Dodaj do ulubionych

Kolejna kłótnia w M3

14.01.10, 12:16
Dobrze rozumiem autorkę listu. Wszędzie słyszymy o magii świąt i
temu podobnych, powinniśmy się cieszyć rodzinną atmosferą, itp.
Tymczasem dla mnie Święta, zwłaszcza Boże Narodzenie, od lat kojarzy
się tylko z ciężką pracą. Święta w pracy, święta w rodzinie, moje
imieniny, na które zapraszam gości, koniec roku w pracy (budżetówka)
i konieczność wydania ostatnich pieniędzy. Nowy Rok witam
wykończona.Święta są miłe dla dzieci, one mogą czekać na nie z
niecierpliwością. Długi czas nie dopuszczałam tego do świadomości,
teraz już nie próbuję nawet udawać, że jest inaczej. Jeśli do tego
dochodzą jeszcze problemy w rodzinie, a i takie Święta bywały, to
jak autorka listu, wolałabym o nich zapomieć.
Obserwuj wątek
    • mhm6 a z drugiej strony? 14.01.10, 14:47
      a jak to wygląda ze strony "tej złej" z Warszawy? Siostra nie szuka porządnej
      pracy, woli obijać się za 650 zł/mc i żyć na garnuszku starzejących się
      rodziców, jeszcze co gorsza z mężem i dzieckiem..

      Matka tylko tylko narzeka i ciosze ojcu kołki na głowie. Narzeka na córkę z
      Warszawy, że jej przysyła za mało pieniędzy, bo druga córka potrzebuje nowego
      kożucha...
      Ojciec nigdy nie odpyskuje matce, tylko marudzi córce, która przyjeżdża po pół
      roku harówy 8-23 z nadzieją na oderwanie się od pracy.
      A siostra (autorka listu) ma pretensje o wszystko, o sukces w pracy, o to, że
      siostrze się udało i nie zwraca uwagi na poniesione przez nią koszty.

      Fajnie? Spójrz czasem z drugiej strony. Może siostra też jest zmęczona
      wiecznymi kłótniami i co roku tymi samymi pretensjami. I że nie robicie
      NIC, żeby cokolwiek zmienić. Tylko trujecie jej, gdy chce
      odetchnąć...
        • easz Re: a z drugiej strony? 14.01.10, 23:58

          Może zazdrość, ale może i inne pretensje? Siostra, która przyjeżdża na
          święta tak jakoś została opisana fatalnie, że sama zazdrość tego chyba by
          nie tłumaczyła? Miałam dziwne wrażenie podczas czytania tego tekstu - w
          moim odczuciu one są ze sobą stale porównywane - na niekorzyść autorki, a
          że autorka mieszka z rodzicami, to ma to non stop; tamta pewnie wpada jak
          po ogień i co zrobi - dobrze, czy źle - ta z tym zostaje. Może to się
          zresztą wszystko zaczęło wcześniej, może dziewczyny nie były nigdy
          jednakowo przez rodziców traktowane? Tak sobie luźno gdybam tylko.

          --
          Zielonej pragnę zieleni
          Nie
          Tak
          • robotkuchenny Re: a z drugiej strony? 15.01.10, 07:54
            "może dziewczyny nie były nigdy > jednakowo przez rodziców
            traktowane? "
            Pewnie nie były, ale moim zdaniem lepiej traktowana jest/było to
            dziecko, które zostało z rodzicami. Do tej pory z nimi mieszka i
            żyje na ich koszt a to drugie musiało się szybko usamodzielnić.
            Słyszałem nieraz od znajomych, że zdaniem ich rodziny skoro pracują
            w Warszawie to powinni wspomagać finansowo rodzeństwo. I często to
            robią.
            • ar.co Re: a z drugiej strony? 15.01.10, 12:26
              Z drugiej strony - tym "faworyzowanym", którzy zostali w domu, też
              nie musi być tak cudownie. Opieka nad starzejącymi się rodzicami
              wcale nie należy do przyjemności (tak tak, święty obowiązek itp,
              czcij ojca swego, ale bądźmy realistami), a ciągłe wypominanie, jak
              siostrze świetnie się udało może skutecznie doprowadzić do
              znienawidzenia tejże, nawet jeśli wcześniej jakichś specjalnych
              problemów nie było. A przysyłana przez nią (być może) pomoc może
              tylko pogorszyć sprawę, jeśli potem każde 100 zł jest 100 razy
              wypomniane, w towarzystwie nachalnego domagania się wdzięczności.
              Pomagać też trzeba umieć.
                • klaviel Re: a z drugiej strony? 19.01.10, 17:49
                  Która z was jest tą siostrą , która została przy rodzicach?
                  Ja jestem i wierzcie mi sytuacja tej jest zawsze trudniejsza. Ja mam pieniądze i
                  własne duże mieszkanie na tym samym pietrze w bloku ,ale wszystko jest na mojej
                  głowie i z pewnością nie jestem na garnuszku rodziców, raczej ja im
                  pomagam.zawsze ta, która jest daleko jest lepsza , ma lepsze dzieci , lepszego
                  męża , lepsze życie. Latwo przyjechac, na święta i dac się obsługiwać przez
                  tydzień ijeszcze głosić swoje wielkomiejskie mądrości, które majaą sie nijak do
                  życia na prowincji. A dlaczegóż to siostrzyczka nie zaprosi wszystkich czasem na
                  święta do stolicy , w ramach rewanżu .Latwiej przysłać pieniądze niz być
                  codziennie w, codziennych klopotach , konfliktach, często pretensjach ze
                  starzejacymi sie rodzicami ,którzy potrzebuja opieki ,serca i naszego i czasu
                  zachować jeszcze pogodę na codzień, dla siebie i dla nich...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka