12.09.19, 09:34
LIST - APEL nestora polskiej prawicy*

Szanowni Państwo!

Zbliżają się najważniejsze wybory od lat. Powodowany poczuciem obowiązku chciałbym przestrzec wszystkich moich Rodaków przed oddaniem w tych wyborach głosu na PiS. Piszę do katolików świeckich w naszym kraju, gdyż niestety rady jakie oni otrzymują w tym względzie od hierarchii, księży i mediów katolickich są błędne i z niesłychaną arogancją wkraczają w strefę wolności świeckich.

Na zaproszenie św. Jana Pawła II kilkadziesiąt lat temu miałem zaszczyt jako jedyny świecki audytor z Polski uczestniczyć w Synodzie Biskupów poświęconym właśnie świeckim. Sformułowana na bazie prac Synodu adhortacja apostolska Christifideles Laici jasno określiła, że to rolą świeckich jest prowadzenie spraw publicznych, a wskazywanie na kogo należy głosować nie jest w żadnym przypadku rolą duchowieństwa lub mediów katolickich. Mam przeświadczenie, że muszę być temu dziedzictwu św. Jana Pawła II wierny i dlatego zabieram dzisiaj głos.

Głosowanie na PiS to pewna droga do zniszczenia Kościoła Polskiego i pewna droga do nieszczęść dla Polski. W ciągu ostatnich czterech lat ścisłego związku Państwa z Kościołem nasz Kościół poniósł ogromne straty duchowe wynikające z faktu, że ta część społeczeństwa która nie popiera PiS (a jest to ponad połowa) masowo odchodzi od Kościoła. Widać to po spadku uczestnictwa we Mszach Świętych. Nadto sojusz Tronu z Ołtarzem zawsze osłabia duchowo Ołtarz i powoduje jak w naszym przypadku gwałtowny spadek powołań.

Jednocześnie narastają nastroje antykatolickie, gdy obserwujemy jawne wspieranie PiS przez media katolickie i to w sytuacji, gdy dokonywany jest zamach na Konstytucję RP. To budzi słuszne reakcje oburzenia wśród tych, którzy się temu sprzeciwiają. Konstytucja, która jest prawnym i uznanym fundamentem Państwa i jego ładu została przez PiS wielokrotnie złamana przy prowadzeniu tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości.

Patrzę z przerażeniem na hipokryzję tych, którzy każdy błąd i grzech opozycji głośno krytykują, a gdy widzimy jawne naruszanie podstawowej uczciwości i prawa przez organizowanie oszczerczych nagonek na sędziów, gdy widzimy jawne złodziejstwo poprzez udostępnianie rządowych samolotów do prywatnych lotów członków rodzin polityków, gdy widzimy wreszcie nieustające kłamstwa głoszone przez TVP za pieniądze publiczne, to milczą.

Marzenie, że sojusz z jedną partią, która łamie wszelkie zasady uczciwości, demokracji i praworządności, przyczyni się do zatrzymania tendencji odchodzenia od Kościoła jest błędem. Przytrzymać przy Kościele może wierzący, modlący się ksiądz, który mówi kazania o Bogu, a nie o polityce.

Zbliża się światowy kryzys gospodarczy. Dla Polski posiadanie rządu, który za pieniądze z podatków kupuje sobie głosy w wyborach oznacza, że ten kryzys dotknie nas wielokrotnie mocniej. Zapłacą za to najsłabsi. Ci, którzy dzisiaj zwabieni telewizją publiczną będą głosować na PiS, to najczęściej ludzie ubożsi i słabiej wykształceni.

To oni poniosą najgorsze konsekwencje kolejnych socjalistycznych eksperymentów gospodarczych. Niestety gniew tych ludzi, gdy już wyleje się na rządzących odbije się również na Kościele instytucjonalnym, który jest traktowany jako strona w tym sporze. Dorobek harmonijnej koegzystencji Kościoła i Państwa przez trzydzieści lat niepodległości może zostać zaprzepaszczony. Może zostać również osłabiony gospodarczy rozwój Polski.



Mam już 83 lata. Całe życie pracowałem jako leśnik, naukowiec, działacz społeczny i polityk dla Polski i Kościoła. Przestrzegam wszystkich tych, którym wydaje się, że głosując na PiS realizują coś dobrego dla Polski i coś dobrego dla Kościoła. Jesteście w błędzie. Jeżeli po tych czterech latach, gdy już widać, że intencją PiS jest władza autorytarna, oddacie głos na tę partię to zaszkodzicie zarówno Polsce, jak i Kościołowi. Bardzo zaszkodzicie, i wielu z Was będzie tego do końca życia żałować. Apeluję do Was. Zastanówcie się jeszcze.

Maciej Giertych


Maciej Marian Giertych (ur. 24 marca 1936 w Warszawie) – polski polityk, wiceprzewodniczący Rady Prymasowskiej (1986–1989), poseł na Sejm IV kadencji, od 2004 do 2009 deputowany do Parlamentu Europejskiego, profesor dendrologii (fizjologia drzew, genetyka populacyjna drzew leśnych), autor przeszło 200 publikacji naukowych z tego zakresu, od 1970 członek Komitetu Nauk Leśnych PAN.

Wykształcenie: Uniwersytet Oksfordzki, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, University of Toronto

Książki: m. in. Mit Piłsudskiego, Wojna cywilizacji w Europie, Dmowski czy Piłsudski, O ewolucji w szkołach europejskich
Edytor zaawansowany
  • sorel.lina 12.09.19, 09:39
    I list syna, Romana

    Szanowni Państwo!

    Niezwykle rzadko publikuje na tym portalu listy niebędące mojego autorstwa. Tym razem postanowiłem zrobić inaczej. Podjąłem taką decyzję nie tylko ze względu na relację synowską, ale na szczególne uprawnienie, które ma mój Tata, aby wyrażać tak mocne słowa jak powiedziane powyżej. Tym szczególnym uprawnieniem jest jego życiorys, który przedstawiam poniżej.

    Mój tata urodził się w 1936 roku w Warszawie. Jego ojcem był Jędrzej Giertych – jeden z przywódców Narodowej-Demokracji współpracujący blisko z Romanem Dmowskim. Jędrzej Giertych był ochotnikiem wojny 1920 roku rannym w Bitwie Warszawskiej, oficerem obrony Helu w 1939 roku, uciekinierem z oflagów oraz pisarzem.


    Zaraz po wojnie przyjechał do kraju i wypełnił w Polsce tajną misję zleconą przez polski rząd w Londynie. Po jej zakończeniu wywiózł rodzinę do Anglii. Matka mego taty należała do szlacheckiej rodziny lwowskiej Łuczkiewiczów. Jej ojciec był prezesem Sądu Krajowego we Lwowie.

    Mój tata jako dziecko był świadkiem jak po Powstaniu Warszawskim Niemcy spalili dom w którym mieszkali na Czerniakowie – Sadybie. Po wojnie rodzina mego taty zamieszkała w Londynie, gdzie dziadek pracował jako robotnik, a jednocześnie pisał książki. Do Polski nie mógł już wrócić, gdyż wielu jego przyjaciół zamordowali komuniści. Tata skończył szkołę w Anglii i następnie studiował leśnictwo na Uniwersytecie w Oxfordzie. Był założycielem istniejącego do dziś Koła Studentów Polskich na tym uniwersytecie. Po ukończeniu tej uczelni zrobił doktorat w Kanadzie i ku zdumieniu całej londyńskiej emigracji wrócił do kraju.

    Pamiętam, gdy w 2002 roku jako szef Komisji ds. Łączności z Polakami za granicą odwiedzałem Polonię Amerykańską, to wielu jeszcze pamiętało kontrowersję związane z faktem, że syn takiego antykomunisty wrócił w 1962 roku do kraju. Jedynym powodem tego powrotu była chęć życia w Polsce. Tej decyzji zawdzięczam, że nie mówię dzisiaj po polsku jak prawie wszyscy moi kuzyni z silnym obcym akcentem.

    W Polsce tata pracował w Instytucie Dendrologii uzyskując tytuł profesora zwyczajnego. Jest autorem dziesiątek książek lub ich części o genetyce populacyjnej drzew. Jego prace naukowe były cytowane w wielu publikacjach zagranicznych. Kiedyś był wielkim zwolennikiem ewolucji, ale badania naukowe doprowadziły go do przeświadczenia, że nie ma na nią empirycznych dowodów, gdyż brak jest form pośrednich pomiędzy gatunkami.

    Mój tata przesłał z Polski maszynopisy dzieł prof. Feliksa Konecznego i razem z dziadkiem wydał je w Londynie.

    W czasach komunizmu nigdy nie należał do żadnej organizacji społecznej. Odmówił przystąpienia do PRON, do czego namawiał go Jan Dobraczyński. Służył natomiast w Społecznej Radzie Prymasowskiej i za zgodą kardynała Glempa wraz z Władysławem Siła-Nowickim i innymi reprezentował opozycję w Radzie Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Wojciechu Jaruzelskim.

    Razem z dziadkiem z pogardą odrzucił propozycję współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa mającą oczernić Adama Michnika, pomimo tego, iż politycznie z A. Michnikiem się całkowicie nie zgadzał. Był przedmiotem wieloletniego rozpracowywania przez służby specjalne PRL. Należy według IPN do pokrzywdzonych przez działania SB. Papież Jan Paweł II zaprosił go na Synod Biskupów, gdzie jako jedyny audytor świecki z Polski pracował na Synodzie poświęconym świeckim.

    
W roku 2001 został posłem na Sejm, a w roku 2004 posłem do Parlamentu Europejskiego.

    Roman Giertych


    (Wpis pierwotnie ukazał się na profilu Romana Giertycha na Facebooku.)
  • 1agfa 13.09.19, 21:06

    Roman Giertych - strona oficjalna
    3 godz. ·
    List do Cenckiewicza.

    Napisał Pan podłego tweeta, w którym dał Pan fragment nadziei pewnego esbeka, że uda się wykorzystać antykomunistyczne pismo mego dziadka do ataku na Adama Michnika. Doskonale Pan wie, że te nadzieje się nie spełniły. Wie Pan to z tych samych akt, na które się Pan powołuje i wie Pan to z procesu lustracyjnego (obligatoryjnego dla kandydatów na urząd Prezydenta RP), który w kampanii wyborczej 2005 został przeprowadzony wobec mojego taty. W wyroku Sąd Lustracyjny wystawił laurkę zarówno postawie taty jak i dziadka, którzy pomimo tego, że Adama Michnika ostro krytykowali, to nie przyłożyli ręki do operacji „Truteń”, którą organizowała SB. Również przesłuchiwani przez sąd dawni oficerowie SB Janusz Mazurek i SŁawomir Lipowski zeznali, że z ich akcji "nic nie wyszło", bo stosunek mego ojca i dziadka do SB "był negatywny" i w niczym "nie chcieli pomóc" służbom PRL.

    Można się z moich dziadkiem nie zgadzać w sprawie wielu jego poglądów. Sam nie podzielam chociażby jego stosunku do Żydów. Można go krytykować za błędne oceny polityczne (np. obawę o inwazję sowiecką w 1981 i wynikającą z tej obawy życzliwość dla postawy Jaruzelskiego). Trzeba jednak być podłym kłamcą, aby sugerować że kiedykolwiek chociażby w najmniejszy sposób współpracował z komunistami.

    W roku 1920 mój dziadek jako siedemnastolatek na ochotnika zgłosił się na wojnę z Sowietami i przeszedł szlak bojowy od Mińska, aż po Warszawę, gdzie 15 sierpnia został ranny w Bitwie Warszawskiej. Później jako pracownik dyplomacji pracował w dziale, którym kierował wybitny polski dyplomata Tadeusz Brzeziński – ojciec Zbigniewa Brzezińskiego. Dziadek należał do kierownictwa SN, najbardziej antykomunistycznej partii w Polsce. W roku 1939 został przeniesiony ze swojej macierzystej jednostki (dla oficerów rezerwy) Floty Pińskiej na Bałtyk. To uratowało mu życie, bo wszyscy jego koledzy spoczęli w Katyniu. Z Niemcami walczył do 2 października 1939 roku, a wojnę spędził w obozie jenieckim. Po wojnie dziadek przyjechał z misją rządu emigracyjnego do komunistycznej Polski pod zmienionym nazwiskiem. W razie dekonspiracji groziła mu kula w łeb. Zdołał zrealizować misję i wrócić do Londynu. Następnie na polecenie rządu emigracyjnego zorganizował pierwsze antykomunistyczne radio, które nadawało ze statku na Morzu Śródziemnym. Do Polski już nie wrócił nigdy, gdyż groziła mu śmierć.

    Panie Cenckiewicz. Nigdy nie oceniam ludzi na podstawie tego, co robili lub robią członkowie ich rodzin. Również nie uważam, aby odpowiadał Pan w jakikolwiek sposób za postać pańskiego dziadka Mieczysława Cenckiewicza, który był zbrodniarzem i kanalią komunistyczną trudniącą się w ramach UB torturowaniem ludzi i ich zabijaniem za antykomunistyczne poglądy. Chciałbym tylko Pan zapytać w kontekście tego, że atakuje Pan mojego ojca poprzez atakowanie mego zmarłego dziadka, czy nie wstyd Panu atakować Jędrzeja Giertycha- oficera Wojska Polskiego, który całe życie walczył z komunizmem najpierw karabinem, a potem piórem i czynem, w sytuacji gdy jest oczywiste, że gdyby wpadł on w ręce Mieczysława Cenckiewicza jako agent rządu londyńskiego w roku 1945, to dzisiaj pisałby Pan o nim jako o kolejnym zabitym przez UB i kto wie może byś się Pan nawet jakąś pracą naukową na jego temat popisywał? Czy nie widzi Pan w takiej postawie, która jest do gruntu podła i fałszywa, czegoś co jest symbolem całego pisowskiego zakłamania?

    Roman Giertych
    --
    Musicie baczyć aby nie wyzyskiwali Waszej wiary ci, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony. Wincenty Witos
  • 1agfa 13.09.19, 21:27
    "...> Można się z moich dziadkiem nie zgadzać w sprawie wielu jego poglądów. Sam nie
    > podzielam chociażby jego stosunku do Żydów. Można go krytykować za błędne oceny
    > polityczne (np. obawę o inwazję sowiecką w 1981 i wynikającą z tej obawy życzl
    > iwość dla postawy Jaruzelskiego). Trzeba jednak być podłym kłamcą, aby sugerowa
    > ć że kiedykolwiek chociażby w najmniejszy sposób współpracował z komunistami.
    ..."

    Podłota zawsze przylepi się, jeśli tylko dojrzy możliwość, cień możliwości, patrz niejaki c.!!
    Nie zgadzam się z wieloma poglądami wymienionego Pana Giertycha Seniora, nie tylko w sprawie Żydów, z wieloma innymi także.
    W roku stanu wojennego - przed , w czasie i tuż po nim - nikt, naprawdę nikt, podejrzewam że nawet w wierchuszce CCPP także nie wiedział, jaka będzie przyszłość i jak ułożą się sprawy w Polsce. Na szczęście ułożyły się w miarę bezkrwawo. Być może Pan Giertych Senior miał w tym jakiś udział.
    A znając przeszłość wzajemnych stosunków, można było spodziewać się najgorszego.
    Warto przypomnieć, że stan wojenny przyniósł o wiele mniej ofiar w ludziach, niż zamach majowy czczonego Józefa Piłsudskiego.
    Proszę Państwa o zwrócenie uwagi na końcową część listu; jest to wprawdzie "co by było gdyby", lecz w bierutowskiej Polsce - było prawdziwe.
    Pan Giertych pyta o wstyd...Kogo pyta? Wyznawcę Pis?!
    --
    Nie zniszczysz wolności, o którą mój dziadek walczył podczas dwóch wojen światowych. Pier..l się ty wylansowana gumowa zabawko do kąpieli(...) Hugh Grant
  • sorel.lina 12.09.19, 11:15
    Oto dlaczego ostatnią sesję Sejmu przełożono na "po wyborach"!
    Curiosum? Skądże! Pisowski porządek.

    "Rzeczpospolita": Fiasko komisji Małgorzaty Wassermann

    ".....raport komisji śledczej ds. Amber Gold okazał się politycznym fiaskiem i - wbrew planom - nie pogrąża Donalda Tuska..." - ani Jego syna.

    Dlaczego Sejm zawiesił swoje posiedzenie? Między innymi dlatego, że raport komisji śledczej ds. Amber Gold okazał się politycznym fiaskiem i - wbrew planom - nie pogrąża Donalda Tuska - informuje czwartkowa "Rzeczpospolita".

    Sprawozdanie z prac komisji śledczej ds. Amber Gold zostanie wygłoszone w Sejmie dopiero po wyborach, choć pierwotnie miało to być w środę, 11 września - przypominają Izabela Kacprzak i Grażyna Zawadka na łamach "Rzeczpospolitej"

    Skąd ta zmiana, związana z bezprecedensowym zawieszeniem posiedzenia Sejmu?

    Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", 600-stronicowy raport nie jest odkrywczy i nie pogrąża ani Donalda Tuska, ani jego syna, na co liczono w PiS.

    Komisja śledcza nie zdołała ustalić, czy ktoś kierował Marcinem P., ani skąd miał środki na założenie spółki. Nie wiadomo również, gdzie podziały się pieniądze klientów.

    Raport wytyka natomiast słabości państwa i luki prawne - czytamy.

    Co ciekawe, sprawozdawcą raportu w Sejmie nie będzie przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann, a jej zastępca - Jarosław Krajewski.

    "Pani przewodnicząca przedstawi raport na klubie PiS" - wyjaśnił Krajewski.


    /źródło: "Rzeczpospolita"/
  • sorel.lina 12.09.19, 11:24
    Specjalista od różnych fików-mików smile

    https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/70714536_10214639194436277_6737511207210582016_n.jpg?_nc_cat=104&_nc_oc=AQnhTWfnshX5ouLFi-LSRe5VTuxWgGYikzCStEdiJu4m6KfC8cp9EfwNqgPPZfkxgv8&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=aa067f7781f5a289d0b1a62264ca6130&oe=5E0461C2

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka