Jedna z "moich" Ekspertek poinformowala mnie kilka dni temu o tej inicjatywie,
dzis o tym artykule... i forum. Swoj podpis poparcia juz wyslalem, a tu chyba
niezbedne uzasadnienie. Akcja - wedlug mnie - ma sens w realiach rzeczywistosci
spoleczno-politycznej, ktora "Teoria Gier" z trudem obejmuje. W idealnej
demokracji "parytety dla kobiet" - owszem - bylyby nawet niestosowna ujma dla
plci pieknej. Demokracja, z zalozenia, nie promuje genetyki tudziez pochodzenia
osoby kandydujacej, tylko myslenie i dzialanie dla dobra jak najwiekszej grupy
obywateli. Jezeli jednak regul demokracji nie przestrzegaja wszyscy "gracze",
wowczas trudno przebic sie zwlaszcza kobietom z dobrymi pomyslami na
rzeczywistosc i checiami polepszania standardu zycia ludzkiego. W panstwowosci,
w ktorej - cyt. tylko z teraz - "Ryski, Zbyszki, Janki, Mirki" itd. ukladaja sie
wedlug swoich malych regul ponad wielkimi regulami kilkudziesieciu milionow
ludzi, "parytety dla kobiet" sa wiec zdroworozsadkowa koniecznoscia. Nie
rozwiaze to od razu wszystkich problemow z przestrzeganiem zasad
spoleczno-politycznych, ale zwieksza prawdopodobienstwo faktycznego
odzwierciedlania sie potrzeb i preferencji spoleczenstwa w sferze wladzy
panstwowej. Jest przeciez XXI wiek + Polacy sa w UE, a zatem - nawet trzeba
siebie zapytac - jakim cudem dzieje sie to, ze Polska ogolnie nie za bardzo
wygrywa... (?) Najprawdopodobniej zbyt malo takiej czysto "rodzicielskiej"
troski przywiazuje sie do tego, co sie tworzy... I dlatego szerzej potrzebne sa
wlasnie kobiety!
Z pozdrowieniami (i wiara) z Londynu,
Roman Mazur
---
www.ekspertki.org.pl