Solidarność kobieca to najważniejsza sprawa w walce o równouprawnienie
kobiet. Zgadzam się z Tobą Joanno -brak nam elementarnej solidarności.
Jeśli nie zmienimy naszego nastawienia to nie ma sensu walka o parytet,
godność w szpitalach, legalną aborcję. We mnie też narasta frustracja.
Trzeba to zmienić. Proponuję, i chciałabym żeby to przyjęło jak
najwięcej kobiet, a także media( m.in.tzw prasa kobieca)żeby rok 2010 to
był rok solidarności kobiet. Moje postulaty to: nie powtarzajmy tekstów:
baby są wredne, nie opowiadajmy kawałów o blondynkach, nie mówmy że
lepiej nam się pracuje z facetami ( ja tak nie uważam), nie mówmy że
kobieta nie nadaje się na prezydenta bo jest kobietą (prezydenta można
zastąpić każdym innym stanowiskiem), nie preferujmy panów tam gdzie my
stanowimy większość ( rady rodziców, trójki klasowe - na 50 obecnych
pań -jedyny mężczyzna zostaje przewodniczącym). To są drobiazgi, może
inne dziewczyny będą miały inne pomysły, ale od czegoś trzeba zacząć.
Ideałem byłoby ,żeby tekst dyskryminujący kobiety wśród kobiet uchodził
za niepoprawny politycznie.I nie w mediach - ale na imprezach, w pubach,
na ulicy. Kobiety trzymajmy się razem! Może na początku to się wyda
trudne, sztuczne, ale z czasem wejdzie nam w krew a nasze córki nie będą
oceniać ludzi przez pryzmat płci. Pozdrawiam Małgorzata
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.