Konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia nie oznacza, że potrzebujący dostaną w porę pomoc, tylko że mogą po nią ustawić się w kolejce i modlić się, że dożyją
Konstytucyjne "prawo" do ochrony zdrowia? Toż to paradoks. Ale cóż, żyjemy w
kraju paradoksów i absurdów. Na czym paradoks ów polega? Ano na tym, że to
"prawo" to ni mniej ni więcej tylko system przymusowych haraczy (ubezpieczenie
zdrowotne w bankrutującej, zresztą, firmie). Moim konstytucyjnym "prawem" jest
być okradanym. Sic! Od firmy ZUS nie chcę kupować żadnych usług, lecz muszę,
bo mam do tego "prawo". Dziennikarze "Gazety", proszę, błagam! o odrobinę
rzetelności w rozpatrywaniu kwestii społecznych. W artykule na taki temat
wypadałoby wspomnieć, że niewydolność tego systemu leży w jego przymusowości.
Firma ZUS nie musi dbać ani o jakość usług, ani o ograniczenia wydatków na
administrację, bo klientów i tak ma, bo napędza ich ustawowy przymus.
Pozbawienie człowieka wolności wyboru, w jakiej firmie, bądź czy w ogóle się
ubezpieczać, jest zaprzeczeniem wartości demokratycznych - jest to po prostu
tyrania. Nikt nie ma prawa zmuszać drugiego człowieka do kupowania czegokolwiek!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.