Komentarze do artykułu
Matczyne "ale"
Jestem szczęśliwa. Mam przyjaciół, chłopaka i wszystko, czego tylko kiedykolwiek pragnęłam. Dobre studia, buty na szpilkach i dużo kolorowych ubrań. Moja mydlana bańka szczęściaczęsto pryska jednak z winy tego samego sprawcy. Mojej Mamy.
Nie wiem dlaczego relacja z matka dla niektorych z nas okazuje sie byc ta najtrudniejsza... Moja matka tez do tej pory na kazde moje zdanie reaguje dolujacym komentarzem ("z troski o moja przyszlosc") albo podwarzajacym moje (samo)zadowolenie lub chwile szczescia pytaniem. Kiedy juz nie wiadomo co powiedziec, pada kluczowe: "za dlugo ci tej radosci nie wystarczy, zycie zawsze przynosi smutek" albo "no ciesze sie, ze sie cieszysz ale... boje sie zebys sobie zycia nie zmarnowala bo jestes na najlepszej drodze". Bo ja „nic nie rozumiem, bo nie mam dzieci ani meza i nic nie wiem o zyciu”. Nie ma znaczenia, ze oddaje sie swoim pasjom, mam doktorat, radze sobie sama zagranica i prawie wychowalam jej syna (syndrom starszej siostry wlecze się za mna). Z moich najwazniejszych osiagniec zawsze na pierwszy plan wychodzi brak dzieci, nieprzyjmowanie ksiedza po tzw. koledzie oraz nieulozone wlosy, ewentualnie niedoprasowane spodnie („czemu nie spodniczka?”). Bilans 35-letniej corki.
Wyjechalam z kraju i nabieram energii. Odwiedzam dom raz w roku. Ze scisnietym zoladkiem. Wszystkie opowiesci i wrazenia, ktorymi chcialabym,sie podzielic z "najblizszymi", przechodza mi wolno przez scisniete gardlo w oczekiwaniu na atak i dyskusje o moich brakach, zawsze laduja w kontekście moich rówieśników. Niewazne, ze wiekszosc z nich jest juz po rozwodach… nagle praca w miesnym daje wieksze pole do popisu niż na uniwerku. W albumie rodzinnym sąsiadów na zawsze pozostanie zdjecie corek w bialej sukience, ktorym mozna sie chwalic postronnym, pomijajac koniec takich historii. A moja mama tej szansy mieć nie będzie. Photoshopa nie obsluguje.
Ale pomimo bolu z jakim pisze ten komentarz, czuje satysfakcje ze udalo mi się uciec, na poczatek fizycznie, zaczerpnac troche powietrza a potem uznania i milosci od innych, mniej "(zimna) krwia zwiazanych"