• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Aaa aborcja?

    • 08.11.06, 17:56
      oczywiscie, ze kazda kobieta powinna miec wybor. Aborcja nie powinna byc jednak
      srodkiem antykoncepcyjnym.
    • 08.11.06, 18:04
      Uważam, że każda kobieta, która chce usunąć ciążę powinna mieć do tego prawo.
      Niezależnie od tego czy chce to zrobić z powodów zdrowotnych, materialnych czy
      psychicznych.

      Przeraża mnie to w jakim ciemnogrodzie zyjemy - człowiek kumplował się ze
      Smokiem Wawelskim, a prezerwatywy prowadzą do niepłodności. To jest wiecej niż
      chore! A ludzie zdają się mieć w d... to, że nasz oszołomski rząd chce zaglądać
      im do domów, łóżek, szkół.

      Wracając do tematu - powtórzę za kilkoma osobami, że priorytetem powinna być
      antykoncepcja i edukacja seksualna. Nie tylko tłumaczenie mechanizmów
      zachodzących w organiźmie człowieka i fachowe wyłożenie tematu antykoncepcji,
      ale i wpajanie poczucia odpowiedzialności. Żeby nie było "raz bez
      zabezpieczenia, nic się nie stanie" czy stosunek przerwany zamiast gumki lub
      tabletek. A takie rzeczy zdarzają się nawet wśród dwudziestoparoletnich
      dziewczyn - byłam świadkiem rozmów.
      • 08.11.06, 19:44
        Jana z dżungli, hehe, ale się rzuciły słodko-pierdzące Matki Polki. A dlaczego
        to niby Jana obraża niedoszłe matki? Co wam przeszkadza? Że żyje tak jak chce? I
        sie nie wstydzi tego? Że nie napisała: "kiedy mój ukochany dziubdziuś wróci z
        pracy, to ja mu wtedy miskę z zupką pod nosek, kapetki". Ale oburzenie!!
        Patrzcie, ktoś nie chce być matką, ktoś nie chce być w ciąży? Dolegliwości w
        ciąży to stereotyp? Byłam w ciązy. Bardzo mi przykro, ale tego okresu nie
        wspominam najlepiej. Karmienia piersią też nie. A przecież chciałam tego
        dziecka. Dziwne, że oburzacie się na Janę, a w nosie macie to, ze ktos próbuje
        wami manipulować, narzucając wam sposób życia.
        • 08.11.06, 20:23
          a kto tu mówi o podstawianiu miski z zupką. chodzi o aborcję i tylko temu
          jestem przeciwna a to że dziewczyna lubi seks to super i że nie musi do końca
          życia jednej mordy oglądać
      • 08.11.06, 20:50
        > Uważam, że każda kobieta, która chce usunąć ciążę powinna mieć do tego prawo.
        > Niezależnie od tego czy chce to zrobić z powodów zdrowotnych, materialnych czy
        > psychicznych.

        żaden powód nie usprawiedliwia zabijania bezbronnych
        > Przeraża mnie to w jakim ciemnogrodzie zyjemy
        Mnie przeraża ilość morderstw, i jak łato są usprawiedliwiane

        > Wracając do tematu - powtórzę za kilkoma osobami, że priorytetem powinna być
        > antykoncepcja i edukacja seksualna. Nie tylko tłumaczenie mechanizmów
        > zachodzących w organiźmie człowieka i fachowe wyłożenie tematu antykoncepcji,
        > ale i wpajanie poczucia odpowiedzialności
        A może krzewicielom antykoncepcji najbardziej chodzi o zyski producentów
        tabletek dlatego wpajają stereotyp bezdzietności
        • 08.11.06, 21:12
          A mnie przeraża, że niektórzy usuniecie płodu określają słowem "morderstwo".
          To też a propos ciemnogrodu.
          • 08.11.06, 21:14
            Z wzr1 nie radzę dyskutować, to koleś, który bez przerwy pisze to samo tylko
            odmienia przez różne przypadki. Nie warto i nudno.
        • 10.11.06, 13:27
          wzr1 napisała:
          > żaden powód nie usprawiedliwia zabijania bezbronnych

          LPR chce ratowania zycia plodu a nie zycia matki.czy to nie jest zatem rowniez
          zabijania bezbronnych kobiet?
    • 08.11.06, 22:06
      A moze powinny czuc wstyd? Moze to ludzkie uczucie w takiej sytuacji? Czy te,
      ktore walcza o uznanie aborcji za cos normalnego, nie zagluszaja aby swojego
      sumienia? Czy nie chodzi im o to, zeby uslyszec z ust innek kobiety: jestes OK,
      nic zlego nie zrobilas, zeby uciszyc ten wewnetrzny glosik niedajacy spokoju?
      • 08.11.06, 22:08
        Rozwiazaniem, zamiast zagluszania, jest otwarte przyznanie sie (chocby przed
        saba): tak zrobilam cos zlego, tak wstydze sie. I wybaczenie sobie. Wybaczenie,
        a nie usprawiedliwienie, bo to roznica.
        • 09.11.06, 10:42
          do Titty!!!
          jakie zagłuszanie sumienia?Jakie usprawiedliwianie??Czy Ty myślisz,że taka
          decyzja jest łatwa?Chyba nie do końca- przed aborcja rozważa się wszystki za i
          przeciw!to nie jest loteria "orzeł czy reszka"...więc nie ma co zagłuszać ani
          usprawiedliwiać!To społeczeństwo i osoby na przykład Twojego pokroju
          powodują,że kobieta po zabiegu czuje się zaszczuta jak pies...Jeszcze raz
          podkreślę-aborcja to świadoma decyzja,ale to moja decyzja!I powinnam mieć do
          niej prawo!!!
        • 09.11.06, 12:02
          titta napisała:

          > Rozwiazaniem, zamiast zagluszania, jest otwarte przyznanie sie (chocby przed
          > saba): tak zrobilam cos zlego, tak wstydze sie.
          Długo jeszcze będziemy sie przekonywać o czyms, co jest indywidualnym odczuciem
          kazdej kobiety? Nie wstydzę sie, bo nie zrobiłam nic złego. Dla mnie połączenie
          komórki jajowej i plemnika to jest dopiero szansa na człowieka, o dwa razy
          wiekszym prawdopodobieństwie niz np owulacja.I jesli chcę stworzyc człowieka,
          to go stwarzam - pozwalam mu przez 9 m-cy korzystać - tak, pasożytować!- na
          moim ciele,na moim organiźnie i zgadzam sie na nieludzkie męki porodu
          (przypominam panowie- nie jesteście fizycznie w stanie przeżyć takiego bólu,
          wiec moze mniej niefrasoblibości w kwestii "to urodź i oddaj"). A jezeli nie
          chcę, to usuwam zygotę, podobnie jak tabletkami blokuję swoja płodność.Mam
          prawo - to rozwija sie dzieki mnie, i w moim ciele Po prostu nie stwarzam
          zycia. NIE STWARZAM - co nie znaczy - zabijam.Można o mnie
          powiedziecieć: "egoistka", ale za "morderczynię" podam do sądu!!!
          Ale są kobiety, które wierzą, że juz po dwóch dniach noszą w sobie małego
          dzidziusia, gadaja do niego, głaszczą sie po brzuszku i spiewaja mu piosenki -
          i to jest ich indywidualne odczucie. Takie kobiety rzeczywiście we własnym
          sumieniu "zabijają dzieci". I prosze bardzo - niech nie zabijają, niech urodzą
          z piątkę, z usmiechem będę zarabiać na becikowe, macierzyńskie, chorobowe,
          szkolnictwo itp.. Tylko dajcie mi prawo do innego zdania na temat: "Kiedy
          zaczyna sie człowiek", i przestańcie mi wmawiać, ze zrobiłam coś złego i
          powinnam sie wstydzić! To Wy - postepujac zgodnie ze swoimi odczuciami -
          "zabijacie". Ja - zgodnie z moimi - nie dopuszczam do powstania. Skończmy z
          tematem - czyja prawda jest prawdziwsza.
          • 09.11.06, 12:18
            > Ale są kobiety, które wierzą, że juz po dwóch dniach noszą w sobie małego
            > dzidziusia, gadaja do niego, głaszczą sie po brzuszku i spiewaja mu piosenki -
            > i to jest ich indywidualne odczucie.

            Jeszcze jedno - chciana ciąża, pozytywne nastawienie do płodu, odpowiednie
            postępowanie w trosce o prawidłowy rozwój płodu nie jest i nie musi być tożsame
            z opinią, że zygota to "dzidziuś" czy "złotko". Istnieją kobiety w jak
            najbardziej chcianej ciąży świadome tego, że noszą w sobie płód i, że nie są
            jedynie "pokrowcami" na życie poczęte.
          • 09.11.06, 15:43
            Jedno mnie tylko ciekawi - skąd u Ciebie taka obsesja męki ciąży i porodu,
            skoro nie wiesz, jak to jest?
            --
            Dogs look up to us. Cats look down to us.
            Pigs treat us as equals.
            Winston Churchill
          • 09.11.06, 17:41
            jana_z_dzungli napisała:

            .I jesli chcę stworzyc człowieka,
            > to go stwarzam - pozwalam mu przez 9 m-cy korzystać - tak, pasożytować!- na
            > moim ciele,na moim organiźnie i zgadzam sie na nieludzkie męki porodu
            > (przypominam panowie- nie jesteście fizycznie w stanie przeżyć takiego bólu,
            > wiec moze mniej niefrasoblibości w kwestii "to urodź i oddaj"). A jezeli nie
            > chcę, to usuwam zygotę, podobnie jak tabletkami blokuję swoja płodność.Mam
            > prawo - to rozwija sie dzieki mnie, i w moim ciele Po prostu nie stwarzam
            > zycia. NIE STWARZAM - co nie znaczy - zabijam.

            Nie przypisuj sobie mocy Boskiej - nie Ty STWARZASZ człowieka. Życie jest już
            stworzone, gdy Ty zastanawiasz się czy je ZABIĆ czy pozwolić mu się rozwijać.
            • 09.11.06, 23:11
              magtomal napisała:

              > jana_z_dzungli napisała:
              >

              > Nie przypisuj sobie mocy Boskiej - nie Ty STWARZASZ człowieka. Życie jest już
              > stworzone, gdy Ty zastanawiasz się czy je ZABIĆ czy pozwolić mu się rozwijać.
              brawo
          • 09.11.06, 23:08
            jak możesz pisać--pasożytować .przecież sama kiedyś pasożytowałaś .i co nie
            jesteś szczęśliwa że żyjesz .bo gdyby twoja matka myślała jak ty to by cię tu
            dziś na tym forum nie było...a co do porodu--dzisiaj są takie metody że wcale
            nie trzeba przechodzić przez męczarnie .można ze znieczuleniem .gdyby każdy
            myślał jak ty to dawno byśmy już wymarli...
        • 09.11.06, 16:20
          Titto.
          Niczego nie muszę zagłuszać. Nie zrobiam niczego złego. Decyzja była świadoma,
          słuszna w związku z tym nie ma niczego do wybaczania ani usprawiedliwania.
          Usunęłam ciązę. Nikomu nie zrobiłam krzywdy.
          • 13.11.06, 13:17
            Titto,
            Wstydziłam się, miałam wyrzuty sumienia, bałam się potępienia, bo wystąpiłam
            usuwając ciążę przeciwko moim idealistycznym poglądom na aborcję. 10 lat zajęło
            mi pogodzenie się ze sobą i z Bogiem. Wybaczyłam sobie, niczego nie
            usprawiedliwiałam. Dziś niczego nie żałuję, bo to wszystko były bardzo cenne
            lekcje życiowe. I NADAL JESTEM ZA PRAWEM DO WYBORU!!!
    • 09.11.06, 10:16
      jestem oczywisce za prawe kobet do aborcji
      ale mysle, ze nie jest wcale dobre krzyczenie wszem i wokol "mialam aborcje" na
      co innym to czyjes wyznanie ????
      najwazniejsze jest promowanie swiadomego maciezynstwa i natykoncepcji!!!
      zastanowcie sie, jezeli nastolatki zobacza, ze aborcja to powod do "chwalenia
      sie" to w ogole nie beda myslec o antykoncepcji!
      bo przeciez tyle wpadlo, tyle usunelo, najwyzej bede jedna z nich !
      to glupota pojscie w ta strone!
      ja nosze plaster i to czesto w lato na "wodoku" na ramieniu i wole to promowac
      niz krzyczec 2mialam aborcje"
      dla mnie, kobiety 35 letniej , przejscie aborcji to raczej dowod glupoty!
      przeciez jest antykoncepcja!
    • 09.11.06, 10:30
      kobieta powinna mieć wybór decydowania o swoim życiu!A fakt,że Kościół lub
      politycy ten wybór ograniczają może mieć bardzo negatywne skutki...Ja jestem
      tego żywym przykładem...Zostałam zgwałcona jako nastolatka,usunęłam ciążę
      w "podziemiu" (bo lekarz-zagorzały katolik nie wydał mi odpowiedniego
      świstka!!!), zresztą za niemałą kwotę i przypłaciłam to zdrowiem psychicznym
      (głęboka depresja) i fizycznym (do tej pory leczę się,by moć w przyszłości mieć
      dzieci).Dlatego uważam,że świadoma decyzja o aborcji powinna być
      zalegalizowana,a kobiecie która się poddaje takiemu zabiegowi powinno zapewnić
      się odpowiednią opiekę, a nie negować jej wybór.Pozdrawiam
      wszystkie "MORDERCZYNIE",które borykają się z napiętnowaniem społecznym...bo
      jestem jedną z Was!!!I wcale nie żałuję!!!
      • 09.11.06, 10:57
        no wlasnie walka powinne byc o takie przypadki jak twoj! Po gwalcie powinni cie
        od razu dac dostep do tabletki "dzien po" , zaopiekowac sie toba w odp
        poradni ,a kolesi scigac po wsze czasy .To byloby rozwiazanie idealne ,ale czy
        az tak niemozliwe? Jest o co walczyc, o godne traktowanie kobiety , ktora chce
        oddac do adopcji, bo rozwazyla ,ale paniusie wiedza lepiej ,ze ona da rade ,za
        to biora pieniazki , bo biologiczna mamusia to ach i ech , mimo ze do gara nie
        ma co wlozyc i swiat jej sie zawala ..
      • 09.11.06, 23:14
        no i po co ci to było .jakbyś urodziła to nie miałabyś tych problemów .ani
        psychicznych ani fizycznych
        • 11.11.06, 09:48
          sabcia223 napisała:

          > no i po co ci to było .jakbyś urodziła to nie miałabyś tych problemów .ani
          > psychicznych ani fizycznych

          Że ciebie i kilku innych oszołomów wypowiadajacych się w tym wątku matki nie
          usunęły - byłoby mniej idiotów na świecie.
          • 11.11.06, 10:17
            Moze czas na samodzielne myslenie? Wierzysz w ten dogmat feminizmu ,atakujesz
            personalnie, no ale tak jest gdy sie mysli emocjami zawsze i tylko. Tez sie
            czuje feministka ,ale akurat od tego dogmatu mnie odrzuca, bo pilnuje wlasnej
            d**y i stawiam wymagania i granice partnerowi .Zal mi zgwalconych kobiet i
            nieuswiadomionych nastolatek itd. ,ale pań co sie zaklamuja ,ze sie
            zabezpieczaly- no luz bez bajek ,to przeciez jak wygrana w totka. Po prostu
            mamy przyzwyczajenia jeszcze z komuny , kobiety do dzis uzywaja dziecka jako
            argumentu do przywiazania partnera w druga strone tez dziala , znam z
            najblizszych kregow moze z 3 dzieci , ktore sie urodzily czas dluzszy po
            zalegalizowaniu zwiazku,reszta nieprzeliczona to ciaze nieplanowane. Jesli sir
            vimes ma wkolo siebie tylko pary planujace dziecko , to nie wiem w jakich
            kregach zyje, ale podziwiam dobor przyjaciol i znajomych.Wszystko zalezy od
            punktu widzenia zapewne. Ja raczej zaobserwowalam dzialania w mysl "
            sprawdzila sie ,jest plodna to wypada sie zwiazac" oczywiscie jesli jest
            facetem na poziomie .
        • 11.11.06, 15:37
          Czy ty jesteś tylko głupia, czy chora psychicznie?
          • 11.11.06, 16:12
            A czemu tak myslisz, zamiast personalnie atakowac , uzasadnij. Spotkalam
            roznych ludzi, a taka postawa mnie przerazila , bo tak wlasnie uzasadnil swoj
            ozenek przed kolegami pewien maz nauczycielki. To ,ze nie zwiazalas sie wezlem
            malzenskim nie wyklucza cie chyba z kregu kobiet ,co pomieszkiwaly z facetmi i
            znaja ich od mniej romantycznej strony?
    • 09.11.06, 10:44
      Zamiast aborcji, może lepiej myśleć przed i stosować jakąś nowoczesną metodę
      antykonecpcji, jak te komputery cyklu, czy coś!? Aborcja to nie jest dobre
      rozwiązanie, wiem to po sobie :(
      • 09.11.06, 11:07
        jestem podobnie jak Ty po zabiegu.niestety nie mogę się zgodzić z opinią,że
        wystarczy antykoncepcja.Są bowiem sytuację,w których po prostu nie wystarczy
        poprosić o prezerwatywę!jak swojemu gwałcicielowi miałam tłumaczyć,że nie biorę
        tabletek??
        Poddałam się zabiegowi i żyję,mimo że tak jak piszesz to nie jest
        proste...Aczkolwiek nie żałuję...
        I nie generalizujmy problemu-przyczyn zabiegów jest tyle,co aborcji...nikt nie
        robi tego dla rozrywki!
    • 09.11.06, 11:31
      może jeszcze "coming outy" innego rodzaju.
      pedofilskie, gwałcicielskie,
      a może starsi Niemcy pochwalą się "zagazowałem żydka"
    • 09.11.06, 11:33
      a co manipulujący pismacy powiedzą na syndrom ocalonego, przeżywany przez
      dzieci, których rodzeństwo zostało wyabortowane?
      Czy to też wymysł księży i LPRu?
      • 09.11.06, 11:58
        Kompletny wymysł - buhaha
    • 09.11.06, 12:35
      Nie rozumiem argumentu pt."BYĆ ZA ABORCJĄ" - nie znam nikogo, kto za aborcją
      jest. To że jestem za przyznaniem każdej kobiecie prawa do podejmowania
      decyzji i osobistego wyboru do posiadania(lub nie) dziecka nie jest tożsame z
      popieraniem aborcji. Prawo nie może stanowić o ubezwłasnowolnieniu jednostki -
      kobiety, a tak właśnie jest w przypadku tej ustawy i będzie jeszcze gorzej. To,
      że mogłoby być liberalniej nie oznacza, że aborcja będzie dla kogoś jak pójście
      po bułki do piekarni. Jestem za możliwością usunięcią ciąży na życzenie, choć
      nigdy sama na taki krok bym się nie zdecydowała. Dlaczego osoby prezentujące
      fundamentalizm radiomaryjny uważają, że liberalna ustawa aborcyjna to przymus
      wykonania aborcji??? Androny i bzdura do kwadratu. Polecam jako komentarz
      artykuł z aktualnej "Polityki" jak hołubione są dzieci narodzone przez
      nastolatki i meliniary, jaki zbawienny wpływ na liczebnośći narodu ma becikowe
      i kto z niego w jaki sposób korzysta. Dla opisanych tam beneficjentów dziecko
      to "wydalana na świat" a nie "wydawana na świat" przepustka do otrzymania
      zapomogi na kolejną popijawę, która po zainkasowaniu tysiączka ląduje w bidulu,
      na śmietniku albo w koszykach przyklasztornych. Jeżeli tak to się ma kończyć to
      proponuję aby obrońcy życia dobrowolnie przyjmowali pod swój dach dzieci
      porzucone lub katowane przez rodziców, którzy nie chcieli być rodzicami a nie
      mogli nic z tym zrobić.
      • 09.11.06, 12:49
        problem w glupim prawie, meliniara niechce dziecka, no to dac jej becikowe, a
        dziecko zaraz po porodzie, do adopcji , zeby dnia nawet nie lezalo w domu
        malego dziecka, wiele rodzin czeka na noworodki , alkocholizm nie jest
        genetyczny ...Patologii tez by byl mniej ,a jakby bylo inne traktowanie kobiety
        oddajcej swoje dziecko , to by tyle nie ladowalo na marginesie zycia.Pancie w
        poradniach itp musza miec prace i wiedza lepiej czy matka da rade wychowac
        kolejne dziecko czy nie..
        "> To,
        > że mogłoby być liberalniej nie oznacza, że aborcja będzie dla kogoś jak
        pójście
        > po bułki do piekarni"
        Alez tak wlasnie kiedys bylo poczytaj zwierzenia Andrycz , ba kochanka mojego
        ojca , tez tak to traktowala , tyle ze miala dyskomfort ,bo to troche bolalo .
        • 09.11.06, 13:01
          A czy twoim zdaniem w obecnej sytuacji, czy nawet założeniu że ustawa jeszcze
          zostanie zaostrzona osoby o poglądach pani Andrycz nie znajdą drogi do
          usunięcia ciąży? Nie bądźmy obłudni i naiwni- podziemie aborcyjne ma się
          świetnie i będzie miało się świetnie, jeśli nie będzie możliwości
          przeprowadzenia aborcji w świetle prawa. Ktoś kto ma pieniądze pójdzie na
          zabieg "przywracania miesiączki" za 3 tys. albo pojedzie zagranicę a biedna
          będzie przekłuwała się szydełkiem albo zalewała drogi rodne mydlinami. Nie ma
          takiej możliwości aby kogoś zdesperowanego powstrzymać, trzeba dopilnować, żeby
          w sytuacji dramatycznej mieli możliwość dokonania legalnej aborcji.
          • 09.11.06, 13:09
            No coz nie ma prostych rozwiazan , mozna tylko poszerzac swiadomosc i dotowac
            antykoncepcje, ale zawsze jakies Sobeckie i Pilki sie znajda.
            • 09.11.06, 13:13
              Dotowanie byłoby piękne - mi do szczęścia wystarczyłoby, żeby pigułki czy inne
              środki bardziej wyrafinowane niż prezerwatywa były dostępne bez recepty.
          • 09.11.06, 14:13
            Mierzi mnie ton tej dyskusji z kilku powodów.
            1. Temat powraca jak bumerang przed wyborami różnej maści, kiedy to partie
            napuszczają się wzajemnie w celu podbudowania elektoratu. Lepiej by było podejść
            do refleksji bez politycznych koneksji.
            2. Bardzo zbudował mnie pewien cytat, że najlepiej dopuścić aborcję do 18 roku
            życia - kiedyś na pewno smarkacz cię wkurzy, powinnaś, powinieneś mieć prawo do
            pozbycia się niewygodnego elementu.
            3. Legalizacja aborcji nic nie zmieni - każdy musi w środku założyć pewne
            wartości, które są coraz większym rarytasem w społeczeństwie. Jeżeli mamy je
            legalizować tylko po to, żeby 16 latki po imprezie nie miały z niej pamiątki, co
            chyba coś jest nie tak z miernikiem wartości w tzw. społeczeństwie.
            4. Sparta upadła - żadne społeczeństwo dążące do selekcji przez śmierć nie ma
            przyszłości.
            • 09.11.06, 14:36
              podaje link do strony organizacji, ktora najspowazniej chyba w tym kraju
              podchodzi do tematu antykoncepcji i aborcji - jest to Federacja na rzecz Kobiet
              i Planowania Rodziny. na ich stronie www.federa.org.pl znajduje sie cala
              historia batalii o prawo do aborcji w Polsce po 1989 roku, historia tego, jak
              nasze kolejne rządy uniemożliwiają edukacje seksualną w szkołach. kazdy
              powinien to przeczytac, zwlaszcza święci nazywajacy aborcje morderstwem.
              Federacja najaktywniej dziala w kwestii zastopowania szykowanych przez rząd
              zmian, także warto się zainteresować jej działaniami i - byc moze - do nich
              dołączyć:)
              • 09.11.06, 15:22
                Ja rowniez usunelam ciaze dwa lata temu i uwazam ze to byla wtedy
                najsluszniejsza decyzja.Na szczescie(w tym wypadku) nie mieszkam w Polsce i
                moglam to zrobic w klinice z anestezjologiem.Szlag mnie trafia jak czytam co
                sie wyprawia w Kraju i zal mi Polek bo nie zasluguja na takich politykow od
                siedmiu bolesci.
                • 10.11.06, 00:05
                  > Ja rowniez usunelam ciaze dwa lata temu

                  Nie za powodów które usprawiedliwiają to morderstwo
                • 16.11.06, 18:00
                  Jakim cudem zaszłaś w ciążę? Wiedziałas że nie możesz mieć dziecka ABSOLUTNIE
                  czy odkryłaś to dopiero jak zaczęłaś rzygać? A zakładając wersję że wiedziałaś (
                  jest mniej obraźliwa dla twojego intelektu, aczkolwiek bardziej dla charakteru)
                  to przewidywałaś aborcję świadomie w ramach leczenia skutków? Jakim ty jesteś
                  człowiekiem - nie mogłaś się powstrzymać od kopulacji czy nie chciałaś, bo facet
                  się zdenerwuje i znajdzie sobie inną? Czy może uważałaś że w sumie aborcja to
                  pryszcz w porównaniu z koniecznością nałożenia sobie jakichkolwiek ograniczeń,
                  bo zyje się raz i polega to na kolekcjonowaniu przyjemności?
                  • 16.11.06, 18:07
                    a co tak sie pieniaczysz, mam znajome dziecko z peknietej prezerwatywy , tyle
                    ze matka go nie usnela ,ale pogodzila sie z tym , zreszta dobre warunki zyciowe
                    ma , ale co bys polecil(la) ofierze gwaltu w takim razie, przeciw
                    sposobom "dzien po" tez jestes przeciw(wna)?? Zycie nie jest takie proste ,a ty
                    przychamuj nieco , tu nie onet.
                    • 16.11.06, 21:14
                      NIe nie jestem przeciwna, ale o sposobach dzień po to się myśli dzień przed i
                      dlatego moje uwagi pozostają w mocy, bo postinor pierwszą tabletkę trzeba wziąć
                      do dwu godzin po stosunku, tak przynajmniej stało na etykiecie. Jestem ostra ale
                      nie pieniaczę, twoja znajoma wyszła z honorem z własnego zaniedbania, bo
                      nieposiadanie postinoru w torebce gdy się stosuje gumki dowodzi głupoty i tyle.
                      Z badań zrobionych w Anglii wynika że 75% kobiet,gdy pękła guma nie zażyło
                      postinoru, bo cytuję "nie chciało im się, jakoś to będzie" itd...
                      O ofiarach gwałtu nie mówię, to nadużycie z twojej strony, rozmawiamy o kolejnej
                      beztroskiej panience,która żąda prawa do aborcji i twierdzi i że ona jest w
                      porządku, i jej żądanie też.
                      I niestety, bardzo często życie jest proste, tylko niewygodne i wymaga wysiłku,
                      na przykład poruszenia zwojami mózgowymi i przewidzenia że naturalną cechą
                      lateksu jest pękanie, że przy sraczce hormony nie zadziałają itd albo spaceru w
                      listopadową noc do lekarza i przekonania go aby receptę na postinor jednak
                      wystawił. Tylko przecież po co się tak upokarzać, narażać na przykrości,
                      upokorzenie itd, skoro ...jakoś to będzie. Nie żądaj ode mnie szacunku do takiej
                      postawy.
            • 09.11.06, 15:19
              ale czemu nic nie wspomniałaś o pomysłach LPR i najnowszym projekcie autorstwa
              Piłki i Sobeckiej? POdoba Ci się to? Niedługo posłuchamy, ze stosowanie
              antykoncepcji to "selekcja przez śmierć". Tu chodzi chyba o coś więcej niż tylko
              o tę ustawę. Chodzi o losy kobiet w tym kraju. Jakoś nie mam zamiaru realizować
              pomysłu zrodzonych w chorych głowach.
              • 09.11.06, 15:21
                moje słowa są oczywiście skierowane do kropielki
              • 09.11.06, 16:10
                najgorsze jest to, ze pro-life'owcy chca narzucic innym swoj swiatopoglad. na
                sile. nic mi do waszych pogladow, nic mi do pogladow panstwa wolochowiczow
                (autorzy podrecznika 'zanim wybierzesz'), ktorzy twierdza, ze oddzielanie
                przyjemnosci od prokreacji jest zle, ze antykoncepcja jest zla. to sa ich
                poglady - dla mnie kuriozalne, ale nic mi do nich. gorzej ze tak myslacy ludzie
                probuja swoje poglady narzucac inaczej myslacym, swoje religijne lub nie
                widzimisie chcą zapisac w przepisach. tym czasem nie mają do tego prawa. mozemy
                bez konca na tym forum odpierac ataki pro-lifeowcow, probowac z nimi
                dyskutowac, ale to nie ma sensu. rozmowa gesi z prosieciem. jedyna rzecz, jaką
                mozna tym ludziom probowac wytlumaczyc to to, ze nie maja prawa swoich poglądow
                (osobistych, subiektywnych) ustanawiac jako obowiazujacych prawnie. wiekszosc
                krajow europejskich ma legalną aborcje do 10tyg ciazy oraz ogolnie dostepna
                edukacje seksualna i antykoncepcje. jezeli komus takie rzeczy przeszkadzaja, to
                z nich nie korzysta - jezeli nie chcesz, korzystaj z kalendarzyka, zabraniaj
                dziecku pytania o prezerwatywe - twoja sprawa. ale nie probuj narzucac SWOICH
                pogladow innym. naprawde, jezeli kiedykolwiek w tym kraju aborcja bedzie
                legalna, to bedzie PRAWEM, nie OBOWIAZKIEM. nikt nikogo do aborcji nie zmusi.
                ale tak samo wy nie macie prawa odbierac kobiecie decyzji co do jej brzucha,
                czy co do sposobu w jaki wychowuje swoje dziecko i co mu przekazuje -
                interweniowac mozna tylko wtedy, gdy swiatopoglad jaki przekazuja dziecku
                rodzice, krzywdzi innych badz samo dziecko. ale katolicy, prolife'owcy(nie chce
                tu obrazic katolikow, ktorzy nie sa za zakazem aborcji) - nie macie prawa mowic
                innym ludziom co maja myslec i robic. to, czego bronicie, jest kwestią waszej
                religii, a poki co polska pozostaje panstwem swieckim i neutralnym
                swiatopogladowo
                • 09.11.06, 18:48
                  jeszcze, ostatni, az zabieram głos w tej dyskusji. Niedawno - w dyskusji, w
                  której zabierała głos takze kadanka - jedna z dyskutujących zarzucała kobietom
                  takim jak ja relatywizm moralny, żądając nazywania "rzeczy po imieniu" -
                  pojawiło się okreslenie "matka, która z jakichś powodów zabija swoje dziecko".
                  Nie będę tego komentować, żadam tylko, jeśli tak stawiamy sprawę, konsekwencji.
                  LPR i wszyscy ci, którzy popierają zaostrzenie ustawy (część polityków PiS i
                  Samoobrony)powinni zmienić sformułowania (tak łatwo przecież szafują słowami:
                  dziecko, matka, zycie) i napisać: domagamy się SMIERCI kobiety, która nosi w
                  sobie dziecko zagrażające jej życiu i zdrowiu. Ta moja prośba jest chyba prośbą
                  do tych polityków o konsekwencję.
                  • 09.11.06, 23:53
                    >tak łatwo przecież szafują słowami:
                    > dziecko, matka, zycie) i napisać: domagamy się SMIERCI kobiety, która nosi w
                    > sobie dziecko zagrażające jej życiu i zdrowiu. Ta moja prośba jest chyba
                    prośbą
                    > do tych polityków o konsekwencję.

                    Nie słyszałem aby ktoś domagał się śmierci kobiety, Oboiązkiem lekarz jest
                    ratowanie wszystkich. Lekarz ma ratować życie dziecka i matki. jeżeli faktycnie
                    jest to nie do pogodzenia to decyzje podejmuje lekarz. Kobiety niejednokrotnie
                    wyolbrzymiają zagrożenie ze strony dziecka aby sie go pozbyć
                    • 10.11.06, 11:10
                      no, zwłaszcza ta, która umarła na przetokę jelitową , a przedtem wyła dwa
                      tygodnie w szpitalu - lekarz jej też mówił, z e przesadza...albo ta, która jest
                      teraz niewidoma i ma trójkę dzieci...ona tez przesadzała... w ogóle baba zawsze
                      przesadza, bo ejst wygodnicka - kto to wymyslił, zeby robić cesarkę - jak nei
                      urodzi przez dwa dni, to trudno - widać jest do dupy - a tak to od razu moze
                      umrzei nie bedzie kolejnego dziecka tak rodzić.
                      • 12.11.06, 16:23
                        > albo ta, która jest
                        >
                        > teraz niewidoma i ma trójkę dzieci...

                        Miała by tylko 2 żyjących 1 które nie miało by nawet swojego grobu i też była
                        by ślepa
                        • 12.11.06, 22:30
                          "Miała by tylko 2 żyjących 1 które nie miało by nawet swojego grobu i też była
                          by ślepa"
                          za ten tekst nalezaloby spuscic ci wpie.. niezalenie od tego czy jestes
                          bezrefleksyjnym ch..em, czy bezrefleksyjną pizdą
                    • 10.11.06, 11:23
                      to stwierdzenie mnie zszokowało. cyzli nie dajesz kobiecie prawa do decydowania
                      o życiu płodu, ale dajesz lekarzowi prawo do decydowania o życiu kobiety... OK,
                      jestem w stanie zrozumieć sprzeciw wobec aborcji na życzenie. Ale naprawde nie
                      wiem jak ktos moze staiwac życie plodu wyżej niż życie matki. jesli mzemy
                      uratowac tylko jedn z dowjga to naszym obowiazkiem jest ratować istotę, ktora
                      jest swiadoma, ktora myśli, która odczuwa ból, która posiada uczucia etc. a nie
                      embrion, ktoryn nic nie czuje. takze z punktu widzenia społeczeństwa sprawa jest
                      oczywista: czy większe cierpienie sprawi meżowi śmierć jego żony albo dzieciom
                      matki albo rodzicom córki czy śmierć mającego kilka tygodni embrionu?
                    • 10.11.06, 11:32
                      jak nie slyszaleś? Przeciez jesli zapiszą w konstytucji, ze plodu nie mozna
                      usunąc nawet jesli zagraza zyciu kobiety to zaden lekarz tego nie zrobi bo sie
                      bedzie bał wyroku sądowego. To nie jest logiczne?dlaczego przeczysz faktom?Jak
                      podejmie decyzje,ze bedzie ratowal kobiete, to bedzie to sprzeczne z
                      konstytucja. Wiec nie lam do cholery bo ta ustawa do tego zmierza. i odpowiedz
                      mi, co ty na to?
                      • 10.11.06, 11:32
                        NIECH WZR1 ODPOWIE NA MOJ POST!!!!
                        • 10.11.06, 11:51
                          Nie dyskutuj z trollem - poszukaj sobie w wyszukiwarce innych jego tekścików,
                          naprawdę nie warto z nim rozmawiać.
                        • 14.11.06, 23:58
                          > NIECH WZR1 ODPOWIE NA MOJ POST!!!!

                          Coś taki nerwowy, to pewniwe przez stosunki przerywane?
                          Aktualny zapis konstytucji brzmi że życie ludzkie jest chronione, ale nic nie
                          pisze że bezwarunkowo chronione i tak pozostanie uścielone ma zostać że życie
                          jest od poczęcia do naturalnej śmierci
                    • 11.11.06, 00:31
                      wzr1 napisała:

                      > Nie słyszałem aby ktoś domagał się śmierci kobiety,

                      Po koncowce czasownika wnioskuje, ze jestes mezczyzna, w zwiazku z czym nie
                      moge sie powstrzymac przed komentarzem do Twojego kolejnego stwierdzenia:


                      Kobiety niejednokrotnie
                      > wyolbrzymiają zagrożenie ze strony dziecka aby sie go pozbyć

                      ...w ktorych to zagadnieniach Ty, jako mezczyzna, oczywiscie orientujesz sie
                      wysmienicie...


                      --
                      Tak WYGLADAM
                • 09.11.06, 23:33
                  ja np. nie chcę nikomu mówić co może a co nie .to sprawa indywidualna każdego
                  człowieka . to co ja tu napiszę i tak niczego nie zmieni ale chcę podzielić się
                  moimi refleksjami .w końcu po to są różnego rodzaju fora .
                  • 10.11.06, 09:49
                    jezeli "dzieleniem sie swoimi refleksjami" nazywasz pisanie o ludziach " ty
                    pasozycie, jestes straszna, bez uczuc" - cytuje ciebie - to gratuluje.
                    najgorsze, ze taki sam szacunek dla ludzi o innych pogladach maja tez politycy,
                    ktorzy chca zaostrzyc ustawe, albo przynajmniej zachowac tę drakonska w jej
                    niezmienionym stanie. a to, ze na forum mozna sobie swobodnie, bezpiecznie i
                    anonimowo pluc na ludzi za to, ze mysla inaczej niz ty, to fakt. masz wiec pole
                    do popisu
                    • 10.11.06, 11:03
                      sabcia223 napisała:

                      sir.vimes napisała:

                      > A pisanie o embrionach - kruszynka czy złotko to po prostu groteska.

                      >wcale nie uważam że to groteska. z tego embriona ma być człowiek .ty też byłaś
                      kiedyś embrionem i twoja matka na pewno nie myślała w kategoriach --
                      embrion ,tylko właśnie kruszynka itp.

                      Droga Sabciu przeczysz sama sobie. To w końcu nosimy w brzuchach człowieka czy
                      embrion, z którego KIEDYŚ BĘDZIE CZŁOWIEK? Czyli jestem Zabójczynia Embrionów (
                      Embrion's Killer, hihi)!Chyba założę sobie taki nick.... ;)))

                      ...spytam mamy, ale nie sadzę, żeby była aż tak infantylna...
                      • 10.11.06, 16:11
                        jak kto woli .jedni mówią embrion inni człowieczek .ja wolę to drugie
                        • 10.11.06, 19:02
                          Ty sabciu, to masz taki móżdżek embrionka.
                          • 10.11.06, 20:34
                            Byla taka scena w "Milczeniu owiec", gdy psychopata ,co szyl sobie ze skor
                            plaszcz ,wiezil corke pewnej wplywowej kobiety , to jej podpowiadali ,zeby w
                            mediach mowila o corce z imienia ,bo wtedy trudniej bedzie psychopacie zabic
                            zywa istote, tak samo jest ze zwierzetami , jak taka swinka ma imie i jest
                            gwiazda trudno ja jako schabowy wyobrazic.Wiec jesli mowicie embrion , to
                            stawiacie znak rownosci = sledziona, migdalki , wyrostek , operacja
                            usuniecia .O taki mechanizm obronny?
                            • 10.11.06, 21:32
                              Chyba ci sie coś w głowie przestawia i to zdrowo...nikt ci nie zabranie
                              cwiczyć tak jak Marek aureliusz w "Rozmyslaniach " - jedząc kurczaka wyobrazaj
                              sobie, z e jesz wlasnie jego miesnie, zjadasz zywcem to co biegało, rozrywasz
                              zoładek, uprawiając seks, mysl, o tym, ze druga strona twojego partnera to
                              jelita pełne kalu, a w jego nosie zbiera się ropa, patrząc na własną matkę
                              wyobrazaj ja sobie w trumnei itp ---------> istnieje bardzo długa tradycja
                              tych samoudręczeń . Widzę, ze lubisz to stosowac , pytanie tylko, czy potrafisz
                              jeszcze inaczej? Bo wydaje mi sie naq podstawie twoich postów o schabowych i
                              miesie, z enei. Mozna nie jesć miesa, a generalnie widzieć swinie jako
                              smierdzący koszmar mimo tego, z ekazda z nich ma imie . No i co wtedy ?
                              • 10.11.06, 22:38
                                oj dlugo moge ,ale ty odbiegasz od sedna tematu , ten moj post nie byl o
                                wegetarinizmie ,ale o tym ze nazywajac to co w nas sie rozwija tylko zarodkiem
                                embrionem itd. probuje odebrac sie mu podmiotowosc , tak ciezko zatrybic?
                                • 11.11.06, 10:45
                                  Ale to co w nas sie rozwija najpierw jest zarodkiem, a potem jest embrionem!
                                  Zaprzeczać temu to tak jakby zapzreczać, ze człowiek jest ssakiem, a embrion
                                  rozwija sie w macicy.

                                  To jezyk nauki, a nie język odbierania podmiotowości - widzę jednak, ze
                                  niektórym trudno to zatrybić równie silnie.

                                  Dla mnei jezykiem odbierającycm kobiecie rozum w społeczeństwie jest mówienie -
                                  o fasolce rozwijającej sie pod serduszkiem! To jakaś papka oglupienia, a nie
                                  czułość.

                                  Poza tym, dosć trudno nazawać dwutygodniową kijanke Kasią czy Frankiem, skoro
                                  nawet nei wiadomo jakiej będzie płci i nie bedzie się tego wiedzieć do końca
                                  pierwszego trymestu . Czy małym swini też odbiera sie podmiotowość, bo nei
                                  nazywa sie ich w brzuchu maciory?
                                  • 11.11.06, 11:03
                                    Jak pierwszy raz zaszlam w ciaze (poronilam ,ale tak sie konczy przynajmniej
                                    polowa ciaz) i na tescie po tygodniu od braku okresu wyszly dwie kreski , to
                                    powiedzialam sobie ,ze mam dziecko a nie embrion.I to wszystko na ten temat ,
                                    tak szczerze bez czulostkowosci.
                                    A tamten post bylo o tym ,ze jesli zabijamy kogos anonimowego jest latwiej ,ale
                                    jesli znamy kogos z imienia i nazwiska to rodzi sie moralny opor, to mechanizm
                                    z wojny ..A z ta swinka to bylo o bodajze Babe-swinka z klasa.Dajesz dziecku
                                    schabowego i ono widzi miesko , dajesz ze slowami ze to z tej Babe kotlecik ,
                                    no troche kumajce bedzie mialo opory.Moj siostrzeniec chcial dac zywa rybke
                                    kotu , ale jak powiedzialam ,ze to jest taki Nemo ,ktorego szukaja rodzice , to
                                    polecial do stawu i wrzucil do wody.O takim mechanizmie mowie..
                                    • 11.11.06, 11:15
                                      No patrz, a moja znajoma powiedziała - będę miała dziecko - własnei dlatego, z
                                      e od dwóch kresek do pierwszego krzyku, zadnego dziecka moze nie być - długa to
                                      droga i po miesiącu daleko nam jeszcze do - mam dziecko...Mam dziecko - to
                                      pierwszy krzyk, ciąza to ciągłe - bedę miała dziecko i tutaj poziom językowy
                                      dobzre to uswiadamia. Ale akurat to sie urodziło i jest, choć z malymi
                                      problemami.


                                      ,ale
                                      >
                                      > jesli znamy kogos z imienia i nazwiska to rodzi sie moralny opor, to
                                      mechanizm
                                      > z wojny ..

                                      obawiam sie, ze wręcz pzreciwnie - wojna uczy , ze mozna mieć całkowiete
                                      panowanei nad tym kogo zna sie z imienia i nazwiska i mozna pozwolić sobie na
                                      coś, na co nie pozwolisz sobie nigdy w czasie pokoju. dlatego też w Jugosłwii
                                      sąsiad z karabinem gwałcił spokojnei sasiadkę, której codzinnie , przez 10 lat
                                      mówił dzień dobry i znał ja z imienia i nazwiska.



                              • 10.11.06, 23:01
                                Napisze ci jak ja widze ten problem ,znow przez naciagnieta paralele.Niektorzy
                                jezdza samochodami za szybko, prawda ? Nie da im sie wytlumaczyc ,ze sa znaki
                                ograniczajace predkosc, on jezdzi bo ma lepsza bryke niz byle proletariusz, sa
                                akcje pod tytulem "stop wariatom drogowym" ,ale ich to nie dotyczy, bo co on ma
                                to gdzies "na drugie mam Kubica".O czyms takim mysle ,bo jakos mimo ,ze nie
                                obracam sie w towrzystwie meneli , to moje kolezanki po studiach , takie mialy
                                podjescie do seksu. Ja o zabezpieczaniu one o tym ,ze lubia jak sie w nich
                                sperma rozplywa , ze one wiedza kiedy maja dni plodne i tylko wtedy sie
                                zabezpieczaja stosunkiem przerywanym .Po imprezie wodczanej kolezanka odstawila
                                seks z kolega siedzacym akurat obok niej , no bo byl pod reka.Smiac mi sie
                                chcialo jak pozniej jego dziewczyna wyplakiwala sie w rekaw akurat tamtej ,ze
                                ma podjerzenia ze jej facet ja zdradza. Tu na forum wszystkie sie
                                zabezpieczaly , jesli wpadly to prawie jakby duch swiety zaplodnil ,bo tak
                                uwazaly , ze ten plemnik to chyba jakis swiety ,ze sie przycisnal.Zadna sie nie
                                przyzna ,ze wypila i ponioslo ja , ze zbyt podobal sie facet zeby grymasic i
                                robic mu przykrosc pytajac sie o gumke.TAAAAKIE same walczace o godnosc
                                kobiety.Zaraz sie rzuca ,ze glupie porownanie, ze bieda ,ze maz zgwalcil ,no
                                tak ale takie panie trakuje jak niewinne pasazerki , sa tez ofiary innych
                                wariatow drogowch itd.Ale te co nie zdejmuja nogi z gazu albo partenrowi
                                pozwalaja na wariacka jazde dopingujac go jeszcze ,ehhh.Kolezanki ,ktore
                                obserwalam oczywiscie zaliczyly wpadki , na szczescie wszystko sie dobrze
                                skonczylo, chociaz nie mogly sie przygotowac do ciazy , odstawic na samym
                                poczatku fajek i piwek, nie braly tez folika . Mialy oparcie w rodzicach , ale
                                ile kobiet z biedniejszych rodzin tak ma? Jesli chodzi o samoudreczenia, to
                                kazdy ,kto mnie zna, padlby ze smiechu, jak najdalej mi do cierpietnicy. A ze
                                jestem nadmiernie refleksyjna to chyba nic zlego .Cieszmy sie ze zdobyczy
                                rewolucji seksulnej ,ale tez z dostepu do srodkow zapobiegajacych ciazy .
                                • 11.11.06, 11:09
                                  Ok, opisujesz swoje znajome. Ja takich nie znam i nie mam też znajomych, które
                                  stosują wspomniane przez ciebie ciekawostki .Wpadki zdarzały im sie raczej w
                                  dziwnych okolicznosciach - np po wymiotach i w związku z tym w wyniku wydalenia
                                  pigułki pzred wchłonięciem, moze i po wymiotach powódkowych , ale co z tego,
                                  pytam? Kobieta nei moze pić wódki i zapomniec sie nawet na sekundę ? Musi
                                  kontrolować sie pzrez 24 godziny na dobę i zapezpieczać na osiem sposobów, bo
                                  pigułka moze zawiesc, prezerwatywa peknąć, to jeszcze spirale sobie założę? -
                                  nie po to dana osoba sie zabezpieczała, zeby potem mówić sobie - o jezus, czemu
                                  sie nei zabezpieczyałam i stosować aborcję jako formę antykoncepcji. I te
                                  sytuacje tez dobzre sie kończyly, bo te niechciane dzieci sie nei urodziły.
                                  Urodziły sie za to inne, czesto w kilka lat pózniej , zinnymi partnerami , z
                                  którymi powstawały rodziny - świadome, nei powodowane wpadką, z prawie nie
                                  znanym cżłowiekeim.

                                  na forum wszystkie sie
                                  > zabezpieczaly , jesli wpadly to prawie jakby duch swiety zaplodnil ,bo tak
                                  > uwazaly , ze ten plemnik to chyba jakis swiety ,ze sie przycisnal.Zadna sie
                                  nie
                                  >
                                  > przyzna ,ze wypila i ponioslo ja , ze zbyt podobal sie facet zeby grymasic i
                                  > robic mu przykrosc pytajac sie o gumke

                                  No i w zwiazku z tym co? Przeciez jedna z kobiet powyzej napisała, ze uprawiała
                                  przygodny seks, nei chce mieć dzieci, zapezpieczyła sie, ale widac gumka sie
                                  zsuneła i miała aborcję. I zaraz towarzystwo na nia wsiadło - tak zle i inaczje
                                  neidobrze. A ja pytam =- co z tego? Czy chodzi ci o to, ze kobieta ma zawsze
                                  poneiść konsekwencje? a moze zastanów sie nad tym, ze rodząc takei neichciane
                                  dziecko powódczane, nei robisz nic dobrego - powołujesz na swiat zycie, ktorego
                                  nie chcesz, zazwyczaj nei kochasz i którego ojciec nie chce, które startuje od
                                  poczatku bez rodziny, bo wątpie , zeby tatuś nagle zapałal miłoscią, po jednym
                                  spuście spermy. więc o co ci chodzi? zeby takich dzieci było jak najwięcej ? Bo
                                  ja uwazam, ze to głupi pomysł - raczej wątpie, zeby 17 latka pałała miłoscią
                                  do dziecka poczetergo na imprezie po wódce . Nie rozumiem też z jakiego powodu
                                  nagle w twoich rozwazaniach zostaje tylko kobieta - ktoś ten penis wsadził,
                                  nie? To mzoze mógł pomysleć, co robi?
                                  Spie..nie całej odpowiedzialnosci na kobietę, przy jednoczesnym powiedzeniu
                                  jej , z e jak jej nie podejmie to jest mordwerca - jest cholernie proste. Mniej
                                  więcej do momentu, do którego nei okaze sie, ze twoja matka,która nigdy nei
                                  piła wódki do nieprzytomności i nei kochała sie z obcym facetem na imprezie
                                  albo najlepsza, niepojęcie przyzwoita i zorganizowana przyjaciółka też miała
                                  aborcję - wtedy już wszystko pzrestaje być takie czarno-białe i okazuje sie,
                                  ze takie rzeczy zdarzaja sie i w porządnych mieszczańskich domach i przy uzyciu
                                  antykoncepcji.I ze neikoniecznie jest jak w telenoweli - urodziła i zyli dalej
                                  długo i szczęsliwie . A najgłupsze co mozna pomysleć to - mnie się to nei moze
                                  zdarzyć, to zdarza się zawsze innym i zawsze nieodpowiedzialnym pannom, które
                                  nei stosują zadnej antykoncepcji.

                                  Sugeruje ci zmienić znajome, bo masz jednak zafałszowany obraz - widząc tylko
                                  jedno srodowisko - pijane kretynki na imprezie , które nie chcą nastepnego dnia
                                  zostać matka, a powinny.





                                  • 11.11.06, 11:41
                                    Jasne, że do zrobienia dziecka trzeba dwojga - ale chyba każda kobieta wie, że
                                    w razie wpadki to o n a zajdzie w ciążę, nie facet i o n a poniesie
                                    bezpośrednie konsekwencje. I nie wymyślił tego Kościół katolicki ani
                                    patriarchat, tylko biologia. I raczej warto mieć tego świadomość, podejmując
                                    współżycie, bo podejście, że "ja nie chciałam i sama nie wiem, jak to się
                                    zrobiło" jest zdeko infantylne.
                                    --
                                    Dogs look up to us. Cats look down to us.
                                    Pigs treat us as equals.
                                    Winston Churchill
                                    • 11.11.06, 11:50
                                      raczej warto mieć tego świadomość, podejmując
                                      > współżycie, bo podejście, że "ja nie chciałam i sama nie wiem, jak to się
                                      > zrobiło" jest zdeko infantylne.


                                      Tak, ale to kosciół i patriarchat zafundował nam samobójstwa panien z dzieckeim
                                      prawda? I samobójstw kobiet w neichcianej ciązy, prawda? I nazywanei dzieci "
                                      bekartami" , prawda? I kobiety, ktore mają zasądzone, neisciągalne alimenty,
                                      prawda? I to wszystko też biologia? Ejże, moze powinnismy meić swiadomośc, ze
                                      dziecko tak samo jest rezultatem działania ojca, jak i matki i moze wreszcie
                                      pwoinniśmy zastanowić się DLACZEGO kobieta chce zdecydować się na aborcje,
                                      zamiast jedynie w kółko gadać o tym, ze jest morderczynią. A w Polsce dzieci
                                      maj TYLKO matki, ojciec jakby na wojnie cąły czas, nigdy sie o nim nei mówi w
                                      kontekscie dziecka...ciekawe czemu ...i czy to nei ma nic wspólnego z kultura,
                                      a li tylko z natura;/
                                      • 11.11.06, 11:53
                                        I jeszcze coś - czy to nie dziwne, ze tak łatwo wybaczamy 17 latkowi podejscie -
                                        ja jestem za młody na dziecko, a tejze samej 17 latce, która mówi to samo -
                                        mówimy - nei musisz ponieść konsekwencje swojego działania. I w ten sposób
                                        uczymy od wieków - kobiety maja cierpieć i ponosić konsekwencje, a mezczyzn -
                                        no jakoś to będzie, a jak nie - to zawsze mogę sie zwinać. I to juz nei
                                        biologia , to czysta kultura.
                                        • 11.11.06, 14:24
                                          Moj kuzyn w wieku 17 lat zostal ojcem , dzikie dziecie nieuswiadomione a seksu
                                          sie chcialo ..coz, jest ojcem juz dwojki i pracuje na rodzine.A z kobietami to
                                          jest tak ,ze po seksie z nieznajmym (z innego watku w WO ,podobno najczestsza
                                          fantazja kobieca) to nie kultura moze spowodowac ,ze to jej zostanie pamiatka.
                                          A zreszta , za pare lat rzuca sie na nasze fora islamisci wcale nie
                                          zadziwieni ,ze nasza cywilizacja upada .Beda wykazywac wyzszosc swojej kultury
                                          nad nasza zwyrodniala , gdzie byle ch***j moze zostac ojcem , bo sie spuscil, a
                                          nie stac go na utrzymanie rodziny. Maja swoje tabu religijne ,ale one
                                          promieniuje tez na zycie codzienne, na dlusza mete moze to wywindowac ich
                                          cywilizacje na szczyt drabiny ewolucjyjnej ,ehh prawo wlk liczb...Oczywiscie
                                          wiem ,ze tam sie skrobia nawet po 6 miesiacu ,ale pewnie na palcach jednej reki
                                          mozna policzyc.
                                          • 11.11.06, 14:43
                                            Słuchaj, dopóki nei przestaniesz wypisywać jakichś dyrdymałów o seksie po
                                            pijanemu z nienzajomym nie widzę sensu z Toba rozmawiać - poinformowałaś mnei
                                            już kilka razy, ze masz mnóstwo takich znajomych. Ja - nie mam zadnej.Moze
                                            Twoje znajome uprawiają seks jedynie z nieznajomymi i po pijanemu, ale moje
                                            maja neico bardziej uregulowane zycie - w tym stosuja antykoncepcję -
                                            zazwyczaj hormonalną, albo spirale.

                                            Natomiast wypisywanie jakichś elaboratów o islamie, który mnozy sie na potęge,
                                            w kontekscie tego, ze w Polsce ejst zakaz aborcji, a przyrost naturalny wciaz
                                            spada - zakrawa na czarny humor. Skoro uwazasz, ze wzorzec islamski jest
                                            słuszny - to wyjedż do Pakistanu.
                                            • 11.11.06, 15:43
                                              No bo chyba jest jasne ,ze stosunek do aborcji programuja nasze doswiadczenia?A
                                              o seksie z nieznajmomy pislam jako o smutnym fakcie , ktory warunkuje nas tak a
                                              nie inaczej na konsekwencje plynace z przypadkowego seksu.Z oazy jestes ,ze
                                              tego nigdy nie sprobowalas? Nie spotkalam sie w moim zyciu z jakims
                                              dramatycznymi aborcjami , typu gwalt, nieskonczenie absurdalne zajscie w ciaze
                                              chociaz wszystko bylo zabezpieczone, wpadki kolezanek konczyly sie urodzeniem
                                              kochanych dzieci.Te aborcje, o ktorch wiem przytrafialy sie bardzo nieostroznym
                                              panienkom majacym gdzies antykoncepcje albo jak w przypadku kochanki mojego
                                              ojca jako wlasnie najskuteczniejsza antykoncepcja. Moge sie zgodzic z tym , ze
                                              co ciaza , to inny konglomerat przezyc i doswiadczen . W tym moim ataku moze
                                              chodzi tylko o jedno , zeby aborcja nie zastapila antykoncepcji .
                                              Co do wzorca islamskiego ,hmm nie ,nie jest sluszny ,ale cholernie skuteczny ,
                                              po prostu boie sie swiata, w ktorym przyjdzie zyc mi na starosc, a jeszcze
                                              bardziej o corki nasze ..
                                              • 13.11.06, 09:54
                                                A
                                                >
                                                > o seksie z nieznajmomy pislam jako o smutnym fakcie , ktory warunkuje nas tak
                                                a
                                                >
                                                > nie inaczej na konsekwencje plynace z przypadkowego seksu.Z oazy jestes ,ze
                                                > tego nigdy nie sprobowalas?

                                                Przepraszam, ale ten fragment uwazam za wyjatkowo niestosowny. Nie nalezy
                                                wszystkich oceniać jedna miarą . Setki razy bywałam na imprezach w stanie tzw.
                                                uwalenia, a jednak jakimś cudem również z zasady nei uprawiam seksu po
                                                pijanemu, z nieznajomymi i chociaż ledwo łapie pion, to nigdy tej zasady nei
                                                złamałam. Moze nalezy zdać sobie sprawę , ze na swiecie są rózni ludzie i zeby
                                                mieć takie zasady nei tzreba koniecznie być katolikiem? To zdanie po prostu
                                                mówi mi o tym, ze masz jakiś cholenie dziwny system wartościowania - ludzie,
                                                którzy seksu po pijanemu nei uprawiaja , to jakeiś stuknięte cnotki, ale jak
                                                uparwiają i laska zajdzie w ciązę , haha, niech ponosi konsekwencje grzechu !
                                                Daje słowo, dziwny sposób myslenia...
                                                --
                                                nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                                                nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                                                jest tylko układ wrogich sił
                                                • 13.11.06, 19:26
                                                  Przepraszam czy ja ciebie oceniam , tez setki razy bywalam na imprezach ,no
                                                  moze w stanie uwalenia rzadko (wodki nie pilam i nie pije,ale sa tez inne
                                                  uzywki), co wcale nie znaczy ,ze dzialalam w mysl przyslowia "bawimy sie jak
                                                  damy , jak nie damy to sie nie bawimy". W WO byl ostanio artykul o marzeniach
                                                  seksulanych kobiet , stad tez uzylam tego przykladu z seksem z nieznajmym, sama
                                                  raz wdalam sie w taki eksperyment ,ale jak napisalam , koles nie byl
                                                  zabezpieczony , wiec czesc nic z tego ,tuz przed finalem. Pisalam o tym ,
                                                  chcesz to przesledz moje posty. A sens byl taki ,ze moje znajome maja dziwne
                                                  podejscie do seksu, tzn nierozsadnie eksperymentuja , majac gdzies
                                                  antykoncepcje, moja kolezanka uwazajaca sie za feministke przez pol roku np.
                                                  jako metody antykoncepcyjnej uzywala stosunku przerywanego ! Moj udzial w tym
                                                  forum to apel o zdrowe podjescie do wlasnego ciala i nie w mysl ,ze ciaza to
                                                  kara ,ale co przekazemy naszym dzieciom , nie zabezpieczajac sie przed ciaza ,
                                                  HIVem itp.
                                        • 11.11.06, 17:09
                                          A nie, to właśnie biologia. U zarania dziejów człowieka w ogóle nie wiązano
                                          urodzenia dziecka przez kobietę z zapłodnieniem jej przez mężczyznę. Kiedy
                                          ludzkość odkryła ten związek, pojawiło się uwarunkowanie k u l t u r ow e
                                          nakazujące mężczyźnie opiekę nad kobietą i potomstwem, które spłodził.
                                          Mężczyzna, który uchyla się od tego kulturowego obowiązku, postępuje jak samce
                                          wielu gatunków zwierząt, które po zapłodnieniu samicy nie interesują się
                                          dalszym ciągiem sprawy.
                                          --
                                          Dogs look up to us. Cats look down to us.
                                          Pigs treat us as equals.
                                          Winston Churchill
                                          • 12.11.06, 21:47
                                            A teraz proszę wyjasnij mi co rozumiesz pzrez "zaranie " dziejów człowieka i
                                            skąd posiadasz informacje o tym, jak sytuacja wygladała przez "kulturą" skoro
                                            tylko kultura jest w stanie pzrekazać jakiekolwiek informacje o naturze, a nie
                                            istniała, wic nie mogła ich przekazać.
                                            --
                                            nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                                            nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                                            jest tylko układ wrogich sił
                                            • 13.11.06, 00:03
                                              Czytałam o tym w liceum - na tyle dawno, że nie pamiętam źródła. Nie pisałam
                                              chyba nic o czasach przed "kulturą" - to oczywiste, że kultura materialna
                                              pojawiła się razem z człowiekiem, a ja wspomniałam o przemianach obyczajowych.
                                              Natura zaprogramowała samca homo sapiens na zapłodnienie jak największej ilości
                                              samic - przemiany kulturowe doprowadziły do instytucji tak sprzecznej z naturą
                                              jak małżeństwo monogamiczne. Wspomniany przez Ciebie dziedzic gwałcący
                                              wieśniaczki to atawizm. Facet, który w XXI wieku korzysta z usług agencji
                                              towarzyskiej - podobnie. Mnie też to oburza, ale takie są realia i kobieta
                                              powinna być świadoma, że w razie czego i dzisiaj może zostać z "problemem"
                                              sama, a o ile pamiętam, mój post był odpowiedzią na czyjeś oburzenie, że ojciec
                                              dziecka tak łatwo może się wywinąć od odpowiedzialności. Niestety, może - po
                                              prostu dlatego, że sam fizycznie nie jest w ciąży. I denerwują mnie ci, którzy
                                              jako panaceum na naiwność kobiet podsuwają powszechną dostępność aborcji. I
                                              niekonsekwencja feministek - z jednej strony krzyczą "Mój brzuch - moja
                                              sprawa", a z drugiej domagają się od faceta współodpowiedzialności.
                                              --
                                              Dogs look up to us. Cats look down to us.
                                              Pigs treat us as equals.
                                              Winston Churchill
                                              • 13.11.06, 01:00
                                                To dlaczego kobieta ma ukryta owulacje i jest w stanie uprawiac seks poza ruja?
                                                To co ja czytalam dowodzilo, ze celem przywiazania mezczyzny do siebie, a to
                                                potrzebne bylo ze wzgledu na dlugosc opieki jakiej wymaga dziecko, ktore rodzi
                                                sie jak na ssacze standardy bardzo niedorozwiniete, a winien temu jest
                                                mozg/rozmiar czaszki i spionizowana pozycja kobiety (rozmiar miednicy.) Czyli
                                                monogamia byla wymyslona przez nature na wieki przed kultura. Zreszta jest znana
                                                takze u innych gatunkow.


                                                Owszem Twoj post byl odpowiedzia na inny, ale dowodzilas ze to wina obecnej
                                                emancypacji i braku tradycyjnego malzenstwa, jako ze w luznym zwiazku latwiej
                                                kobiete porzucic.
                                                A moim zdaniem skoro mamy XXI wiek i badania DNA, to w przypadku kazdego dziecka
                                                latwo ustalic tatusia (prosze mi nie pisac o blizniakach, to wyjatek) i narzucic
                                                mu alimenty. Dopoki nasze ukochane panstwo nie zagwarantuje, ze kazdy facet
                                                bedzie placic za swoje dziecko, to przymus rodzenia jest podlym przerzucaniem
                                                odpowiedzialnosci na kobiety. Chcemy porozmawiac o sciagalnosci zasadzonych
                                                alimentow?

                                                A co do argumentu, ze kobiety lapia na ciaze: nikt mu wsadzac nie kazal, a
                                                zapewne kochanka mu przerwatywy nie zrywala. Obydwie strony moga sie
                                                zapezpieczac, nie ma jeszcze zakazu uzywania kondomow.
                                              • 13.11.06, 09:43
                                                Nie pisałam
                                                > chyba nic o czasach przed "kulturą" - to oczywiste, że kultura materialna
                                                > pojawiła się razem z człowiekiem, a ja wspomniałam o przemianach obyczajowych

                                                A przemiany obyczajowe to nic innego jak własnie kultura, nie miałam na mysli
                                                narzedzi, ale myslenie... To o czym piszesz - wczesniej - o zaraniu dziejów
                                                człowiak to wg twojego poprzedniego postu czasy isnietnia czystej natury i
                                                instynktu, pzred pojawieniem sie jakiegokolwiek obyczaju stanowionego
                                                społecznie - czyli kultury i myslenia. Problem jednak w tym, z e jesli
                                                wygłasza sie teorie w tym stylu, to nalezy też podać zródła, bo cżłowiek w
                                                zaraniu swojej cywilizacji zył stadem, a nei jako osobne jednostki i w zwiazku
                                                z tym samo stado ustalało hierarchię , zresztą równei efektywną jak małzeństwo.

                                                Poza tym - mozna tu zacząc pisać cały elaborat o matrylinearyzmie i
                                                matriarchacie wynikajacy z tych elementow, ale nei o to tutaj chodzi.

                                                Powołujac sie na naturę i dziedzica gwałcacego wieśniaczki , strzelasz do
                                                własnej bramki. Dlaczego dziedzic nei gwałcił dam, a wiesniaczki? Bo to
                                                wiesniaczki były od niego w pełni uzaleznione:) To relacja czystej władzy i
                                                wykorzystywanie zaleznosci społecznej , a nei zaden atawizm męski. Prawo
                                                pierwszej nocy, kiedy dziedzic mógł sobie w trakcie nocy poslubnej przelecieć
                                                czyjąś zonę to też zwyczaj kulturowy wynikajacy z poczucia dominacji, a nei
                                                biologiczny atawizm. I jeszcze coś - pisząc o biologii i naturze , która
                                                rzekomo charakteryzuje męczyzn na poziomie atawistycznym , kopiesz pod sobą
                                                dołek, bo ta sama natura charakteryzuje tez istnienie kobiet , w równej
                                                mierze, . Jest szereg gatunków ssaków, u których samica, po urodzeniu młodych
                                                albo w trkacie ciazy,jesli ma neiopdpowiednie warunki, generuje mechanizm
                                                zatrzymania rozwoju płodu i następuje wydalenie płodu, czasem samica rodzi
                                                małe , ale pozostawia cały miot na pastwę losu i kompletnie sie nimi nie
                                                interesuje, czasem wybieratylko kilka małych z miotu i je karmi, a reszta
                                                umiera smiercią głodową , a czasem nawet zaraz po porodzie zjada wlasne
                                                małe ... To wszystko również lezy w naturze samic ssaków. Uwazazałbym
                                                podpierajac sie naturą, bo natura nei jest etyczna i podobne zachowania dotyczą
                                                zarówno kobiet, jak i męzczyzn. dokładnei to samo dotyczy tez i ludzi , tylko
                                                zostało utemperowane kulturą , w tym znacznie bardziej rygorystyczną w wypadku
                                                kobiet.

                                                --
                                                nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                                                nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                                                jest tylko układ wrogich sił
                                                • 13.11.06, 19:04
                                                  Poczucie dominacji akurat ma odpowiednik w naturze - nie każdy samiec w stadzie
                                                  może przelecieć samicę, tylko ten dominujący. Co do samic eksterminujących
                                                  młode - zgadzam się, istnieje takie zjawisko i sporo tłumaczy, ale sorry, w XX
                                                  wieku w kraju Unii normalnie funkcjonujący człowiek jest w stanie wyżywić
                                                  rozsądną liczbę potomstwa. Proszę mi w tym miejscu nie wyjeżdżać z przykładem
                                                  tej kobiety, która zmarła po urodzeniu dwunastego dziecka - można policzyć, że
                                                  pierwsze pół tuzina miała przed ustawą, a zresztą w takim przypadku
                                                  rozwiązaniem nie jest prawo do aborcji na życzenie, tylko sterylizacja
                                                  najpóźniej po trzecim czy czwartym dziecku. Zresztą nie mogę się oprzeć
                                                  wrażeniu, że najbardziej za aborcją gardłują nie wielodzietne żony alkoholików,
                                                  tylko wykształcone, dobrze sytuowane kobiety, które chcą mieć ten komfort
                                                  psychiczny, że w razie czego szybko i sprawnie pozbędą się kłopotu. Pochylanie
                                                  się nad losem pokrzywdzonych to tylko taka przykrywka. Pisałam zresztą w innym,
                                                  niedokończonym poście, że najbardziej dołuje mnie sposób myślenia zwolenników
                                                  aborcji i język, jakim się posługują. Przykro mi, że moje córki dorastają w
                                                  czasach, w których macierzyństwo jest ustawione w życiu kobiety na ostatnim
                                                  miejscu, chłodno wykalkulowane i zaprogramowane. "Teraz usunę ciążę, bo nie
                                                  mogę sobie pozwolić na dziecko, ale za pięć lat, gdy obronię doktorat i spłacę
                                                  kredyt na samochód, zrobię sobie nowe." Mam poczucie, że zaciera się granica
                                                  między rodzicielstwem świadomym i odpowiedzialnym, a sztucznie
                                                  zaprogramowanym.Zamiast normalnego rodzicielstwa, zakładającego jakiś margines
                                                  spontaniczności, realizuje się precyzyjny projekt "Dziecko" - po trzydziestce,
                                                  oczywiście tylko jedno, monitorowane od prywatnego przedszkola do studiów
                                                  menadżerskich. Nie mam na to wpływu, nikomu nie mogę niczego nakazać ani
                                                  zabronić, tylko jest to dla mnie zwyczajnie smutne.

                                                  --
                                                  Dogs look up to us. Cats look down to us.
                                                  Pigs treat us as equals.
                                                  Winston Churchill
                                    • 11.11.06, 11:58
                                      echtom napisała:

                                      > Jasne, że do zrobienia dziecka trzeba dwojga - ale chyba każda kobieta wie, że
                                      > w razie wpadki to o n a zajdzie w ciążę, nie facet i o n a poniesie
                                      > bezpośrednie konsekwencje. I nie wymyślił tego Kościół katolicki ani
                                      > patriarchat, tylko biologia.

                                      Tego, że facet może sp..olić gdy zostanie tatusiem, a matka "powinna" z miną
                                      cierpiętnicy poświecić się wychowaniu niechcianego dziecka nie wymyślił
                                      patriarchat, tylko biologia??? Może biologia wymyśliła również likwidację
                                      funduszu alimentacyjnego, oraz opinię społeczą która oburza sie na pijane matki,
                                      matki nie zajmujące sie dziećmi, a tatusiów w takich samych sytuacjach każe
                                      traktować znacznie bardziej pobłażliwie?
                                      Dziewczyno, bzdury potworne wyspisujesz, z resztą nie tylko w tej wypowidzi.
                          • 10.11.06, 22:26
                            od mojego móżdżku się odwal
                    • 10.11.06, 16:14
                      nie wiem czego się trzepiasz .na nikogo nie pluję ale nie pozwolę żeby ktoś
                      pisał o ciąży pasożytowanie .
                      • 11.11.06, 11:33
                        brzuch kobiety nalezy DO NIEJ i mozesz sobie "nie pozwalac na mowienie o cizay
                        pasozytowanie". nikt nie wypowiada sie na temat twojej ciazy, wiec ty od...tego
                        sie od czyjejs
                        to, ze dla jakichs ludzi polaczenie plemnika i jaja, nawet parotygodniowe jest
                        swiete i wazniejsze od kobiety ktora je nosi, to ich sprawa. zajdziesz w ciaze -
                        ciesz sie nią i czekaj na dziecko. ale odwal sie od cudzych brzuchow. ludzie,
                        rozejrzyjcie sie - wiekszosc krajow europejskich zezwala na aborcje do
                        10tygodnia. polska jest jakims skansenem, gorzej, jest zacofaniem. a prawo
                        obowiazujace nie jest jakims prawem ogolnoludzkim - zostalo stworzone przez
                        prawice i naciski kosciola. prawo do aborcji jest wolnoscią - jezeli ty sabciu,
                        nigdy nie dokonalabyys aborcji to tylko i wylacznie twoja sprawa. to, ze na
                        embrion mowisz czlowieczek to tez tylko twoja sprawa i twoje dziecko - i do
                        tego przeciez nikt sie nie wtraca. masz warunki aby urodzic, wychowac i
                        utrzymac dziecko, takze niepelnosprawne - to swietnie, bo jestes w dobrej
                        sytuacji. ale coraz wiecej rodzin w tym kraju jest w sytuacji coraz gorszej -
                        NIE MOGA sobie pozwolic na kolejne dziecko. po prostu nie maja za co. z drugiej
                        strony jest spora grupa ludzi ktorzy chca dzieci, a sa bezplodni. gdyby
                        usprawniono nasze prawo adopcyjne i niemowleta, wlasciwie noworodki mogly od
                        razu trafiac do rodzin adopcyjnych, byloby swietnie, tylko ze tak nie jest.
                        tak boicie sie aborcji: naprawde, nikt nie bedzie usuwal kilkumiesiecznych
                        plodow. europa przyjela 10tydzien jako gorna granice. nie indyczcie sie, ze
                        aborcja bylaby traktowana jako zastepstwo antykoncepcji - po 1sze jezeli
                        udaloby sie aborcje czesciowo zalegalizowac, to na pewno nie bedzie calkowicie
                        bezplatna - po drugie, na boga, jest to zabieg INWAZYJNY - kiedys skrobanka
                        byla robiona tak czesto bo NIE BYLO antykoncepcji. ale dzis, w dobie tabletek
                        za 10zl?
    • 10.11.06, 11:05
      Czesc wszystkim,
      Chcialam zapytac co sadzicie na temat stosunku Kosciola Katolickiego do dzieci
      nienarodzonych ale tym razem nie w aspekcie zakazu dokonywania aborcji-
      przerywania fizycznego zycia plodu, lecz w aspekcie pozbawiania Nienarodzonego,
      nieochszczonego dziecka prawa do zbawienia? Czy nie wydaje Wam sie ze w tym
      przypadku Kosciol, umieszczajac doktrynalnie dusze osob ktore nigdy obecnosci
      na swiecie nie zaznaly w niebycie (bez zbawienia) dopuszcza sie na nich
      dokladnie takiej samej, jezeli nie wiekszej zbrodni niz matka, ktora dziecko
      zabija fizycznie?
      Jestem bardzo ciekawa waszego zdania na ten temat.
    • 10.11.06, 11:42
      Ideał lewicy - popełnić eutanazję poprzez cofnięcie się w czasie i dokonanie
      aborcji na samej sobie!
      Taką ustawę mógłbym poprzeć. Rozwiązałaby problem definitywnie!

      JAZ
      • 10.11.06, 13:52
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=kraj&name=2876
        --
        Idź na wybory bo moher zdecyduje za Ciebie.
        • 11.11.06, 12:21
          • 13.11.06, 13:36
            kadanka - dzięki za ten link. Dziwi mnie, że pod wieloma artykułami w Gazecie
            nie ma miejsca na komentarze i dyskusję.
            Artykuł Pań Graff i Bratkowskiej poraził mnie wczoraj - precyzją argumentacji,
            siłą wyrazu i wagą problemów, które porusza. Zachęcam wszystkie dyskutantki i
            dyskutantów do lektury. Chcę zaistnieć w tej walce o prawo kobiety do wyboru,
            decydowania o sobie - dla mnie samej, ale może przede wszystkim dla moich dzieci
            - i syna i córki!!! Wchodzą właśnie w dorosłe życie i uważam za swój obowiązek
            macierzyński dbanie o jakość świata, w którym będą żyli i ewentualnie
            realizowali się jako rodzice moich wnuków (jeśli zechcą i będą mogli)
    • 11.11.06, 10:21
      Tak wstydziłabym się, gdybym usunęła ciążę, co więcej moje niekatolickie
      sumienie nie pozwalałoby mi spokojnie spać. Ciągle w tej dyskusji przejawia się
      Ja,Mnie,Moje Życie, a przecież nie tylko moje, ale i kogoś innego, bez względu
      czy przypomina człowieka czy nie przypomina, ma duszę czy nie ma, to przecież
      ŻYJE, i kobieta mu to prawo do życia odbiera. Za pewne dlatego, żeby jej było
      wygodniej, bo wygodne życie jest w dzisiejszych czasach najważniejsze, wygodny
      dom, kariera, dzieci na zawołanie.
      Jestem za prawem do życia, dla wszystkich niechcianych i niekochanych dzieci.
      I oczywiście, że morderczyni, bo prawo do aborcji to prawo decydowania o pewnej
      formie życia.
      • 11.11.06, 11:23
        pewne dlatego, żeby jej było
        > wygodniej, bo wygodne życie jest w dzisiejszych czasach najważniejsze, wygodny
        > dom, kariera, dzieci na zawołanie.


        Dobzre, zróbmy zatem tak, zeby było jej niewygodnie , jak najniewygodniej i
        zeby przypominała swojemu dziecku na kazdym kroku i calym swoim zyciem, jak sie
        dla neigo poświęciła i jak jest nieszczesliwa. wtedy będzie dobzre, nie będzie -
        JA, MNIE , MOJE, bedzie sam altruizm. Miałam taką wykładowczynie na studiach -
        urodziła jedno dziecko, wlasnei z wpadki, ujeta ideą Matki Polki , której ma
        być niewygodnie - od tamtego czasu nei była z zadnym facetem, córkę wychowała
        tak, ze o męczyznach mozna usłyszeć z jej ust prawdziwe ksozmary, a zaliczenia
        u tej kobiety trwały po kilka miesiący- nie musze chyba dodawać, ze bedąc
        mężczyzną własciwie od razu mozna było iśc na komisyjny - sfrustrowana,
        wsciekła matka Polka, która jest dumna z tego , ze sie poswięciła, było jej
        zawsze niewygodnie i nei była morderczynią.


        skoro to jest ideał, to chroń mnie Boże i moje niekatolickie sumienia, od
        takich idealów altruizmu.
      • 11.11.06, 11:28
        Sprawiłaś mi radość, powołując się na swoje "niekatolickie sumienie". Zazwyczaj
        w dyskusji o aborcji przyjmuje się polaryzację światopoglądu uczestników:
        przeciwnicy to katolickie oszołomy, zwolennicy - ludzie postępowi i odporni na
        indoktrynację. Mój pogląd na aborcję też ma podłoże bardziej filozoficzne niż
        katolickie. Po prostu uważam, że w normalnym cyklu rozwojowym człowiek zostaje
        poczęty, rodzi się, dorasta, przekazuje swoje geny, dożywa starości i umiera.
        Jeżeli ten cykl zostaje przerwany w młodym wieku, odczuwamy to jako
        niesprawiedliwość ("niczego jeszcze nie dożył, a już umarł"). Jeżeli zostaje
        przerwany na najwcześniejszym etapie, też jest to niesprawiedliwe, zwłaszcza,
        gdy dzieje się tak nie w wyniku zdarzenia losowego, lecz czyjejś decyzji.
        Oczywiście, że kobieta może podjąć taką decyzję, ale uważam, że jest ona w
        pewnym sensie porażką - ucieczką przed wyzwaniem, któremu nie umie się
        sprostać. Denerwuje mnie rozpatrywanie problemu aborcji na poziomie wyboru
        i "chcenia", bo noszenie w swoim ciele nowego życia jest jakąś
        odpowiedzialnością i decyzja o jego usunięciu też jest odpowiedzialnością i
        kłamią ci, którzy wmawiają kobietom, że to wyłącznie kwestia ich widzimisię.
        Nie deklaruję, że nigdy nie usunęłabym ciąży. Gdyby jednak tak się stało, nie
        wmawiałabym sobie, że miałam do tego święte prawo, tylko przyznała, że
        stchórzyłam przed wyzwaniem i wysiłkiem, jakim jest urodzenie i wychowanie
        dziecka.
        --
        Dogs look up to us. Cats look down to us.
        Pigs treat us as equals.
        Winston Churchill
        • 11.11.06, 11:59
          Oczywiście, że kobieta może podjąć taką decyzję, ale uważam, że jest ona w
          > pewnym sensie porażką - ucieczką przed wyzwaniem, któremu nie umie się
          > sprostać.

          A czy nei zastanawia ci równie filozoficznie, jak łatwo wybacza sie męzczyznie
          te porazkę ? Tę ucieczkę pzred wyzwaniem , któremu nei umie sięsprostać , keidy
          już pan Marek, pan Tomasz, czy pan stefan dowiaduje sie z ust partnerki i to
          takiej , z ktorą był dwa lata , ze ona jest w ciązy. I partnerka słyszy - to
          nei ja jestem ojcem, jak chcesz to urodz, ale ja jeszcze nei dorosłem do roli
          ojca, czego w zwiazku z tym ode mnei chcesz itp...

          Czy wg was kobiety podejmują decyzję o aborcji w prózni? Tak samo ajk decyzję o
          swiadomym zajsciu w ciązę podejmują w prózni? Ludzie , logiki trochę - wszędzie
          piszecie, ze dziecko robią dwie osoby, a tak nprawde z wiekszosci postów bije
          tu jedno - kobieta sama sobie zachodzi w ciązę, sama sobie dla siebie rodzi i
          sama sobie dla siebie usuwa. Paranoja.
          • 11.11.06, 15:08
            Możesz się oburzać, ale takie są realia. Przez długie lata instytucją chroniącą
            interesy ciężarnych kobiet było małżeństwo - ale dzisiaj są w modzie wolne
            związki i sorry, nikt nie zabroni "panu Markowi" powiedzieć: "Mogłaś ze mną, to
            mogłaś też z innym". Masz rację, kobieta, która podejmuje decyzję o zajściu w
            ciążę w związku pozamałżeńskim, podejmuje ją w próżni i na własne ryzyko. Taka
            jest cena wolności, ale o to przecież walczyłyśmy.
            --
            Dogs look up to us. Cats look down to us.
            Pigs treat us as equals.
            Winston Churchill
            • 11.11.06, 16:08
              niedorzeczne. mezczyzna zawsze jest obarczany mniejsza odpowiedzialnoscia - w
              malzenstwie "instytucji chroniacej interesy ciezarnych kobiet" mąż - co moze
              zaskoczy niektorych - tez potrafi odejsc od ciezarnej zony. a to, ze sciaganie
              alimentow czy to od meza czy od konkubenta (u ktorego testy dna potwierdzily
              ojcostwo) jest w tym kraju prawie nierealizowalne bo facet pracuje na czarno,
              nie ma oficjalnych dochodow i co mu zrobisz? w czym ci tu bezpieczne wiezy
              malzenskie pomoga? w niczym
              a ciaze, o ktorych mowimy, czyli te ktore kobiety chca usuwac nie sa "decyzjami
              podejmowanymi w prozni". wlasnie nie sa wynikiem decyzji a przypadku, pecha,
              przemocy.
              piszesz o cenie wolnosci. a wiesz, jaka jest waga papierka z USC? potrafi byc
              zadna.
              • 11.11.06, 16:57
                Wiem. Masowe rozwody to też efekt uboczny emancypacji kobiet, która de facto
                zdjęła z mężczyzny moralny obowiązek utrzymywania rodziny. No bo za co ma się
                czuć odpowiedzialny, skoro kobieta też może iść do pracy i zarobić. I żeby
                uprzedzić atak - ja nie twierdzę, że to jest w porządku, tylko to są logiczne
                konsekwencje przemian obyczajowych, o które walczono w imieniu kobiet. Coś za
                coś.
                --
                Dogs look up to us. Cats look down to us.
                Pigs treat us as equals.
                Winston Churchill
                • 12.11.06, 21:34
                  Wypisujesz brednie po prostu. Kiedyś, jeśli maz odchodził od kobiety , a ku
                  twmu zdziwieniu tak sie też działo - dlatego, z e nie miała zawodu mogła
                  zystac tylko i wyłącznie kurwą i własciwei nei miała zadnej mozliwości
                  dochodzenia swoich praw na drodze sądowej - we Francji w ogóle kobieta nie
                  mogła dochodzić takich rzeczy przed sądem. Nie rozsmieszaj mnie - w porządnych
                  mieszczańskich domach, na długo pzred emancypacja kobiet , pan domu, zonaty
                  mężczyzna mający dzieci - co rok robil brzuch kolejnej słuzącej, a potem
                  słuzącą sie wyrzucało i nikt jej losem sie nie przejmował. Dziedzic z
                  powodzeneim gwałcił swoje chłopki, pamiętam jeszcze z opowiadań mojej prababki,
                  z e jak do ich wsi przyjezdzał zarzadca, to matki chowały swoje córki w
                  stodolach.


                  Niczego tak nei cierpie jak alternatywnej historii swiata - w tym stylu -
                  kiedys bylo lepiej i inaczej, ale kobietom odbiło to mają teraz gorzej. Nie
                  było, było zdecydowanei gorzej - wystarczy czytać , a choćby i polską
                  literaturę " Moralność Pani Dulskiej", "Kaskę Kariatydę","Dzieje grzechu"
                  czy "Szkice węglem" - kazda z tych ksiązek opowiada o tym, co działo się z
                  kobietą w ciązy w tych lepszych czasach dawno temu. Zwłaszcza "Szkice weglem "
                  polecam bo pokazują czym są stosunki zalezne.

                  nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                  nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                  jest tylko układ wrogich sił
                  • 12.11.06, 23:29
                    Nie twierdzę, że kiedyś było lepiej, tylko, że postęp też nie obywa się bez
                    kosztów. Zgadzam się, że dla emancypacji kobiet zrobiono bardzo dużo (inna
                    sprawa, że wiele z nich wcale nie chce z tego korzystać, ale to już inny temat)
                    i ja na przykład wolę pracować po kilkanaście godzin na dobę, by utrzymać troje
                    dorastających dzieci, niż siedzieć w domu i czekać na to, co mi przyniesie pan
                    i władca. Jedno mnie tylko dziwi - skoro kiedyś było tak źle, a teraz jest tak
                    dobrze, czemu nadal jest tyle nieszczęśliwych, sfrustrowanych kobiet - i to
                    bynajmniej nie tylko z powodu restrykcyjnej ustawy aborcyjnej?
                    --
                    Dogs look up to us. Cats look down to us.
                    Pigs treat us as equals.
                    Winston Churchill
                    • 12.11.06, 23:55
                      Kiedys bylo co najmniej rownie zle. I sporo kobiet bylo rownie sfrustrowanych, a
                      wrecz gleboko nieszczesliwych. Tylko teraz kobiety moga powiedziec o swoich
                      uczuciach wprost, a wtedy tylko opisac w pamietniku. A tzw. zrodla prywatne
                      bardzo zle poddaja sie statystykom.
                      Nie mamy pewnosci czy gdyby zrobic w XVIII wieku np ankiete wg nowoczesnych
                      wzorcow to nie okazaloby sie, ze kobiety sa bardziej sfrustrowane i
                      nieszczesliwe niz obecnie.

                      PS Nawet w Raju kobieta nie byla do konca usatysfakcjonowana, a skoro jej geny
                      nosimy to dziwic sie, za nam sie na ziemi nie podoba? ;)
                      • 13.11.06, 00:11
                        Być może, choć nie jestem do końca przekonana, bo w dawnych, według naszych
                        standardów trudniejszych czasach, ludzie byli bardziej wierzący i pogodzeni ze
                        swoim przeznaczeniem. Dziś coraz więcej osób nie ma perspektywy raju po
                        śmierci, więc chce go przeżyć na ziemi i trudno im się pogodzić z tym, że to
                        niemożliwe.
                        --
                        Dogs look up to us. Cats look down to us.
                        Pigs treat us as equals.
                        Winston Churchill
                        • 13.11.06, 01:03
                          Jakos mi to z czytanych pamietnikow nie wynika. I nowozytnych i
                          dwudziestowiecznych. Rozpacz, bol, wscieklosc, wszelka gama negatywnych uczuc.

                          A co do sily ich wiary - jedno pytanie: a kupcy i bankierzy to co?

                          I wiem ze niektorzy zmieniali testament na lozu smierci. Ale niektorzy i dopiero
                          na lozu smierci wczesniej robiac niezla kase. Pytanie wciaz aktualne.
        • 11.11.06, 12:11
          "Oczywiście, że kobieta może podjąć taką decyzję, ale uważam, że jest ona w
          pewnym sensie porażką - ucieczką przed wyzwaniem, któremu nie umie się
          sprostać"

          najwazniejsze, ze dajesz kobiecie prawo do decyzji. szkoda, ze panstwo tego nie
          robi. jak to sie stalo, ze przez kilkadziesiat lat mozna bylo usuwac ciaze,
          nikt tego nie nazywal "morderstwem" - a aborcją, i nagle, w latach 1989,90
          prawica i kosciol to zmienily. glosowaniem poslow, ktorzy dzis zarabiaja ok
          20tys zlotych odebrano prawo do aborcji ludziom, ktorzy nie maja za co utrzymac
          swoich dzieci. zabiegi byly czyms normalnym przez kilkadziesiat lat. czesc
          kobiet miala aborcje i nikt ich nie potepial. w 90 roku uslyszalam w tv wrzaski
          w sejmie, wyjasniono mi ze chodzi o aborcje(wyjasniono, bo mialam 8 lat) pare
          lat pozniej katechetka plakala przed nasza klasa ze dyrektor zabronil jej
          puszczania w szkole uczniom "niemego krzyku"(komentarz mojej matki - "i bardzo
          dobrze"), rozne oazy i uczniowe szkol katolickich zaczeli organizowac marsze "w
          obronie zycia", MEN zatwierdzil podrecznik, w ktorym płod mówi, mysli, opowiada
          o swojej rodzinie...ta paranoja, ktora mamy dzisiaj, nie powstala nagle.
          jezeli przeciwnicy aborcji chca byc konsekwentni, to powinni ROBIC cos,zeby
          ulatwiono ludziom dostep do antykoncepcji. po pierwsze rodzinom biednym,
          wielodzietnym, po drugie nastolatkom.
          • 11.11.06, 17:30
            Nie możesz tego pamiętać, ale Kościół występował przeciw aborcji na długo przed
            rokiem 1989, tylko nie miał wtedy głosu w publicznej debacie. Inna sprawa, że
            gdy już go miał, zabrał się do tego w najgorszy możliwy sposób, bo w państwie
            świeckim Kościół nie może naciskać na tworzenie aktów prawnych.
            Akcje "uświadamiające" typu projekcje "Niemego krzyku" dla dzieci czy
            prowokacyjne pogrzeby nienarodzonych też uważam za skandaliczne, nie wspomnę
            już o słynnej antyaborcyjnej akcji bilboardowej w Łodzi. Nie da się też
            pogodzić zakazu aborcji z zakazem "sztucznej" antykoncepcji, więc Kościół tylko
            niepotrzebnie podważa swój autorytet.
            Nie wiem, o jakim podręczniku piszesz. Skojarzyło mi się z moją ulubioną
            książeczką Willy'ego Breinholsta "Jak zdrowo i cało przyszedłem na świat", choć
            nie sądzę, że to właśnie ta. To akurat moim zdaniem właściwa droga
            uświadamiania dzieci i kształtowania myślenia "pro-life", choć mało popularna.
            Najprościej z jednej strony rzucić hasła "pro-choice", a z drugiej "Niemy
            krzyk" - przynajmniej jest o co się kłócić.

            --
            Dogs look up to us. Cats look down to us.
            Pigs treat us as equals.
            Winston Churchill
            • 11.11.06, 18:34
              Willy'ego Breinholsta "Jak zdrowo i cało przyszedłem na świat",

              Moim zdaniem - ohydna. W moim domu jest "na indeksie". Nie wyobrażam sobie
              uświadamiania dziewczynki za pomoca tej pozycji. Nikomu nie polecam. Jeżeli
              posługując się tą książczyną udało ci się rozsądnie wychować córki (a z innych
              forów wnioskuję , że tak) to chyba masz zdolności magiczne.
              • 11.11.06, 23:04
                Dziękuję za uznanie, choć dopiero za 10-15 lat będę mogła stwierdzić, czy
                rzeczywiście dobrze wychowałam swoje córki. Nie wiem, co Cię tak brzydzi w
                omawianej książce - czytałam ją i oglądałam ze starszymi dziewczynkami (miały
                wtedy 2,5 i 4 latka), gdy byłam w dość zaawansowanej trzeciej ciąży - tak jakoś
                spontanicznie to wyszło. Rzetelnie je uświadomiłam w połowie podstawówki -
                chyba nie sądzisz, że poprzestałam na tamtej przedszkolnej lekturze. W ogóle
                tak mimochodem przekazywałam im swój pozytywny stosunek do macierzyństwa - co z
                tym zrobią w swoim dorosłym życiu, dopiero się okaże. Przyznaję, że chciałabym
                za te 10 lat zostać babcią, ale jeśli wybiorą inaczej, nie będę się wtrącać.
                --
                Dogs look up to us. Cats look down to us.
                Pigs treat us as equals.
                Winston Churchill
                • 11.11.06, 23:14
                  to moze maly cytacik:
                  "Wiem tylko, że gdyby któraś z moich
                  nastoletnich - uswiadomionych i wyedukowanych - córek puściła się na imprezie i
                  zaszła w ciążę, nie pozwoliłabym jej na aborcję" - echtom
                  tak apropos niewtrącania się. ale to zacznie obowiazywac po 18stce?
                  • 11.11.06, 23:37
                    Przecież wyraźnie napisałam, że nie będę się wtrącać do wyborów, jakich
                    dokonają w d o r o s ł y m życiu - możemy przyjąć umowną granicę 18 lat, choć
                    byłoby sensownie przesunąć ją o rok czy dwa, gdy ukończą szkołę średnią i
                    zdecydują, czy chcą się dalej kształcić, czy podjąć pracę. A jeśli wcześniej
                    zechcą być "dorosłe", no to niech będą z wszelkimi ewentualnymi konsekwencjami.
                    Gdyby, odpukać, którejś z nich przytrafiło się nieszczęście typu gwałt,
                    pozwoliłabym jej podjąć samej decyzję.
                    --
                    Dogs look up to us. Cats look down to us.
                    Pigs treat us as equals.
                    Winston Churchill
            • 11.11.06, 18:37
              ja wcale nie twierdze, ze mamy albo niemy krzyk albo pro choice. obok niemego
              krzyku stoja wlasnie 'ksiazeczki edukacyjne' - nie wypowiadam sie o twojej, bo
              na oczy jej nie widzialam i to prawdop. nie jest ta o ktorej wczesniej mowilam.
              o takiej ksiazce pisze agnieszka graff w 'swiecie bez kobiet" ksiazeczke wydal
              WSiP, chyba polski autor, jest przeznaczona podstawowki lub gimnazjum(nie mam
              przy sobie graff, nie moge sprawdzic:( A.Graff cytuje fragmenty, w ktorych plod
              MOWI w 1szej osobie rzeczy typu: "mam juz 3 centymetry, rosne sobie pod
              serduszkim mamusi"
              sorry, ale gdybym miala dziecko w podstawowce i ono zapytalo o 3 centymetrowy
              plod - to odpowiedzialabym, zgodnie z prawda, ze "dzidzius" jeszcze nic nie
              czuje, wiec tym bardziej nie mysli i nie gada. takie "milusie" podreczniki dla
              dzieci sa zabojcze, bo w tym wieku bierze sie wszytsko DOSLOWNIE. nie
              chcialabym, zeby moje 10letnie dziecko uczylo sie w szkole, ze 3 centymetrowy
              plod czuje, mysli, mowi. to jest indoltrynacja, nie edukacja. ja w 7 klasie
              podstawowki uczylam sie o rozwoju plodu, o calym procesie od zaplodnienia do
              porodu. byla mowa o tworzeniu endo i ektodermy, o 12tym tygodniu - cewie
              nerwowej, zalazkach ukladu nerwowego. pamietam, ze bylo to dla nas jak
              najlepsze science-fiction - a jednoczesnie rzetelna naukowa wiedza. nikt nam
              nie wkladal do glow "ze fasolka pod sercem mamusi czuje sie dobrze i w ogole,
              przesyla nam buziaki" w ten sposob to mozna uczyc o rozwoju dwulatka, a nie
              plodu: "mam 2 lata i mowie papu. czyli zaczynam myslec"
              • 11.11.06, 22:47
                Więcej luzu - to baśnie też mamy skasować, bo nie przedstawiają rzetelnej
                naukowej wiedzy o świecie, tylko jakieś bzdety o smokach i gadających wilkach?
                Te straszne "indoktrynujące" książeczki są raczej dla maluchów, nie 10-latków,
                i ich celem jest rozwijanie wyobraźni i wrażliwości, a nie suchy wykład
                naukowy. Rozumiem, że dla Ciebie najlepszy sposób na powiedzenie dziecku, skąd
                się wzięło, to wykład o ekto i endodermie, poprzedzony rozrysowaniem narządów
                płciowych i opisaniem techniki zapłodnienia. Masz rację, miłość to taki
                indoktrynacyjny wymysł oszołomów.
                --
                Dogs look up to us. Cats look down to us.
                Pigs treat us as equals.
                Winston Churchill
                • 11.11.06, 23:08
                  basnie, bajki rozwijanie jezyka i wyobrazni to domena lekcji jezyka polskiego.
                  ksiazeczka, wg ktorej plod to gadajaca fasolka pod sercem mamusi jest do
                  nauczania biologii/przyrody, budowy i natury organizmow.
                  jezeli zaproponuje ci wiecej luzu w nauce matematyki? moze, poniewaz to tylko
                  dzieci, nie traktujmy nauki dodawania tak powaznie? czemu by nie uczyc ze 2 +
                  5= zielony hamburger na przyklad? wiecej luzu, racja!
                  • 11.11.06, 23:16
                    No właśnie, w nauczaniu przedszkolnym matematyka jest traktowana zabawowo -
                    dzieci dodają i odejmują kolorowe patyczki, a nie abstrakcyjne liczby. Może coś
                    źle zrozumiałam, ale wydawało mi się, że piszesz o podręczniku do wychowania do
                    życia w rodzinie (albo seksualnego), nie biologii. Jeżeli gadająca fasolka
                    pojawia się w podręczniku dla starszej podstawówki czy gimnazjum, to
                    rzeczywiście porażka, jeżeli dla małych dzieci - bardzo fajny pomysł.
                    --
                    Dogs look up to us. Cats look down to us.
                    Pigs treat us as equals.
                    Winston Churchill
                • 11.11.06, 23:19
                  Jasne, ze takie ksiazeczki musza mowic prostym jezykiem. Ale o ile dobrze
                  pamietam te, ktora dostalam (dawno temu bylo, wiec moge sie mylic), to bylo to
                  wytlumaczone baaardzo prosto, ale bez zmyslania. Dwumiesieczny plod nie mowi.
                  Dwumiesieczne dziecko rowniez.
                  W "mojej" wytlumaczono, ze rodzice sie w specjalny sposob przytulaja, tatus daje
                  mamusi taki malutki kawalek siebie (bodajze nasionko), mamusia dolacza drugi
                  kawalek i z tych dwoch kawalkow w specjalnym miejscu w brzuchu mamusi rozwija
                  sie dziecko. Dziecko nie od razu jest takie jak to ktore wychodzi z brzuszka,
                  dlatego ciaza tyle czasu trwa zeby moglo sie przygotowac do zycia. Byl
                  uproszoczny rysunek przekrojowy brzucha kobiety i chyba rozwoju plodu.


                  Milosc to chyba cos innego niz rozwoj plodu w macicy? Czy moze ja jestem jakos
                  zle uswiadomiona?
          • 15.11.06, 14:28
            podrecznik, w ktorym płod mówi, mysli, opowiada
            >
            > o swojej rodzinie...

            a kiedy płód zaczyna być człowiekiem wg Ciebie? z sekundy na sekundę? z dnia na
            dzień?
    • 11.11.06, 13:25
      jeśli ma się trudne warunki materialne to przecież jest inna droga niż zabicie
      dziecka (czy tez płodu jak wolą inni) mozna na przykład poprosić rodzinę o
      pomoc w utzymaniu dziecka czy też zrzec się praw rodzicielskich i oddać je do
      adopcji. Ale przecież to dopiero byłby wstyd, co powiedzą inni!!! (a o aborcji
      może nikt sie nie dowie)
      Taki noworodek z uregulowaną sytuacją prawną szybko znajdzie nowych rodziców,
      bo jest wiele par które nie mogą mieć dziecka, a bardzo tego pragną. Tylko
      proszę nie piszcie, że takie dziecko może potem spotkać nie wiadomo co, np.
      przemoc, bo to może sie zdarzyc zawsze. Czy lepsze jest zabicie przez własną
      matką?
      Od kiedy jestem matką (dziecko nieplanowane, a jego urodzenie było najlepszym
      zdarzenie w moim zyciu) w każdym nienarodzonym dziecku widzę swoje. M
      oże własnie dlatego jestem przeciwniczką aborcji z powodów "socjalnych".
      Pozdrawiam gorąco wszytskie matki, które nie wiedzą czy urodzić. Może wizyta w
      ośrodku adopcyjnym pomoże Wam podjąć decyzję?
      • 11.11.06, 13:32
        jeśli ma się trudne warunki materialne to przecież jest inna droga niż zabicie
        > dziecka (czy tez płodu jak wolą inni) mozna na przykład poprosić rodzinę o
        > pomoc w utzymaniu dziecka czy też zrzec się praw rodzicielskich i oddać je do
        > adopcji

        Jesli ma się trudne warunki materialne to zazwyczaj rodzina ma równei trudne
        warunki materialne i raczej nei bedzie ci pomagać przez 18 lat , bo ma też
        swoje dzieci, a dziecka nie oddaje się do adopcji - da hoc - najpierw czeka cię
        ciąza, poród i połóg, co w doskonałej większości równa się w Polsce koniec
        pracy. Amen.
      • 11.11.06, 13:36
        Ja od kiedy jestem matką w swoim dziecku widzę swoje - nie w każdym, a już
        napewno nie w embrionach usuniętych czy poronionych. Kogoś, kto porównałby moją
        córkę do zygoty i próbował mi udowodnić, że to to samo zabiłabym - śmiechem.
      • 11.11.06, 14:44
        "Od kiedy jestem matką (dziecko nieplanowane, a jego urodzenie było najlepszym
        zdarzenie w moim zyciu) w każdym nienarodzonym dziecku widzę swoje"

        moze zacznij w kazdym NARODZONYM, ZYJACYM dziecku jakiw widzisz na ulicy, o
        jakim slyszysz w wiadomosciach, widziec SWOJE dziecko. to juz mniej rozowe,
        troche trudniejsze. moze troche konsekwencji z tą troską o parotygodniowy plod?
        prawie w calej europie(powtazam to 50ty raz?) kobieta ma prawo decyzji czy chce
        przerwac ciaze do 10 tygodnia. ja, opowiadajac sie za prawem do aborcji tez
        mysle o jak najwczesniejszym okresie(aborcje ze wzgledow socjalnych) i aborcji
        w dowolnym momencie(ze wzgledow zagrozenia zycia matki/zdrowia) wracajac do
        rodzenia, zrzekania sie praw i natychmiastowej adopcji - czy rzeczywiscie
        przebiega to tak gladko? moze pamietacie, podobny pomysl miala dziennikarka
        gazety, Dominika Wielowieyska - kobiety mialyby donaszac niechciane ciaze,
        rodzic dzieci i oddawac do adopcji, ale najpierw trzeba zmienic prawo
        adopcyjne - czyli dzisiaj nie jest to jeszcze takie proste. a sam pomysl - no
        coz. czyni z kobiety inkubator. odbiera sie kobiecie decyzje, czy chce ona aby
        rozwijalo sie zycie. zabrania jej sie powiedziec "ja nie chce/nie moge miec
        dziecka i nie zgadzam sie na urodzenie dziecka komus. po prostu nie chce
        sprowadzac na swiat nowego czlowieka". czy kobieta, ktora stwierdza ze jest w
        ciazy(pierwsze dni, tygodnie) ma prawo powiedziec "nie chce sprowadzac na swiat
        nowego czlowieka"? moim zdaniem ma prawo. jezeli dla kogos zygota to
        pelnoprawny czlowiek, moze on dzialania tej kobiety nazywac morderstwem,
        zabojstwem. bo to jest zycie. ale uwazam, ze czlowiek (kobieta i mezczyzna) ma
        prawo do podjecia takiej decyzji. mamy dzisiaj - czy od zawsze? - taki bezmiar
        ludzkiej krzywdy - dzieci i doroslych, ze placz nad CZYJĄŚ (nie wlasną!)
        usunietą ciążą jest czyms kompletnie niezrozumialym
        • 11.11.06, 18:50
          ech, Kadanka, to jest mówienie do muru. Najlepiej zgodzić się na najbardziej
          absurdalne decyzje polityków i "obrończynie życia" będą zadowolone. Wczoraj
          przeczytałam wypowiedź Sobeckiej. Mówiła o tym, że prezerwatywy są szkodliwe dla
          zdrowia, bo przecież "latex niszczy ręce lekarzom, więc chyba wrażliwsze części
          ciala tez". Poczułam się jak na planie kiepskiej komedii. Tak sobie
          "wspomniałam" tę "perełkę", bo tutaj co i rusz takie "perełki" a la Sobecka.
          Poczytalam sobie wczoraj blog Wierzejskiego. Pod jego pomysłem - aborcja w
          ŻADNYM przypadku - znalazlam około 1000 nazwisk.
          • 11.11.06, 21:29
            to co mnie najbardziej dziwi, to stawianie sprawy "aborcja jako antykoncepcja" i
            przypisywanie zwolenniczkom lagodniejszego prawa opinii, ze aborcja jest
            najlepszym wyjsciem.

            Wydawalo mi sie, ze osoby, ktore chca zlagodzenia prawa antyaborcyjnego, mowia o
            sobie pro-choice. I ze choice ma zapadac na kilku etapach:
            -swiadome podjecie zycia seksualnego
            -swiadomy wybor SKUTECZNEJ metody zabezpieczania sie
            -swiadomy wybor "chce(my) urodzic dziecko"
            -swiadomy wybor "chce(my) wychowac dziecko"

            Wydawalo mi sie rowniez, ze ta postawa zaklada, ze skoro wybor ma byc swiadomy,
            to nalezy:
            -edukowac mlodziez, przedstawiajac UCZCIWIE, zgodnie z najnowsza wiedza medyczna
            rozne aspekty seksualnosci czlowieka, a takze wady i zalety roznych metod
            antykoncepcyjnych
            -ulatwic korzystanie ze srodkow antykoncepcyjnych, takze przez ich
            DOFINANSOWYWANIE (wiem, ze to zgroza dla niektorych)
            -zalegalizowac aborcje, ale stworzyc kompleksowa pomoc. Zeby kobieta ktora chce
            usunac ciaze, mogla spotkac sie z psychologiem, ktory omowi z nia wszelkie
            aspekty sytuacji, ew. przedstawi alternatywy.
            -zmienic przepisy prawne celem ulatwienia adopcji, w szczegolnosci adopcji ze
            wskazaniem. Edukowac spoleczenstwo, zeby nie traktowalo kobiet oddajacych dzieci
            do adopcji jak szmaty. Pamietacie reportaz z DF o kobiecie ktora zaszla w 5
            bodajze ciaze, gdy starsze dzieci byly nastoletnie? Jaki jad sie lal na jej
            temat! Mi sie marza zgola osrodki, do ktorych dziewczyna, ktora zdecyduje sie
            donosic ciaze, bedzie mogla wyjechac i nie narazac sie na ostracyzm srodowiska.
            Ale to ostatnie to juz zupelne marzenie. Ale czy ktokolwiek logicznie myslacy ma
            cos przeciwko ktoremus z tych punktow? Wiadomo, ze aborcja jest bardzo zlym
            wyjsciem, ale jakims wyjsciem jest, i to kobieta (oraz ewentualnie jej partner,
            jesli jest sprawa zainteresowany) powinna podjac decyzje, ktore z tych wyjsc
            wybierze. Nikt nie powinien decydowac za nia.


            Swoja droga marzy mi sie podrecznik o wychowaniu seksualnym, ktory opinie
            kosciolow (tak, nie kosciola, ale kosciolow, wszystkich legalnych w Polsce
            wyznan, ktore chcialyby wziac udzial w opracowaniu takiego podrecznika) mialby w
            oddzielnej ramce na koncu rozdzialu, a w samym rozdziale przedstawialby
            wylacznie wiedze medyczno-biologiczna takimze jezykiem.


            PS co do ryzyka wpadki: w totolotka ludzie przeciez wygrywaja. niektorzy nawet
            szostke trafiaja dwa razy. O ile dobrze pamietam szansa na trafienie w totka
            jest jak 1 : 14 000 000, szansa na "trafienie" przy pigulkach jak 1 : 1000, moze
            1:10 000. W dodatku wydaje mi sie, ze ludzie czesciej uprawiaja seks niz graja w
            totka. Prosze wiec zaniechac bzdurnej argumentacji "zajscie w ciazy przy
            stosowaniu antykoncepcji jest w zasadzie niemozliwe." Ta sytuacja dotyka w
            Polsce tysiecy osob.
    • 12.11.06, 00:47
      Aborcja w Polsce?? Głośne o niej mówienie?? Przyznanie się do niej?? W jaki
      sposób, kiedy w mieście wojewódzkim jest problem ze zdobyciem Postinoru (
      www.ithink.pl/artykuly/spoleczenstwo/seks/o-etyce-lekarskiej-
      zrozpaczonej-kobiecie-i-8222-antykoncepcji-po-8221/ )?? No, już nie mówiąc o
      jakimkolwiek PRAWIE kobiety, do czegokolwiek. Bohaterka artykułu z "Obcasów"
      martwi się, że kiedyś córka jej powie, że Polska to ch*** kraj. Kiedyś... co
      my - kobiety mamy mówić dziś, jeśli nie to??
    • 12.11.06, 00:47
      Aborcja w Polsce?? Głośne o niej mówienie?? Przyznanie się do niej?? W jaki
      sposób, kiedy w mieście wojewódzkim jest problem ze zdobyciem Postinoru (
      www.ithink.pl/artykuly/spoleczenstwo/seks/o-etyce-lekarskiej-
      zrozpaczonej-kobiecie-i-8222-antykoncepcji-po-8221/ )?? No, już nie mówiąc o
      jakimkolwiek PRAWIE kobiety, do czegokolwiek. Bohaterka artykułu z "Obcasów"
      martwi się, że kiedyś córka jej powie, że Polska to ch*** kraj. Kiedyś... co
      my - kobiety mamy mówić dziś, jeśli nie to??
    • 12.11.06, 19:44
      czy matka dziecka ma prawo je zabić tylko dlatego, że jest jego matką???
      Jeżeli nie chce się nim opiekować, to może je oddać do adopcji i już nigdy go
      nie zobaczy. W czym problem???
      • 12.11.06, 22:44
        Po nicku zgaduje ze jestes facetem,mam dla ciebie jedna rade-nie wypowiadaj sie
        na tematy o ktorych nie masz zielonego pojecia a swoje durne poglady zachowaj
        dla siebie.Nie zadne dziecko tylko embrion,bo usuwa sie embriony,rzadko plody a
        na pewno nie dzieci.Nie widze powodu dla ktorego matka mialaby skazywac dziecko
        na zycie ze swiadomoscia bycia odrzuconym,na lata,byc moze, w domach
        dziecka,szczegolnie gdy dziecko jest niepelnosprawne.
        Aborcja jest decyzja podjeta przez kobiete i to ona bedzie z tym zyla do konca
        zycia,z wyrzutami sumienia albo bez.Nic nam(a raczej wam) do tego.Urodzenie
        niechcianego dziecka i oddanie go do adopcji to juz skazywanie na ciezki los
        drugiej istoty ludzkiej.Nie moze byc tak ze ciaza bedzie kara dla kobiety a
        skutki tej kary bedzie tez ponosic niewinna osoba.Czasem trzeba wybrac mniejsze
        zlo bo swiat nie jest czarno-bialy jak sie niektorym wydaje.
        Zreszta,zakazana czy dozwolona,aborcja istniala,istnieje i bedzie istniec-
        lekarze w prywatnych gabinetach robia ciezka kase na tych politycznych
        przepychankach i kompromisowych ustawach.Osobiscie znam 3 kobiety ktore w
        ostatnich latach usunely ciaze i kazda z nas na pewno jakas zna,ale oficjalnie
        wszystko jest cacy.Niech zyje hipokryzja!
        • 13.11.06, 08:07
          Zgadzam się z Tobą, że świat nie jest czarno-biały i aborcja bywa mniejszym
          złem. Nie wypowiedziałam się dotąd na temat samej ustawy - na pewno nie chcę
          jej zaostrzenia, natomiast liberalizacja budzi we mnie mieszane uczucia. Jeżeli
          dojdzie do referendum, być może zagłosuję na tak. To, co mnie przeraża, to
          zimny, bezduszny język, jakim przemawiają zwolennicy wyboru. Zygota, zarodek,
          embrion czy jak go tam nazywają to nie materiał na człowieka, tylko jakiś
          nowotworowy zlepek komórek, który najprościej usunąć, ale jeśli kobieta ma taki
          kaprys, może go sobie w brzuchu hodować - pod warunkiem, że nie przeszkadza w
          realizacji ważniejszych życiowych celów.
          --
          Dogs look up to us. Cats look down to us.
          Pigs treat us as equals.
          Winston Churchill
          • 13.11.06, 09:22
            Poczytaj fora dla przyszlych matek. Owszem sa takie co mowia o kruszynkach,
            fasolkach i skarbach, ale sa i takie ktore mowia o alienach, obcych, onych. Co
            wcale nie oznacza, ze beda gorszymi matkami czy mniej dbaja o swoje ciaze.
            Akurat tego nie rozumiem, czemu uzywanie jezyka biologicznego wzbudza takie
            emocje - jesli o penisie pisze sie penis, o pochwie pochwa, to o plodzie
            powinno sie pisac plod. Inna sprawa jak to sie nazwa w sferze prywatnej, ale
            chyba nie napiszesz na forum o siusiaczku swojego meza?
        • 13.11.06, 21:10
          takich jak ja jest wiele osób a żyjemy w systemie demokratycznym. Dlatego
          możesz sobie myśleć co chcesz, mówić co chcesz nawet skakać i krzyczeć a i tak
          Cię przegłosujemy :)
          pozostaje Ci być ukrytą mniejszością a jeśli dokonasz mordu, to my, większość
          Cię osądzimy według naszego prawa, z którym się nie zgadzasz...

          life is brytal and full of zasadzkas
          • 14.11.06, 20:55
            Hehe,to ty sobie mozesz mowic co zechcesz-mieszkam za granica gdzie prawo do
            aborcji istnieje od 30 lat i ja tez z niego skorzystalam,i co mi zrobisz?:p
            Poza tym nie wiem skad czerpiesz informacje ze jestes w wiekszosci,ja nie
            jestem tego taka pewna.
            Szkoda mi Polek ktorych pozbawia sie ich fundamentalnych praw,to wszystko.
            • 15.11.06, 20:45
              ... a w Polsce aborcja to mord, bo tak uważają Polacy. A co do większości, to
              czysta dedukcja. Mamy demokrację 17 lat i fakt, że nie zalegalizowano aborcji w
              takiej formie, jak chcą feministki świadczy o... większości, która jest przeciw.
              • 16.11.06, 13:46
                cyklista, nie bylo nigdy referendum w sprawie aborcji. takze tak naprawde nie
                wiadomo, co mysli o tym cale spoleczenstwo. gdyby np. nie bylo referendum w
                sprawie wejscia do Unii, gdyby o wejsciu zadecydowalo glosowanie w sejmie(tak
                jak zadecydowalo o aborcji), to moglibysmy w tej Unii dzis nie byc, bo lpr,
                samoobrona, niezrzeszeni i inni przeglosowaliby "NIE"
                dopoki w polsce nie odbedzie sie referendum w sprawie aborcji, dotąd nie
                mozemy mowic, ze obecne prawo jest wyborem wiekszosci. jest wyborem wiekszosci
                POSLOW, a nie SPOLECZENSTWA
    • 13.11.06, 06:16
      A jedynie kretyn nazwac moze aborcje morderstwem. Bo zostal wymozdzony przez swych duszpasterzy i
      nie jest w stanie doswiadczyc empatowania z kobieta (dziewczyna). W zamian reaguje na wskazania
      grzechomierza.
      Deklarowanie zwiazkow uczuciowych z zygota spelnia tu funkcje zastepcza dla empatowania z kobieta.
      Milosnik zygot nie zdaje sobie jednak sprawy, ze empatowanie z zygota jest jedynie deklaratywne. W
      rzeczywistosci jest jednak psychopata kompletnie niewrazliwym na cierpienia kobiety. Takim go
      uksztaltowano.
      • 13.11.06, 10:31
        co to znaczy "eMpatować"?
        • 13.11.06, 15:27
          malgozab napisała:

          > co to znaczy "eMpatować"?

          Ponizej Kadanka okreslila empatie jako wspolodczuwanie (odpisze Ci pozniej Kadanko, OK?)
          Od siebie dodam, ze jest to wspolodczuwanie polaczone z (przynajmniej) proba wejscia w czyjes
          polozenie, wskoczenia w czyjes buty - wlasnie w celu odczuwania tego samego. Troche to maslo maslane
          ale nic na to nie poradze :)
      • 13.11.06, 10:43
        benek - stworzyles nowe slowo:D kto wie, moze niedlugo rzeczywiscie wejdzie do
        slownika. tylko, ze duzo ludzi w tym kraju nie ma nawet pojecia, co to jest
        empatia, a co dopoero, zeby ja czuli:] moze lepiej uzywajmy
        slownikowego "współodczuwac":) forum zaraz dobije do 300. oczywiscie caly czas
        wyklocaja sie ze spoba te same kilkadziesiat osob. ale moze da sie na to
        spojrzec jako referendum w probowce? jesli tak, to wyniki niewesole.
        zadziwiajaco duzo KOBIET nie przejawia zadnej zdolnosci/checi do
        wspolodczuwania z tymi, ktore - z roznych wzgledow muszą/chcą usunąć ciążę.
        ktos gdzies domagal sie "wiecej tolerancji" dla pogladow pro life - tak jakby
        nie byly one jedynymi obowiazujacymi w tym kraju:DD echtom przyznala, ze w
        referendum moglaby zaglosowac na tak - tyle ze tego referendum nie bedzie - od
        17 lat srodowiska kobiece domagaly sie referendum i nic. a nawet jakby udalo
        sie przeforsowac przeprowadzenie referendum, to mogloby sie okazac, ze
        wiekszosc pelnoletnich osob w tym kraju przedklada dobro "zycia poczetego" nad
        dobro kobiety i tych dzieci, ktore juz ma
        • 14.11.06, 02:57
          Wydaje mi sie Kadanko, ze to nie ja bylem pierwszy - moze na tym forum. Pierwszy raz spotkalem sie z
          nim jakies 7 lat temu - na innym forum. Uznalem, ze jest intrygujace i dlatego uzywam :)

          Nie wiem na ktora strone wypadloby referendum ale wiem, ze nalezy robic swoje. Mowic i mowic
          indoktrynowanym matolkom, ze zygota to nie czlowiek tak samo jak jajko to nie kura. Jak i o tym -
          skoro juz zapewniaja o wlasnych emocjach - ze czlowiek jest wtedy gdy o tym zdecydujemy my, Ty i ja.
          On moze zaistniec na dlugo przed randka spermy z owum - w naszej swiadomosci. Szczegolnie gdy go
          bardzo pragniemy. A jesli, z powodow roznych, uznasz ze Twoje ciaza nie bynajmniej
          blogoslawienstwem lecz przeklenstwem to doprawdy pojac nie moge sadyzmu dewianta zmuszajacego
          Ciebie do donoszenia tej przekletej ciazy. Bo zbrodnia jest zmuszanie kobiety do noszenia niechcianej
          ciazy - a zwlaszcza gdy powstala ona w wyniku przemocy. Oni postepuja przeciwko wlasnemu Bogu.

          Wczoraj nie mialem zbyt duzo czasu gdy wspomnialem o psychopatach wychowywanych przez kk. Jesli
          masz watpliwosci to przypomnij sobie przypadek gdanski (dziewczynka popelnila samobojstwo po
          gwalcie dokonanym na niej w szkole). Otoz swiadkowie tego wydarzenia, bez watpienia absolwenci
          ktoregos tam stopnia wtajemniczenia katechetycznego, najprawdopodobniej palaszowali sobie kanapki
          i slodycze, gdy tak beznamietnie przygladali sie gwalconej kolezance.
          Gdyby wczesniej podobny obrazek zakodowany zostal w ich glowkach przez katechete i okreslony
          grzechem smiertelnym, dajmy na to, to bez watpienia rzucilaby sie klasa w celu uratowania... gwalcicieli
          przed pojsciem do piekla. Ci mlodzi ludzie zostali wyprani z uczuciowosci. Pozbawiono ich zdolnosci
          empatowania. W miejsce wspolczuwalnosci zafundowano im grzechomierz, ktorego wskazania maja
          spowodowac konkretne reakcje.
          To dlatego, z powodu braku uczuc wyzszych tak ochoczo deklaruja ludzie wielka milosc do zygoty. Bo
          wypadaja lepiej w oczach innych, i wlasnych. Prawie nikt, wlacznie z nimi, nie wpadnie na pomysl, ze to
          sa po prostu Zombie - psychopaci "wspolczujacy" na komende. Na wskazania grzechomierza.

          • 14.11.06, 08:35
            To, żę napisałam jaką szkołę kończyłam nie ma nic do rzeczy. Chciałam po prostu
            napisać, że u mnie tak było, takie mam doświadczenia. Nie ynacyz to też, że
            aktorki robią to częściej. Za nikogo nie decydowałam, nie chcę i nie muszę.
            Ale to nie znaczy,że nie mam swojego zdania. Uważam, że aborcja jest złem,
            gwałtem zarówno na dziecku, jak i na matce. Uważam, że nie powinno się ułatwiać
            tego, co i tak jest łatw, bo przecież spędzenie płodu jest dziś łatwiejsze niż
            kiedykolwiek. Zresztą odbywa się to nie gdzieś w piwnicy, tylko często w
            renomowanych gabinetach.
            Odrębnym tematem jest edukacja seksualna młodzieży, ale też pokazanie
            dziewczynom i chłopcom tego, że seks to nie zabawa.
            Kolejny problem.
            Dlaczego nie mówi się o syndromie poaborcyjnym. Kobiet, które czują ulgę jest
            niewiele. Większość z nich to jednak istoty wrażliwe, dla których aborcja to
            dramat moralny.
            Poza tym nie zawsze sama kobieta jest winna. Niekiedy bardziej winne są te
            koleżanki psiapsiułki, które namawiają (niektryz mwi wspieraj), chopak, matka,
            ciotka itd.
            • 14.11.06, 09:14
              Kobiet , które czują ulgę po zabiegu jest dużo - te, które podejmują decyzję
              świadomie. Oczywiście, poczytanie absurdów typu - twoja zygotka czuje i już cię
              kocha, może syndrom i depresję wywołać.

              Niektóre kobiety po zabiegu z pewnością cierpią i uważają , że podjęły złą decyzję.

              Niektóre kobiety cierpią po urodzeniu dziecka. Zostawiają je w śmietniku,
              odwracają głowę, gdy "tatuś" bije niemowlę, na polecenie męża wynoszą do beczki,
              itp itd. To jest, jak rozumiem, odpowiednie wyjście? Czy naprawdę trzeba się
              łudzić, że każda kobieta kocha każdą "fasolkę pod swoim serduszkiem"? Że gdy nie
              pozwoli jej się wybrać - pokocha z przymusu, wychowa z przymusu?

              A poza tym - dużo lepiej jest móć powiedzieć wyczekanemu dziecku - urodziłam cię
              z miłości , bo chciałam. Bez poczucia, że urodziło się , bo się nie mogło
              inaczej; urodziło się, bo ktoś inny zadecydował.

              My, wykształcone dziewuchy (wykształciuchy?) z dużych miast , z pieniążkami na
              prywatnego gina, pigułki, spirale, Postinor , mamy taki przywilej - nasze dzieci
              są chciane. A inne nie zasłużyły, do cholery?????
              • 14.11.06, 20:45
                Daj spokoj, zeby ona mogla cos z tego zrozumiec nalezaloby skierowac ja, jak i
                inne ofiary koscielnego oglupiania, na solidne pranie mozgu.
                Starasz sei tlumaczyc jak osobie myslacej, tymczasem ona nie przeskoczy
                programu warunkujacego ktory ma zakodowany w glowce.

                Czy sadzisz, ze w innym przypadku ludzie ci nie byliby w stanie zrozumiec
                potwornosci w zmuszaniu kobiety do rodzenia niechcianych dzieci?
            • 14.11.06, 21:09
              Typowa hipokrytka z ciebie-kazdy wie ze mozna bez problemu( za to za kase)
              usunac ciaze ale udawajmy ze wierzymy w oficjalne statystyki na poziomie 100
              aborcji rocznie.
              Ci sami ludzie wrzeszczacy przeciw prawu do aborcji chca rowniez utrudnic
              dostep do oswiaty seksualnej i antykoncepcji,to jest chore.
              Usunelam ciaze bo tak postanowilam ja przy wsparciu narzeczonego,minely ponad 2
              lata a wyrzutow sumienia ani syndromu poaborcyjnego nie ma,poczulam wtedy
              wlasnie ulge i uwazam ze postapilam wtedy wlasciwie.Jest nas wiecej niz
              myslisz,np. z ostatniej chwili kolezanka-studentka ktora zaszla w ciaze biorac
              pigulki-miala pecha po prostu,zabezpieczala sie bo absolutnie nie moze i nie
              chce miec teraz dziecka-i nie bedzie go miala.Na szczescie mieszkamy w kraju
              gdzie prawa kobiet sie szanuje.
              • 14.11.06, 22:38
                Z ciekawostek: mnostwo moich znajomych obojga plci jest w zwiazkach mieszanych.
                Ciekawe jest to dlaczego, nikt nie wybiera jako kraju na najblizszych kilka lat
                Polski. Wybieraja ojczyzne drugiej osoby albo trzeci kraj (przy czym nie zawsze
                sa to "stare" kraje unijne.) "Polska? Moze jak dzieci podrosna, ale teraz to nie
                mialoby sensu." Dzieci zaplanowane sa za 2-6 lat.
                Mowimy o elicie intelektualnej, ludziach ktorzy nie tylko ze swientymi wynikami
                studiuja na najlepszych polskich uczelniach, ale i bez problemow dokanczaja
                studia za granica. O dobrej pracy w wyuczonym zawodzie nie wspominam....

                Macie pomysly, dlaczego nie Polska?
              • 14.11.06, 22:54
                Syndrom poaborcyjny nie musi wystąpić od razu. Czasem dotyka kobiety dopiero w
                lub po okresie menopauzalnym, czasem kiedy nie mogą zajść w ciąże lub wiąze się
                ze wzmożoną depresją poporodową. W fachowej literaturze jest sporo opracowań
                dot. tego tematu. Proponuję poszukać, jeśli kogoś to interesuje.
                Poza tym ile kobiet i aborcji, tyle odczuć.
                Ostatecznie to było Twoje dziecko, bo przecież pozbywałś się dziecka. Każda
                kobieta, która chce usunąć ciążę myśli i spodziewa się dziecka, bo przecież nie
                kury, czy czegoś innego, zatem mowienie o embrionach, czy zygotach to wyrażenia
                medyczne. W głowie każdej kobiety jest myśl o dziecku i to dziecka a nie
                embrionu chce się pozbyć.
                Nie życzę Ci syndromu poaborcyjnego. Nie mam też negatywnych uczuć względem
                Ciebie. Ale wiem, że starałabym namówić Cię na urodzenie Twojego dziecka.
                Znajome, dwie studentki, które urodziły po dziś dzień mi dziękują, choć uwież
                mi nie jest im łatwo. Żałują, że związały się z niewłaściwymi mężczyznami, były
                naiwne i wielu innych rzeczy, ale nie tego, żę urodziły.
                • 15.11.06, 00:53
                  "PLEBANIA"? "m jak milosc"? "pierwsza milosc"? "radio romans"? "magda
                  m"? "trędowata" "adam i ewa"? (przepraszam jesli wymieniam nieaktualne, ale sie
                  slabo orientuje) pytam, bo jezyk jej powyzszej przemowy jest jak wypowiedz
                  kingusi z "m jak milosc"

                  "Daj spokoj, zeby ona mogla cos z tego zrozumiec nalezaloby skierowac ja, jak i
                  inne ofiary koscielnego oglupiania, na solidne pranie mozgu.
                  Starasz sei tlumaczyc jak osobie myslacej, tymczasem ona nie przeskoczy
                  programu warunkujacego ktory ma zakodowany w glowce.

                  Czy sadzisz, ze w innym przypadku ludzie ci nie byliby w stanie zrozumiec
                  potwornosci w zmuszaniu kobiety do rodzenia niechcianych dzieci?"

                  - benek, kopiuje twoj post w calosci, bo nic dodac, nic ujac. mozna sie tylko
                  pod nim podpisac:) powala swoją trafnością i idealnie podsumowuje te 300-
                  postową dyskusje. mozna by go wydrukowac i rozlepiac na miescie:)
                  • 15.11.06, 03:32
                    Kadanko, ona gra w koscielnym serialu "O skromnych syrenkach z fontanny", znanym takze jako serial
                    o zabach zkropielnicy.

                    Wytresowana jest jak nalezy, bo oni doglebnie przekonani sa, ze indoktrynacja MUSI pozostawic
                    przynajmniej slady w postaci wyrzutkow na sumieniu. To ta struna jest tu bezlitosnie szarpana. Po
                    prawdzie wyglada to nastepujaco: im jestes glupsza tym glupsza jestes. Kler doskonale wie o tym i nie
                    ustaje w zabiegach o coraz to wieksze oglupienie - ktorego nigdy nie za wiele.

                    Wiele kobiet zdaje sobie sprawe ze szybkie pozbycie sie zygoty to znacznie mniejsza tragedia od
                    usuniecia wyrostka _ takze niechcianego. Bo i jest to zabieg kosmetyczny w dzisiejszych czasach.

                    W artykule rzucono kilka zdan o histori antyaborcyjnego ustawodawstwa. Pominiete zostaly trzy
                    elementy:
                    1) rola oszusta Zolla, ktory wywiodl nowe prawo z konstytucji ktorej jeszcze nie bylo,

                    2)rola niezwykle agresywnej, chamskiej, i bezpardonowej nagonki w wykonaniu kleru i wscieklych
                    koscielnych bab, oraz

                    3) rola czerwonych ktorzy w trosce o wlasne glowy i portfele kupczyli czym tylko kler zazyczyl sobie.

                    To prawo to owoc lancucha koscielnych oszustw, nikczemnosci, i terroryzmu. No ale czego dobrego
                    mozna spodziewac sie po seksualnych dewiantach.

                    Hej, dziekuje za dobre slowo :) Szalenie mila z Ciebie osoba.
                    • 15.11.06, 13:02
                      A co wy tacy agresywni(benek231,kadanka, czasem malgozab )uzywajcie jezyka
                      bardziej wyposrodkowanego jak turzyca, bo robi sie antykoscielna agitka a nie
                      rzeczowa dyskusja .Czy przyjemnie bylby wam gdybm mowiac waszym jezykiem pisala
                      o hedonistycznych przedstawicielach kultury konsumcjonizmu , szerzacych ruje i
                      porobstwo na prawo i lewo ,w imie tego ,ze tylko poza KK jest szczescie i
                      oragazm na wieki wiekow enter.Tak to wyglada jesli symetrycznie to
                      odwrocic .Podziwiam turzyce ,sir vimes za merytoryczne podejescie do tematu , a
                      u was neoficka piana w kacikach az sie zbiera. Sa rozne stopnie
                      wrazliwosci ,rozne doswiadczenia zyciowe.A tak stajecie sie drugim biegunem
                      panow cyklisty wzr1 .Jak mowi stare ezoteryczne przyslowie "miara wychlenia w
                      prawo jest miara wychylenia w lewo".
                      • 15.11.06, 13:32
                        Oto wyznanie ateistki z Czech ,kto jej wypral mozg???
                        "1. Eva Pavlova, 45 lat ("normalnie"), wykształcenie średnie, księgowa, córka
                        weterynarza i dyplomowanej pielęgniarki, mężatka. Matka zwierzyła się jej, że
                        miała dwie aborcje, na Evę pozwoliła sobie, dopiero gdy dostali mieszkanie.
                        Zapamiętała, że mieli w domu "Vademecum lekarza ateisty". Eva zaszła w ciążę
                        dokładnie wtedy kiedy mama (22 lata i też w okolicach Nowego Roku), nie chciała
                        wtedy dziecka, ale nigdy by nie usunęła. - I nie ma to nic wspólnego z żadną
                        wiarą, bo nie wierzę w duszę. Tylko nie zniosłabym myśli, że życie, które jest
                        we mnie, zostało zamordowane - mówi. Przy okazji mówi, że liczba aborcji w
                        Czechach spadła przez dziesięć lat o 80 procent. Bo upowszechniły się środki
                        antykoncepcyjne. Kiedy jej mała Aniczka spytała, patrząc na krzyż, co to za pan
                        tu wisi, powiedziała jej, że tak jak w zamkach mieszkają królewny, tak w
                        kościołach mieszka Pan Jezus. I że to jest taka bajka. Niektórzy dorośli w nią
                        wierzą. - Szczerze mówiąc - wyznaje Eva - dorosłemu też inaczej bym nie umiała
                        wyjaśnić."

                        • 15.11.06, 16:51
                          Nikt. W Czechach aborcja lub jej nie robienie jest prywatną sprawą
                          zainteresowanej tym osoby. Uwaza, ze to zabójstwo - nigdy tego nei zrobi,
                          uwaza, ze nei - zrobi . I to wszystko. A to wszystko wynika z jednej
                          podstawowej rzeczy - to jest czyjaś prywatna sprawa, nie sprawa narodu,
                          polityków, koscioła, ruchów obrony zycia itp.

                          Pry-wa-tna.

                          A w Polsce wycierają sobie tą prywatna sparwą usta - politycy wszystkich opcji
                          i cały kler katolicki. Nie ma pojecia prywatna sprawa , bo nikt kobiety o to
                          nei pyta - ona jest tylko pionkiem w rozgrywce o wartosci takie czy owakie
                          (rodzinne,tradycyjne, katolickie, narodowe, polskie), mozna jej spokojnie
                          odciąć głowę - bo dla debaty o aborcji politycy potzrebuja z kobiety tylko
                          częsci od pępka w dół. Nic więcej.

                          I to nas własnei różni od Czechów, którzy w równie prosty sposób , dawno temu
                          poradzili sobie z lustracja . U nas zarówno aborcja ,jak i lustracja ciągnie
                          się jak kal przylepiony do buta od ponad 15 lat.

                          A trzeba zdać sobie sprawę i najwyzszy czas, ze nei zyjemy jako wspólnota, ale
                          jako jednostka . To, ze tylu tę wspólnotęopuszcza i schrzania na Zachód
                          pokazuje, ze jednak coś w tej wspólnocie nie gra. ani Czesi, ani słowacy nei
                          wyjezdzają w takim tempie jak młodzi Polacy. to warto pzremysleć - Polska zyje
                          do tyłu.

                          --
                          nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                          nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                          jest tylko układ wrogich sił
                          • 15.11.06, 20:55
                            W pełni się z Tobą zgadzam. Jeżeli Kościół Katolicki w Polsce boi się że jego
                            wyznawcy przerywają ciąże to niech weźmie się w garść i zajmnie się umacnianiem
                            w nich wiary. Niech pilnuje Swoje owieczki. Od tego są kościły.
                            Póki co w Polsce są też ateiści i innowiercy a im Kościół Katolicki nie ma prawa
                            mówić jak mają żyć. A argument że mają sobie znaleźć inną ojczyznę zachacza o
                            rasizm i totalną nietolerancję.
                          • 16.11.06, 18:09
                            Skoro jest prywatna, to za własną kasę. Jeśli ma być za publiczną, to przestaje
                            być prywatna.
                      • 15.11.06, 23:11
                        w tym kraju odmawia sie wykonania aborcji kobietom, ktorym urodzenie dziecka
                        grozi utrata zycia/zdrowia. lpr chce zaostrzenia ustawy, pis mu przyklaskuje.
                        halo! taki mamy stan faktyczny na dzis. a ty, nett, masz pretensje, ze uzywam
                        agresywnego jezyka wobec ludzi, ktorzy chca, aby ten stan zostal utrzymany..
                • 15.11.06, 11:44
                  Otoz moja droga mylisz sie i to bardzo-gdy bylam w niechcianej ciazy nawet
                  przez mysl mi nie przeszlo nazwac zygote dzieckiem,wrecz przeciwnie,bylo to dla
                  mnie cos obcego,czego chialam sie natychmiast pozbyc.Moze Cie to szokuje ale
                  takie sa czesto odczucia kobiet w niechcianych(podkreslam) ciazach-nie zadne
                  kruszynki,dzidziusie i fasolki a raczej cos w rodzaju nowotworu ktory nalezy
                  usunac.Znam kilka kobiet ktore aborcji dokonaly i prawie wszystkie mialy
                  podobne odczucia.
                  Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
                  glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
                  oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I zadna
                  ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej.
                  • 15.11.06, 12:41
                    Ja w chcianej ciąży też nie nazywałam embriona - złotkiem czy dzidziusiem, już
                    prędzej "obcym pasażerem nostromo", wydruk z USG mnie nie wzruszał. Embrion to
                    embrion, płód to płód.
                    Zresztą, dla mnie chciana ciąża to coś jak seks - bardziej się dzieje w głowie
                    niż w innych narządach.
                    A - i nie czułam się "mamą" od zapłodnienia, tylko kobietą ciężarną.
                    Każda ma swoją historię.
                  • 16.11.06, 12:44
                    "Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
                    > glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
                    > oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I
                    zadna
                    > ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej."
                    Sorki ,ale mi sie to skojarzyly z nazizem i obozami , jesli mam zabic Zyda to
                    najlepiej myslec o nim jak o szczurze , jak o pasozycie , bo jesli nazwe go
                    czlowiekiem rownym mi ,to coz jakos tak trudniej bedzie wzbudzic w sobie
                    nienawisc..Zaraz sie oburzycie ,ale gdy czytalam ten kawalek taka mi sie
                    analogia nasunela. Do dzis nie rozumiem jak mogli stac na rampie i ten
                    przesuwajacy sie korowod kierowac albo do pieca ,albo do pracy .No coz musieli
                    zabic w sobie ludzkie uczucia ,empatie. Pogubilam sie w tym wszystkim ,
                    naplywaja takie tez skojrzenia jak wyzej ,ale i zal mi zgwalconych , ciezko
                    chorych brzemiennych ..Gdzies wczesniej doczytalam ,ze w Czechach o 80%
                    zmniejszylo sie usuwanie ciaz w stosunku do lat komunistycznych rzadow, to co
                    robily matki, corki juz inaczej postrzegaja i w tym jest nadzieja.
                    • 16.11.06, 13:49
                      j a k mozesz porownywac usuniecie parotygodniowej ciazy do zgladzenia 6
                      milionow kobiet, mezczyzn, dzieci narodowosci zydowskiej. Jak?
                      • 16.11.06, 13:58
                        Tu byl relatywizm w postrzeganiu zycia i w przypadku zaglady tez, przeciez
                        wiesz ,ze w Niemczech nazywano Zydow pasozytami , a tu ktos nazwal tak samo
                        plod. Ktos napisal ,ze 3 miesieczny embrion to jest wielkosci brzoskwini i
                        usuwajaca nie widzi problemu ,bo sobie wizualizuje fasolke.Tam ktos z kolei
                        pisze ,ze na cywilizowanym zachodzie do 10 tygodnia mozna usnac , bo potem to
                        juz jest rozwijajacy sie uklad nerwowy. Ja pisze ,ze sie pogubilam , chyba
                        tylko turzyca bylaby zdolna to usystematyzowac..
                        • 16.11.06, 14:19
                          Miało być o aborcji jest o plemnikach.
                          Kadanka w swoim zacietrzewieniu nawet tam, gdzie powinno być słowo adopcja
                          wstawia aborcja. Czasem bezwiedna pomyłka nas zdradza.
                          Poza tym, to wiadomo ze szkoły, życie ludzkie zaczyna się w momencie zetknięcia
                          się komórki jajowej, która żyje tylko 24 godziny, z plemnikiem.
                          Pytałam katolików o te prezerwatywy. Powiedziano mi, że ma to ścisły związek z
                          nauką kościoła. Jest to pewien sposób życia. Dla mnie to trudne, muszę się
                          doedukować. Wiem, że nie wszyscy katolicy potrafią tak żyć dlatego nie
                          przystępują do komunii, bo antykoncepcja jest grzechem.
                          Następne. Wprawdzie nie było referendum, ale posłowie zostali wybrani drogą
                          wyborów i są na czas swojej kadencji przedstawicielami większości, która je
                          wybrała. Trzeba było inaczej głosować, albo przeczekać. Można też pikietować,
                          albo pisać artykuły, tak jak pani Dzido. Można też wyjść zsiebie i wrócić po
                          nowych wyborach. To można zawsze.
                          Co do biednych i szykanowanych kobiet, które chcą robić karierę. Ja znajduję
                          się po drugiej stronie, bo kariery robić nie chciałam. Ileż to się nasłucham od
                          moich koleżanek, z doktoratami, których poza nimi i promotorami prawie nikt nie
                          czyta, że marnuję sobie życie. a te wyedukowane położne, które przy czwartym
                          porodzie pytały, czy nie wyszłam z buszu (rzecz nie działa się w Polsce).
                          • 16.11.06, 20:03
                            "Kadanka w swoim zacietrzewieniu nawet tam, gdzie powinno być słowo adopcja
                            wstawia aborcja."
                            prosze cie o podanie konkretnego cytatu z mojej wypowiedzi, wktorej znalazlas
                            wymiennosc "aborcja-adopcja"
                            • 16.11.06, 22:43
                              Proszę, oto cytat z Twojego postu
                              powinnosci donoszenia ciazy, urodzenia i
                              oddania do aborcji. ale jezeli ja nie chce stwarzac zycia? jezeli mam moznosc
                              • 17.11.06, 10:15
                                dzieki:) zatem juz widac, ze jest to zwykle PRZEJEZYCZENIE. z kontekstu tej
                                wypowiedzi i wszystkich moich innych widac chyba, ze nie uzywam tych slow
                                zamiennie i ze widze miedzy nimi roznice:D
                                a tak powazniej - czepianie sie przejezyczen jest troche dziecinne. rownie
                                dobrze mozna szukac literowek w wypowiedziach, czy nei popzrestawailam literek.
                                tylko ze wytykanie takich bledow(podobnie jak przejezyczenia aborcja-adopcja)
                                nie wnosi do calego sporu NIC.
                                • 18.11.06, 00:06
                                  Postaram sie usystematyzowac, jak ktos sie nie zgadza, to moze przedstawic
                                  wlasna systematyke.
                                  Chcialabym zwrocic uwage, ze ta dyskusja jak wiekszosc na ten temat zjezdza w
                                  kierunku demagogii i argumentow ad personas.


                                  na jednym biegunie mamy osoby, ktore nazywaja sie pro-lifersami. Precyzjniej
                                  nalezaloby ich nazwac pro-child's-lifersami albo antyaborcjonistami. Niektorzy
                                  nazywaja ich opcja praw dzungli lub tez opcja praw twardej natury. Jest to
                                  opcja, ktora sprzeciwa sie aborcji a priori i nie znajduje zadnych sytuacji, w
                                  ktorych aborcja bylaby dopuszczalna. Stad moje zastrzezenia czy nalezy nazywac
                                  ich pro-life skoro sa sklonni zlozyc zycie kobiety za (potencjalne) zycie
                                  dziecka. Zazwyczaj wywieraja swoimi pogladami wplyw na zycie i smierc innych
                                  (dziewczyna zmarla na przetoke jelitowa). Pozostanie przy tych pogladach w
                                  sytuacji bezposrednio dotyczacej jest tak rzadkie, ze jest uwazane za dowod
                                  swietosci - dobrym przykladem jest wloska lekarka Gianna Beretta Molla. Opcja
                                  pro-life mimo ze odwoluje sie czesto (ale nie zawsze) do nauki chrzescijanskiej
                                  nie wykazuje sie milosierdziem i wspolczuciem dla cierpienia fizycznego i
                                  psychicznego. Osoby te zazwyczaj poza zakazem aborcji nie oferuja zadnego
                                  spojnego programu rozwiazania problemu.

                                  Dalej nastepuje caly przekroj pozycji nieco zlagodzonych az do pelnej
                                  wolnoamrykanki.

                                  Opcja ktore dozwala na aborcje w przypadku zagrozenia zycia i zdrowia kobiety. W
                                  przeciwienstwie do najbardziej radykalnej opcji nie wpycha przynajmniej ludzi na
                                  oltarze. Zastanawiam sie na ile kryje sie w tym pragmatyzm, ze kobieta, ktora
                                  nie moze byc w ciazy w danej chwili ze wzgledu na np chorobe, prawdopobnie po
                                  wyleczeniu zdecyduje sie na dziecko, co daje nam szanse na co najmniej dwa zycia
                                  (moze sie zdecydowac na wiecej dzieci) zamiast niepewnego jednego. Ta opcja
                                  rowniez pomija kwestie cierpien psychicznych i fizycznych. Mozliwe cierpienia
                                  psychiczne to bol po stracie ciezko chorego dziecka krotko po jego narodzinach,
                                  ew. kwestia nauczenia sie milosci do dziecka bedacego owocem gwaltu. Fizyczne to
                                  oczywiscie bol porodowy, ew. problemy ciazowe, w sytuacji, gdy umiera chore
                                  dziecko, bol dziecka.

                                  Mozliwe sa jeszcze teoretycznie opcje w ktorych uznaje sie za jedyny powod do
                                  aborcji chorobe dziecka lub dziecko z przestepstwa, ale nie spotkalam sie z
                                  nimi. Zazwyczaj wystepuja tylko w polaczeniu z dozwoleniem aborcji z powodu
                                  zagrozenia zycia/zdrowia matki. Czyli prawo obowiazujace obecnie w Polsce. O tym
                                  ze prawo to w Polsce nie jest przestrzegane i to w obydwu kierunkach tj. zarowno
                                  odbywa sie niedostateczna ilosc aborcji dozwolonych - "klauzula sumienia" - jak
                                  i kwitnie podziemie aborcyjne napisano juz "tony papieru, tony analiz."

                                  Kolejnym krokiem jest uwzglednienie we wskazaniach do aborcji szeroko pojetego
                                  dobra zdrowia kobiety. Takie prawo obowiazuje w niektorych panstwach
                                  europejskich. Jesli pod uwage bierze sie rowniez zdrowie psychiczne kobiety, to
                                  jest to bliskie dalej opisanej postawy "aborcji na zadanie."

                                  Nastepnym krokiem jest uwzglednienie warunkow bytowych.

                                  Przedostatnim krokiem jest opcja, ktora jest nazywana zwolennikami aborcji,
                                  ktorej wpiera sie uwazanie aborcji za kolejny srodek antykoncepcyjny. Jest
                                  rowniez nazywana opcja "aborcji na zyczenie". Blad o tyle, ze te okreslenia
                                  odnosza sie do nastepnej grupy. Ta grupa nazywajaca sie sama pro-choice uznaje,
                                  ze czlowiek, istota obdarzona wolna wola, powinna swiadomie podejmowac decyzje.
                                  Swiadomosc powinna wystepowac na kilku etapach:
                                  -swiadomego wyboru metody antykoncepcyjnej
                                  -swiadomego podjecia wspolzycia seksualnego
                                  -swiadomego podjecia decyzji "chce(my) urodzic to dziecko"
                                  -swiadomego podjecia decyzji "chce(my) wychowac to dziecko"
                                  klamry w dwoch ostatnich punktach maja podkreslic, ze dziecko pochodzi od obojga
                                  rodzicow i to oni wspolnie powinni podjac decyzje na temat przyszlosci dziecka.
                                  Jesli ojciec rezygnuje z przyslugujacego mu prawa ceduje autmatycznie prwo
                                  pelnej decyzji na matke. Poza osobami, ktore te cztery punkty dotycza nikt
                                  takich decyzji nie powinien podejmowac. Jedyne co moze zrobic to ulatwic pewne
                                  decyzje. Przede wszystkim przez RZETELNA edukacje. Poza tym przez latwy dostep
                                  do srodkow antykoncepcyjnych, wrecz do pelnej refundacji jesli danej pary nie
                                  stac na zabezpieczanie sie lub uwaza sie, ze nie powinna z jakichs wzgledow miec
                                  dzieci (i tu uwaga co do pijaczek sprzedajacych spirale: precikow wycietych spod
                                  skory sprzedac sie nie da.) Jesli chodzi o trzeci punkt: osrodki opieki
                                  ginekologicznej z psychologami, w ktorych w razie czego mozna uzyskac pelna
                                  pomoc: przy decyzji o narodzinach ew. wsparcie psychologa, nawet do konca ciazy,
                                  przy odwrotnej dobrze przeprowadzony mozliwie nieinwazyjny zabieg i rowniez
                                  wsparcie psychologa. Jesli w takim miejscu przyjmowalby rowniez raz w tygodniu
                                  np. prawnik to moglby od swojej strony przedstawic kwestie adopcji. Adopcja jest
                                  tematem na oddzielne wypracowanie, ale obecne intrumenty prawne sa
                                  niesatysfakcjonujace. Punkt czwarty: sensowne wsparcie rodziny (wielo)dzietnej.
                                  Haslowo: zle prawo pracy i jej wysokie koszty, brak ulg podatkowych dla rodzin
                                  dzietnych, brak mozliwosci spedzenia ze swoim dzieckiem wiekszej ilosci czasu,
                                  kiepski poziom szkol i brak inwestycji w nauke ogolnie. O takim luksusie jak
                                  kindergeld nie wspominam.
                                  Wiekszosc zwolennikow tej opcji jest zdania, ze aborcja jest zla i nalezy
                                  stworzyc taka sytuacje, w ktorej mimo braku zakazu aborcji prawie nie bedzie.
                                  Grupie tej zdarza sie rowniez krytykowac obecna ustawe za to ze jest martwym
                                  prawem. Prywatnym zdaniem turzycy martwe prawo jest gorsze niz brak prawa, bo
                                  uczy pogardy dla prawa w ogole, co po cwiczeniach zaborczych i komunistycznych
                                  nie jest wskazane.


                                  Na koniec mamy grupe wolnejamerykanki, ktora wyobraza sobie prawo do aborcji
                                  mniej wiecej tak jak PRLowskie, uwaza aborcje za standardowa metode
                                  antykoncepcji, nie widzi w niej nic zlego, moze poza niewygoda. Szkoda ze te
                                  grupe baaaardzo odlegla w pogladach od poprzedniej wiekszosc przeciwnikow z nia
                                  utozsamia.



                                  Sama turzyca planuje byc matka wielodzietna, aborcji poza wypadkami wymienionymi
                                  w ustawie (a i to niekoniecznie w przypadku choroby dziecka) nie przewiduje.
                                  Miala tez to szczescie, ze zostala przez swoich rodzicow dosc dokladnie
                                  uswiadomiona, ale miala i ma rowniez zupelna pewnosc, ze nawet gdyby kiedys
                                  przyszla z pozytywnym testem ciazowym (a nawet ,o zgorzo! nie znajac tatusia, bo
                                  sie upila, co akurat niemozliwe, bo sie nie upija, ale gdyby...) to nie byloby
                                  zadnej afery, bo wiadomo, ze nie wszyscy kuzyni urodzili sie 9 miesiecy po
                                  slubie, a niektorym zgola udalo sie w ogole nie miec tatusia. Ta postawa
                                  praktykowana w rodzinie turzycy od pokolen daje pozytywne efekty, zaoszczedzajac
                                  m.in. samobojstw "pohanbionych panien" i dajac pewnosc, ze na rodzine w kazdej
                                  sytuacji mozna liczyc. Ale widocznie "koszmarny pragmatyzm" (okreslenie jednego
                                  z wykladowcow turzycy, ktora niedowierzajaca zanegowala wplyw pewnych idei na
                                  zycie ludzi wskazujac materialne podloze decyzji) jest dziedziczny.
                                  • 18.11.06, 01:23
                                    Pierwszy raz słyszę, że cesarskie cięcie było zakazane. Ale nie wykluczam
                                    takiej opcji, bo onegdaj cesarka wiązała się z bardzo wysoką śmiertelnościa
                                    kobiet.
                                    • 18.11.06, 12:32
                                      oj bylo. Jedyny przypadek kiedy bylo dozwolone, to sytuacja w ktorej, wiadomo
                                      bylo, ze kobiety juz nic nie uratuje i mozna tylko sprobowac uratowac dziecko.
                                      Ale i tak patrzono niechetnie.
                                      Zreszta nic dziwnego, bo stara przysiega hipokratesa zakazywala lekarzowi
                                      nacinania tkanek, a w sredniowieczu chirurdzy to byly jednostki baaardzo
                                      podejrzane, w jednym cechu z balwierzami, czasem nawet gorzej, bo laczono ten
                                      zawod z funkcja kata. Osobnicy za ktorych zaden uczciwy mieszczanin (kupiec np)
                                      nie wydalby corki. Juz lepiej ja do klasztoru oddac.


                                      Co zreszta moim zdaniem jest milym dowodem na obalenie zasady "my nie powinnismy
                                      tak robic, bo przez wieki to bylo zakazane."
                                  • 18.11.06, 04:37
                                    turzyca napisała:
                                    "Na koniec mamy grupe wolnejamerykanki, ktora wyobraza sobie prawo do aborcji
                                    mniej wiecej tak jak PRLowskie, uwaza aborcje za standardowa metode
                                    antykoncepcji, nie widzi w niej nic zlego, moze poza niewygoda. Szkoda ze te
                                    grupe baaaardzo odlegla w pogladach od poprzedniej wiekszosc przeciwnikow z nia
                                    utozsamia."

                                    Z przyjemnoscia przeczytalem Twoja wypowiedz. Rozumiem, ze jestes zwolenniczka filozofii w mysl
                                    ktorej dorosli decyduja o sobie sami. Jednoczesnie jestes zdania, ze wyborow nalezy dokonywac w
                                    rozsadnych granicach. Wydaje mi sie, ze nie mielibysmy powodow do klotni.

                                    Fragment ktory pozwolilem sobie przytoczyc wydaje mi sie jednak (dosc czestym, by nie powiedziec
                                    nagminnym) nieporozumieniem. Otoz takiej grupy nie ma!
                                    Nikt! nie uwaza aborcji jako antykoncepcji. Juz koncepcyjnie postawiony jest Twoj argument na glowie,
                                    jako ze gdyby aborcja miala byc antykoncepcja to nie byloby aborcji :) (cos jak z podroza w czasie i
                                    zabiciem wlasnego prapradziadka).
                                    W zyciu, a troche juz zyje sobie, nie slyszalem o przypadku pary ktora zdecydowala sie wlasnie na seks
                                    do oporu, z mysla o aborcji za 3 miesiace, gdyz nie dysponowala srodkami antykoncepcyjnymi. Mowisz
                                    wiec o sytuacji nierealnej i skrajnie groteskowej, czyli - to nie moze byc argument w dyskusji.

                                    Moze pozniej pogdybam sobie wiecej, ale na teraz podpowiem Ci (oraz pozostalym) jedynie co
                                    nastepuje: "aborcja" to jedynie termin generalizujacy i obejmujacy konkretne zjawisko, na ktore
                                    skladaja sie miliony jednostkowych przypadkow - to termin abstrakcyjny. Kazdy z tych przypadkow to
                                    konkretny czlowiek, ktory przez swa istote przynajmniej zasluguje na to by nie byc obejmowanym
                                    'urawnilawka'. Jako czlowiekowi nalezy mu sie by jego unikalny przypadek kazdorazowo rozwazany byl
                                    jako unikalny przypadek.
                                    Inne podejscie sprowadza sie do np. rozmawiania z klasa robotnicza, kiedy dziecko nawet wie, ze nie
                                    rozmawia sie z klasa a z poszczegolnymi ludzmi.

                                    Z powyzszego wynika, ze tak jak ludzi traktowali czerwoni tak traktowanie kontynuuja czarni: jak
                                    bydlo.


                        • 16.11.06, 14:32
                          służy układ nerwowy? Do czucia. Np czucia bólu. Jeżeli ktoś stawia granicę
                          terminacji płodu na 10 tygodniu chodzi mu o to by embrion nie czuł ewentualnego
                          bólu. Jasne?

                          A o 3- miesięcznym płodzie jako fasolce pisał ktoś anty - to jest właśnie
                          manipulacja i ty kontynuujesz z zachwytem.
                          • 16.11.06, 15:05
                            kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,62305,2491684.html 13 tydzien ,koniec 1
                            trymestru , poczytaj ,zajrzalam sobie skad o tej brzoskwince bylo wziete...
                            Temat jest trudny a i owszem , jakie tu maniupulacje widzisz?? Ja po 11-12
                            tygodniu nie widze juz za bardzo fasolki , zlepku komorek ..
                            • 16.11.06, 17:37
                              Maleńki człowieczek o wadze dorodnej rzodkiewki...

                              Zbyt żałosne by komentować - a poza tym, nie uważam pisemek dla matek za
                              meedyczne autorytety.
                              • 16.11.06, 18:13
                                Fakty sa zbyt zalosne, portal gazeta oklamuje mlode matki , ktore zerkaja tam
                                zeby zobaczyc jak sie zycie w nich rozwija? To wg ciebie asienka, co to w
                                trzecim miesiacu usnela i mysli sobie to maly pryszcz jest taka nowoczesna ?
                                Sama pisalas ,ze po 10 tygodniu jest juz system nerwowy , wiec jak i co ,bo nie
                                trybie? Trzesiesz sie czy jajko zjesc ,a takie info zlewasz ,bo ktos nie uzyl
                                zimnej ,fachowej terminologii?
                                • 16.11.06, 19:19
                                  To nie są fakty tylko bzdety, nacechowane emocjonalnie w sposób
                                  słodko-pierdzący. Jak chcesz się czegoś dowiedzieć idż na akademię medyczną z
                                  profesorami pogadać.
                                  Swoją drogą, kobiety, które kierują się gazetkami typu dziecko, rodzice itd to
                                  chyba mają baaardzo pod górkę do biblioteki. Smutne to i tyle.
                                  Myślę teraz także o "poradach" dotyczących dbania o prawidłowy przebieg ciązy.
                                  No i kwiatki typu- żelki są super zdrowe dla dzieci.
                                  Nie zlewam faktów ale zaprawdę sformułowanie "maleńki człowieczek" to nie fakty.
                                  Rzeczywiście preferuję medyczną terminologię i zadbałam o to, by moją ciążę
                                  prowadził zimny i fachowy profesor a nie jakiś smutas szczebiocący o kochających
                                  mamusię zygotkach.
                                  • 16.11.06, 21:16
                                    Oki oki , czego oczy nie widza tego sercu nie zal. Tym sie roznimy .No nie
                                    powinno sie zmuszac kobiety do kontynuowania niechcianej ciazy , no ale idac
                                    tym tokiem , poslugujac sie Twoja logika przymusy, rownie nieetyczne bedzie
                                    zachecanie kobiety czy mezczyzny do wychowywania swoich dzieci po urodzeniu
                                    (choc poczatkowo marzyli o potomstwu), skoro oni tego teraz juz nie chca, bo za
                                    duze koszty, bo nie potrafia, bo tesciowa, bo leci fajny film. Cierpienie albo
                                    wysilek fizyczny nie sa wyznacznikiem przy podejmowaniu tak powaznej decyzji
                                    jak wprowadzenie aborcji- nauka jeszcze nie wie od jakiego momentu mowimy o
                                    istocie ludzkiej. A Twoja teoria przymuszania jest tylko lzawa wymowka przed
                                    odpowiedzialnoscia czlowieka rozumnego za swoje czyny. Porownujac ciezka
                                    sytuacje kobiety do zycia prawie kazdego czlowieka (ktory zmaga sie ciagle z
                                    codziennoscia i jej problemami, czekaja na niego ciosy i porazki) mam
                                    wnioskowac ,ze istota zycia jest nieetyczna ,bo Bol stanowi przymus kazdego z
                                    nas (lepiej: Bol jest przymiotem kazdego czlowieka)? Mam sie teraz domagac
                                    ograniczenia tego cierpienia? W jaki sposob? Czy to jest sprawiedliwe ,ze zycia
                                    nas doswiadcza? Z Twojego punktu widzenia wnioskuje ze nie. Tyle tylko ze my
                                    nie mamy czasu na wymowki, musimy szukac laickiego systemu wartosci, kiedy Bog
                                    juz dawno umarl. A zycie jest taka wartoscia. Dlatego tam gdzie istnieja
                                    watpliwosci, chociazby najmniejesze (no chyba ze umiesz mi naukowo udowodnic
                                    moment, w ktorym "zlepek komorek" staje sie czlowiekiem; jesli nie, no lepiej
                                    nie brac na siebie odpowiedzialnosci za smierc innej istoty) trzeba wybrac na
                                    korzysc zycia, po inaczej podcinamy galaz ,na ktorej siedzimy.
                                    • 16.11.06, 21:34
                                      nie wzielam jednego pod uwage ,ze zawsze bylas zdrowa piekna i mloda ; bol ,
                                      choroba czy starosc z jej ograniczeniami to czysta abstrakcja .Moze stawiasz na
                                      to ,ze trzeba tepic cierpienie, ale ono sie czai na plazy jako tsunami , w
                                      gorach jako lawina, na drodze jako pijany wspoluzytkownik. Zeby bylo jasne ,
                                      nie jestem oredownikiem cierpienia ,ale "Nowy ,wspanialy swiat" tez mi sie nie
                                      podoba.
                                    • 16.11.06, 22:33
                                      Strasznie się zaperzasz i sama sobie przeczysz. Poniżej piszesz, że ja nie
                                      rozumiem cierpienia i zawsze byłam zdrowa , piękna i młoda... A akurat nasza
                                      dyskusja zaczęła się od tego, że TY KWESTIONOWAŁAŚ cierpienie sprowadzając ją do
                                      jakichś wymyślonych dziewczyn na imprezie, które dobra opatrzność powinna (twoim
                                      i tylko twoim zdaniem) pokarać ciążą.
                                      Co do czego oczy nie widzą - ta sama sytuacja. To ty nie widzisz ofiar gwałtu,
                                      nielatek wywalanych z domu przez "świętobliwych" rodziców itd itp.
                                      No i last, but not least. Ja , w przeciwieństwie do ciebie, jestem matką córki,
                                      mam za sobą zagrożoną ciążę z konfliktu krwi ALE I Z MIŁOŚCI. Nie musiałam
                                      przekonywać się do urodzenia córki za pomocą pierdół o kochających fasolkach.
                                      Chciałam ją urodzić na długo zanim zaszłam w ciążę.
                                      Tak się złożyło, że kolejnych dzieci mieć prawie na 100% nie mogę - i cudnie ,
                                      bo bardzo nie chcę. Osobiście i antykoncepcja i aborcja właściwie może mi latać
                                      , bo mnie nie dotyczy.
                                      Ale dotyczy innych kobiet, nieobdarzonych aż tak jak ja łaskami bogini. Dotyczy
                                      też mojej córki - i córek innych kobiet.
                                      Chciałabyś patrzeć na rosnący brzuszek córki, "wykonany" przez gwałciciela? No
                                      cóż, cierpienie jest przecież tak niezbędne kobietom w życiu, prawda?
                                      • 16.11.06, 22:58
                                        oj droga moja cos ci sie osoby pomieszaly ,do antykoncepcji czy tabletek dzien
                                        po nic nie mam. Co do gwaltow przeciez pisalam ,ze dopuszczam przerwanie, co do
                                        zagrozenia zycia tez(te slynne ok 10 tygodni , zanim sie nie wyksztalci system
                                        nerwowy).Co do opisow glupich zachowan , to tak sie zachowywalo jakies moje 30
                                        % kolezanek , to sa teraz nauczycielki , dzienikarki ,zadne tam hoze dziewoje z
                                        IQ ponizej 70 , dlatego sie dziwilam ich podejsciu do antykoncepcji i opor moj
                                        wywolywalo ,ze jedna z nich uwazas sie za feministke. Ja jestem matka chcianego
                                        syna , tez z zagrozonej ciazy, wiecej dzieci nie bede miec ,bo na Madonne sie
                                        nie kreuje, a zegar tyka. Jestem tylko przeciw uwznioslaniu aborcji , to jest
                                        akt desperacji a nie jakby to chcialy niektore antykoncepcja . Jestem za
                                        wyborem ostatecznie , bo na sile komus sie systemu wartosci nie zmieni ,ale nie
                                        jestem za gloryfikacja przerywania ciazy , bo tak bedzie mi wygodniej , nie
                                        tedy droga.
                                        • 17.11.06, 10:03
                                          Obejrzyj drzewko, złotko. I przeczytaj koniecznie swoje posty.

                                          Nie gloryfikuję ciąży - tylko macierzyństwo; to nie jest dla wszystkich, to nie
                                          jest kara za brzydkie sprawki w klubowym kibelku itd itp.

                                          • 17.11.06, 12:04
                                            "Kobiety zgwalcone czy stojace przed dylematem moje
                                            zycie czy zycie zarodka rozumiem, ale wygodnickie paniusie bez antykoncepcji
                                            nie" - to byl moj 3 chyba glos na tym forum ...
                                            Oj nie pierwszy raz dyskutujemy i widze ,ze jednak odwracasz kota ogonem , od
                                            samego poczatku pisalama ,ze nie akceptuje skrobanek na zyczenie, ale
                                            dopuszczam w przypadku ciezkich doswiadczen zyciowych.Jesli uwazasza,ze w
                                            przypadku wygodnickich i spolegliwych(wobec swych partnerow) panius to jest
                                            wyjscie , to sie nie dogadamy ,bo to wlasnie jest gloryfiacja aborcji a nie
                                            swiadomego macierzynstwa. Podkreslalam ,ze roznimy sie kuriozalnie wrecz
                                            doswiadczeniem zyciowym , spotykamy rozne postawy , wiec jak slepi starcy
                                            dotykamy slonia i kazdy widzi ,ze ten slon dla kazdego jest innym
                                            zwierzeciem .Ja jescze i tak jestem elastyczna ,ale ty sie okopalas na swojej
                                            pozycji.
                                        • 17.11.06, 10:27
                                          "Jestem tylko przeciw uwznioslaniu aborcji "
                                          KTO uwzniosla aborcje? rozejrzyj sie - w Polsce ten zabieg jest NIELEGALNY.
                                          wykonają ci go - albo i nie - jak cie ktos zgwalcil/ jestes powaznie chora/
                                          dziecko ma wady genetyczne.
                                          sa lekarze - i nie wiemy, jak wielu ich jest - ktorzy majac wszystkie dane po
                                          temu, zeby wykonac aborcje, odmawiaja pacjentce. Alicja Tysiac i jej sprawa to
                                          pewnie wierzcholek gory lodowej. Rozejrzyj sie, gdzie jestes! Gdybysmy zyly w
                                          kraju z aborcją na zyczenie, legalną, ktorą każda z nas moglaby wykonac - nasze
                                          wypowiedzi mozna by nazwac "usprawiedliwianiem aborcji"(bo uwznioslanie to
                                          grube przerysowanie). w tym momencie i tych realiach, jakie mamy w Polsce,
                                          glosy za aborcją to nie "uwznioslanie" a walka. beznadziejna proba stawiania
                                          oporu. kogo na to stac, wyjedzie na slowacje, do austrii, niemiec i zrobi
                                          zabieg bez problemu i bez lamania prawa, ku wscieklosci dobrego_cyklisty
                                          zapewne. bo nasze chore prawo jest tylko prawem tego kraju, na szczescie. mozna
                                          wyjechac. ale jak ktos ma dwojke, nie ma pracy, ma ciezka wade wzroku i wlasnie
                                          dowiaduje sie, ze jest w ciazy z trzecim, to nie wyjedzie.
                      • 16.11.06, 14:29
                        czy innych bzdetów tego typu.
                        • 16.11.06, 14:40
                          "Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
                          > glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
                          > oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I
                          zadna
                          > ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej."
                          Jaki NOP ,moje skojrzenie poplynelo po przeczytaniu tego kawalka , ze przebiega
                          to w glowie, czyli ze moge sie samozaklamac ,ktos widzi w swoim sasiedzie
                          czlowieka , ktos zagrazajacego mu pasozyta ...Co wy historii nie znacie?? Jesli
                          to jest zbyt naciagniete , no coz , poplynal strumien skojarzen , nikogo chyba
                          nie obrazilam .A juz najmniej tych co ulegli zagladzie, bo dla mnie 3
                          miesieczna brzoskwinka jest juz czlowiekiem z system nerwowym ...
                      • 16.11.06, 20:49
                        kadanka napisała:

                        > j a k mozesz porownywac usuniecie parotygodniowej ciazy do zgladzenia 6
                        > milionow kobiet, mezczyzn, dzieci narodowosci zydowskiej. Jak?

                        ===

                        Ano, on tak moze... calkiem naturalnie. On jest idiota przeciez. Na idiote
                        uksztaltowal go jego kosciolek.
                        • 16.11.06, 21:28
                          Co ty po skonczeniu uniwersytetu Faktow i Mitow bedziesz robil w zyciu , nawet
                          czytac ze zrozumieniem nie potrafisz ? Oj boli was to porwonanie i przypomnialo
                          mi sie ,ze tego argumentu uzywa KK porownujac tamten proceder do zaglady
                          nienarodzonych , a ja wyraznie nawiazalam do pisaniny jasnej77
                          "Ktos wczesniej ladnie napisal ze to my nadajemy niejako status ciazy w swojej
                          > glowie-mozna myslec "dziecko" nawet o jeszcze niepoczetym,gdy jest chciane i
                          > oczekiwane.Mozna myslec "obcy w moim ciele" gdy ciaza jest niepozadana.I
                          zadna ustawa mnie nie zmusi do odczuwania inaczej."
                          Czy tak ciezko pojac ,ze z tego powzej wynika iz to czy ktos jest wart zycia
                          zalezy o tego co sobie wymowimy i jaki system wartosci ustawimy .W imie tego
                          postu mozna zabic benka , bo ktos ustawi sobie w glowie ,ze ow jest chwastem .A
                          co sie robi z chwastami , noooo wyrywa.
                          • 17.11.06, 02:49
                            Bzdury opowiadasz i tym razem. Embrion i plod to jeszce nie czlowiek - czlowiek to czlowiek.

                            Natomiast taki ktos kto spokojnych ludzi napastuje w imie swoich kretynskich religijnych wartosci, i
                            przyrownuje ich do hitlerowcow badz/oraz wyzywa od mordercow, taki ktos to niewatpliwie czlowiek
                            poszkodowany na umysle (glupek, idiota, kretyn ) i niejednokrotnie niebezpieczny (moze gryzc). W
                            skrocie - koscielny swir oraz psychopata (mowilem o tym wyzej).
                          • 17.11.06, 10:35
                            ciezko pojac, ze nie widzisz roznicy jakosciowej, w ogole roznicy miedzy
                            zarodkiem, rozwijajaca sie w brzuchu potencją, ktora nawet nie czuje, bo nie ma
                            ukladu nerwowego z czujacymi, rozumiejacymi - zyjacymi na swiecie ludzmi -
                            dziecmi, kobietami, mezczyznami. twoje kuriozalne porownanie nie jest nowoscia,
                            prasa typu nasz dziennik nie raz pisala o Zagladzie Nienarodzonych jako o
                            Holokauscie2. dla mnie to jest kuriozum - mozna sie posmiac, ot, oszolomy znowu
                            cos pieknego wysyslily. Ale dla swiatkow Holocaustu, dla jeszcze zyjących
                            ocalonych z Zaglady czy ich potomkow to porownanie nie jest smieszne. nie wiem,
                            gdybym byla zydowka, ktorej polowa rodziny zginela w oswiecimiu, ktora potem
                            wygnano z polski w 1968 roku, twoje porownanie aborcji do Holocaustu pewnie by
                            mnie rozsmieszylo. pomyslalabym o tobie "mloda, glupia, bez wyobrazni" nie
                            wiem, w koncu to tylko slowa. jakiej bzdury bys nie napisala, w koncu to tylko
                            slowa, wiec nie bede sie "zacietrzewiac"
                            • 17.11.06, 10:58
                              jakos pominelam sedno w poprzedniej wypowiedzi. nie chcialam cie obrazic, takze
                              piszac glupia i bez wyobrazni przesadzilam - przepraszam. nie o to mi chodzi.
                              to jest bardzo subiektywne, uwazam, ze pewnych rzeczy po prostu NIE MOZNA
                              pisac, mowic. kwestia wyczucia. i taka sprawa jest Holocaust. TO sie stalo
                              raptem kilkadziesiat lat temu, TAM zgladzono 6 milonow ludzi, bo byli Żydami.
                              Holocaust jest tak traumatycznym - niespotkanym do tej pory(to znaczy jest
                              pierwszym udokumentowanym) wydarzeniem tak masowej zaglady. historycy, pisarze,
                              artysci, SWIADKOWIE maja problem z nazwaniem tego, zo sie tam stalo, z probą
                              opowiedzenia Holocaustu. to jest taka najwieksza rana XX wieku, tak niepojeta,
                              ze nie da sie jej zrozumiec. Shoah, zaglada. Ludzie jezdza do Izraela, do Yad
                              Vashem, zeby zobaczyc pomnik-instalacje poswiecona zgladzonym dzieciom. W
                              literaturze jest termin Kicz Holocaustowy - chodzi o proby wprzegniecia w
                              literature popularną tematu Zaglady, o jakies jej oswojenie? jest tutaj swietny
                              komiks "maus" spiegelmana. jest wstrasajacy projekt libery: oboz koncentracyjny
                              z klockow lego. w kazdym razie wszyscy myslacy i znajacy historie maja z
                              Holocaustem duzy problem i jakos probuja to sobie nazwac - bo zrozumiec
                              Holocaustu sie nie da.

                              po czym Nasz Dziennik, a tutaj ty walicie zdania typu "zabijanie
                              nienarodzonych/aborcja niczym sie nie roznia od Holocaustu" nie wiem, wydaje mi
                              sie, ze po prostu nie wolno takich rzeczy pisac, mając najmniejszą chociaz
                              wiedze historyczną.
                              • 17.11.06, 11:06
                                Kadanka, dziękuję Ci za tę wypowiedż.
                              • 17.11.06, 12:20
                                OJ przeciez , moje porownanie odnosilo sie do wypowiedzi jasnej77 jako
                                swoistego kuriozum ,ze spojrzenie na wartosc zycia zalezy od ustawienia zworki
                                w glowie.Koniec kropka .Pokazcie mi rodzine , ktora nikogo nie stracila w
                                wojnie, mojej ciotecznej babce nawet corka z gwaltu przybyla, taaa front
                                sowiecki. Ja bym dopuscilam aborcje w takim przypadku ,ale w tamtych czasach
                                coz, urodzila i pokochala. Nie bede sie rozpisywala o tym co spotkalo moich
                                przodkow, to co dzis mamy to super czasy.
                                Macie znajomych Zydow , to popytajcie , ja tez swoich znajomych popytam ,ale
                                na razie rodza ile wlezie i kazde kochaja i chca. A co do zaglady , no
                                konkwistadorzy tez Inkow i Majow wycinajac w pien ,popisali sie ludzkimi
                                uczuciami , Turcy i ich eksterminacja Ormian, coz nasza cywilizacja pelna jest
                                niepojetych rzeczy .Prawda jest corka czasu ...
                            • 17.11.06, 11:04
                              No, na przykład dla mnie nie jest to porównanie zabawne ani jakiekolwiek tylko
                              obrażliwe i okrutne. Moja prababcia była w Ravensbruck, dziadek w Mauthausen. Co
                              robiono kobietom w R. wiemy chyba wszyscy. A między innymi traktowano je jako
                              eksperymentalne inkubatory na różne ciekawostki. Kto chce niech sobie poczyta.
                              Porównanie aborcji do tego co tam się działo jest podłe - osobom, które NIE
                              WIEDZĄ co się działo w R. radzę się dokształcić, zanim się będą wypowiadać o
                              Holokauście.
    • 13.11.06, 13:51
      Nie rozumiem jednego. Dlaczego znane kobiety miałyby mówić, że dokonały aborcji.
      Przecież wiadomo,że większość z nich zrobiła to ze względu na karierę, zwykłego
      egoizmu i chęci ratowania własnego tyłka, a nie z braku środków do życia.
      Zatem nie mówią, bo wiedzą, żę to jest złe.
      • 13.11.06, 16:42
        Przecież wiadomo,że większość z nich zrobiła to ze względu na karierę, zwykłego
        >
        > egoizmu i chęci ratowania własnego tyłka,

        Widze tu spzreczność logiczną . Skąd to wiadomo, skoro tego nie mówią?



        --

        nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
        nie ma wybawców, którzy zbawią nas
        jest tylko układ wrogich sił
        • 13.11.06, 18:12
          to, co napisała bajerka 11 to kwintesencja tego, co piszą zdecydowane
          przeciwniczki aborcji. One WIEDZĄ - i dlatego ich pojawienie się na tym forum
          przypomina beknięcie jak po zjedzeniu nieświeżego sera - jak się nie można
          odeprzeć czyichś argumentów, to się z forum znika, ale wcześniej smrodku się
          narobiło. To, co mnie uderza w tych żarliwych przemówieniach - w tych smrodkach
          (przykład wzr1)- to chęc zdecydowania nie o "życiu nienarodzonych", ale życiu
          kobiet, które "ratują tyłki". Jedna pani rozpisywała się o postępowaniu
          koleżanek, które lubią "jak się sperma w nich rozlewa" - cóz za obrazowośc. A
          między wierszami: - I taka szmata miałby możliwośc dokonania aborcji? Cóż, nie
          myślę, że gdyby aborcja była dostępna na życzenie, wszyskie kobiety poddawałyby
          się jej z płaczem i wyrzutami sumienia. Ale czy o tę cierpiętniczą otoczkę tu
          chodzi? Bo jeśli tak, to nawet w przypadku zgwałconej kobiety, będzie się można
          zastanowić, czy aborcja jej się "należy", bo może sama się prosiła: byla
          wyzywająca, założyła krótką spódnicę. A nie daj Boże jeśli by zgwałcono tę,
          która lubi, rozlewającą spermę, bo wtedy to odmowa gwarantowana.
          • 13.11.06, 18:44
            Nie znikam i nie bekam, bo nie nieświeżego sera unikam.
            Kończyłam szkołę aktorską i wiem jak to u nas było. Często wspierałam koleżanki
            po aborcji. Wiem,że niektóre z nich cierpią po dziś dzień. Jedna z nich żałuje,
            że była taka głupia. I dlatego uważam, że nie powinno się ułatwiać takich
            decyzji poprzez popieranie aborcji.
            Co się tyczy wyboru, to każda kobieta ma wtbór z kim, kiedy i jak będzie
            uprawiała seks. Potem to już przysłowiowa musztarda po obiedzie.
            • 13.11.06, 19:26
              cóż, ja szkoły aktorskiej nie kończyłam....sugerujesz, że wsród aktorek
              nieodpowiedzialność jest nagminna? Nie wiem, kto popiera aborcję? Ja tak, parę
              innych kobiet też, ale to nie nasze opinie są decydujące tylko przepisy prawne.
              Przypominam, ze w naszym katolicko-alkoholickim kraju aborcja jest zakazana,
              więc jeśli Twoje koleżanki znalazły wyjście z sytuacji, to świadczy o tym, ze
              nie ma problemu z wykonaniem zabiegu. Przedstwiasz kobiety, ktore dokonały
              zabiegu jako aborcyjne Lady Makbet. Rzeczywistośc jest trochę bardziej
              skomplikowana - niektóre czują ulgę poz zabiegu. Ty masz wiele koleżanek po
              aborcji, ja mam tylko jedną taką znajomą - jest po pięćdzieciątce, za sobą ma
              dwa epizody (lub jak wolą Wrazliwsi dwa dramaty) aborcyjne. Ona o Aborcji mówi
              jak o wybawieniu. Nie wyznaję w życiu zasady: inni myślą i czują jak ja. Nie
              wymagam za wiele od innych - od siebie tak. Nie nakłaniam nikogo do aborcji, ale
              daję na nią przyzwolenie.
          • 13.11.06, 21:36
            >jak się nie można
            > odeprzeć czyichś argumentów, to się z forum znika, ale wcześniej smrodku się
            > narobiło. To, co mnie uderza w tych żarliwych przemówieniach
            Chińskie przysłowie mówi że jak uderzysz głową w dzban i usłyszysz pusty dzwięk
            to nie dowód że dzban pusty
            "Znikanie" to nie brak argumentów tylko czasu
            Nie każdy wysiaduje w dmou przed cały dzień, nie każdy ma taką pracę że się
            nudzi 8 godzin, czasami trzeba pracować zawodowo 10-11 godzin dziennie i
            jeszcze dom na głowie.
            > To, co mnie uderza w tych żarliwych przemówieniach
            piszę lakonicznie a nie żarliwie

            > to chęc zdecydowania nie o "życiu nienarodzonych", ale życiu
            > kobiet, które "ratują tyłki
            Raczej ratują statut materialny, za wszelką cenę nawet mordując.
            Jeżeli nie kobieta po urodzeniu odda dziecko do adopcji i jdzie robić karierę
            trudno ją potępiać, ponieważ nie przekroczyła kardynalnej zasady nie zabijaj

            Dziękuję za słowa krytyki które w ustach zwolenniczki zabijania jest dla mnie
            pochwałą.

            • 13.11.06, 22:01
              wzr1, wspomniałam o Tobie, bo widziałam, że ktoś (kristof) czeka na Twoją
              odpowiedź. Pomyślałam, że jak już - zharowany po tych 10-11 godzinach - do dom
              ściągnąłeś, to mu odpiszesz. Ale nie odpisałeś. Dlaczego? Więc, stary, nie do
              mnie z pretensjami, tylko tam, gdzie Cię grzecznie pytają. I nie szafuj tymi
              "zabójczyniami" - ostrożnie.
              • 13.11.06, 22:02
                przepraszam - "zwolenniczkami zabijania". I w dalszym ciągu ostrożnie.
    • 13.11.06, 20:49
      Oczywiste jest, że póki co nikt nie jest w stanie stwierdzić czy aborcja jest
      dobra, czy zła... jednak brak możliwości wyboru irytuje mnie strasznie.
      irytuje mnie jeszcze bardziej kiedy słyszę swoją „matkę”, która od czasu do
      czasu rzuci 'szkoda, że się nie zabiłam razem z Tobą jak byłam w ciąży', albo
      'szkoda, że Cię nie usunęłam'. może jakby miała wtedy tą możliwość żyłoby się
      jej o wiele bardziej szczęśliwie niż teraz. może nawet mi by się matka trafiła...
      wydaje mi się też, że podstawowym problemem, w ogóle jeśli chodzi o seksualność,
      jest brak praktycznej edukacji seksualnej. chodzę do drugiej klasy liceum i
      dopiero teraz informują nas o antykoncepcji... co jest kompletnym bezsensem, bo
      do tego czasu już każdy we własnym zakresie zdobył te informacje, albo już dawno
      zaczął życie seksualne bez podstawowej edukacji. Jeśli chodzi o aborcję, to już
      kompletnie nikt nam niczego nie mówi. Debatuje się nad tym, ale nikt nie mówi
      jak może wyglądać, że są różne sposoby i co powinnyśmy zrobić na wypadek gwałtu.
      Nie wiem jakie kursy przechodzą nauczyciele, którzy mają za zadanie nam to
      przekazać, ale na pewno nie wystarczające.
      Nie dziwi mnie więc widok mojej koleżanki z klasy z dzieckiem, ani wiadomość, że
      inna koleżanka przeszła aborcję w wieku 14 lat.
      Może zamiast zmieniania ustaw pod, często niedoinformowaną, większość zacząć od
      podstaw?
      • 13.11.06, 23:03
        "zacząć od podstaw"? To, niestety, w tym kraju niemożliwe. Edukacji seksualnej
        nie ma i chyba nie będzie. Czujesz się zlekceważona jako kobieta brakiem dostępu
        do informacji? Niestety, w tej sferze życia jesteś skazana na własną
        dociekliwość. Nauczycieli nikt nie szkoli, żeby przekazywali wiedzę potrzebną do
        zachowania w przypadku gwałtu. A może szkoli? Ktoś słyszał?Niestety jako kobieta
        jeszcze wielokrotnie możesz poczuć sie lekceważona - np. na kursie
        przedmałżeńskim, na którym pani położna podczas wykładu 2-godzinnego opowiada o
        naturalnych metodach zapobiegania ciąży ("Ja, proszę panstwa, stosuję, to
        naprawdę działa"). W ksiazeczkach, które otrzymuje się (GRATIS) można wyczytać,
        ze prezerwatywa jest "STRESORODNA". Chcesz podstaw. Ja również, bo chyba żadna
        normalna kobieta nie traktuje aborcji jako metody antykoncepcyjnej.
        • 15.11.06, 00:11
          > "zacząć od podstaw"? To, niestety, w tym kraju niemożliwe. Edukacji seksualnej
          > nie ma i chyba nie będzie. Czujesz się zlekceważona jako kobieta brakiem
          > dostępu
          > do informacji? Niestety, w tej sferze życia jesteś skazana na własną
          > dociekliwość. Nauczycieli nikt nie szkoli, żeby przekazywali wiedzę potrzebną
          > do
          > zachowania w przypadku gwałtu. A może szkoli? Ktoś słyszał


          Może szkoli tylko jest to tak efektywne szkolenie jak pierwsza pomoc że
          skaleczonego palca nie ma kto dobrze zabandażować a wiekszość ma 6 z PO. Szkoła
          sygnalizuje pewne zagadnienia a jeżeli kogoś to interesuje to niech sam
          doaczyta. Gdzie ty chodzisz że tak panicznie boisz się gwałtu

          > bo chyba żadna
          > normalna kobieta nie traktuje aborcji jako metody antykoncepcyjnej

          Ja znam osobiście wiele takich kobiet którym zabicie dziecka przychodzi bez
          trudu, jeszcze jakie dumne z tego

          • 15.11.06, 12:22
            "Może szkoli tylko jest to tak efektywne szkolenie jak pierwsza pomoc że
            skaleczonego palca nie ma kto dobrze zabandażować a wiekszość ma 6 z PO. Szkoła
            sygnalizuje pewne zagadnienia a jeżeli kogoś to interesuje to niech sam
            doaczyta. Gdzie ty chodzisz że tak panicznie boisz się gwałtu"

            na pewno są szkolenia - z robienia na drutach w Pernambuko. Sygnalizuje też na
            pewno - jak uczeń cyrklem wystruga gołą babę na ławce, to drugi sobie doczyta -
            o czym? Na pewno o skutecznych metodach antykoncepcji sobie doczyta ;).Żeby nie
            być gołosłowną, rozmawiałam z moją znajomą, która chodzi do drugiej klasy
            liceum. Nikt nigdy z nią nie rozmawiał na tzw. tematy związane z wychowaniem
            seksualnym. Zdziwiona była, że pytam. No ale chyba sygnał odebrała, to sobie
            teraz doczyta. A gdzie ja chodzę, że tak sie panicznie boję gwałtu? No cóż,
            czasami sobie chodzę - PO ROZUM DO GłOWY.
            • 16.11.06, 01:18
              > Żeby nie
              > być gołosłowną, rozmawiałam z moją znajomą, która chodzi do drugiej klasy
              > liceum. Nikt nigdy z nią nie rozmawiał na tzw. tematy związane z wychowaniem
              > seksualnym.
              Proszę przeglądnąć książki do biologi, napewno jest informacja jakie są rodzaje
              antykoncepcji. A koleżanka może myli informację z namawianiem, no cóż to lekarz
              pojedzie na wczasy za wypisanie recepty a nie nauczyciel

              > A gdzie ja chodzę, że tak sie panicznie boję gwałtu?
              No cóż osobiście nie znam nikogo ktoby został zgwałcony, stąd się zastanawiam
              dlaczego tak często feministki się tym tematem zajmują
    • 13.11.06, 23:06
      Witam,

      Przyznam, że jestem zdruzgotana -- jako kobieta, matka. Nie pojmuję, dlaczego
      szanowne świadome swojej przynależnej wolności koleżanki zapominają, że wybór
      zaczyna się w momencie pójścia do przysłowiowego łóżka. Parę lat temu, jeszcze
      przed ślubem, jako studentka też nie chciałam zajść w ciążę, ale umiałam pójść
      do lekarza i poprosić o tabletki antykoncepcyjne. Podobno są drogie -- a ile
      wydajemy na makijaż, żeby się podobać, nowe bluzki... Poza tym cena
      prezerwatywy chyba nie jest przygniatająca do ziemi.
      Protestuję, aby aborcja była kolejnym środkiem antykoncepcyjnym. Zgadzam się,
      że osoby niepodzielające światopoglądu, że życie jest święte (to nie tylko
      katolicyzm - bo większości tak się wydaje), powinny mieć prawo do edukacji
      seksualnej, właśnie po to, aby wiedzieć, jak przed ciążą się zabezpieczyć.

      Te, które okazałyby się wiatropylne, zawsze mogą oddać dziecko -- jest mnóstwo
      rodzin, które czekają na adopcję.

      Dla mnie życie jest święte. Jak patrzę na swojego synka i czuję kolejne
      dzieciątko w moim brzuchu (nieplanowane i na początku nie powitane okrzykiem
      radości), to sobie nie wyobrażam, że mogłoby ich nie być.
      Moim zdaniem obecna ustawa jest dobra. Interweniuje tam, gdzie trzeba. W innych
      sytuacjach wystarczają dostępne w aptekach (legalne) środki antykoncepcyjne.

      Zgadzam się, że polityka prorodzinna powinna iść w kierunku modelu
      skandynawskiego, ale że jest inaczej, nie znaczy, że jedynym wyjściem jest
      prawo do aborcji (to w ogóle nie ma związku logicznego). Kobiety, które zdają
      sobie sprawę, że teraz nie stać ich na dziecko, umieją świadomie zadbać, aby
      ciąża się nie pojawiła. Nie czekają na tzw. wpadkę i nie upatrują w aborcji
      jedynej deski ratunku.

      • 14.11.06, 00:41
        "przysłowiowego łóżka"
        jakie jest przyslowie z lozkiem, bo zapomnialam?

        Swoja droga pojdz teraz do lekarza i popros o pigulki, zobaczysz ilu Cie za
        drzwi wysiuda, bo antykoncepcja hormonalna jest niezgodna z ich sumieniem
        (skasowawszy jednakze wczesniej naleznosc za wizyte.) Fajnie jak mieszkasz w
        duzym miescie, ale jesli ginekolog jest tylko jeden?

        "Te, które okazałyby się wiatropylne, zawsze mogą oddać dziecko -- jest mnóstwo
        rodzin, które czekają na adopcję."
        Nie ma metody antykoncepcyjnej, ktora gwarantwalaby stuporcentowa skutecznosc.
        Nawet podwiazanie jajnikow czasem zawodzi. I co wtedy? Co gdy sie trafi szostke
        w totka, czyli zawioda naraz pigulka, prezerwatywa i globulki dopochwowe, a
        CIAZA (nie dziecko, CIAZA) nie wchodzi w gre?

        "Moim zdaniem obecna ustawa jest dobra. Interweniuje tam, gdzie trzeba."
        Ustawa moze i owszem. Tylko jest MARTWA, w Polsce robi sie 200 aborcji rocznie
        (wg statystyk rzadowych), bo sa cale miasta objete "przedpoludniowa" klauzula
        sumienia. Popoludniu za kase w prywatnym gabinecie sumienie mozna wylaczyc.
        Wiesz w ilu przypadkach kobietom ewidentnie kwalifikujacym sie do aborcji jest
        ona odmawiana? Ile jest odsylanych od Annasza do Kajfasza, az minie ten czas,
        kiedy mozna aborcji dokonac? Latwiej od razu wylozyc 2000 i miec problem z glowy.

        "Zgadzam się, że polityka prorodzinna powinna iść w kierunku modelu
        > skandynawskiego, ale że jest inaczej, nie znaczy, że jedynym wyjściem jest
        > prawo do aborcji (to w ogóle nie ma związku logicznego)."
        Mamy dwa modele:
        1. model - rodze dziecko, bo chce, a panstwo mnie do tego zacheca i mi to
        umozliwia, a takze wspomaga mnie i moje urodzone juz dzieci.
        2. model - rodze dziecko, bo musze, a panstwo ma mnie i moje narodzone dzieci w
        serdecznym powazaniu.
        Dla mnie te modele nie maja punktow stycznych. Masz problem z dopisaniem ktory
        model jest gdzie?

        "Kobiety, które zdają
        > sobie sprawę, że teraz nie stać ich na dziecko, umieją świadomie zadbać, aby
        > ciąża się nie pojawiła. Nie czekają na tzw. wpadkę i nie upatrują w aborcji
        > jedynej deski ratunku."
        I moge sobie palce do krwi pozdzierac...
        Ale poniewaz je lubie to przeczytaj laskawie moj post ponizej i nie zmuszaj mnie
        do przeklejania. (ten o tym, co znaczy postawa pro-choice) Nikt nie mowi, ze
        aborcja jest jedyna deska ratunku. Ale tonacy brzytwy sie chwyta...
        I chwyci sie tak czy siak! Pytanie brzmi tylko gdzie i za jaka cene.
        • 14.11.06, 10:13
          „jakie jest przyslowie z lozkiem, bo zapomnialam?”
          Czepliwość: napisałam przysłowiowego (może powinam ‘tzw.’), aby uniknąć
          zarzutów, że nie trzeba iść do łóżka, aby uprawiać seks.



          Swoja droga pojdz teraz do lekarza i popros o pigulki, zobaczysz ilu Cie za
          drzwi wysiuda, bo antykoncepcja hormonalna jest niezgodna z ich sumieniem
          (skasowawszy jednakze wczesniej naleznosc za wizyte.) Fajnie jak mieszkasz w
          duzym miescie, ale jesli ginekolog jest tylko jeden?

          W swoim życiu korzystałam z tabletek antykoncepcyjnych (w celu zabezpieczenia
          przed ciążą, a nie np. regulacji okresu) będąc mieszkanką Piotrkowa Tryb. Nie
          jest to wielkie miasto. Lekarz pierwszy z brzegu, bo – fakt, wstydziłam się
          zapytać mamy, kogo mi poleci. Nawet nie zauważyłam grymasu na twarzy ani
          zdziwienia z powodu mojego młodego wieku i jeszcze młodszego wyglądu (miałam
          wówczas 17 lat i było to 12 lat temu!!!). Po pierwszej ciąży lekarz również
          zadał mi pytanie: ‘co z antykoncepcją’ – dziś mieszkam w Zielonej Górze i do
          metropolii też jej daleko.
          Nie znam z własnego doświadczenia przypadku odmowy przepisania takich tabletek
          przez lekarza – może dobrze trafiałam, ale wydaje mi się, że nawet jeśli tacy
          są, to zdecydowana większość jest powiedzmy ‘normalna’.

          „Nie ma metody antykoncepcyjnej, ktora gwarantwalaby stuporcentowa skutecznosc.
          Nawet podwiazanie jajnikow czasem zawodzi. I co wtedy? Co gdy sie trafi szostke
          w totka, czyli zawioda naraz pigulka, prezerwatywa i globulki dopochwowe, a
          CIAZA (nie dziecko, CIAZA) nie wchodzi w gre?”
          Nie znam dokładnych badań, ale takie sytuacje zdarzają się pewnie nie częściej
          niż właśnie wspomniana szóstka w totka. Moje stanowisko jest takie: życie jest
          życiem. Jeśli coś takiego jakiejś kobiecie już się przydarzy, to na należy
          zapewnić jej ochronę i stworzyć warunki do spokojnego podjęcia decyzji – nawet
          takiej o oddaniu dziecka do adopcji. Dla mnie ta komórka zagnieżdżona w macicy
          to nie zygota, tylko dziecko, życie, a ono zawsze jest zbyt drogie. Poza tym
          ciąża nie wyklucza kobiety z funkcjonowania w społeczeństwie. Sama mam za sobą
          przeleżaną ciążę i wiem, że z perspektywy nawet roku te pięć miesięcy skazania
          na leżenie nie wpłynęło katastrofalnie (a dla ścisłości: w żaden sposób) na
          moje życie zawodowe.


          „Ustawa moze i owszem. Tylko jest MARTWA, w Polsce robi sie 200 aborcji rocznie
          (wg statystyk rzadowych), bo sa cale miasta objete "przedpoludniowa" klauzula
          sumienia. Popoludniu za kase w prywatnym gabinecie sumienie mozna wylaczyc.
          Wiesz w ilu przypadkach kobietom ewidentnie kwalifikujacym sie do aborcji jest
          ona odmawiana? Ile jest odsylanych od Annasza do Kajfasza, az minie ten czas,
          kiedy mozna aborcji dokonac? Latwiej od razu wylozyc 2000 i miec problem z
          glowy.

          No ile? Znów odwołam się do swojego doświadczenia: leżąc podczas ciąży w
          szpitalu spotykałam kobiety, które miały właśnie przymusowe usunięcie ciąży –
          również takie, które decydowały się na to z powodu zagrożenia dla swojego
          zdrowia. I to nie był jeden przypadek Z mojego miesięcznego pobytu pamiętam 4
          takie kobiety (to tylko te, które spotkałam np. w łazience). Dla ścisłości
          dodam, że leżałam w zielonogórskim szpitalu finansowanym przez NFZ.
          Argument o tym, że ustawa jest martwa, nie jest wg mnie argumentem
          przemawiającym za wprowadzeniem możliwości aborcji na żądanie. Zgadzam się, że
          trzeba dołożyć wszelkich starań, aby obecna ustawa działała lepiej.

          Pisząc o tym, że podoba mi się model skandynawski, miałam na myśli politykę
          ukierunkowaną na wspomaganie rodzin, które chcą mieć dzieci. Zagwarantowanie
          miejsca pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego, możliwość urlopu
          wychowawczego zarówno dla ojca, jak i matki, promocja zatrudnienia w niepełnym
          wymiarze godzin, ruchome godziny pracy z możliwością pracy w domu. Oczywiście,
          że w nie we wszystkich zawodach tak się da, ale jest ogromna liczba takich, w
          których jest to możliwe.
          Potrzebna jest też kampania, która zdejmie z matek poczucie winy, że są
          gorszymi pracownikami (co jest nieprawdą). Dlaczego dzisiaj kobieta udaje, że
          macierzyństwo to nie problem w życiu zawodowym. Nie ma czegoś takiego. Nie znam
          żadnej odpowiedzialnej matki, która nie pomyśli w ciągu pracy o dziecku. Ale to
          nie znaczy, że nie umie pracować.
          Model skandynawski to pewien skrót myślowy. Swoje wiadomości na jego temat
          czerpię z książki p. Malary „Nowy feminizm”.
          Nie rozumiem też stwierdzenia, że „rodzę dziecko, bo musze”. Niczego nie muszę,
          rodzę, bo pragnę tego dziecka. A jak nie pragnę, to je oddaję do adopcji.

          Co do postawy ‘pro-choice”. Ja po prostu opowiadam się, aby tego „choicu”
          dokonywać przed rozpoczęciem współżycia. Jeśli rzeczywiście wspomniana przez
          Panią „szóstka w totka” się zdarzy, to „choice” można dokonać przy rozważaniu,
          czy dziecko zatrzymuję, czy je oddaję. Ciąża to stan trędowatości ani choroby,
          można ją przetrwać, oddać niechciane dziecko i wrócić do pracy.
          • 14.11.06, 10:32
            Włączę się - Piotrków Trybunalski tak samo jak Tomaszów Mazowiecki to cąłkiem
            duze miasto - np. Piątek, albo Smardzewiece to są maleńskie miasta.


            Poza tym
            > ciąża nie wyklucza kobiety z funkcjonowania w społeczeństwie. Sama mam za
            sobą
            > przeleżaną ciążę i wiem, że z perspektywy nawet roku te pięć miesięcy
            skazania
            > na leżenie nie wpłynęło katastrofalnie (a dla ścisłości: w żaden sposób) na
            > moje życie zawodowe.


            No własnie - na Twoje. Na moje np. wpłynełoby tak, ze nie maiąłbym za co zyc -
            pracuje na umowe o dzieło , mozę zapomneić o płatnych zwolneineich i płacy w
            takim wypadku . Podejrzewam, z ejeszcze ciekawiej wpłynełoby na zycie kobiety
            bezrobotnej, a już w ogóle interesujaco na zycie 15 latki ---------> i bardz\o
            proszę nei pisz mi, ze znasz 15 latki, które są bardzo szczeliwe i
            urodziły...Znam wręcz pzreciwne przypadki.


            Ciąża to stan trędowatości ani choroby,
            > można ją przetrwać, oddać niechciane dziecko i wrócić do pracy.

            a potem mozna usłyszec w meijscu zamieszkanei, ze jest sie wyrodną kurwą, która
            oddała dziecko, spotykać sasiadki, które plują na twój widok, w tymze małym
            miasteczku i nei meić już zadnej pracy.
            • 14.11.06, 10:39
              iluminacja256 napisał:

              > Włączę się - Piotrków Trybunalski tak samo jak Tomaszów Mazowiecki to
              cąłkiem
              > duze miasto - np. Piątek, albo Smardzewiece to są maleńskie miasta.
              >
              Coż, ja jestem rodzinnie z Wolborza, więc chyba już można porównać do
              Smardzewic.
              >
              To ustawodawstwo dotyczące kobiet w ciąży jest chore, a nie ustawa dot. aborcji.
              Ja też przymierzałam się do prowadzeia działalności gospodarczej i wiem
              doskonale, że zadne prawa matce nie przysługują, mój mąż jako osoba prowadząca
              działalność, nie mógł wziąc na mnie zwolnienia, kiedy nawet nie wstawałam z
              łóżka po operacji. Wkurza mnie to, bo płacimy podatki i składki ZUS jak potylne
              osły i nic nam nie przysługuje. Ale to nie problem dostępu do aborcji.


            • 14.11.06, 13:21
              Nie wiem jak wy ,ale ja spotkalam szczesliwa 15 letnia matke, jej mamie
              podwinela sie noga w zyciu , 5 dzieci kazde z innym , coraz to gorszym ojcem a
              kobietka nieglupia i nie brzydka byla. Oczywiscie najpierw byla wielkie larum i
              przekreslenia szans na przyszlosc, bo dzieciaki ledwo skonczyly 15 lat a tu
              doroslosc. Pomogla jej ciotka , wyrwala ze srodowiska , wspierala nauke, po 5
              latach ta dziewczyna urodzila jeszcze dwoje ,ale juz po slubie z ojcem
              pierworodnego dziecka.Sama nie moge w to uwierzyc , ale tak wlasnie bylo ,
              spotykam ja w wakcje wyglada na spelniona kobiete .
              • 14.11.06, 13:48
                No cóż, anegdotka moim zdaniem nie na temat - sugerujesz, że gdyby aborcja była
                legalna to ta dziewczynka popędziłaby na zabieg razem z ciotką, a póżniej byłaby
                nieszczęśliwa? A ja myślę, że urodziłaby to dziecko, którego najwidoczniej
                chciała i jej życie wyglądało by tak samo.
                BRAK ZAKAZU TO NIE NAKAZ.
                • 14.11.06, 14:05
                  Odnioslam sie do postu ,w ktorym ktos sie pytal ,czy istnieja szczesliwe matki
                  15-latki?!Nie, ciotka interweniowala ,gdy juz dziecko bylo na swiecie a
                  dziewczyna zaczynala dryfowac w zlym kierunku. Czemu to dla ciebie jest
                  anegdotka, nie wymyslilam sobie tego . W czasach ,gdy to sie zaczelo,aborcja
                  byla jeszcze w miare dostepna, a dziewczyna chyba za poznosie zorientowala ,ze
                  jest w ciazy , przeciez brak okresu w tym wieku nawet przez pol roku sie
                  zdarza. Wlasnie o ironio w wypadku tej dziewczyny , ciaza ja zmienila na
                  lepsze , bo nalezala do dosc zagubionych kobietek , tkwienie zas przy matce i
                  jej kochankach mogloby sie skonczy pojsciem na dno spoleczne.
                  • 14.11.06, 14:07
                    Pewnie masz drzewko ustawione na "od najnowszego".
                    • 14.11.06, 14:26
                      Zazwyczaj ale sprawdzam do czego co się odnosi.
                      Nie chciałam cię urazić pisząc, że to anegdotka. To chyba nie jest jakieś
                      straszne słowo, nie chciałam też umniejszać bohaterki tej historii i jej życia.
                      Poza wszystkim dyskusja jest o aborcji i do tego ją odniosłam.
                      A pytanie czy są szczęśliwe 15 latki w ciąży to raczej jest retoryczne , bo
                      zazwyczaj nie są . Poza wszystkim, 15latka to jeszcze dziecko i ma 3 lata
                      obowiązku szkolnego przed sobą, macierzyństwo może być jakimkolwiek wyborem dla
                      tak młodej osoby , tylko w przypadku gdy ktoś ją wspiera - u twojej znajomej
                      jest to ciotka - i zapewnia pewne rzeczy jej i dziecku; gdyby dziewczynka miała
                      "stanąć na własnych nogach", utrzymać siebie i dziecko a także skończyć szkołę
                      okazało by się to awykonalne. W takiej sytuacji nie może być mowy o szczęściu,
                      raczej o wegetacji. (Nie myślę tu tylko o sprawach materialnych lecz raczej o
                      ciągłym lęku, że wsparcia zabraknie).
                      • 14.11.06, 14:29
                        No coz zycie pisze najciekawsze scenariusze... Jak na plazy widze ja z corka i
                        siostra wygladaja jak trojaczki , takie ladne i podobne...
                        • 14.11.06, 14:37
                          I fajnie. Niech się jej wiedzie:)

      • 14.11.06, 10:07
        Podobno są drogie -- a ile
        > wydajemy na makijaż, żeby się podobać, nowe bluzki...

        Wyobraz sobie, ze sa kobiety, które nową bluzkę kupują sobie co pół roku , bo
        ich nei stać. Ostatnio, po 12 porodzie , zmarła 37 letnia kobieta. Z
        wycieńczenia. Jakbys zobaczyła jak ona mieszka i jak meiszkaja jej dzieci, to
        nie opowiadałbyś, ze kobiety tyle wydają na makijaż i bluzki. Kobiety, które
        wydają na makijaz i bluzki, wydają też na tabletki, bo większość woli jednak
        wydać 30 zł meisięcznie niż 2000 tysiace, które moga wydawać na te swoje bluzki.

        Takei jak tamta nie stać ani na bluzki, ani na makijaz , a majac do wyboru
        chleb dla 10 dzieci czy 30 zł na lekarza i na dojazd do lekarza, wiadomo co
        wybiorą, zwłaszcza, ze maz też nei wygladał na takiego, co wolałby za 3 zł
        kupić prezerwatywę, bo raczej nawet nei wie, jak to działa.

        My to mówimy o takich dramatach, a wy zachowujecie sie tak, jakby Polska
        składała sie tylko z Warszawki, w której wszystkie laski dają dupy i zarabiaja
        gigantyczną kasę i tzreba te morderczynie przyskrzynić. Pojedzcie sobie do
        jakeigoś malego maisteczka z 50% bezroboeciem - moze wreszcie zobaczycie tę
        inną Polskę, te , która głowsowała na Pis i zyje od pierwszego do pierwszego z
        chlebem w sklepei na kreskę.

        I jeszcze to:
        Zgadzam się,
        > że osoby niepodzielające światopoglądu, że życie jest święte (to nie tylko
        > katolicyzm - bo większości tak się wydaje), powinny mieć prawo do edukacji
        > seksualnej, właśnie po to, aby wiedzieć, jak przed ciążą się zabezpieczyć.

        Dziękuję za łaskawe wyrazenie zgody - ciekawe, ze zycie jest zatem az tak
        swięte, ze nie mozna antykoncepcji uzywać - bo jak widać tylko zycie płodu jest
        swięte, zycie dzieci narodzonych gó.. wszystkich obchodzi. bardzo mnei
        intryguje, czy ci wszyscy zwolennicy swiętości zycia i dzieciątek poczetych
        pomagają choć jednemu domu dziecka, jedenj rodzinie wielodzietnej itp?

        Ja wybrałam - poniewaz dla mnei akzde zycie poczete nei ejst swięte, ajest nim
        zycie narodzone , pomagam w maire mozliwości bezdomnym, bo takie zdegradowane
        zycie nikogo w Polsce nei obodzi, a te 40-45 letnei bezdomne kobiety, też
        zachodzą w ciązę , wiecie? Z takimi samymi jak one bezdomnymi ludzmi i gó..
        kogokolwiek obchodzi czy mieszkaja w rurach czy w zsypacgh. Popatzrcie moze na
        swoje zsypy zwolennicy poczetej swiętości, bo moze w kontenerze własniwe spi
        jakies zycie narodzone...
        • 14.11.06, 10:17
          człowiekiem niż bezdomny czy nędzarz. Zauważ, biednego czy głupiego można ocenić
          - że to jego wina (tak jak te kobiety bez kasy na antykoncepcję, bez podstawowej
          wiedzy o własnym ciele się ocenia) a zygotka jest "niewinna" (no, rzeczywiście
          jest ale co z tego?) i łatwo jej współczuć dopóki się nie urodzi i nie stanie
          np. przegranym złym bachorem z blokowiska przed którym należy zamknąć bramy
          szkoły, a najlepiej wsadzić do jakiegoś obozu.
        • 14.11.06, 10:32
          iluminacja256 napisał:

          Ostatnio, po 12 porodzie , zmarła 37 letnia kobieta. Z
          > wycieńczenia.

          Widziałam ten materiał, nie przełączyłam na inny program, aby poczuć się lepiej.
          Po pierwsze to są skrajne przypadki, po drugie kategorycznie NIE POWINNY MIEĆ
          MIEJSCA. Dla mnie jest to pytanie o znieczulicę społeczną -- gdze byli
          sąsiedzi, pomoc społeczna, ksiądz, który powinien wiedzieć, co dzieje się w
          parafii. Dla mnie to też bulersujące.
          Nie wiem, czy ta kobieta myślała o aborcji, czy nie. Nie nam tu snuć domysły.
          Pokazuje to jednak rówież tyle, jak potrzebna jest podstawowa edukacja co do
          tego, gdzie w ogóle szukać pomocy. Są ludzie, którzy po prostu nie potrafią. I
          należy starać się ich wyszukiwać. Przez jakiś czas pracowałam w diecezjalnym
          Caritasie. Biedę oglądałam na codzień -- też tę dotykającą dzieci przychodzące
          na świetlice. Nie jestem panienką z wielkiego miasta zarabiającą grubą kasę.
          I dziwię się, że osoby żądające tolerancji mają takie problemy z używaniem
          normalnego języka, w którym nie poniża się innych - myslących inaczej.

          Co do przepytawania z pomagania -- owszem, staramy się (całą rodziną). I tym
          wielodzietnym, i tym samotnym, i uczniom, którzy nie mogą mieć wszystkiego
          zagwarantowanego przez rodziców.
          Ale jest to pytanie ważne, bo często, ci co dużo krzyczą, mało robią.

          > inną Polskę, te , która głowsowała na Pis i zyje od pierwszego do pierwszego
          z
          > chlebem w sklepei na kreskę.

          Od wyborców PiS akurat nie oczekiwałabym poparcia dla aborcji na żądanie.

          Napiszę ponowie, że opowiadam się za zwiększaiem skuteczności programów
          pomagającym kobietom w ciężkiej sytuacji. Akurat najwięcej domów dla samotnych
          matek, również takich bezdomnych, prowadzą instytucje kościelne. W wielu
          organizacjach ngo szuka się finansowania (także z EFS'u) na pomoc takim osobom.
          Dla mnie to jest dobra droga. Są street workerzy i pewnie powinno być ich
          znacznie więcej. Wiem, że są obszary ogromnej biedy, ale naprawdę nie sądzę, że
          aborcja to droga do rozwiązania tego problemu.

          Proszę mi teraz wybaczyć, jeśli nie pojawię się do wieczora na forum, ale
          wracam do pracy.
          • 14.11.06, 10:53
            jestem panienką z wielkiego miasta zarabiającą grubą kasę.
            > I dziwię się, że osoby żądające tolerancji mają takie problemy z używaniem
            > normalnego języka, w którym nie poniża się innych - myslących inaczej.


            Przepraszam, gdzie nazwalam cię panienką z wielkiego maista zarabiającą grubą
            kasę? Akurat tamten passus dotyczył tego, ze większość postów na tym forum
            opisuje własnei takie przypadki - jakichś panienek, które puszczją sie na
            dyskotece i powinny ponieść konsekwencje. Takze prosze czytać uwaznie, to
            pomoze uniknąć nieporozumień w tym stylu .

            Nie podoba mi się teżzbytnio mówienie o skrajnych przypadkach , bo bieda w
            Polsce jest rzeczą realną, a nei skrajnym przypadkiem. Tak naparwdę
            powiedzenei, ze to skrajny przypadek, jest powiedzeniem - ach, to taki
            wyjątek , to się nie dzieje normalnei...Nie, takich rodzin jest bardzo duzo,
            tylko o nich nei wiemy, bo nei pokazali ich w TV. Takich rodzin, ktore trzymaja
            sobie jakiegoś noworodka w lodówce , uduszonego po porodzie jest w Polsce o
            pewnie wiecej niz nam sie wydaje - takie sprawy jak rodzina z Łodzi czy
            dzieciaki zakopane gdzieś na polu - to czubek góry lodowej - tu nikt nic nie
            wie, a potem jest nagle zdziwiony i uwaza, ze to odosobniony przypadek.


            Akurat najwięcej domów dla samotnych
            > matek, również takich bezdomnych, prowadzą instytucje kościelne

            Tylko, ze to co dzieje sie z tymi matkami i ich dziecmi po dwoch latach już
            nikogo nei interesuje , a dwa czy trzy lata to jest górna granica meiszkania w
            takim osrodku. Wybacz, ale zapewneinei komuś dachu nad głową przez 1,5 roku
            jest co najmneij smieszne, chociaz oczywiscie coś daje ----> tym kobietom jest
            potrzebna praca i jakiekolwiek pokój spełniające podstawowe załozenia
            sanitarne --------> wychodzac z załozenia, ze nei refunduje się
            antykoncepcji , nie wprowadza edukcji seksualnej, a nastepnei samotnej matce
            daje sie pomieskzac trochę w jakimś domu, zeby potem z równie mała ogólną
            swiadomościa wykopać ja na ulice i za 9 miesiacy przyjąć ponownie - to jest
            własnei hipokryzja. Watpie, czy gdyby matka tej 11 dzieci poszła do "Caritasu "
            caruitas zapłaciłby za załozenie jej spirali - a tak naprawde uratowałoby jej
            to zycie.

            • 14.11.06, 11:35
              amfoz zasugerowala, ze wroci, wiec moze zechce wyjasnic z wlasnego
              doswiadczenia,jak taka pomoc wyglada i do kogo jest skierowana
              "Napiszę ponowie, że opowiadam się za zwiększaiem skuteczności programów
              pomagającym kobietom w ciężkiej sytuacji. Akurat najwięcej domów dla samotnych
              matek, również takich bezdomnych, prowadzą instytucje kościelne. W wielu
              organizacjach ngo szuka się finansowania (także z EFS'u) na pomoc takim osobom.
              Dla mnie to jest dobra droga"
              przyznaje, ze wole wplacac kase na polska akcje humanitarna niz na caritas. z
              calym szacunkiem dla tego drugiego,ktory pomaga NAJUBOZSZYM - mowie o
              alkoholikach, bezdomnych. tyle ze w tym przypadku pomoc caritasu i innych
              przykoscielnych org. nie przewiduje chyba wyjscia tych ludzi z sytuacji w
              jakiej sa. po prostu ogrzac, nakarmic, napoic. i trudno sie dziwic, bo
              zazwyczaj nie mozna im juz inaczej pomoc.
              ale kobiety? matki? mlode, starsze, pewnie wiekszosc z podstawowym/zawodowym
              wyksztalceniem. alkoholiczki/wolne od nalogu? jak tutaj wyglada pomoc? czy np.
              jest to posrednictwo pracy? byl kiedys artykul o caritasowej bursie dla
              dziewczyn z bylych pgr-ow. caritas zalatwial im prace w hipermarketach. jak
              wyglada z pomocą matkom? obawiam sie tego, o czym pisze Iluminacja - ze nie
              zapewnia im sie jednej z najpotrzebniejszych w ich sytuacji rzeczy -
              antykoncepcji. to, ze caritas pomaga znalezc prace - to swietna i chyba
              najwazniejsza sprawa, bo wlasnie o nauke samodzielnosci tu chodzi. ale co z
              zabezpieczaniem sie przed ciążą? co na to caritas i inni proponuja? a moze w
              ogole sie tego problemu nie porusza, chociaz to on jest dla samotnych matek tak
              wazny.?
              wracajac do antykoncepcji - w ostatniej Polityce jest porazajacy artykul nt.
              becikowego. jedna z pracownic czegos w rodzaju osrodka opieki spol. dla
              bezdomnych/ matek z dziecmi i konkubentami opowiadala, ze namawiaja swoje
              podopieczne na spirale, funduja im je. i potem okazuje sie, ze kobieta jest w
              ciazy, spirale sprzedala, no a za nowe malenstwo dostanie 1000zl! jezeli ktos
              teraz napisze, ze to jest "skrajny" przypadek, to niech sie wybierze do miejsc,
              o ktorych mowa w artukule i powie ich pracownikom, ze ich podopieczni to
              skrajne przypadki. pracownikom opieki sploleczniej tez sie nalezy troche
              smiechu:)
              • 14.11.06, 18:41
                Z własnego mogę pośrednio, bo ja współtworzyłam program dla kobiet długotrwale
                bezrobotnych -- objęte nim były i wciąż jeszcze są kobiety z terenów
                popegeerowskich, również z domów samotnych matek. W lubuskiem biedy nie trzeba
                szukać.
                Kobiety dzięki finsowaniu EFS'u miały spotkania z tzw. opiekunem, którego
                zadaniem było zachęcanie, ale i 'rozliczanie' z robionych postępów. Kobiety
                miały szanse zostać wysłane na szkolenie. Szukaliśmy pracodawców, którzy chcieli
                przyjąć takie kobiety do pracy. Dla dzieci matek, które nie mogły im zapewnić
                opieki podczas pobytu w pracy, była organizowana opieka.
                Najczęstszym problemem jednak było to, że niezbyt wiele kobiet było chętnych do
                wejścia w program (od innych wiem, że to niestety często się powtarza). Z jednej
                strony nie ma się co dziwić, bo po raz kolejny oczekuje się od nich zaufania, że
                to coś zmieni, ale z drugiej jest wiele kobiet w ogóle roszczeniowo nastawionych
                do życia. Państwo im powinno zapewnić pracę i pieniądze dla dzieci i już. Takie
                postawy trudno się zmienia.
                Co do edukacji antykoncepcyjnej -- oczywiście, że nie proponuje się zakładania
                spirali, bo to niezgodne z Katolicką Nauką Społeczną -- a jako, że instytucje
                kościelne najczęściej są samorządne i finansowane ze składak wiernych oraz
                różnych dotacji, myślę, że mają do tego prawo. Uczy się kobiety rozpoznawania
                sygnałów swojego ciała i namawia do wstrzemięźliwości seksualnej. Żelazną zasadą
                jednak takich placówek jest to, że udzielają pomocy osobom niezależnie od ich
                światopoglądu. Dlatego w domach takich pojawiają się również prostytutki
                (Caritas Polska prowadzi program EFS, który ukierunkowany jest również na
                kobiety tak zarabiające).
                W działalności Caritasu też są rzeczy, które mi się nie podobają. Np. nie daję
                pieniędzy na Caritas Polska (czego nie widzę, nie wspieram). Mam jednak zaufanie
                do poszczególnych akcji prowadzonych przez Caritas diecezjalne (np. akcja
                kolonie, przedświąteczne zbiórki żywności i odzieży, stypendia dla uczniów,
                prowadzenie świetlic).
                PAH również szanuję, zresztą za czasów studenckich byłam tam wolontariuszką.
                Różnica jest taka, że Caritas częściej jest 'w terenie', a jak działa, to
                najzwyczajniej zależy od ludzi (czyli od nas) -- bardziej lub mniej zaangażowanych.
                • 14.11.06, 21:04
                  "Co do edukacji antykoncepcyjnej -- oczywiście, że nie proponuje się zakładania
                  spirali, bo to niezgodne z Katolicką Nauką Społeczną -- a jako, że instytucje
                  kościelne najczęściej są samorządne i finansowane ze składak wiernych oraz
                  różnych dotacji, myślę, że mają do tego prawo. Uczy się kobiety rozpoznawania
                  sygnałów swojego ciała i namawia do wstrzemięźliwości seksualnej."
                  katolicy zjedza ten kraj. zwlaszcza ci, mowiacy inny jak maja zyc i ile seksu
                  uprawiac. straszne to jest, ze panstwowa pomoc spoleczna, opieka lezy i kwiczy,
                  a potrzebujacy maja dostep jedynie do "Katolickich...", ktore proponuja
                  wstrzemiezliwosc seksualna. ugryzcie sie w dupe, bo macie niezlą
                  wstrzemiezliwośc mózgową. mowimy to o nielegalnosci aborcji. a jak sie okazuje,
                  samotna matka nie dostanie pomocy w postaci spirali, tylko rade, zeby byla
                  wstrzemiezliwa. i zeby obserwowala swoje cialo.
                  strzeba spierniczac z tego kraju. aborcja morderstwem, skuteczna antykoncepcja -
                  grzechem. bądzmy wstrzemiezliwi i obserwujmy swoje ciala. moze jeszcze zakazac
                  ludziom myslenia? kosciolowi i politykom bedzie latwiej rzadzic bezmyslną
                  tluszcza. jedna rzecz, jaka chcialam zrobic od jakiegos czasu to apostazja,
                  czyli oficjalne odejscie z kosciola katolickiego. nie wiedziec czemu, dyskusja
                  na tym forum i opowiesc Amwoz o Katolickiej Nauce Spolecznej utwierdzila mnie w
                  tej decyzji, tak wiec jutro ide do pana proboszcza i niech mnie wypisze.
                  dyskusja na tym forum to moze takie referendum w probowce? jesli tak, to ciesze
                  sie, ze są (jeszcze) w tym kraju takie odsoby jak sir.vimes, illuminacja,
                  malgozab, i wszystkie inne o podobnych pogladach...
                  • 15.11.06, 09:03
                    Pytała Pani, to odpowiedziałam. Nikt do ośrodków katolickich nikogo siłą nie
                    przyprowadza, a jak się gdzieś wchodzi, to akceptuje się jakiś regulamin. Z
                    państwem jest tak samo. Jeśli się nie podoba, to trzeba szukać innego miejsca --
                    może kraju.
                    Szkoda tylko, że umiecie Panie dyskutować językiem poniżania i cynizmu.
                    Może zatem się zorganizujcie, piszcie wnioski o dotacje i prowadźcie swoje
                    ośrodki, a nie narzekajcie, że najwięcej jest katolickich. Zapewniam Panią, że
                    inne tez istnieją, mają się dobrze i robią wiele dobrego.
                    Wycofuję się z dyskusji, bo na pewnym poziomie dyskutować już nie warto. Nikt
                    tu nikogo nie przekona do zmiany zdania. Proponuję więcej działać, a mniej
                    krzyczeć.
                    Wszystkiego dobrego!
                    • 15.11.06, 12:53
                      "Nikt do ośrodków katolickich nikogo siłą nie
                      przyprowadza, a jak się gdzieś wchodzi, to akceptuje się jakiś regulamin. Z
                      państwem jest tak samo. Jeśli się nie podoba, to trzeba szukać innego miejsca --
                      może kraju".

                      no i pojawił się argument na który czekałam: Jak sie nie podoba to won.
                      Znamienne, że takich argumentów używają ludzie, którzy występują w "obronie
                      życia". Otóż, proszę Pani, ja się nigdzie nie wybieram, chociaż "regulaminu" nie
                      akceptuję. A gdyby w Ameryce w latach pięćdziesiątych czarnoskórzy zakceptowali
                      "regulamin", to do tej pory ustępowaliby białym miejsca w autobusie a za odmowę
                      byliby karani wiezieniem. Tu zresztą jeden taki (dobry cyklista) wiezieniem też
                      grozi. Ale ja w tym autobusie miejsca wam nie ustąpię, chociaż grozicie i
                      proponujecie zmianę kraju. Argumenty, którymi się posługujecie są argumentami
                      nadąsanych dzieci. Ale i ja sie posłużę takim: nie powinniście być wpuszczani do
                      krajów, których prawo w zakresie aborcji wam nie odpowiada - prosty wniosek:
                      cywilizowana Europa Zachodnia odpada.
                      • 15.11.06, 13:08
                        No cóż chciałaś mnie wyśmiać i obrazić. Pudło!
                        Tak się składa,że mieszkam za granicą, w kraju w którym aborcja jest dozwolona.
                        Kobiety tu są ciemne, jeśli chodzi o funkcjonowanie własnego organizmu. Jak im
                        wygodnie raz widzą zygotę, raz dziecko. Łykają prochy, przyklejają sobie
                        plasterki. Wolna amerykanka. Ale uwierz mi nikt nikogo nie obraża. Ja też nie
                        przekonuję, bo czasem jest to bezsensowne. Te wrażliwe dziewczyny czują, że
                        rodzi się w nich życie, te mniej wrażliwe nie.
                        Przed tygodniem dotarłam do statystyk, które mówią,że najwięcej aborcji jest
                        wśród kobiet ze środowisk patologicznych, kryminalistek i prostytutek. To też o
                        czymś świadczy.
                        A propos polskich seriali. Nie oglądam, bo nie mam polskiej telewizji. W moim
                        mieście nie ma też kościoła katolickiego, zatem nie podlegam żadnej
                        indoktrynacji.
                        Pozdrawiam!
                        • 15.11.06, 13:15
                          benku-pisany nie bez kozery z małej litery!
                          Obrażasz kogo i jak się da.
                          Przykro mi, ale nie jesteś partnerem do rozmowy. Strasznie się zacietrzewiasz.
                          Ciekawi mnie tylko ile masz lat.
                        • 15.11.06, 14:09
                          Te wrażliwe dziewczyny czują, że
                          rodzi się w nich życie, te mniej wrażliwe nie.
                          Przed tygodniem dotarłam do statystyk, które mówią,że najwięcej aborcji jest
                          wśród kobiet ze środowisk patologicznych, kryminalistek i prostytutek. To też o
                          czymś świadczy.

                          Ocenianie, kto wrażliwy , a kto nie trochę na wyrost.
                          A te statystyki na które się powołujesz dają do myślenia, rzeczywiście. Są to
                          środowiska w których najczęściej dochodzi do gwałtów, przede wszystkim.
                          • 15.11.06, 16:31
                            No tak masz rację. tylko że gwałt to nie jedyny powód aborcji. Niestety w tym
                            przypadku nie znalazłam żadnych statystyk. jeśli do czegoś dotarłeś to podaj
                            link albo namiary.
                            Pozdrawiam!
        • 14.11.06, 16:04
          Powtórzę raz jeszcze - przypadek tej zmarłej kobiety nie jest argumentem na
          rzecz aborcji, tylko na rzecz zakładania spirali lub podwiązywania jajowodów
          kobietom niezdolnym do kontrolowania własnej płodności - bez pytania ich o
          zgodę.
          --
          Dogs look up to us. Cats look down to us.
          Pigs treat us as equals.
          Winston Churchill
          • 14.11.06, 16:35
            Powtórzę raz jeszcze - przypadek tej zmarłej kobiety nie jest argumentem na
            > rzecz aborcji, tylko na rzecz zakładania spirali lub podwiązywania jajowodów
            > kobietom niezdolnym do kontrolowania własnej płodności - bez pytania ich o
            > zgodę.


            Ciekawe czy równei ochoczo sam głosowałbyś za tym, zeby np. męzczyzn
            sterylizować bez względu na ich zgodę . Bardzo dobrze rozporzadza się czyimś
            zyciem - a najlepiej zyciem kobiet. Jedne maja rodzić, choć nei chca, inne sie
            wysterylizuje , zeby nei mogły za duzo i tak sie będzie kreciło...Brawa!
            Normalnie coś mi to przypomina - najlepsze lata programów eugenicznych w III
            RZeszy - Cyganki, kobiety kalekie i lekko opóznione umysłowo takze
            sterylizowano od reki, bez pytania o zgodę...


            --
            nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
            nie ma wybawców, którzy zbawią nas
            jest tylko układ wrogich sił
            • 14.11.06, 17:12
              Czekałam na ten argument o III Rzeszy - jasne, że 10 aborcji to znacznie
              bardziej godne rozwiązanie. Za sterylizacją niezdolnych do samokontroli
              mężczyzn też bym głosowała - z tym, że trudniej byłoby ich dorwać, a kobiety
              można tak "przy okazji" pobytu na porodówce.
              --
              Dogs look up to us. Cats look down to us.
              Pigs treat us as equals.
              Winston Churchill
              • 14.11.06, 17:28
                Ja dotad sterylizacja w Polsce jest pzrestepstwem , wiesz? Nie wiesz, no to
                informuję o tym. I jakoś gdzies umknęło ci to istotne sformułowanie -
                steryzliacja przymusowa. Jakos cholernie proste jest zamienienie demokracji w
                totalitaryzm - a czemu nie sterylizować np. gwałcicieli, co? Zaraz właczą sie
                obrońcy praw człoweika, ze to niehumanitarne. No własnie, natomiast w wypadku
                kobiety, zwłaszcza biednej, z po PGR-owskeij wiochy, takiej, której nikt nigdy
                nie powiedział ani słowa o antykoncepcji, humanitaryzm jest nieistotny - mozna
                ją po prostu wysterylizować jak krowę.

                Bo tak naprawdę dyskusja o jakichkolwiek prawach reprodukcyjnych kobiet w
                Polsce, poczawszy od antykoncpecji , na dostępnosci do badań prenatalnych
                kończac - tym właśnie charakteryzuje się , że mówi sie o kobietach jak o
                krowach, ktore przynosza pozytek, albo przynosza szkodę.

                I tak krowa mająca 12 dzieci, nie znajaca antykoncepcji to krowa szkodliwa
                społecznie.

                Ale ta sama krowa majaca 9 dzieci i utrzymujaca się głownie z fundacji
                koscielnych, której maż udziela się namiętnie we wszystkich programach
                katolickich o radosci rodzin wielodzietnych , to krowa pozyteczna społecznie .

                I tak krowę szkodliwą społeczeństwo moze wysterylizować bez jej zgody,
                natomiast krowę poprawną politycznie i zaangazowaną, mozna pokazywać w redakcji
                katolickiej i podawać za wzór macierzyństwa.


                itd, itp...


                --
                nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                jest tylko układ wrogich sił
                • 14.11.06, 18:55
                  Wiem, że sterylizacja w Polsce jest nielegalna. Wiem również, że istnieje
                  podziemie sterylizacyjne i dziwię się, że w przeciwieństwie do aborcyjnego nikt
                  o nim nie mówi. Znam wieś, gdzie sterylizacja na życzenie jest podstawową
                  metodą antykoncepcji stosowaną przez kobiety i nie sądzę, że jest to jedyny
                  taki punkt na mapie Polski.
                  Jestem za sterylizacją gwałcicieli, choć nie o tym jest ten wątek. Powtórzę raz
                  jeszcze - nie mówię o ludziach, którzy n i e z n a j ą metod antykoncepcji,
                  tylko o ludziach, którzy n i e s ą z d o l n i kierować własną płodnością
                  (upośledzenie, alkoholizm). Przejedź się na taką "po PGR-owską wiochę" (choć w
                  dużych miastach też tak jest), pogadaj z pracownikami opieki i podziel się na
                  forum wrażeniami. Zresztą taką formę sterylizacji uważam za ostateczność -
                  jeżeli kobieta i jej mąż są nieedukowalni oraz istnieją przeciwwskazania do
                  założenia spirali.
                  Nie wiem, do kogo pijesz, pisząc o krowie pożytecznej - bardzo rzadko oglądam
                  telewizję. Btw. skąd insynuacja, że katolicka rodzina wielodzietna utrzymuje
                  się z fundacji kościelnych? Ja znam tylko dwa rodzaje rodzin wielodzietnych -
                  dysfunkcjonalne, wegetujące na zasiłkach opieki i funkcjonalne, utrzymujące się
                  z pracy własnych rąk. Jeżeli ktoś potrafi wyżywić, wychować i wykształcić
                  większą liczbę dzieci, jak najbardziej można go podawać za wzór rodzicielstwa.
                  --
                  Dogs look up to us. Cats look down to us.
                  Pigs treat us as equals.
                  Winston Churchill
                • 14.11.06, 19:35
                  Sterylizacja na zyczenie moglaby rozwiazac wiele problemow.Czy pary (pochodza
                  z samego dna spolecznego , oboje po klasach specjalnych i oczwiscie miejsce
                  zamieszkania byly pgr ) po 3 porodzie nie moznaby delikatnie popytac czy sobie
                  nie zycza ? Ona teraz juz ma 6 dzieci , maz sie niedawno powiesil, korzystaja
                  ze wszelkiej mozliwej pomocy ,matka ma obcykane wszelkie ubieganie sie o
                  zasilki , zapomogi, ale nieludzkie bylby zalowanie im strawy i cieplego pieca.
                  Co jednak czeka te dzieci, zadne nie chce sie uczyc, do szkoly chodza tylko na
                  obiady, najstarsza siostra wlasnie urodzila w wieku 16 lat? Jak przyjezdza
                  telewizja ,temat chodliwy -wdowa z 6 dzieci , matka kaze dzieciom pochowac
                  dvd ,komorki , wyciaga najbardziej usmalone i obite gary ...
                  Znam chlopaka z podobnej rodziny ,a ze urodzil sie najmlodszy i delikatny ,
                  wiec pomocy z niego zadnej ,wiec sprytna goralka wysylala go ciagle do
                  santoriow, na kolonie , za komuny latwiej bylo . On jeden z calej wielodzietnej
                  rodziny doszedl do wyksztalcenia i wysokiej pozycji , dlaczego? Ano zabijal
                  odrzucenie i samotnosc ksiazkami i rozmowami z pedagogami .Po prostu wyrwanie z
                  srodowiska to czasem jedyna droga przerwania blednego kola bezradnosci.
                  • 15.11.06, 09:53
                    Czy pary (pochodza
                    > z samego dna spolecznego , oboje po klasach specjalnych i oczwiscie miejsce
                    > zamieszkania byly pgr ) po 3 porodzie nie moznaby delikatnie popytac czy sobie
                    >
                    > nie zycza ?

                    ależ oczywiscie, ze tak, bo w ogóle sterylizacja zarówno ta odwracalna, jak i
                    neiodwracalna powinna wreszcie stać się w Polsce normalnym zabiegiem lekarskim,
                    a nei pzrestepstwem. Podejrzewam, z ewiele kobiet mających juz 2-czy 3-kę
                    dzieci, nie chcąccyh wicej i mających całkiem dobre warunki, brałoby ja pod
                    uwagę , zamiast truć sie bez pzrerwy hormonami do menopauzy.

                    tylko, ze chodzi własnie o zgodę i zapytanie o zgodę, a nie zrobienie czegoś
                    przymusowo. Poza tym obawiam sie , ze dyskusja o steryzlizacji byłaby w Polsce
                    identycznie katolicko zawrzeszczana, jak dyskusja o edukacji seksualnej w
                    szkołach i cała dyskusja o aborcji.
                    --
                    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                    jest tylko układ wrogich sił
                    • 15.11.06, 11:47
                      Zawsze należy najpierw spytać o zgodę. Tylko co zrobić, jeśli kobieta, która
                      ledwo wie, skąd się biorą dzieci,przestraszy się i odmówi albo poradzi się
                      proboszcza, a on jej powie, że to grzech śmiertelny? Machnąć ręką i niech
                      urodzi tę swoją dwunastkę? Nie jestem za programem sterylizacji przymusowej,
                      tylko zastosowaniem jej w skrajnych przypadkach wobec osób, które nie są zdolne
                      do podejmowania świadomych decyzji dotyczących własnej płodności.
                      Wiem, że dyskusja o sterylizacji byłaby w Polsce "katolicko zawrzeszczana", co
                      jednak nie wpływa na moje zdziwienie, że w przeciwieństwie do aborcji czy
                      edukacji seksualnej nikt nigdy nie próbował jej podjąć.
                      --
                      Dogs look up to us. Cats look down to us.
                      Pigs treat us as equals.
                      Winston Churchill
                      • 15.11.06, 12:42
                        Nieprawda, Wanda NOwicka z federacji próbowała. Olano bez żadnego echa w mediach.
                        • 15.11.06, 23:05
                          www.wazektomia.com
                          link pochodzi ze strony Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
                          (organizacji zalozonej przez Wandę Nowicką)
    • 14.11.06, 17:13
      comic napisała:

      > wybór powinna mieć każda kobieta

      w każdej aptece jest wybór - trzeba tylko pomyśleć chwilę przed stosunkiem. albo
      powstrzymać się od takowego, gdy do apteki za daleko..
      • 14.11.06, 18:56
        tymon, jak to miło, ze wreszcie znalazł sie mężczyzna, który chce całkowitą
        odpowiedzialnosć wziąć na siebie - w grę, Twoim zdaniem, wchodzą tylko
        prezerwatywy, bo wiesz chyba, że tabletek chwilę przed stosunkiem sie nie łyka.
        Chyba wiesz, nie? I to bardzo ładnie z Twojej strony, ze dałeś gotową odpowiedz
        na wypadek gwałtu. Kobieta krzyknie: - Och, ja nie chcę TAKOWEGO.
        Wiesz, przeczytaj sobie toczącą się tu dyskusję - to bardzo pozyteczna lektura,
        szczególnie dla męzczyzn. I znajdziesz wtedy parę odpowiedzi na Twój wpis.
        • 14.11.06, 19:27
          Całkowity zakaz wykonywania zabiegów aborcyjnych to dopiero początek. Potem
          zabroni się używania tabletek antykoncepcyjnych a później prezerwatyw. W końcu
          bedzie się rodzić więcej dzieci. To co że tylko w biednych rodzinach bo te
          bogatsze będą korzystać z usług podziemnia ginekologicznego. Żart?
    • 14.11.06, 19:16
      mamy demokrację, a większość Polaków uważa aborcje za mord i dlatego będziemy
      sądzić morderczynie według naszego prawa, czy to się im podoba, czy nie. Jak
      chcą, to niech się ujawniają, będzie nam łatwiej je złapć i osądzić. A
      feministki mogą sobie krzyczeć, ile siły w gardełkach i nic nie zdziałają,
      bo... jest ich mało. He he
      • 14.11.06, 19:40
        Jak będzie referendum to się dowiemy czy masz rację. A jeśli nie będzie to ta
        większość(o której piszesz) jest dla mnie ,delikatnie mówiąc, wątpliwa.
        • 14.11.06, 20:52
      • 14.11.06, 20:12
        bo wiekszosc tak uwaza? Rozumu wlasnego nie masz. Jedzcie gowno-miliony much nie
        mogą sie mylic. NAM bedzie latwiej. Komu? Spieprzaj z tego forum,bo wstyd
        facetom przynosisz
        • 14.11.06, 20:14
          do dobrego cyklisty to bylo
        • 14.11.06, 20:53
          większość myśli tak jak ja :)
          • 15.11.06, 23:51
            A wiesz, ze Stalin też tak uwazał>? Zaliczał do tej większości takze tych w
            gułagach , którzy kopali uran.
            • 16.11.06, 13:40
              "od 2.2006 do konca czerwca na becikowe panstwo wydalo 190 618 853 zl. Plus
              104934560 zl dla rodzin gdzie mies. dochod nie przekracza 504zl/os. do konca
              roku na ten cel wyplynie z budzetu 660 000 000 zl. Z becikowym mozesz zrobic,
              co chcesz - kupic pieluchy, DVD, isc w cug.
              Beata Mirska, Stowarzyszenie Damy Radę(pomoc biednym matkom): dzieci to dla
              niektorych kobiet sposob na życie. Głosno nikt nie powie, ze mozna dzis żyć z
              ciąż. Becikowe to forma szerzenia patologii w srodowiskach, ktore mam pod
              opieka. Biorą w kupce 2 tysiące, pieniądze, jakich nigdy nie widzieli, bo im
              się przecież należą, a co z tego ma dziecko? Zamroczonych rodziców.(...)To nie
              jest pomoc, to jest rozdawnictwo dla bezmyślnych. Panstwo jest od tego, zeby te
              pomoc kontrolowac.
              Normalna matka dla 2 tysiecy dziecka nie urodzi. patologiczna? - dlaczego nie?
              (...)Marek Andrzejewski, profesor prawa i pedagogiki Uniwersytetu
              Szczecinskiego: polska politykasocjalna jest naiwna(...) uczy podłączania sie
              pod kolejne formy pomocy"
              Warszawa, ul. Dudziarska - osrodek dla biednych matek, przyjmuje kobiety razem
              z konkubentami.Kierowniczka osrodka, Iwona Balsam: "Co im w zyciu wiecej
              trzeba? tylko potomków! Ile rozdałam panom prezerwatyw?! Gdy do matki ośmiorga
              dzieci nastepny pan szedl w konkury, kupilismy spiralę. Wróciła od ginekologa,
              a za miesiąc jest w ciaży z dziewiatym dzieckiem. Spirale przedała"
              Rodzinom alkoholikow daje sie wegiel, a nie gotówkę na zakup węgla. Ale
              becikowe to dar od zatroskanego o wyz panstwa. Bez warunkow. Urodzilas, masz i
              rob co chcesz.
              Marek Andrzejewski: Jedna trzecia Polski to juz trzeci świat. Jezeli
              spoleczenstwo ubozeje, to i dziczeje. (...)Rząd znowu wypuszcza świadczenia,
              które systemowo dezintegrują i demoralizują ludzi. Ale rządy sie uparły, że to
              milion wdziecznego elektoratu.
              Grazyna Mikolajczyk-Lehrman, socjolog rodziny: "Becikowe obnaza skalę
              patologicznej przedsiwbiorczosci. Normalny czlowiek kalkuluje. odpowiedzialny
              czlowiek moze oddzielac decyzje seksualne od emocjonalnych, dzieci traktuje
              jako inwestycje samą w sobie."
              matki, o ktorych byla mowa w reportazu, poczecie i urodzenie dziecka traktuja
              jako sposob na zdobycie 2 tysiecy zlotych
              • 16.11.06, 13:50
                To jest argument ,ze panstwo nie pomaga jak nalezy normalnej rodzinie ,tylko
                wspiera patologie?
                Czy to jest to glos za tym ,ze powinna sie te pomioty pomrocznosci jasnej
                sterylizowac?
                Czy tez zabrac becikowe a dac dostep do aborcji?
                Jak dla mnie jest to argument ,ze nalezy w zainstnialej sytuacji zabierac
                menelom dzieci zaraz po urodzeniu i oddawac je bezplodnym parom..
                • 16.11.06, 14:05
                  "Jak dla mnie jest to argument ,ze nalezy w zainstnialej sytuacji zabierac
                  menelom dzieci zaraz po urodzeniu i oddawac je bezplodnym parom.." jak to
                  sobie wyobrazasz? Chcac czynic dobrze - i dla tych urodzonych dzieci, i dla
                  bezplodnych par, ktore chca dziecka, mamy wprowadzic panstwo policyjne?
                  zabierajace menelom dzieci? powinno im sie uniemozliwic reprodukowanie sie. ale
                  to pewnie zakrawa na jakis totalitaryzm, nadludzi i podludzi..
                  przytoczylam te fragmenty mowiace o tym, PO CO czesc ludzi w tym kraju rodzi
                  dzieci i co sie potem z tymi dziecmi dzieje - tak dla zrownowazenia glosow o
                  swietosci zygoty. co sie potem z ta rozwinieta zygotą, plodem, dzieckiem
                  dzieje. poza tym wydaje mi sie, ze to jest jedna chora calosc. jakis plan
                  naszych oblakanych politykow. calkowity zakaz aborcji, ZERO dostepu do
                  antykoncepcji dla tych, ktorzy jej potrzebuja i rozdawanie kasy menelom, jak
                  ich slusznie nazwales. moze przymusowa sterylizacja i pogonienie torzystwa do
                  pracy byloby wyjsciem? zwlaszcza, ze praca dla nich jest, przynajmniej tak to
                  wynikalo z reportazu. co do zrzekania sie praw rodzicielskiech - te pary,
                  rodzace dzieci dla becikowego, biora dziecko do domu, nie zostawiaja go w
                  szpitalu zrzekajac sie praw. biora do domu, zeby jeszcze troche kasy wyciagnac
                  z opieki spol. Procedura odebrania praw rodzicielskich trwa miesiacami. dziecko
                  w tym czasie jest w osrodku opiekunczym. pracownica osrodka adopcyjno-
                  opiekunczego mowi, ze "dzieci, ktore matki zostawiaja w szpitalach(zrzekajac
                  sie praw), zeby jak najszybciej o nich zapomniec, to szczesciarze".
                  • 16.11.06, 14:13
                    Zadalem sobie trud i przeczytalem cale forum , tu jest pies pogrzebany przez
                    glupie ustawodawstwo i zakorkowane sady cierpia niewinni. Byly juz watki o tym
                    ze trzeba zmienic przepisy , dotyczace takich dzieci.
                    " Procedura odebrania praw rodzicielskich trwa miesiacami. dziecko
                    >
                    > w tym czasie jest w osrodku opiekunczym." .No ale to by sie wiazalo z
                    wywiadem srodowiskowym , sprawnym dzialaniem kuratorow ,opieki spolecznej itp.
                    Czemu tym sie nie zajma srodowiska feministyczne???
                    • 16.11.06, 14:37
                      Tym też zajmują się środowiska feministyczne - użyj google.
                      • 16.11.06, 17:55
                        ciesze sie ,ze tym tez zajmuja sie srodowiska feministyczne ,oby skutecznie i z
                        taka determinacja z jaka opowiadaja sie za aborcja na zyczenie.
                  • 16.11.06, 14:47
                    No dobrze, ale zjawisko, które opisałaś, nie jest argumentem za ułatwieniem
                    dostępu do aborcji, bo przecież tym osobom ona się nie opłaca. Jest argumentem
                    za przymusową sterylizacją skrajnych przypadków - pisałam o tym wcześniej w
                    wątku, ale ktoś mnie odesłał do III Rzeszy.
                    --
                    Dogs look up to us. Cats look down to us.
                    Pigs treat us as equals.
                    Winston Churchill
    • 16.11.06, 05:38
      Nikt mnie nie zgwałcił, czy coś z tego. Po prostu, mimo najlepszych chęci i zapobiegliwości tak głupio
      wyszło, a pigułki wczesnoporonnej nie miałam.
      Gdybym posiadała to trzy miesiące później nie musiałabym latać na zabieg. A poleciałam bo jakoś nie
      zapałałam miłością do tej "fasolki". Nie było jej w planie - a ja nie królica.
      • 16.11.06, 08:30
        Może nie królica, ale matka. Czy Ci się to podoba, czy nie. Poza tym bardzo
        nieuświadomiona. Fasolę poszłaś usuwać. Ja bym fasoli też nie pokochała.
        Co się w dzisiejszych czasach porobiło. Kiedyś ze związku kobiety z mężczyzną
        powstawało nowe ludzkie życie, a teraz to fasole, karierochłonne zygoty,
        usuwane niczym wyrostek itp. To chyba przez tą zmodyfikowaną żywność.
        • 16.11.06, 08:31
          Żadna matka - CIĘŻARNA KOBIETA i tyle.
          • 16.11.06, 09:16
            Tam gdzie jest dziecko, jest też matka. A tam gdzie fasola, tam bezrozumna
            roślina.
            • 16.11.06, 11:17
              Trzykrotnie byłam ciężarną kobietą, dzięki czemu stawałam się matka. I gdybym
              przy którejś z moich ciąż zdecydowała się na aborcję, bo: kariera, moja wygoda,
              brak pieniędzy, trudny poród...etc, to zabiłabym któreś z moich pięknych,
              mądrych, dobrych dzieci. Zabiłabym płód, fasolkę, zygotę czy jak chcecie
              nazywać, ale nie miałabym przy sobie któregoś z moich dzieci: CZŁOWIEKA. Tak
              fantastycznego, że nie osmieliłabym się napisać, jak ktoś w tej dyskusji: "ja
              go STWORZYŁAM" (!). Za mała jestem na to.
              • 16.11.06, 11:38
                Wszedlem sobie na portal gazety i co przeczytalem o 3 miesiecznym plodzie....
                No panie gdzie tu jest zygota, fasolka??????
                "Maleńki człowiek otwiera usta i połyka wody płodowe, dzięki temu ćwiczy nerki
                i cały układ trawienny. Gdy przypadkiem muśnie palcami wargi, zaczyna odruchowo
                ssać. Rozwija się zmysł smaku. Zbadano, że jeśli do wód płodowych dodana
                zostanie glukoza, dziecko chętniej je połyka. Pojawiają się zawiązki zębów
                stałych (zawiązki zębów mlecznych są gotowe już od czterech tygodni). Dziecko
                robi miny: nadyma policzki, marszczy czoło, zwija wargi w ryjek - ćwiczy
                mięśnie twarzy. Przydadzą mu się, kiedy będzie ssać, a także potem, kiedy
                zacznie się uśmiechać.

                Ukształtowały się już kości, stawy i mięśnie. Torebki stawowe wypełnia maź
                stawowa, co umożliwia płynne poruszanie się - i dziecko z tego korzysta: macha
                rękami i nogami, kopie, przytula się do ścian pęcherza płodowego, kręci głową,
                fika koziołki, podkurcza palce stóp, ssie kciuk, umie się nawet podrapać.
                Ćwiczy w ten sposób mięśnie i testuje układ nerwowy. Ale wody płodowe tłumią
                ruchy malucha na tyle skutecznie, że ty nic nie czujesz.

                Dziecko ma teraz rozmiar brzoskwini (65-80 mm długości) i wagę dorodnej
                rzodkiewki (13-20 g)."
                • 16.11.06, 12:01
                  trollomsmierc, zaproponuję takie opowiadanie:
                  "Witam kochani, jestem sobie komórką jajową. Ach, jaki to cudowny czas: czas
                  owulacji. Zostałam uwolniona. Wreszcie żyję, płynę sobie powolutku i czuję się
                  jak żywa istota wypuszczona na wolność. Ale oto zbliżają sie do mnie żyjące
                  stworzonka - żyją jak ja. Każdy z nich próbuje wedrzeć sie w moj czujący i zywy
                  organizm. A jakie, biedactwa, zmęczone. Ale zdeterminowane. Są długie, zwine,
                  takie zabawne. Takie ruchliwe. Śmieją się, krzyczą, przepychają. Jakie to
                  zabawne! One czują, one myślą! Bo inaczej skąd by wiedziały, gdzie się dostać?".
                  Opisałam sobie moment zapłodnienia. Mógłby być bardziej "pesymistyczny"
                  scenariusz. Mówią plemniki:
                  "I oto wypłynęliśmy. Pędzimy. Lecz co to? Tłoczymy się zbite w kłebek. Co to za
                  smród? Koledzy mówią, że to jakiś płyn śmiercionośny (płyn plemnikobójczy w
                  prezerwtywie - przyp. autorki). Jeden już nie żyje. Wije się z bólu. Umiera. Nie
                  mogę patrzeć na to cierpienie. Zabójstwo żywej istoty!!! Lecz ja też nie czuję
                  sie dobrze, chyba umieram".

                  Widzisz, fakt użycia prezerwatywy można też określić jako morderstwo. Powiesz,
                  że plemnik i komórka jajowa to nie człowiek. Dlaczego nie? Manipuluję? Nie
                  posługuję się Twoim jezykiem.
                  • 16.11.06, 12:19
                    Manipulujesz moja droga; w ten sposob, to wciagnelabys w ten spor , wszystkich
                    nastolatkow majacych nocne polucje. Wejdz sobie na forum gazety , do dzialu
                    ciaza i poczytaj, to nie bylo z katolickich podrecznikow... Taka
                    nieuswiadomiona jestes??? Czy lubisz sie kopac z rzeczywistoscia jak z koniem?
                    • 16.11.06, 13:56
                      Manipulujesz moja droga; w ten sposob, to wciagnelabys w ten spor , wszystkich
                      nastolatkow majacych nocne polucje. Wejdz sobie na forum gazety , do dzialu
                      ciaza i poczytaj, to nie bylo z katolickich podrecznikow... Taka
                      nieuswiadomiona jestes??? Czy lubisz sie kopac z rzeczywistoscia jak z koniem?

                      Tyle że polucje występują bezwiednie, a użycie prezerwatywy to już świadome
                      działanie. A jak świadome, to dlaczego nie zabójstwo? To Twoja logika. Jesli
                      człowiekiem jest się w chwili wniknięcia plemnika w komórkę jajową, to moim
                      zdaniem określanie antykoncepcji mianem morderstwa ma sens. Byłam na forum
                      gazety w dziale ciąża, bo byłam w ciąży. A Twoje ostatnie zdanie...bardzo
                      obrazowe, mhmm prawdziwie merytoryczny argument.
                      • 16.11.06, 14:06
                        Twoja logika makiweliczna i przewrotna jest. Jajo sie zagniezdza , kobiecy
                        organizm zaczyna buzowac hormonami , sa warunki do rozwoju i jest w macicy
                        potencjalny czlowiek , a co ma do tego ilosc jaj i spermy ,ktora sie "marnuje"?
                        Zreszta podobno polowa ciaz konczy sie poronieniem , o ktorym czasem kobieta
                        nie ma pojecia.Moze jesli sie wie ,ze podejumuje sie ryzkowne gry milosne,
                        warto trzymac jakies srodki zwane "dzien po" w szufladzie?
                        • 16.11.06, 14:42
                          no i ja czegoś w Twoim rozumowaniu nie pojmuję. Od którego momentu jest
                          człowiek? Rozpisywaleś sie o 3- miesięcznym człowieku a teraz dopuszczasz
                          mozliwośc użycia tabletki wczesnoporonnej? Jesli się twierdzi, że 12-tygodniowy
                          płód jest człowiekiem, to trzeba twierdzić, ze kilkugodzinny zarodek też jest
                          człowiekiem.
                        • 16.11.06, 22:29
                          trollomsmierc, wyjaśniam: moja opowiedź była oczywiscie manipulacją, ale uważam,
                          ze opis, który podałeś też był manipulacją ("maleńki człowieczek"). Napisałam
                          poniżej, ze poroniłam w 9 tygodniu (3 miesiąc). Przeżyłam to bardzo, a jednak
                          uważam, że nie pozegnałam "dziecka", ale swoje nadzieje związane z dzieckiem.
                          Nie jestem cyniczna i nie uważam np. że można dokonać aborcji w kazdym tygodniu.
                  • 16.11.06, 13:00
                    No właśnie, pewnie dlatego Kościół katolicki zakazuje używania prezerwatyw.
                    Plemnikom też trzeba dać szansę.
                    --
                    Dogs look up to us. Cats look down to us.
                    Pigs treat us as equals.
                    Winston Churchill
              • 16.11.06, 13:17
                magtomal, czy tu gdziekolwiek byla mowa o usuwaniu ciazy przez kobiety ktore
                chca urodzic dziecko????? chyba nie. chcialas urodzic, twoje dzieci byly
                oczekiwane - i wspaniale. ale jezeli ktos nie moze/nie chce nie mozna go
                porownywac do twojego przykladu - i odwrotnie. to sa 2 rozne historie nie
                majace wspolnego mianownika. nikt nie podwaza tego, ze jesli kobieta CHCE
                urodzic dziecko to je rodzi i zostaje matką. bo chce, jej dziecko jest
                wyczekane, zaplanowane. takze to z 'wpadki' szybko okazuje sie chciane i wtedy
                kazdy dzien ciazy jest oczekiwaniem na dziecko. ale kobieta musi miec prawo do
                decyzji. duzo ludzi podaje argument o powinnosci donoszenia ciazy, urodzenia i
                oddania do aborcji. ale jezeli ja nie chce stwarzac zycia? jezeli mam moznosc
                przerwac ten proces po paru tygodniach od zaplodnienia? To jest zbyt powazna
                sprawa, zeby kazac kobiecie oczekiwac na rozwoj dziecka, ktorego nie chce. to
                nie jest tak, ze moze czekaz az POWSTANIE czlowiek, urodzic go i komus oddac.
                ona nie chce stwarzac zycia i ma do tego prawo. dla was momentem stworzenia
                zycia jest zaplodnienie i argumenty: trzeba bylo nie uprawiac seksu(ha ha ha)
                trzeba bylo sie zabezpieczyc(a co jesli antykoncepcja zawiodla/kobiete NIE STAC
                na antykoncepcje). mamy tabletki wczesnoporonne - uniemozliwiaja zagniezdzenie
                sie jaja plodowego w macicy - czy to dla was aborcja? w krajach europy
                zachodniej mamy prawna aborcje do 10tygodnia(po tym okresie zaczyna sie tworzyc
                uklad nerwowy)
                • 16.11.06, 14:02
                  kadanka napisała:

                  > magtomal, czy tu gdziekolwiek byla mowa o usuwaniu ciazy przez kobiety ktore
                  > chca urodzic dziecko????? chyba nie. chcialas urodzic, twoje dzieci byly
                  > oczekiwane - i wspaniale. ale jezeli ktos nie moze/nie chce nie mozna go
                  > porownywac do twojego przykladu - i odwrotnie. to sa 2 rozne historie nie
                  > majace wspolnego mianownika.

                  Tym wspólnym mianownikiem jest poczęte dziecko/płód/zygota/fasolka. To JEST
                  życie! W momencie aborcji określona jest już płeć, kolor włosów, oczu etc.Gdy
                  decyduje się na aborcję, ZABIJA się konkretną jednostkę, nie POTENCJALNEGO
                  człowieka! Miejcie(miejmy) prawo wyboru, ale miejmy też odwagę przyznać, że to
                  życie,nie "fasolki!

                  >ale jezeli ja nie chce stwarzac zycia? jezeli mam moznosc
                  > przerwac ten proces po paru tygodniach od zaplodnienia?

                  To życie jest już STWORZONE! I to nie Wy, Drogie Panie, je STWARZACIE! Wy
                  możecie je przyjąć lub obrzucić.
                  • 16.11.06, 14:35
                    A mnie nie razi jak kobieta mówi, że stwarza życie. Zresztą, macierzyństwo nie
                    kojarzy mi się z pokorą , wcale a wcale.
                    Dla katolików - Maria i Magnificat.
                    Niewiele w tym pokory - za dużo świadomej dumy, której każdej matce życzę.
                  • 16.11.06, 14:51
                    magtomal, ja poroniłam w 9 tygodniu ciąży. W tym samym panstwie, w którym mówi
                    się, ze kilkutygodniowy płód jest czlowiekiem, tego samego "człowieka"
                    zwyczajnie się utylizuje. Jesli twierdzisz, ze kilkutygodniowy płód żyje i
                    myśli, to chyba należy mu sie pogrzeb? Tej "jednostce"?Więc dlaczego to samo
                    prawo, które zakazuje "zabicia dziecka" pozwala na potraktowanie "dziecka" jako
                    śmiecia? Są kobiety, które zabierają 9-tygodniowy płód i organizują pochówek.
                    Ale przecież w tym państwie to nie jest działanie powszechnie obowiazujące. Moim
                    zdaniem logika w tym kraju jest taka: nosisz Życie, ale to zycie staje się
                    dopiero po urodzeniu. Karty zgonu nikt mi nie wydał, w karcie szpitalnej
                    znalazła sie informacja o "wyskrobinach". Dzieje sie to w tym samym kraju, w
                    którym kobieta, która dokonuje aborcji (do 10 tygodnia) zabija DZIECKO, a jak TO
                    SAMO dziecko "umrze" to wyskrobiny. Gdzie logika w tym prawie?
                    • 16.11.06, 16:20
                      malgozab napisała:

                      > magtomal, ja poroniłam w 9 tygodniu ciąży. W tym samym panstwie, w którym mówi
                      > się, ze kilkutygodniowy płód jest czlowiekiem, tego samego "człowieka"
                      > zwyczajnie się utylizuje. Jesli twierdzisz, ze kilkutygodniowy płód żyje i
                      > myśli, to chyba należy mu sie pogrzeb? Tej "jednostce"?Więc dlaczego to samo
                      > prawo, które zakazuje "zabicia dziecka" pozwala na potraktowanie "dziecka"
                      jako
                      > śmiecia? Są kobiety, które zabierają 9-tygodniowy płód i organizują pochówek.
                      > Ale przecież w tym państwie to nie jest działanie powszechnie obowiazujące.
                      Moi
                      > m
                      > zdaniem logika w tym kraju jest taka: nosisz Życie, ale to zycie staje się
                      > dopiero po urodzeniu. Karty zgonu nikt mi nie wydał, w karcie szpitalnej
                      > znalazła sie informacja o "wyskrobinach". Dzieje sie to w tym samym kraju, w
                      > którym kobieta, która dokonuje aborcji (do 10 tygodnia) zabija DZIECKO, a jak
                      T
                      > O
                      > SAMO dziecko "umrze" to wyskrobiny. Gdzie logika w tym prawie?

                      Nie ma w tym logiki - zgadzam się. Na szcęście coraz więcej o tym się mówi
                      (także w "Wysokich obcasach").
                      • 16.11.06, 20:35
                        dla mnie kilkutygodniowy płód człowiekiem nie jest. Płakałam - po dziecku z
                        mojej wyobraźni, o moich zawiedzionych nadziejach. Ale gdyby lekarz kazał
                        odebrać płód, żeby wyprawić pogrzeb? Są matki, które wyprawiają - płaczą po
                        "osobie", bo nawet wiedzą "kim" ten "ktoś" był. Ale ja bym pogrzebu nie
                        wyprawiła. I mam nadzieję, że nie bedzie to kolejnym nakazem. I myślę, ze Ci
                        politycy, którzy tak chętnie występują w obronie "nienarodzonych" nie dopuszczą
                        do tego, żeby te same "dzieci" były traktowane jak "ludzie" po ich "śmierci".
                        Jak zareagowałyby towarzystwa ubezpieczeniowe, gdyby nagle zaczęły sie do nich
                        zgłaszac kobiety, które poronily? Już to sobie wyobrażam :)
                        • 16.11.06, 23:34
                          > Jak zareagowałyby towarzystwa ubezpieczeniowe, gdyby nagle zaczęły sie do nich
                          > zgłaszac kobiety, które poronily? Już to sobie wyobrażam :)

                          No tak przecież wypłaty ubezpieczenia na pogrzeb są większe niż za urodzenie
                          dziecka
                          > Ale ja bym pogrzebu nie wyprawiła.
                          To niechcesz zarobić parę złotych które zostają z zasiłku pogrzebowego?
                          Oczywiście inne argumenty dla zwolenników zabijania nienarodzonych są poza
                          zasięgiem ich chędzi życia w dobrobycie
                          • 17.11.06, 11:27
                            Żebyśmy się dobrze zrozumieli: ja nie stoję po stronie zakładów
                            ubezpieczeniowych i nie śmieszy mnie ból kobiety, która traci - jeśli chce,
                            niech mówi, ze syna albo córkę - w piątym, szóstym czy dziewiątym tygodniu
                            ciąży. Zwracam tylko uwagę na pewne paradoksy w tym kraju. Jeśli to państwo nic
                            nie kosztuje, to mówi się, że Życie ale jakby miało kosztować (wypłata
                            ubezpieczeń z ZUS-u i Innych) to już nie dziecko, a wyskrobiny. Jeśli kobieta
                            chce dokonać aborcji do 10 tygodnia, to się określa ją mianem zabójczyni, ale
                            jak się poroni do 10 tygodnia, to płód ląduje na śmietniku. I nikt sie nie
                            dziwi. To są PARADOKSY, które można demaskować. I daruj sobie uwagi z zasiłkiem
                            pogrzebowym - nic Ci do mojego żalu po wydarzeniu, które nie jest tak odległe w
                            czasie.
                            • 19.11.06, 21:38
                              > ale
                              > jak się poroni do 10 tygodnia, to płód ląduje na śmietniku. I nikt sie nie
                              > dziwi

                              Faktycznie zmiany zachodzą wolno ale będzie lepiej będzie można odebrać zwłoki
                              dziecka i pochować jak człowieka nie jak odciętą nogę czy ucho.
                              Problem z naszym państwem jest poważniejszy że mało chętnie ściga i każe
                              rzeźników
            • 16.11.06, 11:38
              Chyba wczoraj przeczytalam ciekawą informację: niemiecki lekarz będzie musiał
              płacić alimenty na dziecko swojej pacjentki, bo popełnił błąd: pacjentka zaszła
              w ciążę, bo metoda antykoncepcyjna wybrana przez niego (inwazyjna) zawiodła.
              Ktoś skomentował, ze gdyby stalo sie to w Polsce lekarz nie poniósłby żadnej
              odpowiedzialności, może by jeszcze premię dostal (komentarz uszczypliwy, ale czy
              rozumowanie niesłuszne?. Sąd jako uzasadnienie wyroku podał pokrzyżowanie planów
              zawodowych kobiety i fakt, ze była nieprzygotowana do roli matki. Czy to możliwe
              w Polsce? Nie. Mało osób opowiedziało sie po stronie tej kobiety, większosc
              twierdziła, że do roli matki nie trzeba sie przygotowywać. Pytano: jak dziecku w
              twarz spojrzy? Zwracam uwagę na fakt, ze kobieta zdecydowała sie urodzić i
              potępiono ją za stosunek do płodu. W Polsce jest silna tendencja do organizowana
              życia kobiecie już od chwili urodzenia - ma być matką i zoną (przede wszystkim
              matką) i nie może wybrać. Kobiety, które nie chcą rodzić, przedstawia sie jako
              karierowiczki, bo obce jest tu przekonanie, że ktoś świadomie organizuje sobie
              życie. Spotkałam się kilka razy z potepieniem (pochodzę z bardzo malej
              miejscowości), że decyzję o macierzyństwie podjęlam późno - urodziłam dziecko w
              wieku 30 lat. Teraz spotykam sie z innego rodzaju potępieniem: ponieważ
              urodziłam (dziecko chciane i oczekiwane)i zdecydowałam się zostać na urlopie
              wychowawczym zostałam pozbawiona dochodów (zrobki meża uniemożliwiają mi
              pobieranie zasilku wychowawczego, bo przekraczają o 200 zł ustaloną granicę).
              Spotykam sie ze zdziwieniem, bo mowie, ze chcę tylko jedno dziecko i chcę też
              zadbać o Siebie. I już mnie nie dziwi, ze kobietom wmawia się, ze plod, którego
              nie chcą i jest dla nich dramatem, jest dla nich szcześciem i spełnieniem.
              • 16.11.06, 11:56
                Jakies herezje opowiadasz albo masz hyzia na swoim punkcie , moja kumpela
                urodzila pierwsze dziecko w wieku 35 lat w dziurze zabitej dechami na Mazurach
                i jakos nikt sie nie dziwil i nie wybrzydzal. Pytalem jak bylo w szpitalu ,
                spoko, zadnych docinkow , a moze mniej niz ty liczy sie z opinia innych i sama
                sobie system wartosci ustawia? O samospelniajacej sie przepowiedni slyszalas ?
                Nastawiasz sie psychicznie ,ze cie wszyscy gnebia ,ze Polska to Turkmenistan i
                potem zbierasz owoce...
                • 16.11.06, 12:06
                  wszystkie kobiety, które mają problemy w tym kraju mają "hyzia" na swoim
                  punkcie. Umówmy sie, ze Polska to Kanada nie Turkmenistan.
                  • 16.11.06, 12:43
                    wiecie - wydaje mi sie, ze pozwolenie na aborcje nie jest rownoznaczne z jej
                    nakazem. To, ze bede miec taka mozliwosc nie znaczy, ze z niej skorzystam.
                    Dlaczego niektorzy uwazaja, ze maja prawo myslec za mnie, decydowac za mnie ?
                    Jesli chca mi pomoc w podjeciu - w ich mniemaniu - slusznej decyzji niech mnie
                    do tego przekonaja. Niech dadza mi argumenty za. Niech dadza mi wsparcie jesli
                    sie waham.
                • 17.11.06, 12:22
                  Jakies herezje opowiadasz albo masz hyzia na swoim punkcie , moja kumpela
                  > urodzila pierwsze dziecko w wieku 35 lat w dziurze zabitej dechami na
                  Mazurach
                  > i jakos nikt sie nie dziwil i nie wybrzydzal.

                  No i czego to dowodzi? Tego, ze akurat twoja kumpela trafiła na normalnych
                  ludzi, poł roku temu urodziła moja znajoma, w duzym miescie , a lekarze pod
                  porodówkę komentowali głosno "gigantyczne cyce"rodzacej - dokładnei w te słowa!
                  I co , to tez jest czyjas prawda, a nei samosprawdzajaca się pzrepowiednia -
                  chciałbyś , zeby ktoś mówił na porodówce o twoejej zonie, z ema gigantyyczne
                  cyce i ciekawe jak ją chłop obrabia?
      • 16.11.06, 15:51
        Dzieki Asienko za pojawienie sie tutaj. Jestes klejna z nielicznych tu osob przy zdrowych zmyslach.

        Ale nie przejmuj sie, w przyszlym tygodniu zapiszemy koscielnych swirow na elektrowstrzasy - razem z
        ich katechetami.

        W dowod wdziecznosci za pojawienie sie Twoje podarowac chce Tobie te oto zabawe intelektualna.

        ==
        1) Laborant potrzasa dwiema probowkami: w jednej sa owum a w drugiej sperma. Patrzy na zawartosc
        pod swiatlo, po czym wylewa do kibla (kiedys pisywalem, ze do zlewu ale swiry i zakrzyczeli mnie
        kiblem, wiec zasuwam na skroty).

        2) Laborant miesza zawartosc probowek, itp. po czym, jak wyzej - wylewa.

        3) Po kolejnym wymieszaniu, laborant odczekuje stosowna "chwile" i przyglada sie polaczonemu z
        nasieniem jajeczku. Hmm, stworzylem zycie - mysli sobie, patrzac na wlasnie podzielona zygote. No i
        wylewa zawartosc do kibla.

        Czy widzisz jakas istotna roznice jakosciowa pomiedzy poszczegolnymi doswiadczeniami?
        • 16.11.06, 17:52
          Jesli masz takie zalozenie , ze kto nie z toba to swir koscielny , to ja mam
          zalozenie ,ze podrywasz Asienke w nadziei ,ze dac ci sie przeleciec , bo wie
          jak usuwac ciaze i w razie czego alimenciarzem nie zostaniesz.Jak ci sie podoba
          takie teoretyzowanie ??
        • 16.11.06, 18:19
          NIe i dlatego nie mam nic przeciwko postinorowi.
          Ale aborcja w 12 tygodniu to już dla mnie morderstwo i tyle. Wtedy dziecko nie
          jest już zlepkiem komórek, czuje, rusza się , ssie paluszek...
          • 16.11.06, 18:28
            Trzeci miesiac IMHO to moze byc nawet 13 tydzien ..No bo ile tygodni ma
            miesiac ??
        • 16.11.06, 19:26
          Mam parę uwag. Po pierwsze, mężczyzna zostawiający kobietę w ciąży to łajdak. A
          niekt nie zaprzeczy że ma do tego prawo. Bo ma. Udowodnić ojcostwo da się
          dopiero po urodzeniu dziecka. Wniosek prosty - można zrobić coś do czego się ma
          prawo i być bydlęciem. Tak do przemyśleń.

          Drugie do przemyśleń - nie da się według mnie obronić aborcji jako "prawa
          kobiety". Sztuczki wyczyniane przez "feministki" są dość załosne i generalnie
          cała argumentacja sprowadza się do tego że skoro faceci przez całe lata mogli
          się wypinać na swoje dzieci, to my też tak chcemy. Aborcja jest przedstawiana
          jako wyraz dojrzałości i odpowiedzialności, a nawet jako akt heroicznej miłości
          do dziecka - podejmę tę straszną decyzję i oszczędzę mu bólu życia na tym
          okropnym świecie. Przypatrzmy się zatem bliżej co musi się wydarzyć, aby kobieta
          miała okazję podejmować tę "odpowiedzialną " decyzję - otóż musi się
          nieodpowiedzialnie pieprzyć z nieodpowiedzialnym facetem. Porównałabym tę
          sytuację do gostka który po paru głębszych siada za kierownicą i przejeżdza
          dziewczynę. Stoi nad nią, nieprzytomną, zmasakrowaną i nieprzytomną i myśli -
          taka piękna, taka młoda, ilu rzeczy będzie sobie musiała odmówić, resztę życia
          spędzi patrząc sparalizowana , jak inni się cieszą życiem, O NIE, ja do tego nie
          mogę dopuścić.!!!!Po czym wraca za kółko i przejeżdża ją na amen.

          Nie rozumiem też do końca głupawych rechotów , że w sytuacji gdy ciąża jest
          absolutnie wykluczona należy się powstrzymać od seksu . Nie jestem katoliczką i
          po papieżu nie płakałam, antykocepcji używałam i nigdy mnie nie zawiodła ( 13
          lat gumek, bo po hormonach się źle czuję )ale obecnie ciąża jest wykluczona, mam
          dwoje dzieci i zbieram pieniądze na sterylizację, Nie uważam aby zorganizowanie
          jej było trudniejsze niż lewej bądż zagranicznej aborcji.

          Argument że mi się chce seksu mnie nie przekonuje, bo po pierwsze mi się chce
          jeżdzić oplem - czy więc ma gwizdnąć samochód sąsiada? a po drugie jestem
          człowiekiem, a nie zwierzęciem. Zdaję sobie sprawę że jest to stwierdzenie
          niepopularne, ponieważ nasilona bezmyslność jest dalej łączona z jakością doznań
          erotycznych.


          Argument o skrobiących się ciociach rozwalił mnie kompletnie, bo robi mi się
          słabo na myśl o ludziach, którzy oceniają czy coś jest dobre czy złe, po tym ile
          osób to robi, ze szczególnym uwzględnieniem własnej rodziny. Swego czasu
          czytałam super wywiad z synem mafioza, który twierdził, że nic złego nie robi,
          tylko zarabia i broni siebie i swoich interesów jak jego tatuś( ten "tatuś" mnie
          rozczulił). Ciekawe jest to również w kontekście popierających się w sieci
          pedofili - w końcu jest nas tylu , że ...itd. Moim zdaniem jest to argument
          kompromitujący.

          Kolejny głupi argument - zakaz aborcji odbiera prawo kobietom do decydowania o
          własnym ciele - totalna brednia, bo to jest zakaz aborcji, a nie antykoncepcji
          czy nakaz seksu. Nikt wam się nie zabrania zabezpieczać ani nie zmusza do seksu
          - no może wasi fantastyczni faceci, grożący, że jak w gumce to pójdą do innej.

          Czy więc jestem za zakazem aborcji? Powiem tak ,zamiast udawać że wszystko jest
          w porządku trzeba otwarcie powiedzieć że dla pewnej części kobiet panowanie nad
          swoim ciałem jest rzeczą trudną do osiągnięcia, ba, niemożliwą. Co więcej, część
          tych pań w ogóle problemu nie widzi, a nawet twierdzi że wyzwoliła się z niewoli
          kleru, patriarchatu i tak dalej, absolutnie nie widząc że popadła w nową -
          własnej d...
          Nie piszę tu o gwałtach i dzieciach chorych, choć myśl o wyskrobaniu ,
          zamordowaniu dziecka w piątym miesiącu ciąży bo wtedy są znane wyniki badań
          genetycznych, przyprawia mnie o mdłości. Byłam w analogicznej sytuacji i
          wolałam aby moje dziecko urodziło się i umarło w moich ramionach, niż było
          wydłubane i zostawione w matalowej miseczce aby sobie zdechło, bo inaczej tego
          się nie da nazwać. Przynajmniej mogłam mu wtedy dać miłość i być może -
          znieczulenie.

          Dlatego nie jestem za zakazem, ale jestem absolutnie przeciwna twierdzeniom, że
          wszystko jest w porządku i to po prostu wybór.

          A co do chwalenia się aborcją , to drogie dumne z rozsądku panie, przypominacie
          mi paru znajomych kumpli - są bardzo dumni że jeżdżą po alkoholu i jeszcze ich
          policja nie złapała ( bo oczywiście rozsądnie jeżdzą). Też z ulgą wysiadają z
          samochodu. Bynajmniej nie dlatego że nikogo nie zabili, bo to sie w ogóle w ich
          horyzoncie wydarzeń nie mieści. Mam nadzieję że się z nimi na drodze nie
          spotkacie. No i trzymiesięcznymi embrionami też już nie będziecie.

          I skończcie już z tym bełkotem, że może się to zdarzyć każdej z nas - gwałt tak,
          może, chore dziecko też, ale nie aborcja. To jest nadużycie i tyle. Widać macie
          niezłe poczucie winy, że wmawiacie wszystkim, że albo miały albo będą miały
          aborcję, a jeśli nie , to znaczy że są paszczakami z kółka różańcowego. Niedługo
          się okaże, że aborcja jest symbolem promiennej kobiecości, a nie zacofania
          umysłowego, biedy i zwykłej głupoty.
        • 17.11.06, 04:45
          Dziękuję Benku za zrozumienie.

          Samej nie chciało mi się wchodzić w szczegóły, a Ty trafiłeś w samo sedno - tak to kiedyś wyglądało.

          Spodobała mi się ta łamigłówka.
          Moim zdaniem nie ma najmniejszej różnicy pomiędzy poszczególnymi sytuacjami. Według ogłupionych
          przez kler - z całą pewnością trzeci obrazek różni się od pozostałych.
          Tylko co ja mogę na to poradzić?

          Pozdrawiam
          • 19.11.06, 02:36
            Dziękuję Benku za zrozumienie.

            Samej nie chciało mi się wchodzić w szczegóły, a Ty trafiłeś w samo sedno - tak to kiedyś wyglądało.

            Spodobała mi się ta łamigłówka.
            Moim zdaniem nie ma najmniejszej różnicy pomiędzy poszczególnymi sytuacjami. Według ogłupionych
            przez kler - z całą pewnością trzeci obrazek różni się od pozostałych.
            Tylko co ja mogę na to poradzić?

            Pozdrawiam

            ==
            Alez nie ma sprawy - zawsze do uslug Asiu.

            Zagadke widze podobnie. Moher oczywiscie na swoj sposob, a jeden powiedzial mi kiedys (wydusilem
            to z niego) ze laborant wylal do kibla czlowieka. :))))))))))

            Popatrz co ta czarna banda porobila z umyslami ludzi uczciwych, poczciwych i ufnych. No ale czy
            inaczej moglyby czarne pijawki doic ten nasz biedny narod do tego stopnia co teraz?
      • 16.11.06, 18:12
        Po trzech miesiącach się kapnęłaś? To chyba jednak królica...umysłowa
        • 16.11.06, 18:40
          Asiu, takze Grope1 zapiszemy na elektrowstrzasy.

          Sluchajcie no Gropa. Kobieta zwierza sie wam z intymnosci a wy na nia z
          pyskiem. A moze nie mogla wczesnej, bo kiedys tak bylo, ze lekarz nie chcial
          skrobac wczesniej niz pod koniec pierwszego trymestru bo, po prostu, wczesniej
          nic nie widzial, ciemna maso.
          Aborcja metoda prozniowa to stosunkowo niedawny wynalazek.

          No to jak, do w 10 tygodniu to jeszcze OK, ale w 12 to juz morderstwo?

          Ciekawe w ktorym tygodniu katecheta zamordowal twoj umysl(?)
          • 16.11.06, 23:28
            > No to jak, do w 10 tygodniu to jeszcze OK, ale w 12 to juz morderstwo?
            >
            > Ciekawe w ktorym tygodniu katecheta zamordowal twoj umysl(?)
            Jaśnie oświecona do tego stopnia że zabicie dziecka i w 9 miesiącu też nic
            złego nie widzi. Nie ma jak wygoda
          • 22.11.06, 18:40
            Nie w 10 tygodniu też nie ok. Jedyne ok jakie jestem w stanie przyjąć to
            postinor bo wtedy na pewno jest to 50 komórek i nic więcej. Nie chce mi się
            przepisywać podręcznika do biologii. I nie wiem, kto bardziej zasługuje na
            elektowstrząsy - osoba która nie widzi różnicy między komórką jajową zapłodnioną
            tuz przed chwilą a płodem z rączkami, nóżkami, bijącym sercem, czującym ból...
            A co do katechety, skarbie, ja z religii zrezygnowałam wbrew całej rodzinie gdy
            miałam 12 lat (czyli zanim jakikolwiek ksiadz mógł mnie pouczać o aborcji), a ty
            w tym wieku to pewnie jeszcze grzecznie na nią zasuwałaś.
            Nie jestem katoliczką, jestem wegetarianką, nie jestem też ateistką, bo jak ktos
            nie widzi że to zamiana jednej wiary na drugą, to juz mu nic nie pomoże, nie
            brałam ślubu kościelnego dla ładnej sukienki, nie chrzciłam dwójki moich dzieci,
            nie chodzę do kościoła od 20 lat, mam wyzsze wykształcenie, lubię seks, duzo i
            mocno, alkohol też - czy jesteś w stanie wytrzymać taką informację czy dalej
            będziesz twierdziła że jestem zaszytym moherem nienawidzącym wszelkich radości
            życia?
    • 16.11.06, 22:31
      niech ktos mi napisze źródło tych 57%, bo ja widziałam skrajnie przeciwne, więc
      stwierdzam, że wyniki procentowe zależą od tego kto je robi badz bardzo sie
      roznia w kazdej probie pytanych osob - wiec nie powinno sie ich zamieszczac w
      artykulach.
    • 17.11.06, 13:45
      Myślę, że zalegizowanie aborcji na życzenie to pierwszy stopień do piekła. (Dla
      pieniazy wyjaśniam, że jest to przenośnia, żeby nie być wyzwaną). Poza tym na
      życzenie to można mieć kawę ze śmietanką.
      Jak już wspomniałm mieszkam w kraju gdzie bez problemu można się wyskrobać. Za
      darmo!!! Co za raj! Po prostu idziesz, dajesz się wyskrobać, potem spotykasz
      się z psychologiem, żeby ci czasem nie przyszło na myśl, że zrobiłaś coś zle i
      nie chciała stanąć po drugiej stronie, tej ciemnej oczywiście.
      Tyle ,żę niedawno dostałam ulotkę z numerem konta i prośbą o wspomożenie
      dziecięcego oddziału onkologicznego.
      Pytam więc jak to jest. Skrobanki i psycholog za darmo, refundowana
      antykoncepcja, a na chore dzieci brak pieniędzy.
      Czy to jest normalne.
      Przy okazji tak chętnie podawanych statystyk dot. większego niż w Polsce
      przyrostu naturalnego we Francji. Te dzieci rodzą głównie mułzułmanki, a nie
      wyemancypowane Francuzki. Francja tonie. Za parę lat Europa będzie
      mułzułmańska. Ale o tym pisała już Oriana Fallaci.
      • 17.11.06, 13:59
        Kto rodzi dzieci w Szwecji?
        • 17.11.06, 15:07
          W Szwecji też jest sporo emigrantów. Proponuję sprawdzić statystyki jeśli
          takowe są w Szwecji.
          • 17.11.06, 21:50
            Mieszkam we Francji i widze bardzo duzo kobiet w ciazy na ulicach,codziennie co
            najmniej trzy.Wcale nie jest prawda ze tylko emigranci sie rozmnazaja,jest
            mnostwo Francuzek,czesto nawet po 40-stce,ktore maja po kilkoro dzieci.Nic
            dziwnego,panstwo stwarza im takie warunki ze pozazdroscic.
            Co do zalewu muzulmanskich emigrantow wyjatkowo sie z Toba zgadzam,tez patrze z
            obawa w przyszlosc,ale to temat na inna dyskusje.
      • 18.11.06, 10:23
        Sugeruje porównac ile kosztuje leczenei onkologiczne, a ile kosztuje aborcja.
        ciotka mojej znajomej, ktora umarla 1,5 roku temu na raka macicy walczyła z tą
        chorobą pzrez 15 lat. Przez ten czas ilość kredytów , pozyczek itp doszła
        mneij wiecej do takiej sumy , ze mogła swobodnei kupić sobie za to dom z
        ogrodem;/ A ponoć leczenei w Polsce jest bezpłatne. A teraz pomysl ile kosztuje
        np. aborcja farmakologiczna, która polega na połknieciu tabletki ? No pomysl i
        pomysl, jak to się ma cenowo np. do dializ;/
        ,--
        nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
        nie ma wybawców, którzy zbawią nas
        jest tylko układ wrogich sił
        • 18.11.06, 10:33
          A skoro Francja tak straszliwie tonie , to powiedz mi jakim cudem , co jakas
          kobieta z Francji sie wypowiada to ma po 3-4 dzieci i nei widzę u niej chusty
          na głowie , łacznie z obacna kandydatką na prezydenta Francji - 4 dzieciaki,
          biała, chrzescijanka.
          --
          nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
          nie ma wybawców, którzy zbawią nas
          jest tylko układ wrogich sił
          • 18.11.06, 11:55
            Dziekuje turzycy , troche nie udalo mi sie wstrzelic w zadna klasyfikacje ,ale
            tez ,doswiadczona opiniami forumowiczow , musze stwierdzic ,ze faktycznie
            ustawa i zakazem tego sie nie rozwiaze .Co mi zostalo z moich opinii? Aborcja w
            przypadku zagrozenia zycia, gwaltu , ciezkiego uszkodzenia plodu i jesli
            kobieta uzna ,ze w zadnym przypadku nie moze teraz urodzic i po rozmowie z
            psychologiem godzi sie na przerwanie ciazy.Tak ,jest jednak male "ale" ,
            wszystko to moze sie odbyc do 10 tygodnia ciazy .Zakladam ,ze w idealnej
            sytuacji w przyszlosci usprawni sie dzialanie sluzby zdrowia...Z mna jest jak w
            tej piosence "Pan widzi krzeslo , ja rozdarte drzewo", to taka analogia do
            mojego spojrzenia na embrion vel dziecko.
            • 18.11.06, 12:47
              Zapomnialam jeszcze o jednej kwestii.
              Jesli zgadzamy sie na przerywanie ciazy, to pojawia sie pytania: do kiedy i czy
              istnieja jakies granice.
              Ja przy aborcji "na zadanie" bylabym przy usuwaniu embrionow, nie plodow, ale 8
              tygodni to dosc krotki czas, tym bardziej ze poczatku ciazy sie zazwyczaj nie
              zauwaza. Moze 10 uwzgledniajac rozwoj systemu nerwowego bylby rowniez do
              zaakceptowania.
              Przy kwestiach zdrowotnych sprawa sie komplikuje. Nie mam odpowiedniej wiedzy
              medycznej, ale wydaje mi sie, ze tu sprawa jest na tyle skomplikowana i w kazdym
              wypadku moze byc skrajnie rozna, ze chyba nalezaloby zdac sie na widze lekarzy i
              zaakceptowac, ze lekarze beda podejmowac decyzje, czy np kobieta moze jeszcze 4
              miesiace ciazy i (przedwczesny) porod wytrzymac, czy nalezy dokonac terminacji
              dosc zaawansowanej 4-miesiecznej ciazy. Czy moze leczyc kobiete za wszelka cene,
              liczac sie jednak z tym, ze dziecko nie przetrzyma leczenia. Trudne to bardzo,
              ale zycie pisze scenariusze, ktorych nie wymysli zaden scenarzysta.



              A co do grupy wolnejamerykanki. Jest to oczywiscie absolutny margines, ale ze
              spotkalam kogos gloszacego takie poglady, to ja dopisalam. Niestety ta grupa
              jest dowodem, ze dwie sa tylko rzeczy nieskonczone: wszechswiat i ludzka glupota.
        • 18.11.06, 11:46
          poza tym, ZAWSZE pada ten argument o finansowaniu leczenia raka. jak byly glosy
          o dotowaniu pigulek anty, to tez przeciwnicy wycierali sobie rakiem twarz. tak
          jak narodowcy wycieraja sobie gęby bogiem, honorem i ojczyzna.
          bo: dotowanie na 1szym miejscu onkologii. ok. ale kogo najpierw ratowac: raki
          plucne spowodowane paleniem, czy np. raki neurologiczne niespowodowane z
          wlasnej winy? jak tu w ogole mozna oceniac?:D slynny kazimierz Kapera,
          przeciwnik aborcji i antykoncepcji chcial dotowania Viagry.
          albo taki drastyczny przyklad: na co dac kase: na leczenie wczesniakow z wadami
          wrodzonymi, czy dzieci, doroslych chorych na raka. jak to mozna wybrac. jakby
          mnie ktos pytal o zdanie, wprowadzilabym OBOWIAZKOWE badania prenatalne, i
          swobode aborcji w razie uszkodzen plodu/wad genetycznych... jak ktos nie chce
          legalnej aborcji, to niech mowi to wprost, a nie wyciera sobie twarz i buty
          chorymi na raka. nie zasluguja na takie traktowanie.
          bo rownie dobrze mozna by zakazac wspomagania schronisk, opieki nad
          zwierzetami, bo przeciez te pieniadze powinny pojsc na potrzebujacych ludzi, na
          glodne dzieci! zenada
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.