Niestety, bzdury połączone z rzetelną wiedzą. Przykład pierwszy z brzegu o
wapnie, które "nie wiadomo, czy pomaga". Otóż wapno podaje się osobom z
reakcją zapalną, a z taką właśnie mamy do czynienia, kiedy chorujemy i mamy
zatkany nos. Lekarze mają do wyboru, przepisać lek przeciwzapalny typu
eurespal, lub kazać pacjentowi kupić i zażywać wapno. I eurespal i wapń
działają na zatkany nos. Leczyć, nie leczy sensu stricte żaden z tych leków,
ale poprawiają komfort oddychania, łagodząc obrzęk śluzówki.
Dalej, czosnku czy syropu z cebuli nie da się opatentować, nie da się na tym
zarobić dużych pieniędzy, nie dziwota więc, że nikt nie jest zainteresowany
udowadnianiem właściwości leczniczych ogólnodostępnych środków spożywczych.
Co do echinacei, to pojawiają się opinie, że to lek "homeopatyczny", a więc, w
domyśle, nie działa.
Ja mam swoje doświadczenia w tej dziedzinie. Kiedy córka miała nieco ponad
rok, zachorowała nagle. Prawdopodobnie była to grypa, córka miała właściwie
tylko gorączkę ok 40 st i może minimalną ilość kataru. Gardło czyste, płuca
czyste. Nocami płakała, cokolwiek to było, ona czuła się bardzo źle.
Powiedziałam sobie, że jak piątego dnia gorączka nie zniknie, to pojadę z nią
do szpitala, ale też leczyłam ją tak, jak siebie leczyła z grypy: końskie
dawki echinacei i gorące kąpiele w soli. Piątego wieczora gorączka już się nie
pojawiła.Ryzykowałam dużo, ale leczę obie córki sama, starszą od 5 lat
samodzielnie, młodszą w zasadzie od urodzenia, obie domowymi sposobami.
I jeszcze do echinacei, cóż za manipulacja popełniona w tekście, że naukowo
nie dowiedziono, jakoby echinacea zapobiegała przeziębieniom. Nie musi
zapobiegać, wystarczy, że pomaga zwalczyć przeziębienie, zapobiec
przeziębieniu się właściwie nie da.
Idźmy dalej: masowe szczepienia kobiet w ciąży. W Niemczech zaleca się
szczepić kobietę po rozwiązaniu, aby nie zachorowała i nie zaraziła dziecka,
ale o szczepieniu kobiet w ciąży nikt nie mówi.
Szczepienia a autyzm. Ja o niczym nie wiedziałam, dopóki pediatra mojej córki
odmówiła szczepienia, jak poprosiliśmy ją o wypisanie skierowania do
neurologa, bo córka była po wypadku samochodowym (złamanie kości czaszki).
Zaczęłam czytać, słuchać matek, których dzieci miały problemy neurologiczne po
szczepionkach i niestety. Lekarze z poradni genetycznej ostrzegają przed
szczepionkami, dzieci, które mają problemy neurologiczne, też raczej nie są
szczepione, czemu? Czyżby wszyscy lekarze naczytali się Wakefielda? A
tiomersal w szczepionce to pies? Jak wygląda sprawa z przenikaniem do mózgu rtęci?
Mogłabym tak długo, np. o tej witaminie C. Pauli łykał olbrzymie dawki i umarł
po 90, bodajże w wypadku samochodowym. Oficjalnie zaś wit C w olbrzymich
dawkach jest szkodliwa.
--
chłe, chłe