Dramatow nie bylo, ale jak tpomysle, ze moje dziecko moglo by robic to co ja -
robi mi sie goraco i zimno na przemian ;)
Moi rodzice chyba nigdy nie odkryli mojej pasji mieszania wszystkich chemikaliow
przechowywanych w lazience (na szczescie te naprawde zrace nie byly dostepne)
albo prob rozpalenia ogniska w pokoju (mialam taka deske, ukladalam na niej
drewniane kredki i papierki, ze dwa razy udawlalo mi sie toto rozpalic, na
szczescie na krotko).Podjadalam lekarstwa (wiadomo, PRL malo slodyczy ;) -
uwielbialam chlorhinaldin, vibowit, syrop pini i glukardiamit ;D Potajemnie
wachalam tez flamastry, rozpuszczalniki i lakiery do paznokci (do dzisiaj lubie
ten zapach). Kiedys z kolega doszlismy do wniosku, ze fajnie bedzie puszczac
sobie lisciki miedzy oknami i przeciagnelismy kilkaset metrow sznurka
szpagatowego przez cala ulice tuz nad chodnikiem dopoki moj ojciec nas nie
powstrzymal.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.