Niedawno czekając na autobus usłyszałam rozmowę dwóch dziewczyn w wieku ok. 18
lat. Jedna z nich opowiadała o tym, że jej 23. letnia siostra na razie nie
chce wychodzić za mąż bo chce się jeszcze "wyszaleć", jej koleżanka
skomentowała to tak: "To co ona chce mieć 30 lat i dopiero wziąć ślub?"
W naszym społeczeństwie wciąż funkcjonują zaściankowe zasady, nieważne czy
osobami żyjącymi według nich są osoby ze starszego rocznika czy z
współczesnego - wciąż takie istnieją. Ja nie potrafię tego zrozumieć, zostałam
wychowana w dość liberalnej rodzinie, sama uważam, że ślub (tylko cywilny!)
wezmę nie wcześniej niż mając lat 30 a na macierzyństwo pewnie w ogóle się nie
zdecyduję. Wracając do miejsca mojego dzieciństwa wciąż słyszę "złote rady"
ciotek - że powinnam się ubrać tak a nie tak, że powinnam szukać męża, że
powinnam mieć dziecko - czyżby one lepiej ode mnie wiedział co jest dla mnie
dobre? Patrząc na nie wiem jedno - nie chcę żyć tak jak one, czy to źle?
Najlepiej byłoby gdyby te wszystkie zasady zachowały dla siebie nie męcząc
nimi innych.
Dobrze, że wiem jak żyć - i dobrze, że Ty też to wiesz. I tak właśnie żyjmy.
Nie zwracając uwagi na innych.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.