Komentarze do artykułu

Być kobietą w Polsce

Jedna z umęczonych domowymi pracami czytelniczek napisała w liście do "Wysokich Obcasów": "Mąż mówi, że jako matka mam specjalne hormony po to, żeby móc nie spać, prowadzić dom i zajmować się dzieckiem bez zmęczenia" Inny pomysł niż mąż czytelniczki miał ponad dwa tysiące lat temu Arystoteles. Twierdził, że wspólnota podzielona jest - w naturalny sposób - na sferę prywatną (gospodarstwo domowe) i publiczną (społeczno-polityczną).

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Być kobietą w Polsce Dodaj do ulubionych

  • 23.04.10, 22:28
    ten artykuł...wydaje mi się być jakiś napastliwy w tonie... poza tym że jestem
    kobietą, realizuję się w stopniu mnie zadowalającym,(mam koleżanki i
    przyjaciółki które też to robią, mamy od 27 do 30 lat)i moja macica nigdzie
    jeszcze nie powędrowała, nie zgadzam się żeby z płaconych przeze mnie
    podatków, kosztem niewielkich, zarabianych z chęci pracowania zawodowego
    pieniędzy, których lwią część i tak już zżera nieudolna polityka (ZUSY KRUSY i
    inne urzędy)finansowano jeszcze zajęcia nie przynoszące wymiernych
    ekonomicznych zysków państwu. Tak wiem... wymierność też jest pojęciem
    względnym, ale jakoś nie widzę żeby inicjatywa finansowania osób nie
    pracujących zawodowo - celowo nie mówię tu >kobiet<, bo to temat ponad płciowy
    - miała być rozwiązana inaczej niż z wykorzystaniem zasobów osób pracujących
    zawodowo, niejednokrotnie pracujących na kilku etatach+zajmujących się
    normalnymi domowymi obowiązkami, zwyczajna rzecz, nie żadne tam
    POŚWIĘCENIA/matkopolskowatość, ot życie.
    Chcą ludzie pracować, niech pracują, chcą nie pracować, też im wolno, ale
    niech jedni nie wykorzystują drugich i vice versa! mąż zachowuje się jak
    świnia, mówi rzeczy które bolą? żona strzela fochy? cóż... pora na szczerą i
    poważną rozmowę, dogadanie zasad panujących w naszych domach, a nie na
    emerytury dla tych którzy nie umieli sobie zasad ustalić. Howgh.
    Zaawansowany formularz
    • 23.04.10, 23:04
      nie bede o meritum rozprawiac bo juz to przerabialam kilka
      dziesiatek lat temu, Francja bedac niezle do przodu w temacie.
      Chcialam zadac tylko jedno jedyne pytanie ktore moze ochlodzi
      rozpalone umysly i da kilka pomyslow do dyskusji z mezami naszym
      polskim paniom :
      czy wspolczesny swiat, aktualna sytuacja ekonomiczna i w
      szczegolnosci pojedynczy pan maz (ten ktory otwiera dziob w temacie)
      zapewnia malzenstwu utrzymanie z jednej pensji ????
      W skrocie : "kochanie a potrafisz utrzymac nasza rodzine podczas gdy
      ja rodze, wychowuje, gotuje i nawet maluje sobie paznokcie ? "

      Do diaska, ta praca do ktorej sie tak pchamy (realizacja osobista,
      okno na swiat i ambicja) jest NORMALNIE KONIECZNA !
      • 26.04.10, 23:00
        (odpowiadajac tylko za siebie) tak, maz jest w stanie siebie i mnie utrzymac z
        jednej pensji. Pracuje bo chce, lubie, kocham to co robie, sprawia mi to
        'frajde' i 'radoche', lubie niezaleznosc, mam taka ambicje, chce do czegos dojsc
        (czegos wiecej niz 'jestem zona pana X').
        Tak trudno zrozumiec, ze ktos po prostu chce (a nie musi)?
        • 27.04.10, 20:52
          (odpowiadajac tylko za siebie) tak, maz jest w stanie siebie i mnie
          utrzymac z
          > jednej pensji. Pracuje bo chce, lubie, kocham to co robie, sprawia
          mi to
          > 'frajde' i 'radoche', lubie niezaleznosc, mam taka ambicje, chce
          do czegos dojs
          > c
          > (czegos wiecej niz 'jestem zona pana X').
          > Tak trudno zrozumiec, ze ktos po prostu chce (a nie musi)?

          alez oczywiscie :-) ja tez lubie niezaleznosc, nie jestem zreszta
          niczyja zona bo tak wole - jeden slub mi wystarczy- pisalam o
          wiekszosci przypadkow. Najwieksi pieniacze to ci ktorzy nie
          zarabiaja dostatecznie i maja wymogi w stylu : masz system
          hormonalny ktory pozwala ci wziac i prace i dom na barki.
          Oczywiscie, wszystkie casus sa w naturze :-)


          • 28.04.10, 12:30
            Jak zwykle prawda jest niewygodna dla Magdaleny Środy. Tym razem prawda o
            hormonach, o których z oburzeniem mówi pani profesorka.
            Faktem jest, że kobiety mają specjalne hormony zwiększające wydolność organizmu
            podczas ciąży i opieki nad małym dzieckiem/karmienia - wykorzystywano to m.in. w
            niesławnej NRD, zmuszając lekkoatletki do zachodzenia w ciążę przed olimpiadami
            i potem dokonując aborcji. Sprawa jest powszechnie znana.
            • 29.04.10, 18:32
              Prawda, tyle że natura tak to urządziła, że te hormony są
              zaprojektowane do TYLKO opieki nad malutkim dzieckiem. Nie do
              zajmowania się domem czy obskakiwania leniwego męża. I ta prawda
              jest niewygodna - nie dla Magdaleny Środy, ale dla cytowanego na
              początku artykułu wygodnickiego faceta. To on tę prawdę nagina;
              pewnie dumny z własnej logiki, że te specjalne hormony to dla niego
              i jego wygody. Jeśli coś tu może oburzać, to nie prawda o hormonach,
              lecz bezczelność pana męża.

              Niestety, mężczyźni chyba już tak mają, że wydaje im się,
              że "specjalne hormonki" i urlop macierzyński istnieją nie pod
              dziecko, lecz pod zajmowanie się domem. Tu cytat z
              opracowania "Stereotypy a rzeczywistość":

              M3: Ja sobie nie wyobrażam, jakbym miał iść na macierzyński.
              M5: Na pewno byś miał kupę roboty.
              M3: Kurczę, pranie, gotowanie, sprzątanie, jak tu się wyrobić?

              Więcej tu:
              www.rodzina.gov.pl/zal/f370_13.pdf
            • 09.03.11, 11:22
              Jedyny hormon, który wydziela się w organizmie kobiety w duzej ilosci po urodzeniu dziecka to OKSYTOCYNA. A ona odpowiada za nastawienia proopiekuńcze, a nie za brak zmeczenia i specjalną radosc przy myciu garów i to tylko przez kilka miesiecy, a nie przez 2,3,4,5,6 7 i wiecej lat!
    • 24.04.10, 09:08
      Niektore feministki maja tendencje do " strzelania sobie w kolano" ot tak dla zasady
      Jak popraedniczka nie zgadzam sie na kolejne uszczuplanie mojej pensji w celu
      oplaceniu pensji dla kobiet niepracujacych zawodowo a zajmujacych sie domem.
      Jakos w rodzinach gdzie pracuje obudwoje partnerow domy nie zarastaja brudem,
      jedzenie jest przygotowane a ubrania czyste i... nie robia tego krasnaludki.
      jesli partnerzy podejma decyzje ze kobieta zostaje w domu a mezczyzna pracuje-
      ich wybor, niech wiec ponosza jego konsekwencje a nie wyciagaja reke do panstwa-
      daj bo mi sie naelzy.
      • 24.04.10, 12:29
        > Jakos w rodzinach gdzie pracuje obudwoje partnerow domy nie zarastaja brudem,
        > jedzenie jest przygotowane a ubrania czyste i... nie robia tego krasnaludki.

        Czyli z reguły robi to kobieta, współczuję paniom.

        Gdzieś czytałam o podziale w wykonywaniu prac domowych (w procentach) i to mnie
        trochę przeraziło - bo, skoro oboje pracują, dzieci są wspólne, a tylko kobieta
        zasuwa w domu, to wynika z tego, że kobiety są bezdennie głupie, bo dają się
        wykorzystywać.

        A jeszcze piękne i atrakcyjne być mają, więc baseny, kosmetyczki, fryzjer - na
        to czas też musi być.
        Czyli - na czas dla siebie, autentycznie w 100% nie zostaje nic. A to bardzo
        współczuję. Ja bym tak nie mogła, życie się ma tylko jedno.
        • 24.04.10, 15:49
          Gdzieś czytałam o podziale w wykonywaniu prac domowych (w procentach) i to mni
          > e
          > trochę przeraziło - bo, skoro oboje pracują, dzieci są wspólne, a tylko kobieta
          > zasuwa w domu, to wynika z tego, że kobiety są bezdennie głupie, bo dają się
          > wykorzystywać.
          >
          > A jeszcze piękne i atrakcyjne być mają, więc baseny, kosmetyczki, fryzjer - na
          > to czas też musi być.

          Ale spora część to uwielbia i karci surowo te, które nie chcą się podporządkować. Baseny, kosmetyczki, fryzjer? A kto łypie krytycznie, gdy tylko na horyzoncie pojawi się kobieta? Przeciętny facet? Nie. Kobitki lustrują się nawzajem, zesr... się chcą, jak niedogolenie u innej wypatrzą, złe zestawienie garderoby czy odrosty. Mają temat do analizy i pogawędek.

          Podobnie w przypadku zakurzonych półek (niektórych lepiej do domu nie zapraszać, a jeśli już trzeba, to sprzątaczkę zatrudnić na tę okoliczność) albo innych niedociągnięć gospodarczych czy wychowawczych. To baby cisną inne baby. To baby babom tyłki obrabiają. Krytykują i zawiązują jakieś chore koalicje, których spójność zasadza się na wykluczeniu "innych". Smutne, ale tak jest.

          Staram się nie socjalizować zbytnio, ale czasem muszę spędzić jakiś czas w towarzystwie innych osób (przedstawicieli obojga płci, ale w różnych konstelacjach). Ta "rozrywka" uświadamia mi, że to, co wychodzi z ust kobiet na temat innych kobiet jest znacznie bardziej "inwazyjnie" opresyjne niż męskie popierdółki. Wiele kobiet jest żołnierzami systemu i bardzo lubią tę rolę.

          To właściwie taka uwaga na boku...
          • 24.04.10, 15:51
            Wiele kobiet jest żołnierzami systemu i bardzo lubi tę rolę.
          • 24.04.10, 16:20
            > Wiele kobiet jest żołnierzami systemu i bardzo lubią tę rolę.

            Któraś pisarka, chyba Margaret Atwood, nazwała to "policją ciotek".

            --
            "Mieliście do wyboru wojnę lub hańbę. Wybraliście hańbę, a wojnę i tak będziecie mieli."
            W. Churchill
            • 24.04.10, 16:32
              Hm. Mnie "policja ciotek" w kontekście Atwood kojarzy się z Ciotkami z "Opowieści Podręcznej". Nie o to chodzi?
          • 04.05.10, 12:52
            Pięknie to opisałaś flasska, odnoszę dokładnie takie samo wrażenie i dlatego
            unikam towarzystwa kobiet :)))
            --
            W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?

            Was der Pöbel ohne Gründe einst glauben lernte, wer könnte ihm durch Gründe das
            umwerfen?
          • 09.03.11, 11:27
            - bo, skoro oboje pracują, dzieci są wspólne, a tylko kobieta
            > zasuwa w domu, to wynika z tego, że kobiety są bezdennie głupie, bo dają się
            > wykorzystywać.

            Nie są bezdennie glupie, ale są tak wykochowywane. To one maja zmyć po obiedzie, nei ich brat, bo zmywa matka , wiec zmywac ma córka - jej brat jest do wyzszych celów. Jak ona się odszczeknie, to " jak ty się zachowujesz", jak on komuś przywali - no, prawdziwy mezczyzna.
            Ona zapi.erd.ala na zbiorować , on sam na siebie - on sie chwali, ona siedzi cicho itp, itd i dopiero takie przyczyny, daj takie, a nie inne skutki. Na szczescie - to sie zmienia.
          • 24.03.11, 17:20
            > . Ta "rozrywka" uświadamia mi, że to, co wychodzi z ust kobiet na temat innych
            > kobiet jest znacznie bardziej "inwazyjnie" opresyjne niż męskie popierdółki. Wi
            > ele kobiet jest żołnierzami systemu i bardzo lubią tę rolę.

            A to smutna prawda, rzeczywiście. Nie wiem czy znalazłaby się kobieta, którą ani razu (choćby i w dzieciństwie) nie spotkało dziobanie ze strony innych kobiet. Mnie dziobano w całej rozciągłości i bardzo namiętnie. Teraz gdy teściowa się dostawia ze swoim dziobem, potrafię odpowiedzieć jej, że "ja to jestem chłopcem tak naprawdę, tylko z cyckami". I niech sobie macha rękami.
            W ogóle metoda "na dziwność" okazała się w moim życiu skuteczna, ale niestety może i przez to mam zaledwie 2 przyjaciółki-kobiety, reszta zwiała :) Ale i dziobać przestała, więc mam święty spokój. Niestety wiele dziewczynek, które od dziecka ustawiane są "do pionu", obserwowane i napominane przez starsze kobiety nie znajdzie tyle siły, żeby się temu przeciwstawić. Tak sobie myślę, że moja córka ma sporo szczęścia. Ja go nie miałam i zdarza mi się wciąż przesadnie zareagować na komentarze, wystawić pazury i pogryźć.
        • 25.04.10, 11:24
          czytalas artykuł ok, ale czy tylko z niego czerpiesz wiedze o prawdziwym zyciu?
          jak kobieta pracujaca zawodowo nie poswieca czasu sobie tylko spedza go na
          wykonywaniu wszystkich czynnosci domowych sama to znaczy ze w tej rodzinie jest
          cos nie tak. Normalni partnerzy, jesli oboje pracuja, dziela sie praca w domu,
          bez rzadnego glupiego "pomagam" po prostu kazdy robi swoje.
          BTW fitness, sport i basen to nie nudna koniecznosc ale przyjemnosc i czas dla
          siebie tak samo jak film czy ksiazka.
    • 24.04.10, 13:40
      Przeczytałam listy w dzisiejszych WO i widzę jedno rozwiązanie
      sprawy emerytur dla niepracujących zawodowo - wspólna emerytura dla
      małżonków. Jeśli dwoje ludzi się umawia, że jedno z nich pracuje
      zawodowo, a drugie zajmuje się domem i dziećmi, to powinni się też
      umówić, że emerytura jest wspólna, a państwo powinno wprowadzić
      odpowiednie rozwiązania prawne. W przeciwnym razie na starość
      utrzymanie niepracujących zawodowo małżonków może spaść na państwo,
      czyli na nas wszystkich. Zasada wspólnego wypracowania środków na
      emeryturę powinna obowiązywać wszystkie małżeństwa, bo w wielu
      rodzinach jest tak, że jedna osoba (na ogół kobieta) ma pracę gorzej
      płatną, ale umożliwiającą łączenie jej z opieką nad dziećmi i
      prowadzeniem domu. Zasada dzielenia kapitału emerytalnego powinna
      być uwzględniana również przy rozwodach.

      Jeśli kogoś przeraża wizja życia z jednej emerytury, to trzeba
      podjąć decyzję o zatrudnieniu.
      (Inne rozwiązania powinny być dla rodzin, które mają niepełnosprawne
      lub chore dziecko, bo w tym przypadku podjęcie pracy zawodowej jest
      często niemożliwe.)

      Oferowanie emerytury wszystkim osobom wychowującym dzieci,
      prowadziłoby do patologii. W Wielkiej Brytanii system zasiłków dla
      rodzin wielodzietnych powoduje, że rodzenie dzieci stało się
      sposobem na utrzymanie - przy całym szacunku dla ciężkiej pracy,
      jaką jest wychowanie dzieci.

      Zamiast państwowej emerytury dla niepracujących zawodowo lepiej
      zapewnić miejsca w żłobkach, przedszkolach, szkołach i umożliwić
      łączenie wychowania dzieci z pracą zawodową. Jeśli ktoś woli nie
      pracować i więcej czasu poświęcić dzieciom i prowadzeniu domu,
      dokonuje również wyboru ekonomicznego, ale na swój własny i małżonka
      rachunek.
      • 28.04.10, 12:25
        dokładnie taki system panuje m.in. w Niemczech. Z własnego podwórka:
        pracując na pół etatu i prowadząc dom z dwójką dzieci wiem, że mój
        kapitał emerytalny sumuje się z mężowskim kapitałem - jest to nasz
        wspólny "kociołek" do którego obydwoje mamy prawo w momencie nabycia
        praw emerytalnych. Przy rozwodzie ten kapitał (uskładany w czasie
        trwania małżeństwa) jest dzielony oczywiście na obie rozwodzące się
        strony. Przykładowo moja przyjaciółka rozwiodła się po krótkim, 4-
        letnim małżeństwie, które spędziła w domu w ciąży i z małym
        dzieckiem. Ani grosza w tym czasie nie zarobiła, ale nabyła praw do
        partycypowania w 4-letnich składkach emerytalnych (byłego już) męża.
        Reszta idzie już na jej osobiste konto oraz jej męża.
        Prawodawca zakłada, że układ zawodowo-rodzinny jest suwerenną sprawą
        obywateli, ale tworzy ramy prawne do rozliczeń finansowych.
        Dlatego nie wylewajmy dziecka z kąpielą, bajdurząc o obciążaniu
        społeczeństwa kosztami pracy domowej kobiet - można to załatwić w
        gronie rodzinnym, byle tylko zasady gry były sprawiedliwe i
        czytelne. Wtedy panowie, skwapliwie wymieniający sterane "domowe
        żony" na nowszy model, będą wiedzieć, że za lata obsługi będą się
        odwdzięczać udziałem w uskładanej przez ten czas emeryturze.
        • 09.03.11, 21:50
          Rozwiązanie byłoby genialne.

          --
          matematycznie.blox.pl
          Blog, w którym różne zagadnienia matematyczne podawane są w prosty, przystępny i łatwy do zrozumienia sposób.
    • 25.04.10, 11:20
      Jak czytam te artykuły o kobietach w Polsce i ich obowiązkach, to sobie myślę, że ci faceci, z którymi są te kobiety to jacyś debile i ignoranci i nie mogę uwierzyć, że kobiety godzą się na takie zachowania. Mój mąż dba o moją córkę z pierwszego małżeństwa i naszą wspólną, pierze, gotuje, czyta książki edukacyjne, robi zakupy, pracuje mniej niż ja, ale też ciężko i zawsze mogę na niego liczyć. Wspólnie prowadzimy dom i nie ma tematu podziałów na męskie i damskie. I nigdy mi nie powiedział, że czuje się niemęsko podcierając pupę naszej małej córeczki, przeciwnie - czuje się dumny i spełniony. I jest szczęśliwy, że może z dziećmi spędzać czas. Może szkopuł w tym, że mój mąż nie jest Polakiem...
      • 25.04.10, 11:28
        nie jest to kwestia polskosci czy nie-polskosci ale meskosci.
        Prawdziwy mezczyzna jest meski zawsze , i jest tak pewnien swojej meskosci, ze
        tego poczucia nie zaburzy zmycie naczyn czy zmiana pieluchy.
        • 25.04.10, 11:42
          Jeśli facet chce udomowionej kobiety, która odwala za niego całą tą brudna
          robotę niech przez lata swojej pracy odkłada składki dodatkowe, z których to
          małżonka będzie korzystać na starość. Innego rozwiązania nie da sie zaakceptować.
          Ja pracuję i dodatkowo muszę odwalić większość prac domowych i tych związanych
          z dzieckiem, myślę że kobietom pracującym zawodowo jest podwójnie ciężko a nie
          ma pomysłu aby za pracę w domu dostawały jakiś dodatek do swojej wypracowanej
          emerytury.
      • 26.04.10, 12:24
        A co to ma do rzeczy czy jest Polakiem czy nie?
        • 28.04.10, 08:28
          Czasem ma. W różnych krajach, różnie się mężczyzn (kobiety też)
          wychowuje. Różnymi nasiąkają wzorcami. U nas jest dużo maminsynków,
          którym mamunie zmieniają pieluszki do 30, a chciałby dłużej. To
          tylko moje obserwacje.
    • 25.04.10, 13:03
      Na ogół kobiety niepracujące zawodowo uważają,ze one zostały w domu
      (czyli pracują w domu) po to by rodzina była zadbana. I, myślę,że
      jeśli ta rodzina w rzeczywistości jest zadbana, dom czyściutki,
      ugotowane i upieczone, dzieci wyedukowane - to ludzie jako rodzina
      mają więcej czasu dla siebie. Mąż nie musi zajmować się sprawami
      domowymi, kobieta odrobiona. Sielanka. Tylko dlaczego na to miałby
      płacić osoby (mężczyżni też!) które po pracy muszą zającć się
      zakupami, praniem, sprzątaniem i gotowaniem na następny dzień.
      Do tego wszystkiego jakoś nikt nie zastanawia się jak sprawdzałoby
      się pracę tych kobiet które mają "wychowywać nam nowe
      społeczeństwo" - jak one o sobie zwykły mówić. Bo ja znam, niestety
      takie, którym nie powierzyłabym własnych dzieci. Niepracująca
      zawodwo matka rzadko potrafi wzbudzić w dzieciach ambicje i często
      od nieskorej do nauki dorastającej córki słyszy,że ta najwyżej
      wyjdzie za mąż i bedzie tak jak matka zajmowała się domem. Uczymy
      dzieci własnym przykładem.
      Do tego nie rozumiem co można w domu robić codziennie podczas gdy
      dzieci są w przedszkolach i szkołach. Z życia widzę - oglądać
      seriale i plotkować na ławce.
      • 25.04.10, 13:08
        Jeszcze jedno mnie zatsanawia, otóż chciałabym wiedzieć czy te matki
        miałyby miec płacone w zależności od wykształcenia? No bo na zdrowy
        rozsądek - wykształcona matka lepiej wchowa nowe pokolenie niż taka
        po "zawodówce". Poniżej jakiego wykształćenia w ogóle nie płacić?

        Może sobie i drwię ale jakie roszcenia taki i stosunek do nich.
    • 26.04.10, 15:07
      Znowu te nudne pierdoły, że niby tylko niepracująca matka zapewnia dziecku
      miłość, ciepło domowego ogniska, pierze, sprząta i gotuje i że należy się jej
      za to wynagrodzenie.
      No to niech państwo wypłaci jej pensję, ona z kolei powinna zwrócić za
      edukacje, bo po co komu wykształcona kobieta przy piaskownicy czy desce do
      prasowania.
      I to ciągłe usprawiedliwianie mężczyzn za ich lenistwo w domu i umywanie rąk
      od wszelkich prac domowych.
      Drogie panie, zanim wyciągniecie rękę do państwa, zacznijcie wychowywać synów
      na partnerów, uczcie ich współodpowiedzialności za dom, uczcie ich prania i
      prasowania a córkom otwórzcie inną perspektywę, zachęcajcie do "męskich"
      zawodów i nie wmawiajcie im, że to kobieta odpowiedziala jest za czystość i
      porządek w domu.
      Przestańcie się wzajemnie krytykować i zwalczać za brak perfekcyjnego wyglądu,
      domu, mieszkania i dzieci.

      --
      "Uno viene al mundo con sus polvos contados, y los que no se usan por
      cualquier causa, propia o ajena, voluntaria o forzosa, se pierden para siempre"
    • 27.04.10, 10:50
      bo na gosposie nas nie stać? Nam tez coś dorzucicie do emerytury? Pracujemy,
      więc często dochody w rodzinie są takie, ze nie łapiemy się na żadne dodatki
      socjalne - zasiłki na dzieci, stypendia socjalne itp. Może policzcie, ile
      takich dodatków dostają matki niepracujące poza domem... Emerytury tez nie
      będziemy mieć nie wiadomo jakiej, bo rzadko da się pogodzić pracę zawodową z
      nie wiadomo jaka karierą... A jesli pracujemy i nieźle zarabiamy, to większość
      naszych dochodów i tak lokujemy w dzieciach - korepetycje, basen, dodatkowa
      nauka języków, wyjazdy wakacyjne... Nikt nam do tego nie dopłaca, nie jesteśmy
      takim obciążeniem dla państwa, jak wiele (choć nie wszystkie) rodzin z
      dziećmi, gdzie tylko jedno z rodziców pracuje, sumarycznie płacimy tez
      częstokroć więcej podatków, a o ile mniej dostajemy w zamian? ulga na dzieci
      ledwo wystarcza na wysłanie dziecka na 10dniowy obóz w czasie wakacji... a reszta?
    • 27.04.10, 12:06
      Co za bełkot! A co z tymi kobietami, które godzą 8-godzinną pracę zawodową z
      obowiązkami domowymi, które też muszą wykonać, a na które mają o wiele mniej
      czasu? A jak jeszcze wygospodarować czas na zabawę z dzieckiem? Mój dzień
      rozpoczyna się o 6 rana o kończy przed północą. A niepracująca koleżanka
      obraziła się, bo "ja nigdy nie mam czasu, żeby umówić się na kawę" :-)
      • 27.04.10, 12:25
        Witaj w klubie, dronkaa :).A ja moich panów zagoniłam do części domowych
        obowiązków, poza moim męzem, mają 10,13 i 17 lat - sami prasują, sprzataja nie
        tylko swoje pokoje, wynoszą śmieci itp. Niezbyt dokładnie czasem, ale zawsze to
        coś :). Śniadania do szkoły tez robią sami - codziennie którys ma dyżur i robi
        dla całej trójki :)A co, ja za to gotuje obiady (na zmianę z mężusiem), piorę,
        wożę na zajęcia (na zmianę z mężusiem), sprzątam też, żeby nie było, pieke im
        ciasta i robię od czasu do czasu jakieś smakołyki. Ale mam trochę czasu na
        książkę czy teatr... Nie za wiele, ale zawsze coś... Mam nadzieję, ze przyszłe
        synowe nie oduczą moich chłopaków samodzielności :)....
        • 28.04.10, 08:37
          To najlepszy sposób na docenienie osób wykonujących prace domowe.
          Jeżeli ten synek z artykułu mówi - moja mama nic nie robi, a ciągle
          jest zmęczona, to niech mama zagoni go do roboty.
    • 27.04.10, 12:44
      Droga autorko, zgadzam sie, ze poruszana przez pania kwestia
      niedocenianej pracy domowej kobiet to powany problem spoleczny, ale
      proponowane przez pania rozwiazanie - wyplacanie pensji kobietom
      zajmujacym sie domem - to bardzo zle rozwiazanie. Po pierwsze, jak
      juz wiele odób na forum napisalo, jest przeciez spora grupa ludzi
      (glownie kobiet, ale zdarzaja sie mezczyzni), ktorzy zarówno pracuja
      zawodowo, jak i zajmuja sie domem. Czy nalezy im zaczac wyplacac
      podwojne pensje i odprowadzac podwojne skladki?

      Po drugie, obawiam sie, ze proponowane przez pania rozwiazanie byc
      moze poprawi sytuacje ekonomiczna niepracujacych kobiet, ale za to
      bedzie mialo katastrofalne skutki spoleczne, bo zakonserwuje i
      usankcjonuje tradycyjny podzial ról. Konserwatywni politycy beda
      mogli z czystym sumieniem zamknac kobietom dostep do rynku pracy i
      skazac je na siedzenie w domu, bo przeciez nie tylko sa do
      tego "naturalnie predestynowane", ale jeszcze maja za to placone.
      Akurat z mojej perspektywy problem pracy domowej polega na tym, ze
      niespecjalnie ja lubie i po prostu nie mam ochoty byc nia
      przywalona, i dlatego chce, zeby partner uczciwie dzielil ze mna te
      prace. A nie na tym, ze chce, zeby ktos mi za te prace placil ekstra.

      --
      - In their language, the word for married is the same word as for
      poison. This probably could explain the high divorce rate.
      • 27.04.10, 12:56
        a jak wynagrodzić pracę domową leniwego babska, które ma do
        ogarnięcia tylko 60 m2 i jedno dziecko w wieku szkolnym i pacę
        kobiety mającej co najmniej dwójkę małych dzieci, do tego dom,
        ogród, nie mówiąc juz o kobietach opiekujących się chorym dzieckiem
        lub innym członkiem rodziny.
      • 27.04.10, 22:25
        > Po drugie, obawiam sie, ze proponowane przez pania rozwiazanie byc
        > moze poprawi sytuacje ekonomiczna niepracujacych kobiet, ale za to
        > bedzie mialo katastrofalne skutki spoleczne, bo zakonserwuje i
        > usankcjonuje tradycyjny podzial ról. Konserwatywni politycy beda
        > mogli z czystym sumieniem zamknac kobietom dostep do rynku pracy i
        > skazac je na siedzenie w domu, bo przeciez nie tylko sa do
        > tego "naturalnie predestynowane", ale jeszcze maja za to placone.

        Moje tradycyjne pytanie, kiedy napotykam takie pomysły 'reform' rynku pracy: gdy teoretycznie, wszystkie kobiety zagoni się do siedzenia w domu (jako ich prawdziwej pracy), to co z kobietami samotnymi, niezamężnymi? Też miałyby płacone (bo prowadzą dom, jednoosobowe, ale gospodarstwo), czy też są w ślepym zaułku, bo ani nie mogą do pracy iść, ani nie mają nikogo, kto by je utrzymał i zapewnił to opłacane siedzenie w domu?

        --
        Absolut nichts ist in ordnung...
      • 28.04.10, 08:34
        Jeżeli stałoby się tak, że większość kobiet zostałaby w domu, to
        ten system zawaliłby się. Kto by zarobił na te pensje ?.
    • 27.04.10, 13:48
      jeśli chodzi o ideę zdrowego feminizmu. Ta kobieta jest napastliwa, agresywna, a
      jej argumenty są po prostu głupie.
      • 27.04.10, 14:12
        panie napastliwy - co tak toczysz pianę?artykuł jest dobry i rzetelnie
        przedstawia temat - WASZEGO panowie lenistwa i wygodnictwa i bezdennej głupoty
        niektórych kobiet pozwalających na traktowanie siebie jak islamskie niewolnice.
        Jeżeli kobieta dokłada się do budżetu ( a w coraz liczniejszych rodzinach
        kobiety więcej zarabiają - u mnie trzy razy więcej!)- mężczyzna ma psi obowiązek
        przejąć połowę obowiązków. Czytaj pan ze zrozumieniem,
        • 27.04.10, 17:13
          akurat ma rację. Przecież tu nie chodzi o podział obowiązków, ale o typowy dla
          Środy prymitywny podział na my i oni - niezależnie od rzeczywistości. Ów równy
          podział obowiązków istnieje przecież w każdym zdrowym związku - homo, hetero,
          wiejskim czy miejskim. Nie należy własnych frustracji związanych z wiekiem czy
          sytuacją osobistą przekładać na całą polską społeczność. W dodatku użyty przez
          panią epitet "islamskie niewolnice" świadczy - co nie jest dziwne - o słabej
          znajomości innych kultur.
    • 27.04.10, 16:03
      >>W książce R. Martina "Mężowie, żony, rodzice, dzieci. Fundamenty rodziny chrześcijańskiej", posiadającej imprimatur Kurii Metropolitalnej w Krakowie, znajdziemy takie oto wzmocnienie modelu tradycyjnego: "Niech żona boi się i poważa męża. (...) Bo ta, która boi się i czci, także kocha"<<

      Dobre :D Pytanie tylko: czy na pewno tego samego?
    • zajmujących się np. posługą tzw. kapłańską ???
      • 28.04.10, 08:49
        No przecież państwo finansuje posługi kapłańskie. Widać
        społeczeństwu to bardziej potrzebne, niż dzieci, od których w
        przyszłości ma zależeć system emerytalny.
    • 27.04.10, 19:50
      Genialny tekst! Podsumowuje moje własne przemyślenia na ten temat. Zwłaszcza skrupulatne przeliczenie duchowej posługi na realne złote uzmysławia skalę zjawiska.
    • 28.04.10, 08:23
      moja jest tylko racja,i to jest święta racja.Bo nawet jak jest twoja,to moja
      jest mojsza niż twojsza.Że właśnie moja racja jest najmojsza.Skąd my to znamy?
    • 28.04.10, 10:31
      Kompletna bzdura... I ile to zawodów niby kobieta wykonuje...
      Uważam, że znacznie tańsza od kobiety jest zmywarka do naczyń, nie musisz
      także jeść tego toksycznego żarcia jeśli jakimś cudem ktoś ją gotować nauczył.
      Walczmy o równouprawnienie. Zlikwidujmy wreszcie wszystkie przywileje kobiet.
      Niech wreszcie wezmą się do roboty, nie wiecznie zasłaniają się dziećmi.
    • 28.04.10, 13:13
      Wydaje mi się, ze kobiety w Polsce wcale tak źle nie maja, ale są otumanione
      stereotypami, żyją w jakiś konwencji, odgrywają pewne role, czyli po prostu nie
      są sobą. Nie ma teraz takiego nakazu, żeby każda kobieta była kura domową. Jak
      się chce, można naprawdę wiele zdziałać, liczy się tylko dobre podejście do
      swojego życia.
      • 04.05.10, 14:26
        Tym razem zgadzam sie z p. Sroda w prawie 100%. Najbardziej dobijajace u
        polskich kobiet jest to, ze nia miedzy nimi solidarnosci. Skoro ktoras pracuje
        to nie zgadza sie zeby jej podatki szly na emeryture kobiet domowych. Ale czy
        ktos ja pyta o zdanie gdy jej podatki ida na przyklad na wydatki wojenne, czy na
        wystroj wnetrza w MSZ wg. estetyki ulubienca wielu pan Radka Sikorskego. Nasze
        podatki ida na becikowe takze dla bardzo zamoznych kobiet i jakos musimy to
        przelknac.

        Ja nienawidze prac domowych - olewam. Ale widze jak wiele kobiet poswieca na
        nie swoj czas i energie i szanuje to. To nie jest tak, ze jak jest w domu
        pralka i zmywarka to kobieta moze juz lezec i pachniec.

        Bardzo mnie boli to jak polskie kobiety nie widza wspolnoty interesow zwiazanych
        z plcia i te, ktore sa zamozne i maja wyzszy poziom zycia sa tak niechetne by
        sie dzielic. Gdyby polskie kobiety zyly na Poludniu USA prace niewolnikow
        bylaby chyba tam do dzisiaj, tylko, ze los niewolnic-kobiet bylby gorszy niz
        niewolnikow-mezczyzn.
    • 08.03.11, 14:58
      1. Kobieta powinna być przede wszystkim ładna. Dobrze, jeśli jest piękna, ale w zasadzie ładna wystarczy (zdarzają się mężczyźni, którzy deklarują, że nie przywiązują wagi do wyglądu partnerki. Byłoby dobrze, aby w zabawy erotyczne ładna partnerka angażowała również koleżankę. Co do wyglądu koleżanki nie było wytycznych).

      2. Kobieta powinna dbać o siebie, żeby być atrakcyjną dla partnera, ale niedobrze, jeśli na to dbanie o siebie wydawałaby jakieś pieniądze.

      3. Powinna widzieć swoją przyszłość jako zamążpójście i ułożenie sobie życia u boku mężczyzny, ale niedobrze, jeśli okazuje to wyraźnie, bo wtedy może spłoszyć ewentualnego kandydata.

      4. Powinna przejawiać silny instynkt macierzyński, ale niedobrze, jeśli przejawia go wyraźnie, bo to oznacza, że chce wpakować swojego partnera w pieluchy.

      5. Kiedy pojawi się dziecko, kobieta powinna spełniać się w macierzyństwie, nie angażując w to zbytnio partnera, ale niedobrze, jeśli spełnia się całkowicie, bo wtedy parter czuje się odtrącony i może poszukać sobie innej kobiety.

      6. Idealna kobieta powinna być wykształcona i oczytana, ale niedobrze, jeśli to okazuje, bo wtedy jej partner może się poczuć niedowartościowany i zamknie się w sobie.

      7. Powinna mieć interesującą i dobrze płatną pracę, ale niedobrze, jeśli ta praca wymaga dyspozycyjności i zaangażowania, bo wtedy partner poczuje się zaniedbywany i poszuka sobie innej.

      8. W zaciszu domowym kobieta powinna zajmować się wszystkimi domowymi sprawami, jedną ręką odkurzać, drugą mieszać w garnku, trzecią myć samochód, czwartą prasować, poszerzając jednocześnie swoje intelektualne horyzonty, żeby mogła być odpowiednim partnerem do rozmowy na temat Unii Europejskiej, stanu wojennego oraz przewagi samochodów z silnikiem 2000 cm³ nad tymi z 1600.

      9. Powinna akceptować ograniczenia wynikające z racji przynależności do swojej płci, takie, jak niższe niż koledzy wynagrodzenie oraz to, że w razie zwolnień z pracy, ona wyleci wcześniej niż oni.

      10. Powinna śmiać się z dowcipów o blondynkach i z zalotnym uśmiechem przyjmować poklepywanie po pupie, ale niedobrze, jeśli uśmiech jest zbyt zalotny, bo to byłaby nielojalność wobec partnera.

      11. Wieczorem, kiedy lekcje z dziećmi sa już odrobione, dzieci położone spać, pranie rozwieszone, koszule uprasowane, obiad na następny dzień przygotowany, naczynia po kolacji przy świecach pozmywane, mieszkanie posprzątane, a partnera znudziło już oglądanie telewizji, idealna kobieta powinna przebierać się w koronki i pończochy i serwować swojemu mężczyźnie tantryczny seks.

      12. Powinna wiedzieć, że prawdziwy mężczyzna musi mieć chwilę spokoju i samotności, aby przemyśleć sobie spokojnie ważne sprawy świata.

      13. Powinna z uśmiechem akceptacji uczetniczyć w imprezach towarzyskich, na których jej partner zalewa się w trupa w towarzystwie kolegów, przetransportować go do domu, położyć spać, a rano czekać ze świeżym kefirem.

      14. Powinna mieć świadomość, że partner w każdej chwili może pieniądze zbierane na nową pralkę wydać na zakup najnowszego modelu komórki, a także wiedzieć, że jeśli trzeba wybrać pomiędzy zakupem szafek kuchennych, na czym jej zależy, a zakupem zestawu kina domowego,na którym zależy partnerowi, priorytetem zawsze jest wybór partnera, czyli w tym wypadku kino domowe, bo mężczyzna musi mieć swoje zabawki, żeby się pochwalić kolegom.

      15. Powinna wiedzieć, że po czterdziestce jej atrakcyjność się kończy i partner ma pełne prawo poszukać sobie młodszej kochanki.
      • 09.03.11, 21:56
        Super!
        --
        matematycznie.blox.pl
        Blog, w którym różne zagadnienia matematyczne podawane są w prosty, przystępny i łatwy do zrozumienia sposób.
      • 23.03.11, 15:30
        Dawno się tak nie uśmiałam :-) :-) :-)
    • 08.03.11, 20:25


      Więcej czci dla pięknej płci



      Dzień Kobiet, świętem pięknej płci,

      o której brzydka śni i mirem czci.

      Kobiety niedocenianymi skarbami.

      Chrońmy je przed utratą i cieszy się, że je mamy.

      Kochajmy babcie, mamy, córki i wnuczki w domach.

      Kochajmy się w koleżankach, przyjaciółkach i w żonach.

      Kobiety jak kwiaty życie upiększają.

      Dni Kobiet niech cały rok trwają.

      Panowie! Wołam o więcej czci

      dla uroczej, pięknej i słabszej płci.

      Póki nie jest za późno.

      Za parę lat i piękna i brzydka

      będą miały po równo.
      komentarzedowydarzen.blox.pl
    • 08.03.11, 21:44
      Ciekawe dlaczego żadnego z tych uczonych nie zastanowił fakt, że kobiety nie zatrzymują się w rozwoju intelektualnym na poziomie 5-letniego dziecka? W końcu do tego, żeby posługiwać rodzinie i niańczyć dzieci to więcej rozumu nie potrzeba. A matka natura nie lubi obdarzać nikogo niepotrzebnymi cechami.
      • 16.03.11, 20:18
        rozum kobiecie potrzebny jest po to aby pomoc dziecku w lekcjach oraz umiec docenic mezczyzne i dobrac dla niego odpowiednie w danej chwili komplementy :)
    • 27.03.11, 14:08
      ...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.