Współczuję wdowom po górnikach i w ogóle kobietom, których mężowie
zginęli podczas pracy, nie rozumiem jednak trzech rzeczy: dlaczego
żona górnika, po wyczerpaniu urlopu wychowawczego, nie może wrócić
do pracy, tak jak żony mężczyzn wykonujących inne zawody? Nie
musiałaby wtedy, w dramatycznej sytuacji życiowej, próbować
startować zawodowo od zera. Po drugie - Czy dzieciom górników nie
przysługuje renta rodzinna? Myślę, że tak! A w takim razie czym
zycie tej rodziny rózni się od zycia np.rodziny po śmierci kierowcy
TIR-a? Po trzecie - dlaczego kobieta 43- czy 45-letnia ma dozywotnio
(a statystycznie przed nią jeszcze co najmniej 35 lat życia)
otrzymywać rentę, na która składają sie równiez moje podatki???
Nawet jeżeli jest absolutnie zdrowa??? Owszem, może z racji wieku
mieć problemy na rynku pracy, ale w Polsce jest masa kobiet juz
nawet nie 40 + ale 50+, które takie problemy mają i musza zadowalać
sie pracami dorywczymi(jak mają pecha) albo czasami stałymi (jak
mają szczęście i kwalifikacje)i jakoś do tej sześćdziesiątki
(ustawowy wiek emerytalny)dotrwać? Jestem i nie jest to cynizm,
przeciwniczką tworzenia uprzywilejowanych grup kobiet (mężczyzn
zreszta też).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.