Dodaj do ulubionych

Jestem w ciąży. Nie róbcie ze mnie chorej

22.03.11, 14:36
No i oby wiecej takich! a nie te co zobacza 2 kreski na tescie i juz leca po zwolnienie do lekarza.
Edytor zaawansowany
  • asiazlasu 22.03.11, 14:51
    wyglada na to ze sami milionerzy w Polsce zyja jesli ciaza jest pretekstem na zwolnienie lekarskie. Bogaty kraj i rozpieszczone przyszle matki. Nic tylko zazdroscic.

    pozdrawiam z rozmarzeniem z Francji gdzie na ciaze sie nie choruje i zyje jak zylo.
  • sz.asia 22.03.11, 15:40
    a ja bym nie wsadzała do jednego worka wszystkich kobiet, które korzystają ze zwolniena.
    Wystarczy wejść na jakiekolwiek forum ciążowe, żeby zobaczyć jak często pojawia się tam post o tytule "żegnam się". I nie chodzi tu bynajmniej o czynności religijne.
    Takie czasy, że kobiety które pracują najczęściej są narażone na spory stres, wysiłek itp. A z drugiej strony nasza odporność jest coraz gorsza, nafaszerowani chemią, nieodporni na alergię, hodujemy coraz to nowe wirusy. Ja strasznie się boję o moją ciążę. Na około mnóstwo koleżanek było strasznie "do przodu" - będę pracować do ostatniego dnia!! - tak mówiły. tylko niestety ten ostatni dzień przychodził wcześniej niż myślały...
    Ja rozumiem, że ciąża to nie choroba, ale coraz częściej jednak ciąża jest zagrożona i jeśli kobieta woli zostać w domu, bo się boi o dziecko, ja szanuję i rozumiem taką decyzję.
    Jest i drugie dno - moja siostra przepracowała 10 lat w jednej firmie, prawie bez urlopu 16 godzin na dobę. W ciąży znaleźli sposób, żeby ją zwolnić. Tak jak zagrożone ciążę, mnożą się rówież nieetyczni pracodawcy, dla których nie ma co się poświęcać.

    --
    http://rozrywka.mamadama.pl/generuj/img.A7RiEe-ej1Okj6VrAGL9CmDeVkDJKmGYZZqGe6t2zIu5mlRS0nJ0Koy4I88lyQkLaHP-m4djNDa8v0u4iQ9Bi0HwWT5j3uGf90mzSncO2Dg,.gif

    Szasia
  • asiazlasu 22.03.11, 16:08
    lata leca a smiertelnosc ciazowa zmniejsza sie coraz bardziej. Wystarczy spojrzec na statystyki - zagrozenie zdrowia i matki i dziecka spada piorunujaco. Nie zyjemy w Afryce, nie ma sie czego bac (no chyba ze wlasnych upiorow).

    A kobiety nie powinny byc w sytuacji gdzie "korzystaja ze zwolnienia" - albo ciaza jest patologiczna albo nie. Albo lekarz decyduje o odpoczynku albo nie.

    A tego zdania ponizej to w ogole nie zrozumialam :

    "Wystarczy wejść na jakiekolwiek forum ciążowe, żeby zobaczyć jak często pojawia
    > się tam post o tytule "żegnam się".
  • sz.asia 22.03.11, 17:20
    coś tak mi się wydaje, że całego postu nie zrozumiałaś. I to jest problem.

    Krótko mówiąc jeśli ktoś chce być stachanowcem, jego wybór.
    W moim przypadku lekarz jakiś czas temu zdecydował że ciąża nie jest zagrożona.
    niech mu ziemia lekką będzie.
    Szasia
  • asiazlasu 22.03.11, 18:37
    nie, to ty nie zrozumialas. W nie patologicznej ciazy zyje sie normalnie.
    Ze zwolnien sie nie "korzysta" bo to nie wakacje. Idzie sie na zwolnienie gdy sie jest chorym lub zagrozonym. Z nakazu lekarza.
    Ciaza niczym specjalnym nie grozi. W kazdym razie nie mniej i nie wiecej niz samo zycie.
    (jakis komik kiedys powiedzial : zycie jest choroba ktora zawsze konczy sie smiercia)

    O polskich lekarzach, ich kompetencji nie bede sie wypowiadac szczegolowo bo nawet przeziebienia bym u nich nie leczyla -mam duza traume i widze ze kontynuja tak samo.

  • sz.asia 22.03.11, 19:46
    jak rozumiem mieszkasz poza Polską?

    uwielbiam tych Polaków, którzy nawiewają a potem komentują.
    Bez urazy, ale jeśli wybrałaś nową ojczyznę, to trzymaj się jej. Bez względu na to, co myślę o lekarzach ( i nie sądzę że chodzi o "polskich lekarzy" bo mamy wielu wybitnych specjalistów, którym ich zachodni koledzy do pięt nie dorastają) uważam, że zarówno głosowanie jak i plucie Polaków za granicą jest co najmniej nie na miejscu.
    Na tym kończę dyskusję bo nie wiedziałam z kim mam do czynienia.
    Szasia
  • asiazlasu 22.03.11, 20:17
    sz.asia napisała:

    > jak rozumiem mieszkasz poza Polską?
    >
    > uwielbiam tych Polaków, którzy nawiewają a potem komentują.
    > Bez urazy, ale jeśli wybrałaś nową ojczyznę, to trzymaj się jej. Bez względu na
    > to, co myślę o lekarzach ( i nie sądzę że chodzi o "polskich lekarzy" bo mamy
    > wielu wybitnych specjalistów, którym ich zachodni koledzy do pięt nie dorastają
    > ) uważam, że zarówno głosowanie jak i plucie Polaków za granicą jest co najmnie
    > j nie na miejscu.
    > Na tym kończę dyskusję bo nie wiedziałam z kim mam do czynienia.



    masz racje !!! Ten temat (ciaza - choroba czy stan) nie moze byc poruszany przez OBCYCH !!!!
    to wylacznie polski temat i nie mam prawa sie tu wypowiadac !!!
    (i tak trzymac w grajdolku)
  • aurelis07 23.03.11, 11:27
    Znowu wyjaśnię prosto i łatwo: warunki pracy i płacy za granicą (przede wszystkim przestrzeganie Kodeksu Pracy) są o niebo lepsze dla pracownika, niż w Polsce. Wiem, mam znajomych, ich rzeczywistość pracownicza nie przypomina tej, w jakiej tkwi większość Polaków. To tak, jakby kobieta rodząca w luksusowym szpitalu z położną, lekarzem tylko dla siebie, dostępną salą do porodu w wodzie i znieczuleniem na pstryknięcie, miała wytykać kobietom rodzącym na wieloosobowych salach,gdzie bez wpłacenia "cegiełki" należy zapomnieć o minimalnym zainteresowania personelu, że śmią stwierdzać, że poród to koszmar- bo ona przecież też rodziła w szpitalu, więc wie jak to wygląda.
  • agagin 23.03.11, 19:04
    warunki porodu, a sama ciaza i chodzenie do pracy badz korzystanie ze zwolnienia to dwa rozne tematy.
    Problem w tym, ze w PL masa kobiet jest na zwolnieniu w ciazy. Dostaja 100% wynagrodzenia (czego nie neguje) ale problem jest taki, ze conajmniej polowa z nich, jak nie wiecej, na tych zwolnieniach byc nie musi i nie powinno.
    A potem tworzy sie mit kobiety, ktora jak dostanie etat to zajdzie i pojdzie na zwolnienie. W wyniku tego mamy sytuacje, ze mlode kobiety maja problemy ze znaleziem pracy "na stale".
  • gazeta_mi_placi 24.03.11, 12:15
    Dokładnie.
  • janznepomuka 24.11.11, 13:30
    Konkretnie 80%. Chyba że wezmą macierzyński jeszcze PRZED porodem. Ale to bez sensu, bo on się bardziej przydaje PO porodzie.

    Nam lekarz, kładąc moją Panią do szpitala, zabrał w ten sposób kilka (pewnie 3-4) dni macierzyńskiego. To ujdzie. Oczywiście zwolnienie lewe po na "chore dziecko" da się załatwić -- u nas wszystko to patologia.

    --
    Jan

    Monogamia jest tylko dla wybranych......
  • ignispl 23.03.11, 11:27
    Ależ ty sz.asiu farmazony pleciesz. Zanim zaczniesz używać jakichś głupich argumentów w stylu bo nie żyjesz w Polsce itp. powiem że owszem, żyję i byłam w ciąży jeszcze niecałe dwa lata temu. I przepracowałam całą ciążę do ostatniego dnia.
    Powiem tak: liczba poronień jest nie mniejsza i nie większa niż kiedyś. To zupełnie różna sprawa niż zajście w ciążę, które staje się coraz trudniejsze.
    Utrzymuje się tę ciążę za wszelką cenę a później okazuje się, że dzieciątko ma jakąś wadę nieodwracalną i nieuleczalna typu zespół Downa. I później piszczą takie jedna z drugą, że jest im źle. Poronienia to nie skutek aktywności, tylko zaniedbania ciąży bądź reakcji organizmu. Najwięcej poronień zdarza się w przypadku ciąż genetycznie uszkodzonych.
    Nie wiem co robisz i kim jesteś ale wychwalanie siedzenia na tyłku w czasie ciąży to przyczynianie się właśnie do złego zdania pracodawców o kobietach. Właśnie takie wygodnisie robią wszystkim kobietom jak leci złą opinię, która później wpływa na ich dyskryminację w pracy i zwalnianie z racji ciąży i macierzyństwa.
  • qqquuu 23.03.11, 11:44
    Oj kobieto poczytaj troche o zespolach downa.

    poronienie moga wynikiem nie tylko wad genetycznych, ale rowniez problem krzepliwosci krwi. poztym podczas ciazy organizm kobiety jest znacznie oslabiony. jak rozumiem nalezysz do osob dla ktorych "dzien stawia coraz to nowe wyzwania i ktorzy chca sie realizowac" dlatego chrzanisz o pracy w ciazy. twoje argumenty mozna porownac do jazdy samochodem bez zapietych pasow, mozna przejechac setki tysiecy kilometrow i nic sie nikomu nie stanie, niestety to nie jest argument zeby ich nie stosowac.

    dodatkowo, nie istnieja leki na podtrzymanie ciazy, wiekszosc to bzdura. zycze troche wiecej rozumu.
  • ignispl 23.03.11, 12:45
    Jeśli masz problem z krzepliwością to powinnaś o tym wiedzieć PRZED ciążą. Nie rozumiem kobiet, które wszystkie badania zaczynają robić dopiero kiedy zajdą w ciążę. Nie chrzanie o pracy w ciąży tylko piszę. Może naucz się wypowiadać kulturalniej jeśli ci brak argumentów merytorycznych. Nie należę do takich osób, które stawiają sobie wyzwania. Po prostu jeśli się dobrze czujemy w ciąży to powinnyśmy pracować a nie siedzieć na dupie i skowyczeć że coś się może stać.
    Co do trisomii - poronienia płodów trisomicznych (np. 16 chromosomu) i ich częstotliwość jest dosyć dobrze udokumentowaną naukowo sprawą. Do twojej wiadomości: zespół Turnera, dodatkowe chromosomy płci, zespół Downa, zespół Patau, zespół Edwardsa, triploidia, tetraploidia, częściowo podwójna trisomia, Trisomia 16, Trisomia 22, trisomia 15. Łącznie ok. 95% aberracji chromosomowych stwierdzanych u poronionych samoistnie zarodków i płodów. Przy czym częstotliwość samej trisomii 18 chromosomu (czyli ciąż zakończonych porodem) wynosi 1:8000 urodzeń. Jarzysz?
    Proponuję więcej lektury a mniej for do czytania.
    Co do leków podtrzymujących - możemy stosować hormony takie jak progesteron, które generalnie zwiększają "prawdopodobieństwo" utrzymania ciąży. NA zasadzie hormonalnego wsparcia w momencie wahań wewnątrzwydzielniczych u matki.
  • qqquuu 23.03.11, 12:55
    pi pierwsze jestem facetem to raz.

    po drugie napisalem ze poronienia sa wynikiem nie tylko wad genetycznych, wiec czytaj ze zrozumieniem.

    dodatkowo poczytaj o sposobie diagnoznowania np. trombofilii, bo tej pracy domowej jeszcze nie odrobilas.

    ciemnisz?
  • ignispl 23.03.11, 13:36
    Możesz sobie być i facetem. Ja mam trombofilię nabytą. Wdepnąłeś.
  • qqquuu 23.03.11, 13:39
    rzuc palenie
  • ignispl 23.03.11, 14:13
    Nie ten powód. :)
  • qqquuu 23.03.11, 14:28
    czego to wiki dzisiaj nie potrafi
  • ignispl 24.03.11, 13:27
    A co wiesz o nowotworach?
  • qqquuu 24.03.11, 13:30
    nieiwiele poniewaz nie jestem medykiem.
  • ignispl 24.03.11, 13:33
    Ja też. Ale akurat o jednym nowotworze wiem wiele.
  • kiddy 23.03.11, 15:46
    Ja mam trombofilię wrodzoną. Qqquuu, żeby zdiagnozować trombo trzeba dużo samozaparcia, bo u nas naprawdę niełatwo o lekarza, który w ogóle wie, co to za wada. Nawet jak nagle, w wieku dwudziestu kilku lat dostajesz zakrzepicy, to jeśli sam nie dobijesz się do hematologa, nikt nie będzie się kwapił, żeby cię zdiagnozować. Albo ronisz raz, drugi, trzeci, a lekarz mówi "zdarza się" i ma gdzieś badania. Wierz mi, o zaburzeniach krzepliwości rzadko dowiadujesz się zanim zajdziesz w ciążę. Ja mam to szczęście, że jeszcze jej nie planuję, ale już wiem, że mam taką wadę. Jednak zanim sie dowiedziałam, o mały włos lekarze nie wysłali mnie na tamten świat.
  • qqquuu 23.03.11, 15:55
    wlasnie to napisalem. moja zona ma trombofilie bierze heparyne podczas ciazy i trzy razy wczesniej poronila.
    moja wypowiedz dotyczyla osob ktore tak latwo wszystkich krytykuja i na swoim przykladzie ekstrapoluje na wszystko.
  • julita165 23.03.11, 12:11
    ignispl napisała:

    > Nie wiem co robisz i kim jesteś ale wychwalanie siedzenia na tyłku w czasie cią
    > ży to przyczynianie się właśnie do złego zdania pracodawców o kobietach. Właśni
    > e takie wygodnisie robią wszystkim kobietom jak leci złą opinię, która później
    > wpływa na ich dyskryminację w pracy i zwalnianie z racji ciąży i macierzyństwa.

    100% racji. Pewnie jestem niezła małpa ale jak mi jedna pracownica dosłownie w ciągu kilku dni po zrobieniu testu poszła od razu na całą ciążę na zwolnienie informując mnie o tym fakcie telefonicznie podczas mojego urlopu i nawet nie posprzątała po sobie to niestety ale zatrudniając kolejnych pracowników wybrałam facetów.
  • ignispl 23.03.11, 12:49
    I właśnie w tym rzecz. Brak perspektywicznego patrzenia w przyszłość. A raczej za krótka perspektywa.
    Dlaczego pokolenie mojej matki nie miało żadnych skłonności do siedzenia w domach w czasie ciąży? Dlaczego pochodzę z wyżu demograficznego przy tak "nieludzkim" traktowaniu ciężarnych?
    W głowach się pannom poprzewracało. Ciążą to stan fizjologiczny a nie "coś dziwnego" . Do tego zostałyśmy ewolucyjnie przystosowane i po to mamy macice i cały ten układ rozrodczy. Więc robienie z tego jakiegoś nadzwyczajnego cudu i wymaganie, żeby świat podziwiał nasz brzuch jest nienormalnym wygibasem kulturowym a nie czymś typowym.
  • qqquuu 23.03.11, 12:58
    Boze widzisz i nie grzmisz.

    Pomysl o calym srodowisku w jakim wychowywala sie twoja matka. Spsobie odzywiania, stresom, presjom i innym.

    Branie tylko czesci faktow jest oznaka glupoty i checi za wszelka cene udowodnienia swojej racji.
  • ignispl 23.03.11, 13:30
    Oj przestań idealizować. Czy ty myślisz że 30 z małym haczykiem lat temu Wisła była przejrzysta i błękitna a z nieba lała się czysta woda? Puknij się w czoło i doczytaj o historii zniszczeń środowiska w PRL. Nasze matki żyły niejednokrotnie w bardziej zanieczyszczonym środowisku niż ty czy ja. Zanieczyszczenia atmosferyczne właśnie w latach 70. spowodowały obumarcie lasów szpilkowych w Górach Stołowych. Wisła śmierdziała i nic w niej nie żyło. Stres? Nie było takiego, przynajmniej jesli chodzi o miejsca pracy bo żadna idiotka nie brała na ciąże zwolnienia lekarskiego już w drugim miesiącu. Ja rozumiem konieczność zwolnień w przypadku ciąży patologicznej i bynajmniej nie chwalę pań, które zabierają się w ciąży do dźwigania mebli i wspinaczki ale nie dajmy się zwariować.
  • qqquuu 23.03.11, 13:39
    sprytnie pominelas sposob odzywiania.
    pozatym nic nie ideaalizuje, to bylo stwierdzenie faktu, ja te czasy pamietam, moze troszeczke przez mgle ale pamietam.
    dzisiaj niestety ogarnia nas wszchobecna korporacyjna glupota.
  • ignispl 23.03.11, 14:19
    Można się zdrowo odżywiać i dzisiaj. Trzeba tylko chcieć. Pamiętam jak na początku lat 80-tych mleko potrafiło się pienić bo wrzucano do niego detergenty żeby nie skwaśniało. Sama wydłubałam mysie ząbki z bułki. W wędlinie były włosy a ogólne normy czystości przy wytwarzaniu żywności były jedynie umową. Koszenilę stosowano już naówczas, annato też było. Wszystkie wędliny konserwowano benzoesanem sodu a jabłka pryskano DDT. I nikt nie robił z tego problemu. Kwaśne deszcze, kiedy byliśmy na wczasach na Śląsku, rozpuściły mojej mamie bluzkę na ramionach, a ja bawiłam sie lalką, która jak się teraz przez przypadek okazało, była pomalowana farbą ołowiową. Faktycznie było rajsko czysto.
  • julita165 23.03.11, 13:00
    No i potem są jeszcze dyskusje różnych mądrali w TV dlaczego kobiety zarabiają mniej niż faceci i co tu zrobić żeby tak nie było. A to przecież jest proste jak budowa gwoździa ! Osobiście przez 11 lat pracy nie spotkałam się z sytuacją, żeby przyjmując na to samo stanowisko kobietę i mężczyznę proponować im inne pensje ale po kilku latach średnia kobiet jest rzeczywiście niższa. Ale dotyczy to tylko tych co to właśnie całe ciąże przesiedziały na zwolnieniach, a po macierzyńskich zamiast wracać do pracy "kombinowały" dalsze zwolnienia na różne wyimagowane choroby, czasem nawet do 2-3 lat! To czemu się potem dziwić że ich się nie bierze pod uwagę przy awansach, podwyżkach, premiach itd. więc w konsekwencji zarabiają mniej
  • ignispl 23.03.11, 13:33
    Reprezentuję zawód, w którym po roku bezczynności jest morze rzeczy do nadrobienia. Nawet sobie nie wyobrażam jak to by było siedzieć w domu przez dwa lata. Kocham moje dziecko i bardzo sobie cenię czas z nim spędzony ale decydując się na ciążę wiedziałam, że bezczynność zawodowa nie pomoże mi w przyszłości. Masz rację julita165. Krótka perspektywa czasowa i kult ciązy oraz olewanie pracodawcy mszczą się na kobietach.
  • qqquuu 23.03.11, 13:42
    a w ktorym nie jest? to kwestia intelektu jak sobie czlowiek poradzi po powrocie do pracy.
  • ignispl 23.03.11, 14:24
    Tak. Ludziom można powiedzieć, żeby przełożyli magisterki, grant rozliczyć z rocznym opóźnieniem bo przecież mam dziecko. Publikacji nie pisać, literatury fachowej nie czytać. Badania zawiesić. Głupia jestem widocznie i słaba intelektualnie, skoro uważam że dwuletnia nieobecność powoduje spore zaległości w pracy. Ty byś sobie qqquuu poradził w tydzień co nie?
    Niestety ciąża przyszła kiedy chciała i po kilku latkach starań. Nie było czasu na aranżacje czasowo-zastępcze na przestrzeni dwóch lat.
  • qqquuu 23.03.11, 14:35
    publikacje mozna czytac w domu, badan niestety nie (chyba ze teorytczne), sam wiekszosc obliczen robie w domu wiec to nie jest problem.
    publikacje znajdziesz na arxiv.org, no chyba ze to inna tematyka. co do magisterek to oczywiste jest ze wtedy nastepuje zmiana promotora a niekoniecznie tematu.
  • ignispl 24.03.11, 13:33
    Zapiera mi dech od twojej mądrości. Znajdź jeszcze kogoś, kto chce przyjąć nadliczbowych magistrantów i zna się w miarę na tym co robią. Oczywiście praca laboratoryjna to taki mały pryszcz. Gorzej, że w ciągu roku trzeba rozliczyć grant a do tego potrzebne są wyniki. No ale co ja sie tłumaczę. Przecież masz rozwiązanie na wszystko a to tylko po to by udowodnić mi że siedzenie z dzieckiem przez dwa lata to nic.
    Może posiedź najpierw te dwa lata co? Jakoś dziwnie przekonana jestem że życie z dzieckiem szybko zweryfikuje twoje poglądy na wolny czas, możliwość pracy po nocach oraz ogólne poczucie nadrabiania zaległości. :D
  • qqquuu 24.03.11, 13:40
    nie wiem czy praca laboratoryjna to maly pryszcz, jestem teoretykiem. z magistanatami na moim wydziale nigdy nie bylo problemu, poniewaz nie czarujmy sie magisterka to nie jest jakis specjalny wyczyn i jezeli ktos pracuje w podobnym zakladzie to bedzie potrafil kogos takiego poprowadzic (przynajmniej jezeli chodzi o nauki scisle). pozatym od magistantow kazdy promotor ma premie.
  • ignispl 24.03.11, 13:54
    JA ani nie pracuję na uniwerku ani nie jest mi łatwo scedować na kogoś nadzór szczególnie że jestem jedyna osobą, która zajmuje się dosyć szczególnym problemem ze szczególna metodyką. Akurat również reprezentuję nauki ścisłe, tyle że uzależnione od labu. Ale powtarzam: posiedź z dzieckiem choćby dwa czy trzy miesiące i życie szybciutko zweryfikuje plany dotyczące pracy w domu. :)
  • jorgeestevez 23.03.11, 14:03
    Przypominam, że po urlopie macierzyńskim jest wychowawczy, kobieta nie musi kombinować i zmyślac, że jest chora. Ja po pierwszej ciąży poszłam do pracy po niecałych 4 miesiącach, bo bałam się, że mnie zwolnią i całe szczęście, że miałam na podorędziu cały sztab: dwie babcie, moja siostrę i cudowną opiekunkę,które sie zajęły dzieckiem- a co z kobietami, które nie mają tyle szczęścia? Gdzie i z kim maja zostawić takiego kilkumiesięcznego malucha? Całe szczęście są na świecie tacy pracodawcy, którzy nie uważają, że urlop wychowawczy to kombinatorstwo!!!! Przy drugim dziecku pracowałam już gdzie indziej i skorzystałam z wychowawczego, nie w całości, ale było to dodatkowe parę miesięcy po macierzyńskim. I żeby nie było- nie zrobiłam tego dla własnej przyjamności, ani dla tego, że nie chciało mi się wracać do pracy (szczerze mówiąc, marzyłam o tym od porodu:)) Więc jak słyszę, że kobiety po urodzeniu dziecka "kombinują" jak tu nie iść do pracy, to mnie krew zalewa.
  • julita165 23.03.11, 14:08
    Ja też nie miałam na myśli urlopu wychowawczego tylko problem z tym urlopem polega na tym, że nie dostaje się wówczas nic albo jakieś grosze. I dlatego kobiety kombinują z lewymi zwolnieniami lekarskimi i to jest to co krytykowałam. Bo proszę bardzo...każda kobieta, która tego chce może uczciwie skorzystać z urlopu wychowawczego albo z ogóle zrezygnować z pracy. Tylko niech nie wyciąga potem ręki po zasiłki i nie marudzi, że nie może znaleźć pracy po kilku latach przerwy albo nie narzeka że zarabia mniej niż ktoś kto te lata przepracował.
  • takajatysia 23.03.11, 14:17
    Osobiście nie znam ANI JEDNEJ kobiety, która by poszła na zwolnienie, bo jej się nie chciało do pracy chodzić. I nie wydaje mi się, żeby lekarze byli tacy chętni do wypisywania "lewych" zwolnień bez żadnych wskazań.

    Poza tym ciąża odbiera siły, nierzadko psuje fizyczne samopoczucie. Jeśli u Ciebie było tak bezproblemowo, to tylko pozazdrościć, ale nie każdy ma to szczęście. Więc lepiej nie mówić kobietom co powinny a czego nie powinny skoro każda inaczej to znosi.
    Ponadto są przypadki takie jak moja koleżanka, która pracowała fizycznie na 1,5 etatu. Jeśli w ciąży próbowałaby to dalej robić, mogłoby się skończyć tragicznie, a już na pewno byłoby to bardzo wyniszczające i wyczerpujące dla niej. W związku z tym poszła na zwolnienie. Po macierzyńskim oczywiście wypowiedzenie. Moim zdaniem pracodawca był mocno nie fair.
    --
    ---------
    Ta, co się nie boi
  • julita165 23.03.11, 14:24
    takajatysia napisała:

    > Osobiście nie znam ANI JEDNEJ kobiety, która by poszła na zwolnienie, bo jej si
    > ę nie chciało do pracy chodzić.
    A ja znam takich całe mnóstwo. Odwrotnie - znam tylko dwa przypadki, że tak nie było.

    I nie wydaje mi się, żeby lekarze byli tacy chę
    > tni do wypisywania "lewych" zwolnień bez żadnych wskazań.
    >
    Naiwna chyba jesteś $$$

    > Poza tym ciąża odbiera siły, nierzadko psuje fizyczne samopoczucie.
    Nie najlepsze samopoczucie to jeszcze nie powód do zwolnienia na 9 m-cy

    Jeśli u Cie
    > bie było tak bezproblemowo, to tylko pozazdrościć, ale nie każdy ma to szczęści
    > e. Więc lepiej nie mówić kobietom co powinny a czego nie powinny skoro każda in
    > aczej to znosi.
    > Ponadto są przypadki takie jak moja koleżanka, która pracowała fizycznie na 1,5
    > etatu. Jeśli w ciąży próbowałaby to dalej robić, mogłoby się skończyć tragiczn
    > ie, a już na pewno byłoby to bardzo wyniszczające i wyczerpujące dla niej. W zw
    > iązku z tym poszła na zwolnienie. Po macierzyńskim oczywiście wypowiedzenie. Mo
    > im zdaniem pracodawca był mocno nie fair.

    Są rodzaje prac ( w większości właśnie fizycznych ) zabronionych kobietom w ciąży w ogóle albo dopuszczalne z pewnymi ograniczeniami. To może być nawet praca w sklepie bo o ile pamiętam jest tam też mowa o noszeniu jakiś ciężarów.Podejrzewam, że koleżanka łapałaby się do jakiejś grupy ale to zupełnie inna para kaloszy.
  • ignispl 23.03.11, 14:26
    Mnie lekarz spytał wprost czy chce zwolnienie. Byłam w 10 tc. I spotkałam takich kobiet parę. Niby na zwolnieniu zdrowotnym a spotykasz taka później na mieście z siatami zakupów dla maluszka albo łażącą po lesie dla relaksu. Dodam że u mnie las oznacza tez całkiem wysokie wzgórza.
  • qqquuu 23.03.11, 14:39
    las krzyzy :)
  • agagin 23.03.11, 19:13
    a ja znam 4 takie co poszly na zwolnienia zaraz po ustaleniu przez lekarza, ze tak sa w ciazy.
    Jedna czekala do podpisania umowy na czas nieokreslony i 3 miesiace pozniej juz byla na zwolnieniu, ale remont mieszkania i zakupy robic mogla.
  • violes1 23.03.11, 19:12
    Poronienia to nie skutek aktywności, tylko z
    > aniedbania ciąży bądź reakcji organizmu. Najwięcej poronień zdarza się w przypa
    > dku ciąż genetycznie uszkodzonych.


    aleeś Ty mądra kobieto normalnie padam :(
    Ja mam za sobą 3 poronienia i WCALE nie były z powodu zaniedbania , reakcji organizmu czy obciążenia genetycznego .....ot poprostu wysoki poziom prolaktyny
    ciąża z moją córcią udana choć bardzo ciężka, na podtrzymaniu i co ?? i dziś jest super dziewczyną , nieuposledzoną , nieskrzywioną itd. także zastanów się niewiasto co piszesz bo nawet w połowie niezrozumiesz uczuć kobiet takich jak JA !!!
    piszczę i jest mi źle jak czytam wypociny takiej paniusi jak Ty .......czy jak będziesz w ZAGROŻONEJ ciąży to co nie skorzystasz z możliwości utrzymania jej tylko z obawy iż dziecko będzie uposledzone to poddasz się aborcji ?!?!?!?!?!?!? żal mi Ciebie .........
  • ignispl 24.03.11, 13:38
    violes1 napisała:

    > Poronienia to nie skutek aktywności, tylko z
    > > aniedbania ciąży bądź reakcji organizmu. Najwięcej poronień zdarza się w
    > przypa
    > > dku ciąż genetycznie uszkodzonych.
    >
    >
    > aleeś Ty mądra kobieto normalnie padam :(
    > Ja mam za sobą 3 poronienia i WCALE nie były z powodu zaniedbania , reakcji org
    > anizmu czy obciążenia genetycznego .....ot poprostu wysoki poziom prolaktyny
    > ciąża z moją córcią udana choć bardzo ciężka, na podtrzymaniu i co ??
    No i to, że właśnie niski poziom prolaktyny jest reakcją organizmu. Podawali bromergon? Nie sil sie na moją ocenę przez pryzmat twoich indywidualnych doświadczeń. Nawet mnie nie zrozumiałaś i za bardzo chcesz grać męczennicę. Ale córki gratuluję.
  • qqquuu 24.03.11, 13:41
    mogli jeszcze duphaston.
  • janznepomuka 24.11.11, 13:26
    Piszę na świeżo i jednocześnie retrospekcyjnie.

    Retrospekcyjnie to było tak, że te prawie 20 lat temu moja ówczesna żona w ciąży roztyła się (nie pracowała w ogóle) i rozbestwiła jak kaszalot (znaczy wieloryb + pirania). Efekt == całkowita degrengolada związku zakończonego wreszcie z wielkim hukiem 3 lata temu. O kolejnym dziecku nawet mowy nie było (i to z mojej strony, jak się łatwo domyśleć).

    Nowy związek, po roku razem parę miesięcy starań i bingo. Moja Pani od samego początku mówiła, że z pracy nie zrezygnuje -- byle tylko było OK z dzieckiem. Przez kilkanaście lat naoglądała się natchnionego (czytaj: roztytego) macierzyństwa. I tego, jak potem wygląda związek. Takich, co przetrwały, widziała naprawdę zdecydowaną mniejszość.

    Więc w ciąży stosowaliśmy zachowania racjonalne. Lekarz z USG raz na cztery tygodnie. Badań ogólnych zlecił w sumie ze dwa w całej ciąży (w tym cukier). Jedna konsultacja u innego lekarza, bo dziecko przymałe -- ale dokładnie takie, jak w naszych rodzinach typowo bywało, bo pooglądaliśmy sobie książeczki zdrowia (a co, jak co, to moja matka np. w ciąży zagłodzona nie była, bo ojciec miał zarobki w dewizach, he, he). Mniejsze dziecko, lżejszy poród i potencjalnie mniejsze szkody -- same zalety dla obojga (będzie 2800, więc nie jest to jakiś specjalny problem, ja miałem dokładnie tyle).

    Nad dietą ja roztoczyłem pieczę -- samo zdrowe, owoce, warzywa. Zachcianka nocna słownie jedna. Rzygowin brak, choć na początku bywały lekkie mdłości, a od 6. miesiąca sporo zgagi. Efekt -- równiutkie 11kg od momentu właściwego do końca 40 tygodnia. Czyli można się nie rozbyć.

    Codzienny ruch mojej Pani w drodze do pracy, w sumie po 2 km rano i po południu. Praca typu biurowego, ale trochę łażenia po magazynie w celach kontrolno/decyzyjnych też jest.

    W końcu w ten poniedziałek już do pracy nie poszła, bo czas najwyższy w końcu rodzić. Od wczoraj jest już w szpitalu, choć nam to nie na rękę, bo mieszkamy od szpitala 5 minut. Ale prowadzący powiedział -- pani się w końcu ze dwa dni wyciszy.


    No to donoszę soczki i jabłuszka. Nuda, fakt, tulenia w nocy brak, ale przecież parę dni do przeżycia. W sumie po ciąży też patrzymy w przyszłość optymistycznie, bo ja wszystko przerobiłem SAM, a moja Pani nie z tych, co się będą lenić 24 na dobę. A organizacja przy dziecku to podstawa -- pewnie potwierdzi to większość normalnych par, które mają kolejne dzieci.


    --
    Jan

    Monogamia jest tylko dla wybranych......
  • annaluna 23.03.11, 09:34
    Przykre, że nie rozumiesz... Jak ktoś słusznie napisał poniżej, największymi wrogami kobiet są inne kobiety. Można mieć swoje zdanie, ale najpierw wypadałoby się trochę zastanowić nad tym, co się pisze...
  • annik 23.03.11, 10:58
    Asiazlasu napisała:

    "A tego zdania ponizej to w ogole nie zrozumialam :

    "Wystarczy wejść na jakiekolwiek forum ciążowe, żeby zobaczyć jak często pojawia
    > się tam post o tytule "żegnam się".

    Do Asiazlasu:
    Asiu widzisz nie każda ciąża kończy się szczęśliwie tj. narodzinami maluszka i dlatego właśnie na forach ciążowych pojawiają się posty o tytule "żegnam się". Mam nadzieję, że wytłumaczyłam na tyle prosto, że nie będziesz mieć żadnych pytań i komentarzy...
    pozdrawam
  • aurelis07 23.03.11, 11:15
    Doprecyzuję (niektórzy nie wyciągają wniosków i nie myślą logicznie). Zagrożona ciąża, to ciąża, która najprawdopodobniej zakończy się poronieniem. Jeżeli ktoś się żegna na forum ciążowym, to znaczy, że doszło do poronienia. Ja miałam szczęście, że praktycznie biegałam do ostatnich dni, podobnie kilka innych koleżanek. Były jednak dwie, u których od pierwszych dni stwierdzano ciążę o wysokim stopniu ryzyka- leżenie plackiem, czasami nawet w szpitalu, nogi na podwyższeniu, w wypadku jednej jednocześnie zdiagnozowano chorobę, która nie mogła być właściwie leczona przez ciążę. Jak dotąd nie poznałam ani jednej kobiety, która poszła na zwolnienie, gdyż chciała mieć wolne. Jeżeli firma zarzuca pracowników obowiązkami ponad miarę, nie dziwię się kobietom, że jednak na zwolnienie sobie pozwalają. W tym wypadku uważam, że jest to wyjątek konieczny dla zdrowia i życia nienarodzonego dziecka i ostatnie czym jest dyktowany, to wygodnictwem matki.
  • julita165 23.03.11, 12:05
    aurelis07 napisała:
    Jak dotąd nie poznałam ani jednej kobiety, która po
    > szła na zwolnienie, gdyż chciała mieć wolne.

    A ja znam takich całe mnóstwo...właściwie wszystkie ( poza 1 przypadkiem rzeczywiście bardzo skomplikowanej ciąży i 1 przypadkiem pracy do dnia poprzedzającego planowe cc ) poszły na zwolnienie między 3, a 5 mc bez żadnego albo z zupełnie błahych powodów, a rzeczywistą przyczyną było albo to że po prostu chciały się po kilku latach pracy pobyczyć albo przekonywał je do tego lekarz nie wskazując jednak żadnych konkretnych powodów ( moim zdaniem lekarze często namawiają na zwolnienia żeby się zabezpieczyć na wszelki wypadek, żeby w razie czego nikt im nie zarzucił jakiś zaniedbań ) albo wręcz namawiał na to pracodawca twierdząc że woli od razu pracownika na zastępstwo niż kobietę w ciąży, o której nie wiadomo kiedy nagle może odejść albo będzie sobie pracowała w kratkę - tydzień w pracy, dwa na zwolnieniu i tak w kółko - co z punktu widzenia pracodawcy akurat da się zrozumieć.
  • frozen.bubble 23.03.11, 17:15
    Jeśli chodzi o zwolnienie w trakcie ciąży - często jest to wyświadczenie przysługi pracodawcy. Według kodeksu pracy, to pracodawca ma chronić ciężarną przed warunkami szkodliwymi w pracy. Poniżej dwa linki: pierwszy do wyciągu z kodeksu pracy, drugi do wykazu prac szkodliwych. W pierwszym przypadku polecam szczególnie punkt trzeci - prace wzbronione, zmiana warunków i rozkładu czasu pracy. W drugim przypadku również punkt trzeci - prace narażające na działanie pól elektromagnetycznych, promieniowania jonizującego i nadfioletowego - chodzi tu także o pracę przy komputerze.

    W skrócie: jeśli pracujesz przy komputerze (co jest bardzo prawdopodobne, bo chyba większość prac biurowych w tej chwili jest związana z obsługą kompa), będąc w ciąży nie możesz przy nim pracować dłużej niż 4 godziny dziennie. Pracodawca niezależnie od tego, czy Ty się na to zgadzasz, czy nie, MUSI przeorganizować Ci pracę tak, żebyś pozostałe 4 godziny pracowała w warunkach nieszkodliwych. Jeśli nie ma takiej możliwości, musi przenieść Cię na inne stanowisko z zachowaiem dotychczasowej płacy. Jeśli i to nie jest możliwe, musi zwolnić Cię z obowiązku pracy - cały czas płacąc Ci pensję. W tej sytuacji nie jest dziwne, że pracodawca często sam proponuje pracownicy, by poszła na zwolnienie, bo ZUS załatwia sprawę finansów, a w pracy można zatrudnić kogoś na zastępstwo.

    www.prawopracy.fr.pl/20.php
    www.ciop.pl/15840.html
  • princess_yo_yo 23.03.11, 20:05
    wlasnie przez takie wyliczanki i przestarzale przepisy (praca przy komputerze) prawo dyskryminuje kobiety. na prawde czas sie krytycznie przyjrzec temu wszystkiemu i dokonac racjonalnych zmian.
  • julita165 24.03.11, 09:24
    100% racji. Wszystkie przepisy mające w założeniu chronić pracowników ( niekoniecznie dotyczące kobiet w ciąży ) to jest kij który ma dwa końce!
  • asiazlasu 23.03.11, 12:05
    zobaczyć jak często pojawia > się tam post o tytule "żegnam się".

    JAK CZESTO ????

  • annik 23.03.11, 12:40
    Bardzo dobre pytanie Asiuzlasu. Znowu błysnęłaś jak ze zrozumieniem dlaczego na forum pojawiają się posty "żegnam się"...
  • mamkropka 23.03.11, 14:29
    Dlaczego uważasz że na L4 są kobiety w ciąży które chcą odpocząć?Rzeczywistość wcale nie jest różowa, co piąte małżeństwo ma problemy z zajściem w ciążę , bardzo duża liczba musi mieć wspomagane techniki rozrodu a taka ciąża od początku jest zagrożona , zdarzają się też ciąże zagrożone w trakcie trwania (niewydolność szyjki, odklejanie kosmówki, skurcze, twardnienie brzucha itd, itd). Nie generalizowałabym tego tematu. Zazdroszczę kobietom które bezproblemowo przechodzą ciążę i pracują do samego rozwiązania, nie życzę Ci ale wyobraź sobie że musisz przeleżeć całą ciążę - możesz wstać tylko do WC i dziennie zjadasz garść tabletek...tak nie wygląda różowy odpoczynek, może kiedyś zmienisz zdanie. Wątki "żegnam się" piszą dziewczyny które straciły swoją ciążę na różnych etapach ciąży, na samym początku bądź nawet po półmetku .
  • nchyb 24.03.11, 07:13
    > Ja rozumiem, że ciąża to nie choroba, ale coraz częściej jednak ciąża jest zagr
    > ożona i jeśli kobieta woli zostać w domu, bo się boi o dziecko, ja szanuję i ro
    > zumiem taką decyzję.

    jeżeli decyduje się na to na własny koszt - również rozumiem, ale co do szacunku - to nie rozumiem. Co ma on wspólneo z jej dcyzją. Rozumiem, ze tak wybiera i już...
  • hannazt 23.03.11, 15:00
    Pozdrawiam Francję, kraj z formalnie 35-godzinnym tygodniem pracy. Niedawno dowiedziałam się z dyskusji na temat przyczyn bezpłodności par, iż w Polsce stosunkowo więcej osób jest dotkniętych tym problemem, niż we Francji z powodu trybu życia związanego ze stresem w pracy. Podobnie trudniej w ciąży pracować po 10 godzin dziennie, niż 5.
  • kira-123 22.03.11, 20:49
    Ciekawa jestem co autorka listu powie za klika tygodni. Na początku to wszystkie ciężarne są takie hop do przodu... a potem nie wiadomo kto ma gorzej – one ze swoim zapominalstwem, bólami wszystkiego i ciągłymi wizytami u lekarza czy współpracownicy, którzy muszą odwalać podwójną robotę.
  • sz.asia 22.03.11, 21:29
    ja myślę że to po prostu sposób na "wyróżnienie".
    jak wspominałam, dla mnie to ten sam worek co ludzie głośno mówiący, że nie mają telewizora itp. Po co tym epatować? chyba tylko dlatego że nie ma się czym.

    --
    http://rozrywka.mamadama.pl/generuj/img.A7RiEe-ej1Okj6VrAGL9CmDeVkDJKmGYZZqGe6t2zIu5mlRS0nJ0Koy4I88lyQkLaHP-m4djNDa8v0u4iQ9Bi0HwWT5j3uGf90mzSncO2Dg,.gif

    Szasia
  • nazwakontajuzzajeta 23.03.11, 12:15
    sz.asia napisała:

    > ja myślę że to po prostu sposób na "wyróżnienie".
    > jak wspominałam, dla mnie to ten sam worek co ludzie głośno mówiący, że nie maj
    > ą telewizora itp. Po co tym epatować? chyba tylko dlatego że nie ma się czym.
    >

    i to pisze niunia, która kilka postów wyżej zjechała kobietę że śmie się wypowiadać na polskim forum pisząc z zagranicy
    gratuluje i życzę samych wyłącznie zagrożonych ciąż, żebyś miała spokojne sumienie że nikogo nie naciągasz bycząc się na zwolnieniu od pierwszego dnia po poczęciu
  • bagniaczka 23.03.11, 03:16
    Brawo, tak trzymaj! Dla mnie ciąża też była zawsze normalnym stanem i dziwiło mnie traktowanie jej jak chorobę. Zresztą poza wzmożoną sennością w początkowym okresie nic mi nigdy nie było, Urodziłam 3 zdrowych, teraz już dorosłych dzieci. A co ja się nasłuchałam, że dzieci MUSZą mięso jeść :D Przez wszystkie ciąże też byłam wegetarianką i wszyscy nadal mięsa nie jemy. Powodzenia i ślicznego zdrowego bobaska życzę :)
  • jollka2 23.03.11, 09:19
    Oto wlaśnie typowa kobieta - urodzilam zdrowe dzieci i nic mi nie było czyli wszystkie inne mają tak jak JA.
    Zawsze powtarzam, że wrogiem kobiet nie są mężczyźni tylko inne baby. Zwlaszcza takie, co to wiedzą najlepiej jak inne maja się czuć (wygladac, sprzątać, wychowywać itd), bo ONE tak miały.
    A ja mialam 2 koleżanki, ktore tak wymiotowały w ciąży, że trafiały do szpitala na kroplówkę. Jedna w Anglii, gdzie nie dostaje się zwolnienia ot tak, takie zwolniene dostała od 5 mis. do rozwiązania tak źle się czuła. Zrozumcie w końcu wszystkowiedzące kobiety, że są ciąże lekkie i koszmarne. Ale to chyba wołanie na puszczy.

  • ignispl 23.03.11, 11:29
    Tiaaaa. Nikt wcześniej nie wspominał o kobietach, których zdrowie lub ciążą były zagrożone. Artykuł tez traktował o kobietach, które idą na zwolnienie bez szczególnego powodu. Sama ciąża nim nie jest.
  • zuideinde 23.03.11, 11:43
    Podoba mi sie jej postawa, bo tylko zdrowe kobiety zachodza w ciaze, a nie chorowite niedobitki. Jednak to co mi w tej osobie przeszkadza, to proznosc. Powtarza jak mantre, zeby sie nad nia nikt nie uzalal, ale z drugiej strony chwali sie ciaza calej rodzinie (co jest normalna reakcja), wiec oczekuje, ze beda sie razem z nia cieszyc, dopytywac o to jak sie czuje i takie tam. Chyba nie wolalaby aby kazdy przeszedl nad jej ciaza do porzadku dziennego i potraktowal ten stan jak kupno nowej sukienki. Tez sie inaczej wyglada. Troche przesadza, ze kazdy traktuje ja jak Matke Polke. To nie prawda, traktuja ja z przywilejem, powinna z tego korzystac, bo potem juz nie bedzie mogla wszystkiego robic. Mnie np. wkurzaja matki, ktore sie pchaja na chodniku z wozkami prsto na mnie. tylko dlatego, ze ona idzie po lewej stronie ( a powinna po prawej), ale nie moze sie odsunac, bo wozek musialaby przeniesc na druga strone. Sama musze przejsc na lewa strone z ciezkimi siatami, by Matce Polce ustapic miejsca. Ale tak sie robi, to jej przywilej i tylko mam cicha nadzieje, ze jak ja (daj Boze) bede w ciazy, tez beda mi ustepowac na kazdym kroku. Fajne uczucie. Powinna sie tym cieszyc, nie trwa wiecznie.
  • annaluna 23.03.11, 09:27
    Brawo dla autorki!
    Pół roku temu urodziłam zdrowego chłopca a też się specjalnie w ciąży nie oszczędzałam, jeździłam na rowerze, do pracy i na dłuższe wycieczki. Nie ma się co umartwiać, trzeba tylko słuchać siebie i dziecka :) To jest przepiękny czas i trzeba się nim nacieszyć! A co do zwolnienia lekarskiego: pomijając ciąże zagrożone, czy inne zagrożenia ze strony przyszłej mamy: czasem zwolnienie jest potrzebne, bo ten stan "błogosławiony" jest tylko z nazwy i wiele zależy tez od rodzaju pracy a nawet pory roku. Oczywiście nie pochwalam uciekania na zwolnienia zdrowych jednostek zaraz w pierwszym czy drugim miesiącu, ale proszę nie wrzucać wszystkich do tego samego worka! Przeciwnikom proponuję zarzucić na plecy co najmniej 10-kilowy worek (nie doliczam nadwagi własnej lub nabytej) i do pracy przy 35-stopniowym upale...
  • izzunia 23.03.11, 12:00
    annaluna napisała:

    > i do pracy pr
    > zy 35-stopniowym upale...

    świetnie... a ja w pracy, gdzie nie było klimy, nie będąc w ciąży, w 35-40 stopniowym upale mdlałam, a potem nabawiłam się poważnej choroby. I co z tego? No właśnie nic. ciąża ciąży nierówna jedna się czuje lepiej, inna gorzej. Ważne tylko, że jak coś naprawdę się dzieje, to nie zaniedbać.

    --
    ---
    9/10 facetów woli duże cyce. ten dziesiąty woli tych dziewięciu.
    Mordimer Madderdin
  • jadydelf 23.03.11, 09:37
    Nie mogę słuchać kobiet, które piszą takie agresywne bzdury. Podpisuję się pod innymi postami- każda ciąża jest inna. Ja też chciałam ćwiczyć, góry przenosić i pracować do rozwiązania, ale życie zweryfikowało moje "chcenia". Chodzę do pracy, bo inaczej chybabym zwariowała siedząc w domu,ale łącznie już 5 tyg jestem na zwolnieniu (raz 3, teraz 2) z powodu wirusów- nigdy tyle nie chorowałam, w ciąży zaś wszystko przechodzę trudniej i dłużej, a na dodatek jest to zagrożenie dla dziecka( jestem w piątym miesiącu). Młodsze ode mnie koleżanki mają poważne problemy zdrowotne, które ujawniły się w ciąży- niby nic z dzieckiem, ale to JEJ serce nie daje rady, nerki szwankują, kręgosłup wyrywa się w drugą stronę itp. Ciąża to może nie choroba, ale nie znam ani jednej babki, która twierdzi, że to stan błogosławiony, a tak przy okazji-chorób i dolegliwości wiele wywołuje.
    Aha - gratuluję jazdy na rowerze w terenie. Gdybym tyle się starała o dziecko, nie ryzykowałabym urazów ( a te się zdarzają, jeśli jeździmy na długich trasach, szczególnie wiosną- błotko, rowy i te sprawy. Wiem, bo sama sporo śmigałam po lasach i czasem zdarza się radośnie rymsnąć- tylko w ciąży jeden mały upadek może czasem przekreślić wszystko, tak samo jak noszenie ciężarów, które nam się wydawały lekkie do tej pory) Gratuluję wiedzy i odpowiedzialności i pozytywnego stosunku do innych.
  • asiazlasu 23.03.11, 10:48
    "Ciąża to może nie choroba, ale nie znam ani jednej babki, która twierdzi,
    > że to stan błogosławiony, a tak przy okazji-chorób i dolegliwości wiele wywołuje. "

    to teraz znasz : mnie. Super forma, zadnych dolegliwosci, piekna cera i wlosy, humor jak nigdy.
  • asiazlasu 23.03.11, 10:50
    PS jeden bemol : badania trzeba i nawet w nadmiarze. A juz gdy sie mialo pierwsze poronienie to szczegolnie !
  • julita165 23.03.11, 11:45
    Ja póki co również zero dolegliwości: żadnych nudności, wymiotów, zawrotów czy bólów głowy, osłabienia, bólów brzucha itp. Jak coś się pogorszy to wtedy będę się martwić a nie na zapas robić z siebie niepełnosprawną
  • wisienka1979 23.03.11, 10:55
    Proponuję autorce artykułu powtórzenie "jak przetrwa, to przetrwa" po kolejnym (kolejnych) poronieniach... gratuluję wyczucia i wrzucania wszystkich do jednego worka.
    Ja przed pierwszym poronieniem tez byłam taka hej, do przodu.. po drugim i trzecim mi przeszło..
  • nazwakontajuzzajeta 23.03.11, 12:21
    wisienka1979 napisała:

    > Proponuję autorce artykułu powtórzenie "jak przetrwa, to przetrwa" po kolejnym
    > (kolejnych) poronieniach... gratuluję wyczucia i wrzucania wszystkich do jedneg
    > o worka.
    > Ja przed pierwszym poronieniem tez byłam taka hej, do przodu.. po drugim i trze
    > cim mi przeszło..

    gdybyś czytała uważnie, to doczytałabyś, że autorka tez już raz poroniła, ale może nie ma ochoty na siłę utrzymywać jakiejś niedoróbki? może uważa że jak organizm ciążę spędza to znaczy, to jest jakiś powód.
    cyrkujecie żeby utrzymać patologiczne ciąże, rodzicie nieszczęścia a potem tylko wyciągacie łapy żeby wam dać "na cieżko chorego maluszka", nie ma chyba nic bardziej okrutnego niż sprowadzanie na świat niepełnosprawnych dzieci z egoistycznych pobudek posiadania potomstwa na siłę.
  • qqquuu 23.03.11, 12:38
    poronienie nie musi byc wynikiem patalogii ciazy. moze byc wyniekiem np trobofilii. ludzie, a w szczegolbnosci kobiety pomyslcie czasami, to naprawde nieboli.
  • sunday 23.03.11, 13:31
    > gdybyś czytała uważnie, to doczytałabyś, że autorka ... może nie ma ochoty na siłę
    > utrzymywać jakiejś niedoróbki? może uważa że jak organizm ciążę spędza to znaczy,
    > to jest jakiś powód.

    Jasne. Powodem może być np. skakanie na potańcówkach. Albo upadek z roweru. No, ale wtedy niedoróbką to akurat nie dziecko jest.
  • lizzy1 23.03.11, 16:19
    > Jasne. Powodem może być np. skakanie na potańcówkach. Albo upadek z roweru. No,
    > ale wtedy niedoróbką to akurat nie dziecko jest.

    Bzdura. Zdrowa, mocna ciąża u zdrowej, wysportowanej i młodej kobiety, nie wypadnie choćby ta nawet wory ze zbożem tachała, czy skakała z dachu.
  • sunday 23.03.11, 18:04
    > Bzdura. Zdrowa, mocna ciąża u zdrowej, wysportowanej i młodej kobiety, nie wypa
    > dnie choćby ta nawet wory ze zbożem tachała, czy skakała z dachu.

    Powiem wprost: g... wiesz.
  • lizzy1 23.03.11, 19:01

    > Powiem wprost: g... wiesz.

    Przez litość nie będę palcem pokazywać kto tu rzeczywiście g..no wie ;-)
  • kriss_1 24.03.11, 09:33
    musialabys wskazac na siebie, bo jest pare popularnych przyczyn z powodu ktorych gina zdrowe dzieci.
    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007
    oraz Poli Marii
    http://lb1m.lilypie.com/eQspp2.png
  • lizzy1 24.03.11, 12:03
    Jeżeli ginie zdrowe dziecko, to winy należy upatrywać w stanie zdrowia matki, jej kondycji fizycznej z przed zajścia w ciązę. Jeżeli kobieta przed zajściem w ciążę nie jest zbyt aktywna fizycznie, to trudno, żeby niewielki wysiłek nie wywołał poronienia.

    Kiedyś (a zapewne dziś również) wiele kobiet próbowało spędzić niechcianą ciążę właśnie taszcząc ciężkie przedmioty, skacząc z wysokości, kąpiąc się w gorącej wodzie... I co? I jajco! Musiały urodzić i rodziły o czasie zdrowe i silne dzieci. Przy czym powtórzę: były to kobiety zdrowe, nie stroniące od wysiłku fizycznego, a przede wszystkim młode- do 28 roku życia, czyli w wieku optymalnym z biologicznego punktu widzenia do wydawania na świat potomstwa, a już zwłaszcza pierwszego. Problemy z utrzymaniem ciąży miały panie, które aktywnie się obijały, albo były chore (nerki, cukrzyca), ewentualnie wiek balzakowski miały już za sobą, a ciąża była powiedzmy ósmą, bądź dziewiątą z kolei. Że o wadach płodu nie wspomnę.
  • sunday 24.03.11, 12:39
    No cóż, po przeczytaniu Twojej wypowiedzi można jedynie powtórzyć: g... wiesz.
  • lizzy1 24.03.11, 12:54
    sunday napisał:

    > No cóż, po przeczytaniu Twojej wypowiedzi można jedynie powtórzyć: g... wiesz.

    Za to Ty jawisz się tu nam jako vademecum wiedzy oświeconej ;-/ Co, brakuje argumentów, ze po raz któryś wklejasz tu ten sam prymitywny tekst?
  • qqquuu 24.03.11, 13:02
    od kiedy to wiek 28 lat jest wiekiem optymalnym dla posiadania potomostwa, oczywiscie w sensie bilogicznym nie kariero-kulturowym.
  • lizzy1 24.03.11, 13:07
    Radzę spytać doświadczonego ginekologa.
  • qqquuu 24.03.11, 13:14
    to nie jest odpowiedz na moje pytanie.
    gdyby tak bylo to natura wyposazyla by kobiete w zdolnosci rozrodcze w wieku dwudziestukilku lat a nie kilkunastu.
  • lizzy1 24.03.11, 14:13
    To JEST odpowiedź na Twoje pytanie. Powtórzę: zasięgnij opinii doświadczonego ginekologa i on Ci poda przedział wiekowy optymalny z biologicznego punktu widzenia na uskutecznianie prokreacji. Wiąże się to z krótszym okresem starania się o potomstwo, lepszym znoszeniem niedogodności wynikających z ciąży, porodu i połogu, zwielokrotnia się szansa na wydanie na swiat zdrowego potomka.

    Nie wiem czy wiesz, ale kobiety rodzą się już z całym zasobem komórek rozrodczych, które to starzeją się razem z nią- w przeciwieństwie do mężczyzn, u których nasienie produkowane jest na bieżąco. Natury się nie oszuka, a i nie ma się co obrażać na rzeczywistość, bo to zakrawa na dziecinadę. Współczesna czterdziestolatka wygląda często o niebo lepiej niż dwudziestopięciolatka powiedzmy jeszcze 30 lat temu, co nie zmienia faktu, że ta druga ma nad nią kolosalną przewagę jeśli chodzi o możliwości rozrodcze. Tyle.
  • sroka75 29.03.11, 16:14
    >w przeciwieństwie do mężczyzn, u których
    > nasienie produkowane jest na bieżąco.
    za to z biegiem lat zwiększa się ryzyko, że plemniki będą obarczone błędami i mutacjami wszelakimi...zbyt późne ojcostwo to też nie najlepszy pomysł (ale życie pisze swoje scenariusze...)
  • sunday 24.03.11, 13:37
    > Za to Ty jawisz się tu nam jako vademecum wiedzy oświeconej ;-/ Co, brakuje arg
    > umentów, ze po raz któryś wklejasz tu ten sam prymitywny tekst?

    Nie. Ale gdy się ma nieprzemakalnego rozmówcę, to szkoda czasu na rozmowę na innym poziomie. Na tym poziomie też szkoda, więc się wylogowuję. Szkoda mi tylko poronionych dzieci tych matek, które ewentualnie by Ci uwierzyły i miały mniej szczęścia niż Ty. No, ale zgodnie z prawem doboru naturalnego już w przyszłym pokoleniu będzie mniej myślących podobnie do Ciebie.
  • lizzy1 24.03.11, 14:18
    Mylisz się :-) Mam już dorosłe potomstwo w wieku, że tak powiem wnukodajnym ;-)
  • sunday 24.03.11, 15:16
    > Mylisz się :-) Mam już dorosłe potomstwo w wieku, że tak powiem wnukodajnym ;-)

    Gratuluję. Mam nadzieję, że potomstwo będzie miało tyle samo szczęścia, co Ty. Albo - znów napiszę wprost - więcej oleju w głowie.
  • lizzy1 24.03.11, 16:17
    Ajwaj! Spokojna Twoja rozczochrana. Akurat tak wyszło, ze moje potomstwo w ,,dochtory" poszło i również może potwierdzić, że ciąża to nie choroba, a leżenie w niej plackiem *jeśli nie ma ku temu wyraźnych wskazań medycznych* wyjdzie tylko ze szkodą dla przyszłej matki.


    Heh! Kolejny teoretyk. To tak jakbym ja próbowała dyskutować na temat dolegliwości ze strony prostaty. A ani ze mnie urolog, ani tym bardziej chłop, zebym mogła na własnej skórze się przekonać ,,z czym to się je".


  • obywatelkax 23.03.11, 13:38
    Patologiczne ciaze? Powiedz mojej siostrze, ze jest z patologicznej ciazy, bo mama ja prawie poronila w 5 miesiacu. Tez byla taka twardzielka co to do pracy latala, ciezkie torby z zakupami nosila i jeszcze na dzialke poszla, bo przeciez nic jej nie jest.... No i sie prawie przejechala ... Na szczescie prawie, ale od 5 miesiaca musiala lezec i to z wlasnej winy.

    A propo, moja patologiczny siostra wyrosla na ladna, inteligentna, zdrowa dziewczyne, a prawie przez glupote mojej matki moglo jej wcale nie byc..


  • olabak 23.03.11, 11:00
    zgadzam sie z jadydelf.
    Dodam tylko,to co zostalo juz powiedziane. Szanujmy sie. Kazda ciaza jest inna, kazda kobieta jest inna. Nie sadze,ze obecnie jest wiele przypadkow gdy biegniemy "po zwolnienie" bo nie che sie nam pracowac, a ciaza to super wymowka. Autorka tekstu napisala, ze starala sie zjasc w ciaze kilka lat i miala jedno poronienie. Poronienia nie sa rzadkoscia, stad pewnie czasem nasz strach i "przewrazliwienie". Moze jednak warto popatrzec na ciaze jako stan wyjatkowy, nie chorobe, ale przeciez niosacy z soba pewne ograniczenia. Mdlosci, sennosc, ograniczenia zwiazane z wysilkiem fizycznym, ograniczenia zwiazane z dieta, radykalne zmiany nastroju, w pozniejszym etapie dochodza kolejne "niedogodnosci". Moja ciaza jest dla mnie wielka radoscia (dluuugo wyczekiwana) i czeste pytania moich znajomych o to jak sie czuje odbieram jako ich troske i wsparcie w chwilach kiedy nie czuje sie najlepiej. Autorka tego listu odbiera je inaczej, jej prawo. Po prostu szanujmy sie (bez wzgledu na to gdzie mieszkamy, bo to akurat nie ma nic do rzeczy).
    pzdr!
  • marzena_25 23.03.11, 10:11
    Ok, wszytko rozumiem, usg na początku ciąży, po co? Powiem po co, może gdyby moja siostra zrobiła sobie usg na początku ciąży(lekarz nie zlecił usg bo miał podobne przekonania jak autorka artykułu) a nie czekała to wiedziałaby że jest w ciąży pozamacicznej.
    To że usg nie zostało w jej przypadku zrobione o mało nie skończyło się dla niej śmiercią, gdyż ciąża pozamaciczna jest zagrożeniem dla życia kobiety(możliwy krwotok przy pęknięciu jajowodu i przy braku pomocy, wykrwawienie).
    Także ok, drogie pani nie róbcie sobie badań, bo i po co?
    A co do aktywności zawodowej to ważne jest jaką prace wykonujemy, jeśli w pracy narażona pani jest na stres i np. częste podróże służbowe no to nie pracowanie w 4 miesiącu ciąży nie jest jakimś wymysłem tylko często koniecznością.
  • saphira30 23.03.11, 13:41
    No i co z tego że by zrobil USG twojej siostrze przecież katolycki lekarz nie usunie żadnego nienarodzonego zycia takie dorosłe 20 paro lenitnie życie to może zdechnąć ale lekarz katolyk ma zasady nienarodzone trzeba chronić narodzone pod płot i z buta...
  • kriss_1 24.03.11, 09:35
    kazdy lekarz usunie caize pozamaciczna. to bylo ponizej pasa. chyba komus kk sumienie rusza.
    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007
    oraz Poli Marii
    http://lb1m.lilypie.com/eQspp2.png
  • milka26 23.03.11, 10:41
    Jak dobrze przeczytac, ze nie wszystkie kobiety traktuja sie jak niepelnosprawne, ze mozna w ciazy pracowac a nie zatruwac zycie sobie i innym siedzeniem w domu i narzekaniem na caly swiat. Ciaza to nie choroba i nie powod zeby wywracac sobie zycie do gory nogami. BRAWO
  • kiniox 23.03.11, 11:05
    Mało kobiet umie się powstrzymać od takiej wewnętrznej satysfakcji, że proszę jak ja świetnie znoszę ciążę, a te inne to się nad sobą rozczulają i zawracają d.pę. Zadziwiająco wiele kobiet uważa to za swoją zasługę, podczas gdy tak naprawdę większość dostała to w darze od losu, a tylko niektóre wykazują się naprawdę siłą charakteru i pogodą ducha, dzięki którym znoszą dolegliwości lepiej, niż znosiłyby je ich koleżanki. Najbardziej interesujące jest obserwowanie takich bohaterek w ich drugiej ciąży, jeśli zbiegiem okoliczności idzie ona gorzej, niż pierwsza. Jakie następuje wtedy zdziwienie, że to jednak nie moja wybitna siła woli sprawiła, że w pierwszej ciąży byłam wonderwoman.
  • seun 23.03.11, 13:29
    Zgadzam się. Moja pierwsza ciąża była jak marzenie - do ostatniego dnia byłam pełna wigoru, rozpierała mnie energia. Po 3 latach zaszłam w drugą ciążę i począwszy od 6miesiąca byłam nie do życia. Ciąża nie była zagrożona, ale bardzo źle się czułam, zasypiałam na stojąco, notoryczne zawroty głowy i bóle pleców. Nie ma co generalizować.



    --
    Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
    ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
  • m_bange 23.03.11, 10:41
    durny artykul
  • kocia_noga 23.03.11, 10:50
    Durny-niedurny, ale w ramach akcji "rodzić, nie zastanawiać się, q.".
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • buba12 23.03.11, 10:58
    Boże, nareszcie cos normalnego! Ciąza nie jest chorobą. Nie zawsze czujemy sie w niej komfortowo ale na Boga - to normalne. Zeby z tego powodu isc na zwolnienie?
    Zagrozona ciaza - rozumiem. Ale stada mlodych zdrowych bab na zwolnieniach sa porazajace - sama znam 3 przypadki zupelnie niezagrozonych ciaz przesiedzianych na zwolnieniu...
    Bo nie bedzie sie mamusia meczyla...
    Na to pracujemy my wszyscy. na to ida nasze podatki skladki zdrowotne itp.
    Pominawszy aspekt finansowy - to warto zastanowic sie dlaczego mlode kobiety tak czesto maja ciąze zagrozone?
    Moze to wasz obsesyjny kult szczuplego ciala? - organizm zmeczony niedojadaniam a kazda sesja wymiotów (czeste w ciazy) pozbawia go resztek energii...
    Nie tlumaczcie mi tego stresami - stresy byly sa i beda - dlaczego wy mlode damy tak słabo sobie z nimi radzicie?
    Moze dlatego ze jestescie słabo zahartowane w pokonywaniu przeciwnosci zyciowych?
    Słabo sie czujecie bo organizmy zatrute chemia?
    Codziennie spotykam sie w kuchni w pracy z osobami o polowe mlodszymi niz ja...
    ja jem przygotowany w domu obiad...
    One - goracy kubek, danie w 5 minut itp pysznosci... przy tym pizza, ktora czasem zamawiaja jest mega zdrowym jedzeniem...
    Ktos zmusza te mlode kobiety do tego zeby tak sie odżywiały?
    Ja mam dom, nastoletnie dziecko na glowie - i daje rade ugotowac normalne jedzenie
    One same sie truja chemia...

  • lia.13 23.03.11, 12:51
    buba12 napisała:

    > Boże, nareszcie cos normalnego! Ciąza nie jest chorobą. Nie zawsze czujemy sie
    > w niej komfortowo ale na Boga - to normalne. Zeby z tego powodu isc na zwolnien
    > ie?
    > Zagrozona ciaza - rozumiem. Ale stada mlodych zdrowych bab na zwolnieniach sa p
    > orazajace - sama znam 3 przypadki zupelnie niezagrozonych ciaz przesiedzianych
    > na zwolnieniu...
    > Bo nie bedzie sie mamusia meczyla...
    > Na to pracujemy my wszyscy. na to ida nasze podatki skladki zdrowotne itp.

    Aż się uśmiałam, zatem to TWOJE podatki idą na zwolnienie matki w ciąży? A mnie się wydaje, że głównie JEJ podatki. W końcu ona pracuje prawda? Regularnie odprowadza wszystkie składki. Czym się różni pójście na L4 w wyniku zagrożonej ciąży od L4 trwającego 3 miesiące w przypadku złamania nogi na nartach? Kurcze, ludzie, ja rozumiem, że ciąża to nie choroba, ale różnie się układa. Jedna koleżanka zaszła w ciążę b. krótko po zabiegu usunięcia zmiany nowotworowej z szujki macicy, druga - w czasie ciąży musiała mieć usunięty woreczek żółciowy, bo płód uciskał i takie miała wymioty oraz skręty bólu - efekt - do końca życia będzie na diecie wątrobowej, kolejna od 5 miesiąca do rozwiązania była w szpitalu, leżąc plackiem, z nogami na podwyższeniach - wypisz, wymaluj żywy inkubator.
    Żeby nie było, że sama się "byczyłam" na zwolnieniu i dlatego tak teraz bronię matki na L4 to dodam, że nigdy w ciąży nie byłam, jednak wkurza mnie gdy ktoś zaczyna o NAAASZYCH składkach i podatkach. Kobieta w ciąży również płaci składki i należy jej się zwolnienie, jeśli jest ono potrzebne.
    Poza tym, powinniśmy sę cieszyć jeśli kobieta chce urodzić dziecko - kolejnego obywatela, który będzie pracować i płacić podatki.
    Julita165 napisała kilka postów wcześniej, że "lekarze bez potrzeby namawiają kobiety w ciąży na zwolnienia dlatego one z tego korzystają". Dlatego dziś ona zatrudnia już tylko mężczyzn. I bardzo dobrze moja droga, w życiu bym nie chciała pracować u osoby tak nienawidzącej kobiet i nieszanującej życia ludzkiego. Skoro argument namawiania kobiety przez lekarza na L4 do Ciebie nie trafia, to co trafi? Poronienie? Wtedy będzie już za późno.
  • kiciiaa 23.03.11, 10:57
    autorka opisuje stan bardzo subiektywnie, nawet nie próbując zrozumiec, że inne kobiety mogą gorzej znosić ciążę oraz, że praca pracy nierówna.
    ja osobiście pracuje w korporacji - bywało, że pracowałam od 7 do 20 - z przyjemnościa, bo swoją prace bardzo lubię, ale nawet ta przyjemność nie eliminowała mojego zmęczenia.
    gdy zaszłam w ciążę tak samo chciałam pracować do końca. ale już w 6 miesiącu okazało się, że w pozycji siedzacej przy komputerze wysiadają mi nogi i pogarsza się krążenie. lekarz nawet nie pytał, tylko widzac moje stopy po całym dniu pracy, od razu dał mi zwolnienie na te trzy miesiące. co ciekawe - mój przełożony temu przyklasnął, twierdząc że przy tak stresującej pracy lepiej, żebym odpoczęła, niż nie daj mamo, poroniła, bo by mnie miał na sumieniu. i jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo dopiero po kilku dniach poczułam, że jednak mój organizm potrzebował odpoczynku.
    niech autorka nie propaguje także głupot w stylu nierobienia usg do 20 tygodnia, bo w tym pierwszym usg wykrywa się ciążę pozamaciczną, sprawdza się zagnieżdżenia zarodka, słucha czy serce bije, czy zarodek nie obumarł. natomiast w ok 13 tygodniu bada się grubość fałdu karkowego, którego pogrubienie jest podstawą do skierowania na badania prenatalne.
    zatem, może trochę ibketywizmu?
  • aurelis07 23.03.11, 11:19
    Pogratulować pracodawcy!
  • yulek_cezar 23.03.11, 10:59
    Bohaterka tego artykułu miała dużo szczęścia, równie dobrze mogła wymiotować 16-20 razy na dobę (po każdym posiłku, przed każdym posiłkiem, po każdym zapachu), mogła nagle dostać hemoroidów wielkości pięści (zero siedzenia i jazdy na rowerze), mogła nagle dostać potwornych zatwardzeń, mogła dostać wysiłkowego bólu kolan nie przyzwyczajonego do nagłego wzrostu wagi o 10 kilo (odpada chodzenie i spacery) itd, itp.
    Brak empatii w narodzie, większość zaciążonych kobiet wykazuje podejście w stylu: mi nic nie było - inne wydziwiają. Miałam mdłości raz dziennie, niemożliwe żeby inne miały częściej.
    Wystarczy wejść na forum gazety dotyczące ciąży i tyle w nim ciekawych historii, że powyższa staje się jakąś sielanką.
    --
    Co łączy gawrona i sekretarzyk? Ja wiem, a ty?
  • meg303 23.03.11, 11:18
    Każda ciąża jest inna.
    Moja pierwsza ciąża, mialam 23 lata, pracuję prawie do porodu, samopoczucie świetne, remont w mieszkaniu, sprzątanie, malowanie, noszenie ciężkich rzeczy.
    Tez mi sie wydawalo, ze ciąża to tylko rosnący brzuszek.
    Moja druga ciąża, mam 40 lat, niewydolnośc szyjki, krwawienie, hipoglikemia ( cukier momentami 50 mg%), omdlenia, obrzęki i co tam jeszcze byc może. L4 i leżenie od 3 miesiąca.
    I chyba tylko dzięki temu mam mojego synka.
    Więcej zrozumienia i empatii.
    --
    www.przytulmniemamo.pl/
  • antidotumm 23.03.11, 12:29
    Ależ ja MAM zrozumienie i empatię, nie mówię, że kazda kobieta ma pracować w ciąży, lecz wokół mnie dają zwolnienia 'z automatu" wszystkim kolezankom - a dodam, ze chodzi o spokojna prace 8 godzin dziennie, a dziewczyny sa zdrowe jak konie. Dodam jeszcze, ze mi tez proponowano zwolnienie.... choc mi NIC nie dolegalo!

    > Każda ciąża jest inna.
    > Moja pierwsza ciąża, mialam 23 lata, pracuję prawie do porodu, samopoczucie św
    > ietne, remont w mieszkaniu, sprzątanie, malowanie, noszenie ciężkich rzeczy.
    > Tez mi sie wydawalo, ze ciąża to tylko rosnący brzuszek.
    > Moja druga ciąża, mam 40 lat, niewydolnośc szyjki, krwawienie, hipoglikemia ( c
    > ukier momentami 50 mg%), omdlenia, obrzęki i co tam jeszcze byc może. L4 i leże
    > nie od 3 miesiąca.
    > I chyba tylko dzięki temu mam mojego synka.
    > Więcej zrozumienia i empatii.
  • aurelis07 23.03.11, 11:07
    1. Wczesne USG jest po to, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie ma się do czynienia z ciążą pozamaciczną, czy zarodek dobrze się rozwija, a nie ma martwej ciąży.
    2. Długo wyczekiwana ciąża i jazda na rowerze? Jednak u naszej ciężarnej w tym względzie z wyobraźnią krucho. Spacery, joga, pływanie- wszystko to, co nie stwarza zagrożenia upadku, jak najbardziej.

    A poza tym, podejście jak najbardziej zdrowe. Trochę cierpliwości do otoczenia. Pytanie "jak się czujesz" nie jest niczym złym.
  • hermina5 23.03.11, 11:37
    >Długo wyczekiwana ciąża i jazda na rowerze?

    No i co ? Jak wy ludzie jeżdzicie na tych rowerach, ze ciągle upadacie? Ja jeżdzę z przerwami od jakichś 15 lat, a wywaliłam się przez te 15 lat TRZY RAZY - na muldach na trasie dla rowerów górskich i w podobnym terenie w lesie! Rower to nie koń wyscigowy, zeby się tak wylozyć, zeby poronic to trzeba chyba wbić się w betonowy płot jadąc z góry.
  • sunday 23.03.11, 13:36
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • hermina5 23.03.11, 17:35
    A ty sama sobie wystawiasz świadectwo.

    Jesli ktoś nie potrafi jeżdzić na rowerze, to niech na niego nie wsiada, bo nie dośc, ze od razu poroni, to moze doznać wstrząsu mózgu, złamać sobie dwie ręce i dwie nogi na prostej drodze.

    Ale to juz wynika z inwalidztwa ruchowego, a nei z wpływu roweru.

  • sunday 23.03.11, 18:13
    Jasne. To niech ciężarne uprawiają wyczynowo sporty. Na przykład podnoszenie ciężarów i sztuki walki. Może to i lepiej by było - zgodnie z zasadą doboru naturalnego w kolejnym pokoleniu byłoby mniej takich "mądrych".
  • princess_yo_yo 23.03.11, 19:52
    a coz to za dziwny przeskok, od prowadzenia aktywnego trybu zycia i jazdy na rowerze do wyczynowego uprawiania sportow walki i podnoszenia ciezarow, lol.
    na szczescie dobor naturalny dziala wiec przewrazliwionym leniwcom dla ktorych normalny tryb zycia to wyczynowy sport ,nawet lezenie plackiem przez cale 9 miesiecy i szprycowanie sie progesteronem i innymi cudownymi lekami nagminnie wypisywanymi przez polskich ginegkologow wbrew wspolczesnej wiedzy medycznej nie pomoze. natura wie lepiej.
  • sunday 24.03.11, 12:41
    > natura wie lepiej.

    Też tak myślę. Więc - nawet jeśli zabrzmi to okrutnie - może to i lepiej, że sobie spadacie z rowerów, skaczecie na potańcówkach itd. Już w przyszłym pokoleniu będzie mniej takich.
  • princess_yo_yo 24.03.11, 14:32
    serio, az tak bardzo nie jestes w stanie objac wpolczesnej wiedzy medycznej na temat przyczyn poronien i przebiegu ciazy? to na prawde nie jest skomplikowane, a juz na pewno latwiejsze niz dyskusja przy uzyciu racjonalnych argumentow.
  • sunday 24.03.11, 15:24
    > serio, az tak bardzo nie jestes w stanie objac wpolczesnej wiedzy medycznej na
    > temat przyczyn poronien i przebiegu ciazy?

    Tak, ja rozumiem, że "współczesny" i "nowoczesny" to słowa-klucz w tym artykule. No, to gratuluję współczesnego podejścia. Możesz być z siebie dumna. Oby nie do czasu.

    Szkoda tylko innych wannabe nowoczesnych ciężarnych, które by Ci mogły uwierzyć, że upadek z roweru nie zaszkodzi dziecku. No, ale takim można zawsze wmówić, że ich dziecko było niedoróbką.
  • jadydelf 24.03.11, 12:44
    Jestem w ciąży i nawet chodzenie na obcasie, czy jazda samochodem po polskich drogach wywołują u mnie bóle w podbrzuszu- nie wiem,czy jazda na rowerze w tym stanie to taka frajda i zdrowy sport. Większość lekarzy akurat tę przyjemność odradza, ale oni pewnie wszyscy głupi, niedouczeni i złośliwi...
    By the way- koleżanka upadła tylko raz, ale tak niefortunnie,ze ponad pół roku spędziła w gipsie i przeszła dwie operacje. ALe ona pewnie też głupia, niedouczona i jeszcze ciamajda...
    oj ludzie ludzie, żal czytać- wracam do swoich zajęć....
  • lizzy1 24.03.11, 13:05
    A czy ktoś tu kogokolwiek zmusza do jazdy na rowerze, czy fikania, jeśli to powoduje dolegliwości? Nie. Mowa jest cały czas o tym, ze ciąża to nie choroba, a po prostu fizjologia. Jeśli nie ma wyraźnych przeciwskazań, można prowadzić taki tryb życia jak dotychczas (może za wyjątkiem skoków na bungie, czy ze spadochronem ;-)). Trzeba się wsłuchiwać w swój organizm i tyle.
  • qqquuu 24.03.11, 13:16
    czasami wychodze z podziwu jak niektore kobiety sa madrzejsze od natury.
  • lizzy1 24.03.11, 13:31
    No, ja też. Zwłaszcza nad tymi, które cała ciążę leżą i palcem w bucie nie kiwną, choć nie ma ku temu wyraźnych wskazań medycznych. A potem są zdziwione, że po porodzie ostało się kilkanaście kilogramów do zrzucenia.
  • qqquuu 24.03.11, 13:43
    i co z tego ze maja kilka kilogramow do zrzucenia. gdybym byl chamski to moglbym napisac w stylu brytyjskiego premiera, ze one schudna a ty dalej bedzie glupiutka.
  • lizzy1 24.03.11, 14:26
    Wiesz co? Te swoje chwyty erystyczne stosuj wobec głupszych od siebie, bądź równych sobie, mnie to nie rusza ;-)
  • qqquuu 25.03.11, 14:18
    wlasnie stosuje :)
  • lizzy1 25.03.11, 15:46
    Uhu! Miszcz giętej riposty ;-))
  • qqquuu 29.03.11, 14:08
    przy takim mistrzu intelektu mowe mi zabralo a wlasciwie palce zdretwialy
  • krolowa_kier 23.03.11, 11:07
    To extra. Dobrze, że jej się nie zdarzyło, że to ciąża pozamaciczna. Albo zagrożona.
    I myli się, uważając że na etapie 5-6 tygodni medycyna nie ma wpływu na ciążę. Ma, i to dużą.
  • maja2004 23.03.11, 11:09
    Hormony szleją i trzeba całemu światu oznajmić, że ja wiem najlepiej jak powinna zachowywać się kobieta w ciąży. Inne to idiotki bo ja rzygam na przystanku i jest super. Oznajmiam, że jestem w ciąży, ale jak mnie pytasz jak się czuję to znaczy ze idiotka jesteś… no nadziwić się nie mogę jak w ogóle kobietę w ciąży można zapytać jak się czuje... Straciłam jedna ciążę ale co tam najwyżej tą też stracę… nie mam na to wpływu, jak można się o to w ogóle martwić… USG? Fanaberia! Są kobiety, którym ciąża obumiera, nie dając objawów, ale jaki się ma na to wpływ? No wiec, w czym problem?
    Dobrze, że są takie mądre kobiety jak ja, co to mają właściwe podejście do życia… reszta to ciemnogród.
  • anorektycznazdzira 24.03.11, 21:37
    Dokładnie: wszystkie rozumy lasencja zeżarła. Ona się czuje OK to 100% reszty ciężarnej populacji ma obowiązek czuć się tak samo. Komedia normalnie.
  • kajaphoto 23.03.11, 11:12
    brawo za podejście do tematu! spotykam wiele kobiet w ciąży, które nie traktują jej jak choroby, która ogranicza - nadal są zdrowo aktywne.
    --
    Pozdrawiam!

    MÓJ BLOG
  • dorota73_2006 23.03.11, 11:13
    Tobie gratuluje ciazy. Ale Twoim znajomym wspolczuje. Co nie powiedza - wszystko Ci zle. Nie widzisz tego?
  • iquea 23.03.11, 11:17
    Bardzo pozdrawiam autorkę tego tekstu. Miałam podobne obserwacje, gdy byłam w ciąży. Dodałabym tylko jeszcze ciągłe straszenie i zachęcanie mnie do przyjęcia roli cierpiętnicy. "Dobrze się czujesz? NIE CHCĘ CIE MARTWIĆ, ale te, które się dobrze czują na początku ciąży później zwykle czują się fatalnie..." "Jedziesz na wakacje? Wiesz, że możesz stracić dziecko???" Gdy poszłam na zwolnienie (dwa tygodnie przed porodem) i narzekałam, że mi się trochę nudzi: "NIE CHCĘ CIĘ MARTWIĆ, ale to ostatni czas, w twoim życiu kiedy ci się nudzi. Jak się dziecko urodzi na nic nie będziesz miała czasu." Po porodzie: "Jak tam córeczka? Dużo płacze? Nie? To jeszcze będzie. Jak dziecko jest spokojne na początku to później dużo płacze." I mnóstwo podobnych. Prawie nikt nie powiedział mi najważniejszego - że nawet jeśli wcześniej nie byłam fanem dzieci, spędzanie czasu z córką okaże się jedną z najfajniejszych rzeczy jakie dotąd robiłam. Że małe dzieci są urocze i śmieszne, że zakochują się w swoich rodzicach i robią pełne zachwytu "a guuu" na ich widok. I że przy wsparciu rodziny i fajnego męża można pogodzić posiadanie dziecka i z życiem zawodowym.
  • hermina5 23.03.11, 11:42
    :))))))))))))))))))))))
  • chiara76 23.03.11, 11:22
    droga Pani, rozumiem chęć pokazania, że nie czuje Pani swojego stanu jako choroby i bardzo dobrze, bo ciąża, to na szczęście nie choroba.
    Natomiast zdziwiła mnie beztroska wiedzy na temat USG. Otóż, droga Pani, nie jest tak, że najważniejsze jest badanie "połówkowe", czyli to około 20 tygodnia ciąży. Ważne (a może i jeszcze ważniejsze) jest to pierwsze USG, zwane też usg genetycznym, które wykonuje się w 9-12 tc. I nie ma ono wykazać tylko faktu, czy w środku jest człowieczek. Na nim bada się między innymi bardzo ważne markery, jak obecność kości nosowej, przezierność karkową itd, według których to parametrów można stwierdzić ewentualne aberracje genetyczne i skierować na dalsze badania przesiewowe. Które, co zaznaczę, niekoniecznie muszą prowadzić, jak chcą to widzieć niektórzy do aborcji, ale to już na inny wątek.
    Szkoda, że pomimo rozwoju medycyny i możliwości wykonywania tych badań często w ramach NFZ wciąż nie wszyscy z nich korzystają. Albo uważają to za kaprys.
    --
    Japonia
    Kryminały i sensacje
  • titta 23.03.11, 12:58
    Ale jesli ktos nie planuje aborcji to po prostu nie potrzebuje tej wiedzy. Znacznie wazniejsze jest wlasnie to co wtkaze polowkowe, bo wady seca i inne mozna leczyc. Wad genetycznych nie.
  • chiara76 23.03.11, 13:30
    zapewniam, że ta wiedza jest jak najbardziej potrzebna. Chociażby pod kątem wyboru szpitala do porodu.
    I zapewniam, że wada serca nie na każdym sprzęcie do badania połówkowego wyjdzie. A mając wiedzę o wadzie, kobieta zrobi badanie echo serca dziecka, które to jest zupełnie inne, niż połówkowe i na tym badaniu wada wyjdzie.
    Jak czytam te komentarze, to faktycznie widać ogromną ignorancję Polaków w stosunku do badań. Zgroza.
    --
    Japonia
    Kryminały i sensacje
  • mirkad 23.03.11, 11:30
    potwierdzam, że największym wrogiem kobiety w ciąży jest druga kobieta, a największym ta, która już zapomniała jak to jest być w ciąży;
    moje starania o ciążę trwały łącznie 10 lat, o ciąży w pracy powiedziałam w 16 tygodniu (gdy byłam pewna że rozwija się prawidłowo, żeby nie pochwalić się przedwcześnie; i czasami USG w 7-8- tygodniu jest BAAAAAAAAAAARDZO ważne); nie planowałam L4 "na ciążę", pracowałam normalnie;
    na L4 poszłam na wyraźne zalecenie lekarza, urodziłam córkę w pierwszym tygodniu 7-go miesiąca; wróciłam do pracy łącznie po 10 miesiącach nieobecności; wtedy dowiedziałam się: że moje pójście na L4 w ciąży było niepoważne, w ogóle zajście w ciążę i przedwczesny poród i powrót do pracy na 3/4 etatu (przy nie zmniejszonym zakresie obowiązków zaznaczam) podyktowany koniecznością rehabilitacji córki kilkakrotnie w ciągu dnia - to robienie koleżance na złość; o dziwo, kiedy przede mną parę osób zaszło w ciążę i od razu szło na L4, ta sama osoba to pochwalała "bo potem się namęczą, niech sobie odpoczywają"; oficjalnie miała mnie bowiem zastępować - nie robiła nic;
    teraz, kiedy moja córka poszła do przedszkola i zaczęła niestety bardzo chorować, ja, idąc na L4 (na zmianę z mężem) pracuję w domu - tak jest dla mnie prościej, nie martwię się o zaległości bo koleżanka ciągle twierdzi "nie wiem" "nie umiem";
    za to ciągle muszę słuchać opowieści jak to JEJ było ciężko jako matce pracującej z dwójką małych dzieci - w domyśle: czemu mnie miałoby być lepiej?
  • julita165 23.03.11, 11:32
    O Boże ! jakbym sama to napisała :-) Jestem teraz w 13tc. Ciąża jak najbardziej planowana a nawet już po woli wyczekiwana ( kilka miesięcy starań ) a jak już się potwierdziła to dostałam lekkiej schizy, że będę uziemiona w domu w bamboszach oglądać "M jak mdłlości" :-) i właśnie postanowiłam udowodnić sobie i otoczeniu, że to żadna choroba i człowiek może normalnie żyć.
    Wcześniej mówiłam, że praca mi się tak znudziła, że jak tylko będę w ciąży to zaraz brykam na zwolnienie, a teraz normalnie bym się wstydziła lekarza o to prosić skoro ciąża przebiega jak na razie ( odpukać w niemalowane :-)) idealnie, wstydziłabym się szefa i moich pracowników i nawet nie myślę o zwolnieniu. Wyczytałam, że prawidłowy przyrost wagi w I trymestrze to do 2 kg i bardzo się staram nie obżerać i jeszcze co najmniej z miesiąc chodzić w ciuchach 36, nie odkryłam nagle że odkurzacz zagraża zdrowiu i życiu, farbowałam włosy w 6tc bo uważam, że to jakieś przesądy. Nawet stwierdziłam że 10tc to nie jest przeszkoda żeby jechać na narty i spędziłam super tydzień w Alpach ! A jak słyszę od kogoś co powinnam a czego nie powinnam robić w ciąży ( pomijając oczywiście rady lekarza, ale trafiła mi się super babka, która ma naprawdę wyluzowane podejście ) to robię się naprawdę nieprzyjemna :-)
    Ps.
    w artykule nie do końca podzielam tylko opinię o usg. tzn. może to i nie jest konieczne do 12 tc ale bardzo fajne, nawet jeśli widać tylko kropkę, a potem troszkę większą kropkę :-)
  • qqquuu 23.03.11, 12:01
    jak to sie mowi. trudno co robic na szczescie glupich nie sieja, aty stawiaj sobie kolejne wyzwania w pracy. dramat
  • kolkasia 23.03.11, 11:33
    dziwnie autorka napisała. wg mnie nie można tak generalizować. każda ciąża jest inna, każda praca jest inna i każda ciężarna czuje się inaczej. też na początku ciąży myślałam, że będę bardzo aktywna do końca, ale niestety nie udało się. lekarz kazał dużo leżeć i odpoczywać. Nudzę się jak mops ale zdrowie dziecka jest najważniejsze. A co co usg? to czy autorka jest lekarzem, jakimś wybitnym specjalistą w dziedzinie usg? jak lekarz zaleca to się robi i tyle. Po co tak oceniać?
  • ignispl 23.03.11, 12:55
    Masz rację ale za dużo nam się zrobiło w tym kraju ciąż specjalnego traktowania. U mnie co najmniej cztery dziewczyny poszły na macierzyński dopiero na dwa tygodnie przed porodem. U mojej koleżanki normą jest odejście z pracy już we wczesnych miesiącach ciąży. I ciągły bałagan w biurze z powodu zastępstw. Ich szefowa się w końcu wkurzyła i wylała prawie wszystkie mamusie zatrudniając facetów. Zaznaczam że dopiero po 5 latach katorgi. A wcześniej zarzekała się że trzeba dać szansę młodym kobietom...
  • kolkasia 23.03.11, 16:34
    ale wiesz każdy przypadek jest inny i nie można oceniać bez znajomości całej sytuacji. Uważam, że bohaterka artykułu ma olbrzymie szczęście, że tak dobrze ten stan znosi. Ale nie można w ten sposób oceniać ciężarnych, które są na zwolnieniach.Bo każda sytuacja jest inna.
  • ignispl 24.03.11, 13:24
    Spokojnie. Jesli trzeba iść na zwolnienie to trzeba. Ale jesli idziesz bo uważasz że trzeba tyłek posadzić w domu "bo jesteś w ciąży" i uciekać z pracy pod tym pretekstem to nie dziw się później, że nikt nie chce dac ci pracy. No bo i po co? Żebyś zniknęła na dwa lata blokując etat? Niech koleżąnki, które nie mają dzieci również ci podziękują za dołożenie się do poinii że kobiet w wieku rozrodczym zatrudniać nie należy bo kiedy zajdą w ciążę to zwieją.
  • mmena 23.03.11, 11:38
    Na macierzynski idzie sie 2 tygodnie przed planowanym terminem?
    Wymioty na porzadku dziennym?
    Tabletki i USG nie zapobiegna wczesnemu poronieniu?

    Tak... to przykre jak niski jest stan wiedzy w spoleczenstwie.
    Tak... mnie tez zdumiewaja niektore reakcje.
  • pamietka 23.03.11, 12:11
    1) gdyby nie usg we wczesnej ciązy (7 - 8 tydzień) wiele dziewczyn kończyłoby z zapaleniami macicy w ktorej rozkładałyby się obumarłe ciąże, nie można byloby zdiagnozować ciąży pozamacicznej ...
    2)usg 12 - 13 tydzien badanie tzw. przezierności karkowej, obecności kości nosowej i udowej - ewentualne wskazania do badan prenatalnych

    I jeszcze proszę tylko o nie ocenianie kobiet w ciąży - bez znajomości każdego przypadku z pierwszej ręki. Co ma powiedzieć dziewczyna, która 12 godzin stoi w sklepie, nogi jej puchną a szef nie chce przenieś jej na inne stanowisko bo "ciąża to nie choroba"? Albo dziewczyna, która ma mdłosci od rana do wieczora i nie jest w stanie ich znieść w pozycji siedzącej, a taką ma pracę?
    Nie sądźcie ...
    Dla pełnego obrazu:
    Pierwsza ciąża wzorowa, w środę w pracy, w piątek syn na świecie.
    Druga:obumarła w 8 tygodniu, na szczęście usg i zabieg.
    Trzecia - mega ciężka od 4,5 miesiąca z malymi przerwami w szpitalnym łóżku i modlitwą o każdy dzień.

    Pozdrawiam i życzę aby do końca było tak świetnie, a dziecko urodziło się całkiem zdrowe.
    I tylko więcej wyrozumiałości dla innych.

  • agentwrogiegoukladu 23.03.11, 11:53
    i skończyło się tym, że w 4 miesiącu ciąży o włos nie poroniła - doszło do rozwarcia i prawie dwa miesiące spędziła na łóżku szpitalnym z tyłkiem w górze utrzymując ciążę - bez możliwości podniesienia się, wyjścia do ubikacji itp. Dziecko urodziło się 3 miesiące przed czasem (ważyło 1kg), ale ostatecznie mamy w pełni zdrową dziewczynkę, której urodziła się już też, po 4 latach młodsza, siostra - już bez żadnych większych problemów, ale żona bardzo się oszczędzała i miała założony prewencyjnie peser. Wszystko zależy od organizmu kobiety.
  • zanzibaru 23.03.11, 11:55
    U mnie w pracy jest obecnie 5 dziewczyn w ciąży i wszystkie od samego pocżatku (od 3 miesiąca) są na zwolnieniu :) (zadna ciąza nie jest zagrozona )
  • ga_al 23.03.11, 11:55
    a dla mne ten artykuł jest tendencyjny. teraz jest ten nurt jest na czasie.
    i nawet nie wiem czy gratluować autorce, jedyne co mogę zrobić to cieszyć się wraz z nią, że ma zdrową ciążę.

    ja sama jestem zwolennikiem aktywnego trybu życia, bez względu na to czy jest się w ciąży czy nie. niemniej jednak nie mam potrzeby udowadniać ani sobie, ani całemu światu jaka to ja jestem dzielna.

    moja pierwsza ciąża była zupełnie bezproblemowa. trochę może za dużo przytyłam, ale poza tym samopoczucie świetne i też biegałam i mówiłam, ze ciąża to nie choroba.
    aż zaszłam w drugą ciąże i okazało sie, ze jednak może i choroba.

    no bo czy zdrowy człowiek musi biegać co 2-3 tygodnie do lekarza? czy zdrowy człowiek bierze leki? chyba nie.

    i też byłam na zwolnieniu lekarskim i się tego nie wstydzę. być może gdybym pracowałą to też nic by się nei stało. nie chciałam jednak ryzykować urodzenia dziecka przedwcześnie. bo i po co? to jest raptem kilka miesięcy.

    co do ptyań znajomych/rodzinyt jest to tylko i wyłącznie wynik troski i zainteresowania. owszem może irytować częstotliwość, ale niedługo role się odwroca i to autorka bedzie zasypywac tychze znajomych ifnormacjami, o nwym zebie, albo o pierwszym kroku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.