Komentarze do artykułu
Horrory
Mija kwadrans, cichnie siorbanie, do chóru sennego sapania dołącza cienki dziecięcy głosik. Kobieta wstrzymuje oddech, kamera pokazuje w zwolnionym tempie, jak butelka wysuwa się z paszczy monstrum, kobieta sina z niedotlenienia odkłada dziecko na bok, przykrywa je delikatnie kołderką i nie zaczerpując jeszcze powietrza, układa się na boku
Halo, no halo! Piersi to piersi, a nie cyce, cysie czy co tam innego. Cyce są
naprawdę wulgarnie nacechowane (nie chciałabym, by ktokolwiek tak powiedział o
moim biuście), a cysie - beznadziejnie infantylne. Dziecko to dziecko, a nie
niunio (tak moja mama mówiła do swojego psa i nie była bynajmniej jedyną
właścicielką pieska, ktora ten grzech popełniała).
To, co się dzieje z polską mową, przeraża mnie - a nie jestem bynajmniej
purystką językową (choć filologiem polskim - tak). Jeśli takim językiem
będziecie mówili o swoich dzieciach i, co gorsza, do swoich dzieci - nie
dziwcie się, że one długo nie będą mówiły po polsku, tylko swoim dziecięcym
językiem, że będą potrzebowały pomocy logopedy itd. A na koniec, że będą
używały prymitywnego i wulgarnego języka. A pseudointeligentni są ci, którzy
nie zauważyli czarnego humoru, zresztą dość dobrej próby, którym nasycony jest
ten tekst.
I jeszcze drogi Hiobie - jak chcesz się pochwalić dzidzą, aniołkiem itp - udaj
się na forum Ci.. - tam i taki jezyk i takie wypowiedzi są na miejscu. Podobną
radę mam dla drogiej Marty.
I żeby do końca rozwiać wątpliwośći - mam 13-letniego syna (nie synka, syneczka
niunia, tylko człowieka, z własnym imieniem i tożsamością), bardzo go kocham,
ale były i bywają w naszym życiu momenty, kiedy jest on jak najbardziej
potworem i monstrum. O tyle fajniej jest teraz, gdy jest starszy, że gdy złe
chwile miną - możemy o tym porozmawiać. A i ja czasem bywam monstrum i potworem
w oczach mojego dziecka - choć z pewnością staram się by tak nie było... Trochę
dystansu do siebie, życia rodzinnego itd.