Komentarze do artykułu
Horrory
Mija kwadrans, cichnie siorbanie, do chóru sennego sapania dołącza cienki dziecięcy głosik. Kobieta wstrzymuje oddech, kamera pokazuje w zwolnionym tempie, jak butelka wysuwa się z paszczy monstrum, kobieta sina z niedotlenienia odkłada dziecko na bok, przykrywa je delikatnie kołderką i nie zaczerpując jeszcze powietrza, układa się na boku
u mnie tez tak bylo...Moj maz rowniez nie wstawal.Smial za to miec pretensje,ze
nie radze sobie z dzieckiem,skoro tak czesto krzyczy...W ciagu dnia,kiedy
wracal z pracy,wysluchiwalam znowu wyrzutow,jak nie zaradna jestem,ze nie
posprzatalam mieszkania tak ,jak on tego chcial...Nie wazne bylo,ze bylam z
dzieckiem np.u lekarza,nie liczylo sie,ze zrobilam dobry obiad,nie wazne
bylo,jak dlugo nosilam i uspokajalam placzacego "potworka",nie interesowalo
go,jak bardzo zmeczona bylam po kolejnej nieprzespanej nocy...Nigdy nie umial
dostrzec tego,co robilam,za to jak pod lupa widzial to,gdzie mnie
zabraklo...Nie mialam matki,ktora pomoglaby mi-musialam liczyc sama na
siebie...Kiedy "potworek"podrosl i wreszcie wyleczyl sie z nocnych
krzykow,oszalalam i zapragnelam drugiego dziecka.Wmawialam sobie,ze to drugie
bedzie kochanym i slodkim dzieciatkiem.Niestety rzeczywistosc szybko dala o
sobie znac.Okazalo sie,ze to "slodkie dzieciatko"bylo tak samo
rozkrzyczanym "potworkiem",jak pierwsze.Tylko ja wiem,co
przezylam.Dzisiaj,kiedy "moje potworki"sa juz duze,tak duze,ze pojawily sie
problemy wieku dorastania-podziwiam siebie za to,co przetrwalam,za odwage,ze
zdecydowalam sie przezyc to 2 razy.I tylko prosze Boga ,by dal mi jeszcze
troche sily i cierpliwosci na to,co mnie jeszcze czeka...