Re: dzieci - koziol ofiarny
nangaparbat3 napisała:
> Mnie ostatnio wlasnie zafrapowalo, dlaczego w naszej tak glośnej kulturze, tak
> nieliczacej się z fizjologicznymi mozliwosciami gatunku homo (wystarczy postac
> na byle skrzyzowaniu, pojsc do kina, na koncert inny niz muzyki klasycznej, do
> kawiarni czy klubu - z zamiarem prowadzenia po prostu rozmowy cichym glosem,
> przejechac sie pociagiem, w ktorym jednoczesnie kilkoro najblizszych pasażerow
> krzyczy do telefonu, etc) wszelkie odglosy wydawane przez dzieci są odbierane
> jako szczegolnie denerwujace i naganne. Jedyne wyjasnienie, jakie przychodzi mi
> do glowy: mamy dosc halasu, a dzieci, jako najslabsze ogniwo, staly sie kozlem
> ofiarnym.
Bardzo trafna obserwacja. Tym bardziej trafna, ze w Polsce uderza potworny halas
w miejscach publicznych: w restauracjach, kawiarniach, centrach handlowych,
sklepach leci rabanka z radia, bardzo czesto na full. Personel restauracyjny,
proszony o przyciszenie tego halasu, ktory zwykle uniemozliwia rozmowe, najpierw
wzrusza ramionami, potem niechetnie scisza, a potem po kryjomu wraca do
poczatkowego poziomu glosnosci. Ten nieustanny lomot wszedzie holocie nie
przeszkadza, a dziecko - przeszkadza.
Ot, czesciowo dziki kraj.