Re: Po co mężczyźnie dziecko? Rozmowa z Jarosławe
A mnie akurat zaciekawiło, co mają do powiedzenia dwaj panowie, choć zwykle
taki artykuły są pełne banałów. Rozumiem, że ktoś tu powyżej, kto określił
ich 'pijakami' i kimś tam jeszcze, zna ich dokładnie, bo pracuje w tej samej
redakcji ;) Śmieszne jest to, że wszelkie dyskusje są zawsze 'obok'. To
znaczy nie komentujemy tego modelu rodziny / rodzicielstwa, tylko rzucamy uwagi
w stylu 'niezły miał krawat' ;) Wracając do meritum, pogodzeni z życiem,
zawsze lubią, to co mają, więc nic dziwnego, że jeden jest przeszczęśliwy, że
ma same córki, a drugi, że ma samych synów. Wyobrażam sobie jednak Wojciecha
Orlińskiego na filmie o różowych kucykach ;) i pewnie i w tym znalazłby w końcu
coś ciekawego. Gdyby miał córki. Na pewno pewne stereotypy dotyczące płci
sprawdzają się w życiu, ale większa ich część to tylko stereotypy. Mój syn
lubi i sprzątać i gotować, ale też bawi się samochodami i chce 'iść do pracy'.
Mnie ojciec uczył lutować już w przedszkolu, a wiertarką posługuję się równie
dobrze, jak mój mąż. Nigdy nie czułam, że wychowują mnie specjalnie jak
dziewczynkę. Chyba nawet przez różowy etap nie przechodziłam :)