Komentarze do artykułu
Jestem matką pracującą
Wskutek różnych okoliczności musiałam wrócić do pracy, mając 3-miesięczne dziecko. Całe szczęście, że znalazła się dobra opiekunka, a szef (mężczyzna!) poszedł mi na rękę i pozwolił na zmianę grafiku, dzięki czemu mogę nadal karmić dziecko piersią, ale mam na to tylko krótką przerwę
Samice w przyrodzie nie znoszą się nawzajem
Facet z facetem się dogada, kobieta z facetem - i owszem, ale baba z
babą - niezmiernie rzadko. To jest podświadoma konkurencja, walka o
dominację wśród samic, ale środkami niebezpośrednimi - poprzez
cichcem rzucane plotki, oszczerstwa, uszczypliwe uwagi itd. Ja
jestem ofiarą takiej wrednej małpy - rozwódki z klimakterium na
karku, która zaczęła się nade mną pastwić w pracy (robiła to
skutecznie, choć obsługiwała inny dział), kiedy po jednym rozwodzie,
szybko wyszłam za mąż po raz drugi, a na dodatek po roku urodziło mi
się dziecko. Kobieta ta (choć to raczej zapalczywy babochłop)nie
mogła znieść, że posiadam jakieś życie rodzinne, a ona ma tylko
córkę, którą nazywała starą panną i synka nieudacznika, który zrobił
dziecko pannie poznanej przypadkiem na imprezie. U kobiet stadnie
jakoś tak jest, że jak się jednej powodzi lepiej niż pozostałym, to
zamęczą ją na śmierć, z nieposkromionej zawiści. Najlepiej być
brzydką ,tęgą, bezdzietną okularnicą bez narzeczonego na horyzoncie
wśród takich samych paskudnych baboli, które żywią się nawzajem
swoim nieszczęściem, jak pijawki krwią. Bo nawet, jak się trafią 3
kobitki ze względnie udanym życiem rodzinno-towarzyskim, to zawsze
te 2 stwierdzą, że ta 3 ma jednak odrobinę lepiej i jej uprzykrzą
żywot.