Dodaj do ulubionych

Sursum corda!

14.10.19, 15:37
Miał być Budapeszt nad Wisłą.
zbbbbbaaaafffffccccca zapluwało się na myśl samą o podobny do węgierskich stosunków społecznych. Opozycji o zerowej sile i braku zdolności do przejęcia władzy zwłaszcza wobec demolki wszelkich instytucji demokratycznych (z sądownictwem i mediami na czele - tego, przynajmniej dotychczas, pisony nie stratowały).

A tymczasem:

Reprezentujący opozycję Gergely Karacsony w niedzielnych wyborach samorządowych wygrał z Istvanem Tarlosem bitwę o stanowisko burmistrza Budapesztu. Wstępne wyniki pokazują, że przeciwnikom Fideszu udało się też wygrać w 10 z 23 największych miast Węgier.

Przegrana Fideszu w stolicy Węgier jest o tyle istotna, że jest to pierwszy od 2010 roku moment, kiedy opozycja może powiedzieć o jakimkolwiek wyborczym sukcesie. Wcześniej przez blisko dekadę partia Viktora Orbana zgarniała wszystko, co tylko było do wzięcia. Wygrywała w wyborach parlamentarnych, samorządowych i do parlamentu Europejskiego.

Oczywiście w niedzielę 13 października Węgrzy znów dali zwycięstwo ludziom Orbana. Po podliczeniu 81.6 proc. głosów jest już pewne, że to kandydatów koalicji Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) najczęściej zaznaczano na kartach do głosowania.

W samym Budapeszcie Gergely Karacsony, reprezentujący połączone ugrupowania opozycyjne, zdobył 50.6 proc. głosów. Jego kontrkandydat z Fideszu, rządzący miastem Istvan Tarlos, mógł liczyć na 44.3 proc. głosów. Jeszcze przed podaniem oficjalnych wyników pogratulował swojemu konkurentowi. Karacsony stwierdził z kolei, że zwycięstwa opozycji w kilku głównych miastach to początek drogi do odebrania władzy Fideszowi. O to będzie jednak ciężko – rządząca partia wygrała w ponad połowie miast powyżej 5 tys. mieszkańców, a jej dominacja na terenach wiejskich jest obecnie niepodważalna.

Opracował: Jakub Bojakowski
Źródło: Reuters


Tak więc W górę serca! Ducha nie traćcie! Skoro można było na Węgrzech to tym bardziej można będzie i u nas!
Jeśli nie uda się sfałszować wyniku głosowania na ostatniego senatora i mandat zdobedzie przedstawiciel opozycji, to już odbito jedną ważną instytucję demokratyczną!
Skończy się samowładztwo debila karczewskie a przede wszystkim postawiony zostanie kres procedowaniu ustaw kilka godzin.
Wzrośnie szansa na oddawanie projektów ustawek do konsultacji społecznej, opinii znawców w temacie, a w razie czego można będzie zgłaszać setki poprawek, nad którymi trzeba będzie głosować a to wydłuży proces demolki demokracji.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka