Dodaj do ulubionych

Wielka Księga Poetów

  • kogucik.2972 26.10.09, 19:09
    PTASZKI W KLATCE


    "Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -

    Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".

    "Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;

    Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę".


    SZCZUR I KOT

    "Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego rodzeństwa

    Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.

    Wtem, gdy się dymem kadzidł zbytecznych zakrztusił,

    Wpadł kot z boku na niego, porwał i udusił.


    POTOK I RZEKA

    Potok, z wierzchołka góry lecący z hałasem,

    Śmiał się z rzeki; spokojnie płynęła tymczasem.

    Nie stało wód u góry, gdy śniegi stopniały,

    Aż z owego potoka strumyk tylko mały.

    Co gorsza, ten, co zaczął z hałasem i krzykiem,

    Wpadł w rzekę i na koniec przestał być strumykiem.


    ORZEŁ I JASTRZĄB

    Orzeł, nie chcąc się podłym polowaniem bawić,

    Postanowił jastrzębia na wróble wyprawić.

    Przynosił jastrząb wróble, jadł je orzeł smacznie;

    Zaprawiony na koniec przysmaczkiem nieznacznie,

    Kiedy go coraz żywszy apetyt przenika -

    Zjadł ptaszka na śniadanie, na obiad ptasznika,


    STARY PIES I STARY SŁUGA

    Póki gonił zające, póki kaczki znosił,

    Kasztan, co chciał, u pana swojego wyprosił.

    Zstarzał się. Aż z owego pańskiego pieścidła

    Psisko stare, niezdatne oddano do bydła.

    Widząc, że pies, nieborak, oblizuje kości,

    Żywił go stary szafarz, niegdyś podstarości.


    SYN I OJCIEC

    Każdy wiek ma goryczy, ma swoje przywary;

    Syn się męczył nad książką, stękał ojciec stary.

    Ten nie miał odpoczynku, a tamten swobody:

    Płakał ojciec, że stary; płakał syn, że młody.


    LEW i ZWIERZĘTA

    Lew, ażeby dał dowód, jak wielce łaskawy,

    Przypuszczał konfidentów do swojej zabawy.

    Polowali z nim razem, a na znak miłości

    On jadł mięso, kompanom ustępował kości.

    Gdy się więc dobroć taka rozgłosiła wszędy,

    Chcąc im jawnie pokazać większe jeszcze względy,

    Ażeby się na jego łasce nie zawiedli,

    Pozwolił, by jednego spośród siebie zjedli.

    Po pierwszym poszedł drugi i trzeci, i czwarty.

    Widząc, że się podpaśli, lew, choć nieobżarty,

    Żeby ująć drapieży, a sobie zakału,

    Dla kary, dla przykładu, zjadł wszystkich pomału.


    RYBKA MAŁA I SZCZUPAK

    Widząc w wodzie robaka rybka jedna mała,

    Że go połknąć nie mogła, wielce żałowała.

    Nadszedł szczupak, robak się przed nim nie osiedział,

    Połknął go, a znim haczyk, o którym nie wiedział.

    Gdy rybak na brzeg ciągnął zdobycz okazałą,

    Rzekła rybka: "Dobrze to czasem być i małą"


    KONIEC

    Zmordował się na koniec ten, co bajki prawił,

    Żeby więc do ostatka słuchaczów zabawił,

    Rzekł: "Powiem jeszcze jedną, o której nie wiecie:

    Bajka poszła w wędrówkę. Wędrując po świecie

    Zaszła w lasy głębokie; okrutni i dzicy

    Napadli ją z hałasem wielkim rozbójnicy,

    A widząc, ze ubrana bardzo podle była,

    Zdarli suknie - aż z bajki Prawda się odkryła".



  • zosiadab-2 26.10.09, 20:16
    Kto jest autorem "końca" przypowieści?
    Żeś Waść taki zdolny?...w głowie się nie mieści!
  • kogucik.2972 27.10.09, 17:38
    Między nami nic nie było

    Między nami nic nie było!

    Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,

    Nic nas z sobą nie łączyło

    Prócz wiosennych marzeń zdradnych;



    Prócz tych woni, barw i blasków

    Unoszących się w przestrzeni,

    Prócz szumiących śpiewem lasków

    I tej świeżej łąk zieleni;



    Prócz tych kaskad i potoków

    Zraszających każdy parów,

    Prócz girlandy tęcz, obłoków,

    Prócz natury słodkich czarów;



    Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,

    Z których serce zachwyt piło,

    Prócz pierwiosnków i powojów

    Między nami nic nie było!



    Zwiędły listek



    Nie mogłem tłumić dłużej

    Najsłodszych serca snów,

    Na listku białej róży

    Skreśliłem kilka słów.



    Słowa, co w piersiach drżały

    Nie wymówione w głos,

    Na listku róży białej

    Rzuciłem tak na los!



    Nadzieję, którąm pieścił,

    I smutek, co mnie truł,

    I wszystkom to umieścił,

    Com marzył i com czuł.



    Tę cichą serca spowiedź

    Miałem jej posłać już

    I prosić o odpowiedź

    Na listku białych róż.



    Lecz kiedy me wyrazy

    Chciałem odczytać znów,

    Dojrzałem w listku skazy,

    Nie mogłem dostrzec słów.



    I pożółkł listek wiotki,

    Zatarł się marzeń ślad,

    I zniknął wyraz słodki,

    Com jej chciał posłać w świat!
  • kogucik.2972 27.10.09, 17:44
    A to Zosiu dowód śmiały,
    że gdy Muza daru skąpi,
    wierszokletów rodzaj cały,
    Muzę wódą wnet zastąpi big_grin

    Piosnka pijaka



    Na trzeźwo nie mogę żyć!

    Więc się upijam od rana

    I zawsze z pełnego dzbana

    Do nocy wciąż muszę pić;

    Za każdym kielichem wina

    Piękniejszym staje się świat,

    I urok młodzieńczych lat

    Wstępować w serce zaczyna.



    Zaledwie wypróżnię dzban,

    Piosenkę znajduję na dnie,

    A ona dźwięczy tak ładnie

    Wśród moich samotnych ścian!

    Rozjaśnia duszę pogodą

    I z serca zdejmuje pleśń,

    Wesoła, swobodna pieśń

    Fantazję wskrzesza mi młodą;



    I słyszę kochanki głos,

    Pierwsze miłosne zaklęcia,

    I chwytam dzban mój w objęcia,

    Padając na flaszek stos -

    Zdjętemu błogim marzeniem

    Zda się, że wracam znów

    Do jasnych młodości snów

    Ponad srebrzystym strumieniem!



    Po kwiatach sączy się zdrój,

    A wietrzyk roznosi wonie,

    Pierś ogniem szlachetnym płonie,

    Chcę wznowić rycerski bój,

    W dobranym braci orszaku -

    Ochoczo biegnę na szturm

    I słyszę w odgłosie surm:

    "Zwycięstwo przy białym ptaku!"



    Pośpieszam, co zdąży koń,

    I u nóg kochanki klęczę,

    Ona z obłoków rwie tęczę

    I moję ozdabia skroń;

    W rodzinne przychodzę strony

    I witam rzucony dom,

    I matki radosnym łzom

    Powierzam zdobyte plony...



    W pośrodku ojczystych pól...

    Lecz tu się sen mój ucina;

    Fantazji gdy braknie wina,

    Powraca zgłuszony ból -

    Każda odnawia się rana -

    Na trzeźwo nie mogę żyć...

    A więc pozwólcie mi pić

    Z mojego pełnego dzbana.
  • zosiadab-2 27.10.09, 19:22
    Ze złości aż płoną lica!
    ADAM ASNYK PIJANICA?ja nie wierzę takim wierszom,
    ta wiadość jest mi pierwszą!
    Więc zdementuj to kogutku,
    bo mam serce pełne smutku!
  • zosiadab-2 28.10.09, 09:45
    Od kogutka wiem już wszystko!
    Nie chcę żadną być artystką!
  • mimbla.londyn 27.10.09, 23:56

    Liebert Jerzy "Uczę się ciebie człowieku"


    Uczę się ciebie człowieku.
    Powoli się uczę, powoli.
    Od tego uczenia trudnego
    Raduje się serce i boli.

    O świcie nadzieją zakwita,
    Pod wieczór niczemu nie wierzy,
    Czy wątpi, czy ufa - jednako -
    Do ciebie, człowieku, należy.

    Uczę się ciebie i uczę
    I wciąż cię jeszcze nie umiem -
    Ale twe ranne wesele,
    Twą troskę wieczorną rozumiem.
  • mimbla.londyn 28.10.09, 00:06

    Bolesław Leśmian

    Dwunastu braci wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o dziewczynie,
    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

    Mówili o niej: \\" Łka więc jest!\\" - i nic innego nie mówili,
    I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...

    Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

    \\"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą
    powlecze\\" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

    Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

    Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze
    bledną...
    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

    Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
    I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni...

    I dzwoni w przód ! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

    \\" O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą
    powlecze!\\" -
    Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze .

    Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
    I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...





  • mimbla.londyn 28.10.09, 00:09

    Aleksander Fredro "Bajeczka o osiołku "

    Osiołkowi w żłoby dano,
    W jeden owies, w drugi, siano.
    Uchem strzyże, głową kręci.
    I to pachnie, i to nęci.
    Od któregoż teraz zacznie,
    Aby sobie podjeść smacznie?
    Trudny wybór, trudna zgoda -
    Chwyci siano, owsa szkoda.
    Chwyci owies, żal mu siana.
    I tak stoi aż do rana,
    A od rana do wieczora;
    Aż nareszcie przyszła pora,
    Ze oślina pośród jadła -
    Z głodu padła.

  • mimbla.londyn 28.10.09, 00:13

    La Fontaine "Czapla, ryby i rak. "

    Czapla stara, jak to bywa,
    Trochę ślepa, trochę krzywa,
    Gdy już ryb łowić nie mogła,
    Na taki się koncept wzmogła.
    Rzekła rybom: "Wy nie wiecie,
    A tu o was idzie przecie."
    Więc wiedzieć chciały,
    Czego się obawiać miały.
    "Wczora
    Z wieczora
    Wysłuchałam, jak rybacy
    Rozmawiali: " Wiele pracy
    Łowić wędką lub więcierzem;
    Spuśćmy staw, wszystkie zabierzem.
    Nie będą mieć otuchy,
    Skoro staw będzie suchy."
    Ryby w płacz, a czapla na to:
    "Boleję nad waszą stratą:
    Lecz można złemu zaradzić
    I gdzie indziej was osadzić
    Jest tu drugi staw blisko,
    Tam obierzcie siedlisko.
    Chociaż pierwszy wysuszą,
    Z drugiego was nie ruszą."
    "Więc nas przenieś" - rzekły ryby.
    Wzdrygała się czapla niby;
    Dała się na koniec użyć,
    Zaczęła służyć.
    Brała jedną po drugiej w pysk, niby nieść mając
    I tak pomału zjadając;
    Zachciało się na koniec skosztować i raki,
    Jeden z nich widząc, iż go czapla niesie w krzaki,
    Postrzegł zdradę, o zemstę zaraz się pokusił;
    Tak dobrze za kark ujął, iż czaplę udusił.
    Padła nieżywa:
    Tak zdrajcom bywa.

  • tropem_misia1 29.10.09, 09:29
    Samotność.

    Samotność jest jak deszcz.

    Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;

    z równin niezmiernie szerokich, dalekich,

    w rozległe niebo nieustannie wrasta.

    Dopiero z nieba opada na miasta.



    Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,

    kiedy ulice biegną witać ranek,

    i kiedy ciała nie znalazłszy nic,

    od siebie odsuwają się rozczarowane;

    i kiedy ludzie, co się nienawidzą,

    spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:



    samotność płynie całymi rzekami.

    --
    http://i.frazpc.pl/pliki/2002/board_graf/111927042168543726.jpg
  • mimbla.londyn 29.10.09, 23:47
    Przypowieść o maku

    Na ziarnku maku stoi mały dom,
    Pieski szczekają na księżyc makowy
    I nigdy jeszcze tym makowym psom,
    Że jest świat większy, nie przyszło do głowy.

    Ziemia to ziarnko - naprawdę nie więcej,
    A inne ziarnka - planety i gwiazdy.
    A choć ich będzie chyba sto tysięcy,
    Domek z ogrodem może stać na każdej.

    Wszystko w makówce. Mak rośnie w ogrodzie,
    Dzieci biegają i mak się kołysze.
    A wieczorami, o księżyca wschodzie
    Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.


    Przy piwoniach

    Piwonie kwitną, białe i różowe,
    A w środku każdej, jak w pachnącym dzbanie,
    Gromady żuczków prowadzą rozmowę,
    Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie.

    Matka nad klombem z piwoniami staje,
    Sięga po jedną i piłatki rozchyla,
    I długo patrzy w piwoniowe kraje,
    Dla których rokiem bywa jedna chwila.

    Potem kwiat puszcza i, co sama myśli,
    Głośno i dzieciom, i sobie powtarza.
    A wiatr kołysze zielonymi liśćmi
    I cętki światła biegają po twarzach.


    Wiara

    Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy
    Listek na wodzie albo kroplę rosy
    I wie, że one są - bo są konieczne.
    Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
    Na świecie będzie tylko to, co było,
    A liść uniosą dalej wody rzeczne.

    Wiara jest także, jeżeli ktoś zrani
    Nogę kamieniem i wie, że kamienie
    Są po to, żeby nogi nam raniły.
    Patrzcie, jak drzewo rzuca długie cienie,
    I nasz, i kwiatów cień pada na ziemię:
    Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły.


    Nadzieja

    Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
    Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
    I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
    A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
    Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.

    Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
    Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
    Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
    W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.

    Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
    I że nic nie ma, tylko się wydaje,
    Ale ci właśnie nie mają nadziei.
    Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
    Cały świat za nim zaraz być przestaje,
    Jakby porwały go ręce złodziei.


    Miłość

    Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
    Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
    Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
    A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
    Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
    Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
    Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
    Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
    To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
    Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.



  • vel_rym 30.10.09, 00:03
    A. Bursa

    Poeta

    Poeta cierpi za miliony
    od 10 do 13.20
    o 11.10 uwiera go pęcherz
    wychodzi
    rozpina rozporek
    zapina rozporek
    Wraca chrząka
    i apiat
    cierpi za miliony
    --
    smile vel rym
  • kogucik.2972 30.10.09, 00:07
    A. Bursa

    BAR DLA PSÓW W MIEŚCIE BONN

    Na zachodzie w mieście Bonn
    Dobre serca mają ludzie.
    Przy uliczce w mieście Bonn
    Mały mieści się lokalik.

    Nasi by tam dawno, panie,
    Bibliotekę czy świetlicę,
    Albo żłobek, by oseskom
    Marksizm wpychać w małe główki.

    Ale tam, w mieście Bonn,
    Zachód, panie, zachód, panie,
    Dobre serca mają ludzie,
    Tam - maleńki bar dla psów.

    Wśród wesołych, lśniących psów
    Chodzi kelner Wonny Bóg,
    Uśmiechnięty i niebiański
    Jak z Asyżu dobry święty.

    Chmurny dog, pasiasty drad,
    Wcina kotlet po wiedeńsku,
    Foksterierek chłepta bulion,
    Nóżki w cieście seter żre.

    Na kanapie - miękki plusz,
    Bokser się wyciągnął tłusty,
    Pomarszczony pysk sceptyczny
    Na poduszce miękkiej legł.

    Biedny Miki, biedny Mix,
    Taki słaby masz żołądek,
    Ale szynka dziś bez tłuszczu,
    Może jednak... Pozwól Mix...

    Ulicami zimny wiatr,
    ćmi za oknem noc niemiecka.
    W drzwiach kuchennych czarna postać:
    - Co nowego, pani Schultz?

    - Bieda? No cóż, jest tu łyżka.
    Dzisiaj zostawili dość.
    Pieski jakoś niełakome,
    Możesz sobie pani zjeść.

    Na zachodzie w mieście Bonn
    Luksus, panie, cuda, panie,
    Dobre serca mają ludzie,
    Tam - maleńki bar dla psów.
  • mimbla.londyn 30.10.09, 02:15
    tomik: Mylne wzruszenia Miron Bialoszewski


    "NIE WYCHYLAĆ SIĘ, NIE WYCHYLAĆ
    nie cochwilać
    mieć głowę
    w dalszym ciągu
    daleko od wierzchu
    a ręce przy sobie-wieszczu"
  • vel_rym 30.10.09, 08:51
    Ktoś,

    Kto kocha,

    Nie jest tym, co

    Umrze.

    Więc choć skądinąd wie, że śmierć poufnie

    Dowiadywała się nawet u księży

    I przodowników policji,

    Wierzy.



    Ktoś,

    Kto wierzy,

    Nie jest tym, co

    Żebrze.

    Więc choć go bolą wszystkie rany cięte

    Siekierą światła aż do kości rdzenia,

    Swoje powietrze łykając

    Czeka.



    Ktoś,

    Kto czeka,

    Nie jest tym, co

    Kupi.

    Więc choć odmienia imię swej zasługi

    Przez pory roku i księżyca kwadry,

    Gorzka sól klęski siada na

    Wargi.
    --
    smile vel rym
  • kogucik.2972 30.10.09, 09:59
    W wątku tym - jak wszyscy wiemy-
    nazwisko autora podajemy.
    Tu poetów cytujemy.
    --
    FORUM W SWOIM RODZAJU JEDYNE,
    WYZYWAM WSZYSTKICH NA POJEDYNEK
    http://srv26.odsiebie.com/VSpXX1FZUBgBRD1ZXTJUW11jDF1bRFZJUntiYWRPZjZtTTk=/XSpRVlUHDRwPTlpWT35RUEMnQx8BFQBPGBNX8OBjTwgLJGRtN282JDhxxxxZjo=/kurczak%20ma%C5%82y.gif
  • vel_rym 30.10.09, 11:27
    Wojaczek
    --
    smile vel rym
  • zosiadab-2 30.10.09, 10:13
    Jan Twardowski
    -To moi najlepsi parafianie-mówił ksiądz proboszcz oprowadzając po
    cmentarzu-Nie obmawiają mnie,nie piszą na mnie anonimów i przynoszą
    najwięcej dochodów.
    ---
    Na cmentarzu w Wołominie na jednym z nagrobków przeczytałem
    napis:"Szanuj zdrowie,
    bo jak nie,
    to cię spotka
    to co mnie!"
    ---
    Mówiono mi także o innym nagrobku:"Tu leży mąż,co dręczył mnie
    wciąż.A teraz drogi mężu odpoczniemy sobie,ja w domu,a ty w grobie."
    ---
    Opowiadano mi również taką historię:"Jeden z dziedziców postawił
    nagrobek,na którym kazał wyryć napis"Dobry z Ciebie był parobek,więc
    ci stawiam ten nagrobek" Zdarzyło się,że po pewnym czasie ktoś kredą
    dopisał"Kiedyś stawiał ten nagrobek,to już nie był twój
    parobek,ani tyś mu nie był panem. Pocałuj go w ...piszczel. Amen.
    ---
    Dziadek żalił się wnuczkowi:
    -Mam kłopot. Niedługo umrę,nie chcę obarczać rodziny kłopotami.Taka
    droga trumna,jeszcze droższy grób,samo otwarcie grobu drogo
    kosztuje.Moje dzieci będą miały zmartwienie.
    Wnuczek pomyślał chwilę i wykrzyknął:
    -Mam pomysł!Będzie taniej,gdyby tak ktoś dziadka zeżarł!
  • 1agfa 30.10.09, 20:55
    Witam Kogucika, miłego sąsiada,
    bardzom jest spóźniony,
    wierszem słabo gadam smile
    Z Podwórka przychodzęsmile
    sąsiada nie nachodzę?
    A więc tu poniżej
    Mistrza Prawdziwego,
    Chaucera, wiersz wpiszę;
    czytania miłego smile

    Bardziej niż koral grzebień miał czerwony
    I jakby mury kasztelu strzępiony.
    Bielszy od lilii kazdy jego pazur,
    Łapy i takoz ostrogi jak lazur.
    Dziób czarny, lśniący niby gagat szklisty,
    A kolor piórek prawdziwie złocisty.
    Ów kur szlachetny siedem miał kokoszy
    W swoim władaniu dla męskich rozkoszy.
    One kochanki i siostry nadobne
    Kolorem piórek do niego podobne,
    Lecz najpiekniejsza miała szyjkę złotą
    Kokoszka zwana panną Pertelotą.

    Chaucer, opis koguta (Opowieść Księdza z orszaku Przeoryszy)

    Być takim Kogucikiem!! wink

    Wesołych i dobrych wierszy,
    kazdy dzień niech bedzie (coraz to) lepszy.
    I gify czasem pożyczę,
    Jesli protestu nie "zaliczę".
    --
    agfa
  • kogucik.2972 30.10.09, 21:40
    Przychodź kiedy tylko chcesz,
    i co zechcesz - śmiało bierz !
    A że pięknie chwalisz drób,
    jam przyjaciel Twój po grób !


    --
    FORUM W SWOIM RODZAJU JEDYNE,
    WYZYWAM WSZYSTKICH NA POJEDYNEK
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/sc/vyfr/GEQ2bM370oG11hsltX.jpg
  • mimbla.londyn 30.10.09, 22:39

    Kochani ludożercy
    nie patrzcie wilkiem
    na człowieka
    który pyta o wolne miejsce
    w przedziale kolejowym

    zrozumcie
    inni ludzie też mają
    dwie nogi i siedzenie

    Kochani ludożercy
    poczekajcie chwilę
    nie depczcie słabszych
    nie zgrzytajcie zębami

    zrozumcie
    ludzi jest dużo będzie jeszcze
    więcej wiec posuńcie się trochę
    ustąpcie

    Kochani ludożercy
    nie wykupujcie wszystkich
    świec sznurowadeł i makaronu

    Nie mówcie odwróceni tyłem:
    ja mnie mój moje
    mój żołądek mój włos
    mój odcisk moje spodnie
    moja zona moje dzieci
    moje zdanie

    Kochani ludożercy
    nie zjadajmy się Dobrze
    bo nie zmartwychwstaniemy
    Naprawdę
  • ave.duce 31.10.09, 20:59
    "Ulica szarlatanów"

    Szarlatanów nikt nie kocha.
    Zawsze sami.
    Dla nich gwiazdy świecą w górze
    i na dole.
    W tajnych szynkach piją dziwne
    alkohole.
    I wieczory przerażają
    bluźnierstwami.

    Wymyślili swe tablice
    szmaragdowe.
    Krwią dziewicy wypisali
    charaktery.
    Strachy w liczbach: 18,
    3 i 4.
    Przeklinamy Jezu - Chrysta
    i Jehowę.

    Szarlatani piszą księgi
    o papieżach.
    Zawsze w nocy mówią źle o
    Watykanie.
    Zawsze w nocy słychać szklane,
    szklane łaknie:
    płaczą gwiazdy zaplątane
    w szkła na wieżach.

    Kiedy miesiąc umęczony
    wschodzi na nów,
    alkohole z przerażenie
    drżą słodyczą.
    Nie pomogą alkohole:
    W nocy krzyczą
    łzy fałszywe szmaragdowych
    szarlatanów.

    Bardzo cicho i boleśnie,
    jest nad ranem.
    Dzwonią dzwony, świt pochyla
    się w pokorze.
    Odpuść grzechy szarlatanom,
    Panie Boże,
    wszak Ty jesteś takim samym
    szarlatanem.


    KIG

    --
    http://i25.tinypic.com/1622yck.gif
    Freedom
    Forum ze Dworum
  • zosiadab-2 31.10.09, 00:04
    Z, Rotha
    "Gdzie odeszli?
    oto jest pytanie!
    Wiem,że me myśli
    wiążą ze sobą,
    Gdzie odeszli?
    Za ile mórz,gór i rzek?
    Dlaczego nie zliczę ?
    Odpowiedź echem pozostanie...
    Błagam...odpowiedz Panie!
  • invisible_09 31.10.09, 00:22
    Jacek Kaczmarski
    Powrót


    Ścichł wrzask szczęk i śpiew
    Z ust wypluwam lepki piach
    Przez bezludny step
    Wieje zimny wiatr
    Tu i ówdzie strzęp
    Lub stopy ślad
    Przysypany


    Dokąd teraz pójdę kiedy nie istnieją już narody
    Zapomniany przez anioły porzucony w środku drogi
    Nie ma w kogo wierzyć nie ma kochać nienawidzić kogo
    I nie dbają o mnie światy martwy zmierzch nad moją drogą
    Gdzie mój ongiś raj
    Chcę wrócić tam
    Jak najprościej


    - Szukasz raju!
    Szukasz raju!
    Na rozstajach wypatrując śladu gór?!
    Szukasz raju!
    Szukasz raju!
    Opasuje ziemię tropów twoich sznur...


    Sam też mogę żyć
    Żyć dopiero mogę sam
    Niepokorna myśl
    Zyska wolny kształt
    Tu i ówdzie błysk
    Lub słowa ślad
    Odkrywany


    Wszystkie drogi teraz moje kiedy wiem jak dojść do zgody
    Żadna burza cisza susza nie zakłóci mojej drogi
    Nie horyzont coraz nowy nowa wciąż fatamorgana
    Ale obraz świata sponad szczytu duszy oglądany
    Tam dziś wspiąłem się
    Znalazłem raj
    Raj bez granic


    - Jesteś w raju
    Jesteś w raju
    Żaden tłum nie dotarł nigdy na twój szczyt
    Jesteś w raju
    Jesteś w raju
    Gdzie spokojny słyszysz krwi i myśli rytm...


    - Jestem w raju
    Jestem w raju
    Żaden tłum nie dotarł nigdy na mój szczyt
    Jestem w raju
    Jestem w raju
    Gdzie spokojny słyszę krwi i myśli rytm...

    1980
  • przeprowadzacz22 31.10.09, 23:56

    "Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową
    tęskniłem lata... Każde twoje słowo
    słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze -
    mów do mnie jeszcze...
    Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą,
    słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
    jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę
    mów do mnie jeszcze... "

    Z dedykacja dla D.

  • mimbla.londyn 17.11.09, 15:38


    Zapatrzony w Twoje oczy
    zaplątany w Twoje rzęsy

    które są sztachetą gęstą
    zielonego mego świata

    owinięty jak pierścionek
    wokół serdecznego palca

    (puszki palców jak pięć części
    różowego mego świata)

    chodzę cały dzień strapiony
    potrącany wyśmiewany

    a wieczorem Twoim oczom
    zwierzam cały mój niepokój

    gwiazdy się nad nami trzęsą
    przytul główkę - będzie lepiej

    Zapatrzony aż po rzęsy
    zakochany jeszcze głębiej
  • mimbla.londyn 17.11.09, 19:16

    Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,
    Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,
    Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
    A już jest po jedenastej -- i Słowika nie ma!

    Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
    Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
    Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
    A na deser -- tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

    Może mu się co zdarzyło? może go napadli?
    Szare piórka oskubali, srebry głosik skradli?
    To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
    Piórka -- głupstwo, bo odrosną, ale głos -- majątek!

    Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...
    Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!
    A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,
    Ale wieczór taki piękny, ze szedłem piechotą!"


    smile

    http://img103.imageshack.us/img103/6605/slowik01ol8.jpg
  • mimbla.londyn 27.07.10, 21:17

    Siedzi przed lustrem

    lecz nawet nie wie

    jak jej ładnie do twarzy

    z wierszami



    Siedzi przed lustrem

    i nawet nie wie

    jak śmiga wokół niej

    moje czarne

    skrzydlate pióro





    --
    Dla
    trampowców, podróżników, ciekawych inności świata, tolerancyjnych
    dla różnych kultur. Dla wymiany doświadczeń...
  • llmirka 27.08.10, 02:45
    O, daremne! o, zwodnicze!
    Życie, na co mi cię dano
    I zrządzeniem tajemniczem
    Na stracenie cię skazano?

    Kto złowrogim słowem swoim
    Z nieistnienia w byt mnie wtrącił,
    Namiętności w duszę wpoił
    I zwątpieniem umysł zmącił?

    Nie mam celu, nie chcę świata,
    Serce puste, umysł płonny
    I udręką mnie przygniata
    Rozgwar życia monotonny.

    Przełożył
    Julian Tuwim
  • czaro.01 14.02.10, 04:12
    Śni się lasom - las
    Śnią się deszcze.
    Jawią się raz w raz
    Znikłe maje.

    I mijają znów,
    I raz jeszcze...
    A ja własnych snów
    Nie poznaję

    Z Dziennika (fragment)


    Szumią ptaków loty.
    Łąk szeleszczą runa,
    W słońcu - pożar złoty,
    A na rzece - łuna.

    Co za wonność płynie!
    Co za cisza w niebie.
    Nie płacz - świat nie zginie,
    Gdy mu zbraknie ciebie...


    Bolesław Leśmian
  • czaro.01 17.03.10, 21:36
    (miałam tylko nieco wiosny w palcach...) - Halina Poświatowska

    Miałam tylko nieco wiosny w palcach
    wiatru we włosach
    uśmiech
    rozsypany cienkim dreszczem
    po wodzie
    byłam biedna

    więc Krezus
    przyszedł ubrany w fiolet
    i sypnął złotem
    z przepastnych otchłani nieba

    milion gwiazd
    zatańczyło
    pod brzozowym pniem
    wzięłam gwiazdy
    do zielonej sukienki
    przyszpiliłam żeby świeciły

    noc była ciepła i miękka
    więc kiedy mnie ujrzałeś
    ubraną w noc
    stanąłeś
    olśniony tym bogactwem
    powiedziałeś głucho
    kocham cię
    powiedziałeś -
    kupiłam miłość
    za milion gwiazd
    nieba...
  • llmirka 17.03.10, 21:55
    Prosiłem Boga o siłę, aby triumfować;
    On dał mi słabość, abym nauczył się smaku rzeczy małych.
    Prosiłem o zdrowie, aby robić rzeczy duże;
    On zesłał mi chorobę, abym robił rzeczy lepsze.
    Prosiłem Go o bogactwa, aby być szczęśliwym;
    On dał mi ubóstwo, abym był wrażliwym i mądrym.
    Prosiłem o władzę, aby ludzie liczyli na mnie;
    Dał mi słabość, żebym potrzebował tylko Boga.
    Prosiłem Go o towarzysza, aby nie żyć samemu;
    On dał mi serce, zdolne kochać wszystkich braci.
    Prosiłem o wszystko, aby cieszyć się życiem;
    On dał mi życie po to, abym mógł cieszyć się wszystkim.
    Nie dostałem niczego, o co prosiłem;
    Ale mam wszystko, czego mogłem oczekiwać
    Chociaż mówiłem coś przeciwnego, Bóg mnie wysłuchał
    I jestem najszczęśliwszym z ludzi.
  • sumitra 18.03.10, 09:01
    Stanisław Korab-Brzozowski - Kiedy wiosna...

    Kiedy wiosna w liść ustroi drzewa
    I otuli je miłości tchnieniem,
    Wtenczas bóle, które wiatr im śpiewa,
    One czują liści swoich drżeniem.

    Lecz gdy jesień liście im pozwiewa,
    I otuli smutnym śmierci cieniem,
    Choć wicher jęczy i płacze ulewa,
    One zimnym darzą je milczeniem.

    Tak i serce w rannej życia dobie
    Jękiem wtórzy serc długich żałobie
    I serdecznym współczuciem je darzy.

    Ale kiedy młodość legnie w grobie,
    A zapały szron starości zwarzy,
    Serce milczy - choć się ludzkość skarży.



    --
    http://i40.tinypic.com/1q34uc_th.jpg " Kiedy znów zakwitną białe
    bzy ... "

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać
    z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 19.03.10, 19:19
    Julian Tuwim - Erotyk o bzach

    Bzy gęsto sterczą sztorcem,
    Gruboziarniste i mokre,
    Stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.
    O szóstej rano wstałaś,
    Dziewczyno z prężnym sercem,
    I łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

    Tak wcześnie i już tak gorąco,
    A cóż dopiero w południe,
    Gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy !
    Dziewczyno na palcach wspięta,
    Której ręce tak czule,
    Z taką nadzieją chwytają coraz pełniejsze gałęzie !
    Dziewczyno bardzo szczęśliwa,
    Z listem wycałowanym,
    Z listem okrutnie krótkim,
    Cóż na nie miłość poradzę ?

    Trzęsę się twoim szczęściem
    I drżę jak targane bzy.


    --
    http://i40.tinypic.com/1q34uc_th.jpg" Kiedy znów zakwitną białe bzy..."

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać
    z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • kitani 21.03.10, 13:20
    kiedyś przesłano mi go

    "Siła przyjaźni
    czymże jest przyjaźń niespotykana
    słodkim balsamem na troski duszy
    a może zna się tylko na ranach
    które z miłością uleczyć musi

    ona przychodzi wiernym odbiciem
    poznanej kiedyś w smutku twarzy
    wciąż taka sama przez całe życie
    szepce ci szczerych ust wyrazy

    nieczuła na złych spojrzeń błyski
    prawdy docieka w małych sprawach
    czerpiąc nadzieję z mądrych myśli
    dodaje sił gdy w znoju padasz

    nieraz się spóźnia w życia natłoku
    długo jej nie ma w nagłej potrzebie
    lecz gdy nadchodzi przynosi spokój
    swym zrozumieniem tuląc do siebie

    więc ją pielęgnuj jak wątłe kwiaty
    które wód pragną w gorączce suszy
    podlewaj wiarą tak jak potrafisz
    nim w nową podróż życia wyruszy"


  • sumitra 22.03.10, 08:49
    Wszystkim poetom, rozmawiającym rymem
    życzę powodzenia w rymowaniu.


    Wiesław Musiałowski - Za zrozumienie

    A jeszcze gdyby nazbierać tęsknoty
    i zabrać z sobą, w te nieznane Światy
    stąd: gdzie się ranek budzi w kręgu złotym
    wróbel spod strzechy pobielanej chaty

    ogłasza swoje racje wszem i wobec
    chabry do armii powołane w szyku
    wiatr wszędobylski donikąd wędrowiec
    z echem nad łąką w pastuszym okrzyku
    a hej, a heja!

    znad mgieł porannych skowronkowe trele
    psa ujadanie gospodarza - cichaj!
    szaty marzanny robotnic wesele
    zająca kiedy na randkę pomyka

    za przyzwoleniem kumpla Hubertusa
    bo się naganka szczęśliwie spóźniła,
    a mnie - nie skrucha najbardziej porusza
    lecz to - i tyle spośród wspomnień Miła:

    wóz drabiniasty pełen dobrobytu
    warsztat stolarza od mebli sosnowych
    pod warstwą kiedyś pamiętnik na strychu
    z parą lakierek w kufrze pogrzebowym.



    --
    http://i44.tinypic.com/9atvn4_th.jpg" Kiedy znów zakwitną białe bzy..."

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać
    z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 28.03.10, 17:37
    Hilda Doolittle - Morska Róża

    Różo, szorstka różo,
    zaślubiona morzu w skąpości płatków,
    delikatny, rachityczny kwiecie
    z liściem jak włócznia,

    cenniejszy
    niż mokra róża, co
    triumfalnie wieńczy łodygę -
    jesteś pochwycona w ruchu.

    Okazała ,z drobnym listkiem,
    jesteś gwałtownie rzucona na piaski
    i wznosisz się pośród ich kruchych ziaren,
    którymi uparcie targa wiatr.

    Powiedz mi:
    Czy twoje korzenie
    ociekają tym cierpkim zapachem,
    który hartuje się w twoich liściach?


    Hilda Doolittle - Morski fiolet

    Biały fiolet
    i jego pachnąca szypułka,
    morski fiolet
    jest kruchy i delikatny jak agat,
    i stawia czoła wszystkim wiatrom
    pośród potrzaskanych muszli
    na piaszczystym brzegu.

    Jeszcze potężniejszy fiolet
    trzepocze się pośród wzgórz,
    ale kto mógłby odmienić się dla tego,
    kto mógłby odmienić się dla tego
    korzenia jasnej barwy?

    Fiolet.
    Na krawędzi piaskowego wzgórza
    twój uścisk jest kruchy.
    Ale ty chwytasz światło w ruchu -
    ciało kłuje mróz i gwiazdy toczą się pośród swoich ogni.





    Hilda Doolittle - Morska lilia

    Trzcino
    pokiereszowana wiatrem, pędzona
    wichrem,
    ale podwójnie bogata -
    twoja wonna główka dryfuje nad
    progiem świątyni,
    gdy popędliwy wiatr
    szatkuje cię na kawałki.

    Delikatna kora mirtu
    cętkuje twoje liście
    i łupiną roztrzaskaną przez
    twardą łodygę
    piasek kroi twoje płatki,
    żłobiąc je twardą, jasną bruzdą,
    jak krzemieniem pocieranym
    o świetlisty kamień.

    I chociaż popędliwy wiatr
    ogałaca cię z kory,
    ty jednak wznosisz się dumnie
    ponad niego
    i zduszonym szeptem
    szumisz swój sprzeciw
    wzburzonej, morskiej pianie.





    Hilda Doolittle - Morskie maki

    Bursztynowa łupina,
    którą wyśpiewał flet ze złota,
    owoc na piasku,
    kryjący w sobie cenną pestkę,

    błyskotka
    rozlewająca się u stóp jałowca,
    aby zabarwić lekką farbką skały;

    poród mokrych kamieni
    twoje korzenie karmią łodygę,
    która dryfuje miotana przez morze,
    ucierające miękką łupinę
    i rozłupujące na dwoje muszlę.

    Piękny, rozpostarty jak
    ogień drżący nad liściem;
    jaka łąka zrodziła liść pachnący
    tak cudownie jak pachnie
    twój świetlany liść?

    ( tłumaczenia : Michał Popławski )


    --
    http://i44.tinypic.com/9atvn4_th.jpg" Kiedy znów zakwitną białe bzy..."

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać
    z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 06.04.10, 09:14


    Niezadowolone twoje serce
    wyrzuca złość, smutek, nienawiść ...
    ten własny obraz widzisz wszędzie ...
    szukasz zaczepek, wyzwalasz napięcia ...
    stwarzasz sztuczną troskę ....
    a może to tylko zazdrość ??

    Patrzą na ciebie w świetle dnia ...
    i cóż mogę ci powiedzieć ??

    .... a może zadam ci pytania:
    - dlaczego zamknąłeś drzwi do krainy
    Najczystszej Miłości ??
    Tam, gdzie świecą wieczne gwiazdy ...
    tam, gdzie aniołowie rozdają Boskie dary ....
    do krainy wiecznych cudów ...
    tam, gdzie ludzkie serca otoczone są boskim blaskiem ?

    Dlaczego nie chcesz się skryć w szatach Światła,
    uczynić z nich dla własnej duszy żagiel,
    dosłyszeć doskonały rytm Diamentowego Serca,
    dlaczego nie chcesz poczuć jaki ma smak
    najszlachetniejszy owoc Boga ??

    Chodź ze mną...
    przeprowadzę cię przez filary ciemności
    ... ale bądź pełen Prawdy ...
    ubierz swoje serce w płaszcz pokory.

    Obłuda, fałsz są sprzeczne
    z przykazaniami światła,
    nie wprowadzi cię ono w swoje świetliste pałace,
    jeśli nie oczyścisz swojego serca.

    Atakujesz drugiego człowieka
    i oczekujesz wielkiego miłosierdzia
    .... Boskie miłosierdzie zaczyna się tam,
    gdzie rodzi się twoja pokora.

    Mądrość jest moim owocem
    zerwanym w samym Boskim ogrodzie,
    lśni promieniującym słońcem
    wspaniały podarunek, który i ty możesz dostać !!


    Żyj w tej świadomości
    i dostrój wibrację twojej duszy
    do jedwabistych tonów
    kryształowej prawdziwej rozkoszy.

    Vancouver
    5 Sep. 2008
    WIESŁAWA

    PS.Fałsz.Judaszem naszych czasów....
    --
    http://i44.tinypic.com/9atvn4_th.jpg" Kiedy znów zakwitną białe bzy..."

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać
    z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 10.04.10, 18:07
    Jaka jesteś Śmierci ?
    Wielką ciszą,
    czarnym, matowym mrokiem,
    chłodnym, miękkim bezmiarem,
    błogosławioną niepamięcią...
    Więc czemu się ciebie boją ?
    Rozumiem, młodzi - przed nimi przyszłość, radość, szczęście,
    a przynajmniej nadzieja...
    Ale starcy? Czego się boją ci, którzy już
    Nawet nadziei mieć nie mogą ?
    Boją się twej ciszy,
    Chociaż od dawna są głusi,
    Boją się twego mroku,
    Chociaż od dawna są ślepi,
    Boją się twego bezkresu,
    Choć od dawna stracili pojęcie wymiaru,
    Boją się niepamięci,
    Choć pamięci nie mają od dawna.
    A przecież... trzymają się, kurczowo, rozpaczliwie,
    Wykrzywionymi palcami, bezzębnymi szczękami -
    Żałosnych strzępów egzystencji.
    Są jak śmierdzące liszaje na pięknej twarzy świata.
    Zabierz ich, Śmierci ! Zabij !
    Daj to, co jedynie dać im możesz:
    Ciszę, mrok, nicość i zapomnienie -
    Skoro młodości wrócić im nie jesteś w stanie,
    Błogosławiona Śmierci.

    - zamieszczone w książce Marcina Wolskiego "Pies w studni"



    ------------------------------------------------------



    Muszę, nim umrę,
    znaleźć jakiś sposób
    wypowiedzenia tego co we mnie najistotniejsze,
    czego nigdy dotąd nie powiedziałem,
    a co nie jest ani miłością, ani nienawiścią,
    ani litością, ani pogardą,
    ale prawdziwym tchnieniem życia,
    nieokiełznanym i pochodzącym gdzieś z głębi,
    a wnoszącym w ludzkie życie
    bezkresną przestrzeń
    i przeraźliwą, beznamiętną siłę
    będącą czymś ponadludzkim.

    Colin Wilson


    -------------------------------------------------------
    Jestem, jaka jestem...



    --

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 10.04.10, 19:26
    Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
    Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.

    Jestem tysiącem wiatrów dmiących.
    Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
    Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
    Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.

    Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
    Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
    Ptaków cichych w locie krążących
    Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.

    Nie stój nad mym grobem i nie roń łeż.
    Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
    Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
    Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem.

    Mary Frye




    --


    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • kogucik.2972 12.04.10, 11:12

    Tylko guziki nieugięte
    przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
    z głębin wychodzą na powierzchnię
    jedyny pomnik na ich grobie

    są aby świadczyć Bóg policzy
    i ulituje się nad nimi
    lecz jak zmartwychstać mają ciałem
    kiedy są lepką cząstką ziemi

    przeleciał ptak przepływa obłok
    upada liść kiełkuje ślaz
    i cisza jest na wysokościach
    i dymi mgłą katyński las

    tylko guziki nieugięte
    potężny głos zamilkłych chórów
    tylko guziki nieugięte
    guziki z płaszczy i mundurów
  • sumitra 12.04.10, 15:25
    Karol Wojtyła - Wybrzeże pełne ciszy...

    Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
    Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
    Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
    aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

    Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
    nie powrócą oczy uwięzione.
    Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
    w głębiny przechylonym.

    Z nurtu tego - to wiedz - że nie ma powrotu.
    Objęty tajemniczym pięknem wieczności !
    Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
    cieniom, tylko trwać
    coraz jaśniej i prościej.

    Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
    zamykając za sobą cicho drzwi izdebki maleńkiej -
    a idąc krok łagodzi
    - i ta ciszą trafia najgłębiej.



    --
    http://i44.tinypic.com/9atvn4_th.jpg" Kiedy znów zakwitną białe bzy..."

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 18.04.10, 18:22
    Wiersz Wisławy Szymborskiej z nowego tomiku " Tutaj "- Trudne życie z pamięcią...

    Jestem złą publicznością dla swojej pamięci.
    Chce, żebym bezustannie słuchała jej głosu,
    a ja się wiercę, chrząkam,
    słucham i nie słucham,
    wychodzę, wracam i znowu wychodzę.
    Chce mi bez reszty zająć uwagę i czas.
    Kiedy śpię, przychodzi jej to łatwo.
    W dzień bywa różnie, i ma o to żal.

    Podsuwa mi gorliwie dawne listy, zdjęcia,
    porusza wydarzenia ważne i nieważne,
    przywraca wzrok na prześlepione widoki,
    zaludnia je moimi umarłymi.

    W jej opowieściach jestem zawsze młodsza.
    To miłe, tylko po co bez przerwy ten wątek.
    Każde lustro ma dla mnie inne wiadomości.
    Gniewa się, kiedy wzruszam ramionami.

    Mściwie wtedy wywleka wszystkie moje błędy,
    ciężkie, a potem lekko zapomniane.
    Patrzy mi w oczy, czeka, co ja na to.
    W końcu pociesza, że mogło być gorzej.

    Chce, żebym żyła już tylko dla niej i z nią.
    Najlepiej w ciemnym, zamkniętym pokoju,
    a u mnie ciągle w planach słońce teraźniejsze,
    obłoki aktualne, drogi na bieżąco.

    Czasami mam jej towarzystwa dosyć.
    Proponuję rozstanie. Od dzisiaj na zawsze.
    Wówczas uśmiecha się z politowaniem,
    bo wie, że byłby to wyrok i na mnie.





    --
    http://i44.tinypic.com/9atvn4_th.jpg" Kiedy znów zakwitną białe bzy..."

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać z innej strony.*" W.Grzeszczuk
  • sumitra 27.04.10, 08:01
    Kazimierz Przerwa - Tetmajer - Z dawnej przeszłości

    Dlaczegóż teraz nie mogę gdzieś z tobą,
    w zaciszu siedząc, wieść cichej rozmowy?
    Czemuż nie mogę ująć twych dłoni,
    na mym ramieniu uczuć twojej głowy?

    Czemuż nie mogę podzielić się z tobą
    każdym oddechem, każdym kęsem chleba,
    każdą radością i każdą boleścią -
    i tylko tak mi wiecznie tęsknić trzeba?...


    * * * * * * *


    Kazimierz Przerwa - Tetmajer - Z notatek

    Serce moje znużone przynoszę w tę stronę - -
    łąki już od krokusów stoją ukwiecone,
    kieliszki fijoletu mienią się do słońca
    cudownie - jakby trawa lśni fijoletowa - -
    gęstwa młodej choiny, drozdami dzwoniąca
    tysiąca srebrnych dźwięczeń gędźbę w sobie chowa.

    Zda się, w każdy kieliszek dźwięk ptaszęcy wpada
    i każdy kwiat, głos ptaka pochwytując w siebie,
    kołysa go na listkach, w swym wnętrzu kolebie,
    i z gór na rówień spływa ta śpiewu kaskada,
    że stopy ludzkie błędne w kwiatach, w śpiewie brodzą
    i-nie wiedzieć, czy ptaki pośród gęstwin lasu
    na pagórkach, czy kwiaty na łące zawodzą.

    Lecz myśl moja ucieka od tego hałasu
    cudownego, co, jakby rozsiane w przestrzeni
    krople rosy ze skrzydeł aniołów jeziornych,
    dzwoni tu w ludzkim słuchu i w oczach się mieni
    pod obłokami nieba i w skrach przedwieczornych.

    Myśl moja tam ucieka, gdzie jednym zamachem
    trzy drzewa w jeden wykrot i jeden konarów
    wał podłużny spiętrzone na równi moczarów
    leżą, jeszcze wichrowym oszumiałe strachem,
    jeszcze strasznego wichru pełne w sobie wycia,
    trzy drzewa, jak trzech ludzi potężnych bez życia.

    Zda mi się, bohaterów widzę tu pobicie,
    jakieś ptaki olbrzymie, pokryte w błękicie,
    przybiegły i skrzydłami pobiły te smreki,
    że runęły jak trupy... Lub jakiś daleki
    meteor rozpędzony czy gwiazda szalona
    zwaliła je złotego pomiotem ogona.

    Tu się me oczy więżą, w tej martwej nawató:
    konarów i gałęzi; tu me uszy toną
    w głębię ciszy tej plątwy igłowej zieloną
    i w tej się podłej mocy myśl topili i chwale.

    Życie - - oto są ptaki, oto kwiaty wiosny - -
    życie - - oto jest podmuch z południa miłosny - -
    życie - - oto pulsuje już krew ziemi, woda,
    wyzwolona spod lodu - - oto wstaje młoda,
    wiekuiście odrodna jaśń, świt czasu jary -
    ale mi więżą oczy zwalone konary,
    owe, owe trzy drzewa, powalone społem - -
    i pod tym jestem, który mnie począł, aniołem,
    a wcale mi radości nie był widmem złotem,
    lecz przez duch dziecka smutku przetoczył się grzmotem
    i żałoby, co harfą nie będąc eolską,
    pieśń z siebie urodziła, jak mgławicę polską
    i smętnię polskich niw...




    --
    http://i44.tinypic.com/9atvn4_th.jpg

    " Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać
    z innej strony.*" W.Grzeszczuk

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.