je zobaczyć w strugach deszczu.
  • sorel.lina 10.08.19, 18:56
    Długie przejście przez bramę

    http://i65.tinypic.com/9r3zaq.jpg

    Czerwone lampiony według mnie niekoniecznie pasują do tego miejsca... ale Chińczycy wiedzą chyba lepiej?

    http://i65.tinypic.com/2rwauz5.jpg

    WU wspiął się na fortyfikacje, ja - ze względu na strome schody i obolałą nogę - zostałam na dole... sad

    http://i64.tinypic.com/1xxzpj.jpg http://i68.tinypic.com/mbofit.jpg

    http://i68.tinypic.com/1072a1z.jpg

    http://i64.tinypic.com/102l9qc.jpg

    http://i68.tinypic.com/1072a1z.jpg

    http://i63.tinypic.com/mihwz.jpg

    Współczesne chińskie gusta nie zawsze szczęśliwie komponują się z szacownymi zabytkami...

    http://i66.tinypic.com/1z3xlbp.jpg



  • sorel.lina 10.08.19, 21:44
    Deszczowe dni w Xi'an. Dni całkiem nieturystycznego deszczu. Ale bardzo chińskie, bo tam deszcze są częste (zwłaszcza wiosną) i od wieków bądź to katastrofalne, bądź to bardzo pożądane. Wyproszone u wodolubnych, wodoszczodrych niebiańskich smoków.

    Dwa dni w Xi'an. Dwa dni życiodajnego, majowego, wonnego deszczu.

    http://i63.tinypic.com/2dvvd46.jpg

    http://i65.tinypic.com/2le4en7.jpg
  • sorel.lina 10.08.19, 21:57
    Niezwykła świątynia poza murami Xi'an: Wieka Pagoda Dzikiej Gęsi, kryjąca skarby mnicha Xuanzanga, który przyniósł do Chin buddyzm.
    Właściwie powinna się zwać pagodą martwej gęsi, ale... zastosowano wobec niej ładniejszą nazwę. smile
    Dlaczego martwej gęsi? Otóż legenda mówi, że mnisi dotknięci głodem, spowodowanym kiepskimi plonami, modlili się do Buddy o ratunek. A wtedy miłosierny Budda sprawił, że na dziedziniec ich świątyni zaczęły spadać z nieba martwe gęsi, które uratowały mnichów przed śmiercią głodową. Jednak, aby uczcić i podziękować bóstwu za opiekę, mnisi przysięgli, że już nigdy nie wezmą do ust mięsa.
  • sorel.lina 10.08.19, 22:08
    Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi został zbudowana za czasów cesarza Gaozonga z dynastii Tang (oczywiście!) na terenie świątyni Da Ci'en (Świątyni łask), wybudowanej dla jego matki .

    Ale najwięcej zawdzięczała mnichowi Xuanzangowi, który rozpropagował w Chinach buddyzm, po powrocie ze swojej 17-letniej wędrowce po Indiach. Został on pierwszym przeorem tego buddyjskiego klasztoru, którego budowę zresztą sam nadzorował.
    Miało to miejsce w 652 roku naszej ery, gdy Europa tkwiła w mrokach głębokiego Średniowiecza. a o Polsce nikt jeszcze nie słyszał.
  • sorel.lina 10.08.19, 22:17
    Dziś Pagoda Dzikiej Gęsi stanowi punkt centralny temenosu, okręgu świątynnego, klasztoru buddyjskiego, jeszcze do niedawna kultu zakazanego przez komunistyczne władze.
    W dzisiejszych Chinach buddyzm przeżywa swój wielki renesans.

    Oto migawki z tego niezwykłego miejsca.

    http://i67.tinypic.com/141k4qq.jpg

    http://i68.tinypic.com/2mph43s.jpg

    http://i66.tinypic.com/6hi2jp.jpg

    http://i65.tinypic.com/x44k.jpg
  • sorel.lina 10.08.19, 22:21
    http://i68.tinypic.com/w14emt.jpg

    http://i64.tinypic.com/2kelgj.jpg

    http://i66.tinypic.com/97ntxt.jpg

    http://i67.tinypic.com/ei5ow1.jpg

    Kolor szat mnichów to specjalny kod ich hierarchii, funkcji, pozycji

    http://i67.tinypic.com/2lopir.jpg
  • sorel.lina 10.08.19, 22:28
    http://i64.tinypic.com/2qvqvf6.jpg

    Palenie kadzidełek - piekny zapach ku czci Buddy

    http://i65.tinypic.com/2dsh85z.jpg

    http://i63.tinypic.com/2euqxya.jpg

    Buddyjskie Święte Świętych (zdjęcia niezbyt dobre, wykonywane w pośpiechu, w tłumie wiernych)

    http://i67.tinypic.com/2po7hms.jpg

    http://i65.tinypic.com/ddmc.jpg

    http://i63.tinypic.com/25inf5i.jpg

    http://i65.tinypic.com/ddmc.jpg
  • sorel.lina 10.08.19, 22:42
    Poprzez klasztorne tereny

    http://i63.tinypic.com/adlu3a.jpg

    http://i68.tinypic.com/14x14yf.jpg

    Do Świętego Pawilonu Buddy Śakjamuni. Sceny z życia Przebudzonego.

    http://i63.tinypic.com/20ky9gn.jpg

    http://i68.tinypic.com/1z32e75.jpg

    http://i66.tinypic.com/2rfzrec.jpg

    Nie ma co marzyć o samotnym kontemplowaniu nauk Mistrza

    http://i65.tinypic.com/2wqfodu.jpg

    http://i65.tinypic.com/2wqfodu.jpg

    http://i68.tinypic.com/2e0te2e.jpg
  • wscieklyuklad 10.08.19, 22:56
    Spójrzcie na tego mnicha pielgrzymującego od świątyni do świątyni. Niewielki chlebak i termos z jakimś płynem. Szary habit i takież buty. Spojrzeliśmy na siebie i mijając się wymieniliśmy uśmiechy. Przypomniałem sobie ten moment w kilka dni potem w zupełnie innym miejscu - sławnym klasztorze, w którym spodziewałem się mnichów będących nie tylko wzorem siły i sprawności ale i życzliwości do świata..
    Dziś kwitnie tam wyłącznie komercja.
    Ta z reguły kłóci się z regułami życia cnotliwego.
    Śpią w celach dającym spoczynek przed kolejnym handlowym dniem.

    Tamten pielgrzym być może wędruje.
    Nocuje w przypadkowym miejscu.
    Może siłą tradycji mnichów z Pagody zrezygnował z mięsa?
    A przecież choćby i kromka chleba z nieba mu nie spadnie.

  • wscieklyuklad 10.08.19, 22:57
    Spójrzcie wreszcie na postać leżącego Buddy, skupiając wzrok na jego piersi.
    Widzicie ów symbol?
  • dunajec1 10.08.19, 23:39
    Ale ten symbol to w lewo zlamany, a ten bardziej znany to byl w prawo zlamany.
  • wscieklyuklad 11.08.19, 07:20
    No cóż Dunajcu, swastyka, to...swastyka.
    Swastyka (czyli:przynosząca szczęście) to po prostu krzyż równoramienny o zagiętych pod kątem prostym ramionach.
    Ta prawoskrętna (używana przez nazistów) ma naśladować widziany z naszej półkuli (więc i z Niemiec) ruch Słońca i jest jego symbolem - ramiona odzwierciedlają promienie - ta także jest symbolem szczęścia.
    Ta skierowana ramionami w lewo (jak na piersi Buddy), jest znakiem mocy i magii. Bogini Kali (znana nam z jednego z filmów o przygodach Indiany Jonesa) miała taki właśnie emblemat.
    Obie formy są nazywane swastyką!
    Oczywiście tego symbolu nie wymyślili faszyści, gdyż już w rysunkach epoki paleolitu można go odnaleźć. Występował właściwie wszędzie - poza Australią (u nich ze szczęściem kojarzona jest... żaba, która - jak uznają - zsyła deszcz - jak widzisz mniej u nich filozofii, a więcej praktyki!)

    A co jest symbolem szczęścia w Chinach?

    To liczba 8! Dźwięk wydawany przy jej wymawianiu jest prawie identyczny jak w słowie bogactwo! (też materialne źródło, lecz nieco inny charakter od bogactwa deszczu)
    Pierwsza strona "modlitewnika" religii hinduistycznej jest nią zawsze opatrzona.
    Indie "wyeksportowały" swastykę do Chin wraz z buddyzmem.
    Jedyna faktyczna cesarzowa Wu (!!!) Zetian z dynastii Tang, dwa tysiąclecia temu wprowadziła ów symbol do piśmiennictwa chińskiego i wówczas miał podobne znaczenie jak... 10.000.! (znamy symbolikę tej "boskiej" liczby!) Owe 10.00 to w Chinach symbol kompletnego spełnienia i w tym kontekście „卍” miała oznaczać "pomyślne zgromadzenie tyluż cnót"
    Nadworny mnich a zarazem tłumacz ksiąg buddyjskich przekładał znak swastyki na słowo cnota!

    Jak widzisz, z każdej świętości można uczynić zło.
  • wscieklyuklad 11.08.19, 07:28
    Pytanie: jest w Polsce grób sławnego Polaka opatrzony swastyką!
    Zgadnie ktoś kto to taki?
  • wscieklyuklad 11.08.19, 07:47
    Budowla powstała nie bez przyczyny. Miała stanowić część większego kompleksu ze Świątynią Łask włącznie, którą cesarz Gaozong wybudował w prezencie dla matki (wspominałem poprzednio już o innym z takich cesarzy-ofiarodawców! Jak widać matka cesarza była traktowana ze szczególnym szacunkiem)
    Jak wiele budowli chińskich, także i ta Pagoda nie ma dziś swego pierwotnego wyglądu.
    W czasach jej budowniczego sięgała 54 metrów, jednak - co nieco dziwne w kraju o takiej tradycji budowlanej - po półwieczu gruchnęła o ziemię (powodem tego były podwaliny z ubitej ziemi, które nie utrzymały kamiennej konstrukcji tak wysokiej)
    Pagodę odbudowała cesarzowa Wu (a jakże!) Zetian. która podjęła wyzwanie i do 5 kondygnacji Pagody poprzednika, dodała własne 5!
    W 1556 roku w trakcie trzęsienia ziemi trzy górne zawaliły się, tak, ze dzisiejszy obiekt liczy 7 pięter. (kolejne trzęsienie w 2008 r. juz jej nie powaliło!)
    Czasem nazywany jest "krzywą wieżą w xi"an", gdyż po trzęsieniu budynek odchylił się o kilka stopni w kierunku zachodnim. Tak, czy inaczej i tak jest wyższa od poprzedniczki o 10 metrów!

    Na ścianach budynków przylegającego do pagody klasztoru można odnaleźć imiona. To podpisy tych, którzy w tym miejscu zdawali egzaminy urzędnicze.

    Warto też przypomnieć postać samego Xuanzanga - mnicha, którego pomnik widoczny jest za Sorell. W VII w n.e. podróżował on przez północne Indie i w czasie 17-letniej pielgrzymki odwiedził ponoć aż 100 królestw. Powróciwszy do Xi'an został pierwszym "przeorem" świątyni.
    Nim jej budowa została ukończona, mnich sprowadził 50 mędrców, którzy (na zmianę naturalnie) tłumaczyli pisma buddyjskie przez 2 godz. na dobę!
    Przetłumaczyli łącznie 1335 TOMÓW! W świątyni zdeponowano 657 rodzajów sutr, figurki i kilka relikwii - owocc pielgrzymki mnicha.
  • wscieklyuklad 11.08.19, 07:51
    A to by się przeciwnicy LGBT zdziwili!
    Nie jest to wprawdzie klasyczna tęcza, ale zawszeć znak zboków (jak ich bezmózgowcy określają)

    http://i66.tinypic.com/5zhaba.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 07:59
    Pamiętacie drzewo ze Światyni Nieba - podparte i objete taśmą, by sie nie rozpadło/przewróciło?
    Przed Pagodą stoi taki okaz.
    Gdyby nie wsporniki, dawno byłoby po nim.
    Pomijając piękno tego drzewa, trzeba stanowczo podkreślić niezmierny szacunek Chińczyków do przyrody - zwłaszcza miejskiej. Doskonale zdają sobie bowie sprawę z tego, iż jedynie ochrona przyrody daje szansę na redukcję efektu smogu.
    U nas pisony zrównałyby to drzewo z glebą!

    http://i65.tinypic.com/2rm1slk.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:13
    Wciąż wracam myślami do mnicha spotkanego w Pagodzie.
    Kesa... Szata wyzwolenia.

    Pewnego razu Budda podróżował ze swym uczniem. Ujrzawszy pole ryżowe przystanął uważnie się w nie wpatrując. Zauważył, że ścieżki są uformowane we wspaniałym a zarazem przejrzystym szyku.
    Spójrz - rzekł do ucznia - w jak idealnym pokoju ze wszystkimi innymi stworzeniami rośnie ten ryż! Spytał ucznia, czy mógłby mu stworzyć taki wzór szaty dla uczniów, by odzwierciedlała ona porządek ryżowego pola. Ananda spełnił prośbę Buddy. Wykonał szatę z długich i krótkich kawałków wyrzuconego do śmieci materiału, które pozszywał. Te strzępy miały być wyrazem oderwania od pokus otaczającego świata. Nie budziły pożądania. Pojedyncze, były bezwartościowe. A jednak połączone stawały się przydatne.
    Bo oderwać się od pokus barwiono je z unikaniem kolorów jaskrawych (budzących pożądliwość tj. niebieskiego, żółtego, czerwonego, białego i czarnego)
    Dzisiejsi mnisi pewnie już nie zszywają swych szat ze strzępków bezużytecznego materiału.
    Być może też mogą mieć więcej, niż 3 szaty w swym posiadaniu.
    Szary kolor w Chinach przywdziewają zwykli mnisi, stojący nisko w hierarchii.
    "Rdzawy" noszą wyżsi w tejże.

    Keso... Inna nazwa ubioru to funzo. Znaczy tyle, co... zmiecione śmieci. Zszyte z pasów odzwierciedlających ścieżki ryżowego pola.
    Ubiór wolny od przywiązania do miłości i nienawiści. Bo przecież - jako bezużyteczny, wyrzucony przez kogoś.
    Jakże inne pojęcie wartości. Gdy my lubujemy się w tym co bogate i atrakcyjne, buddyści za takie uznają ubranie wykonane z porzuconych łachmanów.
    Używać tego, co nie jest przedmiotem niczyjego pragnienia.
    Może taki jest waśnie sens istnienia?
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:23
    Osąd cnoty...

    Cnotliwy człowieku!
    Załóżmy, iż ktoś postępuje czysto choć jego myśli i mowa są nieczyste.
    Widząc to, mądry człowiek złości się. Niech wykorzeni swą złość.
    Załóżmy, iż ktoś postępuje nieczysto, ale mówi i myśli czysto.
    Widząc to, człowiek mądry złości się. Niech wykorzeni swą złość.

    Łatwo powiedzieć. Ale jak wypełnić?

    Cnotliwy człowieku! Idź śladem samotnego mnicha, który podnosi wyrzucone ubrania, by zrobić z nich własny przyodziewek. Postępuj podobnie jak ów mnich, który, gdy znajdzie ubranie poplamione ekskrementami, moczem, smarkami lub inną wstrętną ci rzeczą, ujmuje to lewą dłonią i rozciągnąwszy, prawą odrywa czystą i pozbawioną dziur część.

    Cnotliwy człowieku! Gdy ktoś postępuje nieczysto, lecz mówi czysto, nie bacz na jego nieczyste działania, ale skup się na jego czystej mowie i myśli. Jeśli zaś złościsz się, wykorzeń to.

    Niby proste, ale jakże trudne do realizacji...
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:34
    http://i68.tinypic.com/35izznq.jpg

    http://i68.tinypic.com/w14emt.jpg

    http://i65.tinypic.com/x44k.jpg

    http://i68.tinypic.com/155q7mt.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:37
    http://i65.tinypic.com/10q9qh2.jpg

    http://i67.tinypic.com/iggnz7.jpg

    http://i65.tinypic.com/2nk1uo.jpg

    http://i63.tinypic.com/20ky9gn.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:41
    We wnętrzu tego budynku "uczyliśmy" się tajników chińskiego pisma

    http://i64.tinypic.com/bia4iq.jpg

    a tu w głębi cele mnichów

    http://i63.tinypic.com/2chak2p.jpg

    Pagodę otacza piękny ogród

    http://i68.tinypic.com/330vh4n.jpg

    http://i67.tinypic.com/ekq8ew.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:43
    http://i64.tinypic.com/2ce5a2q.jpg

    http://i68.tinypic.com/2ey85kh.jpg

    http://i66.tinypic.com/21ovehx.jpg

    http://i63.tinypic.com/dorjgl.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:45
    http://i63.tinypic.com/r030ue.jpg

    http://i64.tinypic.com/11jw0ec.jpg

    http://i64.tinypic.com/qstfuf.jpg

    kałuże mówią same za siebie - nie było lekko!

    http://i68.tinypic.com/2rqbqc5.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:48
    http://i68.tinypic.com/6i7cet.jpg

    http://i68.tinypic.com/25hjwoy.jpg

    http://i67.tinypic.com/296ll3p.jpg

    dzwon z zawalonej w wyniku trzęsienia ziemi wieży

    http://i66.tinypic.com/bgpbac.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:53
    http://i66.tinypic.com/otgpj6.jpg

    Kolejna zagadka (w razie braku rozwiązania odpowiem potem na nią, jak i na pytanie odnośnie "polskiej" swastyki.

    Spójrzcie na dół wejścia do wnętrza Pagody. Wysoki próg z pewnością nie ułatwia - zwłaszcza osobom niepełnosprawnym - pokonania tej przeszkody. Identyczne progi są właściwie w każdej budowli chińskiej. Skoro są tak niewygodne, to jaką spełniały rolę?

    http://i68.tinypic.com/dwsvsw.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 10:58
    Przedsionek szkoły kaligrafii

    http://i66.tinypic.com/161gs2.jpg

    http://i65.tinypic.com/qsp374.jpg

    http://i66.tinypic.com/aob5vd.jpg

    http://i65.tinypic.com/t0glex.jpg

  • wscieklyuklad 11.08.19, 11:01
    http://i67.tinypic.com/muyeww.jpg

    nauka nauką, ale pohandlować warto!

    http://i67.tinypic.com/3150l7t.jpg

    http://i65.tinypic.com/2quq5iw.jpg

    http://i63.tinypic.com/2cyig0m.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 11:05
    Prawda, że mały Budda był uroczy?

    http://i64.tinypic.com/f9dv9v.jpg

    A w drodze ku kolejnemu obiektowi taki street!

    http://i66.tinypic.com/ji1cnp.jpg

    http://i63.tinypic.com/33yooqq.jpg

    http://i63.tinypic.com/2zrmjnk.jpg

    http://i68.tinypic.com/2a61lqu.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 11:11
    Wieża Dzwonu

    Ten na "murach" waży 5 ton!

    http://i66.tinypic.com/2wqvafs.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 11:21
    I Wieża Bębnów - w niej znajduje się największy bęben w całych Chinach!

    http://i64.tinypic.com/34h86ci.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 14:33
    Pora na odpowiedz na pytania

    Pamiętacie zasadę feng-shui i budowle oraz ich wyposaźenie stawiane/ustawiane zgodnie z tymi regułami?
    Dotychczas wspomnieliśmy o jednym zabezpieczeniu przed złymi mocami - wznoszeniem wzgórz " ochronnych" na północ od Zakazanego Miasta czy miejsca pochówku chińskich cesarzy.
    Wysoki próg to kolejna zapora dla demonów. Uważano, iż poruszają się one po linii prostej, zatem brak progu umożliwiałby łatwy dostęp do wnętrza pomieszczenia. Z tego względu odgradza się je od ulicy wysokim progiem sięgającym nawet 30 cm!
    Próg jest przeszkodą, od której demon musi się odbić chcąc wejść do pomieszczenia.
    Prawda, że proste to rozwiązanie?
    Turysta musi jednak uważać i pamiętać o tej konstrukcji. Tłum zwiedzających oraz uroki zwiedzanego miejsca rodzą dekoncentrację, a wówczas nietrudno o potknięcie i upadek.


    Polakiem szczególnie "zauroczonym" swastyką był Mieczysław Karłowicz. To pionier wielu tatrzańskich przejść a zarazem ofiara tych gór. Odkryte przez siebie szlaki ozdabiał symbolem swastyki! Podobnie bilety wizytowe a nawet listy do przyjaciół.
    Ci uhonorowali go postawieniem w miejscu śmierci artysty kamienia z tablicą pamiątkową, na której umieścili... swastykę!

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/27/Kamie%C5%84_Kar%C5%82owicza_a1.jpg

    .
  • wscieklyuklad 11.08.19, 19:55
    Xi'an - miasto kosmopolityczne. Tutejsi nie pojęliby wolskich nacjonalistów.
    Misje katolickie miały tu inny zamysł - nikogo nie nawracano siłą na wiarę chrześcijańską.
    A był tu także Michał Piotr Boym - nasz orientalista a zarazem jezuita (śluby wstąpienia do tego zakonu złożył po cudownym uratowaniu z niebezpiecznej przygody), przyrodnik i kartograf - jeden z pierwszych w Europie sinologów. Upowszechniał w Europie chińską medycynę.
    A jego największy sukces? Przyjęcie chrztu przez cesarza Yongli (znanego nam z wielu poprzednich opowieści). Był nawet posłem cesarskim do papieża! To przyjęcie chrztu nie wynikało jednak z żarliwości wiary cesarza. Dynastia Ming stawała oko w oko z zagrażającymi im Qing-ami, więc Yongle liczył na wsparcie ze strony Europy w tym konflikcie (chiński Targowiczanin!) Powrót z misją trwał jednak na tyle długo, iż Portugalczycy stanęli po stronie dynastii madżurskiej nie widząc szans na utrzymanie tronu przez Mingów. Uwięziony przez Portugalczyków, ucieka z aresztu i w przebraniu mandaryna przedostaje się (dość okrężną drogą) do Wenecji. Czemu w takim właśnie przebraniu. Ano dlatego, że w tamtych czasach (wiek XVII) jezuici mieli zakaz wstępu do tego miasta. Mimo wielu zabiegów nie zyskał pomocy.
    Wrócił do Chin i tam tez zmarł. Miejsce jego pochówku nie jest znane.
    A co miał wspólnego z Xi'an?
    Tutaj właśnie stworzył mapy, na których JAKO PIERWSZY zaznaczył Koreę jako półwysep (dotychczas w Europie sądzono, iż jest to wyspa) Zweryfikował geograficzne położenie wielu chińskich miast oraz zaznaczył przebieg Chińskiego Muru.
    Tam wreszcie napisał dzieło Flora chińska opisując nieznane dotąd w Europie miejscowe rośliny, w tym stosowane w medycynie. To on jako pierwszy zwrócił uwagę Europejczyków na lecznicze właściwości akupunktury oraz rolę oceny tętna w diagnostyce chorób.
    W Muzeum Beilin w Xi'an stoi stela informująca o misji chrześcijańskiej. Michał Boym przetłumaczył ten tekst na nasz język.
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:05
    Lokalni muzułmanie są aprobowaną tu powszechnie warstwą społeczną Wywodzą się głównie z mniejszości etnicznej Hui( pardąsio!), której pochodzenie nie jest jasne (jak wielu z pozostałych 55 grup etnicznych w Chinach!). Być może przybyli z Persji lub któregoś z krajów arabskich.
    I jak przystało na środowisko muzułmańskie, mają oni także i swój meczet.
    Dociera sie do niego przez gwarne uliczki z dziesiątkami straganów i sklepików, oferujących szwarc mydło i powidło - głównie jednak pożywienie i odzież.

    Bazar zaczyna się u kresu uliczki z pomnikami.

    http://i65.tinypic.com/2a8rnk0.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:11
    Reklama jest dźwignią handlu, zatem na widocznych na tym straganie kubeczkach ze słodkościami widnieją dedykacje (w trakcie naszych odwiedzin był czas matur, zatem większość napisów zwiastowała pomyślny efekt egzaminu - szły jak ciepłe bułeczki)

    http://i64.tinypic.com/xm3i4h.jpg

    http://i66.tinypic.com/nvzi35.jpg

    http://i68.tinypic.com/motcm.jpg

    http://i65.tinypic.com/2dcg0bb.jpg

    Część straganów przybliżyła uprzednio Sorell.
    Wizytę na bazarze zakończę więc szczególna fotografią... z naszego "bazarowego" ślubu!

    http://i63.tinypic.com/2na1myf.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:19
    Poznawszy "klasyczne" meczety, spodziewaliśmy się charakterystycznej kopuły z narożnymi minaretami, a kto wie, może i modlitwą niosącą się z głośnika z wyżyn wieży.
    Rzeczywistość nas zaskoczyła. Meczet liczący sobie blisko 1300 lat (postawił go cesarz Huangzong w pierwszym roku ery zwanej Skarbem Niebios, będącej zarazem ostatnim 14-leciem w 43-letnim okresie rządów tego cesarza. Rozbudowywano go w czasach kolejnych dynastii a nawet za rządów Ojca Narodu!
    Dziś zajmuje teren blisko 12tys metrów kwadratowych!

    Oto ten meczet!

    http://i64.tinypic.com/2cgda13.jpg

    Nie, nie! To dopiero wejście!

    http://i64.tinypic.com/9b9bx2.jpg

    http://i65.tinypic.com/2hf6s6w.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:23
    Bez smoków niczego nie razbieriosz!

    http://i63.tinypic.com/vqjkoo.jpg

    W drodze do właściwego budynku meczetu trzeba pokonać kilka bram i 4 dziedzińce. A wszystko okolone bujną roślinnością.

    http://i64.tinypic.com/34ocw8y.jpg

    http://i63.tinypic.com/eg1kzr.jpg

    http://i65.tinypic.com/tahvnl.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:25
    http://i64.tinypic.com/2evalpv.jpg

    http://i67.tinypic.com/20gmrtw.jpg

    http://i64.tinypic.com/29fy2rk.jpg

    http://i66.tinypic.com/3hkzn.jpg

  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:28
    http://i67.tinypic.com/rs5r4l.jpg

    http://i67.tinypic.com/30napo1.jpg

    http://i65.tinypic.com/u51d.jpg

    http://i65.tinypic.com/2zztjpd.jpg

    http://i63.tinypic.com/4tt16a.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:31
    I wreszcie ostatni dziedziniec

    http://i63.tinypic.com/28am69j.jpg

    http://i67.tinypic.com/f5c8pw.jpg

    http://i68.tinypic.com/9ibtht.jpg

    I oto meczet!

    http://i67.tinypic.com/358rmdc.jpg

  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:33
    http://i66.tinypic.com/mmzvow.jpg

    http://i64.tinypic.com/2psiw07.jpg

    http://i66.tinypic.com/14n2vc7.jpg

    http://i66.tinypic.com/ifa9fo.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:38
    http://i68.tinypic.com/2calnb.jpg

    http://i64.tinypic.com/2gsqrds.jpg

    http://i66.tinypic.com/2ljrvwg.jpg

    Godziny nie podaję, bo każdy sam widzi.

    I wielu może sprawdzić, która akurat jest u nich (plus minus, bo małe wskazówki niekoniecznie są położone identycznie)

    Pora żegnać miejsce święte.

    http://i67.tinypic.com/sg4rxd.jpg

    http://i65.tinypic.com/rjjyc4.jpg

    http://i64.tinypic.com/120gk6b.jpg

    http://i66.tinypic.com/55jpn6.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:40
    Wejścia do dzielnicy muzułmańskiej strzeże naturalnie groźny lew.

    http://i66.tinypic.com/11v3a74.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:41
    Żegnaj muzułmańska dzielnico. A przecież to nie koniec przeżyć związanych z Xi'an

    http://i64.tinypic.com/qybmhl.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 20:58
    Nim przejdziemy dla uczty dla uszu (zostawię ten element Sorellinie), słów jeszcze kilka o murach.

    Pierwotnie miały aż 25.7 km długości (dziś mniej niż 14) a wzniesiono je ledwie w lata począwszy od 194 r. p.n.e. Zaiste tempo prac budowlanych w starożytnych (i nie tylko) Chinach jest iście imponująca. Mury są wysokie na 12-15 metrów a u podstawy grubość ich sięga 15-18m!
    Pierwotnie otaczały powierzchnie 32 km kwadratowych (dziś "ledwie" 14km kwadratowych)

    Skusiło mnie wejście na ten mur mimo ulewy.

    http://i65.tinypic.com/2416xs6.jpg

    http://i66.tinypic.com/2drv3tu.jpg

    http://i64.tinypic.com/2upzr06.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 21:00
    Uwieczniłem informacje turystyczne rozmieszczone na murze

    http://i65.tinypic.com/j0usf9.jpg

    http://i65.tinypic.com/ibhxmc.jpg

    http://i68.tinypic.com/2wog8cw.jpg

    http://i66.tinypic.com/5ug311.jpg

  • wscieklyuklad 11.08.19, 21:02
    http://i66.tinypic.com/dz76nt.jpg

    http://i68.tinypic.com/20ucsb8.jpg

    http://i65.tinypic.com/24opzlf.jpg

    Wszystkie można obejrzeć idąc wzdłuż muru

    http://i63.tinypic.com/258qxli.jpg
  • wscieklyuklad 11.08.19, 21:04
    http://i67.tinypic.com/femcgj.jpg

    http://i66.tinypic.com/2dkwk9j.jpg

    Zderzenia starożytności z "wyrosłą nad poziomy" współczesnością.

    http://i65.tinypic.com/28lxpxl.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka