Komentarze do artykułu

Żyć po zdradzie

Stereotyp dyktuje, żeby unieść się honorem. Odruchowym pomysłem jest natychmiastowe rozstanie. A przecież nie wszystko - chociaż może się tak wydawać - legło w gruzach

Żyć po zdradzie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Tak jak tu napisano,odpowiedzią na moją miłośc i lojalność było
      kłamstwo i zdrada. To zbyt boli, będzie siedziało w duszy już
      zawsze. Facet któremu ufałam i wierzyłam okazał się zwykłym gnojkiem
      i kłamcą. Rozwalił, caly moj swiat, wiarę w miłosć. Mogłam mu
      wybaczyć ale znowu nawiązał kontakt z "tą trzecią", łżąc mi w oczy,
      że jest inaczej. Okłamał raz, okłamał drugi i będzie robił to zawsze-
      taki typ bez sumienia i godności. Mieszkamy razem, mamy dzieci, ale
      ja juz jestem psychicznie wolna, bez niego. Czas zadbać o siebie i
      własne życie. A on niech szuka podobnych sobie, jedną modliszkę już
      znalazł, niech się gotują we własnym sosie.
    • Zawsze zdrade postrzegałam jako Zło ostateczne.
      Już nie....faktycznie sa gorsze rzeczy...

      czytam
      czytam
      czytam
      wydaje mi sie że juz to gdzieś czytałam
      nie było podobnego wątku??
      pół roku temu??
      pewno był...
      hmmm....

      Zdrade powinno sie rozpatrywac z różnych punktów widzenia...
      Nie tylko ze strony zdradzonej.Bo to nie ma sensu.
      Czyli najprosciej wczuć sie w role kochanki, żony i faceta..
      W ostanią role my kobiety nie możemy.
      Ale w dwa powyższe zapewne wiekszość kobiet sie nie raz wczuwało...
      Odgrywało role znakomicie...
      Szkoda tylko że Akademia Filmowa nie przyznaje za to nagród...
      horror kobiety porzuconej
      dramat kochanki
      :D
      Przedstawie to ze swoich 2 punktów .
      Byłam zdradzona
      Zdradziłam ale nie swojego mężczyzne ...nie ten film

      Która sztuka była trudniejsza??
      hmmmm...bardzo trudne pytanie ...
      otóż być zdradzona a zdradzac maja 1 ceche wspolna
      choc niby to 2 odległe bieguny
      koncza sie tragicznie
      podobno!!!

      mniejsza z tym...
      Czytałam wypowiedzi i ogólnie jedni kloca sie z innymi
      kto ponosi wieksza odpowiedzialnosc ...Czy kochanke tez powinno sie
      winic?? czy tylko mezczyzne?? czy jak??
      Ja zawsze uważałam że wine ponosza 2 osoby.
      Powiedzmy facet który zdradza i jego dupodaja
      Nie powinno sie obarczac tylko mezczyny, choc głowne przyzwolenie
      daje ON...On sie zgadza...On ulega...Kobieta kusi...Postepuje
      świadomie....Wszystko jest przemyślane...Czasami mezczyni pod
      wpływem ogromnej dawki elektryzujacej energi popadaja w obłed co
      konczy sie sexem z nieznajomą....
      KOniec zwiazku..
      Zdrada....
      Z Kobietami jest identycznie....

      W ogole zdrady nie biora sie z nikad
      nie zdradzamy ot TAK dla picu
      dla podrasowania karoserii

      w zyciu czegos brak~!!!
      sa baby histeryczki ktora wiecej halasu robia jak tylko sie wspomni
      da sygnał ze jednak nic z tego zwiazku nie bedzie..
      To sie nie dziwie ze sa zdradzane
      po cichu....

      a i co wazne...
      Jesli sie nie przezylo samemu zdrady
      to nie ma co pocieszac kogos
      wczuc sie za bardzo nie da w poszkodowana osobe
      wyobrazac mozna ale jedynie Popołudnie w wesołym miasteczku
      gdybanie co by było gdyby tez jest beznadziejne

      nazabawniejsze jest to ze osoby ktore mowia ze aaaaaaaaaa gdyby mnie
      kobieta zdradzila bym jej od razu powiedział "nara"-nie pokrywa sie
      w rzeczywistosci z prawda!!!!
      hahahah
      faceci tylko tak mowia ....
      i na odwrot...


      :)



      ---
      Prorocze sny,czyli coś, co dzisiaj należy do rzadkości, w
      średniowieczu dosyć często nawiedzały matki majace urodzić
      PRZYSZŁYCH ŚWIĘTYCH-ja też mialam taki sen
    • wypowiem sie jeszcze raz... przepraszam ale nie moge przyjsc twierdzen typu:
      nigdy, zawsze, niemozliwe, "to bylby koniec" itp... to jakby programowanie
      samego siebie.. i odrzucenie wszelkich uczuc i strachow. nie bronie jego ani
      jej... to tylko taka dziecieca naiwnosc: "nigdy nie dotkne goracej patelni, bo
      mama kazala".
      nie wiem czy zdradze jego, po prostu nie wiem.. kiedys bylam tego pewna, jak
      wielu innych rzeczy..
      ale przyznajmy sie ile, razy my kobiety, patrzac na przystojniaka lub nie,
      wyobrazalismy juz nie wiadomo, sciskajac w dloni obraczke/pierscionek.. tak
      jestesmy klamliwe.. nie pozwalamy ogladac facetom playboya ani pornoskow, a same
      wzdychamy na widok "brada pitta" lub kogos innego typka.
      tak, facet - nie jest przedniotem, jak chce to zrobi i kropka! ani zadne bigosy,
      cieple skary do lozka, ani goracy sex nie zatrzyma... sami przed soba
      udowodniaja, ze na zlosc mamie odmroze uszy.
      i to pytania do niego do siebie co z tym zrobimy... niestety, od nas kobeit
      zalezy jak nasze zycie bedzie wygladac..
      wszystkim kobitkom zycze szczescia - zwyklego szczescia, jak ktos napisal,
      budzac sie patrzac na niego - pierwsza mysl - kocham go mimo wszystko... lub
      dokonania wyboru i nie odwracac sie wstecz isc do przodu w strone slonca !
    • To straszne, nie wyobrażam sobie zdrady. Zawsze myślałam, że zaraz rzuciłabym
      Go, gdyby to zrobił i każda zdrada musi oznacza rozstanie. I nadal tak myślę.
      Moja przyjaciółka została zdradzona, nie rozstała się z mężem - ale jest pusta
      w środku, wypalona. Nie potrafi nawet myśleć o wspólnym pójściu do łóżka, bo
      zaraz wyobraża sobie Go z Tamtą. Czy to ma sens?
    • Byłam zdradzaną żoną i ani przez chwilę nie miałam pretensji do dziewczyny, że
      wplątała się w znajomość z moim ex-mężem.Fakt zdrady przeżyłam traumatycznie,
      przez kilka lat próbowaliśmy posklejać nasze życie- nie dało się. Potrzebowałam
      kolejnych kilku lat- już w samotności, sama z sobą, by zrozumieć, że nasz
      związek "otworzył" się na tą trzecią osobę- i było w tym również sporo mojej
      "zasługi". Nic nie jest nam dane na zawsze i bezwarunkowo.
    • Próbowałam odbudować po zdradzie nasz związek, ale on ciągle mnie
      okłamywał. Odszedł do kochanki drugi raz. Ja zostałam poraniona,
      poobijana i nie wiem jak mam dalej żyć. Był dla mnie wszystkim, a
      teraz jestem sama z własnym, bólem, zalem i świadomoscią, że juz nic
      dobrego mnie nie czeka. Błagam jak mam przez to przejść nich ktos mi
      pomoże
      • Też jestem tą zdradzoną. Nie umiem Ci nic doradzić, ale tylko powiem
        Ci, że nie jesteś sama. My - inne - też tak cierpimy. Ja sobie
        tłumaczę to tak - życie jest silniejsze niż przeciwności losu.
        Staram się żyć małymi szczęśliwymi chwilami, które i do Ciebie na
        pewno przyjdą, choć czasem myślę, że lepiej wtedy było się zabić.
        Ale nadal żyję i... mam nadzieję nie na wielkie szczęście w
        przyszłości, ale na to, że wszechmocna fala czasu zaleje powoli ból
        i pozwoli małym szczęściom ukoić moje życie. Tego też Ci życzę.
      • Nie rozumiem stwierdzenia "byl dla mnie wszystkim". Musisz uwierzyc w siebie a
        nie skupiac sie na tym ze jestes sama. Na pewno nie jestes. Zastanow sie co
        oznacza dla Ciebie to "wszystko" - utrzymywal Cie, pokazal swiat, rozbawial?
        Zrob rachunek i zaneguj lub znajdz to samo u kogos innego. Skoro odszedl do
        innej to nie jest Ciebie wart.
        • Psycholog, ktory wyprowadzał mnie z depresji po tym, jak okazało
          się, że mój mąż wiedzie podwójne życie, zrobił takie proste
          doświadczenie. Położył przede mną pustą kartkę, dał do ręki długopis
          i kazał wypisać to, do czego niezbędny mi jest w moim życiu
          zdradzający mnie mąż,dlaczego życie bez niego stanie się niemożliwe,
          czego bez niego nie będę mogła załatwić. Długo siedziałam nad pustą
          kartką.Potem napisałam tylko jedno słowo- finanse. Na to psycholog
          przypomniał mi o instytucji alimentow. Potem zapytał, czego oczekuję
          od mojego męża i czy mój mąż mi to może dać. Tu zgodziłam się z nim,
          że taki zdradzający mnie drań nie daje ani poczucia bliskości, ani
          poczucia bezpieczeństwa, ani czułości i miłości.Nie daje nic prócz
          cierpienia. Po co więc ci taki mąż?- zapytał psycholog. Ten zwiazek
          jest dla ciebie toksyczny i trzeba go zakończyć. Nie od razu się z
          nim zgodziłam, ale ta pusta kartka dała mi do myślenia. I w końcu
          wyrzuciłam gościa z domu. Wtedy życie okazało się dużo łatwiejsze i
          przyjemniejsze. Wraz z moim ex odeszły z mego życia niepokoje,gdzie
          aktualnie bawi mój ślubny, strach, że odejdzie, cierpienia wywołane
          odrzuceniem i poczuciem poniżenia. Ten pan po prostu przestał
          istnieć dla mnie i moich dzieci, które były dodatkowymi ofiarami tej
          sytuacji.Wszystkie panie, ktore nie wyobrażają sobie zerwania
          takiego toksycznego zwiazku, gorąco do tego kroku namawiam. Nikt nie
          może od was wymagać cierpiętnictwa. Nie dajcie się psychicznie
          zniszczyć. Zacznijcie nowe życie.
    • "Nie myślcie źle o kobietach, które decydują się na romans z żonatymi. Zakochania się nie planuje".Nie przekonuje mnie
      Moim zdaniem jak się kogoś kocha to nie skacze się na lewo!!!!
      • Zgadzam się z Panią miłość przedewszystkim jest zdolna do wyrzeczeń
        a więc stwierdzenie ''Nie myślcie żle o kobietach,które decydują się
        naromans z żonatym...''brzmi samolubnie czy ta kobieta pomyślała o
        żonie i o dzieciach i o konsekwencjach jakie to za sobą poniesie -
        nie sądzę!Kochać nie znaczy zdradzać ! często fascynację seksualną
        nazywają miłością ,czemu bardzo się dziwię!
        • Witam:)Zadziwia mnie to, że osoby takie nawet nie widzą w tym nic złego. Cieszy fakt, że ktoś ma podobne poglądy.
          "Źródłem cierpienia jest też zranione ja, które nie może pogodzić się z komunikatem: "Nie jestem OK jako kobieta i jako żona, jeśli mój mąż postanowił być z inną".
          Jak można obarczać jeszcze partnera tym,że ktoś posuwa ....się do tego;)
          Pozdrawim serdecznie
    • Białe noce, mój mąż śpi a ja... W kwietniu powiedział zdradzam cię. Chciało mi się śmiać, myślałam ze żartuje. Przeciez to on był życiową dupą, niezaradny, niepiękny, z kompleksami, z małym temperamentem. A jednak znalazła się taka, która sie nim zainteresowała. Nie był pierwszy, ma na swoim koncie inne rozbite małzeństwa. Myślała że z nami też tak będzie, kiedy zrozumiała ze nawet jeśli mąż zostawi mnie to z nią i tak sie nie zwiąże zaczęła straszyć, szantażować. Więc się przyznał, a ja myślałam że to dowpcip. To prawda było między nami źle ale inna kobieta? Pokazał sms, to trwało pół roku. PÓŁ ROKU!! a ja mu współczułam że zaczął więcej pracować ale to nieważne. Istotne są dla mnie jej powody. Nie kochała go, jest sama, w moim wieku (43)nie ma dzieci. Jesteśmy z jednego środowiska aczkolwiek sie nie znałyśmy. W śród znajomych mieliśmy wizerunek normalnego małżeństwa Dwoje dzieci, 17 lat po ślubie Wspólne wakacje, imprezy,partnerstwo w domu. Dlaczego ta kobieta nie miała żadnych skrupułów?? Oczywiście mój mąż jest tak samo winny ale interesuje mnie ona. Dzisiaj wiem że chciała sie dowartościować, a potem gdy nie spełniał jej oczekiwań go ukarać go. Potrafiła posunąć się do tego że przyszła do nas do domu poinformować mnie o wyczynach mojego męża. Mówiła o tym tak jakgdyby to nie dotyczyło jej. Uważała że powinna mnie ostrzec, tyko przed kim? Przed sama sobą?? Mój mąż śpi, za chwilę położę sie obok niego o on nawet przez sen mnie przytuli. Powiedzieliśmy sobie wiele, prawda boli ale oczyszcza Ona chyba byla nam potrzebna bo ani on ani ja nie potrafilibyśmy dotknąć naszych najtrudniejszych spraw. A tak sie stało. Mogliśmy sie rozstać ale widocznie nie chcemy To była straszna lekcja dla nas obojga Tak OBOJGA bo mój mąż przeżył to tak samo mocno jak ja , bo oboje odkryliśmy sie do głębi. Czemu więc piszę?, bo ciągle nie mogę zrozumieć jak można być tak złym jak ona. Wiem że robi tak nadal, znów poszukuje następnego mężczyzny a to czy ma rodzinę jest dla niej nieistotne. Kiedyś takie kobiety spotykały sie ze społecznym ostracyzmem Dzisiaj nikt w to nie chce sie mieszać. A ja sama nie wiem, jej tupet, bezkarność, zło które rozsiewa potwornie mnie irytują. Nie chcę sie mścić ale dlaczego kiedy ktoś na mnie pluje mam udawac ze wcale mnie to nie obchodzi? Mam ogromne poczucie niesprawiedliwości. Gdyby ukradła mi pieniądze, rozbiła auto, napadła na mnie to mogłabym dochodzić sprawiedliwości. A ona zrobiła coś dużo gorszego. Ona chciała zabić nasze małżeństwo, rozbić nasza rodzinę. a na wspólnika wzięła sobie osobę mi najbliższa mojego męża!! No i co?? Ja wiem ze bez jego przyzwolenia to by sie nie stało, ale i on i ja staramy sie sobie wybaczyć. Tak bo on ma mi też dużo do wybaczenia chociaz to nie ja zdrdzałam. Ale jak mam wybaczyć jej?? To przechodzi moje możliwości i potwornie mnie męczy. Nie chcę ciągnąć jej ze sobą przez całe dalsze życie, może potrafiłabym gdyby ona chociaż przez chwilę żałowała tego co sie stało. Wiem ze jest jej źle. Jest sama, spragniona miłości, pełna strachu i bólu Gdyby choć raz dała do zrozumienia że jej głupio za to co sie stało, ze poniosły ją emocje, pragnienia. Ale ona uwaza że miała do tego prawo!! i właśnie z tym nie mogę sie pogodzić. Czy jest ktoś kto poradziłbymi co mam z tym zrobić? bo zostawić tego nie potrafię a robić głupstw nie chcę
    • Białe noce, mój mąż śpi a ja... W kwietniu powiedział zdradzam cię. Chciało mi się śmiać, myślałam ze żartuje. Przeciez to on był życiową dupą, niezaradny, niepiękny, z kompleksami, z małym temperamentem. A jednak znalazła się taka, która sie nim zainteresowała. Nie był pierwszy, ma na swoim koncie inne rozbite małzeństwa. Myślała że z nami też tak będzie, kiedy zrozumiała ze nawet jeśli mąż zostawi mnie to z nią i tak sie nie zwiąże zaczęła straszyć, szantażować. Więc się przyznał, a ja myślałam że to dowpcip. To prawda było między nami źle ale inna kobieta? Pokazał sms, to trwało pół roku. PÓŁ ROKU!! a ja mu współczułam że zaczął więcej pracować ale to nieważne. Istotne są dla mnie jej powody. Nie kochała go, jest sama, w moim wieku (43)nie ma dzieci. Jesteśmy z jednego środowiska aczkolwiek sie nie znałyśmy. W śród znajomych mieliśmy wizerunek normalnego małżeństwa Dwoje dzieci, 17 lat po ślubie Wspólne wakacje, imprezy,partnerstwo w domu. Dlaczego ta kobieta nie miała żadnych skrupułów?? Oczywiście mój mąż jest tak samo winny ale interesuje mnie ona. Dzisiaj wiem że chciała sie dowartościować, a potem gdy nie spełniał jej oczekiwań go ukarać go. Potrafiła posunąć się do tego że przyszła do nas do domu poinformować mnie o wyczynach mojego męża. Mówiła o tym tak jakgdyby to nie dotyczyło jej. Uważała że powinna mnie ostrzec, tyko przed kim? Przed sama sobą?? Mój mąż śpi, za chwilę położę sie obok niego o on nawet przez sen mnie przytuli. Powiedzieliśmy sobie wiele, prawda boli ale oczyszcza Ona chyba byla nam potrzebna bo ani on ani ja nie potrafilibyśmy dotknąć naszych najtrudniejszych spraw. A tak sie stało. Mogliśmy sie rozstać ale widocznie nie chcemy To była straszna lekcja dla nas obojga Tak OBOJGA bo mój mąż przeżył to tak samo mocno jak ja , bo oboje odkryliśmy sie do głębi. Czemu więc piszę?, bo ciągle nie mogę zrozumieć jak można być tak złym jak ona. Wiem że robi tak nadal, znów poszukuje następnego mężczyzny a to czy ma rodzinę jest dla niej nieistotne. Kiedyś takie kobiety spotykały sie ze społecznym ostracyzmem Dzisiaj nikt w to nie chce sie mieszać. A ja sama nie wiem, jej tupet, bezkarność, zło które rozsiewa potwornie mnie irytują. Nie chcę sie mścić ale dlaczego kiedy ktoś na mnie pluje mam udawac ze wcale mnie to nie obchodzi? Mam ogromne poczucie niesprawiedliwości. Gdyby ukradła mi pieniądze, rozbiła auto, napadła na mnie to mogłabym dochodzić sprawiedliwości. A ona zrobiła coś dużo gorszego. Ona chciała zabić nasze małżeństwo, rozbić nasza rodzinę. a na wspólnika wzięła sobie osobę mi najbliższa mojego męża!! No i co?? Ja wiem ze bez jego przyzwolenia to by sie nie stało, ale i on i ja staramy sie sobie wybaczyć. Tak bo on ma mi też dużo do wybaczenia chociaz to nie ja zdrdzałam. Ale jak mam wybaczyć jej?? To przechodzi moje możliwości i potwornie mnie męczy. Nie chcę ciągnąć jej ze sobą przez całe dalsze życie, może potrafiłabym gdyby ona chociaż przez chwilę żałowała tego co sie stało. Wiem ze jest jej źle. Jest sama, spragniona miłości, pełna strachu i bólu Gdyby choć raz dała do zrozumienia że jej głupio za to co sie stało, ze poniosły ją emocje, pragnienia. Ale ona uwaza że miała do tego prawo!! i właśnie z tym nie mogę sie pogodzić. Czy jest ktoś kto poradziłbymi co mam z tym zrobić? bo zostawić tego nie potrafię a robić głupstw nie chcę
    • "Krajobraz po zdradzie"
      Spotkałam bardzo przystojnego mężczyzne.Mądry, inteligentny, zabawny... tylko
      otoczony zawsze wianuszkiem kobiet.
      Nic to !!Broniłam sie przed jego zalotami, a on i tak dalej kompbinował. Jak
      póżniej spłetował..." byłam trudną zdobyczą".
      Kiedy uległam mu czułam sie z nim dobrze, było nam Ciepło i miło ze sobą,
      przyjaciele mówili że jesteśmy tacy sami i tak ładnie się na nas patrzy.
      Po krótkim czasie zaszłam w ciąże, ale po mino mojego wieku nie przejełam sie
      tym bardzo bo strasznie chiałam mieć dziecko, czułam że jestem na to gotowa,
      pierwsze straciłam wcześniej wiec myślałąm że teraz znowu do mnie wróciło...
      ale moja Ciąża nie trwała dlugo zaledwie kilka miesiecy. Nosiłam w sobie
      martwe dziecko przez miesią... a kiedy sie o tym dowiedziałam wartość mojej
      kobiecości spadła.Czułam sie jak Nic!! bezużyteczny Smieć!! Ale żeby rozterek
      było mało okazało sie ze mój partnet zdradzal mnie przez ten czaly czas...
      nawet kiedy go potrzebowałam, kiedy chciałam żeby był blisko po poronieniu nie
      miał czasu, usiał isc i pi... sie z nią w jakieś obskurnej toalecie!
      Dziewczyna miał swój plan.. powiedział mi beszczelnie że kocha się z nim. A on
      wcale jej nie odtrąca tak go prosiłam (ponieważ dziewczyna z która mnie
      zdradzał była jego "przyjaciółka" i na moja prośbe żeby przestał sie z nią
      spotykać powiedział; " ona jest jak stara para skarpetek musze je mieć w
      szawce bpo jestem do nich przyzwyczajony. "A ja: " w takim razie zorganizuj
      nam integracje, chce ja poznać jesli nie możesz sie od niej uwolnić, a ja bede
      musiała z nią obcować")Myślała ze zostawie go i ona znowu bedzie miała go
      tylko dla siebie. Lecz niestety, postanowiłam porozmawiać z nim i nie uronić
      ani jednej łzy, żeby nie czuł satysfakcji z bólu któy mi sprawił. Warunkiem
      zostania z nim było jedna kategoryczne zerwanie z nią wszelkich kontaktów! Tak
      jest do dziś, choć czasami jej bezczelność jest na taka że potrafi podejsc do
      nas ucałować go na przywitanie a on zaskoczony cieszy sie jak głupek!
      Nierozumiem!!
      Mineło od tego czasu kilka miesiecy, on nadal sie z nią nie spotyka.
      Ale jest we mnie tak straszna gorycz i żal, że wybrał właśnie ją! Najgorsze
      jest dla mnie jednak to że nie czuje się juz Kobietą, nie podobam sie sobie
      moje ciało nie jest dla niego atrakcyjne odtrąca mnie kiedy chce się z nim
      kochać. stwierdził że emanuje sexem ale nie jestem dla niego atrakcyjnia
      seksualnie.
      Postanowiłam to sprawdzić... stara sie o mnie pewien mężczyzna, nigdy nie
      chciałam zdradzić Mojego partnera ale nie chiałam też wpaśc w depresja i
      miałam juz dośc deprecjonowana!!
      Mój partner M. wyjechał na weekend. A meżczyzna który zastąpił go. okazał się
      moim wybawieniem!! przez cały weekend nie wychodziliśmy z domu leżeliśmy w
      łożku i kazde z nas czulo sie wyjątkowo i pięknie.Kochalismy sie po 16 razy
      dziennie!! I po wiem szczerze że tak promienne wyglądałam w poniedziałek jak
      igdy w życiu:D
      Ale szara rzeczywistośc pojawiła sie i znów siedze i płacze cała noc, bo
      mężczyzna ktorego wybrałam, któremu wybaczyłam zdrade leży ze mna w łożku i
      nie chce mnie dotknąć... a ja zamiast kwitnąć umieram... i co tym sądzicie???
    • jestes pewna, ze zdrady nie mozna wybaczyc? ja tlumacze i
      usprawiedliwiam jego postepowanie, wiem, ze nie mam racji, on dobrze
      wiedzial co robi decydujac sie na zdrade. W imie chwili skastrowal
      swoje czlowieczenstwo, a kocha sie dla zasad an nie po prostu, ze
      ktos istnieje. mam racje?
    • Ja sama przez 23 lata byłam tą trzecią i rok temu skończyłam ten toksyczny
      związek.Uważam ,że żona i 4 dzieci obecnie w wieku 28l,22l i bliźniaki
      18l-dzięki mnie miały rodzinę.Ja zdążyłam wziąć ślub urodzić córkę rozwieść
      się,a on w dalszym ciągu trwa w tej paranoi.To ja kupowałam z nim samochody,to
      ja podejmowałam decyzje odnośnie pracowników w jego firmie, jego dzieci co i
      gdzie mają studiować.Uważam ,że nie ma większej zdrady niż psychiczna a on w
      tym trwał od 1986r do 2009r.Teraz rozumiem ,że mogę żyć bez niego i on beze
      mnie również.Chociaż wiem ,że przyjdzie taki dzień kiedy on wróci tylko po
      co?Ja zawsze byłam tą stroną ,która wspierała,pomagała znaleźć
      pracowników.Dzięki mnie skończyły się jego problemy prawne załatwiłam jemu
      moją koleżankę która jest adwokatem.Jak dobra wróżka zawsze rozwiązywałam jego
      problemy typu anoreksja córki,policja błękitną linia ,a w zamian
      nic.....nawet życzeń na imieniny i urodziny nie otrzymywałam.Nawet chyba
      jestem szczęśliwa,ze to się skończyło wiem ,że u niego w biurku leży od 3 lat
      gotowy pozew rozwodowy,który sama napisałam-on go nigdy nie złożył.Właściwie
      skupiam się na moim zdrowiu,mojej córki i obowiązkach dnia
      codziennego.Reasumując uważam ,ze istnienie kochanki w związku często
      podtrzymuje ten związek,traci czas i siły tylko ta trzecia,ale bez niej te
      związki się rozpadają.Jestem ciekawa kto teraz pełni moja rolę i kto jest tą
      odskocznią i doradcą.Nie wierzę w cuda bo jestem na to za stara(47l)dlatego
      sądzę,że w tym związku nadal są awantury o pieniądze o jego egoizm ,obojętność
      dotyczącą spraw codziennych.Uważam ,że piekło nie jest dobrym miejscem do
      chowania dzieci........
    • skoro życie po zdradzie nie jest możliwe razem to jak żyje większość ludzi?

      większość mężczyzn zdradza, większość, co najmniej w każdym razie 1/3 kobiet też
      (podobno więcej)

      czyli w zasadzie w każdym związku jest zdrada gdzieś

      i co, nie żyją?
    • Wlasnie wczoraj odkrylam ze po 4 latach wspolnego zycia ma inna.Najgorsze jest to,ze widzialam ich razem objetych,po tym jak powiedzial ze jednak chce byc dalej ze mna.Jak sie czuje??nie da sie tego opisac...
    • Taaak, gorycz w ustach, brak tchu, serce wali jak oszalałe.
      Przepowiednia się sprawdziła - on zdradza....
      Ale to nie jest koniec świata. To tylko koniec "naszego wspólnego" świata.

      Nie będzie wspólnych wyjazdów, urodzin, śmiechów. Skończyło sie.
      Ale nie skończyło się moje życie - ja mam dla kogo żyć - dla siebie i dla dziecka.
      Jestem na tyle atrakcyjną kobietą, że znajdę sposób - na razie pocieszenie ;-)

      Nie dam mu tej satysfakcji wywrócenia mojego świata do góry nogami. Za dużo na to pracowałam, za dużo poświęciłam.
      I tak, byłam super żoną - może zbyt wybuchową, ale łatwo mnie było udobruchać......
      Teraz zaczynam nowy rozdział - i ja napisze scenariusz i ja będę reżyserem...
      Bo trzeba być twardym - a nie miętkim ;-)
      Ściskam wszystkie kobiety - zdradzane i zdradzające! Drogie Panie - Nowy Rok przed nami - nowe możliwości, wyzwania i czas zadbania i pomyślenia w końcu o nas samych!!!
(301-400)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-421

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.