Mama autobusem mnie nie woziła.
Do sklepu z nią także nie chodziłam (pomagała babcia-jak ktoś nie ma pomocnej babci jest jeszcze płatna niania,ale nie każdego stać co rozumiem albo ojciec,ale rozumiem,że mężowie owych Paniuś nie są zbyt chętni do pomocy w opiece nad dzieckiem-współczuję szczerze...)
Moja mama była też na tyle rozsądną kobietą,że brała mnie do kościoła dopiero w takim wieku w którym byłam w stanie pojąć jak zachować się na mszy i w ogóle co i jak.
Jaki jest sens brania bezrozumnego dwu lub trzylatka do kościoła?
Nawet z mszy dla dzieci niewiele zrozumie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.