na tyle cie dzieciak pobrudzi i zdenerwuje na ile pozwolisz.
We Francji, tym "strasznym kraju rozpusty i obojetnosci" rzucaja sie
do kazdej osoby z wozkiem aby pomoc w kazdej okolicznosci.
Ale ze chodniki cieniutkie i ruch dziki to zawsze wychodzilam z
dzieciakiem w nosidelku. Wozek jest zawalidroga, nie praktyczny. Te
dzieciary w wozkach (nawet do samolotu sie z nim ludzie pakuja !) to
taka amerykanska moda - nie pomysla czy to przydatne, woza te bébés
wszedzie i zawsze. I to powyzej dwoch lat ! dziwne...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.