Dodaj do ulubionych

Igrzyska Wolności

15.09.19, 23:49
Uff, padam na twarz. Trzy dni takiej aktywności to dużo. Ale warto było. smile


--
Ulisses
Nie ma takiego kretynizmu i obciachu, którego granic PiS twórczo nie przesunąłby poza horyzont...
Edytor zaawansowany
  • sorel.lina 16.09.19, 00:26
    ulisses-achaj napisał:

    > Uff, padam na twarz. Trzy dni takiej aktywności to dużo. Ale warto było. smile

    Dobrze, że padając wpadłeś na Podwórko 😉

    👍👍👍👍👍

    ✌️✌️✌️✌️✌️
  • 1zorro-bis 16.09.19, 07:42
    wlasnie! Dawno Cie tutaj nie bylo!big_grin

    --
    A takie sobie cusik....big_grin
    www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
  • 1agfa 16.09.19, 13:54
    Pewien nauta napisał kiedyś, że Ulisses "stworzył i porzucił"...
    Im bardziej Go nie widać, tym bardziej staje się widoczny ; )
    Za to działa realnie, czynnie! Noblesse oblige w przypadku Ulissesa, inaczej by nie uchodziło : )

    Uwaga: to nie jest wazelina, a fakt.
    Jeszcze dodam: Łódź - Warszawa, wspólna sprawa!

    1zorro-bis napisał(a):

    > wlasnie! Dawno Cie tutaj nie bylo!big_grin

    --
    Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo.(...) Ten rodzaj wielkości jest do zdobycia. To wymaga najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit. I to we wszystkich dziedzinach. JK
  • ulisses-achaj 16.09.19, 18:25
    W telegraficznym skrócie, Agfo
    1. Stowarzyszenie, którego jestem szefem zostało partnerem merytorycznym IW.
    2. Zaproponowałem, że zorganizujemy na nich własny panel.
    3. Zaprosiłem nań prof. Markowskiego, Michała Kamińskiego, Cezarego Michalskiego, Magdalenę Michalak znaną wszystkim łodzianom dziennikarkę, która zwolniła się z TVP oraz Janusza Nagieckiego - filar łodzkiej i pabianickiej opozycji. Byłem moderatorem panelu. Sala nie pomieściła chętnych. Część osób stała, część siedziała na podłodze, a część tłoczyła sie w korytarzu. Tytuł panelu "Jak "oni" zwyciężają demokrację". Było gorąco smile .Wczoraj i dziś odbieram gratulacje za "hit Igrzysk" i "najleoszy panel polityczny na Igrzyskach" smile
    4. Impreza była gigantyczna. Ponad 370 panelistów, koncerty, spotkania autorskie etc. To trzeba przeżyć i zobaczyć smile
    5. Wczoraj wieczorem przemówienie końcowe wygłosił Wałęsa a po nim przywódca opozycji w Hong Kongu i 9 bodaj młodych ludzi ucieleśniających pokoleniową zmianę "warty".
    Udało mi się zamienić kilka słów z LW, może dlatego, że miałem w klapie honorową odznakę działacza opozycji . I tylko z nim zrobiłem sobie zdjęcie.
    6 Nasze stoisko na IW też nieźle wypadło.
    7. Ta impreza to z jednej strony integracja środowiska, z drugiej zaś pozyskiwanie młodych, których było mnóstwo. Dyskurs, który tam sie toczył był naprawdę "ostry" i przez to twórczy.
    8. Dziś, szefostwo IW poprosiło mnie o zorganizowanie panelu na następnej edycji wydarzenia. Cieszę się, bo jakby inaczej.
    9. Odbyłem wiele rozmów z młodymi ludźmi i dobrze zapamietałem przekaż: "Trzeba zawsze walczyć do samego końca". A "koniec" kończy się razem z nami. smile

    Rzeczywiście, prawie mnie tu teraz nie widać, ale wierzcie mi, czasu mi prawie nie starcza. Dzieje się, a ja staram się w tym czynnie uczestniczyć. Bo jeżeli nie my, to kto? smile


    --
    Ulisses
    Nie ma takiego kretynizmu i obciachu, którego granic PiS twórczo nie przesunąłby poza horyzont...
  • ulisses-achaj 16.09.19, 18:38
    PS Zostawiłem coś na ławeczce smile


    --
    Ulisses
    Nie ma takiego kretynizmu i obciachu, którego granic PiS twórczo nie przesunąłby poza horyzont...
  • 1agfa 16.09.19, 22:23
    Dziękuję, już zaglądam. Program bogaty, owocny, jak czytam - doceniony : )
    Nie piszę: brawo, nie piszę: gratuluję; wiem że robisz co powinieneś, a że robisz to dobrze - nie wątpię ani przez chwilę.
    Toteż tylko życzenia: oby tak dalej : )
    --
    Kto dzisiaj w Polsce występuje przeciwko naszej silnej pozycji w zjednoczonej Europie, tak naprawdę występuje przeciwko polskiej niepodległości. DT
  • 1agfa 16.09.19, 12:19
    Cześć Ulissesie : )
    Liczę, że choć trochę, choć z grubsza, opowiesz na Podwórku o Igrzyskach Wolności w Łodzi. O ile wiem, gości tam było wiele i to osobowości wybitnych, zdolnych do podzielenia się swoją wiedzą, doświadczeniem, a tym samym skłaniających do wyciągania wniosków na przyszłość.
    Pozdrowienia Tobie i Rodzinie : )
    --
    Nie zniszczysz wolności, o którą mój dziadek walczył podczas dwóch wojen światowych. Pier..l się ty wylansowana gumowa zabawko do kąpieli(...) Hugh Grant
  • wscieklyuklad 16.09.19, 17:07
    Liberalizm kontra populizm
    Liberalizm, czy szerzej – liberalna demokracja ze swymi aksjomatami, czyli wolnością, wolnym rynkiem i własnością prywatną jako źródłem majątku osobistego, będącego miarą własnego sukcesu, nigdy nie był łatwy dla większości społeczeństwa, zwłaszcza dla społeczeństw wychodzących z przekleństwa komunizmu. Liberalizm ze swoją adoracją prywatnej inicjatywy od zawsze przegrywał i przegrywa nadal ze światopoglądem "bo nam się należy”.

    Lenistwo to w końcu podstawowa cecha ludzka, z której wynika z kolei dogmat populizmu o ukochanym ojcu narodu, który wie lepiej, czego nam potrzeba. Ów dobry wujcio to nie jest tylko cecha społeczeństwa polskiego, nie bądźmy dla siebie zbyt surowi, niemal każde państwo miało lub aktualnie ma modelowego ojca narodu. Liberalizm przegrywa też z populizmem przez swoje cykle koniunkturalne, które są immanentną cechą wolnego rynku. Niezbędne dla świata kryzysy (naturalna selekcja, będąca podstawą życia na Ziemi) są umiejętnie wykorzystywane przez populistów. Rzecz w tym, że sprawcami owych kryzysów są populiści właśnie, ale przecież wyznawcy populizmu nie chcą o tym słyszeć. To, że rządy liberałów przypadają najczęściej na czasy gorszej koniunktury, wynika właśnie z wprowadzania niezbędnych terapii szokowych, które są jedynym możliwym lekarstwem na cały ten populistyczny syf. To, że rządy liberałów leczą gospodarkę świata i przygotowują podwaliny pod kolejnych populistów, jest oczywistością.
    Krótka pamięć wyborców
    Nie inaczej jest w Polsce. Nikt już nie pamięta przecież, że za poprzednich rządów świat zmagał się z największym od lat kryzysem i że dzięki poprzednikom przez cały czas tego kryzysu PKB Polski nie spadł poniżej zera, jak to miało miejsce w bodaj każdym europejskim państwie. Skoro wyborcy w przeważającej masie tego nie pamiętają, to znaczy, że nie mogło być aż tak źle, a poprzednie rządy musiały być jednak profesjonalne, inaczej elektorat pamiętałby o tym kryzysie, jak większość obywateli Europy w swoich państwach.
    Na tym między innymi polega ten cały paradoks polskiej polityki. Nie sztuką jest administrować zasobami podczas koniunktury i je ordynarnie rozdawać, sztuką jest rządzić, gdy dochody państwa maleją, bo hamuje gospodarka. Przecież faktyczną jakość obecnych rządów można będzie ocenić tylko wówczas, gdy przyjdzie im się zmierzyć choćby tylko ze spowolnieniem gospodarczym, bo powtórki takiego kryzysu jaki był w latach 2008-2014 nie życzę światu w ogóle. Musimy mieć jednak świadomość, że to spowolnienie nadejdzie, bo nadejść musi. Jeśli obecny rząd szczyci się wzrostem PKB na poziomie 4-5 proc. w dobie gospodarczej hossy (poprzednicy notowali wzrost ponad 5 proc. w czasie bessy), to nie trzeba być ekonomistą, aby być pewnym, że gdy nadejdzie spowolnienie przy obecnej polityce obozu władzy czeka nas spory problem.
    Co wtedy zrobi podkreślająca swą wiarygodność władza? Obetnie wydatki socjalne czy zacznie drukować pieniądze? Ograniczenia socjalu wiadomo, jak się dla nich skończą, więc raczej można być pewnym, że wybiorą dodruk?
    Nie, nie jestem dogmatycznym liberałem, dostrzegam pewne niezbędne powinności państwa wobec obywateli, ale jednak w podstawowych liberalnych ramach, jakimi są wolny rynek, uszanowanie prywatnej własności, a nade wszystko wolność jednostki. I nikt, ani nic nie jest mnie w stanie przekonać do żadnych alternatywnych pomysłów, z założenia po prostu błędnych lub najbardziej delikatnie mówiąc złudnych.

    Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego poparcie dla PiS jest nie do wzruszenia, kilka oczywistych prawd trzeba wziąć pod uwagę, a mianowicie:
    Dobry czas do administrowania
    Porównywanie dwóch diametralnie różniących się okresów gospodarczych jest oczywiście z założenia błędem. Nawet Kaczyński o tym wie, ale mimo to na każdym wyborczym wiecu Morawiecki dokładnie to robi, podkreślając rzecz jasna pozytywy płynące z dobrej koniunktury, jakby ta koniunktura zależała od tych rządów. To jest oczywiście prawda, tak, Polska notuje wyższe wpływy z podatków niż w poprzednim okresie, ale ile ma to wspólnego z uszczelnieniem systemu podatkowego a ile z oczywistymi zdarzeniami gospodarczymi, przecież nie dowiemy się za tych rządów, bo są to informacje skrzętnie ukrywane przed obywatelami, jak te dotyczące poparcia dla kandydatów do nowej KRS.
    Jak już napisałem wcześniej – populiści mogą być populistami tylko dlatego, że wcześniej liberałowie swoją trudną dla ucha polityką przygotowują im do tego grunt.
    Nieudolna polityka informacyjna Opozycji
    Jednocześnie liberalizm ma zakorzeniony gdzieś głęboko problem związany z samochwaleniem się. Gdy spytałem jakiś czas temu Sławomira Neumanna podczas rozmowy w Klubie Swobodnej Myśli dlaczego wyborcy nie pamiętają ich ponad 20 programów społecznych wprowadzonych w latach 2008-2015 (i to mimo kryzysu), odpowiedział mi, że zarówno oni (politycy), jak i wyborcy uznali te wszystkie projekty za coś oczywistego i dlatego nikt o tym nie mówił. I żeby było śmieszniej, nadal nic nie mówią, mimo że od czterech lat wiadomo, że samochwalenie się jest niezbędne, aby pokonać PiS.
    Konia z rzędem temu, kto pokaże mi jakikolwiek spot wyborczy w obecnej kampanii, którego treścią będą osiągnięcia poprzednich rządów. Niemoc Opozycji pod tym względem jest porażająca.
    Miłe dla ucha nurty w ekonomii
    Co jakiś czas pojawiają się nowi ekonomiczni szarlatani. Ostatnio objawił się kolejny guru wszelkiej maści socjalistów, Thomas Piketty, francuski ekonomista okrzyknięty już dawno nowym Marksem. Dla całej rzeszy jego zwolenników nieważne jest nawet to, że z części swoich teorii sam Piketty się już wycofał, nie mówiąc już o tym, że dokładne analizy jego dzieł wykazały, iż stosuje sfałszowane i naciągnięte dane, posiłkuje się niepełnymi danymi statystycznymi czy przeczy nawet dowodom empirycznym. To nie jest ważne, ważne jest to, że przeciwnicy liberalizmu znaleźli następne oparcie w swojej wojnie z wolnym rynkiem, prywatną własnością i wolnością gospodarczą.
    Czy to przypadek, że teorie Piketty'ego można usłyszeć na wiecach wyborczych PiS?
    Kościół zagłębiony w politykę
    Bez Kościoła tak głęboko uwikłanego w politykę PiS nie miałby władzy. Ta oczywista zależność mierzona ponad 214 milionami złotych, jakie rząd przekazał do tej pory Rydzykowi na budowę jego imperium zmysłów (a przecież to nie wszystkie fundusze przekazane przez PiS Kościołowi), tworzy twardą jak skała bazę władzy. Kościół katolicki, szczególnie polski, ze swoim wstecznictwem, strachem przed koniecznymi zmianami, zaściankiem i uwielbieniem dla doczesnych dóbr materialnych (od wieków to samo), jest idealnym sprzymierzeńcem PiS. To hierarchowie Kościoła, ale też i zwykli księża w parafiach, wespół z PiS winni są wszystkim podziałom w polskim społeczeństwie. I żadnej nadziei na zmianę nie ma.

    Populizm jest miły, liberalizm zły
    Populizm jest fajny dla ucha. Daje proste rozwiązania trudnych spraw, szuka zawsze jakiegoś wroga (jakie to miłe mieć wroga) i bazuje na ludzkim irracjonalizmie. Liberalizm ze swymi trudnymi dla ucha prawdami jest fatalny, zły i trędowaty. Nikt nie chce słuchać jakiś nauk o tym, że nie można wydawać więcej niż się zarabia, że rozdawanie pieniędzy jest z gruntu szkodliwe, że nie da się administracyjnie ustalać zarobków ponad próg wzrostu gospodarczego i że najefektywniejsza jest własność prywatna. Dla większości Polaków są to prawdy, których słuchać nie chcą. Wolą słyszeć, że teraz dopiero jest dobrze, bo państwo robi co miesiąc przelew. Rząd kradnie, mówią, ale przynajmniej się z nami dzieli.

    Poprawność polityczna prywatnych mediów kontra propaganda bez skrupułów
    Nie da się pokonać PiS będąc poprawnym politycznie. Media prywatne w Polsce już dawno przegrały tę bitwę. Podczas gdy media prawicowe z główną tubą propagandową na czele nie mają żadnych skrupułów, sącząc jad w umysły ludzi każdego dnia, media prywatne (nazwijmy je liberalnymi) plączą się codziennie we własnych sieciach poprawności. Bartosz Węglarczyk, szef Onetu, podczas tegorocznych Igrzysk Wolności powiedział, że medi
  • wscieklyuklad 16.09.19, 17:13
    Bartosz Węglarczyk, szef Onetu, podczas tegorocznych Igrzysk Wolności powiedział, że media nie mogą być od tego, aby czytelnikom, słuchaczom czy widzom wskazywać, co mają myśleć. Ta oczywista prawda, którą przez lata wkładali do głów młodym adeptom dziennikarstwa ówcześni guru tego zawodu w osobach Andrzeja Woyciechowskiego czy Stanisława Tyczyńskiego, dzisiaj wydaje się nie mieć już sensu.

    PiS zredefiniował nam w zasadzie wszystkie znane dotąd pojęcia, w tym wszystko to, czym ma być dziennikarstwo. I wcale nie jestem przekonany o tym, że odbiorcy mediów, czyli w przeważającej części po prostu wyborcy, są zdolni sami odsiewać ziarno od plew. Analiza programu wyborczego PiS z zawartymi tam analizami i pomysłami jest tego najlepszym dowodem – PiS chce tu zbudować PRL bis, tylko bardziej biało-czerwony.

    Czy da się dotrzeć do wyborców PiS?
    Zatem odpowiedź na pytanie, jak to się stało, że po 30 latach budowy demokracji i wolnego rynku do władzy doszedł ktoś, kto "dopiero dwa dni temu dowiedział się, że istnieją urządzenia, dzięki którym można zobaczyć budowę człowieka wewnątrz" (panie prezesie, te urządzenia nazywają się fantomami i znane są od lat), leży w zrozumieniu, jak dotrzeć do irracjonalnych umysłów samemu będąc racjonalnym. Ten właśnie dysonans tworzy w Polsce idealne podglebie dla władzy PiS. Bez odpowiedzi na te pytania nic się nie zmieni.
    Wygrana z PiS będzie jedynie zwykłym wishful thinking. Kluczem do wygranej jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak racjonalny człowiek ma rozmawiać i jak ma traktować irracjonalizm, z którym styka się codziennie po drugiej stronie? Pobożne rady w rodzaju, że trzeba cierpliwie tłumaczyć, pokazywać fakty, dane, dowody empiryczne nic nie dadzą, bo tak można przekonać kogoś, kto, owszem, ma inne poglądy, ale jest racjonalny.

    To jednak nie działa w przypadku wyborców PiS, bo tam zdecydowana większość nie myśli racjonalnie. Pozostali uczynili sobie ze swej irracjonalności świetny sposób na życie – tym bardziej nie są zainteresowani zmianą myślenia.

    Kluczem jest to, jak racjonalny dziennikarz, publicysta ma pisać. Jak się ma zachowywać racjonalny wyborca? Co, wreszcie ma mówić racjonalny polityk irracjonalnemu wyborcy? Bez zrozumienia tych mechanizmów wygrana z PiS będzie bardzo trudna.

    Źródło na Temat
  • 1agfa 16.09.19, 22:16
    Nie da się dotrzeć. Koniec - nie da się, tak jak nie da się dotrzeć do sekciarza przekonanego o swojej nieomylności. Zostali już ukształtowani. Wszyscy normalni ludzie miewają wątpliwości - sekciarze jako jedyni ich nie miewają. A sekciarzami kierują cyniczni gracze, śmiejący się w duchu z baraniego posłuszeństwa wyznawców.
    Dotrzeć można jedynie do tych wątpiących, czyli operujących własnym i jasnym umysłem.
    WU napisał:
    (...) Czy da się dotrzeć do wyborców PiS?
    > Zatem odpowiedź na pytanie, jak to się stało, że po 30 latach budowy demokracji
    > i wolnego rynku do władzy doszedł ktoś, kto "dopiero dwa dni temu dowiedział s
    > ię, że istnieją urządzenia, dzięki którym można zobaczyć budowę człowieka wewną
    > trz" (panie prezesie, te urządzenia nazywają się fantomami i znane są od lat),
    > leży w zrozumieniu, jak dotrzeć do irracjonalnych umysłów samemu będąc racjonal
    > nym. Ten właśnie dysonans tworzy w Polsce idealne podglebie dla władzy PiS. Bez
    > odpowiedzi na te pytania nic się nie zmieni.
    > Wygrana z PiS będzie jedynie zwykłym wishful thinking. Kluczem do wygranej jest
    > znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak racjonalny człowiek ma rozmawiać i jak
    > ma traktować irracjonalizm, z którym styka się codziennie po drugiej stronie? P
    > obożne rady w rodzaju, że trzeba cierpliwie tłumaczyć, pokazywać fakty, dane, d
    > owody empiryczne nic nie dadzą, bo tak można przekonać kogoś, kto, owszem, ma i
    > nne poglądy, ale jest racjonalny.
    >
    > To jednak nie działa w przypadku wyborców PiS, bo tam zdecydowana większość nie
    > myśli racjonalnie. Pozostali uczynili sobie ze swej irracjonalności świetny sp
    > osób na życie – tym bardziej nie są zainteresowani zmianą myślenia.
    >
    > Kluczem jest to, jak racjonalny dziennikarz, publicysta ma pisać. Jak się ma za
    > chowywać racjonalny wyborca? Co, wreszcie ma mówić racjonalny polityk irracjona
    > lnemu wyborcy? Bez zrozumienia tych mechanizmów wygrana z PiS będzie bardzo tru
    > dna.
    >
    > Źródło na Temat

    Z dziennikarskiego rzemiosła, polegającego na referowaniu zdarzeń, opisywaniu faktów, przedstawianiu ogółowi postaw rozmaitych osób i grup społecznych (w prasie bardziej podkasanej, bulwarowej rozmaitych ciekawostek, humoru), i to przy zachowywaniu wstrzemięźliwości w ocenianiu - wypoczwarzyły się pseudo-dziennikarskie media, tuby propagandowe, pulpa równie lekkostrawna, już przeżuta, jak discopolo. Nie wiadomo, ale mogą to być już nadgniłe u poczęcia twory grzybopochodne. Gazeta (zwłaszcza Wyborcza) jest jednym z nielicznych już wyjątków wraz ze swymi dodatkowymi formami: Magazynami, Dużym Formatem, innymi - tam jest mnóstwo materiału do poznawania, do dyskusji. Oprócz wymienionych Andrzeja Woyciechowskiego, Stanisława Tyczyńskiego, nieoceniona w formowaniu dobrego dziennikarstwa była (w okresie swej działalności publicznej) postać szefa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Pana Stefana Bratkowskiego.
    To se ne vrati, bo niegdyś, od czasu odzyskania wolności, dziennikarze dążyli do wyrównania poziomowi BBC lub innych sławnych i zasłużonych mediów.
    Z czasem zaczęło się równanie w dół, nie tylko w mediach, wraz z toruńska szkołą itp. pozostającymi na utrzymaniu Pis. To tzw. prasa i media, tzw. dziennikarze, to przekaziciele linii partii.
    Co do odkrycia dokonanego przez NPWC na temat urządzeń typu tomograf itp., to wątpię że nie wiedział. Ostatecznie przebywał w szpitalu (swego czasu), nie w swoich sprawach i to na nadzwyczajnych warunkach, jako gość specjalny, z własnym pokojem do spotkań, czyli z dostępem do wszelkich możliwych urządzeń.
    Traktuję ten "występ" gracza (nie aktora), jako ruch skierowany do jeszcze jednej, możliwe że istniejącej grupy (patrz: Konopielka, świat jakby zza mgły); być może sądzi, że są tacy, którzy o istnieniu podobnych urządzeń ciągle nie wiedzą (ostatecznie Służba Zdrowia jest w takiej ruinie, że dostęp do tych urządzeń graniczy z cudem)!
    Reakcja? Oto on - swój chłop. Patrzcie, to jest Miś na miarę ich możliwości!
    Nawet w moim Mieście trafiają się ludzie o zdumiewającym poziomie; jeszcze dawniej, po wojnie, bywali wrzucający obierki i inne farfocle do sedesu, hodujący kury na balkonie ...
    On poznał i rozumie ich mentalność - o racjonalności i pojmowaniu nie ma mowy.
    Trzeba na to wielu lat, jak wtedy po wojnie. A teraz - tąpnęło szczególnie mocno, podbechtane uporczywym stukaniem do głów. Jak to było? 1000 razy powtórzyć? Powtórzono.
    --
  • 1agfa 16.09.19, 23:22
    Jeszcze jeden tekst, doskonały, dość celnie punktujący to co się stało i dlaczego, spojrzeniem z zewnątrz.
    Mówi o Polsce, a przecież podobne zjawiska dzieją się również w innych demoludach.
    Czy "stanowi gnicia" jest winna inteligencja i zawsze inteligencja, jako przeciwnik dla samotnych cwaniaków, kacyków in spe zdolnych do wszystkiego, do żerowanie na niewiedzy, ciemnocie?
    Żałośnie, zaiste, wygląda poziom edukacji w narodzie...Ten niski poziom (do zobaczenia nawet na "szczytach"), stał się żerem dla hien, wron i kruków, bo demokracja nie jest dana na zawsze, i trzeba do niej dojrzeć. Trzeba ją rozumieć - i czuć. Rozumieć i czuć wolność.

    "...Nasz czas chyba zostanie zapamiętany jako ten gorzki moment w historii Polski, gdy do inteligencji dotarło w końcu, jak blade ma pojęcie o „narodzie” którego „ rząd dusz” miała sprawować i który z takim zapałem wprowadzała „do Europy,” gdzie rzekomo miejsce Polski było „od zawsze.” Jako całość, nie jesteśmy nawet społeczeństwem, a już na pewno nie obywatelskim. Jeżeli - a dużo na to wskazuje - wyborcy za miesiąc faktycznie przegłosują zmianę systemu politycznego, ze słabej demokracji na mocny (w pysku) autokratyzm, będzie można odtrąbić porażkę kolejnej próby modernizacji naszego zaścianka.

    Dobrobyt, jak pociąg który gonimy na peronie i już, już, wydawało się że zdołamy do niego wskoczyć, jednak nam ucieknie - mamy pierwsze decyzje władzy, które rozwój gospodarczy Polski definitywnie spowolnią.

    Inteligencja widzi nagle, że ze swoim wyidealizowanym „narodem” nie ma dialogu. Że bardzo znacząca cześć uprawnionych do głosowania nie rozumie żadnych problemów systemowych czy prawnych, i nie chce o nich wiedzieć, że jest wyzbyta odruchów moralnych, empatii a często też najzwyklejszej ludzkiej przyzwoitości - a mimo to czuje się lepsza od „wykształciuchów,” którzy „pieprzą głupoty” w swoich „antypolskich mediach.”

    Jak mówią w mojej drugiej ojczyźnie, „we are fucked.” Jeśli za 10 lat będziemy nadal w takim zakresie niepodlegli, jak dzisiaj, uznam to cud. Swiat nie ma zmiłowania dla frajerów, którzy marnują swoje historyczne szanse.

    Czy tak musiało być? Czasami myślę, że tak. Bo bezwładność historii i kultur jest ogromna, wracamy z grubsza do stanu gnicia w rozkroku miedzy Wschodem a Zachodem, w którym byliśmy przed II Wojną światową.

    Budowaliśmy przez ostatnie ćwierć wieku wieżowce, centra handlowe a nawet drogi, i mozoliliśmy się nad dźwignięciem spapranej przez komunistów gospodarki, ale niewiele zainwestowaliśmy w społeczeństwo jako takie. W rozjaśnianie w głowach tych Polaków, którzy nie pojechali studiować na Erazmusach, w kształcenie wszystkich, od podstaw. Zostawiliśmy wielki społeczny i obywatelski obszar strukturom kościelnym, ze skutkiem tragikomicznym.

    Zabrakło wyobraźni, ale też troski i serdeczności, przejęcia losem innego człowieka. Za to mieliśmy importowaną neoliberalną doktrynę, że wszystko samo się zrobi bo zadziała niewidzialna ręka rynku. Byliśmy jak ten koleś co na moim bloku napisał „Po co mi mózg, mam Legię.”

    Kłania się nasze dziedzictwo stuleci niewolnictwa chłopów. Jednych ono zepchnęło do stanu barbarzyństwa, drugich, tych w pałacach, dworach i miastach, znieczuliło na pokolenia. Dziś możemy też podziękować religijnej, romantycznej i narodowej indoktrynacji, która odrzuca oświecenie, prawdę, dążenie do wiedzy, godność wszystkich ludzi i godność pracy, odpycha nawet posoborowy katolicyzm, i jak wampir cyklicznie karmi się krwią młodych pokoleń.

    Nie chcę tu kopać pokonanego, ale słabości cienkiej warstwy polskiej inteligencji, wykształconej na uczelniach, które obecnie znajdują się w połowie czwartej setki rankingów światowych, tak łatwo osiadającej na laurach, leniwej bo wyzbytej wielkich ambicji i marzeń, też dołożyły swoją cegiełkę do historycznych klęsk, które niestety mogą nadejść. Smutno, choć trzeba przyznać, że sytuacja jest pouczająca.

    Mariusz Ziomecki
    ..."
    --
    Kto dzisiaj w Polsce występuje przeciwko naszej silnej pozycji w zjednoczonej Europie, tak naprawdę występuje przeciwko polskiej niepodległości. DT
  • 1agfa 17.09.19, 00:40
    (...)
    > Kłania się nasze dziedzictwo stuleci niewolnictwa chłopów. Jednych ono zepchnęł
    > o do stanu barbarzyństwa, drugich, tych w pałacach, dworach i miastach, znieczu
    > liło na pokolenia. Dziś możemy też podziękować religijnej, romantycznej i narod
    > owej indoktrynacji, która odrzuca oświecenie, prawdę, dążenie do wiedzy, godnoś
    > ć wszystkich ludzi i godność pracy, odpycha nawet posoborowy katolicyzm, i jak
    > wampir cyklicznie karmi się krwią młodych pokoleń.


    Co do kadr...
    Matematyka jest chyba międzynarodowym językiem, królową, czyżbym się mylił? : D
    Bo Łón jakby inaczej...: D
    https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/70510194_2574524089343899_8941766338519498752_o.jpg?_nc_cat=101&_nc_oc=AQmZeZgvIgO1dhBaaQs_kflrvf4uyeUek9jubMJQ7U2kjPbNjLEsPgBmB1wl1M-0YJA&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=8e4ad68b12eb405545bb46238d09be6f&oe=5E3D2AA2

    : ) !!

    > Nie chcę tu kopać pokonanego, ale słabości cienkiej warstwy polskiej inteligenc
    > ji, wykształconej na uczelniach, które obecnie znajdują się w połowie czwartej
    > setki rankingów światowych, tak łatwo osiadającej na laurach, leniwej bo wyzbyt
    > ej wielkich ambicji i marzeń, też dołożyły swoją cegiełkę do historycznych klęs
    > k, które niestety mogą nadejść. Smutno, choć trzeba przyznać, że sytuacja jest
    > pouczająca.


    Pan Ziomecki nieco uogólnia (przepełniony najwyraźniej goryczą), bo są w Polsce młodzi ludzie, twórczy i zainteresowani przyszłością, energiczni i ambitni. Dający swoją działalnością i pracą dobre świadectwo o polskości w kraju i w świecie. Utalentowani. Kiedy trzeba było zajęci po kilkanaście godzin na dobę, uczący się i pracujący równocześnie. Nie misiewiczowali, tym bardziej są rzadkością. Może niewielu ich, ale są. Najbardziej boli właśnie to - że niewielu.

    Nie należą do miałkiej a głośnej ciżby patRYJotów o bezkrytycznie mniemanej własnej ważności. Ci ostatni, poza wrzaskiem - prochu nie wymyślą, książki nie napiszą, prawdziwej firmy i marki nie stworzą; co mogą stworzyć? Grzęzawisko.
    I tak, oni zostali zaniedbani, pozbawieni rzetelnej edukacji, ale może im się nie chciało i sami się swojej szansy pozbawili?
    Dlatego według mnie nie we wszystkim można winić inteligencję jako grupę. Tak nieliczną (zwłaszcza po rzezi wojennej, najliczniej wówczas niszczoną), "cienką warstwę", jak sam Autor określił.
    --
    Musicie baczyć aby nie wyzyskiwali Waszej wiary ci, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony. Wincenty Witos
  • sorel.lina 17.09.19, 01:11
    Alert...!

    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/71334137_508401686643994_8155437764553211904_o.jpg?_nc_cat=105&_nc_oc=AQm_Bd9s95uvDwR05J-DqHkn9nfTU0Re46XVOy7hRr60QQnCKZtVV9ntz6ORdBG1WGk&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=de6ca75614f61347c35d3aa4a63aa9cf&oe=5E0BBAF9
  • 1agfa 17.09.19, 01:28
    wiesci24.pl/2019/09/16/ustawa-medialna-pis-1933/
    "...Pomysły PiS dotyczące dziennikarzy wzorowane na ustawie rządu Hitlera z 1933 roku?

    Samorząd prasowy i rejestr dziennikarzy funkcjonowany w III Rzeszy. „Krótka lekcja z historii mediów w Europie. W 1933 w Niemczech uchwalono Schriftleitergesetz, czyli nowe prawo prasowe. Dziennikarzami mogły być jedynie osoby wpisane na listę przez Izbę Dziennikarzy Rzeszy, część Izby Kultury Rzeszy nadzorowanej przez min. propagandy Goebbelsa”. – przypomniał Bartosz Wieliński. Czyżby PiS wzorował się na tych rozwiązaniach?
    Prawo używania tytułu redaktora przysługiwało tylko osobom, które spełniały warunki ówczesnej ustawy. Dla wykonywania zawodu dziennikarza wymagane były obywatelstwo, zdolność piastowania urzę­dów publicznych i posiadanie obywatelskich praw honorowych, aryjskie po­chodzenie oraz małżeństwo z osobą aryjskiego pochodzenia, ukończony 21 rok życia, zdolność do działań prawnych oraz umiejętności duchowego oddziaływania na społeczeństwo. Koniecznym warunkiem była roczna praktyka w redakcji dziennika, czasopisma lub agencji.
    Wprowadzono też państwowy rejestr dziennikarzy, z którego skreślano za poglądy odbiegające od linii władzy a niepokornych wsadzano do więzień. Ale to nie koniec.

    Ustawa tworzyła też samorząd zawodowy, którego szefa mianował minister propagandy. Nadzór nad działalnością związku sprawował również minister propagandy. Wprowadzono sądy prasowe, które składały się zaufanych ludzi władzy… Wszystko to przypomina niestety dzisiejsze pomysły PiS.

    Co szykuje Polsce Kaczyński, jeśli zdoła utrzymać władzę? ..."

    źródło: Twitter
    wiesci24.pl/2019/09/16/ustawa-medialna-pis-1933/
    Pod linkiem szczegóły na twitterze.
    --
    Musicie baczyć aby nie wyzyskiwali Waszej wiary ci, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony. Wincenty Witos
  • 1agfa 17.09.19, 01:31
    A jednak dobrej, spokojnej nocy, Sorellino kwiat i Wszystkim : )
    Jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie...
    --
    "Zrobili sobie z patriotyzmu zwyczajne przedsiębiorstwo, w którym piórem i językiem reklamują i powiększają większe i mniejsze czyny przez siebie dokonane, a nawet- co gorsza - dokonane przez innych". Wincenty Witos

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka