Komentarze do artykułu
Jestem matką pracującą
Wskutek różnych okoliczności musiałam wrócić do pracy, mając 3-miesięczne dziecko. Całe szczęście, że znalazła się dobra opiekunka, a szef (mężczyzna!) poszedł mi na rękę i pozwolił na zmianę grafiku, dzięki czemu mogę nadal karmić dziecko piersią, ale mam na to tylko krótką przerwę
to widać w twojej wypowiedzi.
ja jeszcze nie jestem matką, rodzić będę za kilka tygodni albo nawet dni. teraz już nie pracuję do porodu, ale dalej się uczę i mimo zaawansowanej ciąży i brzuszka, jestem wciąż aktywna. jak wspomniałam, uczę się, zajmuję się domem, robię zakupy, załatwiam sprawy urzędowe, pojawiam się w pracy i pomagam, gdy moje czasowe zastępstwo sobie nie daje rady - jednym słowem, jestem aktywna. no, cięższe zakupy robi mąż wracając z pracy, z której nie może zrezygnować, bo w jego zawodzie trudno będzie znaleźć nową, dobrą.
i co zauważyłam.
ile razy byłam u lekarza, w urzędzie, w sklepie, w autobusie - NIGDY żadna kobieta nie ustąpiła mi miejsca. od razu informuję, że nigdy nie prosiłam o to nikogo, gdy w autobusie robiło mi się słabo, wysiadałam na przystanku i czekałam aż mi przejdzie. ale brzuch widać i czasem zdarzało mi się skorzystać z czyjejś uprzejmości. tylko to zawsze był mężczyzna. popatrzył, zwykle się uśmiechał i zapraszał przed siebie. kobiety rzucały okiem i udawały że nie widzą.
więcej: kiedy w blisko dwudziestoosobowej kolejce w markecie - kolejce do kasy z pierwszeństwem - jakiś chłopak stojący już przy kasie, rozejrzał się, zauważył mnie i zaproponował, żebym stanęła przed nim (a byłam chyba wpołowie kolejki i miałam tak w ogóle dwie rzeczy w koszyku), stojąca za nim pani w sile wieku zwróciła mu z oburzeniem uwagę, że ja jestem młoda i mogę sobie postać, bo jak ona była w ciąży, to jej nikt nie ustępował.
zrobiło mi się tak głupio, że chciałam wrócić na swoje miejsce, tyle że wtrąciła się kasjerka, przypominając, że ta akurat kasa jest dla kobiet w ciąży, kobiet z dziećmi i osób niepełnosprawnych i ja jak najbardziej powinnam podejść bezpośrednio do niej, a nie czekać na czyjąś uprzejmość.
w urzędzie miasta dwukrotnie załatwiałam przemeldowanie i raz trafiłam na faceta, który, jak okazało się, że jest potrzebny dodatkowy kwitek z innego pokoju, przyniósł mi ten kwitek, żebym wypełniła. jego koleżanka dwa tygodnie póxniej wysłała mnie na trzecie piętro bez windy, gdzie po taki sam papierek musiałam odstać w kolejce, wrócić, wypełnić, odstać w kolejce do tej pani i łaskawie dostać papier, który był mi potrzebny.
całe życie ustępowałam kobietom w ciąży, matkom z dziećmi i normalnie ludziom, którzy się z jakichś powodów spieszyli i myślałam, że to działa u wszystkich.
przekonałam się, że jednak nie. że jednak faceci, mimo że sami nie rodzą, mają jakoś więcej empatii.
przykro mi z tego powodu.