Komentarze do artykułu

Jestem najtańsza w sklepie

Klient może zaglądać w dekolt, może rozbierać wzrokiem i nie próbować się z tym kryć . Może zrobić to wszystko, bo sprzedawca nie poskarży się

Jestem najtańsza w sklepie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ale o co chodzi?
    • Na gapienie się rzeczywiście trudno coś poradzić, ale gdy ktoś obraża lub w rubaszny sposób zagaduje sprzedawczynię, myślę, że ma ona pełne prawo powiedzieć: "proszę nie zwracać się do mnie w taki sposób", "proszę mnie nie obrażać", "czuję się niezręcznie rozmawiając w taki sposób z klientem, więc pozwoli Pan, że zamkniemy ten temat", "niczym sobie nie zasłużyłam na tego typu uwagi i nie muszę ich wysłuchiwać"... można grzecznie acz dosadnie. To się chyba nazywa asertywność. Nawet sprzedawca w sklepie, gdzie klient przecież nasz pan, ma prawo do ochrony swojej godności!
    • Nasza droga autorka tekstu ma jakiś poważny problem ze sobą. Po pierwsze zawód sprzedawcy nie jest w żaden sposób uwłaczający godności, praca jak praca. Niektórzy są do niego stworzeni, niektórzy nie.
      Po drugie to czy klienci zagladaja pannie w dekolt zależy także od panny, może ona zakrywać sie bardziej jeśli ją to krępuje.
      Po trzecie- ewentualne zaczepianie i podrywanie jest akurat chyba miłym dodatkiem do pracy- świadczy przeciez o tym, że kobieta podoba sie facetom.
      Po czwarte - prymitywne zaczepianie, chamstwo i brak kultury świadczy o kliencie a nie o sprzedawcy. Klient nie jest w stanie obrazić dobrze przeszkolonego sprzedawcy, bo umie on oddzielać to co służbowe od tego co prywatne, jest ponad to. To tak samo jak gdyby pijany menel spod żabki próbował obrazić profesora uniuwersytetu, naukowca albo innego Bila Gatesa. Nawet jak pijak mu naubliża człowiek inteligentny nie czuje się obrażony bo cham, który mu naubliżał nie jest mu równy, chamy honoru nie mają.
      Jeśli autorka tego nie rozumie to powinna poważnie pomyśleć o zmianie zawodu-albo iśc na jakieś kursy asertywności. A przede wszystkim wyluzować.
      • Tak, ja osobiście uwielbiam, jak mnie na ulicy obmacują wzrokiem obleśni faceci i inni "Zawodowcy", czuję się wtedy taka piękna, a to najważniejsze!
        • Przeczytaj jeszcze raz mój post, policz do dziesięciu a potem jeszcze raz przeczytaj. A dopiero potem odpisz. Zrozumiałaś może 10% mojej wypowiedzi a nadęłaś sie jak indor przed samiczką.
          Jeśli nie podoba ci się, że faceci oglądają się za toba na ulicy to po prostu zakładaj majtki i stanik a nie rób z siebie ofiary samczej chuci.
          Mojega nicka sie nie czepiaj, bo twój rozumek nie pojmuje ironii...
          • Przeszkadza ze sie gapia, przeszkadza ze zagaduja, przeszkadza ze robia uwagi, ale jak zostawia napiwek to juz nie przeszkadza? a zostawiaja napiwek dlatego ze sie gapili, zagadali.
            Moze trzeba sie ubierac jak zakonnica albo wyznawczyni islamu, nie malowac, nei ukladac wlosow, nie beda sie wtedy gapic, pewnie z pracy tez wylecisz, no ale moze o to chodzi? Bo bycie sprzedawca jest be?
            • Napiwek dla sprzedawcy??!!
              • To moze przed komentowaniem przeczytac to o czym sie bedzie komentowac?
                Fragment listu jakze sfrustrowanej pani:
                "Może wypytywać o prywatne życie, może stwierdzić :"no proszę i nawet do szkoły chodziła" , może spróbować tej taniej gadki sfrustrowanego podrywacza, może zostawić napiwek i czuć się uprawniony do wybujałej megalomanii, może zaglądać w dekolt, może rozbierać wzrokiem i nie próbować się z tym kryć "

            • > Przeszkadza ze sie gapia, przeszkadza ze zagaduja, przeszkadza ze robia uwagi,
              > ale jak zostawia napiwek to juz nie przeszkadza?

              A od kiedy to SPRZEDAWCY zostawia się napiwek? Pierwsze słysze!
      • robert-znawcażycia-zawodowiec napisał:
        > Po trzecie- ewentualne zaczepianie i podrywanie jest akurat chyba miłym dodatki
        > em do pracy- świadczy przeciez o tym, że kobieta podoba sie facetom.

        O matko bosko.

        --
        feminists aren’t humorless just because your jokes suck
        • No właśnie :D Naprawdę starałam się skupić żeby dostrzec ta mądrość wypowiedzi faceta o tym co rozebranej sprzedawczyni (ciekawe w którym sklepie one nie noszą bielizny) sprawia przyjemność .
          • jakie wy jesteście wszystkie tępe...
            • Znalazł się sprawiedliwy za dychę...

              --
              ...ale ja truskawki cukrem...
            • Robi, z takim podejsciem do kobiet (jesli sie z toba nie zgadzaja, to sa tepe i powinny sie cieszyc, jak na ich widok jakis oblech sie slini i rozbiera je wzrokiem), pewnie jestes mistrzem podrywu, co? Juz widze te wianuszki mdlejacych na sam twoj widok wielbicielek :/

              --
              feminists aren’t humorless just because your jokes suck
              • Niestety zdarzają się tacy panowie, którzy lubią się ślinić na widok kobiety, rzucać "dowcipnymi" uwagami i jeszcze uważają, że pani powinna być zachwycona. Niezależnie od tego, czy ma ochotę na akcje tego typu, niezależnie od zachowania i prezencji pana.:/
        • > > Po trzecie- ewentualne zaczepianie i podrywanie jest akurat chyba miłym
          > > dodatkiem do pracy- świadczy przeciez o tym, że kobieta podoba sie facetom.
          >
          > O matko bosko.

          A nawet o w mordę...
        • > robert-znawcażycia-zawodowiec napisał:
          > > Po trzecie- ewentualne zaczepianie i podrywanie jest akurat chyba miłym d
          > odatki
          > > em do pracy- świadczy przeciez o tym, że kobieta podoba sie facetom.
          >
          > O matko bosko.

          No. To się nazywa dworskie maniery i sztuka konwersacji. Przychodzi taki Casanova, rzuci głupawy komentarz i jeszcze ma poczucie, że biednej lasce w głowie zawrócił totalnie. Wdzięczna winna być.
      • Ja tam też się dziwię autorce listu.
        Przecież jak taki przystojny, kulturalny, bystrzak o powalającym nicku - którego etymologii oczywiście nie rozumiem :( - robertzawodowiec podejdzie do sprzedawczyni to cycek sam się z dekoltu wyrywa, żeby sobie chłop popatrzył.
        Tylko nie wiem dlaczego to autorka ma wyluzować, skoro to nie ona miota się po forum jak byk na korridzie :)
        • to nie do konca tak. sprzedaz to specyficzny zawod i nie kazdy sie do sprzedazy nadaje - jest to zawod ktory wymaga bardzo duzego dystansu do ludzkich zachowan i reakcji, tak juz niestety jest ze klient w tym wypadku moze sobie pozwolic na duzo wiecej, a druga strona musi zachowac spokoj i bez wzgledu na wszystko zachowac sie na poziomie.
          sprzedawca powinien wiedziec jak reagowac na dziwne zaczepki i jak skierowac rozmowe na inne tory, wrocic do meritum, nie ulegac emocjom itd.
          kazdy czlowiek natomiast powinien wiedziec ze ma bardzo ograniczony wplyw na zachowania innych ludzi - czyli glupie zaczepki, gapienie sie itd, nie sa to zachowania mile i nie sa norma ale prawdobienstwo spotkania na swojej drodze niewychowanych chamow jest dosc duze wiec trudno robic z tego wiekie halo za kazdym razem.
          nie wiem gdzie sie sprzedawcom zostawia napiwki, i w jakim kontekscie sprzedawca jest traktowany jako obiekt seksualny co autorka zdaje sie sugerowac - ale proponuje zmienic prace bo firma dla ktorej pracuje wydaje sie troche dziwna (jesli takie wlasnie podejscie traktuje jak norme).
          • > sprzedawca powinien wiedziec jak reagowac na dziwne zaczepki i jak skierowac ro
            > zmowe na inne tory, wrocic do meritum, nie ulegac emocjom itd.

            Sprzedawca moze to wiedziec, ale jak widzi kolejnego 'mistrza podrywu' z lepkim usmiechem i gębą pełną sliskich 'komplementow', ktory NAPRAWDE nie chce nic kupic, tylko wykorzystac sytuacje, w ktorej nie dostanie po gębie za najobrzydliwsze nawet uwagi, to moze sie w srodku skurczyc, znienawidzic swoj zawod i napisac o tym do gazety.

            --
            śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
            • dlatego jest to ciezki kawalek cheba, tak samo jak wszelkiej masci obsluga klienta i prace pokrewne. ale jakos nie widze rozwiazania tego problemu, bo na to ze nagle dobre wychowanie zapanuje pod strzechami raczej nie ma co liczyc.
              natomiast asertywnosc i stawianie granic w kulturalny sposob powinno byc czescia szkolenia pracownikow sprzedazy.
            • > ale jak widzi kolejnego 'mistrza podrywu' z lepkim usmiechem i gębą pełną sliskich 'komplementow', ktory NAPRAWDE nie chce nic kupic, tylko wykorzystac sytuacje,

              Dla mnie to mocno naciągana teoria, że setki oblechów chodzą po sklepach wyłącznie w celu molestowania ekspedientek.
              • To nie musza byc setki, to moze byc oblech z zepsutym usmieszkiem raz na jakis czas - frustracja sie kumuluje, bo bezradnosc zostaje ta sama. Zwlaszcza dlatego, ze oblechy wybieraja na ogol na obiekty swoich umizgow osoby bardzo mlode i malo doswiadczone. Uruchom empatie, nie kazdy ma 50 lat, mase doswiadczenia i by sobie z takim dupkiem poradzil.

                --
                dont hejt de pleja, hejt de gejm
                • Uruchom empatie, nie kazdy ma 50 lat, mase doswiadczenia i by sobie z takim dupkiem poradzil.

                  Myślałam, że ta dzisiejsza młodzież taka wyzwolona, a tu zaskoczenie - same skromne pensjonarki.
                  • > Myślałam, że ta dzisiejsza młodzież taka wyzwolona, a tu zaskoczenie - same skr
                    > omne pensjonarki.


                    I kolejne zaskoczenie - nie wolno wszystkich wrzucać do jednego wora, to bardzo wygodne, ale też bardzo niesprawiedliwe.

                    A poza tym co to za określenie. Tej "wyzwolonej" podobałyby się chamskie zaczepki ze strony klientów?
                    • Ech, panie, nie ma nic bardziej nowoczesnego i wyzwolonego jak solidny patriarchalny komentarz z seksualnym podtekstem. A najlepsze jak wobec kogoś kto jest w pracy i w ryj nie trzaśnie. Szkoda że dzisiejsza młodzież to jest nowoczesna tylko z pozoru. Za naszych czasów...
                    • Ta, wyzwolona pewnie skakalaby pod sufit z radosci, ze lysiejacy brzuchol, przezywajacy piata mlodosc belkoce cos o jej pieknych piersiach i kiedy konczy prace.

                      Dzieciaki, ktore nie zapalaly sie na ekskluzywne szkoly i modne kierunki oraz zagraniczne stypendia staja na uszach, zeby dostac pierwsza prace - i kiedy ja dostana, mocno jej pilnuja. Sytuacja wykorzystywania tego stanu rzeczy jest obrzydliwa i naprawde nie rozumiem tych, ktorzy bronią oblechów. Jakby było kogo.


                      --
                      dont hejt de pleja, hejt de gejm
                      • bene_gesserit napisała:

                        > Ta, wyzwolona pewnie skakalaby pod sufit z radosci, ze lysiejacy brzuchol, prze
                        > zywajacy piata mlodosc belkoce cos o jej pieknych piersiach i kiedy konczy prac
                        > e.

                        Wyzwolona odszczeknęłaby się skutecznie. O ile w ogóle by ją to obeszło.

                        > Dzieciaki, ktore nie zapalaly sie na ekskluzywne szkoly i modne kierunki oraz z
                        > agraniczne stypendia staja na uszach, zeby dostac pierwsza prace - i kiedy ja d
                        > ostana, mocno jej pilnuja. Sytuacja wykorzystywania tego stanu rzeczy jest obrz
                        > ydliwa i naprawde nie rozumiem tych, ktorzy bronią oblechów. Jakby było kogo.

                        Oblechy sa obleśne i to nie oblechów ktokolwiek tu broni, tylko zdrowego rozsądku. Kto nie może znieść kontaktu z ludźmi (a w kontaktach z ludźmi aspekt seksualny ZAWSZE występuje) niech się zatrudni jako nocny stróż, albo jakoś podobnie. Nikt nie każe być sprzedawcą. I nie opowiadajmy głodnych kawałków o tym jak to trzeba pilnować pracy. Sprzedawca lub sprzedawczyni zaczepiani zbyt nachalnie mają mnóstwo sposobów żeby zgasić nachala i nikt ich za to nie będzie wyrzucał z pracy. A jeżeli komuś przeszkadza że na niego patrzą, to niech się ubiera w obwisłe worki a'la Danuta Rinn i po sprawie.

                  • Ha ha, oj, jak to sobie ze wszystkiego kpic mozna, o ile tylko nas nie dotyczy. Umrzec ze smiechu.
                    --
                    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
              • Dla mnie to mocno naciągana teoria, że setki oblechów chodzą po sklepach wyłącznie w celu molestowania ekspedientek.

                E tam - setki oblechów chodzą po sklepach w celu np. nabycia piwa. A jak widzą ekspedientkę, to emanują swojom menskościom niedorobionom.
      • robertzawodowiec napisał:
        > Nasza droga autorka tekstu ma jakiś poważny problem ze sobą. Po pierwsze zawód
        > sprzedawcy nie jest w żaden sposób uwłaczający godności, praca jak praca. Niekt
        > órzy są do niego stworzeni, niektórzy nie.
        Zawod nie, ale ze Cie traktuja jak popychadlo/obiekt "konskich zalotow", wykorzystujac sytuacje i przewage - tak.

        > Po drugie to czy klienci zagladaja pannie w dekolt zależy także od panny, może
        > ona zakrywać sie bardziej jeśli ją to krępuje.
        Nienienie. To nie kobieta ma chodzic w burce. Poza tym w wielu sklepach wymaga sie stroju sluzbowego, na ktory nie ma sie wplywu.
        BTW facetom w gapieniu sie na biust brak dekoltu nie przeszkadza.
        Czulbys sie dobrze, gdyby damy gapily Ci sie na rozporek i komentowaly zawartosc?

        > Po trzecie- ewentualne zaczepianie i podrywanie jest akurat chyba miłym dodatki
        > em do pracy- świadczy przeciez o tym, że kobieta podoba sie facetom.
        Uwierz mi, ze raczej nie.
        Elegancki komplement i traktowanie z rewerencja jest sympatyczne, ale namolny podrywacz niekoniecznie.
        Wiekszosc facetow probujacych podrywu robi to w sposob niesmaczny i budzacy zazenowanie, a w dodatku spokojna odmowa budzi w nich agresje.
        Bylbys zachwycony, gdyby zaczela Cie podrywac zaniedbana szescdziesieciolatka po trzech piwach, z czerwona twarza i nadwaga?
        A przeciez to tylko by znaczylo, ze jestes atrakcyjnym mezczyzna.

        > Po czwarte - prymitywne zaczepianie, chamstwo i brak kultury świadczy o klienci
        > e a nie o sprzedawcy. [...] Nawet jak pijak mu naubliża człowiek inteligentny ni
        > e czuje się obrażony bo cham, który mu naubliżał nie jest mu
        > równy, chamy honoru nie mają.
        Cham honoru nie ma, ale przykrosc moze zrobic. Dobrze przeszkolony sprzedawca moze klienta ustawic do pionu w elegancki sposob, ale nadal moze odczuwac przykrosc.
        Sek w tym, ze po latach upokarzania klientow przez wszechwladnych sprzedawcow wiele osob uwaza, ze maja pieniadze i moga przeczolgac sprzedawce/uslugodawce, odreagowujac na nim swoje frustracje.

        > Jeśli autorka tego nie rozumie to powinna poważnie pomyśleć o zmianie zawodu-
        Fakt, ze nie kazdy ma predyspozycje do zawodu sprzedawcy, wrazliwosc w tym przeszkadza.

        > albo iśc na jakieś kursy asertywności. A przede wszystkim wyluzować.
        A potem bedzie wysluchiwac, ze jest zimna lesba i feministka ;)
        Nabijam sie, ale rade uwazam za sensowna. Kurs asertywnosci czy kobiecej samoobrony (Wendo) prawdopodobnie by pomogl, niektore kobiety mimo urody nie sa zaczepiane.
    • Sprzedawca to zawód dla sympatycznych, otwartych osób, którzy lubią pracować z ludźmi. Tak, wiem, niewielu w naszej rzeczywistości takich "subiektów z powołania". Mam szczęście widywać taką osobę prawie codziennie i naprawdę przyjemnie popatrzeć na kogoś, kto lubi, to co robi. Dziewczyna pracuje w pobliskim garmażu, jest młodą mężatką obdarzoną stuprocentowym urokiem osobistym, klienci nieustannie ją adorują, a ona z uśmiechem odpowiada na niewinne zaczepki i asertywnie na bardziej nachalne (choć te drugie, o dziwo, prawie się nie zdarzają). A jeśli pracuje się w sklepie za karę, to nic dziwnego, że klient jest z góry traktowany jak cham i zło konieczne. I w ogóle przydałoby się trochę rozluźnić feministyczny gorset i nie dopatrywać w każdym facecie, który powie komplement, potencjalnego gwałciciela.
      • I w ogóle przydałoby się trochę rozluźnić feministyczny gorset i nie dopatrywać w każdym facecie, który powie komplement, potencjalnego gwałciciela.

        Ona się NIE DOPATRUJE.

        Ona pisze, że klient ją PONIŻA.

        Proste?
        • maitresse.d.un.francais napisała:

          > I w ogóle przydałoby się trochę rozluźnić feministyczny gorset i nie dopatrywać
          > w każdym facecie, który powie komplement, potencjalnego gwałciciela.
          >
          > Ona się NIE DOPATRUJE.
          >
          > Ona pisze, że klient ją PONIŻA.
          >
          > Proste?

          Bardzo proste. Panna uważa że jej bogaty intelekt i osobowość marnuje sie w tak nądznym miejscu jak sklep, do którego może przyjśc byle kto i popatrzeć na nią. I tak, z takim podejściem to rzeczywiście bardzo łatwo będzie się czuła poniżona.
      • Problem w tym, ze zdarzaja sie klienci nie 'traktowani jak cham', ale po prostu chamy. A zaczepki nie bywaja jedynie 'niewinne', ale oblesne i wstrętne. Przydaloby sie troche pracy w sprzedazy i empatii.
        --
        śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
      • Pani jest w pracy i może nie życzyć sobie nawet "niewinnego adorowania". Jak dla mnie to świadczy o jej profesjonalizmie w takiej niezbyt oszałamiającej robocie.
      • Dokładnie - przewrażliwiona paniusia z listu po prostu nie nadaje się do tej roboty; nikt nie postawi przy niej ochroniarza, by swoim wyglądem odstraszał tych rozbierających wzrokiem ;)

        Niech idzie pracować sobie do telemarketingu - dostanie tam przytulny boksik, w którym nikt jej w nic nie będzie zaglądał...

        • Pozostaje pytanie, kto nadaje sie na klientów. Oblesni, wygłodzeni seksualnie podtatusiali lowelasi nie powinni nosa z domu wychylac, najlepiej zamknąc ich w jakis boksach i niech tam siedzą.
          --
          śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
        • adnem.awis napisała:

          > Dokładnie - przewrażliwiona paniusia z listu po prostu nie nadaje się do tej ro
          > boty; nikt nie postawi przy niej ochroniarza, by swoim wyglądem odstraszał tych
          > rozbierających wzrokiem ;)
          >
          > Niech idzie pracować sobie do telemarketingu - dostanie tam przytulny boksik, w
          > którym nikt jej w nic nie będzie zaglądał...

          E, to wtedy przyjscie do redakcji list że ona tu sobie kulturalnie siedzi w boksiku a bez przerwy do niej dzwonią jacyś podstarzali lowelasi po których głosie słychać że się ślinią. Na pewne typy ludzi nie ma siły, zawsze sobie znajdą kogoś kto na nich popatrzy bez wystarczającej uniżoności.


          • Nie wiem, moze powinnam ja i inne tu osoby broniące prawa do grzecznosci od klientow pisac wiekszymi literami? Miedzy sliniacym sie oblechem a 'wystarczajaco unizonym klientem' jest mnostwo miejsca na WZAJEMNĄ (wystarczajaco duze litery?) ZYCZLIWOSC. Piszemy tu nie o wydumanym prawie sprzedawczyn do unizonosci klientow, ale o tym, ze to klienci czasem wykorzystuja sytuacje, odreagowujac na sprzedawczyniach zly dzien, żone, co nie daje od miesięcy albo ze szef w pracy nakrzyczal. Psa kopnac, sponiewierac kogos, kto nie moze sie odszczeknąć.

            Naprawde warto bronic takiej zalosnej postawy? Nie moge wyjsc ze zdziwienia.
            --
            Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
            • > Psa kopnac, sponiewierac kogos, kto nie moze sie odszczeknąć. Naprawde warto bronic takiej zalosnej postawy? Nie moge wyjsc ze zdziwienia.

              Nikt tu nie broni takiej postawy. I sama autorka listu nie pisze, że klienci wyżywają na niej swoje fristracje. Po prostu jest przewrażliwiona i nadaje przesadne znaczenie konwencjonalnemu zagadywaniu i spojrzeniom dłuższym niż dopuszczalne 2 sekundy. Przekroczeniem dopuszczalnej granicy byłby dotyk. O tym też nie pisze.
              • Po prostu jest przewrażliwiona i nadaje przesa
                > dne znaczenie konwencjonalnemu zagadywaniu i spojrzeniom dłuższym niż dopuszcza
                > lne 2 sekundy.

                Ok, ok - nie wiedzialam, ze ten list napisala twoja dobra znajoma.

                --
                Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
            • bene_gesserit napisała:

              > Nie wiem, moze powinnam ja i inne tu osoby broniące prawa do grzecznosci od kli
              > entow pisac wiekszymi literami? Miedzy sliniacym sie oblechem a 'wystarczajaco
              > unizonym klientem' jest mnostwo miejsca na WZAJEMNĄ (wystarczajaco duze litery?

              Oj tak, wzajemna to kluczowe słowo. Odrobina życzliwości ze strony tej lalki i od razu znikłoby 99% tych rzekomych problemów.

              > ) ZYCZLIWOSC. Piszemy tu nie o wydumanym prawie sprzedawczyn do unizonosci klie
              > ntow, ale o tym, ze to klienci czasem wykorzystuja sytuacje, odreagowujac na sp
              > rzedawczyniach zly dzien, żone, co nie daje od miesięcy albo ze szef w pracy na
              > krzyczal. Psa kopnac, sponiewierac kogos, kto nie moze sie odszczeknąć.

              Jasne, jasne. Sponiewieranie przez patrzenie się na sprzedwawczynię to coś strasznego. Jak jej gołąb siądzie na parapecie i zagląda do mieszkania to pewnie też się czuje sponiewierana.

              > Naprawde warto bronic takiej zalosnej postawy? Nie moge wyjsc ze zdziwienia.

              No właśnie. Czy to warto bronić tej żałosnej postawy lalki która wszędzie widzi napastliwych uwodzicieli?
              • > Oj tak, wzajemna to kluczowe słowo. Odrobina życzliwości ze strony tej lalki i
                > od razu znikłoby 99% tych rzekomych problemów

                Skad pewnosc, ze sa rzekome? Skąd pewnosc, ze, jak to pogardliwie i protekcjonalnie ujelas - lalka nie jest zyczliwa dla klientow?

                > Jasne, jasne. Sponiewieranie przez patrzenie się na sprzedwawczynię to coś stra
                > sznego. Jak jej gołąb siądzie na parapecie i zagląda do mieszkania to pewnie te
                > ż się czuje sponiewierana.

                Pukanie w denko od spodu zamiast argumentu?

                > No właśnie. Czy to warto bronić tej żałosnej postawy lalki która wszędzie widzi
                > napastliwych uwodzicieli?

                Sorry, nie wiedzialam ze rozmawiamy o twojej dobrej znajomej.


                --
                a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
                • > Sorry, nie wiedzialam ze rozmawiamy o twojej dobrej znajomej.

                  Uuu, powtarzasz się. Masz monopol na jedynie słuszną interpretację listu i problemu jego autorki? Chyba że to Twoja dobra znajoma :D
                • bene_gesserit napisała:

                  > > Oj tak, wzajemna to kluczowe słowo. Odrobina życzliwości ze strony tej la
                  > lki i
                  > > od razu znikłoby 99% tych rzekomych problemów
                  >
                  > Skad pewnosc, ze sa rzekome? Skąd pewnosc, ze, jak to pogardliwie i protekcjona
                  > lnie ujelas - lalka nie jest zyczliwa dla klientow?

                  To może sama teraz przeczytaj ten artykuł, a w szczególności ten kawałek o "głupim pytaniu" które biedactwo musi zadawać, co? Zaiste, ktoś kto tak cierpi z powodu konieczności odezwania się do klienta z cała pewnością jest okazem życzliwości.

                  > > Jasne, jasne. Sponiewieranie przez patrzenie się na sprzedwawczynię to co
                  > ś stra
                  > > sznego. Jak jej gołąb siądzie na parapecie i zagląda do mieszkania to pew
                  > nie te
                  > > ż się czuje sponiewierana.
                  >
                  > Pukanie w denko od spod
                  > u zamiast argumentu?


                  A Tobie zachciało się chwytu ad personam, pani merytoryczna?

                  > > No właśnie. Czy to warto bronić tej żałosnej postawy lalki która wszędzie
                  > widzi
                  > > napastliwych uwodzicieli?
                  >
                  > Sorry, nie wiedzialam ze rozmawiamy o twojej dobrej znajomej.

                  Och, a jakże merytoryczna jest tak "ironiczna" uwaga. Moja droga, paranoiczne doszukiwanie się napaści o podłożu seksualnym jest wprost widoczne w tym artykule. Nie potrzeba do jego zauważenia żadnych znajomości.
    • Żeby wszyscy byli szczęśliwi?
      --
      . ^ ^
      =(-.-)=
      .(_|_)
      • Wystarczyłoby grzecznie i zyczliwie.
        Jak sie okazuje jednak, dla niektorych to zbyt trudne, a inni (albo ci sami) lubią bronic prawa chamow i arogantow do chamstwa i arogancji.

        --
        śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
        • Czyli oczekiwaniem autorki jest całkowite zniknięcie chamów z tego świata?
          Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bardziej prawdopodobne jest wygranie w totka i uwolnienie się od koniecznosci obcowania z takimi osobami.
          --
          . ^ ^
          =(-.-)=
          .(_|_)
          • a ty co tak chamów bronisz?

            Nauczyli się nie robić kupy na środku ulicy, to mogą się oduczyć chamskiego zaczepiania.
          • O co zaklad, ze osoba, ktora w sklepie w sytuacji klient - sprzedawca zachowuje sie jak w relacji wlasciciel - niewolnik, w innych relacjach (prywatnych, towarzyskich, zawodowych) zachowuje sie zupelnie inaczej. Grzecznie, milo, uprzejmie, moze nawet zyczliwie.

            Mysle, ze autorka listu chciala wyrzucic z siebie frustracje - slusznie zrobila, ze nie wyrzucila jej do szuflady, tylko napisala do dosc popularnego tygodnika. Moze pare krolewien z muchami w nosie i paru komentatorow wdziekow mlodych sprzedawczyn nastepnym razem ugryzie sie w jezyk.


            --
            cute but psycho. things even out
            • Wyrzucenie frustracji może chwilowo pomóc - ale na dłuższą metę - raczej nie.
              W mojej ocenie autorka ma dwa wyjścia - nauczyć się grzecznie "odpalać" takich ludzi, którzy nie potrafią sie zachować - lub zmienić pracę.
              Zdecydowanie jestem zdania, że nie każdy nadaje się do każdej pracy i nie ma w tym twierdzeniu żadnej złośliwości, stwierdzam fakt. Natomiast liczenie, że narzekanie pomoże lub zmniejszy ilość chamów - jest mrzonką.

              --
              . ^ ^
              =(-.-)=
              .(_|_)
              • Był tu kiedyś list dziewczyny pracującej w McDonaldzie i traktowanej po chamsku przez klientów, który wzbudził we mnie poczucie empatii. Sama szanuję sprzedawców, kasjerów itp. i wyżywanie się na nich uważam za skończone buractwo. Przyznaję, zdarza mi się czasem wkurzyć przy kasie, że np. nie mogę czegoś kupić, bo nie zostało wprowadzone do bazy towarów, ale zawsze potem przepraszam. Ten list natomiast jest tak "po linii ideologicznej" pisma, że trąci fałszem.
              • anu_anu napisała:

                > Wyrzucenie frustracji może chwilowo pomóc - ale na dłuższą metę - raczej nie.
                > W mojej ocenie autorka ma dwa wyjścia - nauczyć się grzecznie "odpalać" takich
                > ludzi, którzy nie potrafią sie zachować - lub zmienić pracę.

                Obawiam sie, ze kiedy bedzie na tyle dojrzala i okrzepla, zeby splawiac psychicznie opisanych 'rozkosznych' klientow, to przestanie byc na tyle mloda, zeby ci uwazali, ze wlasnie na niej moga sobie pojezdzic.
                A rada 'zmienic sobie prace' w dzisiejszych czasach nie jest tak calkiem zupełnie świetna.

                > Zdecydowanie jestem zdania, że nie każdy nadaje się do każdej pracy i nie ma w
                > tym twierdzeniu żadnej złośliwości, stwierdzam fakt. Natomiast liczenie, że nar
                > zekanie pomoże lub zmniejszy ilość chamów - jest mrzonką.

                Zdecydowanie mozna w zasadzie zaniechac kazdego zachowania, ktore ma na celu zmiany spoleczne, bo zawsze mozna pomyslec, ze to w zasadzie nie ma sensu, bo mrzonka i sie nie uda.

                Od niepamietnych czasow sranie psem na ulicach Polski bylo spoleczna normą. A teraz - jakos tak czarodziejsko - mrzonka o wlascicielach, ktorzy sprzataja psie odchody zaczyna sie dziać. Albo: od niepamietnych czasow bicie dzieci czym popadnie bylo ok. A teraz mrzonka o dzieciach wychowywanych bez 'niewinnego klapa' czy 'malego bicia pasem' zaczyna sie dziać. Itd itd. Ale w zasadzie mozna sie czepnac kazdej mrzonki, conie?


                --
                Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
                • Sądzę, że potępienie społeczne prezentowane na forum - guzik pomaga.
                  Pomóc może "ujęcie się" za kasjerką (ekspedientką), na której ktoś wyładowuje swoje emocje.
                  Podobnie jak pomaga zwrócenie uwagi właścicielowi psa, reagowanie na bicie dzieci.
                  A tej konkretnej osobie można pomóc radzić sobie z takimi niewłaściwymi zachowaniami.
                  Natomiast pisanie, że chamstwo powinno zniknąć - raczej nie działa.
                  --
                  . ^ ^
                  =(-.-)=
                  .(_|_)
                  • anu_anu napisała:

                    > Sądzę, że potępienie społeczne prezentowane na forum - guzik pomaga.

                    Ale uwazasz tak, 'bo tak'?

                    --
                    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                    • Moje doswiadczenie życiowe mówi mi tak: jeżeli ktoś reaguje na uwagi - to są mu one niepotrzebne. Albo potrzebne tak rzadko, że trudno to zauwazyć.
                      Natomiast jak ktoś czesto ma co poprawić - to żadne takie uwagi doń nie docierają. Mało tego, jak coś "na temat" przeczyta - to uważa, że absolutnie go to nie dotyczy. Bo w tamtym sklepie - to on miał racje i już...
                      --
                      . ^ ^
                      =(-.-)=
                      .(_|_)
                      • O jak rany. Rob, co ci podpowiada doswiadczenie zyciowe, twoja wola. Imo jednak o trudnych sprawach lepiej rozmawiac niz na ich temat milczec.
                        --
                        cute but psycho. things even out
                        • Rozmawiać można, to nie zaszkodzi.
                          Ale czy nie sądzisz, że wiekszy efekt by dały jakieś rady dla dziewczyny - jak można pozbyć się natręta?
                          --
                          . ^ ^
                          =(-.-)=
                          .(_|_)
                          • Z listu wynika, ze wlasnie tego robic nie moze, o ile chce utrzymac prace. Wlasnie to jest zrodlem frustracji.

                            --
                            a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
                            • bene_gesserit napisała:

                              > Z listu wynika, ze wlasnie tego robic nie moze, o ile chce utrzymac prace. Wlas
                              > nie to jest zrodlem frustracji.

                              Z listu to wynika że jej się tak wydaje. A to już jest jej prywatny problem. I błagam, nie wmawiajcie mi bajek że kierownik sklepu wywali z dnia na dzień z roboty nieszczęsną wdowę z piątką dzieci za to, że nie uśmiechnęła się zalotnie do podstarzałego klienta-adoratora.

                              • Nieno, jasne - mloda dziewczyna z niewielkim doswiadczeniem zawodowym i skromnym cv moze sie stawiac w pracy kiedy zechce, a jej smieciowa umowa zapewnia jej bonusy i ochrone praw, nie mowiac juz o zwiazkach zawodowych.
                                --
                                cute but psycho. things even out
                                • bene_gesserit napisała:

                                  > Nieno, jasne - mloda dziewczyna z niewielkim doswiadczeniem zawodowym i skromny
                                  > m cv moze sie stawiac w pracy kiedy zechce, a jej smieciowa umowa zapewnia jej
                                  > bonusy i ochrone praw, nie mowiac juz o zwiazkach zawodowych.

                                  Nikt nie może się "stawiać kiedy zechce" - bo to jest buractwo. Które zresztą byłoby w ewidentny sposób bardzo miłe paniusi z listu. Bo ona wyraźnie ma potrzebę pomiatania ludźmi którzy przychodzą do jej sklepu, tylko że gdyby ją realizowała to rzeczywiście wyleciałaby z roboty - i słusznie. Natomiast nie wywala się sprzedawczyni za to, że zniechęciła namolnego dziadka do zawracania jej głowy. Bo to jest wręcz w interesie firmy, żeby dziadek sobie poszedł jak nie chce nic kupować i nie zajmował miejsca prawdziwym klientom.

                                  Z bajkami o biednych sierotach wyrzuconych na mróz przez kaprys pracodawcy i zmuszonych do kupowania w Biedronce to idź do prezesa, on w to uwierzy.
                                  • Bo ona wyraźnie ma potrze
                                    > bę pomiatania ludźmi którzy przychodzą do jej sklepu

                                    Mozesz zacytowac fragmenty listu, ktore daja ci tę pewnosc?


                                    --
                                    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
                                    • bene_gesserit napisała:

                                      > Bo ona wyraźnie ma potrze
                                      > > bę pomiatania ludźmi którzy przychodzą do jej sklepu
                                      >
                                      > Mozesz zacytowac fragmenty listu, ktore daja ci tę pewnosc?

                                      Mówisz i masz:
                                      'muszę zadawać to idiotyczne pytanie "czy mogę w czymś pomóc?" ' - jakież to uwłaczające godności ludzkiej, zapytać parcha-klienta czego chce. Klilent powinien zdjąć czapkę i grzecznie podać pisemny wniosek o sprzedanie mu skarpetek.
                                      "A klient może świdrować spojrzeniem dłuższej niż przyjęte 2 sek" - zgroza, przecież wszyscy wiedzą że patrzeć na dostojne osoby wolno tylko 2 sekundy, a potem trzeba spuścić wzrok. A tu łachmyta śmie oczy podnosić.

                                      Zaraz oczywiście powiesz że sobie fantazjuję i że nie ma tam nic o poczuciu wyższości. No więc jest, jak najbardziej jest. Człowiek który czuje się równy innym nie ma problemu z tym, że ci inni wchodzą z nim w relacje społeczne. Że patrzą, że mówią, że są dla niego obiektami seksualnymi i że on sam dla nich też jest. Pretensje o to że się na kogoś gołąb przez okno patrzy biorą się z poczucia własnej, niedowartościowanej wyższości - stąd też zresztą absurdalne oskarżenia że nakaz utrzymywania dobrego wizerunku wobec klientów zakłada robienie tego kosztem godności. Po prostu dla takiej lali poniżej godności jest sama konieczność zniżenia się do rozmowy z byle klientem i to dlatego ona tak odbiera swoją pracę.
                            • Nie może zachować się niegrzecznie. Pomysł z propozycją pokazania lustra wydaje mi się świetny :)
                              --
                              . ^ ^
                              =(-.-)=
                              .(_|_)
      • anu_anu napisała:

        > Żeby wszyscy byli szczęśliwi?

        No, ja się zasadniczo staram być uprzejma i nie zawracać nadmiernie d... co bardziej przemęczonym sprzedawczyniom.
        • Oj tam, oj tam. Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie widział rozwydrzonej paniusi, która ciska się przy kasie w tesco, bo się reklamówki skończyły. I nawrzuca kobiecie starszej od siebie o 20 lat, że się mogła uczuć, a nie pracować na kasie i co ten pracownik powinien robić lepiej. Ja jak idę do sklepu, oczekuję od pracownika informacji czy coś jest dostępne, za to napatrzeć się nie mogę jak innym paniom trzeba nadskakiwać i zapewniać, że wyglądają ach bosko. I nieustannie z uśmiechem. Kupując buty nie kupuję sobie jednocześnie niewolnika w sklepie.
          • sesolello napisała:

            > Oj tam, oj tam. Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie widział rozwydrz
            > onej paniusi, która ciska się przy kasie w tesco, bo się reklamówki skończyły.

            Kto widział czy kto nią był?
            • Wiesz przypuszczam, że niekoniecznie każdy miał do czynienia z tym zawodem, natomiast każdy może się zdobyć czasem na odrobinę empatii. Ja akurat często nudząc się w kolejce do kasy mam okazję sobie poobserwować pewne typy ludzkie i zauważyłam takie zjawisko zwłaszcza wśród ludzi w średnim wieku, co to wychowali się pewnie w czasach, kiedy wszystkiego brakowało i teraz, mając siły nabywcze czują się paniami i panami wszechświata. Zwłaszcza widać to w hipermarketach. Zadziwiająco często dochodzi do awantur i pouczeń na temat kultury, udzielanych przez ludzi, którzy pozbawieni są elementarnych podstaw dobrego wychowania. Zastanawiam się jak często ci ludzi pouczają lekarza czy urzędniczkę, że uśmiech ma być jej częścią pracy, jak się jej praca nie podoba, to może ją zmienić.
              • sesolello napisała:

                > Wiesz przypuszczam, że niekoniecznie każdy miał do czynienia z tym zawodem, nat
                > omiast każdy może się zdobyć czasem na odrobinę empatii.

                Mnie nie o to. Zdarzało mi się, mea culpa, być wredną klientką, ale dawniej i raczej rzadko. Chodziło mi o to, czy ktoś sam się przyzna do rozstawiania sprzedawców po kątach.
    • Zawodowego oblecha nalezy z arcymiłym uśmiechem zapytać czy moze mu jeszcze lustro podać :)
      ... tego nie kupisz na żadną Mastercadr :))))

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.