Kobiety z dzieckiem w kolejce
Przerazajace jest, ze w naszej cywilizacji nie ma miejsca dla dzieci. Kiedys dzieci to bylo cos oczywistego: plakaly, wszedzie sie bawily, byly generalnie tolerowane, moze i publicznie karcone, ale chyba ktos kto myslal: "te cholerne bachory" byl w mniejszosci, to na niego patrzono jak na jakiegos dziwaka i odchylenca.
Dzisiaj dzieci maja zniknac z pejzazu publicznego, bo sa glosne, bo jeszcze sie nie nauczyly obludy i niewypowiadania spontanicznie swej opinii, bo reaguja naturalnie i jesli im sie cos nie podoba, to potrafia to powiedziec itp. Dzieci przeszkadzaja w autobusie, w sklepie (a mysmy w tych kolejach byli "grzeczni"?), w kawiarni czy kosciele. Az dziwne, ze katolicy, ktorzy chyba wiedza o slowach Jezusa, zeby dzieci do niego dopuscic, jakos o nic zapominaja w czasie mszy.
Dzieci zamyka sie w gettach przedszkolnych i swietlicowych, izoluje na placach zabaw. Nie ma juz swbodnego bawienia sie na ulicy (tu grozi zyciowe niebezpieczenstwo), mnostwo dzikich zaulkow poprzemianiano w parkingi, place zabaw pt: piaskownica, zjezdzalnia, hustawka (najlepiej ogrodzone i wybetonowane) to MALO.
Gdzie dzieci maja poznac swiat? Na balecie we wtorki od 15.00 do 16.00, robiac co im pani kaze? Gzie maja sie wyszalec ruchowo? Na basenie w srody od 16.00 do 18.00, gdzie w kolko kreca rundki?
Europejczycy odzwyczaili sie od posiadania dzieci. Taka jest smutna prawda...