Dodaj do ulubionych

Wyborcza fair-play

08.10.19, 10:45
Radny Prawa i Sprawiedliwości zniszczył plakat wyborczy politycznego konkurenta startującego z list Koalicji Obywatelskiej. Policjanci ukarali radnego upomnieniem.

Działania radnego Krzysztofa Więckowskiego, wiceprzewodniczącego rady miejskiej w jednym z najmniejszych polskich miast - Wyśmierzycach - nagrała kamera zawieszona na jednym z lokalnych sklepów.

- Podjechał swoim dostawczym autem, zastawiając widok na ścianę budynku, na której wisiały dwa plakaty wyborcze: mój i konkurencji z Prawa i Sprawiedliwości. Gdy po sekundzie odjechał, mojego plakatu już nie było - mówi Andrzej Oziębło, samorządowiec, który startuje z szóstego miejsca na listach Koalicji Obywatelskiej w regionie.

Sprawę zgłosił jeszcze tego samego dnia – czyli 18 września – policjantom z komendy powiatowej w Białobrzegach.
- Film z monitoringu zamieściłem na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych. Natychmiast rozdzwonił się telefon, w Wyśmierzycach tylko jedna osoba ma takie auto – mówi nam samorządowiec.

Do samego wiceprzewodniczącego rady miejskiej udało nam się dodzwonić, jednak przerwał połączenie. Nie zareagował na pytania przesłane w SMS-ach.

Krzysztof Więckowski jest zarazem członkiem komisji wyborczej w Wyśmierzycach wskazanym przez komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości.
- Będę apelował do swojej politycznej konkurencji o wycofanie tej kandydatury. Jeśli niszczy materiały wyborcze, to do czego się może posunąć w komisji wyborczej? – mówi Oziębło, poszkodowany. (www.tvn24.pl)
Edytor zaawansowany
  • sorel.lina 08.10.19, 11:05
    Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1.
    Wywiad ze Sławomirem Neumannem.


    Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

    Telewizja państwowa opublikowała w piątek nagranie z zamkniętego spotkania sprzed dwóch lat, na którym słychać posła PO Sławomira Neumanna w rozmowie z lokalnymi działaczami partii. Szef pomorskiej Platformy w ostrych i niecenzuralnych słowach mówi m.in. o sporach wśród działaczy w Tczewie, a także o ewentualnych zarzutach prokuratorskich dla samorządowców wywodzących się z jego obozu politycznego.

    Temat nagrań, na których słychać Neumanna, był jednym z głównych podnoszonych przez programy informacyjne telewizji publicznej. W dwóch wydaniach "Wiadomości" TVP1 o godz. 19.30 - w piątek i sobotę - do materiałów włączono także krótkie fragmenty wywiadu udzielonego TVN24 i "Faktom" TVN przez polityka Platformy Obywatelskiej.

    Dobór fragmentów, ich montaż i komentarz reporterów "Wiadomości" dawał jednak wrażenie, że rozmowa na antenie TVN24 była krótka i została przerwana w dogodnym dla Neumanna momencie. Tak nie było.

    "Wiadomości" TVP1 wycinają fragment wywiadu

    Wywiad w TVN24 został wyemitowany w piątek, 4 października o godz. 13.03. Trwał prawie 12 minut. W rozmowie z reporterami TVN24 i "Faktów" TVN w dniu publikacji nagrań Neumann tłumaczył, że "czasami sytuacja jest taka, że nie sposób nie przekląć".
    - Z tego nie jestem dumny, za to przepraszam
    - powiedział.

    W wydaniu piątkowym w materiale telewizji publicznej autor mówi, że "Sławomir Neumann jest wyraźnie zdenerwowany opublikowaniem jego wypowiedzi", po czym emitowany jest fragment rozmowy z anteny TVN24 - zaledwie 11 sekund. Kończy go komentarz Dominika Cierpioła, reportera "Wiadomości" TVP1: "Chwilę później telewizja TVN przerwała relację z rozmowy z Neumannem". Następnie wykorzystany jest obraz ze studia TVN24, gdy prowadząca mówi: "I to komentarz Sławomira Neumanna".

    Tak naprawdę jednak, na antenie TVN24 - po zacytowanych przez TVP1 słowach Neumanna "Nie zdarzyło się pani przekląć w prywatnej rozmowie?" - wywiad trwał jeszcze prawie 1,5 minuty, zanim przeniesiono się do studia.
    Pełna wypowiedź w tym fragmencie rozmowy (zanim padło kolejne pytanie) brzmiała natomiast: "Nie zdarzyło się pani przekląć w prywatnej rozmowie? Mnie, niestety się zdarzyło. Za to przepraszam. Jeszcze raz mam przeprosić? Jeszcze raz za to przepraszam".

    Dziennikarz TVP1 nie wspomniał także, że przytacza fragment dłuższej rozmowy. Nie została ona, jak może odnieść wrażenie oglądający, przerwana na antenie w dogodnym dla Neumanna momencie, a zakończona po kilkunastu minutach, gdy nie dotyczyła już stricte nagrań.

    W sobotnim wydaniu "Wiadomości" także wykorzystano fragment wypowiedzi Neumanna dla TVN24, tyle że jeszcze krótszy - niecałe 4 sekundy. Poprzedzony on został wypowiedzią Krzysztofa Czabańskiego, przewodniczącego Rady Mediów Narodowych i kandydata PiS do Sejmu. "Gdyby media publiczne były osłabione albo gdyby nie było ich w ogóle, to o czym my byśmy się dowiedzieli? Czy my byśmy się dowiedzieli o taśmach Neumanna? Podejrzewam, że nie" - mówił Czabański.

    Na pytanie Czabańskiego odpowiada reporter "Wiadomości" TVP1, który czyta: "Potwierdza to postawa niektórych dziennikarzy sympatyzujących z opozycją", po czym pojawia się fragment rozmowy TVN24 ze Sławomirem Neumannem, a właściwie sama jej końcówka. "Będzie równo oceniane przez niezależ..." - słychać mówiącego polityka PO, po czym prowadząca studio TVN24 Justyna Sieklucka mówi: "I to komentarz Sławomira Neumanna".

    Rzeczywiście, końcówka zdania wypowiadanego przez Sławomira Neumanna na antenie TVN24 została przycięta. Był to jednak sam koniec kilkunastominutowej wypowiedzi, w której polityk odpowiadał na liczne pytania dziennikarzy stacji. Nie był to także jedyny materiał na antenie TVN24 o "taśmach Neumanna".

    Manipulacja nagraniem

    Z fragmentów wywiadu dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN ze Sławomirem Neumannem, wykorzystanych przez "Wiadomości" TVP1, można odnieść wrażenie, że politykowi temu nie zadano pytań o nagrania, rozmowę przerwano w dogodnym dla niego momencie, a jego cała wypowiedź trwała zaledwie kilka sekund. Wrażenie to ma wzmocnić poprzedzenie emisji fragmentów wywiadu słowami o "dziennikarzach sympatyzujących z opozycją", a także przemontowanie końcówki rozmowy.

    To manipulacja i wprowadzanie widzów w błąd. Rozmowa ze Sławomirem Neumannem, która została wyemitowana na antenie TVN24, trwała prawie 12 minut. W jej trakcie polityk PO był kilkukrotnie pytany o sprawę nagrań, w tym m.in. o swoje niecenzuralne wypowiedzi, stosunek do wyborców i mieszkańców Tczewa oraz o "zarzuty prokuratorskie, które mogą pomóc w wygraniu wyborów", o czym w nagranej rozmowie mówił Neumann.

    Zamieszczamy pełne wideo z anteny TVN24. Przejście do studia nastąpiło w samej końcówce komentarza Neumanna do pytania dotyczącego przegranych przez PO poprzednich wyborów parlamentarnych "przez taśmy". Trwał on ponad minutę.

    https://n-13-6.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/v/7af6266cc52234b5aa339b16695f7fc4/2a8bb726-1dc3-4629-876a-f382ff15e2d8/S/000.jpg?srcmode=0&srcx=1/1&srcy=1/1&srcw=1/1&srch=1/1&dstw=952&dsth=535&quality=80&type=1

    Materiał "Wiadomości" TVP1 z soboty dostępny jest w internecie, piątkowego - zatytułowanego "Neumann: rzygam Tczewem, tam są po*eby" - już nie ma (zachował się jedynie ślad po nim na stronie tvp.info w narzędziach archiwizujących strony internetowe), podobnie jak całego głównego wydania "Wiadomości" TVP1 z tego dnia.

    - To prywatne spotkanie z kilkoma osobami z tczewskiej Platformy. Było nagrywane przez jednego z uczestników, który został później z Platformy wyrzucony - tłumaczył poseł. Dodał, że spotkanie zarejestrowała "osoba, która miała ambicje startowania na prezydenta Tczewa, ale nie miała takiego wsparcia w Platformie".

    Neumann przeprosił mieszkańców Tczewa za ówczesnych lokalnych działaczy PO, przeprosił także wszystkich, którzy byli zniesmaczeni rozmową.

    W niedzielę Neumann w oświadczeniu przekazanym Polskiej Agencji Prasowej poinformował o rezygnacji z przewodniczenia klubowi parlamentarnemu Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska.

    Autor: Beata Biel, gabs
    Źródło: Konkret24, TVN24
  • sorel.lina 08.10.19, 11:12
    https://r-scale-c0.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/7af6266cc52234b5aa339b16695f7fc4/de5921cc-7bd3-4d78-b54f-6e9d776f3209.jpg?type=1&srcmode=0&srcx=1/1&srcy=1/1&srcw=1/1&srch=1/1&dstw=640&dsth=360&quality=80

    Sędzia Anna Bator-Ciesielska z warszawskiego Sądu Okręgowego już kilka razy odmówiła orzekania z sędziami, których nazwiska pojawiają się w mediach w kontekście afery hejterskiej - zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego sędziów: Michała Lasotę i Przemysława Radzika. Po pierwszej odroczonej z tego powodu rozprawie, wiceprezes Sądu, powołany przez Zbigniewa Ziobrę Sławomir Machnio, zlecił wizytatorowi przygotowanie opinii na ten temat. Sędzia Bator-Ciesielska odmówiła rzecznikowi dyscyplinarnemu złożenia wyjaśnień w tej sprawie.

    "Decyzja jedynie słuszna"

    Sędziowie zgodnie popierają zachowanie Anny Bator-Ciesielskiej. - Podziwiam panią sędzię. Uważam, że tak sędzia może zrobić. To była jej decyzja i w pełni ją szanuję – powiedział prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Krystian Markiewicz. Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya stwierdził, że zachowanie Anny Bator-Ciesielskiej było prawidłowe, a Monika Frąckowiak z "Iustitii" przyznała, że podjęta przez sędzię decyzja jest precedensowa. – Ale jedynie słuszna w tych okolicznościach sprawy – dodała. - Jeśli sędzia uznała, że z pewnych przyczyn nie jest w stanie orzekać w składzie, do czasu wyjaśnienia problemów, które narosły wokół jednego z członków składu orzekającego, to chyba słusznie, że odroczyła – skomentował profesor Maciej Gutowski. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu ocenił, że sędzia "wybrała mniejsze zło". - Uznała, że lepiej sprawę odroczyć i poczekać na wyjaśnienie tak zwanej afery hejterskiej, niż orzekać z kimś, o kim mogłoby się okazać, że jest w tę aferę uwikłany – dodał profesor.

    Opinia sędzi wizytator

    W niejawnym raporcie, do którego dotarł reporter "Polski i Świata" Michał Tracz, sędzia wizytator jednoznacznie określiła postępowanie Anny Bator-Ciesielskiej i nie stwierdza w nim proceduralnych nieprawidłowości. Opinia nie dotyczy zachowania sędziego Przemysława Radzika, ale podstaw prawnych wydania postępowania o odroczeniu sprawy i skierowaniu pytań prejudycjalnych do TSUE.
    - Żadnemu z negatywnych bohaterów afery nie postawiono żadnych zarzutów. (…) Natomiast postępowania wobec tych, którzy byli przedmiotem hejtu, cały czas się toczą, a rzecznicy dyscyplinarni to postępowania dyscyplinarni działają pełną parą – zwrócił uwagę Bartłomiej Przymusiński z "Iustitii".

    Raport podpisany jest przez sędzię Annę Nowakowską - zaopiniowała w nim, że "nie znajduje podstaw do kwestionowania dopuszczalności wydania (...) postanowienia przez przewodniczącą 3-osobowego składu". Sędzia jednoznacznie oceniła, że inny pogląd na tę sprawę "powodowałby sytuacje nie do zaakceptowania, gdyż albo sędzia przewodnicząca orzekałaby niezgodnie ze swoim przekonaniem, albo musiałaby mieć uprawnienie do (...) nakazania sędziemu referentowi wydanie postanowienia określonej treści". Najważniejszym zdaniem w opinii jest stwierdzenie, że "żaden z tych wariantów nie da się pogodzić z zasadą niezawisłości sędziowskiej".
  • sorel.lina 08.10.19, 11:18
    Jak członek Komisji Etyki KRS pomagał "małej Emi" zredagować e-mail z paszkwilem na szefa "Iustitii"

    Sędzia Rafał Puchalski w czerwcu zeszłego roku pomagał internetowej hejterce dobrać właściwe słowa i zwroty w e-mailu, który później został wysłany do tysięcy członków "Iustitii", by zdyskredytować szefa stowarzyszenia Krystiana Markiewicza. Puchalski zgłaszał konkretne propozycje redakcyjne oraz był tą osobą, która zatwierdzała ostateczną treść hejterskiego e-maila "małej Emi".

    - 25 czerwca 2018 r. na adresy e-mailowe ponad dwóch tysięcy członków Stowarzyszenia “Iustitia” trafił czterostronicowy paszkwil dotyczący sędziego Markiewicza. W e-mailach oraz listach pojawiły się m.in. sugestie, że sędzia nakłaniał kobietę do aborcji

    - Paszkwil trafił także na adres domowy sędziego. Jak pisaliśmy 19 sierpnia 2019 r., adres dostarczył internetowej hejterce ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak

    - Okazuje się, że "redaktorem nadzorującym" treść owego e-maila, który miał sędziego Markiewicza zdyskredytować – był sędzia Rafał Puchalski

    - Puchalski jest prezesem Sądu Okręgowego w Rzeszowie oraz członkiem Komisji Etyki Krajowej Rady Sądownictwa

    Onet w serii tekstów ujawnił, że osoby pracujące w Ministerstwie Sprawiedliwości wykorzystywały internetową hejterkę do ataków na niewygodnych dla władzy sędziów.
  • sorel.lina 08.10.19, 11:20
    TVP Info przegrało proces wyborczy z Borysem Budką. "Kłamali na mój temat"

    Wybory parlamentarne 2019. Sąd Okręgowy w Gliwicach nakazał TVP Info sprostowanie informacji na temat rachunku za drogi lek, którą na antenie telewizji pokazał Borys Budka, kandydat Koalicji Obywatelskiej do Sejmu.

    - TVP Info kłamała na mój temat, co potwierdził sąd - mówi Borys Budka
  • sorel.lina 08.10.19, 11:26
    Obecny szef ABW pomagał spółce w zmaganiach z kontrolą skarbową

    Obecny szef ABW profesor Piotr Pogonowski kilka lat temu przygotowywał opinie prawne dla firmy handlującej złomem. Miały pomóc spółce w jej zmaganiach z kontrolą skarbową.
    "Sam fakt, że adwokat broni osobę podejrzewaną o popełnienie zbrodni, nie czyni go współsprawcą" - brzmi fragment odpowiedzi, którą przesłał nam w tej sprawie zespół prasowy ABW.
    Od czterech lat Piotr Pogonowski kieruje największą polską służbą specjalną – Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jedno z najważniejszych śledztw, w którym biorą udział podlegli mu funkcjonariusze – pod nadzorem prokuratury w Białymstoku - dotyczy "luki VAT-owskiej". Śledczy badają, czy politycy i urzędnicy w czasie ośmiu lat rządów PO-PSL przyzwalali na działanie mafii VAT.
    (...)
    iskus bez milionów? Prawna batalia spółki DROP SA zakończyła się w czerwcu tego roku, gdy prawomocny wyrok ogłosił Naczelny Sąd Administracyjny. Z odpowiedzi, które przesłał nam zespół prasowy ABW wynika, że spółka ostatecznie spłaci zasądzoną kwotę 27 milionów 545 tysięcy 369 złotych, której żąda od niej fiskus: "Z informacji powszechnie dostępnych (komunikat giełdowy spółki - red.) wynika, że spółka DROP SA – w związku z orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego – utworzyła rezerwę na zobowiązania podatkowe objęte wyrokiem sądu". Faktycznie taki komunikat spółka wystosowała w dzień po ogłoszeniu wyroku przez NSA. Tyle że miesiąc później spółka wydała kolejny komunikat: "Zarząd informuje, że otrzymał postanowienie Naczelnika Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego o umorzeniu postępowań egzekucyjnych prowadzonych wobec majątku Spółki w łącznej kwocie należności głównej na dzień umorzenia postępowania 26 milionów 91 tysięcy 143 złotych wobec stwierdzenia bezskuteczności egzekucji…". Kolejny komunikat - z 2 sierpnia br. - to informacja, że wydział gospodarczy warszawskiego sądu rejonowego "zgodnie z wnioskiem spółki o ogłoszenie upadłości ustanowił tymczasowego nadzorcę sądowego w celu zabezpieczenia majątku".
    Autor: Robert Zieliński (Robert_zielinski@tvn.pl) / Źródło: tvn24.pl

    cały artykuł tutaj:
    www.tvn24.pl/obecny-szef-abw-piotr-pogonowski-pomagal-spolce-w-zmaganiach-z-kontrola-skarbowa,975453,s.html
  • 1agfa 08.10.19, 11:35
    Kłamstwo łagodnie powiedziane. Oszczerstwo lub szalbierstwo - właściwsze wg mnie słowa. Manipulacja żerująca na niewiedzy ludzi, bo mało kto orientuje się w mętnych przepisach, prawdopodobnie świadomie mętnych, jak w tym przypadku.
    W TVPis jest dużo miejsca na propagandę i dla propagandystów, zwanych dziennikarzami.
    "Ciemny lud to kupi", powiedzenie i dewiza ich szefa.
    --
    Nie może być tak, że władza raz do roku obchodzi święto Konstytucji, a na co dzień Konstytucję obchodzi. DT

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka