Dodaj do ulubionych

Aaa aborcja?

  • 08.11.06, 17:56
    oczywiscie, ze kazda kobieta powinna miec wybor. Aborcja nie powinna byc jednak
    srodkiem antykoncepcyjnym.
  • 08.11.06, 18:04
    Uważam, że każda kobieta, która chce usunąć ciążę powinna mieć do tego prawo.
    Niezależnie od tego czy chce to zrobić z powodów zdrowotnych, materialnych czy
    psychicznych.

    Przeraża mnie to w jakim ciemnogrodzie zyjemy - człowiek kumplował się ze
    Smokiem Wawelskim, a prezerwatywy prowadzą do niepłodności. To jest wiecej niż
    chore! A ludzie zdają się mieć w d... to, że nasz oszołomski rząd chce zaglądać
    im do domów, łóżek, szkół.

    Wracając do tematu - powtórzę za kilkoma osobami, że priorytetem powinna być
    antykoncepcja i edukacja seksualna. Nie tylko tłumaczenie mechanizmów
    zachodzących w organiźmie człowieka i fachowe wyłożenie tematu antykoncepcji,
    ale i wpajanie poczucia odpowiedzialności. Żeby nie było "raz bez
    zabezpieczenia, nic się nie stanie" czy stosunek przerwany zamiast gumki lub
    tabletek. A takie rzeczy zdarzają się nawet wśród dwudziestoparoletnich
    dziewczyn - byłam świadkiem rozmów.
  • 08.11.06, 19:44
    Jana z dżungli, hehe, ale się rzuciły słodko-pierdzące Matki Polki. A dlaczego
    to niby Jana obraża niedoszłe matki? Co wam przeszkadza? Że żyje tak jak chce? I
    sie nie wstydzi tego? Że nie napisała: "kiedy mój ukochany dziubdziuś wróci z
    pracy, to ja mu wtedy miskę z zupką pod nosek, kapetki". Ale oburzenie!!
    Patrzcie, ktoś nie chce być matką, ktoś nie chce być w ciąży? Dolegliwości w
    ciąży to stereotyp? Byłam w ciązy. Bardzo mi przykro, ale tego okresu nie
    wspominam najlepiej. Karmienia piersią też nie. A przecież chciałam tego
    dziecka. Dziwne, że oburzacie się na Janę, a w nosie macie to, ze ktos próbuje
    wami manipulować, narzucając wam sposób życia.
  • 08.11.06, 20:23
    a kto tu mówi o podstawianiu miski z zupką. chodzi o aborcję i tylko temu
    jestem przeciwna a to że dziewczyna lubi seks to super i że nie musi do końca
    życia jednej mordy oglądać
  • 08.11.06, 20:50
    > Uważam, że każda kobieta, która chce usunąć ciążę powinna mieć do tego prawo.
    > Niezależnie od tego czy chce to zrobić z powodów zdrowotnych, materialnych czy
    > psychicznych.

    żaden powód nie usprawiedliwia zabijania bezbronnych
    > Przeraża mnie to w jakim ciemnogrodzie zyjemy
    Mnie przeraża ilość morderstw, i jak łato są usprawiedliwiane

    > Wracając do tematu - powtórzę za kilkoma osobami, że priorytetem powinna być
    > antykoncepcja i edukacja seksualna. Nie tylko tłumaczenie mechanizmów
    > zachodzących w organiźmie człowieka i fachowe wyłożenie tematu antykoncepcji,
    > ale i wpajanie poczucia odpowiedzialności
    A może krzewicielom antykoncepcji najbardziej chodzi o zyski producentów
    tabletek dlatego wpajają stereotyp bezdzietności
  • 08.11.06, 21:12
    A mnie przeraża, że niektórzy usuniecie płodu określają słowem "morderstwo".
    To też a propos ciemnogrodu.
  • 08.11.06, 21:14
    Z wzr1 nie radzę dyskutować, to koleś, który bez przerwy pisze to samo tylko
    odmienia przez różne przypadki. Nie warto i nudno.
  • 10.11.06, 13:27
    wzr1 napisała:
    > żaden powód nie usprawiedliwia zabijania bezbronnych

    LPR chce ratowania zycia plodu a nie zycia matki.czy to nie jest zatem rowniez
    zabijania bezbronnych kobiet?
  • 08.11.06, 22:06
    A moze powinny czuc wstyd? Moze to ludzkie uczucie w takiej sytuacji? Czy te,
    ktore walcza o uznanie aborcji za cos normalnego, nie zagluszaja aby swojego
    sumienia? Czy nie chodzi im o to, zeby uslyszec z ust innek kobiety: jestes OK,
    nic zlego nie zrobilas, zeby uciszyc ten wewnetrzny glosik niedajacy spokoju?
  • 08.11.06, 22:08
    Rozwiazaniem, zamiast zagluszania, jest otwarte przyznanie sie (chocby przed
    saba): tak zrobilam cos zlego, tak wstydze sie. I wybaczenie sobie. Wybaczenie,
    a nie usprawiedliwienie, bo to roznica.
  • 09.11.06, 10:42
    do Titty!!!
    jakie zagłuszanie sumienia?Jakie usprawiedliwianie??Czy Ty myślisz,że taka
    decyzja jest łatwa?Chyba nie do końca- przed aborcja rozważa się wszystki za i
    przeciw!to nie jest loteria "orzeł czy reszka"...więc nie ma co zagłuszać ani
    usprawiedliwiać!To społeczeństwo i osoby na przykład Twojego pokroju
    powodują,że kobieta po zabiegu czuje się zaszczuta jak pies...Jeszcze raz
    podkreślę-aborcja to świadoma decyzja,ale to moja decyzja!I powinnam mieć do
    niej prawo!!!
  • 09.11.06, 12:02
    titta napisała:

    > Rozwiazaniem, zamiast zagluszania, jest otwarte przyznanie sie (chocby przed
    > saba): tak zrobilam cos zlego, tak wstydze sie.
    Długo jeszcze będziemy sie przekonywać o czyms, co jest indywidualnym odczuciem
    kazdej kobiety? Nie wstydzę sie, bo nie zrobiłam nic złego. Dla mnie połączenie
    komórki jajowej i plemnika to jest dopiero szansa na człowieka, o dwa razy
    wiekszym prawdopodobieństwie niz np owulacja.I jesli chcę stworzyc człowieka,
    to go stwarzam - pozwalam mu przez 9 m-cy korzystać - tak, pasożytować!- na
    moim ciele,na moim organiźnie i zgadzam sie na nieludzkie męki porodu
    (przypominam panowie- nie jesteście fizycznie w stanie przeżyć takiego bólu,
    wiec moze mniej niefrasoblibości w kwestii "to urodź i oddaj"). A jezeli nie
    chcę, to usuwam zygotę, podobnie jak tabletkami blokuję swoja płodność.Mam
    prawo - to rozwija sie dzieki mnie, i w moim ciele Po prostu nie stwarzam
    zycia. NIE STWARZAM - co nie znaczy - zabijam.Można o mnie
    powiedziecieć: "egoistka", ale za "morderczynię" podam do sądu!!!
    Ale są kobiety, które wierzą, że juz po dwóch dniach noszą w sobie małego
    dzidziusia, gadaja do niego, głaszczą sie po brzuszku i spiewaja mu piosenki -
    i to jest ich indywidualne odczucie. Takie kobiety rzeczywiście we własnym
    sumieniu "zabijają dzieci". I prosze bardzo - niech nie zabijają, niech urodzą
    z piątkę, z usmiechem będę zarabiać na becikowe, macierzyńskie, chorobowe,
    szkolnictwo itp.. Tylko dajcie mi prawo do innego zdania na temat: "Kiedy
    zaczyna sie człowiek", i przestańcie mi wmawiać, ze zrobiłam coś złego i
    powinnam sie wstydzić! To Wy - postepujac zgodnie ze swoimi odczuciami -
    "zabijacie". Ja - zgodnie z moimi - nie dopuszczam do powstania. Skończmy z
    tematem - czyja prawda jest prawdziwsza.
  • 09.11.06, 12:18
    > Ale są kobiety, które wierzą, że juz po dwóch dniach noszą w sobie małego
    > dzidziusia, gadaja do niego, głaszczą sie po brzuszku i spiewaja mu piosenki -
    > i to jest ich indywidualne odczucie.

    Jeszcze jedno - chciana ciąża, pozytywne nastawienie do płodu, odpowiednie
    postępowanie w trosce o prawidłowy rozwój płodu nie jest i nie musi być tożsame
    z opinią, że zygota to "dzidziuś" czy "złotko". Istnieją kobiety w jak
    najbardziej chcianej ciąży świadome tego, że noszą w sobie płód i, że nie są
    jedynie "pokrowcami" na życie poczęte.
  • 09.11.06, 15:43
    Jedno mnie tylko ciekawi - skąd u Ciebie taka obsesja męki ciąży i porodu,
    skoro nie wiesz, jak to jest?
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 09.11.06, 17:41
    jana_z_dzungli napisała:

    .I jesli chcę stworzyc człowieka,
    > to go stwarzam - pozwalam mu przez 9 m-cy korzystać - tak, pasożytować!- na
    > moim ciele,na moim organiźnie i zgadzam sie na nieludzkie męki porodu
    > (przypominam panowie- nie jesteście fizycznie w stanie przeżyć takiego bólu,
    > wiec moze mniej niefrasoblibości w kwestii "to urodź i oddaj"). A jezeli nie
    > chcę, to usuwam zygotę, podobnie jak tabletkami blokuję swoja płodność.Mam
    > prawo - to rozwija sie dzieki mnie, i w moim ciele Po prostu nie stwarzam
    > zycia. NIE STWARZAM - co nie znaczy - zabijam.

    Nie przypisuj sobie mocy Boskiej - nie Ty STWARZASZ człowieka. Życie jest już
    stworzone, gdy Ty zastanawiasz się czy je ZABIĆ czy pozwolić mu się rozwijać.
  • 09.11.06, 23:11
    magtomal napisała:

    > jana_z_dzungli napisała:
    >

    > Nie przypisuj sobie mocy Boskiej - nie Ty STWARZASZ człowieka. Życie jest już
    > stworzone, gdy Ty zastanawiasz się czy je ZABIĆ czy pozwolić mu się rozwijać.
    brawo
  • 09.11.06, 23:08
    jak możesz pisać--pasożytować .przecież sama kiedyś pasożytowałaś .i co nie
    jesteś szczęśliwa że żyjesz .bo gdyby twoja matka myślała jak ty to by cię tu
    dziś na tym forum nie było...a co do porodu--dzisiaj są takie metody że wcale
    nie trzeba przechodzić przez męczarnie .można ze znieczuleniem .gdyby każdy
    myślał jak ty to dawno byśmy już wymarli...
  • 09.11.06, 16:20
    Titto.
    Niczego nie muszę zagłuszać. Nie zrobiam niczego złego. Decyzja była świadoma,
    słuszna w związku z tym nie ma niczego do wybaczania ani usprawiedliwania.
    Usunęłam ciązę. Nikomu nie zrobiłam krzywdy.
  • 13.11.06, 13:17
    Titto,
    Wstydziłam się, miałam wyrzuty sumienia, bałam się potępienia, bo wystąpiłam
    usuwając ciążę przeciwko moim idealistycznym poglądom na aborcję. 10 lat zajęło
    mi pogodzenie się ze sobą i z Bogiem. Wybaczyłam sobie, niczego nie
    usprawiedliwiałam. Dziś niczego nie żałuję, bo to wszystko były bardzo cenne
    lekcje życiowe. I NADAL JESTEM ZA PRAWEM DO WYBORU!!!
  • 09.11.06, 10:16
    jestem oczywisce za prawe kobet do aborcji
    ale mysle, ze nie jest wcale dobre krzyczenie wszem i wokol "mialam aborcje" na
    co innym to czyjes wyznanie ????
    najwazniejsze jest promowanie swiadomego maciezynstwa i natykoncepcji!!!
    zastanowcie sie, jezeli nastolatki zobacza, ze aborcja to powod do "chwalenia
    sie" to w ogole nie beda myslec o antykoncepcji!
    bo przeciez tyle wpadlo, tyle usunelo, najwyzej bede jedna z nich !
    to glupota pojscie w ta strone!
    ja nosze plaster i to czesto w lato na "wodoku" na ramieniu i wole to promowac
    niz krzyczec 2mialam aborcje"
    dla mnie, kobiety 35 letniej , przejscie aborcji to raczej dowod glupoty!
    przeciez jest antykoncepcja!
  • 09.11.06, 10:30
    kobieta powinna mieć wybór decydowania o swoim życiu!A fakt,że Kościół lub
    politycy ten wybór ograniczają może mieć bardzo negatywne skutki...Ja jestem
    tego żywym przykładem...Zostałam zgwałcona jako nastolatka,usunęłam ciążę
    w "podziemiu" (bo lekarz-zagorzały katolik nie wydał mi odpowiedniego
    świstka!!!), zresztą za niemałą kwotę i przypłaciłam to zdrowiem psychicznym
    (głęboka depresja) i fizycznym (do tej pory leczę się,by moć w przyszłości mieć
    dzieci).Dlatego uważam,że świadoma decyzja o aborcji powinna być
    zalegalizowana,a kobiecie która się poddaje takiemu zabiegowi powinno zapewnić
    się odpowiednią opiekę, a nie negować jej wybór.Pozdrawiam
    wszystkie "MORDERCZYNIE",które borykają się z napiętnowaniem społecznym...bo
    jestem jedną z Was!!!I wcale nie żałuję!!!
  • 09.11.06, 10:57
    no wlasnie walka powinne byc o takie przypadki jak twoj! Po gwalcie powinni cie
    od razu dac dostep do tabletki "dzien po" , zaopiekowac sie toba w odp
    poradni ,a kolesi scigac po wsze czasy .To byloby rozwiazanie idealne ,ale czy
    az tak niemozliwe? Jest o co walczyc, o godne traktowanie kobiety , ktora chce
    oddac do adopcji, bo rozwazyla ,ale paniusie wiedza lepiej ,ze ona da rade ,za
    to biora pieniazki , bo biologiczna mamusia to ach i ech , mimo ze do gara nie
    ma co wlozyc i swiat jej sie zawala ..
  • 09.11.06, 23:14
    no i po co ci to było .jakbyś urodziła to nie miałabyś tych problemów .ani
    psychicznych ani fizycznych
  • 11.11.06, 09:48
    sabcia223 napisała:

    > no i po co ci to było .jakbyś urodziła to nie miałabyś tych problemów .ani
    > psychicznych ani fizycznych

    Że ciebie i kilku innych oszołomów wypowiadajacych się w tym wątku matki nie
    usunęły - byłoby mniej idiotów na świecie.
  • 11.11.06, 10:17
    Moze czas na samodzielne myslenie? Wierzysz w ten dogmat feminizmu ,atakujesz
    personalnie, no ale tak jest gdy sie mysli emocjami zawsze i tylko. Tez sie
    czuje feministka ,ale akurat od tego dogmatu mnie odrzuca, bo pilnuje wlasnej
    d**y i stawiam wymagania i granice partnerowi .Zal mi zgwalconych kobiet i
    nieuswiadomionych nastolatek itd. ,ale pań co sie zaklamuja ,ze sie
    zabezpieczaly- no luz bez bajek ,to przeciez jak wygrana w totka. Po prostu
    mamy przyzwyczajenia jeszcze z komuny , kobiety do dzis uzywaja dziecka jako
    argumentu do przywiazania partnera w druga strone tez dziala , znam z
    najblizszych kregow moze z 3 dzieci , ktore sie urodzily czas dluzszy po
    zalegalizowaniu zwiazku,reszta nieprzeliczona to ciaze nieplanowane. Jesli sir
    vimes ma wkolo siebie tylko pary planujace dziecko , to nie wiem w jakich
    kregach zyje, ale podziwiam dobor przyjaciol i znajomych.Wszystko zalezy od
    punktu widzenia zapewne. Ja raczej zaobserwowalam dzialania w mysl "
    sprawdzila sie ,jest plodna to wypada sie zwiazac" oczywiscie jesli jest
    facetem na poziomie .
  • 11.11.06, 15:37
    Czy ty jesteś tylko głupia, czy chora psychicznie?
  • 11.11.06, 16:12
    A czemu tak myslisz, zamiast personalnie atakowac , uzasadnij. Spotkalam
    roznych ludzi, a taka postawa mnie przerazila , bo tak wlasnie uzasadnil swoj
    ozenek przed kolegami pewien maz nauczycielki. To ,ze nie zwiazalas sie wezlem
    malzenskim nie wyklucza cie chyba z kregu kobiet ,co pomieszkiwaly z facetmi i
    znaja ich od mniej romantycznej strony?
  • 09.11.06, 10:44
    Zamiast aborcji, może lepiej myśleć przed i stosować jakąś nowoczesną metodę
    antykonecpcji, jak te komputery cyklu, czy coś!? Aborcja to nie jest dobre
    rozwiązanie, wiem to po sobie :(
  • 09.11.06, 11:07
    jestem podobnie jak Ty po zabiegu.niestety nie mogę się zgodzić z opinią,że
    wystarczy antykoncepcja.Są bowiem sytuację,w których po prostu nie wystarczy
    poprosić o prezerwatywę!jak swojemu gwałcicielowi miałam tłumaczyć,że nie biorę
    tabletek??
    Poddałam się zabiegowi i żyję,mimo że tak jak piszesz to nie jest
    proste...Aczkolwiek nie żałuję...
    I nie generalizujmy problemu-przyczyn zabiegów jest tyle,co aborcji...nikt nie
    robi tego dla rozrywki!
  • 09.11.06, 11:31
    może jeszcze "coming outy" innego rodzaju.
    pedofilskie, gwałcicielskie,
    a może starsi Niemcy pochwalą się "zagazowałem żydka"
  • 09.11.06, 11:33
    a co manipulujący pismacy powiedzą na syndrom ocalonego, przeżywany przez
    dzieci, których rodzeństwo zostało wyabortowane?
    Czy to też wymysł księży i LPRu?
  • 09.11.06, 11:58
    Kompletny wymysł - buhaha
  • 09.11.06, 12:35
    Nie rozumiem argumentu pt."BYĆ ZA ABORCJĄ" - nie znam nikogo, kto za aborcją
    jest. To że jestem za przyznaniem każdej kobiecie prawa do podejmowania
    decyzji i osobistego wyboru do posiadania(lub nie) dziecka nie jest tożsame z
    popieraniem aborcji. Prawo nie może stanowić o ubezwłasnowolnieniu jednostki -
    kobiety, a tak właśnie jest w przypadku tej ustawy i będzie jeszcze gorzej. To,
    że mogłoby być liberalniej nie oznacza, że aborcja będzie dla kogoś jak pójście
    po bułki do piekarni. Jestem za możliwością usunięcią ciąży na życzenie, choć
    nigdy sama na taki krok bym się nie zdecydowała. Dlaczego osoby prezentujące
    fundamentalizm radiomaryjny uważają, że liberalna ustawa aborcyjna to przymus
    wykonania aborcji??? Androny i bzdura do kwadratu. Polecam jako komentarz
    artykuł z aktualnej "Polityki" jak hołubione są dzieci narodzone przez
    nastolatki i meliniary, jaki zbawienny wpływ na liczebnośći narodu ma becikowe
    i kto z niego w jaki sposób korzysta. Dla opisanych tam beneficjentów dziecko
    to "wydalana na świat" a nie "wydawana na świat" przepustka do otrzymania
    zapomogi na kolejną popijawę, która po zainkasowaniu tysiączka ląduje w bidulu,
    na śmietniku albo w koszykach przyklasztornych. Jeżeli tak to się ma kończyć to
    proponuję aby obrońcy życia dobrowolnie przyjmowali pod swój dach dzieci
    porzucone lub katowane przez rodziców, którzy nie chcieli być rodzicami a nie
    mogli nic z tym zrobić.
  • 09.11.06, 12:49
    problem w glupim prawie, meliniara niechce dziecka, no to dac jej becikowe, a
    dziecko zaraz po porodzie, do adopcji , zeby dnia nawet nie lezalo w domu
    malego dziecka, wiele rodzin czeka na noworodki , alkocholizm nie jest
    genetyczny ...Patologii tez by byl mniej ,a jakby bylo inne traktowanie kobiety
    oddajcej swoje dziecko , to by tyle nie ladowalo na marginesie zycia.Pancie w
    poradniach itp musza miec prace i wiedza lepiej czy matka da rade wychowac
    kolejne dziecko czy nie..
    "> To,
    > że mogłoby być liberalniej nie oznacza, że aborcja będzie dla kogoś jak
    pójście
    > po bułki do piekarni"
    Alez tak wlasnie kiedys bylo poczytaj zwierzenia Andrycz , ba kochanka mojego
    ojca , tez tak to traktowala , tyle ze miala dyskomfort ,bo to troche bolalo .
  • 09.11.06, 13:01
    A czy twoim zdaniem w obecnej sytuacji, czy nawet założeniu że ustawa jeszcze
    zostanie zaostrzona osoby o poglądach pani Andrycz nie znajdą drogi do
    usunięcia ciąży? Nie bądźmy obłudni i naiwni- podziemie aborcyjne ma się
    świetnie i będzie miało się świetnie, jeśli nie będzie możliwości
    przeprowadzenia aborcji w świetle prawa. Ktoś kto ma pieniądze pójdzie na
    zabieg "przywracania miesiączki" za 3 tys. albo pojedzie zagranicę a biedna
    będzie przekłuwała się szydełkiem albo zalewała drogi rodne mydlinami. Nie ma
    takiej możliwości aby kogoś zdesperowanego powstrzymać, trzeba dopilnować, żeby
    w sytuacji dramatycznej mieli możliwość dokonania legalnej aborcji.
  • 09.11.06, 13:09
    No coz nie ma prostych rozwiazan , mozna tylko poszerzac swiadomosc i dotowac
    antykoncepcje, ale zawsze jakies Sobeckie i Pilki sie znajda.
  • 09.11.06, 13:13
    Dotowanie byłoby piękne - mi do szczęścia wystarczyłoby, żeby pigułki czy inne
    środki bardziej wyrafinowane niż prezerwatywa były dostępne bez recepty.
  • 09.11.06, 14:13
    Mierzi mnie ton tej dyskusji z kilku powodów.
    1. Temat powraca jak bumerang przed wyborami różnej maści, kiedy to partie
    napuszczają się wzajemnie w celu podbudowania elektoratu. Lepiej by było podejść
    do refleksji bez politycznych koneksji.
    2. Bardzo zbudował mnie pewien cytat, że najlepiej dopuścić aborcję do 18 roku
    życia - kiedyś na pewno smarkacz cię wkurzy, powinnaś, powinieneś mieć prawo do
    pozbycia się niewygodnego elementu.
    3. Legalizacja aborcji nic nie zmieni - każdy musi w środku założyć pewne
    wartości, które są coraz większym rarytasem w społeczeństwie. Jeżeli mamy je
    legalizować tylko po to, żeby 16 latki po imprezie nie miały z niej pamiątki, co
    chyba coś jest nie tak z miernikiem wartości w tzw. społeczeństwie.
    4. Sparta upadła - żadne społeczeństwo dążące do selekcji przez śmierć nie ma
    przyszłości.
  • 09.11.06, 14:36
    podaje link do strony organizacji, ktora najspowazniej chyba w tym kraju
    podchodzi do tematu antykoncepcji i aborcji - jest to Federacja na rzecz Kobiet
    i Planowania Rodziny. na ich stronie www.federa.org.pl znajduje sie cala
    historia batalii o prawo do aborcji w Polsce po 1989 roku, historia tego, jak
    nasze kolejne rządy uniemożliwiają edukacje seksualną w szkołach. kazdy
    powinien to przeczytac, zwlaszcza święci nazywajacy aborcje morderstwem.
    Federacja najaktywniej dziala w kwestii zastopowania szykowanych przez rząd
    zmian, także warto się zainteresować jej działaniami i - byc moze - do nich
    dołączyć:)
  • 09.11.06, 15:22
    Ja rowniez usunelam ciaze dwa lata temu i uwazam ze to byla wtedy
    najsluszniejsza decyzja.Na szczescie(w tym wypadku) nie mieszkam w Polsce i
    moglam to zrobic w klinice z anestezjologiem.Szlag mnie trafia jak czytam co
    sie wyprawia w Kraju i zal mi Polek bo nie zasluguja na takich politykow od
    siedmiu bolesci.
  • 10.11.06, 00:05
    > Ja rowniez usunelam ciaze dwa lata temu

    Nie za powodów które usprawiedliwiają to morderstwo
  • 16.11.06, 18:00
    Jakim cudem zaszłaś w ciążę? Wiedziałas że nie możesz mieć dziecka ABSOLUTNIE
    czy odkryłaś to dopiero jak zaczęłaś rzygać? A zakładając wersję że wiedziałaś (
    jest mniej obraźliwa dla twojego intelektu, aczkolwiek bardziej dla charakteru)
    to przewidywałaś aborcję świadomie w ramach leczenia skutków? Jakim ty jesteś
    człowiekiem - nie mogłaś się powstrzymać od kopulacji czy nie chciałaś, bo facet
    się zdenerwuje i znajdzie sobie inną? Czy może uważałaś że w sumie aborcja to
    pryszcz w porównaniu z koniecznością nałożenia sobie jakichkolwiek ograniczeń,
    bo zyje się raz i polega to na kolekcjonowaniu przyjemności?
  • 16.11.06, 18:07
    a co tak sie pieniaczysz, mam znajome dziecko z peknietej prezerwatywy , tyle
    ze matka go nie usnela ,ale pogodzila sie z tym , zreszta dobre warunki zyciowe
    ma , ale co bys polecil(la) ofierze gwaltu w takim razie, przeciw
    sposobom "dzien po" tez jestes przeciw(wna)?? Zycie nie jest takie proste ,a ty
    przychamuj nieco , tu nie onet.
  • 16.11.06, 21:14
    NIe nie jestem przeciwna, ale o sposobach dzień po to się myśli dzień przed i
    dlatego moje uwagi pozostają w mocy, bo postinor pierwszą tabletkę trzeba wziąć
    do dwu godzin po stosunku, tak przynajmniej stało na etykiecie. Jestem ostra ale
    nie pieniaczę, twoja znajoma wyszła z honorem z własnego zaniedbania, bo
    nieposiadanie postinoru w torebce gdy się stosuje gumki dowodzi głupoty i tyle.
    Z badań zrobionych w Anglii wynika że 75% kobiet,gdy pękła guma nie zażyło
    postinoru, bo cytuję "nie chciało im się, jakoś to będzie" itd...
    O ofiarach gwałtu nie mówię, to nadużycie z twojej strony, rozmawiamy o kolejnej
    beztroskiej panience,która żąda prawa do aborcji i twierdzi i że ona jest w
    porządku, i jej żądanie też.
    I niestety, bardzo często życie jest proste, tylko niewygodne i wymaga wysiłku,
    na przykład poruszenia zwojami mózgowymi i przewidzenia że naturalną cechą
    lateksu jest pękanie, że przy sraczce hormony nie zadziałają itd albo spaceru w
    listopadową noc do lekarza i przekonania go aby receptę na postinor jednak
    wystawił. Tylko przecież po co się tak upokarzać, narażać na przykrości,
    upokorzenie itd, skoro ...jakoś to będzie. Nie żądaj ode mnie szacunku do takiej
    postawy.
  • 09.11.06, 15:19
    ale czemu nic nie wspomniałaś o pomysłach LPR i najnowszym projekcie autorstwa
    Piłki i Sobeckiej? POdoba Ci się to? Niedługo posłuchamy, ze stosowanie
    antykoncepcji to "selekcja przez śmierć". Tu chodzi chyba o coś więcej niż tylko
    o tę ustawę. Chodzi o losy kobiet w tym kraju. Jakoś nie mam zamiaru realizować
    pomysłu zrodzonych w chorych głowach.
  • 09.11.06, 15:21
    moje słowa są oczywiście skierowane do kropielki
  • 09.11.06, 16:10
    najgorsze jest to, ze pro-life'owcy chca narzucic innym swoj swiatopoglad. na
    sile. nic mi do waszych pogladow, nic mi do pogladow panstwa wolochowiczow
    (autorzy podrecznika 'zanim wybierzesz'), ktorzy twierdza, ze oddzielanie
    przyjemnosci od prokreacji jest zle, ze antykoncepcja jest zla. to sa ich
    poglady - dla mnie kuriozalne, ale nic mi do nich. gorzej ze tak myslacy ludzie
    probuja swoje poglady narzucac inaczej myslacym, swoje religijne lub nie
    widzimisie chcą zapisac w przepisach. tym czasem nie mają do tego prawa. mozemy
    bez konca na tym forum odpierac ataki pro-lifeowcow, probowac z nimi
    dyskutowac, ale to nie ma sensu. rozmowa gesi z prosieciem. jedyna rzecz, jaką
    mozna tym ludziom probowac wytlumaczyc to to, ze nie maja prawa swoich poglądow
    (osobistych, subiektywnych) ustanawiac jako obowiazujacych prawnie. wiekszosc
    krajow europejskich ma legalną aborcje do 10tyg ciazy oraz ogolnie dostepna
    edukacje seksualna i antykoncepcje. jezeli komus takie rzeczy przeszkadzaja, to
    z nich nie korzysta - jezeli nie chcesz, korzystaj z kalendarzyka, zabraniaj
    dziecku pytania o prezerwatywe - twoja sprawa. ale nie probuj narzucac SWOICH
    pogladow innym. naprawde, jezeli kiedykolwiek w tym kraju aborcja bedzie
    legalna, to bedzie PRAWEM, nie OBOWIAZKIEM. nikt nikogo do aborcji nie zmusi.
    ale tak samo wy nie macie prawa odbierac kobiecie decyzji co do jej brzucha,
    czy co do sposobu w jaki wychowuje swoje dziecko i co mu przekazuje -
    interweniowac mozna tylko wtedy, gdy swiatopoglad jaki przekazuja dziecku
    rodzice, krzywdzi innych badz samo dziecko. ale katolicy, prolife'owcy(nie chce
    tu obrazic katolikow, ktorzy nie sa za zakazem aborcji) - nie macie prawa mowic
    innym ludziom co maja myslec i robic. to, czego bronicie, jest kwestią waszej
    religii, a poki co polska pozostaje panstwem swieckim i neutralnym
    swiatopogladowo
  • 09.11.06, 18:48
    jeszcze, ostatni, az zabieram głos w tej dyskusji. Niedawno - w dyskusji, w
    której zabierała głos takze kadanka - jedna z dyskutujących zarzucała kobietom
    takim jak ja relatywizm moralny, żądając nazywania "rzeczy po imieniu" -
    pojawiło się okreslenie "matka, która z jakichś powodów zabija swoje dziecko".
    Nie będę tego komentować, żadam tylko, jeśli tak stawiamy sprawę, konsekwencji.
    LPR i wszyscy ci, którzy popierają zaostrzenie ustawy (część polityków PiS i
    Samoobrony)powinni zmienić sformułowania (tak łatwo przecież szafują słowami:
    dziecko, matka, zycie) i napisać: domagamy się SMIERCI kobiety, która nosi w
    sobie dziecko zagrażające jej życiu i zdrowiu. Ta moja prośba jest chyba prośbą
    do tych polityków o konsekwencję.
  • 09.11.06, 23:53
    >tak łatwo przecież szafują słowami:
    > dziecko, matka, zycie) i napisać: domagamy się SMIERCI kobiety, która nosi w
    > sobie dziecko zagrażające jej życiu i zdrowiu. Ta moja prośba jest chyba
    prośbą
    > do tych polityków o konsekwencję.

    Nie słyszałem aby ktoś domagał się śmierci kobiety, Oboiązkiem lekarz jest
    ratowanie wszystkich. Lekarz ma ratować życie dziecka i matki. jeżeli faktycnie
    jest to nie do pogodzenia to decyzje podejmuje lekarz. Kobiety niejednokrotnie
    wyolbrzymiają zagrożenie ze strony dziecka aby sie go pozbyć
  • 10.11.06, 11:10
    no, zwłaszcza ta, która umarła na przetokę jelitową , a przedtem wyła dwa
    tygodnie w szpitalu - lekarz jej też mówił, z e przesadza...albo ta, która jest
    teraz niewidoma i ma trójkę dzieci...ona tez przesadzała... w ogóle baba zawsze
    przesadza, bo ejst wygodnicka - kto to wymyslił, zeby robić cesarkę - jak nei
    urodzi przez dwa dni, to trudno - widać jest do dupy - a tak to od razu moze
    umrzei nie bedzie kolejnego dziecka tak rodzić.
  • 12.11.06, 16:23
    > albo ta, która jest
    >
    > teraz niewidoma i ma trójkę dzieci...

    Miała by tylko 2 żyjących 1 które nie miało by nawet swojego grobu i też była
    by ślepa
  • 12.11.06, 22:30
    "Miała by tylko 2 żyjących 1 które nie miało by nawet swojego grobu i też była
    by ślepa"
    za ten tekst nalezaloby spuscic ci wpie.. niezalenie od tego czy jestes
    bezrefleksyjnym ch..em, czy bezrefleksyjną pizdą
  • 10.11.06, 11:23
    to stwierdzenie mnie zszokowało. cyzli nie dajesz kobiecie prawa do decydowania
    o życiu płodu, ale dajesz lekarzowi prawo do decydowania o życiu kobiety... OK,
    jestem w stanie zrozumieć sprzeciw wobec aborcji na życzenie. Ale naprawde nie
    wiem jak ktos moze staiwac życie plodu wyżej niż życie matki. jesli mzemy
    uratowac tylko jedn z dowjga to naszym obowiazkiem jest ratować istotę, ktora
    jest swiadoma, ktora myśli, która odczuwa ból, która posiada uczucia etc. a nie
    embrion, ktoryn nic nie czuje. takze z punktu widzenia społeczeństwa sprawa jest
    oczywista: czy większe cierpienie sprawi meżowi śmierć jego żony albo dzieciom
    matki albo rodzicom córki czy śmierć mającego kilka tygodni embrionu?
  • 10.11.06, 11:32
    jak nie slyszaleś? Przeciez jesli zapiszą w konstytucji, ze plodu nie mozna
    usunąc nawet jesli zagraza zyciu kobiety to zaden lekarz tego nie zrobi bo sie
    bedzie bał wyroku sądowego. To nie jest logiczne?dlaczego przeczysz faktom?Jak
    podejmie decyzje,ze bedzie ratowal kobiete, to bedzie to sprzeczne z
    konstytucja. Wiec nie lam do cholery bo ta ustawa do tego zmierza. i odpowiedz
    mi, co ty na to?
  • 10.11.06, 11:32
    NIECH WZR1 ODPOWIE NA MOJ POST!!!!
  • 10.11.06, 11:51
    Nie dyskutuj z trollem - poszukaj sobie w wyszukiwarce innych jego tekścików,
    naprawdę nie warto z nim rozmawiać.
  • 14.11.06, 23:58
    > NIECH WZR1 ODPOWIE NA MOJ POST!!!!

    Coś taki nerwowy, to pewniwe przez stosunki przerywane?
    Aktualny zapis konstytucji brzmi że życie ludzkie jest chronione, ale nic nie
    pisze że bezwarunkowo chronione i tak pozostanie uścielone ma zostać że życie
    jest od poczęcia do naturalnej śmierci
  • 11.11.06, 00:31
    wzr1 napisała:

    > Nie słyszałem aby ktoś domagał się śmierci kobiety,

    Po koncowce czasownika wnioskuje, ze jestes mezczyzna, w zwiazku z czym nie
    moge sie powstrzymac przed komentarzem do Twojego kolejnego stwierdzenia:


    Kobiety niejednokrotnie
    > wyolbrzymiają zagrożenie ze strony dziecka aby sie go pozbyć

    ...w ktorych to zagadnieniach Ty, jako mezczyzna, oczywiscie orientujesz sie
    wysmienicie...


    --
    Tak WYGLADAM
  • 09.11.06, 23:33
    ja np. nie chcę nikomu mówić co może a co nie .to sprawa indywidualna każdego
    człowieka . to co ja tu napiszę i tak niczego nie zmieni ale chcę podzielić się
    moimi refleksjami .w końcu po to są różnego rodzaju fora .
  • 10.11.06, 09:49
    jezeli "dzieleniem sie swoimi refleksjami" nazywasz pisanie o ludziach " ty
    pasozycie, jestes straszna, bez uczuc" - cytuje ciebie - to gratuluje.
    najgorsze, ze taki sam szacunek dla ludzi o innych pogladach maja tez politycy,
    ktorzy chca zaostrzyc ustawe, albo przynajmniej zachowac tę drakonska w jej
    niezmienionym stanie. a to, ze na forum mozna sobie swobodnie, bezpiecznie i
    anonimowo pluc na ludzi za to, ze mysla inaczej niz ty, to fakt. masz wiec pole
    do popisu
  • 10.11.06, 11:03
    sabcia223 napisała:

    sir.vimes napisała:

    > A pisanie o embrionach - kruszynka czy złotko to po prostu groteska.

    >wcale nie uważam że to groteska. z tego embriona ma być człowiek .ty też byłaś
    kiedyś embrionem i twoja matka na pewno nie myślała w kategoriach --
    embrion ,tylko właśnie kruszynka itp.

    Droga Sabciu przeczysz sama sobie. To w końcu nosimy w brzuchach człowieka czy
    embrion, z którego KIEDYŚ BĘDZIE CZŁOWIEK? Czyli jestem Zabójczynia Embrionów (
    Embrion's Killer, hihi)!Chyba założę sobie taki nick.... ;)))

    ...spytam mamy, ale nie sadzę, żeby była aż tak infantylna...
  • 10.11.06, 16:11
    jak kto woli .jedni mówią embrion inni człowieczek .ja wolę to drugie
  • 10.11.06, 19:02
    Ty sabciu, to masz taki móżdżek embrionka.
  • 10.11.06, 20:34
    Byla taka scena w "Milczeniu owiec", gdy psychopata ,co szyl sobie ze skor
    plaszcz ,wiezil corke pewnej wplywowej kobiety , to jej podpowiadali ,zeby w
    mediach mowila o corce z imienia ,bo wtedy trudniej bedzie psychopacie zabic
    zywa istote, tak samo jest ze zwierzetami , jak taka swinka ma imie i jest
    gwiazda trudno ja jako schabowy wyobrazic.Wiec jesli mowicie embrion , to
    stawiacie znak rownosci = sledziona, migdalki , wyrostek , operacja
    usuniecia .O taki mechanizm obronny?
  • 10.11.06, 21:32
    Chyba ci sie coś w głowie przestawia i to zdrowo...nikt ci nie zabranie
    cwiczyć tak jak Marek aureliusz w "Rozmyslaniach " - jedząc kurczaka wyobrazaj
    sobie, z e jesz wlasnie jego miesnie, zjadasz zywcem to co biegało, rozrywasz
    zoładek, uprawiając seks, mysl, o tym, ze druga strona twojego partnera to
    jelita pełne kalu, a w jego nosie zbiera się ropa, patrząc na własną matkę
    wyobrazaj ja sobie w trumnei itp ---------> istnieje bardzo długa tradycja
    tych samoudręczeń . Widzę, ze lubisz to stosowac , pytanie tylko, czy potrafisz
    jeszcze inaczej? Bo wydaje mi sie naq podstawie twoich postów o schabowych i
    miesie, z enei. Mozna nie jesć miesa, a generalnie widzieć swinie jako
    smierdzący koszmar mimo tego, z ekazda z nich ma imie . No i co wtedy ?
  • 10.11.06, 22:38
    oj dlugo moge ,ale ty odbiegasz od sedna tematu , ten moj post nie byl o
    wegetarinizmie ,ale o tym ze nazywajac to co w nas sie rozwija tylko zarodkiem
    embrionem itd. probuje odebrac sie mu podmiotowosc , tak ciezko zatrybic?
  • 11.11.06, 10:45
    Ale to co w nas sie rozwija najpierw jest zarodkiem, a potem jest embrionem!
    Zaprzeczać temu to tak jakby zapzreczać, ze człowiek jest ssakiem, a embrion
    rozwija sie w macicy.

    To jezyk nauki, a nie język odbierania podmiotowości - widzę jednak, ze
    niektórym trudno to zatrybić równie silnie.

    Dla mnei jezykiem odbierającycm kobiecie rozum w społeczeństwie jest mówienie -
    o fasolce rozwijającej sie pod serduszkiem! To jakaś papka oglupienia, a nie
    czułość.

    Poza tym, dosć trudno nazawać dwutygodniową kijanke Kasią czy Frankiem, skoro
    nawet nei wiadomo jakiej będzie płci i nie bedzie się tego wiedzieć do końca
    pierwszego trymestu . Czy małym swini też odbiera sie podmiotowość, bo nei
    nazywa sie ich w brzuchu maciory?
  • 11.11.06, 11:03
    Jak pierwszy raz zaszlam w ciaze (poronilam ,ale tak sie konczy przynajmniej
    polowa ciaz) i na tescie po tygodniu od braku okresu wyszly dwie kreski , to
    powiedzialam sobie ,ze mam dziecko a nie embrion.I to wszystko na ten temat ,
    tak szczerze bez czulostkowosci.
    A tamten post bylo o tym ,ze jesli zabijamy kogos anonimowego jest latwiej ,ale
    jesli znamy kogos z imienia i nazwiska to rodzi sie moralny opor, to mechanizm
    z wojny ..A z ta swinka to bylo o bodajze Babe-swinka z klasa.Dajesz dziecku
    schabowego i ono widzi miesko , dajesz ze slowami ze to z tej Babe kotlecik ,
    no troche kumajce bedzie mialo opory.Moj siostrzeniec chcial dac zywa rybke
    kotu , ale jak powiedzialam ,ze to jest taki Nemo ,ktorego szukaja rodzice , to
    polecial do stawu i wrzucil do wody.O takim mechanizmie mowie..
  • 11.11.06, 11:15
    No patrz, a moja znajoma powiedziała - będę miała dziecko - własnei dlatego, z
    e od dwóch kresek do pierwszego krzyku, zadnego dziecka moze nie być - długa to
    droga i po miesiącu daleko nam jeszcze do - mam dziecko...Mam dziecko - to
    pierwszy krzyk, ciąza to ciągłe - bedę miała dziecko i tutaj poziom językowy
    dobzre to uswiadamia. Ale akurat to sie urodziło i jest, choć z malymi
    problemami.


    ,ale
    >
    > jesli znamy kogos z imienia i nazwiska to rodzi sie moralny opor, to
    mechanizm
    > z wojny ..

    obawiam sie, ze wręcz pzreciwnie - wojna uczy , ze mozna mieć całkowiete
    panowanei nad tym kogo zna sie z imienia i nazwiska i mozna pozwolić sobie na
    coś, na co nie pozwolisz sobie nigdy w czasie pokoju. dlatego też w Jugosłwii
    sąsiad z karabinem gwałcił spokojnei sasiadkę, której codzinnie , przez 10 lat
    mówił dzień dobry i znał ja z imienia i nazwiska.



  • 10.11.06, 23:01
    Napisze ci jak ja widze ten problem ,znow przez naciagnieta paralele.Niektorzy
    jezdza samochodami za szybko, prawda ? Nie da im sie wytlumaczyc ,ze sa znaki
    ograniczajace predkosc, on jezdzi bo ma lepsza bryke niz byle proletariusz, sa
    akcje pod tytulem "stop wariatom drogowym" ,ale ich to nie dotyczy, bo co on ma
    to gdzies "na drugie mam Kubica".O czyms takim mysle ,bo jakos mimo ,ze nie
    obracam sie w towrzystwie meneli , to moje kolezanki po studiach , takie mialy
    podjescie do seksu. Ja o zabezpieczaniu one o tym ,ze lubia jak sie w nich
    sperma rozplywa , ze one wiedza kiedy maja dni plodne i tylko wtedy sie
    zabezpieczaja stosunkiem przerywanym .Po imprezie wodczanej kolezanka odstawila
    seks z kolega siedzacym akurat obok niej , no bo byl pod reka.Smiac mi sie
    chcialo jak pozniej jego dziewczyna wyplakiwala sie w rekaw akurat tamtej ,ze
    ma podjerzenia ze jej facet ja zdradza. Tu na forum wszystkie sie
    zabezpieczaly , jesli wpadly to prawie jakby duch swiety zaplodnil ,bo tak
    uwazaly , ze ten plemnik to chyba jakis swiety ,ze sie przycisnal.Zadna sie nie
    przyzna ,ze wypila i ponioslo ja , ze zbyt podobal sie facet zeby grymasic i
    robic mu przykrosc pytajac sie o gumke.TAAAAKIE same walczace o godnosc
    kobiety.Zaraz sie rzuca ,ze glupie porownanie, ze bieda ,ze maz zgwalcil ,no
    tak ale takie panie trakuje jak niewinne pasazerki , sa tez ofiary innych
    wariatow drogowch itd.Ale te co nie zdejmuja nogi z gazu albo partenrowi
    pozwalaja na wariacka jazde dopingujac go jeszcze ,ehhh.Kolezanki ,ktore
    obserwalam oczywiscie zaliczyly wpadki , na szczescie wszystko sie dobrze
    skonczylo, chociaz nie mogly sie przygotowac do ciazy , odstawic na samym
    poczatku fajek i piwek, nie braly tez folika . Mialy oparcie w rodzicach , ale
    ile kobiet z biedniejszych rodzin tak ma? Jesli chodzi o samoudreczenia, to
    kazdy ,kto mnie zna, padlby ze smiechu, jak najdalej mi do cierpietnicy. A ze
    jestem nadmiernie refleksyjna to chyba nic zlego .Cieszmy sie ze zdobyczy
    rewolucji seksulnej ,ale tez z dostepu do srodkow zapobiegajacych ciazy .
  • 11.11.06, 11:09
    Ok, opisujesz swoje znajome. Ja takich nie znam i nie mam też znajomych, które
    stosują wspomniane przez ciebie ciekawostki .Wpadki zdarzały im sie raczej w
    dziwnych okolicznosciach - np po wymiotach i w związku z tym w wyniku wydalenia
    pigułki pzred wchłonięciem, moze i po wymiotach powódkowych , ale co z tego,
    pytam? Kobieta nei moze pić wódki i zapomniec sie nawet na sekundę ? Musi
    kontrolować sie pzrez 24 godziny na dobę i zapezpieczać na osiem sposobów, bo
    pigułka moze zawiesc, prezerwatywa peknąć, to jeszcze spirale sobie założę? -
    nie po to dana osoba sie zabezpieczała, zeby potem mówić sobie - o jezus, czemu
    sie nei zabezpieczyałam i stosować aborcję jako formę antykoncepcji. I te
    sytuacje tez dobzre sie kończyly, bo te niechciane dzieci sie nei urodziły.
    Urodziły sie za to inne, czesto w kilka lat pózniej , zinnymi partnerami , z
    którymi powstawały rodziny - świadome, nei powodowane wpadką, z prawie nie
    znanym cżłowiekeim.

    na forum wszystkie sie
    > zabezpieczaly , jesli wpadly to prawie jakby duch swiety zaplodnil ,bo tak
    > uwazaly , ze ten plemnik to chyba jakis swiety ,ze sie przycisnal.Zadna sie
    nie
    >
    > przyzna ,ze wypila i ponioslo ja , ze zbyt podobal sie facet zeby grymasic i
    > robic mu przykrosc pytajac sie o gumke

    No i w zwiazku z tym co? Przeciez jedna z kobiet powyzej napisała, ze uprawiała
    przygodny seks, nei chce mieć dzieci, zapezpieczyła sie, ale widac gumka sie
    zsuneła i miała aborcję. I zaraz towarzystwo na nia wsiadło - tak zle i inaczje
    neidobrze. A ja pytam =- co z tego? Czy chodzi ci o to, ze kobieta ma zawsze
    poneiść konsekwencje? a moze zastanów sie nad tym, ze rodząc takei neichciane
    dziecko powódczane, nei robisz nic dobrego - powołujesz na swiat zycie, ktorego
    nie chcesz, zazwyczaj nei kochasz i którego ojciec nie chce, które startuje od
    poczatku bez rodziny, bo wątpie , zeby tatuś nagle zapałal miłoscią, po jednym
    spuście spermy. więc o co ci chodzi? zeby takich dzieci było jak najwięcej ? Bo
    ja uwazam, ze to głupi pomysł - raczej wątpie, zeby 17 latka pałała miłoscią
    do dziecka poczetergo na imprezie po wódce . Nie rozumiem też z jakiego powodu
    nagle w twoich rozwazaniach zostaje tylko kobieta - ktoś ten penis wsadził,
    nie? To mzoze mógł pomysleć, co robi?
    Spie..nie całej odpowiedzialnosci na kobietę, przy jednoczesnym powiedzeniu
    jej , z e jak jej nie podejmie to jest mordwerca - jest cholernie proste. Mniej
    więcej do momentu, do którego nei okaze sie, ze twoja matka,która nigdy nei
    piła wódki do nieprzytomności i nei kochała sie z obcym facetem na imprezie
    albo najlepsza, niepojęcie przyzwoita i zorganizowana przyjaciółka też miała
    aborcję - wtedy już wszystko pzrestaje być takie czarno-białe i okazuje sie,
    ze takie rzeczy zdarzaja sie i w porządnych mieszczańskich domach i przy uzyciu
    antykoncepcji.I ze neikoniecznie jest jak w telenoweli - urodziła i zyli dalej
    długo i szczęsliwie . A najgłupsze co mozna pomysleć to - mnie się to nei moze
    zdarzyć, to zdarza się zawsze innym i zawsze nieodpowiedzialnym pannom, które
    nei stosują zadnej antykoncepcji.

    Sugeruje ci zmienić znajome, bo masz jednak zafałszowany obraz - widząc tylko
    jedno srodowisko - pijane kretynki na imprezie , które nie chcą nastepnego dnia
    zostać matka, a powinny.





  • 11.11.06, 11:41
    Jasne, że do zrobienia dziecka trzeba dwojga - ale chyba każda kobieta wie, że
    w razie wpadki to o n a zajdzie w ciążę, nie facet i o n a poniesie
    bezpośrednie konsekwencje. I nie wymyślił tego Kościół katolicki ani
    patriarchat, tylko biologia. I raczej warto mieć tego świadomość, podejmując
    współżycie, bo podejście, że "ja nie chciałam i sama nie wiem, jak to się
    zrobiło" jest zdeko infantylne.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 11:50
    raczej warto mieć tego świadomość, podejmując
    > współżycie, bo podejście, że "ja nie chciałam i sama nie wiem, jak to się
    > zrobiło" jest zdeko infantylne.


    Tak, ale to kosciół i patriarchat zafundował nam samobójstwa panien z dzieckeim
    prawda? I samobójstw kobiet w neichcianej ciązy, prawda? I nazywanei dzieci "
    bekartami" , prawda? I kobiety, ktore mają zasądzone, neisciągalne alimenty,
    prawda? I to wszystko też biologia? Ejże, moze powinnismy meić swiadomośc, ze
    dziecko tak samo jest rezultatem działania ojca, jak i matki i moze wreszcie
    pwoinniśmy zastanowić się DLACZEGO kobieta chce zdecydować się na aborcje,
    zamiast jedynie w kółko gadać o tym, ze jest morderczynią. A w Polsce dzieci
    maj TYLKO matki, ojciec jakby na wojnie cąły czas, nigdy sie o nim nei mówi w
    kontekscie dziecka...ciekawe czemu ...i czy to nei ma nic wspólnego z kultura,
    a li tylko z natura;/
  • 11.11.06, 11:53
    I jeszcze coś - czy to nie dziwne, ze tak łatwo wybaczamy 17 latkowi podejscie -
    ja jestem za młody na dziecko, a tejze samej 17 latce, która mówi to samo -
    mówimy - nei musisz ponieść konsekwencje swojego działania. I w ten sposób
    uczymy od wieków - kobiety maja cierpieć i ponosić konsekwencje, a mezczyzn -
    no jakoś to będzie, a jak nie - to zawsze mogę sie zwinać. I to juz nei
    biologia , to czysta kultura.
  • 11.11.06, 14:24
    Moj kuzyn w wieku 17 lat zostal ojcem , dzikie dziecie nieuswiadomione a seksu
    sie chcialo ..coz, jest ojcem juz dwojki i pracuje na rodzine.A z kobietami to
    jest tak ,ze po seksie z nieznajmym (z innego watku w WO ,podobno najczestsza
    fantazja kobieca) to nie kultura moze spowodowac ,ze to jej zostanie pamiatka.
    A zreszta , za pare lat rzuca sie na nasze fora islamisci wcale nie
    zadziwieni ,ze nasza cywilizacja upada .Beda wykazywac wyzszosc swojej kultury
    nad nasza zwyrodniala , gdzie byle ch***j moze zostac ojcem , bo sie spuscil, a
    nie stac go na utrzymanie rodziny. Maja swoje tabu religijne ,ale one
    promieniuje tez na zycie codzienne, na dlusza mete moze to wywindowac ich
    cywilizacje na szczyt drabiny ewolucjyjnej ,ehh prawo wlk liczb...Oczywiscie
    wiem ,ze tam sie skrobia nawet po 6 miesiacu ,ale pewnie na palcach jednej reki
    mozna policzyc.
  • 11.11.06, 14:43
    Słuchaj, dopóki nei przestaniesz wypisywać jakichś dyrdymałów o seksie po
    pijanemu z nienzajomym nie widzę sensu z Toba rozmawiać - poinformowałaś mnei
    już kilka razy, ze masz mnóstwo takich znajomych. Ja - nie mam zadnej.Moze
    Twoje znajome uprawiają seks jedynie z nieznajomymi i po pijanemu, ale moje
    maja neico bardziej uregulowane zycie - w tym stosuja antykoncepcję -
    zazwyczaj hormonalną, albo spirale.

    Natomiast wypisywanie jakichś elaboratów o islamie, który mnozy sie na potęge,
    w kontekscie tego, ze w Polsce ejst zakaz aborcji, a przyrost naturalny wciaz
    spada - zakrawa na czarny humor. Skoro uwazasz, ze wzorzec islamski jest
    słuszny - to wyjedż do Pakistanu.
  • 11.11.06, 15:43
    No bo chyba jest jasne ,ze stosunek do aborcji programuja nasze doswiadczenia?A
    o seksie z nieznajmomy pislam jako o smutnym fakcie , ktory warunkuje nas tak a
    nie inaczej na konsekwencje plynace z przypadkowego seksu.Z oazy jestes ,ze
    tego nigdy nie sprobowalas? Nie spotkalam sie w moim zyciu z jakims
    dramatycznymi aborcjami , typu gwalt, nieskonczenie absurdalne zajscie w ciaze
    chociaz wszystko bylo zabezpieczone, wpadki kolezanek konczyly sie urodzeniem
    kochanych dzieci.Te aborcje, o ktorch wiem przytrafialy sie bardzo nieostroznym
    panienkom majacym gdzies antykoncepcje albo jak w przypadku kochanki mojego
    ojca jako wlasnie najskuteczniejsza antykoncepcja. Moge sie zgodzic z tym , ze
    co ciaza , to inny konglomerat przezyc i doswiadczen . W tym moim ataku moze
    chodzi tylko o jedno , zeby aborcja nie zastapila antykoncepcji .
    Co do wzorca islamskiego ,hmm nie ,nie jest sluszny ,ale cholernie skuteczny ,
    po prostu boie sie swiata, w ktorym przyjdzie zyc mi na starosc, a jeszcze
    bardziej o corki nasze ..
  • 13.11.06, 09:54
    A
    >
    > o seksie z nieznajmomy pislam jako o smutnym fakcie , ktory warunkuje nas tak
    a
    >
    > nie inaczej na konsekwencje plynace z przypadkowego seksu.Z oazy jestes ,ze
    > tego nigdy nie sprobowalas?

    Przepraszam, ale ten fragment uwazam za wyjatkowo niestosowny. Nie nalezy
    wszystkich oceniać jedna miarą . Setki razy bywałam na imprezach w stanie tzw.
    uwalenia, a jednak jakimś cudem również z zasady nei uprawiam seksu po
    pijanemu, z nieznajomymi i chociaż ledwo łapie pion, to nigdy tej zasady nei
    złamałam. Moze nalezy zdać sobie sprawę , ze na swiecie są rózni ludzie i zeby
    mieć takie zasady nei tzreba koniecznie być katolikiem? To zdanie po prostu
    mówi mi o tym, ze masz jakiś cholenie dziwny system wartościowania - ludzie,
    którzy seksu po pijanemu nei uprawiaja , to jakeiś stuknięte cnotki, ale jak
    uparwiają i laska zajdzie w ciązę , haha, niech ponosi konsekwencje grzechu !
    Daje słowo, dziwny sposób myslenia...
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 13.11.06, 19:26
    Przepraszam czy ja ciebie oceniam , tez setki razy bywalam na imprezach ,no
    moze w stanie uwalenia rzadko (wodki nie pilam i nie pije,ale sa tez inne
    uzywki), co wcale nie znaczy ,ze dzialalam w mysl przyslowia "bawimy sie jak
    damy , jak nie damy to sie nie bawimy". W WO byl ostanio artykul o marzeniach
    seksulanych kobiet , stad tez uzylam tego przykladu z seksem z nieznajmym, sama
    raz wdalam sie w taki eksperyment ,ale jak napisalam , koles nie byl
    zabezpieczony , wiec czesc nic z tego ,tuz przed finalem. Pisalam o tym ,
    chcesz to przesledz moje posty. A sens byl taki ,ze moje znajome maja dziwne
    podejscie do seksu, tzn nierozsadnie eksperymentuja , majac gdzies
    antykoncepcje, moja kolezanka uwazajaca sie za feministke przez pol roku np.
    jako metody antykoncepcyjnej uzywala stosunku przerywanego ! Moj udzial w tym
    forum to apel o zdrowe podjescie do wlasnego ciala i nie w mysl ,ze ciaza to
    kara ,ale co przekazemy naszym dzieciom , nie zabezpieczajac sie przed ciaza ,
    HIVem itp.
  • 11.11.06, 17:09
    A nie, to właśnie biologia. U zarania dziejów człowieka w ogóle nie wiązano
    urodzenia dziecka przez kobietę z zapłodnieniem jej przez mężczyznę. Kiedy
    ludzkość odkryła ten związek, pojawiło się uwarunkowanie k u l t u r ow e
    nakazujące mężczyźnie opiekę nad kobietą i potomstwem, które spłodził.
    Mężczyzna, który uchyla się od tego kulturowego obowiązku, postępuje jak samce
    wielu gatunków zwierząt, które po zapłodnieniu samicy nie interesują się
    dalszym ciągiem sprawy.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 12.11.06, 21:47
    A teraz proszę wyjasnij mi co rozumiesz pzrez "zaranie " dziejów człowieka i
    skąd posiadasz informacje o tym, jak sytuacja wygladała przez "kulturą" skoro
    tylko kultura jest w stanie pzrekazać jakiekolwiek informacje o naturze, a nie
    istniała, wic nie mogła ich przekazać.
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 13.11.06, 00:03
    Czytałam o tym w liceum - na tyle dawno, że nie pamiętam źródła. Nie pisałam
    chyba nic o czasach przed "kulturą" - to oczywiste, że kultura materialna
    pojawiła się razem z człowiekiem, a ja wspomniałam o przemianach obyczajowych.
    Natura zaprogramowała samca homo sapiens na zapłodnienie jak największej ilości
    samic - przemiany kulturowe doprowadziły do instytucji tak sprzecznej z naturą
    jak małżeństwo monogamiczne. Wspomniany przez Ciebie dziedzic gwałcący
    wieśniaczki to atawizm. Facet, który w XXI wieku korzysta z usług agencji
    towarzyskiej - podobnie. Mnie też to oburza, ale takie są realia i kobieta
    powinna być świadoma, że w razie czego i dzisiaj może zostać z "problemem"
    sama, a o ile pamiętam, mój post był odpowiedzią na czyjeś oburzenie, że ojciec
    dziecka tak łatwo może się wywinąć od odpowiedzialności. Niestety, może - po
    prostu dlatego, że sam fizycznie nie jest w ciąży. I denerwują mnie ci, którzy
    jako panaceum na naiwność kobiet podsuwają powszechną dostępność aborcji. I
    niekonsekwencja feministek - z jednej strony krzyczą "Mój brzuch - moja
    sprawa", a z drugiej domagają się od faceta współodpowiedzialności.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 13.11.06, 01:00
    To dlaczego kobieta ma ukryta owulacje i jest w stanie uprawiac seks poza ruja?
    To co ja czytalam dowodzilo, ze celem przywiazania mezczyzny do siebie, a to
    potrzebne bylo ze wzgledu na dlugosc opieki jakiej wymaga dziecko, ktore rodzi
    sie jak na ssacze standardy bardzo niedorozwiniete, a winien temu jest
    mozg/rozmiar czaszki i spionizowana pozycja kobiety (rozmiar miednicy.) Czyli
    monogamia byla wymyslona przez nature na wieki przed kultura. Zreszta jest znana
    takze u innych gatunkow.


    Owszem Twoj post byl odpowiedzia na inny, ale dowodzilas ze to wina obecnej
    emancypacji i braku tradycyjnego malzenstwa, jako ze w luznym zwiazku latwiej
    kobiete porzucic.
    A moim zdaniem skoro mamy XXI wiek i badania DNA, to w przypadku kazdego dziecka
    latwo ustalic tatusia (prosze mi nie pisac o blizniakach, to wyjatek) i narzucic
    mu alimenty. Dopoki nasze ukochane panstwo nie zagwarantuje, ze kazdy facet
    bedzie placic za swoje dziecko, to przymus rodzenia jest podlym przerzucaniem
    odpowiedzialnosci na kobiety. Chcemy porozmawiac o sciagalnosci zasadzonych
    alimentow?

    A co do argumentu, ze kobiety lapia na ciaze: nikt mu wsadzac nie kazal, a
    zapewne kochanka mu przerwatywy nie zrywala. Obydwie strony moga sie
    zapezpieczac, nie ma jeszcze zakazu uzywania kondomow.
  • 13.11.06, 09:43
    Nie pisałam
    > chyba nic o czasach przed "kulturą" - to oczywiste, że kultura materialna
    > pojawiła się razem z człowiekiem, a ja wspomniałam o przemianach obyczajowych

    A przemiany obyczajowe to nic innego jak własnie kultura, nie miałam na mysli
    narzedzi, ale myslenie... To o czym piszesz - wczesniej - o zaraniu dziejów
    człowiak to wg twojego poprzedniego postu czasy isnietnia czystej natury i
    instynktu, pzred pojawieniem sie jakiegokolwiek obyczaju stanowionego
    społecznie - czyli kultury i myslenia. Problem jednak w tym, z e jesli
    wygłasza sie teorie w tym stylu, to nalezy też podać zródła, bo cżłowiek w
    zaraniu swojej cywilizacji zył stadem, a nei jako osobne jednostki i w zwiazku
    z tym samo stado ustalało hierarchię , zresztą równei efektywną jak małzeństwo.

    Poza tym - mozna tu zacząc pisać cały elaborat o matrylinearyzmie i
    matriarchacie wynikajacy z tych elementow, ale nei o to tutaj chodzi.

    Powołujac sie na naturę i dziedzica gwałcacego wieśniaczki , strzelasz do
    własnej bramki. Dlaczego dziedzic nei gwałcił dam, a wiesniaczki? Bo to
    wiesniaczki były od niego w pełni uzaleznione:) To relacja czystej władzy i
    wykorzystywanie zaleznosci społecznej , a nei zaden atawizm męski. Prawo
    pierwszej nocy, kiedy dziedzic mógł sobie w trakcie nocy poslubnej przelecieć
    czyjąś zonę to też zwyczaj kulturowy wynikajacy z poczucia dominacji, a nei
    biologiczny atawizm. I jeszcze coś - pisząc o biologii i naturze , która
    rzekomo charakteryzuje męczyzn na poziomie atawistycznym , kopiesz pod sobą
    dołek, bo ta sama natura charakteryzuje tez istnienie kobiet , w równej
    mierze, . Jest szereg gatunków ssaków, u których samica, po urodzeniu młodych
    albo w trkacie ciazy,jesli ma neiopdpowiednie warunki, generuje mechanizm
    zatrzymania rozwoju płodu i następuje wydalenie płodu, czasem samica rodzi
    małe , ale pozostawia cały miot na pastwę losu i kompletnie sie nimi nie
    interesuje, czasem wybieratylko kilka małych z miotu i je karmi, a reszta
    umiera smiercią głodową , a czasem nawet zaraz po porodzie zjada wlasne
    małe ... To wszystko również lezy w naturze samic ssaków. Uwazazałbym
    podpierajac sie naturą, bo natura nei jest etyczna i podobne zachowania dotyczą
    zarówno kobiet, jak i męzczyzn. dokładnei to samo dotyczy tez i ludzi , tylko
    zostało utemperowane kulturą , w tym znacznie bardziej rygorystyczną w wypadku
    kobiet.

    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 13.11.06, 19:04
    Poczucie dominacji akurat ma odpowiednik w naturze - nie każdy samiec w stadzie
    może przelecieć samicę, tylko ten dominujący. Co do samic eksterminujących
    młode - zgadzam się, istnieje takie zjawisko i sporo tłumaczy, ale sorry, w XX
    wieku w kraju Unii normalnie funkcjonujący człowiek jest w stanie wyżywić
    rozsądną liczbę potomstwa. Proszę mi w tym miejscu nie wyjeżdżać z przykładem
    tej kobiety, która zmarła po urodzeniu dwunastego dziecka - można policzyć, że
    pierwsze pół tuzina miała przed ustawą, a zresztą w takim przypadku
    rozwiązaniem nie jest prawo do aborcji na życzenie, tylko sterylizacja
    najpóźniej po trzecim czy czwartym dziecku. Zresztą nie mogę się oprzeć
    wrażeniu, że najbardziej za aborcją gardłują nie wielodzietne żony alkoholików,
    tylko wykształcone, dobrze sytuowane kobiety, które chcą mieć ten komfort
    psychiczny, że w razie czego szybko i sprawnie pozbędą się kłopotu. Pochylanie
    się nad losem pokrzywdzonych to tylko taka przykrywka. Pisałam zresztą w innym,
    niedokończonym poście, że najbardziej dołuje mnie sposób myślenia zwolenników
    aborcji i język, jakim się posługują. Przykro mi, że moje córki dorastają w
    czasach, w których macierzyństwo jest ustawione w życiu kobiety na ostatnim
    miejscu, chłodno wykalkulowane i zaprogramowane. "Teraz usunę ciążę, bo nie
    mogę sobie pozwolić na dziecko, ale za pięć lat, gdy obronię doktorat i spłacę
    kredyt na samochód, zrobię sobie nowe." Mam poczucie, że zaciera się granica
    między rodzicielstwem świadomym i odpowiedzialnym, a sztucznie
    zaprogramowanym.Zamiast normalnego rodzicielstwa, zakładającego jakiś margines
    spontaniczności, realizuje się precyzyjny projekt "Dziecko" - po trzydziestce,
    oczywiście tylko jedno, monitorowane od prywatnego przedszkola do studiów
    menadżerskich. Nie mam na to wpływu, nikomu nie mogę niczego nakazać ani
    zabronić, tylko jest to dla mnie zwyczajnie smutne.

    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 11:58
    echtom napisała:

    > Jasne, że do zrobienia dziecka trzeba dwojga - ale chyba każda kobieta wie, że
    > w razie wpadki to o n a zajdzie w ciążę, nie facet i o n a poniesie
    > bezpośrednie konsekwencje. I nie wymyślił tego Kościół katolicki ani
    > patriarchat, tylko biologia.

    Tego, że facet może sp..olić gdy zostanie tatusiem, a matka "powinna" z miną
    cierpiętnicy poświecić się wychowaniu niechcianego dziecka nie wymyślił
    patriarchat, tylko biologia??? Może biologia wymyśliła również likwidację
    funduszu alimentacyjnego, oraz opinię społeczą która oburza sie na pijane matki,
    matki nie zajmujące sie dziećmi, a tatusiów w takich samych sytuacjach każe
    traktować znacznie bardziej pobłażliwie?
    Dziewczyno, bzdury potworne wyspisujesz, z resztą nie tylko w tej wypowidzi.
  • 10.11.06, 22:26
    od mojego móżdżku się odwal
  • 10.11.06, 16:14
    nie wiem czego się trzepiasz .na nikogo nie pluję ale nie pozwolę żeby ktoś
    pisał o ciąży pasożytowanie .
  • 11.11.06, 11:33
    brzuch kobiety nalezy DO NIEJ i mozesz sobie "nie pozwalac na mowienie o cizay
    pasozytowanie". nikt nie wypowiada sie na temat twojej ciazy, wiec ty od...tego
    sie od czyjejs
    to, ze dla jakichs ludzi polaczenie plemnika i jaja, nawet parotygodniowe jest
    swiete i wazniejsze od kobiety ktora je nosi, to ich sprawa. zajdziesz w ciaze -
    ciesz sie nią i czekaj na dziecko. ale odwal sie od cudzych brzuchow. ludzie,
    rozejrzyjcie sie - wiekszosc krajow europejskich zezwala na aborcje do
    10tygodnia. polska jest jakims skansenem, gorzej, jest zacofaniem. a prawo
    obowiazujace nie jest jakims prawem ogolnoludzkim - zostalo stworzone przez
    prawice i naciski kosciola. prawo do aborcji jest wolnoscią - jezeli ty sabciu,
    nigdy nie dokonalabyys aborcji to tylko i wylacznie twoja sprawa. to, ze na
    embrion mowisz czlowieczek to tez tylko twoja sprawa i twoje dziecko - i do
    tego przeciez nikt sie nie wtraca. masz warunki aby urodzic, wychowac i
    utrzymac dziecko, takze niepelnosprawne - to swietnie, bo jestes w dobrej
    sytuacji. ale coraz wiecej rodzin w tym kraju jest w sytuacji coraz gorszej -
    NIE MOGA sobie pozwolic na kolejne dziecko. po prostu nie maja za co. z drugiej
    strony jest spora grupa ludzi ktorzy chca dzieci, a sa bezplodni. gdyby
    usprawniono nasze prawo adopcyjne i niemowleta, wlasciwie noworodki mogly od
    razu trafiac do rodzin adopcyjnych, byloby swietnie, tylko ze tak nie jest.
    tak boicie sie aborcji: naprawde, nikt nie bedzie usuwal kilkumiesiecznych
    plodow. europa przyjela 10tydzien jako gorna granice. nie indyczcie sie, ze
    aborcja bylaby traktowana jako zastepstwo antykoncepcji - po 1sze jezeli
    udaloby sie aborcje czesciowo zalegalizowac, to na pewno nie bedzie calkowicie
    bezplatna - po drugie, na boga, jest to zabieg INWAZYJNY - kiedys skrobanka
    byla robiona tak czesto bo NIE BYLO antykoncepcji. ale dzis, w dobie tabletek
    za 10zl?
  • 10.11.06, 11:05
    Czesc wszystkim,
    Chcialam zapytac co sadzicie na temat stosunku Kosciola Katolickiego do dzieci
    nienarodzonych ale tym razem nie w aspekcie zakazu dokonywania aborcji-
    przerywania fizycznego zycia plodu, lecz w aspekcie pozbawiania Nienarodzonego,
    nieochszczonego dziecka prawa do zbawienia? Czy nie wydaje Wam sie ze w tym
    przypadku Kosciol, umieszczajac doktrynalnie dusze osob ktore nigdy obecnosci
    na swiecie nie zaznaly w niebycie (bez zbawienia) dopuszcza sie na nich
    dokladnie takiej samej, jezeli nie wiekszej zbrodni niz matka, ktora dziecko
    zabija fizycznie?
    Jestem bardzo ciekawa waszego zdania na ten temat.
  • 10.11.06, 11:42
    Ideał lewicy - popełnić eutanazję poprzez cofnięcie się w czasie i dokonanie
    aborcji na samej sobie!
    Taką ustawę mógłbym poprzeć. Rozwiązałaby problem definitywnie!

    JAZ
  • 13.11.06, 13:36
    kadanka - dzięki za ten link. Dziwi mnie, że pod wieloma artykułami w Gazecie
    nie ma miejsca na komentarze i dyskusję.
    Artykuł Pań Graff i Bratkowskiej poraził mnie wczoraj - precyzją argumentacji,
    siłą wyrazu i wagą problemów, które porusza. Zachęcam wszystkie dyskutantki i
    dyskutantów do lektury. Chcę zaistnieć w tej walce o prawo kobiety do wyboru,
    decydowania o sobie - dla mnie samej, ale może przede wszystkim dla moich dzieci
    - i syna i córki!!! Wchodzą właśnie w dorosłe życie i uważam za swój obowiązek
    macierzyński dbanie o jakość świata, w którym będą żyli i ewentualnie
    realizowali się jako rodzice moich wnuków (jeśli zechcą i będą mogli)
  • 11.11.06, 10:21
    Tak wstydziłabym się, gdybym usunęła ciążę, co więcej moje niekatolickie
    sumienie nie pozwalałoby mi spokojnie spać. Ciągle w tej dyskusji przejawia się
    Ja,Mnie,Moje Życie, a przecież nie tylko moje, ale i kogoś innego, bez względu
    czy przypomina człowieka czy nie przypomina, ma duszę czy nie ma, to przecież
    ŻYJE, i kobieta mu to prawo do życia odbiera. Za pewne dlatego, żeby jej było
    wygodniej, bo wygodne życie jest w dzisiejszych czasach najważniejsze, wygodny
    dom, kariera, dzieci na zawołanie.
    Jestem za prawem do życia, dla wszystkich niechcianych i niekochanych dzieci.
    I oczywiście, że morderczyni, bo prawo do aborcji to prawo decydowania o pewnej
    formie życia.
  • 11.11.06, 11:23
    pewne dlatego, żeby jej było
    > wygodniej, bo wygodne życie jest w dzisiejszych czasach najważniejsze, wygodny
    > dom, kariera, dzieci na zawołanie.


    Dobzre, zróbmy zatem tak, zeby było jej niewygodnie , jak najniewygodniej i
    zeby przypominała swojemu dziecku na kazdym kroku i calym swoim zyciem, jak sie
    dla neigo poświęciła i jak jest nieszczesliwa. wtedy będzie dobzre, nie będzie -
    JA, MNIE , MOJE, bedzie sam altruizm. Miałam taką wykładowczynie na studiach -
    urodziła jedno dziecko, wlasnei z wpadki, ujeta ideą Matki Polki , której ma
    być niewygodnie - od tamtego czasu nei była z zadnym facetem, córkę wychowała
    tak, ze o męczyznach mozna usłyszeć z jej ust prawdziwe ksozmary, a zaliczenia
    u tej kobiety trwały po kilka miesiący- nie musze chyba dodawać, ze bedąc
    mężczyzną własciwie od razu mozna było iśc na komisyjny - sfrustrowana,
    wsciekła matka Polka, która jest dumna z tego , ze sie poswięciła, było jej
    zawsze niewygodnie i nei była morderczynią.


    skoro to jest ideał, to chroń mnie Boże i moje niekatolickie sumienia, od
    takich idealów altruizmu.
  • 11.11.06, 11:28
    Sprawiłaś mi radość, powołując się na swoje "niekatolickie sumienie". Zazwyczaj
    w dyskusji o aborcji przyjmuje się polaryzację światopoglądu uczestników:
    przeciwnicy to katolickie oszołomy, zwolennicy - ludzie postępowi i odporni na
    indoktrynację. Mój pogląd na aborcję też ma podłoże bardziej filozoficzne niż
    katolickie. Po prostu uważam, że w normalnym cyklu rozwojowym człowiek zostaje
    poczęty, rodzi się, dorasta, przekazuje swoje geny, dożywa starości i umiera.
    Jeżeli ten cykl zostaje przerwany w młodym wieku, odczuwamy to jako
    niesprawiedliwość ("niczego jeszcze nie dożył, a już umarł"). Jeżeli zostaje
    przerwany na najwcześniejszym etapie, też jest to niesprawiedliwe, zwłaszcza,
    gdy dzieje się tak nie w wyniku zdarzenia losowego, lecz czyjejś decyzji.
    Oczywiście, że kobieta może podjąć taką decyzję, ale uważam, że jest ona w
    pewnym sensie porażką - ucieczką przed wyzwaniem, któremu nie umie się
    sprostać. Denerwuje mnie rozpatrywanie problemu aborcji na poziomie wyboru
    i "chcenia", bo noszenie w swoim ciele nowego życia jest jakąś
    odpowiedzialnością i decyzja o jego usunięciu też jest odpowiedzialnością i
    kłamią ci, którzy wmawiają kobietom, że to wyłącznie kwestia ich widzimisię.
    Nie deklaruję, że nigdy nie usunęłabym ciąży. Gdyby jednak tak się stało, nie
    wmawiałabym sobie, że miałam do tego święte prawo, tylko przyznała, że
    stchórzyłam przed wyzwaniem i wysiłkiem, jakim jest urodzenie i wychowanie
    dziecka.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 11:59
    Oczywiście, że kobieta może podjąć taką decyzję, ale uważam, że jest ona w
    > pewnym sensie porażką - ucieczką przed wyzwaniem, któremu nie umie się
    > sprostać.

    A czy nei zastanawia ci równie filozoficznie, jak łatwo wybacza sie męzczyznie
    te porazkę ? Tę ucieczkę pzred wyzwaniem , któremu nei umie sięsprostać , keidy
    już pan Marek, pan Tomasz, czy pan stefan dowiaduje sie z ust partnerki i to
    takiej , z ktorą był dwa lata , ze ona jest w ciązy. I partnerka słyszy - to
    nei ja jestem ojcem, jak chcesz to urodz, ale ja jeszcze nei dorosłem do roli
    ojca, czego w zwiazku z tym ode mnei chcesz itp...

    Czy wg was kobiety podejmują decyzję o aborcji w prózni? Tak samo ajk decyzję o
    swiadomym zajsciu w ciązę podejmują w prózni? Ludzie , logiki trochę - wszędzie
    piszecie, ze dziecko robią dwie osoby, a tak nprawde z wiekszosci postów bije
    tu jedno - kobieta sama sobie zachodzi w ciązę, sama sobie dla siebie rodzi i
    sama sobie dla siebie usuwa. Paranoja.
  • 11.11.06, 15:08
    Możesz się oburzać, ale takie są realia. Przez długie lata instytucją chroniącą
    interesy ciężarnych kobiet było małżeństwo - ale dzisiaj są w modzie wolne
    związki i sorry, nikt nie zabroni "panu Markowi" powiedzieć: "Mogłaś ze mną, to
    mogłaś też z innym". Masz rację, kobieta, która podejmuje decyzję o zajściu w
    ciążę w związku pozamałżeńskim, podejmuje ją w próżni i na własne ryzyko. Taka
    jest cena wolności, ale o to przecież walczyłyśmy.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 16:08
    niedorzeczne. mezczyzna zawsze jest obarczany mniejsza odpowiedzialnoscia - w
    malzenstwie "instytucji chroniacej interesy ciezarnych kobiet" mąż - co moze
    zaskoczy niektorych - tez potrafi odejsc od ciezarnej zony. a to, ze sciaganie
    alimentow czy to od meza czy od konkubenta (u ktorego testy dna potwierdzily
    ojcostwo) jest w tym kraju prawie nierealizowalne bo facet pracuje na czarno,
    nie ma oficjalnych dochodow i co mu zrobisz? w czym ci tu bezpieczne wiezy
    malzenskie pomoga? w niczym
    a ciaze, o ktorych mowimy, czyli te ktore kobiety chca usuwac nie sa "decyzjami
    podejmowanymi w prozni". wlasnie nie sa wynikiem decyzji a przypadku, pecha,
    przemocy.
    piszesz o cenie wolnosci. a wiesz, jaka jest waga papierka z USC? potrafi byc
    zadna.
  • 11.11.06, 16:57
    Wiem. Masowe rozwody to też efekt uboczny emancypacji kobiet, która de facto
    zdjęła z mężczyzny moralny obowiązek utrzymywania rodziny. No bo za co ma się
    czuć odpowiedzialny, skoro kobieta też może iść do pracy i zarobić. I żeby
    uprzedzić atak - ja nie twierdzę, że to jest w porządku, tylko to są logiczne
    konsekwencje przemian obyczajowych, o które walczono w imieniu kobiet. Coś za
    coś.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 12.11.06, 21:34
    Wypisujesz brednie po prostu. Kiedyś, jeśli maz odchodził od kobiety , a ku
    twmu zdziwieniu tak sie też działo - dlatego, z e nie miała zawodu mogła
    zystac tylko i wyłącznie kurwą i własciwei nei miała zadnej mozliwości
    dochodzenia swoich praw na drodze sądowej - we Francji w ogóle kobieta nie
    mogła dochodzić takich rzeczy przed sądem. Nie rozsmieszaj mnie - w porządnych
    mieszczańskich domach, na długo pzred emancypacja kobiet , pan domu, zonaty
    mężczyzna mający dzieci - co rok robil brzuch kolejnej słuzącej, a potem
    słuzącą sie wyrzucało i nikt jej losem sie nie przejmował. Dziedzic z
    powodzeneim gwałcił swoje chłopki, pamiętam jeszcze z opowiadań mojej prababki,
    z e jak do ich wsi przyjezdzał zarzadca, to matki chowały swoje córki w
    stodolach.


    Niczego tak nei cierpie jak alternatywnej historii swiata - w tym stylu -
    kiedys bylo lepiej i inaczej, ale kobietom odbiło to mają teraz gorzej. Nie
    było, było zdecydowanei gorzej - wystarczy czytać , a choćby i polską
    literaturę " Moralność Pani Dulskiej", "Kaskę Kariatydę","Dzieje grzechu"
    czy "Szkice węglem" - kazda z tych ksiązek opowiada o tym, co działo się z
    kobietą w ciązy w tych lepszych czasach dawno temu. Zwłaszcza "Szkice weglem "
    polecam bo pokazują czym są stosunki zalezne.

    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 12.11.06, 23:29
    Nie twierdzę, że kiedyś było lepiej, tylko, że postęp też nie obywa się bez
    kosztów. Zgadzam się, że dla emancypacji kobiet zrobiono bardzo dużo (inna
    sprawa, że wiele z nich wcale nie chce z tego korzystać, ale to już inny temat)
    i ja na przykład wolę pracować po kilkanaście godzin na dobę, by utrzymać troje
    dorastających dzieci, niż siedzieć w domu i czekać na to, co mi przyniesie pan
    i władca. Jedno mnie tylko dziwi - skoro kiedyś było tak źle, a teraz jest tak
    dobrze, czemu nadal jest tyle nieszczęśliwych, sfrustrowanych kobiet - i to
    bynajmniej nie tylko z powodu restrykcyjnej ustawy aborcyjnej?
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 12.11.06, 23:55
    Kiedys bylo co najmniej rownie zle. I sporo kobiet bylo rownie sfrustrowanych, a
    wrecz gleboko nieszczesliwych. Tylko teraz kobiety moga powiedziec o swoich
    uczuciach wprost, a wtedy tylko opisac w pamietniku. A tzw. zrodla prywatne
    bardzo zle poddaja sie statystykom.
    Nie mamy pewnosci czy gdyby zrobic w XVIII wieku np ankiete wg nowoczesnych
    wzorcow to nie okazaloby sie, ze kobiety sa bardziej sfrustrowane i
    nieszczesliwe niz obecnie.

    PS Nawet w Raju kobieta nie byla do konca usatysfakcjonowana, a skoro jej geny
    nosimy to dziwic sie, za nam sie na ziemi nie podoba? ;)
  • 13.11.06, 00:11
    Być może, choć nie jestem do końca przekonana, bo w dawnych, według naszych
    standardów trudniejszych czasach, ludzie byli bardziej wierzący i pogodzeni ze
    swoim przeznaczeniem. Dziś coraz więcej osób nie ma perspektywy raju po
    śmierci, więc chce go przeżyć na ziemi i trudno im się pogodzić z tym, że to
    niemożliwe.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 13.11.06, 01:03
    Jakos mi to z czytanych pamietnikow nie wynika. I nowozytnych i
    dwudziestowiecznych. Rozpacz, bol, wscieklosc, wszelka gama negatywnych uczuc.

    A co do sily ich wiary - jedno pytanie: a kupcy i bankierzy to co?

    I wiem ze niektorzy zmieniali testament na lozu smierci. Ale niektorzy i dopiero
    na lozu smierci wczesniej robiac niezla kase. Pytanie wciaz aktualne.
  • 11.11.06, 12:11
    "Oczywiście, że kobieta może podjąć taką decyzję, ale uważam, że jest ona w
    pewnym sensie porażką - ucieczką przed wyzwaniem, któremu nie umie się
    sprostać"

    najwazniejsze, ze dajesz kobiecie prawo do decyzji. szkoda, ze panstwo tego nie
    robi. jak to sie stalo, ze przez kilkadziesiat lat mozna bylo usuwac ciaze,
    nikt tego nie nazywal "morderstwem" - a aborcją, i nagle, w latach 1989,90
    prawica i kosciol to zmienily. glosowaniem poslow, ktorzy dzis zarabiaja ok
    20tys zlotych odebrano prawo do aborcji ludziom, ktorzy nie maja za co utrzymac
    swoich dzieci. zabiegi byly czyms normalnym przez kilkadziesiat lat. czesc
    kobiet miala aborcje i nikt ich nie potepial. w 90 roku uslyszalam w tv wrzaski
    w sejmie, wyjasniono mi ze chodzi o aborcje(wyjasniono, bo mialam 8 lat) pare
    lat pozniej katechetka plakala przed nasza klasa ze dyrektor zabronil jej
    puszczania w szkole uczniom "niemego krzyku"(komentarz mojej matki - "i bardzo
    dobrze"), rozne oazy i uczniowe szkol katolickich zaczeli organizowac marsze "w
    obronie zycia", MEN zatwierdzil podrecznik, w ktorym płod mówi, mysli, opowiada
    o swojej rodzinie...ta paranoja, ktora mamy dzisiaj, nie powstala nagle.
    jezeli przeciwnicy aborcji chca byc konsekwentni, to powinni ROBIC cos,zeby
    ulatwiono ludziom dostep do antykoncepcji. po pierwsze rodzinom biednym,
    wielodzietnym, po drugie nastolatkom.
  • 11.11.06, 17:30
    Nie możesz tego pamiętać, ale Kościół występował przeciw aborcji na długo przed
    rokiem 1989, tylko nie miał wtedy głosu w publicznej debacie. Inna sprawa, że
    gdy już go miał, zabrał się do tego w najgorszy możliwy sposób, bo w państwie
    świeckim Kościół nie może naciskać na tworzenie aktów prawnych.
    Akcje "uświadamiające" typu projekcje "Niemego krzyku" dla dzieci czy
    prowokacyjne pogrzeby nienarodzonych też uważam za skandaliczne, nie wspomnę
    już o słynnej antyaborcyjnej akcji bilboardowej w Łodzi. Nie da się też
    pogodzić zakazu aborcji z zakazem "sztucznej" antykoncepcji, więc Kościół tylko
    niepotrzebnie podważa swój autorytet.
    Nie wiem, o jakim podręczniku piszesz. Skojarzyło mi się z moją ulubioną
    książeczką Willy'ego Breinholsta "Jak zdrowo i cało przyszedłem na świat", choć
    nie sądzę, że to właśnie ta. To akurat moim zdaniem właściwa droga
    uświadamiania dzieci i kształtowania myślenia "pro-life", choć mało popularna.
    Najprościej z jednej strony rzucić hasła "pro-choice", a z drugiej "Niemy
    krzyk" - przynajmniej jest o co się kłócić.

    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 18:34
    Willy'ego Breinholsta "Jak zdrowo i cało przyszedłem na świat",

    Moim zdaniem - ohydna. W moim domu jest "na indeksie". Nie wyobrażam sobie
    uświadamiania dziewczynki za pomoca tej pozycji. Nikomu nie polecam. Jeżeli
    posługując się tą książczyną udało ci się rozsądnie wychować córki (a z innych
    forów wnioskuję , że tak) to chyba masz zdolności magiczne.
  • 11.11.06, 23:04
    Dziękuję za uznanie, choć dopiero za 10-15 lat będę mogła stwierdzić, czy
    rzeczywiście dobrze wychowałam swoje córki. Nie wiem, co Cię tak brzydzi w
    omawianej książce - czytałam ją i oglądałam ze starszymi dziewczynkami (miały
    wtedy 2,5 i 4 latka), gdy byłam w dość zaawansowanej trzeciej ciąży - tak jakoś
    spontanicznie to wyszło. Rzetelnie je uświadomiłam w połowie podstawówki -
    chyba nie sądzisz, że poprzestałam na tamtej przedszkolnej lekturze. W ogóle
    tak mimochodem przekazywałam im swój pozytywny stosunek do macierzyństwa - co z
    tym zrobią w swoim dorosłym życiu, dopiero się okaże. Przyznaję, że chciałabym
    za te 10 lat zostać babcią, ale jeśli wybiorą inaczej, nie będę się wtrącać.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 23:14
    to moze maly cytacik:
    "Wiem tylko, że gdyby któraś z moich
    nastoletnich - uswiadomionych i wyedukowanych - córek puściła się na imprezie i
    zaszła w ciążę, nie pozwoliłabym jej na aborcję" - echtom
    tak apropos niewtrącania się. ale to zacznie obowiazywac po 18stce?
  • 11.11.06, 23:37
    Przecież wyraźnie napisałam, że nie będę się wtrącać do wyborów, jakich
    dokonają w d o r o s ł y m życiu - możemy przyjąć umowną granicę 18 lat, choć
    byłoby sensownie przesunąć ją o rok czy dwa, gdy ukończą szkołę średnią i
    zdecydują, czy chcą się dalej kształcić, czy podjąć pracę. A jeśli wcześniej
    zechcą być "dorosłe", no to niech będą z wszelkimi ewentualnymi konsekwencjami.
    Gdyby, odpukać, którejś z nich przytrafiło się nieszczęście typu gwałt,
    pozwoliłabym jej podjąć samej decyzję.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 18:37
    ja wcale nie twierdze, ze mamy albo niemy krzyk albo pro choice. obok niemego
    krzyku stoja wlasnie 'ksiazeczki edukacyjne' - nie wypowiadam sie o twojej, bo
    na oczy jej nie widzialam i to prawdop. nie jest ta o ktorej wczesniej mowilam.
    o takiej ksiazce pisze agnieszka graff w 'swiecie bez kobiet" ksiazeczke wydal
    WSiP, chyba polski autor, jest przeznaczona podstawowki lub gimnazjum(nie mam
    przy sobie graff, nie moge sprawdzic:( A.Graff cytuje fragmenty, w ktorych plod
    MOWI w 1szej osobie rzeczy typu: "mam juz 3 centymetry, rosne sobie pod
    serduszkim mamusi"
    sorry, ale gdybym miala dziecko w podstawowce i ono zapytalo o 3 centymetrowy
    plod - to odpowiedzialabym, zgodnie z prawda, ze "dzidzius" jeszcze nic nie
    czuje, wiec tym bardziej nie mysli i nie gada. takie "milusie" podreczniki dla
    dzieci sa zabojcze, bo w tym wieku bierze sie wszytsko DOSLOWNIE. nie
    chcialabym, zeby moje 10letnie dziecko uczylo sie w szkole, ze 3 centymetrowy
    plod czuje, mysli, mowi. to jest indoltrynacja, nie edukacja. ja w 7 klasie
    podstawowki uczylam sie o rozwoju plodu, o calym procesie od zaplodnienia do
    porodu. byla mowa o tworzeniu endo i ektodermy, o 12tym tygodniu - cewie
    nerwowej, zalazkach ukladu nerwowego. pamietam, ze bylo to dla nas jak
    najlepsze science-fiction - a jednoczesnie rzetelna naukowa wiedza. nikt nam
    nie wkladal do glow "ze fasolka pod sercem mamusi czuje sie dobrze i w ogole,
    przesyla nam buziaki" w ten sposob to mozna uczyc o rozwoju dwulatka, a nie
    plodu: "mam 2 lata i mowie papu. czyli zaczynam myslec"
  • 11.11.06, 22:47
    Więcej luzu - to baśnie też mamy skasować, bo nie przedstawiają rzetelnej
    naukowej wiedzy o świecie, tylko jakieś bzdety o smokach i gadających wilkach?
    Te straszne "indoktrynujące" książeczki są raczej dla maluchów, nie 10-latków,
    i ich celem jest rozwijanie wyobraźni i wrażliwości, a nie suchy wykład
    naukowy. Rozumiem, że dla Ciebie najlepszy sposób na powiedzenie dziecku, skąd
    się wzięło, to wykład o ekto i endodermie, poprzedzony rozrysowaniem narządów
    płciowych i opisaniem techniki zapłodnienia. Masz rację, miłość to taki
    indoktrynacyjny wymysł oszołomów.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 23:08
    basnie, bajki rozwijanie jezyka i wyobrazni to domena lekcji jezyka polskiego.
    ksiazeczka, wg ktorej plod to gadajaca fasolka pod sercem mamusi jest do
    nauczania biologii/przyrody, budowy i natury organizmow.
    jezeli zaproponuje ci wiecej luzu w nauce matematyki? moze, poniewaz to tylko
    dzieci, nie traktujmy nauki dodawania tak powaznie? czemu by nie uczyc ze 2 +
    5= zielony hamburger na przyklad? wiecej luzu, racja!
  • 11.11.06, 23:16
    No właśnie, w nauczaniu przedszkolnym matematyka jest traktowana zabawowo -
    dzieci dodają i odejmują kolorowe patyczki, a nie abstrakcyjne liczby. Może coś
    źle zrozumiałam, ale wydawało mi się, że piszesz o podręczniku do wychowania do
    życia w rodzinie (albo seksualnego), nie biologii. Jeżeli gadająca fasolka
    pojawia się w podręczniku dla starszej podstawówki czy gimnazjum, to
    rzeczywiście porażka, jeżeli dla małych dzieci - bardzo fajny pomysł.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 11.11.06, 23:19
    Jasne, ze takie ksiazeczki musza mowic prostym jezykiem. Ale o ile dobrze
    pamietam te, ktora dostalam (dawno temu bylo, wiec moge sie mylic), to bylo to
    wytlumaczone baaardzo prosto, ale bez zmyslania. Dwumiesieczny plod nie mowi.
    Dwumiesieczne dziecko rowniez.
    W "mojej" wytlumaczono, ze rodzice sie w specjalny sposob przytulaja, tatus daje
    mamusi taki malutki kawalek siebie (bodajze nasionko), mamusia dolacza drugi
    kawalek i z tych dwoch kawalkow w specjalnym miejscu w brzuchu mamusi rozwija
    sie dziecko. Dziecko nie od razu jest takie jak to ktore wychodzi z brzuszka,
    dlatego ciaza tyle czasu trwa zeby moglo sie przygotowac do zycia. Byl
    uproszoczny rysunek przekrojowy brzucha kobiety i chyba rozwoju plodu.


    Milosc to chyba cos innego niz rozwoj plodu w macicy? Czy moze ja jestem jakos
    zle uswiadomiona?
  • 15.11.06, 14:28
    podrecznik, w ktorym płod mówi, mysli, opowiada
    >
    > o swojej rodzinie...

    a kiedy płód zaczyna być człowiekiem wg Ciebie? z sekundy na sekundę? z dnia na
    dzień?
  • 11.11.06, 13:25
    jeśli ma się trudne warunki materialne to przecież jest inna droga niż zabicie
    dziecka (czy tez płodu jak wolą inni) mozna na przykład poprosić rodzinę o
    pomoc w utzymaniu dziecka czy też zrzec się praw rodzicielskich i oddać je do
    adopcji. Ale przecież to dopiero byłby wstyd, co powiedzą inni!!! (a o aborcji
    może nikt sie nie dowie)
    Taki noworodek z uregulowaną sytuacją prawną szybko znajdzie nowych rodziców,
    bo jest wiele par które nie mogą mieć dziecka, a bardzo tego pragną. Tylko
    proszę nie piszcie, że takie dziecko może potem spotkać nie wiadomo co, np.
    przemoc, bo to może sie zdarzyc zawsze. Czy lepsze jest zabicie przez własną
    matką?
    Od kiedy jestem matką (dziecko nieplanowane, a jego urodzenie było najlepszym
    zdarzenie w moim zyciu) w każdym nienarodzonym dziecku widzę swoje. M
    oże własnie dlatego jestem przeciwniczką aborcji z powodów "socjalnych".
    Pozdrawiam gorąco wszytskie matki, które nie wiedzą czy urodzić. Może wizyta w
    ośrodku adopcyjnym pomoże Wam podjąć decyzję?
  • 11.11.06, 13:32
    jeśli ma się trudne warunki materialne to przecież jest inna droga niż zabicie
    > dziecka (czy tez płodu jak wolą inni) mozna na przykład poprosić rodzinę o
    > pomoc w utzymaniu dziecka czy też zrzec się praw rodzicielskich i oddać je do
    > adopcji

    Jesli ma się trudne warunki materialne to zazwyczaj rodzina ma równei trudne
    warunki materialne i raczej nei bedzie ci pomagać przez 18 lat , bo ma też
    swoje dzieci, a dziecka nie oddaje się do adopcji - da hoc - najpierw czeka cię
    ciąza, poród i połóg, co w doskonałej większości równa się w Polsce koniec
    pracy. Amen.
  • 11.11.06, 13:36
    Ja od kiedy jestem matką w swoim dziecku widzę swoje - nie w każdym, a już
    napewno nie w embrionach usuniętych czy poronionych. Kogoś, kto porównałby moją
    córkę do zygoty i próbował mi udowodnić, że to to samo zabiłabym - śmiechem.
  • 11.11.06, 14:44
    "Od kiedy jestem matką (dziecko nieplanowane, a jego urodzenie było najlepszym
    zdarzenie w moim zyciu) w każdym nienarodzonym dziecku widzę swoje"

    moze zacznij w kazdym NARODZONYM, ZYJACYM dziecku jakiw widzisz na ulicy, o
    jakim slyszysz w wiadomosciach, widziec SWOJE dziecko. to juz mniej rozowe,
    troche trudniejsze. moze troche konsekwencji z tą troską o parotygodniowy plod?
    prawie w calej europie(powtazam to 50ty raz?) kobieta ma prawo decyzji czy chce
    przerwac ciaze do 10 tygodnia. ja, opowiadajac sie za prawem do aborcji tez
    mysle o jak najwczesniejszym okresie(aborcje ze wzgledow socjalnych) i aborcji
    w dowolnym momencie(ze wzgledow zagrozenia zycia matki/zdrowia) wracajac do
    rodzenia, zrzekania sie praw i natychmiastowej adopcji - czy rzeczywiscie
    przebiega to tak gladko? moze pamietacie, podobny pomysl miala dziennikarka
    gazety, Dominika Wielowieyska - kobiety mialyby donaszac niechciane ciaze,
    rodzic dzieci i oddawac do adopcji, ale najpierw trzeba zmienic prawo
    adopcyjne - czyli dzisiaj nie jest to jeszcze takie proste. a sam pomysl - no
    coz. czyni z kobiety inkubator. odbiera sie kobiecie decyzje, czy chce ona aby
    rozwijalo sie zycie. zabrania jej sie powiedziec "ja nie chce/nie moge miec
    dziecka i nie zgadzam sie na urodzenie dziecka komus. po prostu nie chce
    sprowadzac na swiat nowego czlowieka". czy kobieta, ktora stwierdza ze jest w
    ciazy(pierwsze dni, tygodnie) ma prawo powiedziec "nie chce sprowadzac na swiat
    nowego czlowieka"? moim zdaniem ma prawo. jezeli dla kogos zygota to
    pelnoprawny czlowiek, moze on dzialania tej kobiety nazywac morderstwem,
    zabojstwem. bo to jest zycie. ale uwazam, ze czlowiek (kobieta i mezczyzna) ma
    prawo do podjecia takiej decyzji. mamy dzisiaj - czy od zawsze? - taki bezmiar
    ludzkiej krzywdy - dzieci i doroslych, ze placz nad CZYJĄŚ (nie wlasną!)
    usunietą ciążą jest czyms kompletnie niezrozumialym
  • 11.11.06, 18:50
    ech, Kadanka, to jest mówienie do muru. Najlepiej zgodzić się na najbardziej
    absurdalne decyzje polityków i "obrończynie życia" będą zadowolone. Wczoraj
    przeczytałam wypowiedź Sobeckiej. Mówiła o tym, że prezerwatywy są szkodliwe dla
    zdrowia, bo przecież "latex niszczy ręce lekarzom, więc chyba wrażliwsze części
    ciala tez". Poczułam się jak na planie kiepskiej komedii. Tak sobie
    "wspomniałam" tę "perełkę", bo tutaj co i rusz takie "perełki" a la Sobecka.
    Poczytalam sobie wczoraj blog Wierzejskiego. Pod jego pomysłem - aborcja w
    ŻADNYM przypadku - znalazlam około 1000 nazwisk.
  • 11.11.06, 21:29
    to co mnie najbardziej dziwi, to stawianie sprawy "aborcja jako antykoncepcja" i
    przypisywanie zwolenniczkom lagodniejszego prawa opinii, ze aborcja jest
    najlepszym wyjsciem.

    Wydawalo mi sie, ze osoby, ktore chca zlagodzenia prawa antyaborcyjnego, mowia o
    sobie pro-choice. I ze choice ma zapadac na kilku etapach:
    -swiadome podjecie zycia seksualnego
    -swiadomy wybor SKUTECZNEJ metody zabezpieczania sie
    -swiadomy wybor "chce(my) urodzic dziecko"
    -swiadomy wybor "chce(my) wychowac dziecko"

    Wydawalo mi sie rowniez, ze ta postawa zaklada, ze skoro wybor ma byc swiadomy,
    to nalezy:
    -edukowac mlodziez, przedstawiajac UCZCIWIE, zgodnie z najnowsza wiedza medyczna
    rozne aspekty seksualnosci czlowieka, a takze wady i zalety roznych metod
    antykoncepcyjnych
    -ulatwic korzystanie ze srodkow antykoncepcyjnych, takze przez ich
    DOFINANSOWYWANIE (wiem, ze to zgroza dla niektorych)
    -zalegalizowac aborcje, ale stworzyc kompleksowa pomoc. Zeby kobieta ktora chce
    usunac ciaze, mogla spotkac sie z psychologiem, ktory omowi z nia wszelkie
    aspekty sytuacji, ew. przedstawi alternatywy.
    -zmienic przepisy prawne celem ulatwienia adopcji, w szczegolnosci adopcji ze
    wskazaniem. Edukowac spoleczenstwo, zeby nie traktowalo kobiet oddajacych dzieci
    do adopcji jak szmaty. Pamietacie reportaz z DF o kobiecie ktora zaszla w 5
    bodajze ciaze, gdy starsze dzieci byly nastoletnie? Jaki jad sie lal na jej
    temat! Mi sie marza zgola osrodki, do ktorych dziewczyna, ktora zdecyduje sie
    donosic ciaze, bedzie mogla wyjechac i nie narazac sie na ostracyzm srodowiska.
    Ale to ostatnie to juz zupelne marzenie. Ale czy ktokolwiek logicznie myslacy ma
    cos przeciwko ktoremus z tych punktow? Wiadomo, ze aborcja jest bardzo zlym
    wyjsciem, ale jakims wyjsciem jest, i to kobieta (oraz ewentualnie jej partner,
    jesli jest sprawa zainteresowany) powinna podjac decyzje, ktore z tych wyjsc
    wybierze. Nikt nie powinien decydowac za nia.


    Swoja droga marzy mi sie podrecznik o wychowaniu seksualnym, ktory opinie
    kosciolow (tak, nie kosciola, ale kosciolow, wszystkich legalnych w Polsce
    wyznan, ktore chcialyby wziac udzial w opracowaniu takiego podrecznika) mialby w
    oddzielnej ramce na koncu rozdzialu, a w samym rozdziale przedstawialby
    wylacznie wiedze medyczno-biologiczna takimze jezykiem.


    PS co do ryzyka wpadki: w totolotka ludzie przeciez wygrywaja. niektorzy nawet
    szostke trafiaja dwa razy. O ile dobrze pamietam szansa na trafienie w totka
    jest jak 1 : 14 000 000, szansa na "trafienie" przy pigulkach jak 1 : 1000, moze
    1:10 000. W dodatku wydaje mi sie, ze ludzie czesciej uprawiaja seks niz graja w
    totka. Prosze wiec zaniechac bzdurnej argumentacji "zajscie w ciazy przy
    stosowaniu antykoncepcji jest w zasadzie niemozliwe." Ta sytuacja dotyka w
    Polsce tysiecy osob.
  • 12.11.06, 00:47
    Aborcja w Polsce?? Głośne o niej mówienie?? Przyznanie się do niej?? W jaki
    sposób, kiedy w mieście wojewódzkim jest problem ze zdobyciem Postinoru (
    www.ithink.pl/artykuly/spoleczenstwo/seks/o-etyce-lekarskiej-
    zrozpaczonej-kobiecie-i-8222-antykoncepcji-po-8221/ )?? No, już nie mówiąc o
    jakimkolwiek PRAWIE kobiety, do czegokolwiek. Bohaterka artykułu z "Obcasów"
    martwi się, że kiedyś córka jej powie, że Polska to ch*** kraj. Kiedyś... co
    my - kobiety mamy mówić dziś, jeśli nie to??
  • 12.11.06, 00:47
    Aborcja w Polsce?? Głośne o niej mówienie?? Przyznanie się do niej?? W jaki
    sposób, kiedy w mieście wojewódzkim jest problem ze zdobyciem Postinoru (
    www.ithink.pl/artykuly/spoleczenstwo/seks/o-etyce-lekarskiej-
    zrozpaczonej-kobiecie-i-8222-antykoncepcji-po-8221/ )?? No, już nie mówiąc o
    jakimkolwiek PRAWIE kobiety, do czegokolwiek. Bohaterka artykułu z "Obcasów"
    martwi się, że kiedyś córka jej powie, że Polska to ch*** kraj. Kiedyś... co
    my - kobiety mamy mówić dziś, jeśli nie to??
  • 12.11.06, 19:44
    czy matka dziecka ma prawo je zabić tylko dlatego, że jest jego matką???
    Jeżeli nie chce się nim opiekować, to może je oddać do adopcji i już nigdy go
    nie zobaczy. W czym problem???
  • 12.11.06, 22:44
    Po nicku zgaduje ze jestes facetem,mam dla ciebie jedna rade-nie wypowiadaj sie
    na tematy o ktorych nie masz zielonego pojecia a swoje durne poglady zachowaj
    dla siebie.Nie zadne dziecko tylko embrion,bo usuwa sie embriony,rzadko plody a
    na pewno nie dzieci.Nie widze powodu dla ktorego matka mialaby skazywac dziecko
    na zycie ze swiadomoscia bycia odrzuconym,na lata,byc moze, w domach
    dziecka,szczegolnie gdy dziecko jest niepelnosprawne.
    Aborcja jest decyzja podjeta przez kobiete i to ona bedzie z tym zyla do konca
    zycia,z wyrzutami sumienia albo bez.Nic nam(a raczej wam) do tego.Urodzenie
    niechcianego dziecka i oddanie go do adopcji to juz skazywanie na ciezki los
    drugiej istoty ludzkiej.Nie moze byc tak ze ciaza bedzie kara dla kobiety a
    skutki tej kary bedzie tez ponosic niewinna osoba.Czasem trzeba wybrac mniejsze
    zlo bo swiat nie jest czarno-bialy jak sie niektorym wydaje.
    Zreszta,zakazana czy dozwolona,aborcja istniala,istnieje i bedzie istniec-
    lekarze w prywatnych gabinetach robia ciezka kase na tych politycznych
    przepychankach i kompromisowych ustawach.Osobiscie znam 3 kobiety ktore w
    ostatnich latach usunely ciaze i kazda z nas na pewno jakas zna,ale oficjalnie
    wszystko jest cacy.Niech zyje hipokryzja!
  • 13.11.06, 08:07
    Zgadzam się z Tobą, że świat nie jest czarno-biały i aborcja bywa mniejszym
    złem. Nie wypowiedziałam się dotąd na temat samej ustawy - na pewno nie chcę
    jej zaostrzenia, natomiast liberalizacja budzi we mnie mieszane uczucia. Jeżeli
    dojdzie do referendum, być może zagłosuję na tak. To, co mnie przeraża, to
    zimny, bezduszny język, jakim przemawiają zwolennicy wyboru. Zygota, zarodek,
    embrion czy jak go tam nazywają to nie materiał na człowieka, tylko jakiś
    nowotworowy zlepek komórek, który najprościej usunąć, ale jeśli kobieta ma taki
    kaprys, może go sobie w brzuchu hodować - pod warunkiem, że nie przeszkadza w
    realizacji ważniejszych życiowych celów.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 13.11.06, 09:22
    Poczytaj fora dla przyszlych matek. Owszem sa takie co mowia o kruszynkach,
    fasolkach i skarbach, ale sa i takie ktore mowia o alienach, obcych, onych. Co
    wcale nie oznacza, ze beda gorszymi matkami czy mniej dbaja o swoje ciaze.
    Akurat tego nie rozumiem, czemu uzywanie jezyka biologicznego wzbudza takie
    emocje - jesli o penisie pisze sie penis, o pochwie pochwa, to o plodzie
    powinno sie pisac plod. Inna sprawa jak to sie nazwa w sferze prywatnej, ale
    chyba nie napiszesz na forum o siusiaczku swojego meza?
  • 13.11.06, 21:10
    takich jak ja jest wiele osób a żyjemy w systemie demokratycznym. Dlatego
    możesz sobie myśleć co chcesz, mówić co chcesz nawet skakać i krzyczeć a i tak
    Cię przegłosujemy :)
    pozostaje Ci być ukrytą mniejszością a jeśli dokonasz mordu, to my, większość
    Cię osądzimy według naszego prawa, z którym się nie zgadzasz...

    life is brytal and full of zasadzkas
  • 14.11.06, 20:55
    Hehe,to ty sobie mozesz mowic co zechcesz-mieszkam za granica gdzie prawo do
    aborcji istnieje od 30 lat i ja tez z niego skorzystalam,i co mi zrobisz?:p
    Poza tym nie wiem skad czerpiesz informacje ze jestes w wiekszosci,ja nie
    jestem tego taka pewna.
    Szkoda mi Polek ktorych pozbawia sie ich fundamentalnych praw,to wszystko.
  • 15.11.06, 20:45
    ... a w Polsce aborcja to mord, bo tak uważają Polacy. A co do większości, to
    czysta dedukcja. Mamy demokrację 17 lat i fakt, że nie zalegalizowano aborcji w
    takiej formie, jak chcą feministki świadczy o... większości, która jest przeciw.
  • 16.11.06, 13:46
    cyklista, nie bylo nigdy referendum w sprawie aborcji. takze tak naprawde nie
    wiadomo, co mysli o tym cale spoleczenstwo. gdyby np. nie bylo referendum w
    sprawie wejscia do Unii, gdyby o wejsciu zadecydowalo glosowanie w sejmie(tak
    jak zadecydowalo o aborcji), to moglibysmy w tej Unii dzis nie byc, bo lpr,
    samoobrona, niezrzeszeni i inni przeglosowaliby "NIE"
    dopoki w polsce nie odbedzie sie referendum w sprawie aborcji, dotąd nie
    mozemy mowic, ze obecne prawo jest wyborem wiekszosci. jest wyborem wiekszosci
    POSLOW, a nie SPOLECZENSTWA
  • 13.11.06, 06:16
    A jedynie kretyn nazwac moze aborcje morderstwem. Bo zostal wymozdzony przez swych duszpasterzy i
    nie jest w stanie doswiadczyc empatowania z kobieta (dziewczyna). W zamian reaguje na wskazania
    grzechomierza.
    Deklarowanie zwiazkow uczuciowych z zygota spelnia tu funkcje zastepcza dla empatowania z kobieta.
    Milosnik zygot nie zdaje sobie jednak sprawy, ze empatowanie z zygota jest jedynie deklaratywne. W
    rzeczywistosci jest jednak psychopata kompletnie niewrazliwym na cierpienia kobiety. Takim go
    uksztaltowano.
  • 13.11.06, 10:31
    co to znaczy "eMpatować"?
  • 13.11.06, 15:27
    malgozab napisała:

    > co to znaczy "eMpatować"?

    Ponizej Kadanka okreslila empatie jako wspolodczuwanie (odpisze Ci pozniej Kadanko, OK?)
    Od siebie dodam, ze jest to wspolodczuwanie polaczone z (przynajmniej) proba wejscia w czyjes
    polozenie, wskoczenia w czyjes buty - wlasnie w celu odczuwania tego samego. Troche to maslo maslane
    ale nic na to nie poradze :)
  • 13.11.06, 10:43
    benek - stworzyles nowe slowo:D kto wie, moze niedlugo rzeczywiscie wejdzie do
    slownika. tylko, ze duzo ludzi w tym kraju nie ma nawet pojecia, co to jest
    empatia, a co dopoero, zeby ja czuli:] moze lepiej uzywajmy
    slownikowego "współodczuwac":) forum zaraz dobije do 300. oczywiscie caly czas
    wyklocaja sie ze spoba te same kilkadziesiat osob. ale moze da sie na to
    spojrzec jako referendum w probowce? jesli tak, to wyniki niewesole.
    zadziwiajaco duzo KOBIET nie przejawia zadnej zdolnosci/checi do
    wspolodczuwania z tymi, ktore - z roznych wzgledow muszą/chcą usunąć ciążę.
    ktos gdzies domagal sie "wiecej tolerancji" dla pogladow pro life - tak jakby
    nie byly one jedynymi obowiazujacymi w tym kraju:DD echtom przyznala, ze w
    referendum moglaby zaglosowac na tak - tyle ze tego referendum nie bedzie - od
    17 lat srodowiska kobiece domagaly sie referendum i nic. a nawet jakby udalo
    sie przeforsowac przeprowadzenie referendum, to mogloby sie okazac, ze
    wiekszosc pelnoletnich osob w tym kraju przedklada dobro "zycia poczetego" nad
    dobro kobiety i tych dzieci, ktore juz ma
  • 14.11.06, 02:57
    Wydaje mi sie Kadanko, ze to nie ja bylem pierwszy - moze na tym forum. Pierwszy raz spotkalem sie z
    nim jakies 7 lat temu - na innym forum. Uznalem, ze jest intrygujace i dlatego uzywam :)

    Nie wiem na ktora strone wypadloby referendum ale wiem, ze nalezy robic swoje. Mowic i mowic
    indoktrynowanym matolkom, ze zygota to nie czlowiek tak samo jak jajko to nie kura. Jak i o tym -
    skoro juz zapewniaja o wlasnych emocjach - ze czlowiek jest wtedy gdy o tym zdecydujemy my, Ty i ja.
    On moze zaistniec na dlugo przed randka spermy z owum - w naszej swiadomosci. Szczegolnie gdy go
    bardzo pragniemy. A jesli, z powodow roznych, uznasz ze Twoje ciaza nie bynajmniej
    blogoslawienstwem lecz przeklenstwem to doprawdy pojac nie moge sadyzmu dewianta zmuszajacego
    Ciebie do donoszenia tej przekletej ciazy. Bo zbrodnia jest zmuszanie kobiety do noszenia niechcianej
    ciazy - a zwlaszcza gdy powstala ona w wyniku przemocy. Oni postepuja przeciwko wlasnemu Bogu.

    Wczoraj nie mialem zbyt duzo czasu gdy wspomnialem o psychopatach wychowywanych przez kk. Jesli
    masz watpliwosci to przypomnij sobie przypadek gdanski (dziewczynka popelnila samobojstwo po
    gwalcie dokonanym na niej w szkole). Otoz swiadkowie tego wydarzenia, bez watpienia absolwenci
    ktoregos tam stopnia wtajemniczenia katechetycznego, najprawdopodobniej palaszowali sobie kanapki
    i slodycze, gdy tak beznamietnie przygladali sie gwalconej kolezance.
    Gdyby wczesniej podobny obrazek zakodowany zostal w ich glowkach przez katechete i okreslony
    grzechem smiertelnym, dajmy na to, to bez watpienia rzucilaby sie klasa w celu uratowania... gwalcicieli
    przed pojsciem do piekla. Ci mlodzi ludzie zostali wyprani z uczuciowosci. Pozbawiono ich zdolnosci
    empatowania. W miejsce wspolczuwalnosci zafundowano im grzechomierz, ktorego wskazania maja
    spowodowac konkretne reakcje.
    To dlatego, z powodu braku uczuc wyzszych tak ochoczo deklaruja ludzie wielka milosc do zygoty. Bo
    wypadaja lepiej w oczach innych, i wlasnych. Prawie nikt, wlacznie z nimi, nie wpadnie na pomysl, ze to
    sa po prostu Zombie - psychopaci "wspolczujacy" na komende. Na wskazania grzechomierza.

  • 14.11.06, 08:35
    To, żę napisałam jaką szkołę kończyłam nie ma nic do rzeczy. Chciałam po prostu
    napisać, że u mnie tak było, takie mam doświadczenia. Nie ynacyz to też, że
    aktorki robią to częściej. Za nikogo nie decydowałam, nie chcę i nie muszę.
    Ale to nie znaczy,że nie mam swojego zdania. Uważam, że aborcja jest złem,
    gwałtem zarówno na dziecku, jak i na matce. Uważam, że nie powinno się ułatwiać
    tego, co i tak jest łatw, bo przecież spędzenie płodu jest dziś łatwiejsze niż
    kiedykolwiek. Zresztą odbywa się to nie gdzieś w piwnicy, tylko często w
    renomowanych gabinetach.
    Odrębnym tematem jest edukacja seksualna młodzieży, ale też pokazanie
    dziewczynom i chłopcom tego, że seks to nie zabawa.
    Kolejny problem.
    Dlaczego nie mówi się o syndromie poaborcyjnym. Kobiet, które czują ulgę jest
    niewiele. Większość z nich to jednak istoty wrażliwe, dla których aborcja to
    dramat moralny.
    Poza tym nie zawsze sama kobieta jest winna. Niekiedy bardziej winne są te
    koleżanki psiapsiułki, które namawiają (niektryz mwi wspieraj), chopak, matka,
    ciotka itd.
  • 14.11.06, 09:14
    Kobiet , które czują ulgę po zabiegu jest dużo - te, które podejmują decyzję
    świadomie. Oczywiście, poczytanie absurdów typu - twoja zygotka czuje i już cię
    kocha, może syndrom i depresję wywołać.

    Niektóre kobiety po zabiegu z pewnością cierpią i uważają , że podjęły złą decyzję.

    Niektóre kobiety cierpią po urodzeniu dziecka. Zostawiają je w śmietniku,
    odwracają głowę, gdy "tatuś" bije niemowlę, na polecenie męża wynoszą do beczki,
    itp itd. To jest, jak rozumiem, odpowiednie wyjście? Czy naprawdę trzeba się
    łudzić, że każda kobieta kocha każdą "fasolkę pod swoim serduszkiem"? Że gdy nie
    pozwoli jej się wybrać - pokocha z przymusu, wychowa z przymusu?

    A poza tym - dużo lepiej jest móć powiedzieć wyczekanemu dziecku - urodziłam cię
    z miłości , bo chciałam. Bez poczucia, że urodziło się , bo się nie mogło
    inaczej; urodziło się, bo ktoś inny zadecydował.

    My, wykształcone dziewuchy (wykształciuchy?) z dużych miast , z pieniążkami na
    prywatnego gina, pigułki, spirale, Postinor , mamy taki przywilej - nasze dzieci
    są chciane. A inne nie zasłużyły, do cholery?????
  • 14.11.06, 20:45
    Daj spokoj, zeby ona mogla cos z tego zrozumiec nalezaloby skierowac ja, jak i
    inne ofiary koscielnego oglupiania, na solidne pranie mozgu.
    Starasz sei tlumaczyc jak osobie myslacej, tymczasem ona nie przeskoczy
    programu warunkujacego ktory ma zakodowany w glowce.

    Czy sadzisz, ze w innym przypadku ludzie ci nie byliby w stanie zrozumiec
    potwornosci w zmuszaniu kobiety do rodzenia niechcianych dzieci?
  • 14.11.06, 21:09
    Typowa hipokrytka z ciebie-kazdy wie ze mozna bez problemu( za to za kase)
    usunac ciaze ale udawajmy ze wierzymy w oficjalne statystyki na poziomie 100
    aborcji rocznie.
    Ci sami ludzie wrzeszczacy przeciw prawu do aborcji chca rowniez utrudnic
    dostep do oswiaty seksualnej i antykoncepcji,to jest chore.
    Usunelam ciaze bo tak postanowilam ja przy wsparciu narzeczonego,minely ponad 2
    lata a wyrzutow sumienia ani syndromu poaborcyjnego nie ma,poczulam wtedy
    wlasnie ulge i uwazam ze postapilam wtedy wlasciwie.Jest nas wiecej niz
    myslisz,np. z ostatniej chwili kolezanka-studentka ktora zaszla w ciaze biorac
    pigulki-miala pecha po prostu,zabezpieczala sie bo absolutnie nie moze i nie
    chce miec teraz dziecka-i nie bedzie go miala.Na szczescie mieszkamy w kraju
    gdzie prawa kobiet sie szanuje.
  • 14.11.06, 22:38
    Z ciekawostek: mnostwo moich znajomych obojga plci jest w zwiazkach mieszanych.
    Ciekawe jest to dlaczego, nikt nie wybiera jako kraju na najblizszych kilka lat
    Polski. Wybieraja ojczyzne drugiej osoby albo trzeci kraj (przy czym nie zawsze
    sa to "stare" kraje unijne.) "Polska? Moze jak dzieci podrosna, ale teraz to nie
    mialoby sensu." Dzieci zaplanowane sa za 2-6 lat.
    Mowimy o elicie intelektualnej, ludziach ktorzy nie tylko ze swientymi wynikami
    studiuja na najlepszych polskich uczelniach, ale i bez problemow dokanczaja
    studia za granica. O dobrej pracy w wyuczonym zawodzie nie wspominam....

    Macie pomysly, dlaczego nie Polska?
  • 14.11.06, 22:54
    Syndrom poaborcyjny nie musi wystąpić od razu. Czasem dotyka kobiety dopiero w
    lub po okresie menopauzalnym, czasem kiedy nie mogą zajść w ciąże lub wiąze się
    ze wzmożoną depresją poporodową. W fachowej literaturze jest sporo opracowań
    dot. tego tematu. Proponuję poszukać, jeśli kogoś to interesuje.
    Poza tym ile kobiet i aborcji, tyle odczuć.
    Ostatecznie to było Twoje dziecko, bo przecież pozbywałś się dziecka. Każda
    kobieta, która chce usunąć ciążę myśli i spodziewa się dziecka, bo przecież nie
    kury, czy czegoś innego, zatem mowienie o embrionach, czy zygotach to wyrażenia
    medyczne. W głowie każdej kobiety jest myśl o dziecku i to dziecka a nie
    embrionu chce się pozbyć.
    Nie życzę Ci syndromu poaborcyjnego. Nie mam też negatywnych uczuć względem
    Ciebie. Ale wiem, że starałabym namówić Cię na urodzenie Twojego dziecka.
    Znajome, dwie studentki, które urodziły po dziś dzień mi dziękują, choć uwież
    mi nie jest im łatwo. Żałują, że związały się z niewłaściwymi mężczyznami, były
    naiwne i wielu innych rzeczy, ale nie tego, żę urodziły.
  • 15.11.06, 00:53
    "PLEBANIA"? "m jak milosc"? "pierwsza milosc"? "radio romans"? "magda
    m"? "trędowata" "adam i ewa"? (przepraszam jesli wymieniam nieaktualne, ale sie
    slabo orientuje) pytam, bo jezyk jej powyzszej przemowy jest jak wypowiedz
    kingusi z "m jak milosc"

    "Daj spokoj, zeby ona mogla cos z tego zrozumiec nalezaloby skierowac ja, jak i
    inne ofiary koscielnego oglupiania, na solidne pranie mozgu.
    Starasz sei tlumaczyc jak osobie myslacej, tymczasem ona nie przeskoczy
    programu warunkujacego ktory ma zakodowany w glowce.

    Czy sadzisz, ze w innym przypadku ludzie ci nie byliby w stanie zrozumiec
    potwornosci w zmuszaniu kobiety do rodzenia niechcianych dzieci?"

    - benek, kopiuje twoj post w calosci, bo nic dodac, nic ujac. mozna sie tylko
    pod nim podpisac:) powala swoją trafnością i idealnie podsumowuje te 300-
    postową dyskusje. mozna by go wydrukowac i rozlepiac na miescie:)
  • 15.11.06, 03:32
    Kadanko, ona gra w koscielnym serialu "O skromnych syrenkach z fontanny", znanym takze jako serial
    o zabach zkropielnicy.

    Wytresowana jest jak nalezy, bo oni doglebnie przekonani sa, ze indoktrynacja MUSI pozostawic
    przynajmniej slady w postaci wyrzutkow na sumieniu. To ta struna jest tu bezlitosnie szarpana. Po
    prawdzie wyglada to nastepujaco: im jestes glupsza tym glupsza jestes. Kler doskonale wie o tym i nie
    ustaje w zabiegach o coraz to wieksze oglupienie - ktorego nigdy nie za wiele.

    Wiele kobiet zdaje sobie sprawe ze szybkie pozbycie sie zygoty to znacznie mniejsza tragedia od
    usuniecia wyrostka _ takze niechcianego. Bo i jest to zabieg kosmetyczny w dzisiejszych czasach.

    W artykule rzucono kilka zdan o histori antyaborcyjnego ustawodawstwa. Pominiete zostaly trzy
    elementy:
    1) rola oszusta Zolla, ktory wywiodl nowe prawo z konstytucji ktorej jeszcze nie bylo,

    2)rola niezwykle agresywnej, chamskiej, i bezpardonowej nagonki w wykonaniu kleru i wscieklych
    koscielnych bab, oraz

    3) rola czerwonych ktorzy w trosce o wlasne glowy i portfele kupczyli czym tylko kler zazyczyl sobie.

    To prawo to owoc lancucha koscielnych oszustw, nikczemnosci, i terroryzmu. No ale czego dobrego
    mozna spodziewac sie po seksualnych dewiantach.

    Hej, dziekuje za dobre slowo :) Szalenie mila z Ciebie osoba.
  • 15.11.06, 13:02
    A co wy tacy agresywni(benek231,kadanka, czasem malgozab )uzywajcie jezyka
    bardziej wyposrodkowanego jak turzyca, bo robi sie antykoscielna agitka a nie
    rzeczowa dyskusja .Czy przyjemnie bylby wam gdybm mowiac waszym jezykiem pisala
    o hedonistycznych przedstawicielach kultury konsumcjonizmu , szerzacych ruje i
    porobstwo na prawo i lewo ,w imie tego ,ze tylko poza KK jest szczescie i
    oragazm na wieki wiekow enter.Tak to wyglada jesli symetrycznie to
    odwrocic .Podziwiam turzyce ,sir vimes za merytoryczne podejescie do tematu , a
    u was neoficka piana w kacikach az sie zbiera. Sa rozne stopnie
    wrazliwosci ,rozne doswiadczenia zyciowe.A tak stajecie sie drugim biegunem
    panow cyklisty wzr1 .Jak mowi stare ezoteryczne przyslowie "miara wychlenia w
    prawo jest miara wychylenia w lewo".
  • 15.11.06, 13:32
    Oto wyznanie ateistki z Czech ,kto jej wypral mozg???
    "1. Eva Pavlova, 45 lat ("normalnie"), wykształcenie średnie, księgowa, córka
    weterynarza i dyplomowanej pielęgniarki, mężatka. Matka zwierzyła się jej, że
    miała dwie aborcje, na Evę pozwoliła sobie, dopiero gdy dostali mieszkanie.
    Zapamiętała, że mieli w domu "Vademecum lekarza ateisty". Eva zaszła w ciążę
    dokładnie wtedy kiedy mama (22 lata i też w okolicach Nowego Roku), nie chciała
    wtedy dziecka, ale nigdy by nie usunęła. - I nie ma to nic wspólnego z żadną
    wiarą, bo nie wierzę w duszę. Tylko nie zniosłabym myśli, że życie, które jest
    we mnie, zostało zamordowane - mówi. Przy okazji mówi, że liczba aborcji w
    Czechach spadła przez dziesięć lat o 80 procent. Bo upowszechniły się środki
    antykoncepcyjne. Kiedy jej mała Aniczka spytała, patrząc na krzyż, co to za pan
    tu wisi, powiedziała jej, że tak jak w zamkach mieszkają królewny, tak w
    kościołach mieszka Pan Jezus. I że to jest taka bajka. Niektórzy dorośli w nią
    wierzą. - Szczerze mówiąc - wyznaje Eva - dorosłemu też inaczej bym nie umiała
    wyjaśnić."

  • 15.11.06, 16:51
    Nikt. W Czechach aborcja lub jej nie robienie jest prywatną sprawą
    zainteresowanej tym osoby. Uwaza, ze to zabójstwo - nigdy tego nei zrobi,
    uwaza, ze nei - zrobi . I to wszystko. A to wszystko wynika z jednej
    podstawowej rzeczy - to jest czyjaś prywatna sprawa, nie sprawa narodu,
    polityków, koscioła, ruchów obrony zycia itp.

    Pry-wa-tna.

    A w Polsce wycierają sobie tą prywatna sparwą usta - politycy wszystkich opcji
    i cały kler katolicki. Nie ma pojecia prywatna sprawa , bo nikt kobiety o to
    nei pyta - ona jest tylko pionkiem w rozgrywce o wartosci takie czy owakie
    (rodzinne,tradycyjne, katolickie, narodowe, polskie), mozna jej spokojnie
    odciąć głowę - bo dla debaty o aborcji politycy potzrebuja z kobiety tylko
    częsci od pępka w dół. Nic więcej.

    I to nas własnei różni od Czechów, którzy w równie prosty sposób , dawno temu
    poradzili sobie z lustracja . U nas zarówno aborcja ,jak i lustracja ciągnie
    się jak kal przylepiony do buta od ponad 15 lat.

    A trzeba zdać sobie sprawę i najwyzszy czas, ze nei zyjemy jako wspólnota, ale
    jako jednostka . To, ze tylu tę wspólnotęopuszcza i schrzania na Zachód
    pokazuje, ze jednak coś w tej wspólnocie nie gra. ani Czesi, ani słowacy nei
    wyjezdzają w takim tempie jak młodzi Polacy. to warto pzremysleć - Polska zyje
    do tyłu.

    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 15.11.06, 20:55
    W pełni się z Tobą zgadzam. Jeżeli Kościół Katolicki w Polsce boi się że jego
    wyznawcy przerywają ciąże to niech weźmie się w garść i zajmnie się umacnianiem
    w nich wiary. Niech pilnuje Swoje owieczki. Od tego są kościły.
    Póki co w Polsce są też ateiści i innowiercy a im Kościół Katolicki nie ma prawa
    mówić jak mają żyć. A argument że mają sobie znaleźć inną ojczyznę zachacza o
    rasizm i totalną nietolerancję.
  • 16.11.06, 18:09
    Skoro jest prywatna, to za własną kasę. Jeśli ma być za publiczną, to przestaje
    być prywatna.
  • 15.11.06, 23:11
    w tym kraju odmawia sie wykonania aborcji kobietom, ktorym urodzenie dziecka
    grozi utrata zycia/zdrowia. lpr chce zaostrzenia ustawy, pis mu przyklaskuje.
    halo! taki mamy stan faktyczny na dzis. a ty, nett, masz pretensje, ze uzywam
    agresywnego jezyka wobec ludzi, ktorzy chca, aby ten stan zostal utrzymany..
  • 15.11.06, 11:44
    Otoz moja droga mylisz sie i to bardzo-gdy bylam w niechcianej ciazy nawet
    przez mysl mi nie przeszlo nazwac zygote dzieckiem,wrecz przeciwnie,bylo to dla
    mnie cos obcego,czego chialam sie natychmiast pozbyc.Moze Cie to szokuje ale
    takie sa czesto odczucia kobiet w niechcianych(podkreslam) ciazach-nie zadne
    kruszynki,dzidziusie i fasolki a raczej cos w rodzaju nowotworu ktory nalezy
    usunac.Znam kilka kobiet ktore aborcji dokonaly i prawie wszystkie mialy
    podobne odczucia.
    Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
    glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
    oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I zadna
    ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej.
  • 15.11.06, 12:41
    Ja w chcianej ciąży też nie nazywałam embriona - złotkiem czy dzidziusiem, już
    prędzej "obcym pasażerem nostromo", wydruk z USG mnie nie wzruszał. Embrion to
    embrion, płód to płód.
    Zresztą, dla mnie chciana ciąża to coś jak seks - bardziej się dzieje w głowie
    niż w innych narządach.
    A - i nie czułam się "mamą" od zapłodnienia, tylko kobietą ciężarną.
    Każda ma swoją historię.
  • 16.11.06, 12:44
    "Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
    > glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
    > oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I
    zadna
    > ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej."
    Sorki ,ale mi sie to skojarzyly z nazizem i obozami , jesli mam zabic Zyda to
    najlepiej myslec o nim jak o szczurze , jak o pasozycie , bo jesli nazwe go
    czlowiekiem rownym mi ,to coz jakos tak trudniej bedzie wzbudzic w sobie
    nienawisc..Zaraz sie oburzycie ,ale gdy czytalam ten kawalek taka mi sie
    analogia nasunela. Do dzis nie rozumiem jak mogli stac na rampie i ten
    przesuwajacy sie korowod kierowac albo do pieca ,albo do pracy .No coz musieli
    zabic w sobie ludzkie uczucia ,empatie. Pogubilam sie w tym wszystkim ,
    naplywaja takie tez skojrzenia jak wyzej ,ale i zal mi zgwalconych , ciezko
    chorych brzemiennych ..Gdzies wczesniej doczytalam ,ze w Czechach o 80%
    zmniejszylo sie usuwanie ciaz w stosunku do lat komunistycznych rzadow, to co
    robily matki, corki juz inaczej postrzegaja i w tym jest nadzieja.
  • 16.11.06, 13:49
    j a k mozesz porownywac usuniecie parotygodniowej ciazy do zgladzenia 6
    milionow kobiet, mezczyzn, dzieci narodowosci zydowskiej. Jak?
  • 16.11.06, 13:58
    Tu byl relatywizm w postrzeganiu zycia i w przypadku zaglady tez, przeciez
    wiesz ,ze w Niemczech nazywano Zydow pasozytami , a tu ktos nazwal tak samo
    plod. Ktos napisal ,ze 3 miesieczny embrion to jest wielkosci brzoskwini i
    usuwajaca nie widzi problemu ,bo sobie wizualizuje fasolke.Tam ktos z kolei
    pisze ,ze na cywilizowanym zachodzie do 10 tygodnia mozna usnac , bo potem to
    juz jest rozwijajacy sie uklad nerwowy. Ja pisze ,ze sie pogubilam , chyba
    tylko turzyca bylaby zdolna to usystematyzowac..
  • 16.11.06, 14:19
    Miało być o aborcji jest o plemnikach.
    Kadanka w swoim zacietrzewieniu nawet tam, gdzie powinno być słowo adopcja
    wstawia aborcja. Czasem bezwiedna pomyłka nas zdradza.
    Poza tym, to wiadomo ze szkoły, życie ludzkie zaczyna się w momencie zetknięcia
    się komórki jajowej, która żyje tylko 24 godziny, z plemnikiem.
    Pytałam katolików o te prezerwatywy. Powiedziano mi, że ma to ścisły związek z
    nauką kościoła. Jest to pewien sposób życia. Dla mnie to trudne, muszę się
    doedukować. Wiem, że nie wszyscy katolicy potrafią tak żyć dlatego nie
    przystępują do komunii, bo antykoncepcja jest grzechem.
    Następne. Wprawdzie nie było referendum, ale posłowie zostali wybrani drogą
    wyborów i są na czas swojej kadencji przedstawicielami większości, która je
    wybrała. Trzeba było inaczej głosować, albo przeczekać. Można też pikietować,
    albo pisać artykuły, tak jak pani Dzido. Można też wyjść zsiebie i wrócić po
    nowych wyborach. To można zawsze.
    Co do biednych i szykanowanych kobiet, które chcą robić karierę. Ja znajduję
    się po drugiej stronie, bo kariery robić nie chciałam. Ileż to się nasłucham od
    moich koleżanek, z doktoratami, których poza nimi i promotorami prawie nikt nie
    czyta, że marnuję sobie życie. a te wyedukowane położne, które przy czwartym
    porodzie pytały, czy nie wyszłam z buszu (rzecz nie działa się w Polsce).
  • 16.11.06, 20:03
    "Kadanka w swoim zacietrzewieniu nawet tam, gdzie powinno być słowo adopcja
    wstawia aborcja."
    prosze cie o podanie konkretnego cytatu z mojej wypowiedzi, wktorej znalazlas
    wymiennosc "aborcja-adopcja"
  • 16.11.06, 22:43
    Proszę, oto cytat z Twojego postu
    powinnosci donoszenia ciazy, urodzenia i
    oddania do aborcji. ale jezeli ja nie chce stwarzac zycia? jezeli mam moznosc
  • 17.11.06, 10:15
    dzieki:) zatem juz widac, ze jest to zwykle PRZEJEZYCZENIE. z kontekstu tej
    wypowiedzi i wszystkich moich innych widac chyba, ze nie uzywam tych slow
    zamiennie i ze widze miedzy nimi roznice:D
    a tak powazniej - czepianie sie przejezyczen jest troche dziecinne. rownie
    dobrze mozna szukac literowek w wypowiedziach, czy nei popzrestawailam literek.
    tylko ze wytykanie takich bledow(podobnie jak przejezyczenia aborcja-adopcja)
    nie wnosi do calego sporu NIC.
  • 18.11.06, 00:06
    Postaram sie usystematyzowac, jak ktos sie nie zgadza, to moze przedstawic
    wlasna systematyke.
    Chcialabym zwrocic uwage, ze ta dyskusja jak wiekszosc na ten temat zjezdza w
    kierunku demagogii i argumentow ad personas.


    na jednym biegunie mamy osoby, ktore nazywaja sie pro-lifersami. Precyzjniej
    nalezaloby ich nazwac pro-child's-lifersami albo antyaborcjonistami. Niektorzy
    nazywaja ich opcja praw dzungli lub tez opcja praw twardej natury. Jest to
    opcja, ktora sprzeciwa sie aborcji a priori i nie znajduje zadnych sytuacji, w
    ktorych aborcja bylaby dopuszczalna. Stad moje zastrzezenia czy nalezy nazywac
    ich pro-life skoro sa sklonni zlozyc zycie kobiety za (potencjalne) zycie
    dziecka. Zazwyczaj wywieraja swoimi pogladami wplyw na zycie i smierc innych
    (dziewczyna zmarla na przetoke jelitowa). Pozostanie przy tych pogladach w
    sytuacji bezposrednio dotyczacej jest tak rzadkie, ze jest uwazane za dowod
    swietosci - dobrym przykladem jest wloska lekarka Gianna Beretta Molla. Opcja
    pro-life mimo ze odwoluje sie czesto (ale nie zawsze) do nauki chrzescijanskiej
    nie wykazuje sie milosierdziem i wspolczuciem dla cierpienia fizycznego i
    psychicznego. Osoby te zazwyczaj poza zakazem aborcji nie oferuja zadnego
    spojnego programu rozwiazania problemu.

    Dalej nastepuje caly przekroj pozycji nieco zlagodzonych az do pelnej
    wolnoamrykanki.

    Opcja ktore dozwala na aborcje w przypadku zagrozenia zycia i zdrowia kobiety. W
    przeciwienstwie do najbardziej radykalnej opcji nie wpycha przynajmniej ludzi na
    oltarze. Zastanawiam sie na ile kryje sie w tym pragmatyzm, ze kobieta, ktora
    nie moze byc w ciazy w danej chwili ze wzgledu na np chorobe, prawdopobnie po
    wyleczeniu zdecyduje sie na dziecko, co daje nam szanse na co najmniej dwa zycia
    (moze sie zdecydowac na wiecej dzieci) zamiast niepewnego jednego. Ta opcja
    rowniez pomija kwestie cierpien psychicznych i fizycznych. Mozliwe cierpienia
    psychiczne to bol po stracie ciezko chorego dziecka krotko po jego narodzinach,
    ew. kwestia nauczenia sie milosci do dziecka bedacego owocem gwaltu. Fizyczne to
    oczywiscie bol porodowy, ew. problemy ciazowe, w sytuacji, gdy umiera chore
    dziecko, bol dziecka.

    Mozliwe sa jeszcze teoretycznie opcje w ktorych uznaje sie za jedyny powod do
    aborcji chorobe dziecka lub dziecko z przestepstwa, ale nie spotkalam sie z
    nimi. Zazwyczaj wystepuja tylko w polaczeniu z dozwoleniem aborcji z powodu
    zagrozenia zycia/zdrowia matki. Czyli prawo obowiazujace obecnie w Polsce. O tym
    ze prawo to w Polsce nie jest przestrzegane i to w obydwu kierunkach tj. zarowno
    odbywa sie niedostateczna ilosc aborcji dozwolonych - "klauzula sumienia" - jak
    i kwitnie podziemie aborcyjne napisano juz "tony papieru, tony analiz."

    Kolejnym krokiem jest uwzglednienie we wskazaniach do aborcji szeroko pojetego
    dobra zdrowia kobiety. Takie prawo obowiazuje w niektorych panstwach
    europejskich. Jesli pod uwage bierze sie rowniez zdrowie psychiczne kobiety, to
    jest to bliskie dalej opisanej postawy "aborcji na zadanie."

    Nastepnym krokiem jest uwzglednienie warunkow bytowych.

    Przedostatnim krokiem jest opcja, ktora jest nazywana zwolennikami aborcji,
    ktorej wpiera sie uwazanie aborcji za kolejny srodek antykoncepcyjny. Jest
    rowniez nazywana opcja "aborcji na zyczenie". Blad o tyle, ze te okreslenia
    odnosza sie do nastepnej grupy. Ta grupa nazywajaca sie sama pro-choice uznaje,
    ze czlowiek, istota obdarzona wolna wola, powinna swiadomie podejmowac decyzje.
    Swiadomosc powinna wystepowac na kilku etapach:
    -swiadomego wyboru metody antykoncepcyjnej
    -swiadomego podjecia wspolzycia seksualnego
    -swiadomego podjecia decyzji "chce(my) urodzic to dziecko"
    -swiadomego podjecia decyzji "chce(my) wychowac to dziecko"
    klamry w dwoch ostatnich punktach maja podkreslic, ze dziecko pochodzi od obojga
    rodzicow i to oni wspolnie powinni podjac decyzje na temat przyszlosci dziecka.
    Jesli ojciec rezygnuje z przyslugujacego mu prawa ceduje autmatycznie prwo
    pelnej decyzji na matke. Poza osobami, ktore te cztery punkty dotycza nikt
    takich decyzji nie powinien podejmowac. Jedyne co moze zrobic to ulatwic pewne
    decyzje. Przede wszystkim przez RZETELNA edukacje. Poza tym przez latwy dostep
    do srodkow antykoncepcyjnych, wrecz do pelnej refundacji jesli danej pary nie
    stac na zabezpieczanie sie lub uwaza sie, ze nie powinna z jakichs wzgledow miec
    dzieci (i tu uwaga co do pijaczek sprzedajacych spirale: precikow wycietych spod
    skory sprzedac sie nie da.) Jesli chodzi o trzeci punkt: osrodki opieki
    ginekologicznej z psychologami, w ktorych w razie czego mozna uzyskac pelna
    pomoc: przy decyzji o narodzinach ew. wsparcie psychologa, nawet do konca ciazy,
    przy odwrotnej dobrze przeprowadzony mozliwie nieinwazyjny zabieg i rowniez
    wsparcie psychologa. Jesli w takim miejscu przyjmowalby rowniez raz w tygodniu
    np. prawnik to moglby od swojej strony przedstawic kwestie adopcji. Adopcja jest
    tematem na oddzielne wypracowanie, ale obecne intrumenty prawne sa
    niesatysfakcjonujace. Punkt czwarty: sensowne wsparcie rodziny (wielo)dzietnej.
    Haslowo: zle prawo pracy i jej wysokie koszty, brak ulg podatkowych dla rodzin
    dzietnych, brak mozliwosci spedzenia ze swoim dzieckiem wiekszej ilosci czasu,
    kiepski poziom szkol i brak inwestycji w nauke ogolnie. O takim luksusie jak
    kindergeld nie wspominam.
    Wiekszosc zwolennikow tej opcji jest zdania, ze aborcja jest zla i nalezy
    stworzyc taka sytuacje, w ktorej mimo braku zakazu aborcji prawie nie bedzie.
    Grupie tej zdarza sie rowniez krytykowac obecna ustawe za to ze jest martwym
    prawem. Prywatnym zdaniem turzycy martwe prawo jest gorsze niz brak prawa, bo
    uczy pogardy dla prawa w ogole, co po cwiczeniach zaborczych i komunistycznych
    nie jest wskazane.


    Na koniec mamy grupe wolnejamerykanki, ktora wyobraza sobie prawo do aborcji
    mniej wiecej tak jak PRLowskie, uwaza aborcje za standardowa metode
    antykoncepcji, nie widzi w niej nic zlego, moze poza niewygoda. Szkoda ze te
    grupe baaaardzo odlegla w pogladach od poprzedniej wiekszosc przeciwnikow z nia
    utozsamia.



    Sama turzyca planuje byc matka wielodzietna, aborcji poza wypadkami wymienionymi
    w ustawie (a i to niekoniecznie w przypadku choroby dziecka) nie przewiduje.
    Miala tez to szczescie, ze zostala przez swoich rodzicow dosc dokladnie
    uswiadomiona, ale miala i ma rowniez zupelna pewnosc, ze nawet gdyby kiedys
    przyszla z pozytywnym testem ciazowym (a nawet ,o zgorzo! nie znajac tatusia, bo
    sie upila, co akurat niemozliwe, bo sie nie upija, ale gdyby...) to nie byloby
    zadnej afery, bo wiadomo, ze nie wszyscy kuzyni urodzili sie 9 miesiecy po
    slubie, a niektorym zgola udalo sie w ogole nie miec tatusia. Ta postawa
    praktykowana w rodzinie turzycy od pokolen daje pozytywne efekty, zaoszczedzajac
    m.in. samobojstw "pohanbionych panien" i dajac pewnosc, ze na rodzine w kazdej
    sytuacji mozna liczyc. Ale widocznie "koszmarny pragmatyzm" (okreslenie jednego
    z wykladowcow turzycy, ktora niedowierzajaca zanegowala wplyw pewnych idei na
    zycie ludzi wskazujac materialne podloze decyzji) jest dziedziczny.
  • 18.11.06, 01:23
    Pierwszy raz słyszę, że cesarskie cięcie było zakazane. Ale nie wykluczam
    takiej opcji, bo onegdaj cesarka wiązała się z bardzo wysoką śmiertelnościa
    kobiet.
  • 18.11.06, 12:32
    oj bylo. Jedyny przypadek kiedy bylo dozwolone, to sytuacja w ktorej, wiadomo
    bylo, ze kobiety juz nic nie uratuje i mozna tylko sprobowac uratowac dziecko.
    Ale i tak patrzono niechetnie.
    Zreszta nic dziwnego, bo stara przysiega hipokratesa zakazywala lekarzowi
    nacinania tkanek, a w sredniowieczu chirurdzy to byly jednostki baaardzo
    podejrzane, w jednym cechu z balwierzami, czasem nawet gorzej, bo laczono ten
    zawod z funkcja kata. Osobnicy za ktorych zaden uczciwy mieszczanin (kupiec np)
    nie wydalby corki. Juz lepiej ja do klasztoru oddac.


    Co zreszta moim zdaniem jest milym dowodem na obalenie zasady "my nie powinnismy
    tak robic, bo przez wieki to bylo zakazane."
  • 18.11.06, 04:37
    turzyca napisała:
    "Na koniec mamy grupe wolnejamerykanki, ktora wyobraza sobie prawo do aborcji
    mniej wiecej tak jak PRLowskie, uwaza aborcje za standardowa metode
    antykoncepcji, nie widzi w niej nic zlego, moze poza niewygoda. Szkoda ze te
    grupe baaaardzo odlegla w pogladach od poprzedniej wiekszosc przeciwnikow z nia
    utozsamia."

    Z przyjemnoscia przeczytalem Twoja wypowiedz. Rozumiem, ze jestes zwolenniczka filozofii w mysl
    ktorej dorosli decyduja o sobie sami. Jednoczesnie jestes zdania, ze wyborow nalezy dokonywac w
    rozsadnych granicach. Wydaje mi sie, ze nie mielibysmy powodow do klotni.

    Fragment ktory pozwolilem sobie przytoczyc wydaje mi sie jednak (dosc czestym, by nie powiedziec
    nagminnym) nieporozumieniem. Otoz takiej grupy nie ma!
    Nikt! nie uwaza aborcji jako antykoncepcji. Juz koncepcyjnie postawiony jest Twoj argument na glowie,
    jako ze gdyby aborcja miala byc antykoncepcja to nie byloby aborcji :) (cos jak z podroza w czasie i
    zabiciem wlasnego prapradziadka).
    W zyciu, a troche juz zyje sobie, nie slyszalem o przypadku pary ktora zdecydowala sie wlasnie na seks
    do oporu, z mysla o aborcji za 3 miesiace, gdyz nie dysponowala srodkami antykoncepcyjnymi. Mowisz
    wiec o sytuacji nierealnej i skrajnie groteskowej, czyli - to nie moze byc argument w dyskusji.

    Moze pozniej pogdybam sobie wiecej, ale na teraz podpowiem Ci (oraz pozostalym) jedynie co
    nastepuje: "aborcja" to jedynie termin generalizujacy i obejmujacy konkretne zjawisko, na ktore
    skladaja sie miliony jednostkowych przypadkow - to termin abstrakcyjny. Kazdy z tych przypadkow to
    konkretny czlowiek, ktory przez swa istote przynajmniej zasluguje na to by nie byc obejmowanym
    'urawnilawka'. Jako czlowiekowi nalezy mu sie by jego unikalny przypadek kazdorazowo rozwazany byl
    jako unikalny przypadek.
    Inne podejscie sprowadza sie do np. rozmawiania z klasa robotnicza, kiedy dziecko nawet wie, ze nie
    rozmawia sie z klasa a z poszczegolnymi ludzmi.

    Z powyzszego wynika, ze tak jak ludzi traktowali czerwoni tak traktowanie kontynuuja czarni: jak
    bydlo.


  • 16.11.06, 14:32
    służy układ nerwowy? Do czucia. Np czucia bólu. Jeżeli ktoś stawia granicę
    terminacji płodu na 10 tygodniu chodzi mu o to by embrion nie czuł ewentualnego
    bólu. Jasne?

    A o 3- miesięcznym płodzie jako fasolce pisał ktoś anty - to jest właśnie
    manipulacja i ty kontynuujesz z zachwytem.
  • 16.11.06, 15:05
    kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,62305,2491684.html 13 tydzien ,koniec 1
    trymestru , poczytaj ,zajrzalam sobie skad o tej brzoskwince bylo wziete...
    Temat jest trudny a i owszem , jakie tu maniupulacje widzisz?? Ja po 11-12
    tygodniu nie widze juz za bardzo fasolki , zlepku komorek ..
  • 16.11.06, 17:37
    Maleńki człowieczek o wadze dorodnej rzodkiewki...

    Zbyt żałosne by komentować - a poza tym, nie uważam pisemek dla matek za
    meedyczne autorytety.
  • 16.11.06, 18:13
    Fakty sa zbyt zalosne, portal gazeta oklamuje mlode matki , ktore zerkaja tam
    zeby zobaczyc jak sie zycie w nich rozwija? To wg ciebie asienka, co to w
    trzecim miesiacu usnela i mysli sobie to maly pryszcz jest taka nowoczesna ?
    Sama pisalas ,ze po 10 tygodniu jest juz system nerwowy , wiec jak i co ,bo nie
    trybie? Trzesiesz sie czy jajko zjesc ,a takie info zlewasz ,bo ktos nie uzyl
    zimnej ,fachowej terminologii?
  • 16.11.06, 19:19
    To nie są fakty tylko bzdety, nacechowane emocjonalnie w sposób
    słodko-pierdzący. Jak chcesz się czegoś dowiedzieć idż na akademię medyczną z
    profesorami pogadać.
    Swoją drogą, kobiety, które kierują się gazetkami typu dziecko, rodzice itd to
    chyba mają baaardzo pod górkę do biblioteki. Smutne to i tyle.
    Myślę teraz także o "poradach" dotyczących dbania o prawidłowy przebieg ciązy.
    No i kwiatki typu- żelki są super zdrowe dla dzieci.
    Nie zlewam faktów ale zaprawdę sformułowanie "maleńki człowieczek" to nie fakty.
    Rzeczywiście preferuję medyczną terminologię i zadbałam o to, by moją ciążę
    prowadził zimny i fachowy profesor a nie jakiś smutas szczebiocący o kochających
    mamusię zygotkach.
  • 16.11.06, 21:16
    Oki oki , czego oczy nie widza tego sercu nie zal. Tym sie roznimy .No nie
    powinno sie zmuszac kobiety do kontynuowania niechcianej ciazy , no ale idac
    tym tokiem , poslugujac sie Twoja logika przymusy, rownie nieetyczne bedzie
    zachecanie kobiety czy mezczyzny do wychowywania swoich dzieci po urodzeniu
    (choc poczatkowo marzyli o potomstwu), skoro oni tego teraz juz nie chca, bo za
    duze koszty, bo nie potrafia, bo tesciowa, bo leci fajny film. Cierpienie albo
    wysilek fizyczny nie sa wyznacznikiem przy podejmowaniu tak powaznej decyzji
    jak wprowadzenie aborcji- nauka jeszcze nie wie od jakiego momentu mowimy o
    istocie ludzkiej. A Twoja teoria przymuszania jest tylko lzawa wymowka przed
    odpowiedzialnoscia czlowieka rozumnego za swoje czyny. Porownujac ciezka
    sytuacje kobiety do zycia prawie kazdego czlowieka (ktory zmaga sie ciagle z
    codziennoscia i jej problemami, czekaja na niego ciosy i porazki) mam
    wnioskowac ,ze istota zycia jest nieetyczna ,bo Bol stanowi przymus kazdego z
    nas (lepiej: Bol jest przymiotem kazdego czlowieka)? Mam sie teraz domagac
    ograniczenia tego cierpienia? W jaki sposob? Czy to jest sprawiedliwe ,ze zycia
    nas doswiadcza? Z Twojego punktu widzenia wnioskuje ze nie. Tyle tylko ze my
    nie mamy czasu na wymowki, musimy szukac laickiego systemu wartosci, kiedy Bog
    juz dawno umarl. A zycie jest taka wartoscia. Dlatego tam gdzie istnieja
    watpliwosci, chociazby najmniejesze (no chyba ze umiesz mi naukowo udowodnic
    moment, w ktorym "zlepek komorek" staje sie czlowiekiem; jesli nie, no lepiej
    nie brac na siebie odpowiedzialnosci za smierc innej istoty) trzeba wybrac na
    korzysc zycia, po inaczej podcinamy galaz ,na ktorej siedzimy.
  • 16.11.06, 21:34
    nie wzielam jednego pod uwage ,ze zawsze bylas zdrowa piekna i mloda ; bol ,
    choroba czy starosc z jej ograniczeniami to czysta abstrakcja .Moze stawiasz na
    to ,ze trzeba tepic cierpienie, ale ono sie czai na plazy jako tsunami , w
    gorach jako lawina, na drodze jako pijany wspoluzytkownik. Zeby bylo jasne ,
    nie jestem oredownikiem cierpienia ,ale "Nowy ,wspanialy swiat" tez mi sie nie
    podoba.
  • 16.11.06, 22:33
    Strasznie się zaperzasz i sama sobie przeczysz. Poniżej piszesz, że ja nie
    rozumiem cierpienia i zawsze byłam zdrowa , piękna i młoda... A akurat nasza
    dyskusja zaczęła się od tego, że TY KWESTIONOWAŁAŚ cierpienie sprowadzając ją do
    jakichś wymyślonych dziewczyn na imprezie, które dobra opatrzność powinna (twoim
    i tylko twoim zdaniem) pokarać ciążą.
    Co do czego oczy nie widzą - ta sama sytuacja. To ty nie widzisz ofiar gwałtu,
    nielatek wywalanych z domu przez "świętobliwych" rodziców itd itp.
    No i last, but not least. Ja , w przeciwieństwie do ciebie, jestem matką córki,
    mam za sobą zagrożoną ciążę z konfliktu krwi ALE I Z MIŁOŚCI. Nie musiałam
    przekonywać się do urodzenia córki za pomocą pierdół o kochających fasolkach.
    Chciałam ją urodzić na długo zanim zaszłam w ciążę.
    Tak się złożyło, że kolejnych dzieci mieć prawie na 100% nie mogę - i cudnie ,
    bo bardzo nie chcę. Osobiście i antykoncepcja i aborcja właściwie może mi latać
    , bo mnie nie dotyczy.
    Ale dotyczy innych kobiet, nieobdarzonych aż tak jak ja łaskami bogini. Dotyczy
    też mojej córki - i córek innych kobiet.
    Chciałabyś patrzeć na rosnący brzuszek córki, "wykonany" przez gwałciciela? No
    cóż, cierpienie jest przecież tak niezbędne kobietom w życiu, prawda?
  • 16.11.06, 22:58
    oj droga moja cos ci sie osoby pomieszaly ,do antykoncepcji czy tabletek dzien
    po nic nie mam. Co do gwaltow przeciez pisalam ,ze dopuszczam przerwanie, co do
    zagrozenia zycia tez(te slynne ok 10 tygodni , zanim sie nie wyksztalci system
    nerwowy).Co do opisow glupich zachowan , to tak sie zachowywalo jakies moje 30
    % kolezanek , to sa teraz nauczycielki , dzienikarki ,zadne tam hoze dziewoje z
    IQ ponizej 70 , dlatego sie dziwilam ich podejsciu do antykoncepcji i opor moj
    wywolywalo ,ze jedna z nich uwazas sie za feministke. Ja jestem matka chcianego
    syna , tez z zagrozonej ciazy, wiecej dzieci nie bede miec ,bo na Madonne sie
    nie kreuje, a zegar tyka. Jestem tylko przeciw uwznioslaniu aborcji , to jest
    akt desperacji a nie jakby to chcialy niektore antykoncepcja . Jestem za
    wyborem ostatecznie , bo na sile komus sie systemu wartosci nie zmieni ,ale nie
    jestem za gloryfikacja przerywania ciazy , bo tak bedzie mi wygodniej , nie
    tedy droga.
  • 17.11.06, 10:03
    Obejrzyj drzewko, złotko. I przeczytaj koniecznie swoje posty.

    Nie gloryfikuję ciąży - tylko macierzyństwo; to nie jest dla wszystkich, to nie
    jest kara za brzydkie sprawki w klubowym kibelku itd itp.

  • 17.11.06, 12:04
    "Kobiety zgwalcone czy stojace przed dylematem moje
    zycie czy zycie zarodka rozumiem, ale wygodnickie paniusie bez antykoncepcji
    nie" - to byl moj 3 chyba glos na tym forum ...
    Oj nie pierwszy raz dyskutujemy i widze ,ze jednak odwracasz kota ogonem , od
    samego poczatku pisalama ,ze nie akceptuje skrobanek na zyczenie, ale
    dopuszczam w przypadku ciezkich doswiadczen zyciowych.Jesli uwazasza,ze w
    przypadku wygodnickich i spolegliwych(wobec swych partnerow) panius to jest
    wyjscie , to sie nie dogadamy ,bo to wlasnie jest gloryfiacja aborcji a nie
    swiadomego macierzynstwa. Podkreslalam ,ze roznimy sie kuriozalnie wrecz
    doswiadczeniem zyciowym , spotykamy rozne postawy , wiec jak slepi starcy
    dotykamy slonia i kazdy widzi ,ze ten slon dla kazdego jest innym
    zwierzeciem .Ja jescze i tak jestem elastyczna ,ale ty sie okopalas na swojej
    pozycji.
  • 17.11.06, 10:27
    "Jestem tylko przeciw uwznioslaniu aborcji "
    KTO uwzniosla aborcje? rozejrzyj sie - w Polsce ten zabieg jest NIELEGALNY.
    wykonają ci go - albo i nie - jak cie ktos zgwalcil/ jestes powaznie chora/
    dziecko ma wady genetyczne.
    sa lekarze - i nie wiemy, jak wielu ich jest - ktorzy majac wszystkie dane po
    temu, zeby wykonac aborcje, odmawiaja pacjentce. Alicja Tysiac i jej sprawa to
    pewnie wierzcholek gory lodowej. Rozejrzyj sie, gdzie jestes! Gdybysmy zyly w
    kraju z aborcją na zyczenie, legalną, ktorą każda z nas moglaby wykonac - nasze
    wypowiedzi mozna by nazwac "usprawiedliwianiem aborcji"(bo uwznioslanie to
    grube przerysowanie). w tym momencie i tych realiach, jakie mamy w Polsce,
    glosy za aborcją to nie "uwznioslanie" a walka. beznadziejna proba stawiania
    oporu. kogo na to stac, wyjedzie na slowacje, do austrii, niemiec i zrobi
    zabieg bez problemu i bez lamania prawa, ku wscieklosci dobrego_cyklisty
    zapewne. bo nasze chore prawo jest tylko prawem tego kraju, na szczescie. mozna
    wyjechac. ale jak ktos ma dwojke, nie ma pracy, ma ciezka wade wzroku i wlasnie
    dowiaduje sie, ze jest w ciazy z trzecim, to nie wyjedzie.
  • 16.11.06, 14:29
    czy innych bzdetów tego typu.
  • 16.11.06, 14:40
    "Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
    > glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
    > oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I
    zadna
    > ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej."
    Jaki NOP ,moje skojrzenie poplynelo po przeczytaniu tego kawalka , ze przebiega
    to w glowie, czyli ze moge sie samozaklamac ,ktos widzi w swoim sasiedzie
    czlowieka , ktos zagrazajacego mu pasozyta ...Co wy historii nie znacie?? Jesli
    to jest zbyt naciagniete , no coz , poplynal strumien skojarzen , nikogo chyba
    nie obrazilam .A juz najmniej tych co ulegli zagladzie, bo dla mnie 3
    miesieczna brzoskwinka jest juz czlowiekiem z system nerwowym ...
  • 16.11.06, 20:49
    kadanka napisała:

    > j a k mozesz porownywac usuniecie parotygodniowej ciazy do zgladzenia 6
    > milionow kobiet, mezczyzn, dzieci narodowosci zydowskiej. Jak?

    ===

    Ano, on tak moze... calkiem naturalnie. On jest idiota przeciez. Na idiote
    uksztaltowal go jego kosciolek.
  • 16.11.06, 21:28
    Co ty po skonczeniu uniwersytetu Faktow i Mitow bedziesz robil w zyciu , nawet
    czytac ze zrozumieniem nie potrafisz ? Oj boli was to porwonanie i przypomnialo
    mi sie ,ze tego argumentu uzywa KK porownujac tamten proceder do zaglady
    nienarodzonych , a ja wyraznie nawiazalam do pisaniny jasnej77
    "Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
    > glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
    > oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I
    zadna ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej."
    Czy tak ciezko pojac ,ze z tego powzej wynika iz to czy ktos jest wart zycia
    zalezy o tego co sobie wymowimy i jaki system wartosci ustawimy .W imie tego
    postu mozna zabic benka , bo ktos ustawi sobie w glowie ,ze ow jest chwastem .A
    co sie robi z chwastami , noooo wyrywa.
  • 17.11.06, 02:49
    Bzdury opowiadasz i tym razem. Embrion i plod to jeszce nie czlowiek - czlowiek to czlowiek.

    Natomiast taki ktos kto spokojnych ludzi napastuje w imie swoich kretynskich religijnych wartosci, i
    przyrownuje ich do hitlerowcow badz/oraz wyzywa od mordercow, taki ktos to niewatpliwie czlowiek
    poszkodowany na umysle (glupek, idiota, kretyn ) i niejednokrotnie niebezpieczny (moze gryzc). W
    skrocie - koscielny swir oraz psychopata (mowilem o tym wyzej).
  • 17.11.06, 10:35
    ciezko pojac, ze nie widzisz roznicy jakosciowej, w ogole roznicy miedzy
    zarodkiem, rozwijajaca sie w brzuchu potencją, ktora nawet nie czuje, bo nie ma
    ukladu nerwowego z czujacymi, rozumiejacymi - zyjacymi na swiecie ludzmi -
    dziecmi, kobietami, mezczyznami. twoje kuriozalne porownanie nie jest nowoscia,
    prasa typu nasz dziennik nie raz pisala o Zagladzie Nienarodzonych jako o
    Holokauscie2. dla mnie to jest kuriozum - mozna sie posmiac, ot, oszolomy znowu
    cos pieknego wysyslily. Ale dla swiatkow Holocaustu, dla jeszcze zyjących
    ocalonych z Zaglady czy ich potomkow to porownanie nie jest smieszne. nie wiem,
    gdybym byla zydowka, ktorej polowa rodziny zginela w oswiecimiu, ktora potem
    wygnano z polski w 1968 roku, twoje porownanie aborcji do Holocaustu pewnie by
    mnie rozsmieszylo. pomyslalabym o tobie "mloda, glupia, bez wyobrazni" nie
    wiem, w koncu to tylko slowa. jakiej bzdury bys nie napisala, w koncu to tylko
    slowa, wiec nie bede sie "zacietrzewiac"
  • 17.11.06, 10:58
    jakos pominelam sedno w poprzedniej wypowiedzi. nie chcialam cie obrazic, takze
    piszac glupia i bez wyobrazni przesadzilam - przepraszam. nie o to mi chodzi.
    to jest bardzo subiektywne, uwazam, ze pewnych rzeczy po prostu NIE MOZNA
    pisac, mowic. kwestia wyczucia. i taka sprawa jest Holocaust. TO sie stalo
    raptem kilkadziesiat lat temu, TAM zgladzono 6 milonow ludzi, bo byli Żydami.
    Holocaust jest tak traumatycznym - niespotkanym do tej pory(to znaczy jest
    pierwszym udokumentowanym) wydarzeniem tak masowej zaglady. historycy, pisarze,
    artysci, SWIADKOWIE maja problem z nazwaniem tego, zo sie tam stalo, z probą
    opowiedzenia Holocaustu. to jest taka najwieksza rana XX wieku, tak niepojeta,
    ze nie da sie jej zrozumiec. Shoah, zaglada. Ludzie jezdza do Izraela, do Yad
    Vashem, zeby zobaczyc pomnik-instalacje poswiecona zgladzonym dzieciom. W
    literaturze jest termin Kicz Holocaustowy - chodzi o proby wprzegniecia w
    literature popularną tematu Zaglady, o jakies jej oswojenie? jest tutaj swietny
    komiks "maus" spiegelmana. jest wstrasajacy projekt libery: oboz koncentracyjny
    z klockow lego. w kazdym razie wszyscy myslacy i znajacy historie maja z
    Holocaustem duzy problem i jakos probuja to sobie nazwac - bo zrozumiec
    Holocaustu sie nie da.

    po czym Nasz Dziennik, a tutaj ty walicie zdania typu "zabijanie
    nienarodzonych/aborcja niczym sie nie roznia od Holocaustu" nie wiem, wydaje mi
    sie, ze po prostu nie wolno takich rzeczy pisac, mając najmniejszą chociaz
    wiedze historyczną.
  • 17.11.06, 11:06
    Kadanka, dziękuję Ci za tę wypowiedż.
  • 17.11.06, 12:20
    OJ przeciez , moje porownanie odnosilo sie do wypowiedzi jasnej77 jako
    swoistego kuriozum ,ze spojrzenie na wartosc zycia zalezy od ustawienia zworki
    w glowie.Koniec kropka .Pokazcie mi rodzine , ktora nikogo nie stracila w
    wojnie, mojej ciotecznej babce nawet corka z gwaltu przybyla, taaa front
    sowiecki. Ja bym dopuscilam aborcje w takim przypadku ,ale w tamtych czasach
    coz, urodzila i pokochala. Nie bede sie rozpisywala o tym co spotkalo moich
    przodkow, to co dzis mamy to super czasy.
    Macie znajomych Zydow , to popytajcie , ja tez swoich znajomych popytam ,ale
    na razie rodza ile wlezie i kazde kochaja i chca. A co do zaglady , no
    konkwistadorzy tez Inkow i Majow wycinajac w pien ,popisali sie ludzkimi
    uczuciami , Turcy i ich eksterminacja Ormian, coz nasza cywilizacja pelna jest
    niepojetych rzeczy .Prawda jest corka czasu ...
  • 17.11.06, 11:04
    No, na przykład dla mnie nie jest to porównanie zabawne ani jakiekolwiek tylko
    obrażliwe i okrutne. Moja prababcia była w Ravensbruck, dziadek w Mauthausen. Co
    robiono kobietom w R. wiemy chyba wszyscy. A między innymi traktowano je jako
    eksperymentalne inkubatory na różne ciekawostki. Kto chce niech sobie poczyta.
    Porównanie aborcji do tego co tam się działo jest podłe - osobom, które NIE
    WIEDZĄ co się działo w R. radzę się dokształcić, zanim się będą wypowiadać o
    Holokauście.
  • 13.11.06, 13:51
    Nie rozumiem jednego. Dlaczego znane kobiety miałyby mówić, że dokonały aborcji.
    Przecież wiadomo,że większość z nich zrobiła to ze względu na karierę, zwykłego
    egoizmu i chęci ratowania własnego tyłka, a nie z braku środków do życia.
    Zatem nie mówią, bo wiedzą, żę to jest złe.
  • 13.11.06, 16:42
    Przecież wiadomo,że większość z nich zrobiła to ze względu na karierę, zwykłego
    >
    > egoizmu i chęci ratowania własnego tyłka,

    Widze tu spzreczność logiczną . Skąd to wiadomo, skoro tego nie mówią?



    --

    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 13.11.06, 18:12
    to, co napisała bajerka 11 to kwintesencja tego, co piszą zdecydowane
    przeciwniczki aborcji. One WIEDZĄ - i dlatego ich pojawienie się na tym forum
    przypomina beknięcie jak po zjedzeniu nieświeżego sera - jak się nie można
    odeprzeć czyichś argumentów, to się z forum znika, ale wcześniej smrodku się
    narobiło. To, co mnie uderza w tych żarliwych przemówieniach - w tych smrodkach
    (przykład wzr1)- to chęc zdecydowania nie o "życiu nienarodzonych", ale życiu
    kobiet, które "ratują tyłki". Jedna pani rozpisywała się o postępowaniu
    koleżanek, które lubią "jak się sperma w nich rozlewa" - cóz za obrazowośc. A
    między wierszami: - I taka szmata miałby możliwośc dokonania aborcji? Cóż, nie
    myślę, że gdyby aborcja była dostępna na życzenie, wszyskie kobiety poddawałyby
    się jej z płaczem i wyrzutami sumienia. Ale czy o tę cierpiętniczą otoczkę tu
    chodzi? Bo jeśli tak, to nawet w przypadku zgwałconej kobiety, będzie się można
    zastanowić, czy aborcja jej się "należy", bo może sama się prosiła: byla
    wyzywająca, założyła krótką spódnicę. A nie daj Boże jeśli by zgwałcono tę,
    która lubi, rozlewającą spermę, bo wtedy to odmowa gwarantowana.
  • 13.11.06, 18:44
    Nie znikam i nie bekam, bo nie nieświeżego sera unikam.
    Kończyłam szkołę aktorską i wiem jak to u nas było. Często wspierałam koleżanki
    po aborcji. Wiem,że niektóre z nich cierpią po dziś dzień. Jedna z nich żałuje,
    że była taka głupia. I dlatego uważam, że nie powinno się ułatwiać takich
    decyzji poprzez popieranie aborcji.
    Co się tyczy wyboru, to każda kobieta ma wtbór z kim, kiedy i jak będzie
    uprawiała seks. Potem to już przysłowiowa musztarda po obiedzie.
  • 13.11.06, 19:26
    cóż, ja szkoły aktorskiej nie kończyłam....sugerujesz, że wsród aktorek
    nieodpowiedzialność jest nagminna? Nie wiem, kto popiera aborcję? Ja tak, parę
    innych kobiet też, ale to nie nasze opinie są decydujące tylko przepisy prawne.
    Przypominam, ze w naszym katolicko-alkoholickim kraju aborcja jest zakazana,
    więc jeśli Twoje koleżanki znalazły wyjście z sytuacji, to świadczy o tym, ze
    nie ma problemu z wykonaniem zabiegu. Przedstwiasz kobiety, ktore dokonały
    zabiegu jako aborcyjne Lady Makbet. Rzeczywistośc jest trochę bardziej
    skomplikowana - niektóre czują ulgę poz zabiegu. Ty masz wiele koleżanek po
    aborcji, ja mam tylko jedną taką znajomą - jest po pięćdzieciątce, za sobą ma
    dwa epizody (lub jak wolą Wrazliwsi dwa dramaty) aborcyjne. Ona o Aborcji mówi
    jak o wybawieniu. Nie wyznaję w życiu zasady: inni myślą i czują jak ja. Nie
    wymagam za wiele od innych - od siebie tak. Nie nakłaniam nikogo do aborcji, ale
    daję na nią przyzwolenie.
  • 13.11.06, 21:36
    >jak się nie można
    > odeprzeć czyichś argumentów, to się z forum znika, ale wcześniej smrodku się
    > narobiło. To, co mnie uderza w tych żarliwych przemówieniach
    Chińskie przysłowie mówi że jak uderzysz głową w dzban i usłyszysz pusty dzwięk
    to nie dowód że dzban pusty
    "Znikanie" to nie brak argumentów tylko czasu
    Nie każdy wysiaduje w dmou przed cały dzień, nie każdy ma taką pracę że się
    nudzi 8 godzin, czasami trzeba pracować zawodowo 10-11 godzin dziennie i
    jeszcze dom na głowie.
    > To, co mnie uderza w tych żarliwych przemówieniach
    piszę lakonicznie a nie żarliwie

    > to chęc zdecydowania nie o "życiu nienarodzonych", ale życiu
    > kobiet, które "ratują tyłki
    Raczej ratują statut materialny, za wszelką cenę nawet mordując.
    Jeżeli nie kobieta po urodzeniu odda dziecko do adopcji i jdzie robić karierę
    trudno ją potępiać, ponieważ nie przekroczyła kardynalnej zasady nie zabijaj

    Dziękuję za słowa krytyki które w ustach zwolenniczki zabijania jest dla mnie
    pochwałą.

  • 13.11.06, 22:01
    wzr1, wspomniałam o Tobie, bo widziałam, że ktoś (kristof) czeka na Twoją
    odpowiedź. Pomyślałam, że jak już - zharowany po tych 10-11 godzinach - do dom
    ściągnąłeś, to mu odpiszesz. Ale nie odpisałeś. Dlaczego? Więc, stary, nie do
    mnie z pretensjami, tylko tam, gdzie Cię grzecznie pytają. I nie szafuj tymi
    "zabójczyniami" - ostrożnie.
  • 13.11.06, 22:02
    przepraszam - "zwolenniczkami zabijania". I w dalszym ciągu ostrożnie.
  • 13.11.06, 20:49
    Oczywiste jest, że póki co nikt nie jest w stanie stwierdzić czy aborcja jest
    dobra, czy zła... jednak brak możliwości wyboru irytuje mnie strasznie.
    irytuje mnie jeszcze bardziej kiedy słyszę swoją „matkę”, która od czasu do
    czasu rzuci 'szkoda, że się nie zabiłam razem z Tobą jak byłam w ciąży', albo
    'szkoda, że Cię nie usunęłam'. może jakby miała wtedy tą możliwość żyłoby się
    jej o wiele bardziej szczęśliwie niż teraz. może nawet mi by się matka trafiła...
    wydaje mi się też, że podstawowym problemem, w ogóle jeśli chodzi o seksualność,
    jest brak praktycznej edukacji seksualnej. chodzę do drugiej klasy liceum i
    dopiero teraz informują nas o antykoncepcji... co jest kompletnym bezsensem, bo
    do tego czasu już każdy we własnym zakresie zdobył te informacje, albo już dawno
    zaczął życie seksualne bez podstawowej edukacji. Jeśli chodzi o aborcję, to już
    kompletnie nikt nam niczego nie mówi. Debatuje się nad tym, ale nikt nie mówi
    jak może wyglądać, że są różne sposoby i co powinnyśmy zrobić na wypadek gwałtu.
    Nie wiem jakie kursy przechodzą nauczyciele, którzy mają za zadanie nam to
    przekazać, ale na pewno nie wystarczające.
    Nie dziwi mnie więc widok mojej koleżanki z klasy z dzieckiem, ani wiadomość, że
    inna koleżanka przeszła aborcję w wieku 14 lat.
    Może zamiast zmieniania ustaw pod, często niedoinformowaną, większość zacząć od
    podstaw?
  • 13.11.06, 23:03
    "zacząć od podstaw"? To, niestety, w tym kraju niemożliwe. Edukacji seksualnej
    nie ma i chyba nie będzie. Czujesz się zlekceważona jako kobieta brakiem dostępu
    do informacji? Niestety, w tej sferze życia jesteś skazana na własną
    dociekliwość. Nauczycieli nikt nie szkoli, żeby przekazywali wiedzę potrzebną do
    zachowania w przypadku gwałtu. A może szkoli? Ktoś słyszał?Niestety jako kobieta
    jeszcze wielokrotnie możesz poczuć sie lekceważona - np. na kursie
    przedmałżeńskim, na którym pani położna podczas wykładu 2-godzinnego opowiada o
    naturalnych metodach zapobiegania ciąży ("Ja, proszę panstwa, stosuję, to
    naprawdę działa"). W ksiazeczkach, które otrzymuje się (GRATIS) można wyczytać,
    ze prezerwatywa jest "STRESORODNA". Chcesz podstaw. Ja również, bo chyba żadna
    normalna kobieta nie traktuje aborcji jako metody antykoncepcyjnej.
  • 15.11.06, 00:11
    > "zacząć od podstaw"? To, niestety, w tym kraju niemożliwe. Edukacji seksualnej
    > nie ma i chyba nie będzie. Czujesz się zlekceważona jako kobieta brakiem
    > dostępu
    > do informacji? Niestety, w tej sferze życia jesteś skazana na własną
    > dociekliwość. Nauczycieli nikt nie szkoli, żeby przekazywali wiedzę potrzebną
    > do
    > zachowania w przypadku gwałtu. A może szkoli? Ktoś słyszał


    Może szkoli tylko jest to tak efektywne szkolenie jak pierwsza pomoc że
    skaleczonego palca nie ma kto dobrze zabandażować a wiekszość ma 6 z PO. Szkoła
    sygnalizuje pewne zagadnienia a jeżeli kogoś to interesuje to niech sam
    doaczyta. Gdzie ty chodzisz że tak panicznie boisz się gwałtu

    > bo chyba żadna
    > normalna kobieta nie traktuje aborcji jako metody antykoncepcyjnej

    Ja znam osobiście wiele takich kobiet którym zabicie dziecka przychodzi bez
    trudu, jeszcze jakie dumne z tego

  • 15.11.06, 12:22
    "Może szkoli tylko jest to tak efektywne szkolenie jak pierwsza pomoc że
    skaleczonego palca nie ma kto dobrze zabandażować a wiekszość ma 6 z PO. Szkoła
    sygnalizuje pewne zagadnienia a jeżeli kogoś to interesuje to niech sam
    doaczyta. Gdzie ty chodzisz że tak panicznie boisz się gwałtu"

    na pewno są szkolenia - z robienia na drutach w Pernambuko. Sygnalizuje też na
    pewno - jak uczeń cyrklem wystruga gołą babę na ławce, to drugi sobie doczyta -
    o czym? Na pewno o skutecznych metodach antykoncepcji sobie doczyta ;).Żeby nie
    być gołosłowną, rozmawiałam z moją znajomą, która chodzi do drugiej klasy
    liceum. Nikt nigdy z nią nie rozmawiał na tzw. tematy związane z wychowaniem
    seksualnym. Zdziwiona była, że pytam. No ale chyba sygnał odebrała, to sobie
    teraz doczyta. A gdzie ja chodzę, że tak sie panicznie boję gwałtu? No cóż,
    czasami sobie chodzę - PO ROZUM DO GłOWY.
  • 16.11.06, 01:18
    > Żeby nie
    > być gołosłowną, rozmawiałam z moją znajomą, która chodzi do drugiej klasy
    > liceum. Nikt nigdy z nią nie rozmawiał na tzw. tematy związane z wychowaniem
    > seksualnym.
    Proszę przeglądnąć książki do biologi, napewno jest informacja jakie są rodzaje
    antykoncepcji. A koleżanka może myli informację z namawianiem, no cóż to lekarz
    pojedzie na wczasy za wypisanie recepty a nie nauczyciel

    > A gdzie ja chodzę, że tak sie panicznie boję gwałtu?
    No cóż osobiście nie znam nikogo ktoby został zgwałcony, stąd się zastanawiam
    dlaczego tak często feministki się tym tematem zajmują
  • 13.11.06, 23:06
    Witam,

    Przyznam, że jestem zdruzgotana -- jako kobieta, matka. Nie pojmuję, dlaczego
    szanowne świadome swojej przynależnej wolności koleżanki zapominają, że wybór
    zaczyna się w momencie pójścia do przysłowiowego łóżka. Parę lat temu, jeszcze
    przed ślubem, jako studentka też nie chciałam zajść w ciążę, ale umiałam pójść
    do lekarza i poprosić o tabletki antykoncepcyjne. Podobno są drogie -- a ile
    wydajemy na makijaż, żeby się podobać, nowe bluzki... Poza tym cena
    prezerwatywy chyba nie jest przygniatająca do ziemi.
    Protestuję, aby aborcja była kolejnym środkiem antykoncepcyjnym. Zgadzam się,
    że osoby niepodzielające światopoglądu, że życie jest święte (to nie tylko
    katolicyzm - bo większości tak się wydaje), powinny mieć prawo do edukacji
    seksualnej, właśnie po to, aby wiedzieć, jak przed ciążą się zabezpieczyć.

    Te, które okazałyby się wiatropylne, zawsze mogą oddać dziecko -- jest mnóstwo
    rodzin, które czekają na adopcję.

    Dla mnie życie jest święte. Jak patrzę na swojego synka i czuję kolejne
    dzieciątko w moim brzuchu (nieplanowane i na początku nie powitane okrzykiem
    radości), to sobie nie wyobrażam, że mogłoby ich nie być.
    Moim zdaniem obecna ustawa jest dobra. Interweniuje tam, gdzie trzeba. W innych
    sytuacjach wystarczają dostępne w aptekach (legalne) środki antykoncepcyjne.

    Zgadzam się, że polityka prorodzinna powinna iść w kierunku modelu
    skandynawskiego, ale że jest inaczej, nie znaczy, że jedynym wyjściem jest
    prawo do aborcji (to w ogóle nie ma związku logicznego). Kobiety, które zdają
    sobie sprawę, że teraz nie stać ich na dziecko, umieją świadomie zadbać, aby
    ciąża się nie pojawiła. Nie czekają na tzw. wpadkę i nie upatrują w aborcji
    jedynej deski ratunku.

  • 14.11.06, 00:41
    "przysłowiowego łóżka"
    jakie jest przyslowie z lozkiem, bo zapomnialam?

    Swoja droga pojdz teraz do lekarza i popros o pigulki, zobaczysz ilu Cie za
    drzwi wysiuda, bo antykoncepcja hormonalna jest niezgodna z ich sumieniem
    (skasowawszy jednakze wczesniej naleznosc za wizyte.) Fajnie jak mieszkasz w
    duzym miescie, ale jesli ginekolog jest tylko jeden?

    "Te, które okazałyby się wiatropylne, zawsze mogą oddać dziecko -- jest mnóstwo
    rodzin, które czekają na adopcję."
    Nie ma metody antykoncepcyjnej, ktora gwarantwalaby stuporcentowa skutecznosc.
    Nawet podwiazanie jajnikow czasem zawodzi. I co wtedy? Co gdy sie trafi szostke
    w totka, czyli zawioda naraz pigulka, prezerwatywa i globulki dopochwowe, a
    CIAZA (nie dziecko, CIAZA) nie wchodzi w gre?

    "Moim zdaniem obecna ustawa jest dobra. Interweniuje tam, gdzie trzeba."
    Ustawa moze i owszem. Tylko jest MARTWA, w Polsce robi sie 200 aborcji rocznie
    (wg statystyk rzadowych), bo sa cale miasta objete "przedpoludniowa" klauzula
    sumienia. Popoludniu za kase w prywatnym gabinecie sumienie mozna wylaczyc.
    Wiesz w ilu przypadkach kobietom ewidentnie kwalifikujacym sie do aborcji jest
    ona odmawiana? Ile jest odsylanych od Annasza do Kajfasza, az minie ten czas,
    kiedy mozna aborcji dokonac? Latwiej od razu wylozyc 2000 i miec problem z glowy.

    "Zgadzam się, że polityka prorodzinna powinna iść w kierunku modelu
    > skandynawskiego, ale że jest inaczej, nie znaczy, że jedynym wyjściem jest
    > prawo do aborcji (to w ogóle nie ma związku logicznego)."
    Mamy dwa modele:
    1. model - rodze dziecko, bo chce, a panstwo mnie do tego zacheca i mi to
    umozliwia, a takze wspomaga mnie i moje urodzone juz dzieci.
    2. model - rodze dziecko, bo musze, a panstwo ma mnie i moje narodzone dzieci w
    serdecznym powazaniu.
    Dla mnie te modele nie maja punktow stycznych. Masz problem z dopisaniem ktory
    model jest gdzie?

    "Kobiety, które zdają
    > sobie sprawę, że teraz nie stać ich na dziecko, umieją świadomie zadbać, aby
    > ciąża się nie pojawiła. Nie czekają na tzw. wpadkę i nie upatrują w aborcji
    > jedynej deski ratunku."
    I moge sobie palce do krwi pozdzierac...
    Ale poniewaz je lubie to przeczytaj laskawie moj post ponizej i nie zmuszaj mnie
    do przeklejania. (ten o tym, co znaczy postawa pro-choice) Nikt nie mowi, ze
    aborcja jest jedyna deska ratunku. Ale tonacy brzytwy sie chwyta...
    I chwyci sie tak czy siak! Pytanie brzmi tylko gdzie i za jaka cene.
  • 14.11.06, 10:13
    „jakie jest przyslowie z lozkiem, bo zapomnialam?”
    Czepliwość: napisałam przysłowiowego (może powinam ‘tzw.’), aby uniknąć
    zarzutów, że nie trzeba iść do łóżka, aby uprawiać seks.



    Swoja droga pojdz teraz do lekarza i popros o pigulki, zobaczysz ilu Cie za
    drzwi wysiuda, bo antykoncepcja hormonalna jest niezgodna z ich sumieniem
    (skasowawszy jednakze wczesniej naleznosc za wizyte.) Fajnie jak mieszkasz w
    duzym miescie, ale jesli ginekolog jest tylko jeden?

    W swoim życiu korzystałam z tabletek antykoncepcyjnych (w celu zabezpieczenia
    przed ciążą, a nie np. regulacji okresu) będąc mieszkanką Piotrkowa Tryb. Nie
    jest to wielkie miasto. Lekarz pierwszy z brzegu, bo – fakt, wstydziłam się
    zapytać mamy, kogo mi poleci. Nawet nie zauważyłam grymasu na twarzy ani
    zdziwienia z powodu mojego młodego wieku i jeszcze młodszego wyglądu (miałam
    wówczas 17 lat i było to 12 lat temu!!!). Po pierwszej ciąży lekarz również
    zadał mi pytanie: ‘co z antykoncepcją’ – dziś mieszkam w Zielonej Górze i do
    metropolii też jej daleko.
    Nie znam z własnego doświadczenia przypadku odmowy przepisania takich tabletek
    przez lekarza – może dobrze trafiałam, ale wydaje mi się, że nawet jeśli tacy
    są, to zdecydowana większość jest powiedzmy ‘normalna’.

    „Nie ma metody antykoncepcyjnej, ktora gwarantwalaby stuporcentowa skutecznosc.
    Nawet podwiazanie jajnikow czasem zawodzi. I co wtedy? Co gdy sie trafi szostke
    w totka, czyli zawioda naraz pigulka, prezerwatywa i globulki dopochwowe, a
    CIAZA (nie dziecko, CIAZA) nie wchodzi w gre?”
    Nie znam dokładnych badań, ale takie sytuacje zdarzają się pewnie nie częściej
    niż właśnie wspomniana szóstka w totka. Moje stanowisko jest takie: życie jest
    życiem. Jeśli coś takiego jakiejś kobiecie już się przydarzy, to na należy
    zapewnić jej ochronę i stworzyć warunki do spokojnego podjęcia decyzji – nawet
    takiej o oddaniu dziecka do adopcji. Dla mnie ta komórka zagnieżdżona w macicy
    to nie zygota, tylko dziecko, życie, a ono zawsze jest zbyt drogie. Poza tym
    ciąża nie wyklucza kobiety z funkcjonowania w społeczeństwie. Sama mam za sobą
    przeleżaną ciążę i wiem, że z perspektywy nawet roku te pięć miesięcy skazania
    na leżenie nie wpłynęło katastrofalnie (a dla ścisłości: w żaden sposób) na
    moje życie zawodowe.


    „Ustawa moze i owszem. Tylko jest MARTWA, w Polsce robi sie 200 aborcji rocznie
    (wg statystyk rzadowych), bo sa cale miasta objete "przedpoludniowa" klauzula
    sumienia. Popoludniu za kase w prywatnym gabinecie sumienie mozna wylaczyc.
    Wiesz w ilu przypadkach kobietom ewidentnie kwalifikujacym sie do aborcji jest
    ona odmawiana? Ile jest odsylanych od Annasza do Kajfasza, az minie ten czas,
    kiedy mozna aborcji dokonac? Latwiej od razu wylozyc 2000 i miec problem z
    glowy.

    No ile? Znów odwołam się do swojego doświadczenia: leżąc podczas ciąży w
    szpitalu spotykałam kobiety, które miały właśnie przymusowe usunięcie ciąży –
    również takie, które decydowały się na to z powodu zagrożenia dla swojego
    zdrowia. I to nie był jeden przypadek Z mojego miesięcznego pobytu pamiętam 4
    takie kobiety (to tylko te, które spotkałam np. w łazience). Dla ścisłości
    dodam, że leżałam w zielonogórskim szpitalu finansowanym przez NFZ.
    Argument o tym, że ustawa jest martwa, nie jest wg mnie argumentem
    przemawiającym za wprowadzeniem możliwości aborcji na żądanie. Zgadzam się, że
    trzeba dołożyć wszelkich starań, aby obecna ustawa działała lepiej.

    Pisząc o tym, że podoba mi się model skandynawski, miałam na myśli politykę
    ukierunkowaną na wspomaganie rodzin, które chcą mieć dzieci. Zagwarantowanie
    miejsca pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego, możliwość urlopu
    wychowawczego zarówno dla ojca, jak i matki, promocja zatrudnienia w niepełnym
    wymiarze godzin, ruchome godziny pracy z możliwością pracy w domu. Oczywiście,
    że w nie we wszystkich zawodach tak się da, ale jest ogromna liczba takich, w
    których jest to możliwe.
    Potrzebna jest też kampania, która zdejmie z matek poczucie winy, że są
    gorszymi pracownikami (co jest nieprawdą). Dlaczego dzisiaj kobieta udaje, że
    macierzyństwo to nie problem w życiu zawodowym. Nie ma czegoś takiego. Nie znam
    żadnej odpowiedzialnej matki, która nie pomyśli w ciągu pracy o dziecku. Ale to
    nie znaczy, że nie umie pracować.
    Model skandynawski to pewien skrót myślowy. Swoje wiadomości na jego temat
    czerpię z książki p. Malary „Nowy feminizm”.
    Nie rozumiem też stwierdzenia, że „rodzę dziecko, bo musze”. Niczego nie muszę,
    rodzę, bo pragnę tego dziecka. A jak nie pragnę, to je oddaję do adopcji.

    Co do postawy ‘pro-choice”. Ja po prostu opowiadam się, aby tego „choicu”
    dokonywać przed rozpoczęciem współżycia. Jeśli rzeczywiście wspomniana przez
    Panią „szóstka w totka” się zdarzy, to „choice” można dokonać przy rozważaniu,
    czy dziecko zatrzymuję, czy je oddaję. Ciąża to stan trędowatości ani choroby,
    można ją przetrwać, oddać niechciane dziecko i wrócić do pracy.
  • 14.11.06, 10:32
    Włączę się - Piotrków Trybunalski tak samo jak Tomaszów Mazowiecki to cąłkiem
    duze miasto - np. Piątek, albo Smardzewiece to są maleńskie miasta.


    Poza tym
    > ciąża nie wyklucza kobiety z funkcjonowania w społeczeństwie. Sama mam za
    sobą
    > przeleżaną ciążę i wiem, że z perspektywy nawet roku te pięć miesięcy
    skazania
    > na leżenie nie wpłynęło katastrofalnie (a dla ścisłości: w żaden sposób) na
    > moje życie zawodowe.


    No własnie - na Twoje. Na moje np. wpłynełoby tak, ze nie maiąłbym za co zyc -
    pracuje na umowe o dzieło , mozę zapomneić o płatnych zwolneineich i płacy w
    takim wypadku . Podejrzewam, z ejeszcze ciekawiej wpłynełoby na zycie kobiety
    bezrobotnej, a już w ogóle interesujaco na zycie 15 latki ---------> i bardz\o
    proszę nei pisz mi, ze znasz 15 latki, które są bardzo szczeliwe i
    urodziły...Znam wręcz pzreciwne przypadki.


    Ciąża to stan trędowatości ani choroby,
    > można ją przetrwać, oddać niechciane dziecko i wrócić do pracy.

    a potem mozna usłyszec w meijscu zamieszkanei, ze jest sie wyrodną kurwą, która
    oddała dziecko, spotykać sasiadki, które plują na twój widok, w tymze małym
    miasteczku i nei meić już zadnej pracy.
  • 14.11.06, 10:39
    iluminacja256 napisał:

    > Włączę się - Piotrków Trybunalski tak samo jak Tomaszów Mazowiecki to
    cąłkiem
    > duze miasto - np. Piątek, albo Smardzewiece to są maleńskie miasta.
    >
    Coż, ja jestem rodzinnie z Wolborza, więc chyba już można porównać do
    Smardzewic.
    >
    To ustawodawstwo dotyczące kobiet w ciąży jest chore, a nie ustawa dot. aborcji.
    Ja też przymierzałam się do prowadzeia działalności gospodarczej i wiem
    doskonale, że zadne prawa matce nie przysługują, mój mąż jako osoba prowadząca
    działalność, nie mógł wziąc na mnie zwolnienia, kiedy nawet nie wstawałam z
    łóżka po operacji. Wkurza mnie to, bo płacimy podatki i składki ZUS jak potylne
    osły i nic nam nie przysługuje. Ale to nie problem dostępu do aborcji.


  • 14.11.06, 13:21
    Nie wiem jak wy ,ale ja spotkalam szczesliwa 15 letnia matke, jej mamie
    podwinela sie noga w zyciu , 5 dzieci kazde z innym , coraz to gorszym ojcem a
    kobietka nieglupia i nie brzydka byla. Oczywiscie najpierw byla wielkie larum i
    przekreslenia szans na przyszlosc, bo dzieciaki ledwo skonczyly 15 lat a tu
    doroslosc. Pomogla jej ciotka , wyrwala ze srodowiska , wspierala nauke, po 5
    latach ta dziewczyna urodzila jeszcze dwoje ,ale juz po slubie z ojcem
    pierworodnego dziecka.Sama nie moge w to uwierzyc , ale tak wlasnie bylo ,
    spotykam ja w wakcje wyglada na spelniona kobiete .
  • 14.11.06, 13:48
    No cóż, anegdotka moim zdaniem nie na temat - sugerujesz, że gdyby aborcja była
    legalna to ta dziewczynka popędziłaby na zabieg razem z ciotką, a póżniej byłaby
    nieszczęśliwa? A ja myślę, że urodziłaby to dziecko, którego najwidoczniej
    chciała i jej życie wyglądało by tak samo.
    BRAK ZAKAZU TO NIE NAKAZ.
  • 14.11.06, 14:05
    Odnioslam sie do postu ,w ktorym ktos sie pytal ,czy istnieja szczesliwe matki
    15-latki?!Nie, ciotka interweniowala ,gdy juz dziecko bylo na swiecie a
    dziewczyna zaczynala dryfowac w zlym kierunku. Czemu to dla ciebie jest
    anegdotka, nie wymyslilam sobie tego . W czasach ,gdy to sie zaczelo,aborcja
    byla jeszcze w miare dostepna, a dziewczyna chyba za poznosie zorientowala ,ze
    jest w ciazy , przeciez brak okresu w tym wieku nawet przez pol roku sie
    zdarza. Wlasnie o ironio w wypadku tej dziewczyny , ciaza ja zmienila na
    lepsze , bo nalezala do dosc zagubionych kobietek , tkwienie zas przy matce i
    jej kochankach mogloby sie skonczy pojsciem na dno spoleczne.
  • 14.11.06, 14:07
    Pewnie masz drzewko ustawione na "od najnowszego".
  • 14.11.06, 14:26
    Zazwyczaj ale sprawdzam do czego co się odnosi.
    Nie chciałam cię urazić pisząc, że to anegdotka. To chyba nie jest jakieś
    straszne słowo, nie chciałam też umniejszać bohaterki tej historii i jej życia.
    Poza wszystkim dyskusja jest o aborcji i do tego ją odniosłam.
    A pytanie czy są szczęśliwe 15 latki w ciąży to raczej jest retoryczne , bo
    zazwyczaj nie są . Poza wszystkim, 15latka to jeszcze dziecko i ma 3 lata
    obowiązku szkolnego przed sobą, macierzyństwo może być jakimkolwiek wyborem dla
    tak młodej osoby , tylko w przypadku gdy ktoś ją wspiera - u twojej znajomej
    jest to ciotka - i zapewnia pewne rzeczy jej i dziecku; gdyby dziewczynka miała
    "stanąć na własnych nogach", utrzymać siebie i dziecko a także skończyć szkołę
    okazało by się to awykonalne. W takiej sytuacji nie może być mowy o szczęściu,
    raczej o wegetacji. (Nie myślę tu tylko o sprawach materialnych lecz raczej o
    ciągłym lęku, że wsparcia zabraknie).
  • 14.11.06, 14:29
    No coz zycie pisze najciekawsze scenariusze... Jak na plazy widze ja z corka i
    siostra wygladaja jak trojaczki , takie ladne i podobne...
  • 14.11.06, 14:37
    I fajnie. Niech się jej wiedzie:)

  • 14.11.06, 10:07
    Podobno są drogie -- a ile
    > wydajemy na makijaż, żeby się podobać, nowe bluzki...

    Wyobraz sobie, ze sa kobiety, które nową bluzkę kupują sobie co pół roku , bo
    ich nei stać. Ostatnio, po 12 porodzie , zmarła 37 letnia kobieta. Z
    wycieńczenia. Jakbys zobaczyła jak ona mieszka i jak meiszkaja jej dzieci, to
    nie opowiadałbyś, ze kobiety tyle wydają na makijaż i bluzki. Kobiety, które
    wydają na makijaz i bluzki, wydają też na tabletki, bo większość woli jednak
    wydać 30 zł meisięcznie niż 2000 tysiace, które moga wydawać na te swoje bluzki.

    Takei jak tamta nie stać ani na bluzki, ani na makijaz , a majac do wyboru
    chleb dla 10 dzieci czy 30 zł na lekarza i na dojazd do lekarza, wiadomo co
    wybiorą, zwłaszcza, ze maz też nei wygladał na takiego, co wolałby za 3 zł
    kupić prezerwatywę, bo raczej nawet nei wie, jak to działa.

    My to mówimy o takich dramatach, a wy zachowujecie sie tak, jakby Polska
    składała sie tylko z Warszawki, w której wszystkie laski dają dupy i zarabiaja
    gigantyczną kasę i tzreba te morderczynie przyskrzynić. Pojedzcie sobie do
    jakeigoś malego maisteczka z 50% bezroboeciem - moze wreszcie zobaczycie tę
    inną Polskę, te , która głowsowała na Pis i zyje od pierwszego do pierwszego z
    chlebem w sklepei na kreskę.

    I jeszcze to:
    Zgadzam się,
    > że osoby niepodzielające światopoglądu, że życie jest święte (to nie tylko
    > katolicyzm - bo większości tak się wydaje), powinny mieć prawo do edukacji
    > seksualnej, właśnie po to, aby wiedzieć, jak przed ciążą się zabezpieczyć.

    Dziękuję za łaskawe wyrazenie zgody - ciekawe, ze zycie jest zatem az tak
    swięte, ze nie mozna antykoncepcji uzywać - bo jak widać tylko zycie płodu jest
    swięte, zycie dzieci narodzonych gó.. wszystkich obchodzi. bardzo mnei
    intryguje, czy ci wszyscy zwolennicy swiętości zycia i dzieciątek poczetych
    pomagają choć jednemu domu dziecka, jedenj rodzinie wielodzietnej itp?

    Ja wybrałam - poniewaz dla mnei akzde zycie poczete nei ejst swięte, ajest nim
    zycie narodzone , pomagam w maire mozliwości bezdomnym, bo takie zdegradowane
    zycie nikogo w Polsce nei obodzi, a te 40-45 letnei bezdomne kobiety, też
    zachodzą w ciązę , wiecie? Z takimi samymi jak one bezdomnymi ludzmi i gó..
    kogokolwiek obchodzi czy mieszkaja w rurach czy w zsypacgh. Popatzrcie moze na
    swoje zsypy zwolennicy poczetej swiętości, bo moze w kontenerze własniwe spi
    jakies zycie narodzone...
  • 14.11.06, 10:17
    człowiekiem niż bezdomny czy nędzarz. Zauważ, biednego czy głupiego można ocenić
    - że to jego wina (tak jak te kobiety bez kasy na antykoncepcję, bez podstawowej
    wiedzy o własnym ciele się ocenia) a zygotka jest "niewinna" (no, rzeczywiście
    jest ale co z tego?) i łatwo jej współczuć dopóki się nie urodzi i nie stanie
    np. przegranym złym bachorem z blokowiska przed którym należy zamknąć bramy
    szkoły, a najlepiej wsadzić do jakiegoś obozu.
  • 14.11.06, 10:32
    iluminacja256 napisał:

    Ostatnio, po 12 porodzie , zmarła 37 letnia kobieta. Z
    > wycieńczenia.

    Widziałam ten materiał, nie przełączyłam na inny program, aby poczuć się lepiej.
    Po pierwsze to są skrajne przypadki, po drugie kategorycznie NIE POWINNY MIEĆ
    MIEJSCA. Dla mnie jest to pytanie o znieczulicę społeczną -- gdze byli
    sąsiedzi, pomoc społeczna, ksiądz, który powinien wiedzieć, co dzieje się w
    parafii. Dla mnie to też bulersujące.
    Nie wiem, czy ta kobieta myślała o aborcji, czy nie. Nie nam tu snuć domysły.
    Pokazuje to jednak rówież tyle, jak potrzebna jest podstawowa edukacja co do
    tego, gdzie w ogóle szukać pomocy. Są ludzie, którzy po prostu nie potrafią. I
    należy starać się ich wyszukiwać. Przez jakiś czas pracowałam w diecezjalnym
    Caritasie. Biedę oglądałam na codzień -- też tę dotykającą dzieci przychodzące
    na świetlice. Nie jestem panienką z wielkiego miasta zarabiającą grubą kasę.
    I dziwię się, że osoby żądające tolerancji mają takie problemy z używaniem
    normalnego języka, w którym nie poniża się innych - myslących inaczej.

    Co do przepytawania z pomagania -- owszem, staramy się (całą rodziną). I tym
    wielodzietnym, i tym samotnym, i uczniom, którzy nie mogą mieć wszystkiego
    zagwarantowanego przez rodziców.
    Ale jest to pytanie ważne, bo często, ci co dużo krzyczą, mało robią.

    > inną Polskę, te , która głowsowała na Pis i zyje od pierwszego do pierwszego
    z
    > chlebem w sklepei na kreskę.

    Od wyborców PiS akurat nie oczekiwałabym poparcia dla aborcji na żądanie.

    Napiszę ponowie, że opowiadam się za zwiększaiem skuteczności programów
    pomagającym kobietom w ciężkiej sytuacji. Akurat najwięcej domów dla samotnych
    matek, również takich bezdomnych, prowadzą instytucje kościelne. W wielu
    organizacjach ngo szuka się finansowania (także z EFS'u) na pomoc takim osobom.
    Dla mnie to jest dobra droga. Są street workerzy i pewnie powinno być ich
    znacznie więcej. Wiem, że są obszary ogromnej biedy, ale naprawdę nie sądzę, że
    aborcja to droga do rozwiązania tego problemu.

    Proszę mi teraz wybaczyć, jeśli nie pojawię się do wieczora na forum, ale
    wracam do pracy.
  • 14.11.06, 10:53
    jestem panienką z wielkiego miasta zarabiającą grubą kasę.
    > I dziwię się, że osoby żądające tolerancji mają takie problemy z używaniem
    > normalnego języka, w którym nie poniża się innych - myslących inaczej.


    Przepraszam, gdzie nazwalam cię panienką z wielkiego maista zarabiającą grubą
    kasę? Akurat tamten passus dotyczył tego, ze większość postów na tym forum
    opisuje własnei takie przypadki - jakichś panienek, które puszczją sie na
    dyskotece i powinny ponieść konsekwencje. Takze prosze czytać uwaznie, to
    pomoze uniknąć nieporozumień w tym stylu .

    Nie podoba mi się teżzbytnio mówienie o skrajnych przypadkach , bo bieda w
    Polsce jest rzeczą realną, a nei skrajnym przypadkiem. Tak naparwdę
    powiedzenei, ze to skrajny przypadek, jest powiedzeniem - ach, to taki
    wyjątek , to się nie dzieje normalnei...Nie, takich rodzin jest bardzo duzo,
    tylko o nich nei wiemy, bo nei pokazali ich w TV. Takich rodzin, ktore trzymaja
    sobie jakiegoś noworodka w lodówce , uduszonego po porodzie jest w Polsce o
    pewnie wiecej niz nam sie wydaje - takie sprawy jak rodzina z Łodzi czy
    dzieciaki zakopane gdzieś na polu - to czubek góry lodowej - tu nikt nic nie
    wie, a potem jest nagle zdziwiony i uwaza, ze to odosobniony przypadek.


    Akurat najwięcej domów dla samotnych
    > matek, również takich bezdomnych, prowadzą instytucje kościelne

    Tylko, ze to co dzieje sie z tymi matkami i ich dziecmi po dwoch latach już
    nikogo nei interesuje , a dwa czy trzy lata to jest górna granica meiszkania w
    takim osrodku. Wybacz, ale zapewneinei komuś dachu nad głową przez 1,5 roku
    jest co najmneij smieszne, chociaz oczywiscie coś daje ----> tym kobietom jest
    potrzebna praca i jakiekolwiek pokój spełniające podstawowe załozenia
    sanitarne --------> wychodzac z załozenia, ze nei refunduje się
    antykoncepcji , nie wprowadza edukcji seksualnej, a nastepnei samotnej matce
    daje sie pomieskzac trochę w jakimś domu, zeby potem z równie mała ogólną
    swiadomościa wykopać ja na ulice i za 9 miesiacy przyjąć ponownie - to jest
    własnei hipokryzja. Watpie, czy gdyby matka tej 11 dzieci poszła do "Caritasu "
    caruitas zapłaciłby za załozenie jej spirali - a tak naprawde uratowałoby jej
    to zycie.

  • 14.11.06, 11:35
    amfoz zasugerowala, ze wroci, wiec moze zechce wyjasnic z wlasnego
    doswiadczenia,jak taka pomoc wyglada i do kogo jest skierowana
    "Napiszę ponowie, że opowiadam się za zwiększaiem skuteczności programów
    pomagającym kobietom w ciężkiej sytuacji. Akurat najwięcej domów dla samotnych
    matek, również takich bezdomnych, prowadzą instytucje kościelne. W wielu
    organizacjach ngo szuka się finansowania (także z EFS'u) na pomoc takim osobom.
    Dla mnie to jest dobra droga"
    przyznaje, ze wole wplacac kase na polska akcje humanitarna niz na caritas. z
    calym szacunkiem dla tego drugiego,ktory pomaga NAJUBOZSZYM - mowie o
    alkoholikach, bezdomnych. tyle ze w tym przypadku pomoc caritasu i innych
    przykoscielnych org. nie przewiduje chyba wyjscia tych ludzi z sytuacji w
    jakiej sa. po prostu ogrzac, nakarmic, napoic. i trudno sie dziwic, bo
    zazwyczaj nie mozna im juz inaczej pomoc.
    ale kobiety? matki? mlode, starsze, pewnie wiekszosc z podstawowym/zawodowym
    wyksztalceniem. alkoholiczki/wolne od nalogu? jak tutaj wyglada pomoc? czy np.
    jest to posrednictwo pracy? byl kiedys artykul o caritasowej bursie dla
    dziewczyn z bylych pgr-ow. caritas zalatwial im prace w hipermarketach. jak
    wyglada z pomocą matkom? obawiam sie tego, o czym pisze Iluminacja - ze nie
    zapewnia im sie jednej z najpotrzebniejszych w ich sytuacji rzeczy -
    antykoncepcji. to, ze caritas pomaga znalezc prace - to swietna i chyba
    najwazniejsza sprawa, bo wlasnie o nauke samodzielnosci tu chodzi. ale co z
    zabezpieczaniem sie przed ciążą? co na to caritas i inni proponuja? a moze w
    ogole sie tego problemu nie porusza, chociaz to on jest dla samotnych matek tak
    wazny.?
    wracajac do antykoncepcji - w ostatniej Polityce jest porazajacy artykul nt.
    becikowego. jedna z pracownic czegos w rodzaju osrodka opieki spol. dla
    bezdomnych/ matek z dziecmi i konkubentami opowiadala, ze namawiaja swoje
    podopieczne na spirale, funduja im je. i potem okazuje sie, ze kobieta jest w
    ciazy, spirale sprzedala, no a za nowe malenstwo dostanie 1000zl! jezeli ktos
    teraz napisze, ze to jest "skrajny" przypadek, to niech sie wybierze do miejsc,
    o ktorych mowa w artukule i powie ich pracownikom, ze ich podopieczni to
    skrajne przypadki. pracownikom opieki sploleczniej tez sie nalezy troche
    smiechu:)
  • 14.11.06, 18:41
    Z własnego mogę pośrednio, bo ja współtworzyłam program dla kobiet długotrwale
    bezrobotnych -- objęte nim były i wciąż jeszcze są kobiety z terenów
    popegeerowskich, również z domów samotnych matek. W lubuskiem biedy nie trzeba
    szukać.
    Kobiety dzięki finsowaniu EFS'u miały spotkania z tzw. opiekunem, którego
    zadaniem było zachęcanie, ale i 'rozliczanie' z robionych postępów. Kobiety
    miały szanse zostać wysłane na szkolenie. Szukaliśmy pracodawców, którzy chcieli
    przyjąć takie kobiety do pracy. Dla dzieci matek, które nie mogły im zapewnić
    opieki podczas pobytu w pracy, była organizowana opieka.
    Najczęstszym problemem jednak było to, że niezbyt wiele kobiet było chętnych do
    wejścia w program (od innych wiem, że to niestety często się powtarza). Z jednej
    strony nie ma się co dziwić, bo po raz kolejny oczekuje się od nich zaufania, że
    to coś zmieni, ale z drugiej jest wiele kobiet w ogóle roszczeniowo nastawionych
    do życia. Państwo im powinno zapewnić pracę i pieniądze dla dzieci i już. Takie
    postawy trudno się zmienia.
    Co do edukacji antykoncepcyjnej -- oczywiście, że nie proponuje się zakładania
    spirali, bo to niezgodne z Katolicką Nauką Społeczną -- a jako, że instytucje
    kościelne najczęściej są samorządne i finansowane ze składak wiernych oraz
    różnych dotacji, myślę, że mają do tego prawo. Uczy się kobiety rozpoznawania
    sygnałów swojego ciała i namawia do wstrzemięźliwości seksualnej. Żelazną zasadą
    jednak takich placówek jest to, że udzielają pomocy osobom niezależnie od ich
    światopoglądu. Dlatego w domach takich pojawiają się również prostytutki
    (Caritas Polska prowadzi program EFS, który ukierunkowany jest również na
    kobiety tak zarabiające).
    W działalności Caritasu też są rzeczy, które mi się nie podobają. Np. nie daję
    pieniędzy na Caritas Polska (czego nie widzę, nie wspieram). Mam jednak zaufanie
    do poszczególnych akcji prowadzonych przez Caritas diecezjalne (np. akcja
    kolonie, przedświąteczne zbiórki żywności i odzieży, stypendia dla uczniów,
    prowadzenie świetlic).
    PAH również szanuję, zresztą za czasów studenckich byłam tam wolontariuszką.
    Różnica jest taka, że Caritas częściej jest 'w terenie', a jak działa, to
    najzwyczajniej zależy od ludzi (czyli od nas) -- bardziej lub mniej zaangażowanych.
  • 14.11.06, 21:04
    "Co do edukacji antykoncepcyjnej -- oczywiście, że nie proponuje się zakładania
    spirali, bo to niezgodne z Katolicką Nauką Społeczną -- a jako, że instytucje
    kościelne najczęściej są samorządne i finansowane ze składak wiernych oraz
    różnych dotacji, myślę, że mają do tego prawo. Uczy się kobiety rozpoznawania
    sygnałów swojego ciała i namawia do wstrzemięźliwości seksualnej."
    katolicy zjedza ten kraj. zwlaszcza ci, mowiacy inny jak maja zyc i ile seksu
    uprawiac. straszne to jest, ze panstwowa pomoc spoleczna, opieka lezy i kwiczy,
    a potrzebujacy maja dostep jedynie do "Katolickich...", ktore proponuja
    wstrzemiezliwosc seksualna. ugryzcie sie w dupe, bo macie niezlą
    wstrzemiezliwośc mózgową. mowimy to o nielegalnosci aborcji. a jak sie okazuje,
    samotna matka nie dostanie pomocy w postaci spirali, tylko rade, zeby byla
    wstrzemiezliwa. i zeby obserwowala swoje cialo.
    strzeba spierniczac z tego kraju. aborcja morderstwem, skuteczna antykoncepcja -
    grzechem. bądzmy wstrzemiezliwi i obserwujmy swoje ciala. moze jeszcze zakazac
    ludziom myslenia? kosciolowi i politykom bedzie latwiej rzadzic bezmyslną
    tluszcza. jedna rzecz, jaka chcialam zrobic od jakiegos czasu to apostazja,
    czyli oficjalne odejscie z kosciola katolickiego. nie wiedziec czemu, dyskusja
    na tym forum i opowiesc Amwoz o Katolickiej Nauce Spolecznej utwierdzila mnie w
    tej decyzji, tak wiec jutro ide do pana proboszcza i niech mnie wypisze.
    dyskusja na tym forum to moze takie referendum w probowce? jesli tak, to ciesze
    sie, ze są (jeszcze) w tym kraju takie odsoby jak sir.vimes, illuminacja,
    malgozab, i wszystkie inne o podobnych pogladach...
  • 15.11.06, 09:03
    Pytała Pani, to odpowiedziałam. Nikt do ośrodków katolickich nikogo siłą nie
    przyprowadza, a jak się gdzieś wchodzi, to akceptuje się jakiś regulamin. Z
    państwem jest tak samo. Jeśli się nie podoba, to trzeba szukać innego miejsca --
    może kraju.
    Szkoda tylko, że umiecie Panie dyskutować językiem poniżania i cynizmu.
    Może zatem się zorganizujcie, piszcie wnioski o dotacje i prowadźcie swoje
    ośrodki, a nie narzekajcie, że najwięcej jest katolickich. Zapewniam Panią, że
    inne tez istnieją, mają się dobrze i robią wiele dobrego.
    Wycofuję się z dyskusji, bo na pewnym poziomie dyskutować już nie warto. Nikt
    tu nikogo nie przekona do zmiany zdania. Proponuję więcej działać, a mniej
    krzyczeć.
    Wszystkiego dobrego!
  • 15.11.06, 12:53
    "Nikt do ośrodków katolickich nikogo siłą nie
    przyprowadza, a jak się gdzieś wchodzi, to akceptuje się jakiś regulamin. Z
    państwem jest tak samo. Jeśli się nie podoba, to trzeba szukać innego miejsca --
    może kraju".

    no i pojawił się argument na który czekałam: Jak sie nie podoba to won.
    Znamienne, że takich argumentów używają ludzie, którzy występują w "obronie
    życia". Otóż, proszę Pani, ja się nigdzie nie wybieram, chociaż "regulaminu" nie
    akceptuję. A gdyby w Ameryce w latach pięćdziesiątych czarnoskórzy zakceptowali
    "regulamin", to do tej pory ustępowaliby białym miejsca w autobusie a za odmowę
    byliby karani wiezieniem. Tu zresztą jeden taki (dobry cyklista) wiezieniem też
    grozi. Ale ja w tym autobusie miejsca wam nie ustąpię, chociaż grozicie i
    proponujecie zmianę kraju. Argumenty, którymi się posługujecie są argumentami
    nadąsanych dzieci. Ale i ja sie posłużę takim: nie powinniście być wpuszczani do
    krajów, których prawo w zakresie aborcji wam nie odpowiada - prosty wniosek:
    cywilizowana Europa Zachodnia odpada.
  • 15.11.06, 13:08
    No cóż chciałaś mnie wyśmiać i obrazić. Pudło!
    Tak się składa,że mieszkam za granicą, w kraju w którym aborcja jest dozwolona.
    Kobiety tu są ciemne, jeśli chodzi o funkcjonowanie własnego organizmu. Jak im
    wygodnie raz widzą zygotę, raz dziecko. Łykają prochy, przyklejają sobie
    plasterki. Wolna amerykanka. Ale uwierz mi nikt nikogo nie obraża. Ja też nie
    przekonuję, bo czasem jest to bezsensowne. Te wrażliwe dziewczyny czują, że
    rodzi się w nich życie, te mniej wrażliwe nie.
    Przed tygodniem dotarłam do statystyk, które mówią,że najwięcej aborcji jest
    wśród kobiet ze środowisk patologicznych, kryminalistek i prostytutek. To też o
    czymś świadczy.
    A propos polskich seriali. Nie oglądam, bo nie mam polskiej telewizji. W moim
    mieście nie ma też kościoła katolickiego, zatem nie podlegam żadnej
    indoktrynacji.
    Pozdrawiam!
  • 15.11.06, 13:15
    benku-pisany nie bez kozery z małej litery!
    Obrażasz kogo i jak się da.
    Przykro mi, ale nie jesteś partnerem do rozmowy. Strasznie się zacietrzewiasz.
    Ciekawi mnie tylko ile masz lat.
  • 15.11.06, 14:09
    Te wrażliwe dziewczyny czują, że
    rodzi się w nich życie, te mniej wrażliwe nie.
    Przed tygodniem dotarłam do statystyk, które mówią,że najwięcej aborcji jest
    wśród kobiet ze środowisk patologicznych, kryminalistek i prostytutek. To też o
    czymś świadczy.

    Ocenianie, kto wrażliwy , a kto nie trochę na wyrost.
    A te statystyki na które się powołujesz dają do myślenia, rzeczywiście. Są to
    środowiska w których najczęściej dochodzi do gwałtów, przede wszystkim.
  • 15.11.06, 16:31
    No tak masz rację. tylko że gwałt to nie jedyny powód aborcji. Niestety w tym
    przypadku nie znalazłam żadnych statystyk. jeśli do czegoś dotarłeś to podaj
    link albo namiary.
    Pozdrawiam!
  • 14.11.06, 16:04
    Powtórzę raz jeszcze - przypadek tej zmarłej kobiety nie jest argumentem na
    rzecz aborcji, tylko na rzecz zakładania spirali lub podwiązywania jajowodów
    kobietom niezdolnym do kontrolowania własnej płodności - bez pytania ich o
    zgodę.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 14.11.06, 16:35
    Powtórzę raz jeszcze - przypadek tej zmarłej kobiety nie jest argumentem na
    > rzecz aborcji, tylko na rzecz zakładania spirali lub podwiązywania jajowodów
    > kobietom niezdolnym do kontrolowania własnej płodności - bez pytania ich o
    > zgodę.


    Ciekawe czy równei ochoczo sam głosowałbyś za tym, zeby np. męzczyzn
    sterylizować bez względu na ich zgodę . Bardzo dobrze rozporzadza się czyimś
    zyciem - a najlepiej zyciem kobiet. Jedne maja rodzić, choć nei chca, inne sie
    wysterylizuje , zeby nei mogły za duzo i tak sie będzie kreciło...Brawa!
    Normalnie coś mi to przypomina - najlepsze lata programów eugenicznych w III
    RZeszy - Cyganki, kobiety kalekie i lekko opóznione umysłowo takze
    sterylizowano od reki, bez pytania o zgodę...


    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 14.11.06, 17:12
    Czekałam na ten argument o III Rzeszy - jasne, że 10 aborcji to znacznie
    bardziej godne rozwiązanie. Za sterylizacją niezdolnych do samokontroli
    mężczyzn też bym głosowała - z tym, że trudniej byłoby ich dorwać, a kobiety
    można tak "przy okazji" pobytu na porodówce.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 14.11.06, 17:28
    Ja dotad sterylizacja w Polsce jest pzrestepstwem , wiesz? Nie wiesz, no to
    informuję o tym. I jakoś gdzies umknęło ci to istotne sformułowanie -
    steryzliacja przymusowa. Jakos cholernie proste jest zamienienie demokracji w
    totalitaryzm - a czemu nie sterylizować np. gwałcicieli, co? Zaraz właczą sie
    obrońcy praw człoweika, ze to niehumanitarne. No własnie, natomiast w wypadku
    kobiety, zwłaszcza biednej, z po PGR-owskeij wiochy, takiej, której nikt nigdy
    nie powiedział ani słowa o antykoncepcji, humanitaryzm jest nieistotny - mozna
    ją po prostu wysterylizować jak krowę.

    Bo tak naprawdę dyskusja o jakichkolwiek prawach reprodukcyjnych kobiet w
    Polsce, poczawszy od antykoncpecji , na dostępnosci do badań prenatalnych
    kończac - tym właśnie charakteryzuje się , że mówi sie o kobietach jak o
    krowach, ktore przynosza pozytek, albo przynosza szkodę.

    I tak krowa mająca 12 dzieci, nie znajaca antykoncepcji to krowa szkodliwa
    społecznie.

    Ale ta sama krowa majaca 9 dzieci i utrzymujaca się głownie z fundacji
    koscielnych, której maż udziela się namiętnie we wszystkich programach
    katolickich o radosci rodzin wielodzietnych , to krowa pozyteczna społecznie .

    I tak krowę szkodliwą społeczeństwo moze wysterylizować bez jej zgody,
    natomiast krowę poprawną politycznie i zaangazowaną, mozna pokazywać w redakcji
    katolickiej i podawać za wzór macierzyństwa.


    itd, itp...


    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 14.11.06, 18:55
    Wiem, że sterylizacja w Polsce jest nielegalna. Wiem również, że istnieje
    podziemie sterylizacyjne i dziwię się, że w przeciwieństwie do aborcyjnego nikt
    o nim nie mówi. Znam wieś, gdzie sterylizacja na życzenie jest podstawową
    metodą antykoncepcji stosowaną przez kobiety i nie sądzę, że jest to jedyny
    taki punkt na mapie Polski.
    Jestem za sterylizacją gwałcicieli, choć nie o tym jest ten wątek. Powtórzę raz
    jeszcze - nie mówię o ludziach, którzy n i e z n a j ą metod antykoncepcji,
    tylko o ludziach, którzy n i e s ą z d o l n i kierować własną płodnością
    (upośledzenie, alkoholizm). Przejedź się na taką "po PGR-owską wiochę" (choć w
    dużych miastach też tak jest), pogadaj z pracownikami opieki i podziel się na
    forum wrażeniami. Zresztą taką formę sterylizacji uważam za ostateczność -
    jeżeli kobieta i jej mąż są nieedukowalni oraz istnieją przeciwwskazania do
    założenia spirali.
    Nie wiem, do kogo pijesz, pisząc o krowie pożytecznej - bardzo rzadko oglądam
    telewizję. Btw. skąd insynuacja, że katolicka rodzina wielodzietna utrzymuje
    się z fundacji kościelnych? Ja znam tylko dwa rodzaje rodzin wielodzietnych -
    dysfunkcjonalne, wegetujące na zasiłkach opieki i funkcjonalne, utrzymujące się
    z pracy własnych rąk. Jeżeli ktoś potrafi wyżywić, wychować i wykształcić
    większą liczbę dzieci, jak najbardziej można go podawać za wzór rodzicielstwa.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 14.11.06, 19:35
    Sterylizacja na zyczenie moglaby rozwiazac wiele problemow.Czy pary (pochodza
    z samego dna spolecznego , oboje po klasach specjalnych i oczwiscie miejsce
    zamieszkania byly pgr ) po 3 porodzie nie moznaby delikatnie popytac czy sobie
    nie zycza ? Ona teraz juz ma 6 dzieci , maz sie niedawno powiesil, korzystaja
    ze wszelkiej mozliwej pomocy ,matka ma obcykane wszelkie ubieganie sie o
    zasilki , zapomogi, ale nieludzkie bylby zalowanie im strawy i cieplego pieca.
    Co jednak czeka te dzieci, zadne nie chce sie uczyc, do szkoly chodza tylko na
    obiady, najstarsza siostra wlasnie urodzila w wieku 16 lat? Jak przyjezdza
    telewizja ,temat chodliwy -wdowa z 6 dzieci , matka kaze dzieciom pochowac
    dvd ,komorki , wyciaga najbardziej usmalone i obite gary ...
    Znam chlopaka z podobnej rodziny ,a ze urodzil sie najmlodszy i delikatny ,
    wiec pomocy z niego zadnej ,wiec sprytna goralka wysylala go ciagle do
    santoriow, na kolonie , za komuny latwiej bylo . On jeden z calej wielodzietnej
    rodziny doszedl do wyksztalcenia i wysokiej pozycji , dlaczego? Ano zabijal
    odrzucenie i samotnosc ksiazkami i rozmowami z pedagogami .Po prostu wyrwanie z
    srodowiska to czasem jedyna droga przerwania blednego kola bezradnosci.
  • 15.11.06, 09:53
    Czy pary (pochodza
    > z samego dna spolecznego , oboje po klasach specjalnych i oczwiscie miejsce
    > zamieszkania byly pgr ) po 3 porodzie nie moznaby delikatnie popytac czy sobie
    >
    > nie zycza ?

    ależ oczywiscie, ze tak, bo w ogóle sterylizacja zarówno ta odwracalna, jak i
    neiodwracalna powinna wreszcie stać się w Polsce normalnym zabiegiem lekarskim,
    a nei pzrestepstwem. Podejrzewam, z ewiele kobiet mających juz 2-czy 3-kę
    dzieci, nie chcąccyh wicej i mających całkiem dobre warunki, brałoby ja pod
    uwagę , zamiast truć sie bez pzrerwy hormonami do menopauzy.

    tylko, ze chodzi własnie o zgodę i zapytanie o zgodę, a nie zrobienie czegoś
    przymusowo. Poza tym obawiam sie , ze dyskusja o steryzlizacji byłaby w Polsce
    identycznie katolicko zawrzeszczana, jak dyskusja o edukacji seksualnej w
    szkołach i cała dyskusja o aborcji.
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • 15.11.06, 11:47
    Zawsze należy najpierw spytać o zgodę. Tylko co zrobić, jeśli kobieta, która
    ledwo wie, skąd się biorą dzieci,przestraszy się i odmówi albo poradzi się
    proboszcza, a on jej powie, że to grzech śmiertelny? Machnąć ręką i niech
    urodzi tę swoją dwunastkę? Nie jestem za programem sterylizacji przymusowej,
    tylko zastosowaniem jej w skrajnych przypadkach wobec osób, które nie są zdolne
    do podejmowania świadomych decyzji dotyczących własnej płodności.
    Wiem, że dyskusja o sterylizacji byłaby w Polsce "katolicko zawrzeszczana", co
    jednak nie wpływa na moje zdziwienie, że w przeciwieństwie do aborcji czy
    edukacji seksualnej nikt nigdy nie próbował jej podjąć.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 15.11.06, 12:42
    Nieprawda, Wanda NOwicka z federacji próbowała. Olano bez żadnego echa w mediach.
  • 15.11.06, 23:05
    www.wazektomia.com
    link pochodzi ze strony Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
    (organizacji zalozonej przez Wandę Nowicką)
  • 14.11.06, 17:13
    comic napisała:

    > wybór powinna mieć każda kobieta

    w każdej aptece jest wybór - trzeba tylko pomyśleć chwilę przed stosunkiem. albo
    powstrzymać się od takowego, gdy do apteki za daleko..
  • 14.11.06, 18:56
    tymon, jak to miło, ze wreszcie znalazł sie mężczyzna, który chce całkowitą
    odpowiedzialnosć wziąć na siebie - w grę, Twoim zdaniem, wchodzą tylko
    prezerwatywy, bo wiesz chyba, że tabletek chwilę przed stosunkiem sie nie łyka.
    Chyba wiesz, nie? I to bardzo ładnie z Twojej strony, ze dałeś gotową odpowiedz
    na wypadek gwałtu. Kobieta krzyknie: - Och, ja nie chcę TAKOWEGO.
    Wiesz, przeczytaj sobie toczącą się tu dyskusję - to bardzo pozyteczna lektura,
    szczególnie dla męzczyzn. I znajdziesz wtedy parę odpowiedzi na Twój wpis.
  • 14.11.06, 19:27
    Całkowity zakaz wykonywania zabiegów aborcyjnych to dopiero początek. Potem
    zabroni się używania tabletek antykoncepcyjnych a później prezerwatyw. W końcu
    bedzie się rodzić więcej dzieci. To co że tylko w biednych rodzinach bo te
    bogatsze będą korzystać z usług podziemnia ginekologicznego. Żart?
  • 14.11.06, 19:16
    mamy demokrację, a większość Polaków uważa aborcje za mord i dlatego będziemy
    sądzić morderczynie według naszego prawa, czy to się im podoba, czy nie. Jak
    chcą, to niech się ujawniają, będzie nam łatwiej je złapć i osądzić. A
    feministki mogą sobie krzyczeć, ile siły w gardełkach i nic nie zdziałają,
    bo... jest ich mało. He he
  • 14.11.06, 19:40
    Jak będzie referendum to się dowiemy czy masz rację. A jeśli nie będzie to ta
    większość(o której piszesz) jest dla mnie ,delikatnie mówiąc, wątpliwa.
  • 14.11.06, 20:12
    bo wiekszosc tak uwaza? Rozumu wlasnego nie masz. Jedzcie gowno-miliony much nie
    mogą sie mylic. NAM bedzie latwiej. Komu? Spieprzaj z tego forum,bo wstyd
    facetom przynosisz
  • 14.11.06, 20:14
    do dobrego cyklisty to bylo
  • 14.11.06, 20:53
    większość myśli tak jak ja :)
  • 15.11.06, 23:51
    A wiesz, ze Stalin też tak uwazał>? Zaliczał do tej większości takze tych w
    gułagach , którzy kopali uran.
  • 16.11.06, 13:40
    "od 2.2006 do konca czerwca na becikowe panstwo wydalo 190 618 853 zl. Plus
    104934560 zl dla rodzin gdzie mies. dochod nie przekracza 504zl/os. do konca
    roku na ten cel wyplynie z budzetu 660 000 000 zl. Z becikowym mozesz zrobic,
    co chcesz - kupic pieluchy, DVD, isc w cug.
    Beata Mirska, Stowarzyszenie Damy Radę(pomoc biednym matkom): dzieci to dla
    niektorych kobiet sposob na życie. Głosno nikt nie powie, ze mozna dzis żyć z
    ciąż. Becikowe to forma szerzenia patologii w srodowiskach, ktore mam pod
    opieka. Biorą w kupce 2 tysiące, pieniądze, jakich nigdy nie widzieli, bo im
    się przecież należą, a co z tego ma dziecko? Zamroczonych rodziców.(...)To nie
    jest pomoc, to jest rozdawnictwo dla bezmyślnych. Panstwo jest od tego, zeby te
    pomoc kontrolowac.
    Normalna matka dla 2 tysiecy dziecka nie urodzi. patologiczna? - dlaczego nie?
    (...)Marek Andrzejewski, profesor prawa i pedagogiki Uniwersytetu
    Szczecinskiego: polska politykasocjalna jest naiwna(...) uczy podłączania sie
    pod kolejne formy pomocy"
    Warszawa, ul. Dudziarska - osrodek dla biednych matek, przyjmuje kobiety razem
    z konkubentami.Kierowniczka osrodka, Iwona Balsam: "Co im w zyciu wiecej
    trzeba? tylko potomków! Ile rozdałam panom prezerwatyw?! Gdy do matki ośmiorga
    dzieci nastepny pan szedl w konkury, kupilismy spiralę. Wróciła od ginekologa,
    a za miesiąc jest w ciaży z dziewiatym dzieckiem. Spirale przedała"
    Rodzinom alkoholikow daje sie wegiel, a nie gotówkę na zakup węgla. Ale
    becikowe to dar od zatroskanego o wyz panstwa. Bez warunkow. Urodzilas, masz i
    rob co chcesz.
    Marek Andrzejewski: Jedna trzecia Polski to juz trzeci świat. Jezeli
    spoleczenstwo ubozeje, to i dziczeje. (...)Rząd znowu wypuszcza świadczenia,
    które systemowo dezintegrują i demoralizują ludzi. Ale rządy sie uparły, że to
    milion wdziecznego elektoratu.
    Grazyna Mikolajczyk-Lehrman, socjolog rodziny: "Becikowe obnaza skalę
    patologicznej przedsiwbiorczosci. Normalny czlowiek kalkuluje. odpowiedzialny
    czlowiek moze oddzielac decyzje seksualne od emocjonalnych, dzieci traktuje
    jako inwestycje samą w sobie."
    matki, o ktorych byla mowa w reportazu, poczecie i urodzenie dziecka traktuja
    jako sposob na zdobycie 2 tysiecy zlotych
  • 16.11.06, 13:50
    To jest argument ,ze panstwo nie pomaga jak nalezy normalnej rodzinie ,tylko
    wspiera patologie?
    Czy to jest to glos za tym ,ze powinna sie te pomioty pomrocznosci jasnej
    sterylizowac?
    Czy tez zabrac becikowe a dac dostep do aborcji?
    Jak dla mnie jest to argument ,ze nalezy w zainstnialej sytuacji zabierac
    menelom dzieci zaraz po urodzeniu i oddawac je bezplodnym parom..
  • 16.11.06, 14:05
    "Jak dla mnie jest to argument ,ze nalezy w zainstnialej sytuacji zabierac
    menelom dzieci zaraz po urodzeniu i oddawac je bezplodnym parom.." jak to
    sobie wyobrazasz? Chcac czynic dobrze - i dla tych urodzonych dzieci, i dla
    bezplodnych par, ktore chca dziecka, mamy wprowadzic panstwo policyjne?
    zabierajace menelom dzieci? powinno im sie uniemozliwic reprodukowanie sie. ale
    to pewnie zakrawa na jakis totalitaryzm, nadludzi i podludzi..
    przytoczylam te fragmenty mowiace o tym, PO CO czesc ludzi w tym kraju rodzi
    dzieci i co sie potem z tymi dziecmi dzieje - tak dla zrownowazenia glosow o
    swietosci zygoty. co sie potem z ta rozwinieta zygotą, plodem, dzieckiem
    dzieje. poza tym wydaje mi sie, ze to jest jedna chora calosc. jakis plan
    naszych oblakanych politykow. calkowity zakaz aborcji, ZERO dostepu do
    antykoncepcji dla tych, ktorzy jej potrzebuja i rozdawanie kasy menelom, jak
    ich slusznie nazwales. moze przymusowa sterylizacja i pogonienie torzystwa do
    pracy byloby wyjsciem? zwlaszcza, ze praca dla nich jest, przynajmniej tak to
    wynikalo z reportazu. co do zrzekania sie praw rodzicielskiech - te pary,
    rodzace dzieci dla becikowego, biora dziecko do domu, nie zostawiaja go w
    szpitalu zrzekajac sie praw. biora do domu, zeby jeszcze troche kasy wyciagnac
    z opieki spol. Procedura odebrania praw rodzicielskich trwa miesiacami. dziecko
    w tym czasie jest w osrodku opiekunczym. pracownica osrodka adopcyjno-
    opiekunczego mowi, ze "dzieci, ktore matki zostawiaja w szpitalach(zrzekajac
    sie praw), zeby jak najszybciej o nich zapomniec, to szczesciarze".
  • 16.11.06, 14:13
    Zadalem sobie trud i przeczytalem cale forum , tu jest pies pogrzebany przez
    glupie ustawodawstwo i zakorkowane sady cierpia niewinni. Byly juz watki o tym
    ze trzeba zmienic przepisy , dotyczace takich dzieci.
    " Procedura odebrania praw rodzicielskich trwa miesiacami. dziecko
    >
    > w tym czasie jest w osrodku opiekunczym." .No ale to by sie wiazalo z
    wywiadem srodowiskowym , sprawnym dzialaniem kuratorow ,opieki spolecznej itp.
    Czemu tym sie nie zajma srodowiska feministyczne???
  • 16.11.06, 14:37
    Tym też zajmują się środowiska feministyczne - użyj google.
  • 16.11.06, 17:55
    ciesze sie ,ze tym tez zajmuja sie srodowiska feministyczne ,oby skutecznie i z
    taka determinacja z jaka opowiadaja sie za aborcja na zyczenie.
  • 16.11.06, 14:47
    No dobrze, ale zjawisko, które opisałaś, nie jest argumentem za ułatwieniem
    dostępu do aborcji, bo przecież tym osobom ona się nie opłaca. Jest argumentem
    za przymusową sterylizacją skrajnych przypadków - pisałam o tym wcześniej w
    wątku, ale ktoś mnie odesłał do III Rzeszy.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 16.11.06, 05:38
    Nikt mnie nie zgwałcił, czy coś z tego. Po prostu, mimo najlepszych chęci i zapobiegliwości tak głupio
    wyszło, a pigułki wczesnoporonnej nie miałam.
    Gdybym posiadała to trzy miesiące później nie musiałabym latać na zabieg. A poleciałam bo jakoś nie
    zapałałam miłością do tej "fasolki". Nie było jej w planie - a ja nie królica.
  • 16.11.06, 08:30
    Może nie królica, ale matka. Czy Ci się to podoba, czy nie. Poza tym bardzo
    nieuświadomiona. Fasolę poszłaś usuwać. Ja bym fasoli też nie pokochała.
    Co się w dzisiejszych czasach porobiło. Kiedyś ze związku kobiety z mężczyzną
    powstawało nowe ludzkie życie, a teraz to fasole, karierochłonne zygoty,
    usuwane niczym wyrostek itp. To chyba przez tą zmodyfikowaną żywność.
  • 16.11.06, 08:31
    Żadna matka - CIĘŻARNA KOBIETA i tyle.
  • 16.11.06, 09:16
    Tam gdzie jest dziecko, jest też matka. A tam gdzie fasola, tam bezrozumna
    roślina.
  • 16.11.06, 11:17
    Trzykrotnie byłam ciężarną kobietą, dzięki czemu stawałam się matka. I gdybym
    przy którejś z moich ciąż zdecydowała się na aborcję, bo: kariera, moja wygoda,
    brak pieniędzy, trudny poród...etc, to zabiłabym któreś z moich pięknych,
    mądrych, dobrych dzieci. Zabiłabym płód, fasolkę, zygotę czy jak chcecie
    nazywać, ale nie miałabym przy sobie któregoś z moich dzieci: CZŁOWIEKA. Tak
    fantastycznego, że nie osmieliłabym się napisać, jak ktoś w tej dyskusji: "ja
    go STWORZYŁAM" (!). Za mała jestem na to.
  • 16.11.06, 11:38
    Wszedlem sobie na portal gazety i co przeczytalem o 3 miesiecznym plodzie....
    No panie gdzie tu jest zygota, fasolka??????
    "Maleńki człowiek otwiera usta i połyka wody płodowe, dzięki temu ćwiczy nerki
    i cały układ trawienny. Gdy przypadkiem muśnie palcami wargi, zaczyna odruchowo
    ssać. Rozwija się zmysł smaku. Zbadano, że jeśli do wód płodowych dodana
    zostanie glukoza, dziecko chętniej je połyka. Pojawiają się zawiązki zębów
    stałych (zawiązki zębów mlecznych są gotowe już od czterech tygodni). Dziecko
    robi miny: nadyma policzki, marszczy czoło, zwija wargi w ryjek - ćwiczy
    mięśnie twarzy. Przydadzą mu się, kiedy będzie ssać, a także potem, kiedy
    zacznie się uśmiechać.

    Ukształtowały się już kości, stawy i mięśnie. Torebki stawowe wypełnia maź
    stawowa, co umożliwia płynne poruszanie się - i dziecko z tego korzysta: macha
    rękami i nogami, kopie, przytula się do ścian pęcherza płodowego, kręci głową,
    fika koziołki, podkurcza palce stóp, ssie kciuk, umie się nawet podrapać.
    Ćwiczy w ten sposób mięśnie i testuje układ nerwowy. Ale wody płodowe tłumią
    ruchy malucha na tyle skutecznie, że ty nic nie czujesz.

    Dziecko ma teraz rozmiar brzoskwini (65-80 mm długości) i wagę dorodnej
    rzodkiewki (13-20 g)."
  • 16.11.06, 12:01
    trollomsmierc, zaproponuję takie opowiadanie:
    "Witam kochani, jestem sobie komórką jajową. Ach, jaki to cudowny czas: czas
    owulacji. Zostałam uwolniona. Wreszcie żyję, płynę sobie powolutku i czuję się
    jak żywa istota wypuszczona na wolność. Ale oto zbliżają sie do mnie żyjące
    stworzonka - żyją jak ja. Każdy z nich próbuje wedrzeć sie w moj czujący i zywy
    organizm. A jakie, biedactwa, zmęczone. Ale zdeterminowane. Są długie, zwine,
    takie zabawne. Takie ruchliwe. Śmieją się, krzyczą, przepychają. Jakie to
    zabawne! One czują, one myślą! Bo inaczej skąd by wiedziały, gdzie się dostać?".
    Opisałam sobie moment zapłodnienia. Mógłby być bardziej "pesymistyczny"
    scenariusz. Mówią plemniki:
    "I oto wypłynęliśmy. Pędzimy. Lecz co to? Tłoczymy się zbite w kłebek. Co to za
    smród? Koledzy mówią, że to jakiś płyn śmiercionośny (płyn plemnikobójczy w
    prezerwtywie - przyp. autorki). Jeden już nie żyje. Wije się z bólu. Umiera. Nie
    mogę patrzeć na to cierpienie. Zabójstwo żywej istoty!!! Lecz ja też nie czuję
    sie dobrze, chyba umieram".

    Widzisz, fakt użycia prezerwatywy można też określić jako morderstwo. Powiesz,
    że plemnik i komórka jajowa to nie człowiek. Dlaczego nie? Manipuluję? Nie
    posługuję się Twoim jezykiem.
  • 16.11.06, 12:19
    Manipulujesz moja droga; w ten sposob, to wciagnelabys w ten spor , wszystkich
    nastolatkow majacych nocne polucje. Wejdz sobie na forum gazety , do dzialu
    ciaza i poczytaj, to nie bylo z katolickich podrecznikow... Taka
    nieuswiadomiona jestes??? Czy lubisz sie kopac z rzeczywistoscia jak z koniem?
  • 16.11.06, 13:56
    Manipulujesz moja droga; w ten sposob, to wciagnelabys w ten spor , wszystkich
    nastolatkow majacych nocne polucje. Wejdz sobie na forum gazety , do dzialu
    ciaza i poczytaj, to nie bylo z katolickich podrecznikow... Taka
    nieuswiadomiona jestes??? Czy lubisz sie kopac z rzeczywistoscia jak z koniem?

    Tyle że polucje występują bezwiednie, a użycie prezerwatywy to już świadome
    działanie. A jak świadome, to dlaczego nie zabójstwo? To Twoja logika. Jesli
    człowiekiem jest się w chwili wniknięcia plemnika w komórkę jajową, to moim
    zdaniem określanie antykoncepcji mianem morderstwa ma sens. Byłam na forum
    gazety w dziale ciąża, bo byłam w ciąży. A Twoje ostatnie zdanie...bardzo
    obrazowe, mhmm prawdziwie merytoryczny argument.
  • 16.11.06, 14:06
    Twoja logika makiweliczna i przewrotna jest. Jajo sie zagniezdza , kobiecy
    organizm zaczyna buzowac hormonami , sa warunki do rozwoju i jest w macicy
    potencjalny czlowiek , a co ma do tego ilosc jaj i spermy ,ktora sie "marnuje"?
    Zreszta podobno polowa ciaz konczy sie poronieniem , o ktorym czasem kobieta
    nie ma pojecia.Moze jesli sie wie ,ze podejumuje sie ryzkowne gry milosne,
    warto trzymac jakies srodki zwane "dzien po" w szufladzie?
  • 16.11.06, 14:42
    no i ja czegoś w Twoim rozumowaniu nie pojmuję. Od którego momentu jest
    człowiek? Rozpisywaleś sie o 3- miesięcznym człowieku a teraz dopuszczasz
    mozliwośc użycia tabletki wczesnoporonnej? Jesli się twierdzi, że 12-tygodniowy
    płód jest człowiekiem, to trzeba twierdzić, ze kilkugodzinny zarodek też jest
    człowiekiem.
  • 16.11.06, 22:29
    trollomsmierc, wyjaśniam: moja opowiedź była oczywiscie manipulacją, ale uważam,
    ze opis, który podałeś też był manipulacją ("maleńki człowieczek"). Napisałam
    poniżej, ze poroniłam w 9 tygodniu (3 miesiąc). Przeżyłam to bardzo, a jednak
    uważam, że nie pozegnałam "dziecka", ale swoje nadzieje związane z dzieckiem.
    Nie jestem cyniczna i nie uważam np. że można dokonać aborcji w kazdym tygodniu.
  • 16.11.06, 13:00
    No właśnie, pewnie dlatego Kościół katolicki zakazuje używania prezerwatyw.
    Plemnikom też trzeba dać szansę.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • 16.11.06, 13:17
    magtomal, czy tu gdziekolwiek byla mowa o usuwaniu ciazy przez kobiety ktore
    chca urodzic dziecko????? chyba nie. chcialas urodzic, twoje dzieci byly
    oczekiwane - i wspaniale. ale jezeli ktos nie moze/nie chce nie mozna go
    porownywac do twojego przykladu - i odwrotnie. to sa 2 rozne historie nie
    majace wspolnego mianownika. nikt nie podwaza tego, ze jesli kobieta CHCE
    urodzic dziecko to je rodzi i zostaje matką. bo chce, jej dziecko jest
    wyczekane, zaplanowane. takze to z 'wpadki' szybko okazuje sie chciane i wtedy
    kazdy dzien ciazy jest oczekiwaniem na dziecko. ale kobieta musi miec prawo do
    decyzji. duzo ludzi podaje argument o powinnosci donoszenia ciazy, urodzenia i
    oddania do aborcji. ale jezeli ja nie chce stwarzac zycia? jezeli mam moznosc
    przerwac ten proces po paru tygodniach od zaplodnienia? To jest zbyt powazna
    sprawa, zeby kazac kobiecie oczekiwac na rozwoj dziecka, ktorego nie chce. to
    nie jest tak, ze moze czekaz az POWSTANIE czlowiek, urodzic go i komus oddac.
    ona nie chce stwarzac zycia i ma do tego prawo. dla was momentem stworzenia
    zycia jest zaplodnienie i argumenty: trzeba bylo nie uprawiac seksu(ha ha ha)
    trzeba bylo sie zabezpieczyc(a co jesli antykoncepcja zawiodla/kobiete NIE STAC
    na antykoncepcje). mamy tabletki wczesnoporonne - uniemozliwiaja zagniezdzenie
    sie jaja plodowego w macicy - czy to dla was aborcja? w krajach europy
    zachodniej mamy prawna aborcje do 10tygodnia(po tym okresie zaczyna sie tworzyc
    uklad nerwowy)
  • 16.11.06, 14:02
    kadanka napisała:

    > magtomal, czy tu gdziekolwiek byla mowa o usuwaniu ciazy przez kobiety ktore
    > chca urodzic dziecko????? chyba nie. chcialas urodzic, twoje dzieci byly
    > oczekiwane - i wspaniale. ale jezeli ktos nie moze/nie chce nie mozna go
    > porownywac do twojego przykladu - i odwrotnie. to sa 2 rozne historie nie
    > majace wspolnego mianownika.

    Tym wspólnym mianownikiem jest poczęte dziecko/płód/zygota/fasolka. To JEST
    życie! W momencie aborcji określona jest już płeć, kolor włosów, oczu etc.Gdy
    decyduje się na aborcję, ZABIJA się konkretną jednostkę, nie POTENCJALNEGO
    człowieka! Miejcie(miejmy) prawo wyboru, ale miejmy też odwagę przyznać, że to
    życie,nie "fasolki!

    >ale jezeli ja nie chce stwarzac zycia? jezeli mam moznosc
    > przerwac ten proces po paru tygodniach od zaplodnienia?

    To życie jest już STWORZONE! I to nie Wy, Drogie Panie, je STWARZACIE! Wy
    możecie je przyjąć lub obrzucić.
  • 16.11.06, 14:35
    A mnie nie razi jak kobieta mówi, że stwarza życie. Zresztą, macierzyństwo nie
    kojarzy mi się z pokorą , wcale a wcale.
    Dla katolików - Maria i Magnificat.
    Niewiele w tym pokory - za dużo świadomej dumy, której każdej matce życzę.
  • 16.11.06, 14:51
    magtomal, ja poroniłam w 9 tygodniu ciąży. W tym samym panstwie, w którym mówi
    się, ze kilkutygodniowy płód jest czlowiekiem, tego samego "człowieka"
    zwyczajnie się utylizuje. Jesli twierdzisz, ze kilkutygodniowy płód żyje i
    myśli, to chyba należy mu sie pogrzeb? Tej "jednostce"?Więc dlaczego to samo
    prawo, które zakazuje "zabicia dziecka" pozwala na potraktowanie "dziecka" jako
    śmiecia? Są kobiety, które zabierają 9-tygodniowy płód i organizują pochówek.
    Ale przecież w tym państwie to nie jest działanie powszechnie obowiazujące. Moim
    zdaniem logika w tym kraju jest taka: nosisz Życie, ale to zycie staje się
    dopiero po urodzeniu. Karty zgonu nikt mi nie wydał, w karcie szpitalnej
    znalazła sie informacja o "wyskrobinach". Dzieje sie to w tym samym kraju, w
    którym kobieta, która dokonuje aborcji (do 10 tygodnia) zabija DZIECKO, a jak TO
    SAMO dziecko "umrze" to wyskrobiny. Gdzie logika w tym prawie?
  • 16.11.06, 16:20
    malgozab napisała:

    > magtomal, ja poroniłam w 9 tygodniu ciąży. W tym samym panstwie, w którym mówi
    > się, ze kilkutygodniowy płód jest czlowiekiem, tego samego "człowieka"
    > zwyczajnie się utylizuje. Jesli twierdzisz, ze kilkutygodniowy płód żyje i
    > myśli, to chyba należy mu sie pogrzeb? Tej "jednostce"?Więc dlaczego to samo
    > prawo, które zakazuje "zabicia dziecka" pozwala na potraktowanie "dziecka"
    jako
    > śmiecia? Są kobiety, które zabierają 9-tygodniowy płód i organizują pochówek.
    > Ale przecież w tym państwie to nie jest działanie powszechnie obowiazujące.
    Moi
    > m
    > zdaniem logika w tym kraju jest taka: nosisz Życie, ale to zycie staje się
    > dopiero po urodzeniu. Karty zgonu nikt mi nie wydał, w karcie szpitalnej
    > znalazła sie informacja o "wyskrobinach". Dzieje sie to w tym samym kraju, w
    > którym kobieta, która dokonuje aborcji (do 10 tygodnia) zabija DZIECKO, a jak
    T
    > O
    > SAMO dziecko "umrze" to wyskrobiny. Gdzie logika w tym prawie?

    Nie ma w tym logiki - zgadzam się. Na szcęście coraz więcej o tym się mówi
    (także w "Wysokich obcasach").
  • 16.11.06, 20:35
    dla mnie kilkutygodniowy płód człowiekiem nie jest. Płakałam - po dziecku z
    mojej wyobraźni, o moich zawiedzionych nadziejach. Ale gdyby lekarz kazał
    odebrać płód, żeby wyprawić pogrzeb? Są matki, które wyprawiają - płaczą po
    "osobie", bo nawet wiedzą "kim" ten "ktoś" był. Ale ja bym pogrzebu nie
    wyprawiła. I mam nadzieję, że nie bedzie to kolejnym nakazem. I myślę, ze Ci
    politycy, którzy tak chętnie występują w obronie "nienarodzonych" nie dopuszczą
    do tego, żeby te same "dzieci" były traktowane jak "ludzie" po ich "śmierci".
    Jak zareagowałyby towarzystwa ubezpieczeniowe, gdyby nagle zaczęły sie do nich
    zgłaszac kobiety, które poronily? Już to sobie wyobrażam :)
  • 16.11.06, 23:34
    > Jak zareagowałyby towarzystwa ubezpieczeniowe, gdyby nagle zaczęły sie do nich
    > zgłaszac kobiety, które poronily? Już to sobie wyobrażam :)

    No tak przecież wypłaty ubezpieczenia na pogrzeb są większe niż za urodzenie
    dziecka
    > Ale ja bym pogrzebu nie wyprawiła.
    To niechcesz zarobić parę złotych które zostają z zasiłku pogrzebowego?
    Oczywiście inne argumenty dla zwolenników zabijania nienarodzonych są poza
    zasięgiem ich chędzi życia w dobrobycie
  • 17.11.06, 11:27
    Żebyśmy się dobrze zrozumieli: ja nie stoję po stronie zakładów
    ubezpieczeniowych i nie śmieszy mnie ból kobiety, która traci - jeśli chce,
    niech mówi, ze syna albo córkę - w piątym, szóstym czy dziewiątym tygodniu
    ciąży. Zwracam tylko uwagę na pewne paradoksy w tym kraju. Jeśli to państwo nic
    nie kosztuje, to mówi się, że Życie ale jakby miało kosztować (wypłata
    ubezpieczeń z ZUS-u i Innych) to już nie dziecko, a wyskrobiny. Jeśli kobieta
    chce dokonać aborcji do 10 tygodnia, to się określa ją mianem zabójczyni, ale
    jak się poroni do 10 tygodnia, to płód ląduje na śmietniku. I nikt sie nie
    dziwi. To są PARADOKSY, które można demaskować. I daruj sobie uwagi z zasiłkiem
    pogrzebowym - nic Ci do mojego żalu po wydarzeniu, które nie jest tak odległe w
    czasie.
  • 19.11.06, 21:38
    > ale
    > jak się poroni do 10 tygodnia, to płód ląduje na śmietniku. I nikt sie nie
    > dziwi

    Faktycznie zmiany zachodzą wolno ale będzie lepiej będzie można odebrać zwłoki
    dziecka i pochować jak człowieka nie jak odciętą nogę czy ucho.
    Problem z naszym państwem jest poważniejszy że mało chętnie ściga i każe
    rzeźników
  • 16.11.06, 11:38
    Chyba wczoraj przeczytalam ciekawą informację: niemiecki lekarz będzie musiał
    płacić alimenty na dziecko swojej pacjentki, bo popełnił błąd: pacjentka zaszła
    w ciążę, bo metoda antykoncepcyjna wybrana przez niego (inwazyjna) zawiodła.
    Ktoś skomentował, ze gdyby stalo sie to w Polsce lekarz nie poniósłby żadnej
    odpowiedzialności, może by jeszcze premię dostal (komentarz uszczypliwy, ale czy
    rozumowanie niesłuszne?. Sąd jako uzasadnienie wyroku podał pokrzyżowanie planów
    zawodowych kobiety i fakt, ze była nieprzygotowana do roli matki. Czy to możliwe
    w Polsce? Nie. Mało osób opowiedziało sie po stronie tej kobiety, większosc
    twierdziła, że do roli matki nie trzeba sie przygotowywać. Pytano: jak dziecku w
    twarz spojrzy? Zwracam uwagę na fakt, ze kobieta zdecydowała sie urodzić i
    potępiono ją za stosunek do płodu. W Polsce jest silna tendencja do organizowana
    życia kobiecie już od chwili urodzenia - ma być matką i zoną (przede wszystkim
    matką) i nie może wybrać. Kobiety, które nie chcą rodzić, przedstawia sie jako
    karierowiczki, bo obce jest tu przekonanie, że ktoś świadomie organizuje sobie
    życie. Spotkałam się kilka razy z potepieniem (pochodzę z bardzo malej
    miejscowości), że decyzję o macierzyństwie podjęlam późno - urodziłam dziecko w
    wieku 30 lat. Teraz spotykam sie z innego rodzaju potępieniem: ponieważ
    urodziłam (dziecko chciane i oczekiwane)i zdecydowałam się zostać na urlopie
    wychowawczym zostałam pozbawiona dochodów (zrobki meża uniemożliwiają mi
    pobieranie zasilku wychowawczego, bo przekraczają o 200 zł ustaloną granicę).
    Spotykam sie ze zdziwieniem, bo mowie, ze chcę tylko jedno dziecko i chcę też
    zadbać o Siebie. I już mnie nie dziwi, ze kobietom wmawia się, ze plod, którego
    nie chcą i jest dla nich dramatem, jest dla nich szcześciem i spełnieniem.
  • 16.11.06, 11:56
    Jakies herezje opowiadasz albo masz hyzia na swoim punkcie , moja kumpela
    urodzila pierwsze dziecko w wieku 35 lat w dziurze zabitej dechami na Mazurach
    i jakos nikt sie nie dziwil i nie wybrzydzal. Pytalem jak bylo w szpitalu ,
    spoko, zadnych docinkow , a moze mniej niz ty liczy sie z opinia innych i sama
    sobie system wartosci ustawia? O samospelniajacej sie przepowiedni slyszalas ?
    Nastawiasz sie psychicznie ,ze cie wszyscy gnebia ,ze Polska to Turkmenistan i
    potem zbierasz owoce...
  • 16.11.06, 12:06
    wszystkie kobiety, które mają problemy w tym kraju mają "hyzia" na swoim
    punkcie. Umówmy sie, ze Polska to Kanada nie Turkmenistan.
  • 16.11.06, 12:43
    wiecie - wydaje mi sie, ze pozwolenie na aborcje nie jest rownoznaczne z jej
    nakazem. To, ze bede miec taka mozliwosc nie znaczy, ze z niej skorzystam.
    Dlaczego niektorzy uwazaja, ze maja prawo myslec za mnie, decydowac za mnie ?
    Jesli chca mi pomoc w podjeciu - w ich mniemaniu - slusznej decyzji niech mnie
    do tego przekonaja. Niech dadza mi argumenty za. Niech dadza mi wsparcie jesli
    sie waham.
  • 17.11.06, 12:22
    Jakies herezje opowiadasz albo masz hyzia na swoim punkcie , moja kumpela
    > urodzila pierwsze dziecko w wieku 35 lat w dziurze zabitej dechami na
    Mazurach
    > i jakos nikt sie nie dziwil i nie wybrzydzal.

    No i czego to dowodzi? Tego, ze akurat twoja kumpela trafiła na normalnych
    ludzi, poł roku temu urodziła moja znajoma, w duzym miescie , a lekarze pod
    porodówkę komentowali głosno "gigantyczne cyce"rodzacej - dokładnei w te słowa!
    I co , to tez jest czyjas prawda, a nei samosprawdzajaca się pzrepowiednia -
    chciałbyś , zeby ktoś mówił na porodówce o twoejej zonie, z ema gigantyyczne
    cyce i ciekawe jak ją chłop obrabia?
  • 16.11.06, 15:51
    Dzieki Asienko za pojawienie sie tutaj. Jestes klejna z nielicznych tu osob przy zdrowych zmyslach.

    Ale nie przejmuj sie, w przyszlym tygodniu zapiszemy koscielnych swirow na elektrowstrzasy - razem z
    ich katechetami.

    W dowod wdziecznosci za pojawienie sie Twoje podarowac chce Tobie te oto zabawe intelektualna.

    ==
    1) Laborant potrzasa dwiema probowkami: w jednej sa owum a w drugiej sperma. Patrzy na zawartosc
    pod swiatlo, po czym wylewa do kibla (kiedys pisywalem, ze do zlewu ale swiry i zakrzyczeli mnie
    kiblem, wiec zasuwam na skroty).

    2) Laborant miesza zawartosc probowek, itp. po czym, jak wyzej - wylewa.

    3) Po kolejnym wymieszaniu, laborant odczekuje stosowna "chwile" i przyglada sie polaczonemu z
    nasieniem jajeczku. Hmm, stworzylem zycie - mysli sobie, patrzac na wlasnie podzielona zygote. No i
    wylewa zawartosc do kibla.

    Czy widzisz jakas istotna roznice jakosciowa pomiedzy poszczegolnymi doswiadczeniami?
  • 16.11.06, 17:52
    Jesli masz takie zalozenie , ze kto nie z toba to swir koscielny , to ja mam
    zalozenie ,ze podrywasz Asienke w nadziei ,ze dac ci sie przeleciec , bo wie
    jak usuwac ciaze i w razie czego alimenciarzem nie zostaniesz.Jak ci sie podoba
    takie teoretyzowanie ??
  • 16.11.06, 18:19
    NIe i dlatego nie mam nic przeciwko postinorowi.
    Ale aborcja w 12 tygodniu to już dla mnie morderstwo i tyle. Wtedy dziecko nie
    jest już zlepkiem komórek, czuje, rusza się , ssie paluszek...
  • 16.11.06, 18:28
    Trzeci miesiac IMHO to moze byc nawet 13 tydzien ..No bo ile tygodni ma
    miesiac ??