30.04.07, 12:22
ostatnio kupiłam sobie magnes na lodówkę. jest na nim zdjęcie hipopotama w
wodzie i podpis: "Mój Boże, jeśli nie mogę być szczupła, niech moi przyjaciele
będą grubi!"
noszę rozmiar XXL. ciężko mi było to zaakceptować. ale kiedy już prwie mi się
to udaje zawsze znajdzie się ktoś kto zburzy moje poczucie własnej wartości.
nie jestem gorsza bo jestem większa od innych. nie kryję się ze swoim
rozmiarem. nie noszę ubrań tylko i wyłącznie czarnych. kocham kolory, paski,
prążki, kwiaty. ludzie są różni. gdyby wszyscy byli w tym samym rozmiarze
świat byłby nudny. piękno jest pojęciem względnym, to jest ładne co się komu
podoba. jeśli ktoś myśli "grube= brzydkie" jest ograniczony.
Obserwuj wątek
    • ooptymistka Re: Kingsajz 30.04.07, 12:34
      Tez jestem grubą babą - szczęśliwą kobietą - spełnioną zawodowo i prywatnie.
      Przechodzacą chwile kryzysy w stylu "musze schudnąć" na szczęście te chwile
      mijają i znowu jestem szczęśliwą grubaską, uwielbiającą jeść i cieszyć się
      życiem, kochającą taniec i ważącą 96 kg. Jestem piękna taka jak jestem, ale
      musiałam do tego dojrzeć, pierwszy raz pomyslałam o sobie jestem obrzydliwym
      tłuściochem jak miałam 16 lat i ważyłam 53 kg (168 cm wzrostu), myślałam tak
      samo jak ważyłam 118 ( mój rekord ), więc uważam, że to siedzi w głowie, a nie
      w tkance tłuszczowej. Teraz waga ustabilizowała się i ważę sobie 93-96 kg
      zależnie od cyklu i pory roku ;-).
      Czy jestem grubasem ? Tak.
      Czy jestem piękna ? Tak
      Czy jestem szczęśliwa ? Bywam
      Chodzę ubrana na kolorowo.
      Też uważam, że z moją wagą mają problem inni ;-)
      Pozdrawiam wszystkie grubaski i grubasów

      --
      Niegrzeczne dziewczynki:
      "codziennie zostawiają sobie trochę czasu dla siebie i robią coś, co je bawi,
      jest dla nich ważne, albo po prostu sprawia im przyjemność"
      • schenker Re: Kingsajz 01.05.07, 13:11
        Mając 19 lat, ważyła 93 kilo przy wzroście niecałe 1, 60m. Wcale nie czułam się
        gruba i mało atrakcyjna. Czułam się prawdziwą kobieta, zupełnie inna niż tą
        która widziałam na zdjęciach. W ostatnie klasie liceum, poznałam Piotra. To
        była miłość do pierwszego wejrzenia. Wiedziałam, że musi być mój, za wszelką
        cenę. Zaprzyjaźniliśmy się. Potem straciłam rozum, podobnie jak cnotę na tylnim
        siedzeniu samochodu. Musiałam wyjechać. Wróciłam dopiero w październiku, chodź
        na dobra sprawę nie miałam do kogo wracać. Odszedł ode mnie, niewiadomo
        dlaczego, nie wiadomo do kogo. Spotkałam się z moim przyjacielem- bardzo schudł
        przez wakacje, dieta bezwęglowodoanowa, 30 minut dziennie jazda na rowerze,
        basen. Wyglądał nie do poznania. Skoro chłopak mógł, czemu ja też bym nie
        mogła? Dziś ważę 65 i jestem bardziej nieszczęśliwa, niż dwa lata temu.
        Codziennie chodzę na siłownie, biegam 60 minut na bieżni, chodzę na ćwiczenia
        typu fitness, i za każdym razem gdy zjem chodź malutki kawałek mam wyrzuty
        sumienia. Mimo, iż noszę ubrania numer 38 czasami 40, to widzę siebie jako
        obtłuszczoną kobietę. Ta grubość tkwi w naszej głowie, w naszym wyobrażeniu o
        sobie. Nadal czasami mam wrażenie, że ktoś coś powie na temat mojej masę,
        wydaję mi się że ktoś wydaję z siebie odgłos świni na mój widok. Teraz mogłabym
        mieć każdego mężczyznę, ale boje się z bliskości. Boję się że zostawi mnie dla
        chudszej kobiety. Dlatego to ja pierwsza kończę znajomości, nie chce czuć się
        kobietą odrzuconą. Parę miesięcy poznałam Pawła. Zakochałam się. Moje obawy są
        teraz jeszcze większe, gdyż Paweł należy do tego grona mężczyzn, którzy są
        marzeniem każdej kobiety. Wysoki, nieziemsko przystojny, student prawa,
        namiętny i uczuciowy. Podobno wyglądam teraz jak mała laleczka, jednakże w
        odbiciu w lustrze, widzę wielkiego potwora. Potwora, który zje cały pojemnik
        lodów, pół bochenka chleba, zaaplikuje sobie tabletki na przeczyszczenie bądź
        herbatki. Potwora, który mimo barku akceptacji ze strony rodziców i koleżanek i
        kolegów będzie się czul dobrze w swoim ciele.
    • ewaizabela Kingsajz 30.04.07, 13:03
      Wydaje mi sie, ze to jest kolejna fobia w Polsce - obok wielu innych
      nietolerancji, dyskryminuje sie osoby troche grubsze. Specjalnie pisze troche,
      bo tak naprawde trudno spotkac w Polsce prawdziwych grubasow, ktorym otylosc
      przeszkadza w zyciu (a wtedy otylosc jest rzeczywiscie problemem). W Anglii, w
      Niemczech, w Hiszpanii jest mnostwo dziewczyn majacych obfite ksztalty i
      wygladajacych sexy w kolorowych, kobiecych ubraniach. Maja chlopakow, chodza z
      nimi za reke na ulicach, caluja sie, tancza na dyskotekach. Wielokrotnie
      obserwuje mezczyzn ogladajacych sie za nimi. Obfite ksztalty sa piekne i ok
      dopoki nie szkodza zdrowiu. Zmiana polskiej mentalnosci w tym wzgledzie jest
      konieczna (tak jak zmiana polskiej mentalnosci wobec innych naszych fobii), i
      swietnie, ze sa ludzie, ktorzy probuja tego dokonac.
        • g_burgiel Re: Kingsajz 30.04.07, 18:55
          jamiałam zawsze odwrotny problem, nie wiem ile razy słyszałam:aleś ty chuda!
          byłam chuda, nadal jestem w normie ( 60 kg w porywach przy 175).czy było mi
          przykro?czasem tak, ale bardziej przykro mi byłoo,ze słyszałam to od osób, do
          których ja nie zwracałam się: o boże, ale ty jesteś tłusta! trudno mi
          uwierzyć,ze w dzisiejszych czasach można czuć się dobrze w rozmiarze xl.i tutaj
          proszę o wyrozumiałość bo zaraz odezwą się oburzone głosy- absolutnie nie jestem
          za promowaniem anoreksji czy porównywaniem się z photoshopowanymi modelkami. w
          sklepach ubrania szyje się dla dziewczyn szczupłych, szczupła sylwetka jest
          symbolem zdrowia itd. dziewczyny, jeśli jeteście szcześliwe i zadowolone z
          siebie to pozazdrościć, ale jakoś nie do końca jestem w stanie w to
          uwierzyć.pozdrawiam
          • kiddy Re: Kingsajz 01.05.07, 15:07
            Burgiel, a ja się zastanawiam, czy chude dziewczyny są naprawde szczęśliwe i
            wyglądają zdrowo? Bo mają wiele braków i niestety nie jest tak, że wszystko
            dobrze na nich leży. Mam taką bardzo, bardzo szczupłą koleżankę. Z masą
            kompleksów.
            Co gorsza, ubrania w sklepach szyte są nie na szczupłe kobiety ale na
            męskopodobne istoty z szerokimi ramionami i bez bioder. Za Chiny nie kupię
            sobie koszuli, bo w ramionach mi odstaje, a w biodrach się nie dopinam. Mam 1
            koszulę, cudem znalezioną, za wściekłe pieniądze. To samo spodnie - nie lubie
            biodrówek, a jest ich w sklepach pełno. Tyle, że mają dłuuuugie nogawki. Inne
            spodnie - to samo plus szerokie w udach. A ja mam proporcjonalną, kobiecą
            figurę. Znajome czarne Brytyjki w naszych sklepach nic sobie nie kupiły, ze
            względu na pełne pośladki i superkobiece figury. Dla kogo te ubrania? Dla 12-
            latek, jeszcze bez piersi i bioder?
            Dlaczego rozmiary powyżej 38 nie sa inaczej krojone? Przecież taka
            bluzeczka "powiększona" do 40 czy 42 nie trzyma proporcji.

            Co do pań w rozmiarach XXXXXXL. Dla mnie moga ważyć ile chcą. Ale nikt mi nie
            wmówi, że to jest obojętne dla ich zdrowia. Skąd to wpadanie ze skrajności w
            skrajność? Albo gruba albo chuda? Nie o to chodzi. Można mieć 5, no 10 kilko za
            dużo. Ale 20, 30 czy 50 to jednak duża szkoda dla zdrowia.
            • g_burgiel Re: Kingsajz 01.05.07, 21:17
              hmm, przede wszystkim mój nick to g_burgiel..samo burgiel brzmi trochę ostro,
              prawda? :-) ja mam dokładnie ten sam problem co ty, mam duży biust więc zakup
              koszuli czy sukienki to nie lada wyczyn.czy ja napisałam ,że wszystkie szczupłe
              dziewczyny są szcześliwe? nie.nie rozumiem takiej atakującej postawy. chciałam
              przedstawić wyważony osąd ale jak widzę na forach licza się emocje a nie zdrowy
              rozsądek.
              • esteczka Re: Kingsajz 07.05.07, 01:37
                chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem albo kopleksy skoro odczytujesz
                tę odpowiedz jako 'atak' LOL!
                jej post jest bardzo wyważony i traktuje Twój jako odskocznię do poruszenia
                innego problemu.
                jak Ci skacze ciśnienie przy czytaniu odpowiedzi to zanim napiszesz swoją ochłoń ;)
            • szprotkaxyz Re: Kingsajz 03.05.07, 11:51
              Dziekuje za ten artykul.
              Odkad pamietam jestem gruba. Dopiero teraz jednak zaczynam akceptowac siebie
              taka,jaka jestem i o dziwo nie przybieram na wadze. Poprostu przestaje o niej
              obsesyjnie myslec: koniec z maskowaniem biustu i pupy!
              Zawdzieczam to jednak chyba pobytowi zagranica(Irlandia),gdzie na kazdym kroku
              mozna spotkac duze dziewczyny, ktore nie wstydza sie siebie, gdzie wrecz
              niedopuszczalne byloby wytykanie palcami osoby tylko dlatego,ze jest wieksza.
              Trzeba zmienic mentalnosc i przestac dawac przyzwolenie na bezkarne obrazanie
              innych! Grubszy nie znaczy gorszy!
            • bctw Re: Kingsajz 03.05.07, 16:35
              Zgadzam sie... pare kilogramow - nie am sprawy, ale parenascie i wyzej to w
              wiekszosci przypadkow jednak zagrozenie dla zdrowia i o ile mozna lepiej jadnak
              utrzymac prawidlowa wage. (Oczywiscie to nie usprawiedliwia dyskryminacji
              takich osob i obrzydliwych komentarzy, z tym jak najabrdziej trzeba walczyc.)
    • mcmagda1 Mam 175 cm wzrostu i 78 kg i wiem co to jest być 30.04.07, 21:07
      Mam 175 cm wzrostu i 78 kg i wiem co to jest być grubą. To nie prawda że można
      być szczęsliwym w Polsce i być otyłym, po prostu być ciut mniej atrakcyjnym
      fizycznie od reszty lub tylko troszeczkę innym. Wyjechałam do Londynu i
      zaczęłam normalnie żyć tu jest większa tolerancja i akceptacja tego zjawiska.
      Polska mentalność straszy w Europie !!!!!!!!!!!!!!!
    • rosi26 choroba? 30.04.07, 21:33
      musze przyznac ze ten artkul chyba mize byc jakims przelamaniem tabu na temat
      grubych osob. I choc sama nie rozumiem dlaczego im sie nigdy nie udaje schudnac
      to raczej jest mi ich zal. Jak ja wazylam 62 kilo (wzrost 168) to ojciec
      powiedzial mi ze chyba powinnam schudnac... i schudlam do 56. Czyli do mojej
      poprzedniej wagi. I czuje sie o wiele lepiej.
      Mieszkam w USA wiec jest tu duzo grubych ludzi. JEdnak w wiekszosci ta grubisc
      jest inna niz w europie. Jest tak gruba ze az smierdza jak sie troche
      popruszaja... no i figura wyglada inaczej np ostatnio widzialam kobiete ktorej
      brzuch zwisal do kolan!!!! bleeh
      w sumie to fajnie ze te kobiety sie akceptuja... ale zy to nie jest takie
      akceptowanie sie jak Anonim. Alkoholik akceptuje ze do konca zycia bedzie
      alkoholikiem?
      NIe ukrywajy, bycie grubym to CHOROBA i nie mowie tu o konietach ktore waza 80
      alw o trakich co sa naprwde grube... przeciez sport nie wchodzi w gre.. a jakby
      pracodawca mial d wyboru szczupla i gruba osobe to wybralby szczupla (jesli
      mialyby takie same kwalifikacje).
      a wiec musze przyznac ze komus moze podobac sie pewna grubosc, ale exrrema
      (powyzej 100) to jest naprawde troche dewiacyjne...
      • owca.be Re: choroba? 30.04.07, 21:54
        rosi, a Ty jak się poruszasz i spocisz, to nie śmierdzisz?
        Ja nie wiem, co to za durne przekonanie, że jak ktoś jest gruby, to od razu musi
        śmierdzieć.
        Tak się jakoś składa, że jestem gruba i jakoś nigdy nie zdarzyło mi się
        śmierdzieć, bo się po prostu MYJĘ!
        • llukiz Re: choroba? 06.05.07, 19:19
          Z tym byciem grubym i akceptowaniem siebie to takie samo pieprzenie jak z tym że
          nie liczy się rozmiar penisa tylko technika. Wiadomo, dla jednych się nie liczy
          dla innych się liczy.
          A jakoś tak dziwnie się składa że żeby być szczupłym i umięśniony to się trzeba
          ruszać, a żeby być grubym to wystarczy siedzieć i jeść. A te wszystkie panie co
          się akceptują to ciekawe czy chciały by mieć męża grubego z impotencją czy
          szczupłego z kaloryferem na brzuchu. Nie ma co się oszukiwać. Ładnym się jest
          głównie dla innych, a pośrednio też dla siebie. A to że niektórym się podobają
          grube to nic nowego. Statystycznie większość woli szczupłych, więc będąc grubym
          zawęża się liczbę potencjalnych towarzyszy życia.
          --
          korwin-mikke.blog.onet.pl/
          • jo_asz Re: choroba? 06.05.07, 21:10
            A żyjemy tylko i wyłącznie po to żeby mieć jak najwięcej potęcjalnych
            towarzyszy życie, i jest nam zupełnie wszystko jedno, że traktują nas jak
            kawełek mięsa duży i pulchny lub mały i kościsty. Taaaa.
        • fryderyk2007 Re: choroba? 06.05.07, 22:57
          Troche niefortunnie ta pani to ujela, ale ogolnie zgadzam sie z tym, ze w
          Ameryce otylosc to POTWORNY problem. Panie na zdjeciach to Claudie Schiffer w
          porownaniu z tym co sie tu widuje - ludzie ktorym rzeczywiscie brzuchy zwisaja
          do kolan i ktorzy nie potrafia sie juz samodzielnie poruszac. To, niestety, jest
          juz powazna choroba i ogromne zagrozenie nie tylko zdrowia ale i zycia. W
          miescie gdzie mieszkam niedawno 8-letni otyly chlopiec zmarl na zawal serca
          spowodowany wlasnie jego otyloscia. Na Zachodzie napradwe trzeba dzialac i to
          szybko, bo to jest bardzo grozna epidemia. Ale uroczych pan na zdjeciach i w
          ogole kobiet ktore uznaje sie w Polsce za 'otyle' nie mozna nawet porownywac do
          tego co widuje sie w Ameryce.
      • ciocia_ala Re: choroba? 06.05.07, 20:35
        W sprawie osob otylych w usa. Tez tu mieszkam. I to nie jest taka otylosc jak w
        Polsce. Nie pare kilo czy parenascie. Czy nawet dziescia. To jest otylosc
        ogromna!! Tutaj dziewczyny bardzo otyle nie maja jednak problemu z
        zakaceprotoawniem siebie. Ja jestem powiedzmy przecietnych rozmiarow, ani
        chuda, ani gruba. Ale tak obcislych bluzek jak te panny nigdy bym nie zalozyla.
        Bluzeczki wcisniete w kazda falede, a spodnie za przeposzenie w rowek wchodza.
        Cos okropnego. Wszyskie sa zawsze wymalowane i na bank maja zrobione tipsy.

        W polsce ten problem ma zupelnie inne wymiary i nie ma co sie porownywac do
        ludzi ze stanow.

        Zgadzam sie z tym, ze nadmierna otylosc (nie puszystosc czy pelne ksztalty) to
        choroba. I to trudna i bardzo trudna do leczenia. Zadne diety cud nie pomoga.
        Dobra pomoc dietetyka,ruch, samozaparcie i jezeli konieczne pomoc psychologa sa
        potrzebne. I nie mam na mysli dziewczyn, ktore z szalem w oczach musza zrzucic
        kolejny kilogram, bo nie waza 50 kilo, ale 51.

        Dla mnie jest wazne, zeby wszyscy dbali o siebie - lacznie z prysznicem. I to
        nie wazne, chudzi czy grubi.

        A, jeszcze jedno. "W American Next Top Model" braly udzial dziewczyny
        tzw. "Plus size", ale mysle, ze byl to rozmiar nie wiekszy niz 42. Reszta
        natomiast to przerazliwe chudzielce.
    • darciatko Kingsajz 01.05.07, 11:11
      Dwaj starzy przyjaciele spotykają się po długim czasie.
      - Co słychać? - pyta pierwszy.
      - A, nic dobrego - odpowiada drugi - Cierpię na moczenie nocne i nie wiem, co z
      tym zrobić.
      - Wiesz co, tu niedaleko mieszka dobry psychoterapeuta. Spróbuj, może on
      znajdzie sposób.
      Przyjaciele spotykają się po kilku miesiącach.
      - No i co, byłeś u tego psychoterapeuty?
      - Byłem i jestem Ci bardzo wdzięczny.
      - Już się nie moczysz?
      - Moczę, ale teraz jestem z tego dumny!

      --
      Nikt niczego nie czyta. Jeżeli ktoś coś przeczyta, to nie zrozumie.
      Jeżeli już ktoś coś przeczyta i zrozumie, to i tak nie zapamięta.
      Stanisław Lem
    • unbreakable Re: Kingsajz 01.05.07, 12:26
      byłam gruba
      teraz mam zaokrąglone kształty
      okrągłe biodra, tłuszczyk na brzuchu, okrągłe pośladki i duży biust...

      mimo, że moje BMI jest dokładnie w środku normy...

      ale ja kocham swoje okragłe kształty i wcale nie chcę być wieszakiem...

      pokochałam siebie i swoje ciało i staram się być dla niego dobra...
      masaże, balsamy, pilingi...
      nie ważne jaki rozmiar
      ważne, żeby czuć się pięknie...
      • wj_2000 Re: Kingsajz 06.05.07, 17:41
        unbreakable napisała:
        > teraz mam zaokrąglone kształty
        > okrągłe biodra, tłuszczyk na brzuchu, okrągłe pośladki i duży biust...
        >
        > mimo, że moje BMI jest dokładnie w środku normy...
        > pokochałam siebie i swoje ciało i staram się być dla niego dobra...

        Jak jesteś w środku przedziału BMI, to po co innym zawracasz głowę??
        Na czym polega Twoja mądrość z akceptacją takiego stanu stanu rzeczy?
        To tak jak bym ja napisał: Dzień coraz dłuższy, pogoda coraz lepsza, a ja MIMO
        to, jednak się cieszę!
        Określenie "gruby", powód do zmartwień jest wtedy, gdy poza przedział się
        wykracza i to dość wyraźnie! Zdecydowanie trzeba działać we własnym interesie
        gdzieś tak od BMI=28. Przekraczanie 30 i radość z "zaakceptowania siebie takim
        jakim sie jest" to igranie z ogniem. To jak bycie dumnym z nocnego moczenia, o
        czym dowcipnie pisano w jednym z postów powyżej.

        --
        Jak ja nie lubię mieć stale racji!
        • unbreakable Re: Kingsajz 19.05.07, 09:19
          bo mozna miec BMI w srodku przedzialu normalnosci i tluszcz, ktory wazy mniej
          niz miesnie...
          bo mozna miec bulimie za soba i cieszyc sie z tego, ze w koncu potrafie sie
          zaakceptowac nie bedac wieszakiem...
          bo mozna nadal miec w glowie ED, ale starac sie nie zniszczyc samej siebie

          doszlo?
          • millenium_0000 Re: Kingsajz 20.05.07, 01:25
            a ja według BMI mam 10 kilo nadwagi i według niektórych jestem wstrętnym
            kaszalotem i wielorybem, któremu wylewa się wszystko. Owszem, co nieco mi się
            wylewa, i jak dziewczynom z artykułu wali mnie to :)))) bo tak na prawdę jestem
            piękną , wysoką, postawną kobietą, która tu i owdzie ma za dużo, no i co z
            tego. z taką samą przyjemnością uprawiam sport, ruszam się na maksa, nie
            dlatego że sie dochudzam, ale dlatego, że lubię :)))ubieram 10 cm szpilki i
            sukienki rozmiar 44 i tak sie faceci za mną oglądają. kocham swoje ciało i
            dbam o nie jak tylko mogę i mnie stać. szczerze mówiąc nie znam kobiet, które
            by były idealne po 30 roku życia, jedna ma za mały biust, druga jest za niska,
            trzecia jest za gruba... przecież to jest właśnie piękne, że jesteśmy
            różni.ważne, że jesteśmy kochane i akceptowane , to tak na prawdę daje
            najwięcej.
            mam artystyczny zawód i podczas studiów pamietam, że największym powodzeniem
            cieszyły się modelki nieidealne, charakterystyczne, które miały to "coś" a
            niekoniecznie wymiary modelki..
            ale najbardziej w wysokich obcasach to mnie wkurzyło to, że owszem zdjęcia
            dziewczyn w artykule były piękne i sama takie chciałabym mieć, ale na codzień
            to modelki zatrudniają rozmiarach minimalnych ( przepraszam wszystkie dzewczyny
            xs ), ale może pod tym względem proszę też trochę demokracji. łatwo sobie
            zapchać sumienie jedną sesją pięknych grubszych kobiet na rok, może po prostu
            ci, którzy robią ramówkę sprubują się dostosować do rzeczywistyczch realiów,
            gdzie kobiety mają zarówno 36 jak i 44 i więcej.
    • gosiasms Re: Kingsajz 01.05.07, 16:07
      Ale tu też chodzi o zdrowie, a nie tylko o wyglad. Proszę bardzo niech każdy
      akceptuje grubasów jeśli chodzi o nieco inny co nie znaczy gorszy, brzydszy itp
      wygląd. Tylko, że ważąc 80-100 kg przychodzą inne problemy serce, problem z
      ciążą i inne zwiazane z otłuszczeniem narządów. Tak wiec nie przesadzajmy z tą
      samooakceptacją.
      • tomoe Re: Kingsajz 06.05.07, 18:17
        wiesz, mój dziadek był szczupły a umarł na serce. Babcia jest otyła i żyje już
        80 lat. więc nie przesadzajmy z tymi problemami zdrowotnymi... wszystko zalezy
        od organizmu.
        • bmatt Re: Kingsajz 06.05.07, 18:50
          Argument zupelnie od czapy, z gatunku tych:
          "Wujek Zenek zawsze wraca samochodem do domu po cwiarteczce i nic sie jeszcze
          nikomu nie stalo, a szwagier Heniek trzezwy byl a w poslizg wpadl, wiec nie
          przesadzajmy z tym jezdzeniem na trzezwo"...

          Pzdr.
          • stachenka Re: Kingsajz 09.05.07, 23:26
            Od czapy, to jest ten tekst:
            "Tylko, że ważąc 80-100 kg przychodzą inne problemy serce, problem z
            ciążą i inne zwiazane z otłuszczeniem narządów. Tak wiec nie przesadzajmy z tą
            samooakceptacją."

            Waga 80kg przy wzroście np. 179cm jest najzupełniej w normie. To nawet nie jest
            nadwaga. Dlatego nie ma sensu uogólniać, że jak ktoś waży 80 czy 100kg to ma się
            szykować do grobu, bo za tydzień bedzie miał zawał.

            --
            stachenka

            dubito ergo cogito
      • tehanu Re: Kingsajz 13.05.07, 14:50
        Z tym zdrowiem też bywa różnie. Mam 40-tkę, wedle tabelek coś koło 20 kg
        nadwagi, "młodzieżowe ciśnienie", doskonałe wyniki badań. Dojeżdżam do pracy i
        gdzie tam jeszcze muszę na rowerze, pływam, tańczę. Wchodzę w te same ubrania
        co 15 lat temu. Kiedy ostatnio powiedziałam lekarce rodzinnej, która na
        ścianach ma serię dyplomów i certyfikatów z kursów "leczenia otyłości", że
        chciałabym schudnąć usłyszałam "Bardzo pani zależy? Bo wszystko jest w
        najlepszym porządku". Mimo to paru sugestii dietetycznych mi udzieliła, stosuję
        i zobaczymy co z tego wyniknie.Nie dajmy się zwariować.
    • triss_merigold6 Re: Kingsajz 01.05.07, 16:10
      Gruby to gruby, jednym się podoba innym nie. Dla mnie otyli mężczyzźni
      niezależnie od wszystkich zalet jakie posiadają są kompletnie nieatrakcyjni
      fizycznie i aseksualni ale jest sporo kobiet lubiących takie miśki.
      • sir.vimes To prawda 01.05.07, 16:30
        Np. moja mama tuczy mi męża bo przypomina jej ukrzyżowania El Greca. Mi się
        podobają chudzi, ale jakby własny przytył - tez by mi sie podobał.

        Co do pań z artykułu - na zdjęciach wyglądają super, doskonale po prostu ale ja
        odrobinę bałabym się o zdrowie przy wadze około 100kg. Nie tylko wygląd się
        liczy w końcu.
    • rosi26 nie rozumiem 01.05.07, 16:35
      jak mozecie mowic ze te kobiety wygladaja pieknie na tych zdjeciach?? wcale nie
      wygladaja.. maja ohydne ubrania; staraja sie byc sexowne, ale nie za bardzo im
      to wychodzi...
      ktos tu powiedzial ze np. w Niemczech jest duzo grubych kobiet i mezczyzni sie
      za nimi ogladaja.. nie wydaje mi sie ze tak jest szczegolnie wsrod mlodych
      ludzi.. generalnie jesli sie nie jest szczuplym szanse na znalezienie fanego
      chlopaka spadaja nieiliosiernie... zreszta umowmy sie zawsze mozna znalezc
      KOGOSTAM, ale czy o to chodzi?
      wole byc w sytuacji gdzie ja wybieram, a nie gdzie co 100 (tysieczny?) facet
      moze unza ze jestem sexy..
      zreszta zauwazcie ze tu tylko grube osoby pisza ze te zdjecia sa sexy... gdzie
      ci wszyscy wielbiciele grubasow?
      • sir.vimes Re: nie rozumiem 01.05.07, 17:27
        Ja nie jestem gruba a podobają mi się te laski. Zresztą, bycie atrakcyjnym ma
        niewiele wspólnego z tuszą. Gruba czy chuda szara mysz w kiepskich ciuchach
        będzie nieatrakcyjna i nie dieta często jest potrzebna tylko nowa szafa ,
        fryzjer i trochę radości.
      • tinga1 Rosi- dlaczego to tak Ciebie boli? 02.05.07, 12:37
        tzn. to, że dla kogoś te babki wyglądają sexy? O gustach itp.. A zresztą, gdyby
        jedynie od wyglądu zależało powodzenie w życiu to Edith Piaf (niska i brzydka),
        Marylin Monroe (za gruba wg aktualnych norm) czy Maria Callas (gruba z wielkim
        nosem) nic by w życiu nie osiągnęły.
        Nie znasz szczupłych piękności, które wiodą psie życie i ciągle narzekają?
        Bo jest jedna ogólna reguła dotycząca powodzenia - całkowity brak reguł.
        Pozdrawiam
          • tinga1 odwrotnie - jak schudła (40kg w 4 miesiące) 03.05.07, 12:33
            dla Onassisa to jej koncerty zaczęły się kończyć skandalami, bo nie wyciągała
            górnych partii i gubiła oddech, wtedy zresztą przestała być już śpiewaczką a
            została bardziej "celebrity" - niestety na nic to, bo Aristo rzucił ją dla wdowy
            po JFK a ona zaszyła się w swojej pięknej willi i od tego czas dała tylko jeden
            koncert..
            Pozdrawiam
            • tinga1 Może jeszcze podrzucę parę nazwisk osób, 03.05.07, 12:41
              powiedzmy o "kontrowersyjnej" urodzie, którym jednak się w życiu powiodło:
              Kathrine Hepburn (koścista i brzydka), Barbra Streisand (brzydka z wielkim
              nosem),Meryl Streep (to samo), Oprah Winfrey (gruba baba), Rosie O'Donnel (to
              samo), Margaret Thatcher (jaka jest, każdy widzi...), że o Jennifer Hudson
              laureatce ostatnich oscarów nie wspomnę (nie wiem, czy pamiętacie ale wywalono
              ją z "American Idol" nie za brak umiejętności wokalnych a za brak "wyglądu
              scenicznego") - w "Dreamgirls" kradnie film ślicznej Beyonce...
              Pozdrawiam
              • j-adore Re: Może jeszcze podrzucę parę nazwisk osób, 03.05.07, 16:20
                > Kathrine Hepburn (koścista i brzydka)

                Ja nigdy nie rozumiałam jak można uważać ją za brzydką.:)

                > laureatce ostatnich oscarów nie wspomnę (nie wiem, czy pamiętacie ale wywalono
                > ją z "American Idol" nie za brak umiejętności wokalnych a za brak "wyglądu
                > scenicznego") - w "Dreamgirls" kradnie film ślicznej Beyonce

                Hollywodzka bajeczka, ot co.:) W życiu to Beyonce - ktora słusznie jest uznawana
                za kobietę o pełnych kształtach, a co dopiero powiedzieć o Hudson - jest
                gwiazdą, a Hudson chwilową sensacja.

                Pozostałe panie osiągnęły sukces dzięki talentowi czy byciu charakterystyczna i
                w ich przypadku ładność nie ma nic do rzeczy. A co ma z nimi wspólnego Margaret
                Thatcher nie wiem.
                • tinga1 Kathrine nie Audrey ! 07.05.07, 14:12
                  a w ten sposób ("koścista i brzydka") mówiła o niej prasa amerykańska, ale jak
                  widać ani Howardowi Hugesowi ani Spencerowi Tracy to nie przeszkadzało (od tego
                  drugiego była wyższa o 30 cm ;-)
      • sylvie81 Re: nie rozumiem 03.05.07, 22:19
        Ja do grubasów raczej nie należę z moją wagą 64 przy wzroście 170 cm, ale
        uważam, że te zdjęcia są świetne, więc Twoja teoria jest całkowicie nieprawdziwa :)
        • rosi26 Re: powtórka z polskiego by sie przydała 07.05.07, 09:48
          sorry, ale moglbys raczej skupic sie na merytorycznych uwagach a nie na
          czepianiu sie o bledy... i apropos mam troche ciekawsze rzeczy do robienia niz
          powtarzanie polskiego, zreszta nie wiem czy wiesz literowki na blogach i forach
          to norma, bo TO NIE JEST MATURA!!!
      • paola_23 Re: nie rozumiem 07.05.07, 10:16
        Wiesz mogę Ci jedynie napisać, że się mylisz! Ja nie jestem ani piękna ani
        brzydka, ani gruba ani chuda... czasami sama sobie się nie podobam i mam dość
        swojego ciała. Dlaczego?! bo przy wadze 68kg i wzroście 1,70m, nosząc rozmiar
        38-40 znajdą się tacy co ponabijają się z mojego wyglądu czy dużego biustu. A
        wcale gruba nie jestem. To co ten świat zwariował?! Wielbi się teraz
        anorektyczki?! Nie wiem ale czasami odechciewa mi się wszystkiego...
        Jednak wierz mi, że udało mi się w tym wszystkim już dawno odszukać drugą
        połówkę z którą przeżyłam już prawie 8 lat! Mimo tego, że ideałem kobiecości nie
        jestem nadal interesują się mną faceci. Mi natomiast wystarczy ten jeden jedyny.
        To czy ktoś się komuś podoba to kwestia gustu. Dla jednych jesteśmy atrakcyjni a
        dla drugich nie. Znam takie dziewczyny, które są naprawdę idealne wymiarowo,
        ludzie je rozchwytują i adorują, jednakże mimo wszystko są one bardzo samotne i
        nieszczęśliwe...
        Ja wolę być brzydka ale szczęśliwa!
      • kropkacom Re: ps. 01.05.07, 18:20
        Rosi, napisze Ci coś z życia wzięte. Moja siostrunia(ma tu i ówdzie za dużo
        tłuszczyku) ma trzy koleżanki. Dziewczyny są zgrabne i naprawdę ładne. Ale tylko
        moja siostra znalazła chłopaka. Tamte powoli popadają w depresje. Trzydzieści
        lat na karku i chciało by sie już stworzyć związek i za chwile dzieci mieć. A tu
        nic. Tak więc i takie sytuacje się zdarzają. Zgrabna sylwetka nie gwarantuje ani
        tego że znajdziesz swoja druga połówkę ani tego że będziesz szczęśliwa.
        • rosi26 Re: ps. 02.05.07, 02:41
          no widzisz ona ma "tu i ówdzie za dużo tłuszczyku", a JA MOWIE CALY CZAS O
          LUDZIACH NIE TROCHE GRUBYCH ALE OBRZYDLIWIE GRUBYCH, nie wydaje mi sie ze Twoja
          siostra jest chodzacym hipototamem, ktoremu jest rudno wspiac sie po
          schodach...
          • kropkacom Re: ps. 02.05.07, 08:53
            > siostra jest chodzacym hipototamem, ktoremu jest rudno wspiac sie po
            > schodach...

            Rosi, ludziom grubym też należy się szacunek. Daruj sobie te hipopotamy.(Aż
            dziwne że to trzeba niektórym przypominać)
              • rosi26 Re: ps. 07.05.07, 09:55
                haha wiesz to nawet juz mega smieszny argument, jak chca byc grubi to niech beda
                ale nikt mi nie wmowi ze kobieta wazaca ponad 100 kilo jest sexy... choc pewnie
                ktos 5% mezczyzn tak uwaza, ale wiesz pewna grupa facetow lubi tez uprawaiac sex
                z np. babkami 40 lat starszymi a jeszcze inni lubia fetysz etc.
                • mistrz_ip Re: ps. 07.05.07, 15:25
                  dziewczyno daruj sobie jestes po prostu zalosna i Twoje wypowiedzi swiadcza Tylko o Twojej klasie(lub jej braku),badz se nawet miss swiata inteligencji Ci to na pewno nie doda
                  --
                  per aspera ad astma
                  • rosi26 Re: ps. 07.05.07, 20:58
                    hahaha, "se" ???? i to jest inteligentna wypowiedz? zreszta wiesz to wolny kraj
                    i moga mi sie nie podobac grubi ludzie i nie ma to nic wspolnego z moja
                    inteligencja... z reszta to ostanio kupilam sobie magnez na lodowke: "jak sie
                    wam nie podoba ze jestem gooopia to wasz problem a nie moj!!!! zaakceptowalam
                    sie jaka jestem i jestem z tego dumna"
                    hahahahaha
            • wj_2000 Hipopotam to pieszczota 06.05.07, 17:53
              kropkacom napisała:
              > Rosi, ludziom grubym też należy się szacunek. Daruj sobie te hipopotamy.

              Obserwuję w otoczeniu troje ludzi otyłych. Zachowują się gorzej od
              zdegenerowanych alkoholików. Jakby na złość mamie odmrozić sobie chcieli uszy,
              gustują w boczkach, karkówkach, tłustych sosach etc. i żrą to bez opamietania.
              Skoro upadłego alkoholika nazywa sie "menelem" to określenie chorobliwie
              otyłego "hipopotamem" jest właściwie pieszczotą.
              --
              Jak ja nie lubię mieć stale racji!
    • madness_psycho Grube wcale nie= dobre! 01.05.07, 19:58
      Na początku chcę zaznaczyć, że naprawdę nic nie mam do "grubasków", czyli osób z
      lekką nadwagą. Uważam ich za takich samych jak inni, czasem sympatycznych,
      czasem wrednych, a czasem przemiłych. To samo tyczy się ich wyglądu.
      Tylko że nie chodzi mi o wygląd. Moim osobistym zdaniem osoby o nadwadze rzędu
      30 kg w górę, to już są po prostu chodząca miażdżyca i zawał serca. Nie
      zrozumcie mnie źle, nie oceniam ich wyglądu ani charakteru. Jest to po prostu
      niezdrowe!
      Spróbujcie pomyśleć o lekarzach ratownikach, którzy musza znosić takie 130
      kilogramowe ciałko z któregoś piętra, bo otłuszczone serduszko nie wytrzymało,
      zawężone żyły odmówiły posłuszeństwa, albo stawy nie znosły dłużej takiego cieżaru.
      I wcale nie myślę, ze powinno się wyglądać, jak ja <jak preparat kostny na
      lekcję biologii...>. Chuderlawe też nie jest takie dobre.
      Poza tym argument, że jedzenie pozwala grubaskom odreagować stres jest
      idiotyczny i szkodliwy.
      Mogę wam podać mój sposób na odreagowania stresu, działa w 100%:
      Spróbujcie jechać/ćwiczyć/biec aż do bólu wszystkich mięśni, kiedy juz nie
      będziecie w stanie ruszyć dosłownie niczym. Wtedy człowiek jest tak zmęczony, ze
      przestaje mu być smutno.

      Zamieńmy akcję "pokochaj swój tłuszcz" na "Rusz swój tłuszcz!"

      Pozdrawiam.
      Madness.
      • byleby Re: Grube wcale nie= dobre! 06.05.07, 18:25
        madness_psycho napisała:

        > Na początku chcę zaznaczyć, że naprawdę nic nie mam do "grubasków", czyli
        osób
        > z
        > lekką nadwagą.

        zaznaczasz "że nic nie masz" do osób z LEKKĄ nadwagą. Więc do tych z większą
        COŚ masz? Niżej w swoim poście piszesz o tym, że większa nadwaga nie powinna
        być tolerowana dlatego że szkodzi zdrowiu. I w pewnym sensie święta racja. Ale
        to nie znaczy że możesz "coś mieć" do samych grubasów jako do ludzi, nieważne
        zcy z lekką czy też z mega nadwagą.Jeśli jednak masz to tylko potwierdzasz moje
        i nie tylko moje obserwacje co do grubasofobii ;[ Jednak biorąc pod uwagę cały
        kontekst Twojej wypowiedzi można optymistycznie założyć, że tylko się tak
        niezręcznie wyraziłaś. Tak czy siak sformułowanie bardzo niefortunne.

        > Uważam ich za takich samych jak inni, czasem sympatycznych,
        > czasem wrednych, a czasem przemiłych. To samo tyczy się ich wyglądu.
        > Tylko że nie chodzi mi o wygląd. Moim osobistym zdaniem osoby o nadwadze rzędu
        > 30 kg w górę, to już są po prostu chodząca miażdżyca i zawał serca. Nie
        > zrozumcie mnie źle, nie oceniam ich wyglądu ani charakteru. Jest to po prostu
        > niezdrowe!
        > Spróbujcie pomyśleć o lekarzach ratownikach, którzy musza znosić takie 130
        > kilogramowe ciałko z któregoś piętra, bo otłuszczone serduszko nie wytrzymało,
        > zawężone żyły odmówiły posłuszeństwa, albo stawy nie znosły dłużej takiego
        cież
        > aru.
        > I wcale nie myślę, ze powinno się wyglądać, jak ja <jak preparat kostny na
        > lekcję biologii...>. Chuderlawe też nie jest takie dobre.

        > Poza tym argument, że jedzenie pozwala grubaskom odreagować stres jest
        > idiotyczny i szkodliwy.

        i tu Cię mam. Ostatnim zdaniem potwierdzasz tylko że nie masz o temacie
        zielonego pojęcia. Gdziesz to szafuje się takim "argumentem"? I za czym miałby
        ten "argument" przemawiać? Pozwól ze Cię oświecę. To nie jest primo żaden
        argument. To jest fakt. I nie dotyczy on tylko grubasów. Secundo nikt tak na
        serio tego nie traktuje jako usprawiedliwienia ani wymówki dla swojej otyłości.
        Nie doprowadza sie do otyłości tylko dlatego że żyje się w stresie który jakoś
        trzeba odreagować a nie zna sie innego sposobu niż żarcie. W związku z tym
        Twoja metoda doprowadzenia do bólu wszystkich mięśni nie sprawdzi się u
        grabasa. Choć może w pewnym stopniu...wiadomo ze wysiłek fizyczny służy i ciału
        i psychice ale w tym wypadku zupełnie nie o to chodzi. Nie wystarczy tego typu
        prosta recepta.
        • madness_psycho Re: Grube wcale nie= dobre! 09.06.07, 00:42
          Już tłumaczę CO mam do osób z większą nadwagą... Ano to, że przykro mi patrzeć,
          jak mój bliski krewny, który się pojawia od czasu do czasu w moim domu nie może
          się ani wyprostować ani zgiąć, gdyż był zmuszony znieść z 5 piętra osobę ważącą
          ponad 200 kilogramów. Czyli to samo, co do każdego, kto z własnej woli utrudnia
          życie tym, którzy chcą pomóc.

          Aha. I jeden drobiazg. Osobiście mam pełne prawo coś mieć nawet do ludzi, ktorzy
          mają minimalnie inny koloryt skóry niż ja. Nie jesteś w stanie mi tego
          zabronić. Czego mi nie wolno, to traktować ich inaczej, ze względu na osobiste
          sympatie, czy poglądy.

          Nie, tutaj nie bylo tego argumentu, ale słyszałam go tyle razy, że już mi się
          znudził, dlatego go cytuję.
          Poza tym aktywność fizyczna powoduje wyzwolenie endorfin, więc ma dokładnie
          takie samo działanie, jak na przykład czekolada. <no, może magnezu nie zawiera,
          ale akurat nie o to chodzi>
          Taka prosta recepta moze nie wystarczy, ale raczej nie zaszkodzi. <nie, nie
          mówie o sportach wyczynowych na powitanie, w tym wypadku stopniowo>, czego nie
          mozna powiedzieć o batonikach i chipsach.
      • fanka7 Re: Grube wcale nie= dobre! 07.05.07, 08:06
        Witajcie:)
        Madness ma rację, człowiek pociesza się, że mimo iż gruby to piękny. Jednak
        dopiero w momencie kiedy zachoruje uświadamia sobie fakt swojego problemu.
        Otyłemu trudniej zrobić operację czy ratować życie, wszystko dobrze póki
        zdrowie nie szwankuje ale kiedy kręgosłup ucierpi jest już źle.
        Wiem to z autopsji, wypadł mi dysk i nie mogłam chodzić. Stałam się udręką dla
        otoczenia, na szczęście juz jest ok (odpukać w niemalowane i dziękować Bozi...).
        Nie zmienia to jednak faktu, że chudemu lżej, przejdzie przez każdą dziurę np.
        w razie pożaru itp.
        Reasumując : WARTO SCHUDNĄĆ MIMO, ŻE GRUBASKI TEŻ SĄ ŁADNE!!!
    • dziewczyna-szamana Re: Kingsajz 02.05.07, 00:38
      mam 155 cm wzrostu, waże 53 kg
      generalnie jestem w normie. BMI mam prawidłowe. kontroluje swoja wagę, nie
      obżeram się ani nie stosuje diety. mam wałeczki na brzuchu, posladki i uda
      wcale nie najmniejsze na świecie, ale nie czuje się grubaską. mam wrażenie że w
      naszym kraju przy mojej wadze i wzroście niektórzy ludzie widza we mnie
      hipopotama. niektórzy wręcz doradzają mi żebym schudła te 4-5 kilo. w sumie
      jakbym się zaparła to bym schudła, ale po co?
      mam wrażenie, że nietolerancja dla osób z nadwaga jest ogromna. i nawet nie
      mówie tu o XXLkach tylko o kobietach z lekka nadwagą. mam wrażenie że wszyscy
      wokół mnie się odchudzają. i patrza ze zgrozą, kiedy wcinam batonika. przeraża
      mnie że na dietach są nawet dojrzałe kobiety, które w wieku 50 lat chca mieć
      figurę nastolatek. i widze że coraz więcej osób przekracza granice zdrowego
      rozsądku żeby tylko być szczupłymi (przykład- chińskie tabletki odchudzające na
      bazie amfetaminy)
      nie podoba mi się, że kolorowa prasa,wszystkie gwiazdy i gwiazdki show
      buisnessu wylansowały jeden jedyny słuszny model kobiety- płaski brzuch, wąska
      talia i najlepiej niedowaga. każdy wałeczek tłuszczu jest ble. i posiadanie
      choćby 2-3 kilogramów nadwagi jest wręcz przestępstwem. dla mnie to paranoja.
      chyba nigdy się nie nauczymy, że każdy z nas ma inna przemiane materii nie każdy
      ma ochotę się odchudzać
      nie wiem jak jest gdzie indziej, ale w Polsce ta nietolerancja dla osób z
      nadwaga jest bardzo rażąca.

    • panikira Kingsajz 02.05.07, 08:48
      Kochane kobiety - nie dajmy sie zwariowac. To, że jestesmy grube baby i
      walczymy o to, że grube jest piekne nie zwalnia nas z myslenia o zdrowiu.
      Mamy takie ciało jakie mamy i powinnyśmy je kochać i o nie dbac. Ubierac je
      pieknie i odzywiać racjonalnie.
      Mam 40 lat i zaczynaja mi sie problemy ze zdrowiem wynikajace z otylosci.
      Siadaja mi stawy, mam problemy hormonale, zagrozenie cukrzyca itd.
      Nie chce byc chuda. Nie chce byc gruba. Chce byc apetycznie pulchna i zdrowa.
      • zewszad_i_znikad Poprawię temat: Kłinsajz ;) 06.05.07, 17:28
        panikira napisała:
        > Kochane kobiety - nie dajmy sie zwariowac. To, że jestesmy grube baby i
        > walczymy o to, że grube jest piekne nie zwalnia nas z myslenia o zdrowiu.
        > Mamy takie ciało jakie mamy i powinnyśmy je kochać i o nie dbac. Ubierac je
        > pieknie i odzywiać racjonalnie.
        > Mam 40 lat i zaczynaja mi sie problemy ze zdrowiem wynikajace z otylosci.
        > Siadaja mi stawy, mam problemy hormonale, zagrozenie cukrzyca itd.
        > Nie chce byc chuda. Nie chce byc gruba. Chce byc apetycznie pulchna i zdrowa.

        Tu się zgodzę. Mam 26 lat, od ok. 15 lat jestem raczej tęga. Obecnie 163 cm i
        ok. 85 kg - może nie jakoś potwornie dużo, ale niestety moje stawy protestują.
        Nie wiem, może są z natury słabe? Choć kości mam grube... Mam uszkodzone
        kolana, lewe wyrehabilitowane rewelacyjnie, nic nie boli, prawe po 12 latach od
        złamania niestety nadal z problemami. Ot teraz boli mnie kolano i odrobinę
        utykam, bo byłam na zawodach, zasuwałam po skoczniach jako kibicka, fotografka,
        skoczniołazica i nieoficjalna działaczka (dyskusje z trenerami o skokach
        dziewcząt, dopytywanie o parametry skoczni...), zaliczyłam (= weszłam na)
        sześć "nowych" skoczni... Więc trochę muszę schudnąć, bo ja CHCĘ uprawiać
        sport - także to osobliwe skoczniołazostwo, chcę zaliczyć i obfotografować co
        najmniej tysiąc skoczni (obecny wynik - 126). A miewam problemy - mogę pływać,
        jeździć na rowerze, na łyżwach, na nartach zjazdowych i nawet biegowych - ale
        nie daję rady biegać na nogach. (Pewnie ma tu jakiś udział moja bardzo duża
        torba zwisająca aż na prawe udo, bo gdy nie mam torby, daję radę truchtać.)

        Ale bardzo popieram to, żeby, do ciężkiej cholery, nie obrażać właścicielek
        tęgich ciał i WŁASNEGO ŻYCIA. I nie popadać w - przecież naprawdę obecną na tym
        forum - paranoję, wg której każdy rozmiar powyżej 40 to skrajna patologia.
        Można być zdrową i ładną będąc pulchną i chciałabym, żeby kobiety mogły
        swobodnie podejmować decyzje. Niektórym może się zupełnie podobać pulchna
        sylwetka - ale przecież nie wolno, to przecież hipopotamy!
    • bonafide4 Kingsajz 02.05.07, 12:22
      Śliczne 2 zdjęcie. Być może kiedyś to szaleństwo medialne na punkcie wyglądu
      trupa się skończy, ale póki co mam wrażenie, że jesteśmy w jego szczytowym
      punkcie.
    • berenika69 Kingsajz 02.05.07, 14:10
      Do Ani z Warszawy...nie muszę Cię widzieć, ani nawet wyobrażać sobie jak
      wyglądasz. Po co. Twoje poglądy przytoczone w tekście, wystarczają, aby poczuć
      to- potrzebne czasem nam ludziom- porozumienie dusz. Myślę dokładnie to co Ty. I
      ciesze się, że nie wszyscy którzy odstają od aktualnie panującego ideału (bo
      przecież to zmienna kategoria) muszą, aby upewnić siebie (czy raczej innych) że
      też są, wyjść na wybieg! Gdyby było inaczej, być może tez bym musiała;) Ja
      akurat nie jestem gruba, ale ... jestem piegowata. I wiem, że nie wszystkim się
      to podoba. Jednak mnie tak, a dla mojego męża ( łysiejącego chirurga:) bez nich
      ( piegów) byłabym podobno jak niebo bez gwiazd:) Posyłam majowego, cieplutkiego
      buziaka wszystkim ludziom,którzy 'są', a Ance z Warszawy nie jednego tylko 102:-)
      • annaniepanna1 Re: Kingsajz 02.05.07, 18:05
        Kwestie estetyczne to moim zdaniem sprawa drugorzędna. Jestem szczupła (nie
        chuda:-), ale w swoim otoczeniu obserwuję, jakie problemy zdrowotne mają osoby
        z dużą nadwagą i otyłe. Często już młodzi, dwudziestoparoletni ludzie mają
        kłopoty z nadwagą, zaczyna się miażdżyca, no i nie ta sprawność fizyczna,
        niestety. Mądra akceptacja siebie to dbałość o swoje zdrowie - fizyczne i
        psychiczne. Gdy "zajada się" stresy i zdobywa kolejne kilogramy, oszukuje się
        siebie. Mnie trochę przykro, że bliska mi osoba o takim samym wzroście waży 30
        kg więcej, ale - to jej życie i jej zdrowie. Ja tam wolę wsiąść na rower niż
        obejrzeć kolejny serial z zamówioną pizzą w ręku:-)
        • kadanka Re: Kingsajz 14.05.07, 18:26
          ja jezdzenie po warszawskich sciezkach uwazam za jedna z najnudniejszych i
          najbardziej monotonnych rzeczy na swiecie (a po lesie wole polazic, niz
          rozjezdzac go rowerem), wybieram wiec 3 kawalki pysznej pizzahut z pepperoni i
          ksiazke, aktualnie cos kosińskiego (ktory, zeby bylo zabawniej, zawsze
          obsesyjnie pisal o szczuplych, modelkowatych kobietach:)
          niestety mam obrzydliwy nawyk podjadania przy czytaniu. czas sie przerzucic na
          jakies pestki? bo wiem, ze rower nigdy nie wygra u mnie z ksiazka:)
    • biene_maja Re: Kingsajz 02.05.07, 17:59
      Kobiety z nadwagą czują sie urażone slyszac niemile epitety pod swoim adresem,
      ale mnie z kolei boli kiedy o osobach z niedowagą mowi sie szkielet, wieszak,
      trup. Sama mam 165 cm wzrostu i waze 44kg. Nie glodze sie, nie mam anoreksji,
      jem duzo - kocham jedzenie. Ale nie tyje bo mam szybka przemiane materii. Wiem,
      ze powinnam przytyc, chocby po to zeby sie lepiej czuc, ale nie umiem tego zrobic.
      Jesli chcemy zeby nas szanowano, zacznijmy najlepiej od siebie i od tego jak my
      mowimy o innych.
      • thatone Re: Kingsajz 07.05.07, 11:12
        Mam podobny problem koleżanko. 163 cm i 44 kilo. Tak samo jak ty nie odchudzam
        się, jem normalnie, w podobnych ilościach co dwa razy większe koleżanki. Trudno
        byłoby zliczyć ile komentarzy już słyszałam w swoim życiu.Ludziom się wydaje,że
        każda chuda dziewczyna jest anorektyczką. To bardzo smutne.Ja staram się nie
        komentować wyglądu innych ale czasem jest to jedyny sposób obrony.Jak wy nam
        tak my wam. Niestety,jeśli nie chcesz słyszeć nieprzyjemnych uwag na temat
        swojego wyglądu - sam nie krytykuj.
    • naels Re: Kingsajz 02.05.07, 18:28
      Hrabino-Paulino, prezentujesz wlasnie dokladnie te postawe, ktora tak bardzo
      denerwuje mnie u niektorych ludzi z nadwaga:
      > ostatnio kupiłam sobie magnes na lodówkę. jest na nim zdjęcie hipopotama w
      > wodzie i podpis: "Mój Boże, jeśli nie mogę być szczupła, niech moi przyjaciele
      > będą grubi!"
      Wiesz, jak to sie nazywa? To jest typowa zawisc. Nawet nie zazdrosc, bo
      zazdrosc moze byc motywujaca, sklaniac nas do pracy nad soba i osiagniecia
      tego, czego zazdroscimy innym - tylko wlasnie zawisc: "Ja nie moge czegos miec,
      to niech inni tez nie maja, niech cierpia razem ze mna". Wybacz, ale po
      zobaczeniu takiego magnesu na lodowce za zadne skarby swiata nie chcialabym byc
      twoja przyjaciolka.

      Artykul przeczytalam z mieszanymi uczuciami. Solidaryzowalam sie z bohaterkami
      i podziwialam ich postawe do momentu, gdy przeczytalam ten fragment:
      "Miła, szczera. Potrafi się sama obronić. Kiedy ktoś gapi się na nią, Dagmara
      podchodzi i mówi na przykład: - Masz problem? Następnym razem po prostu ci
      przypier..."
      Rzeczywiscie, bardzo mila osoba. Ciekawe, czy mi tez by przypier..., gdybym sie
      nieopatrznie zagapila np. zachwycona jej bizuteria. Znam cale mnostwo cieplych,
      zyczliwych, przyjaznych swiatu grubasow, ktorzy maja mnostwo przyjaciol, sama
      mam calkiem spory tylek, ale nie potrafie zniesc agresywnych, roszczeniowych,
      przewrazliwionych meczenniczek, ktore sa tak skoncentrowane na swojej tuszy, ze
      kazdemu szczuplejszemu czlowiekowi przypisuja zle intencje.

      --
      - In their language, the word for married is the same word as for poison. This
      probably could explain the high divorce rate.
      • queen_elizabeth Re: Kingsajz 10.05.07, 11:54
        > Artykul przeczytalam z mieszanymi uczuciami. Solidaryzowalam sie z
        bohaterkami
        > i podziwialam ich postawe do momentu, gdy przeczytalam ten fragment:
        > "Miła, szczera. Potrafi się sama obronić. Kiedy ktoś gapi się na nią, Dagmara
        > podchodzi i mówi na przykład: - Masz problem? Następnym razem po prostu ci
        > przypier..."
        > Rzeczywiscie, bardzo mila osoba. Ciekawe, czy mi tez by przypier..., gdybym
        sie
        >
        > nieopatrznie zagapila np. zachwycona jej bizuteria

        Kochana neals! Dosłownie wyjęłaś mi to z ust! Napisałam nawet list do "Obcasów"
        komentujący ten fragment. Tak, Dagmara umie się "bronić"... I przed czym? Że
        ktoś (nawet nie krzywo) spojrzał. CZasem jestem świadkiem jak w autobusie jakaś
        zdegenerowana grupka gó..arzy odzywa się w ten sposób, widzi się potem w tv,
        że ktoś tam kogos pobił, bo... "się na mnie patrzył". Ale zawsze myślałam, że
        to dotyczy tylko głupi gnojków z marginesu. No to się dowiedziałam, że to jest
        po prostu "umiejętnośc obrony" i że "przypier..." może każdy kto jest "miły i
        szczery" jak Dagmara...
    • nosay Re: Kingsajz 02.05.07, 19:49
      powiem tak, sama nie chciałabym być większa niż jestem, chociaż mieszczę się w
      granicach 40, ale podoba mi się, gdy grubsze dziewczyny potrafią nie przejmować
      się wyglądem. albo inaczej, potrafią zrobić tak, że wyglądają seksownie, i nie
      chodzi tu o ubiór i makijaż,ale o sposób bycia.
    • joteyki13 Kingsajz- to sprawa zdrowia a nie urody 03.05.07, 06:19
      Obudzcie sie: to problem zdrowia, moze nawet zycia, a nie wygladu czy
      towarzystwa. Do 40 stki bylam szczupla, nawet bardzo. Potem szybko przytylam
      ponad 20 kg, nadal teoretycznie nie wchodzac w nadwage, a tylko na jej
      granice. Pielengniarki przedtem pytaly mnie przy badaniu okresowym co robie ze
      mam tak dobry holesterol, niskie cisnienie, cukier itp. Ja nic nie robilam,
      bylam szczupla i tyle. Po 3 latach od przytycia, nadal tylko na dolnej granicy
      nadwagi holesterol podskoczyl do poziomu brania lekow(a te leki powoduja
      oslabienie, bole miesnii i ogolne uczucie bycia zdechlym), cisnienie wzroslo,
      astma, kolana zaczely bolec. Cukier jeszcze w normie ale trzeba kontrolowac.
      Moja mama byla cale zycie "pulchna"(5-10 kg nadwagi) - teraz meczy sie
      straszliwie z cukrzyca, traci od niej tez wzrok.
      Od stycznia jestem na diecie, ktora jest niemal glodowka (dbam o skladniki
      odzywcze, ale smakowo i pod wzgeldem uczucia glodu jest strasznie)- z wielkim
      trudem ale 10 kg zrzucilam. Z astma juz lepiej, kolana nie bola. Zamierzam
      wrocic do dawnych 50 kg wagi chocby nie wiem co.
      Nie dla cukrzycy! Nie dla nadcisnienia, lekow przeciwholesterolowych i zawalow!
      Odchudzanie sie jest wstretne, meczace, rozdraznia nerwowo, czasami wydaje sie
      ze pije sie sama wode a i tak sie tyje- 100% zgody, jestem ostatnia osoba ktora
      trzeba o tym przekonywac, ale pomieszkajcie z cukrzykiem II rodzaju- zobatrzcie
      jak ta choroba meczy. Nadwaga na to pracujemy. Poprzednie pokolenia o tym nie
      wiedzialy tak jasno jak my to wiemy.
      • dozka Re: Kingsajz- to sprawa zdrowia a nie urody 03.05.07, 15:32
        kwestia zdrowia i sprawnosci fizycznej to zawsze kwestia osobnicza dla danego organizmu. Jestem instruktorka fitnesu i mam w grupie grube nieprzecietnie sprawne babki i szczuple zwapniale kobiety, a stan zdrowia zalezy w 98%od garnituru genetycznego, na ktory po urodzeniu nie mamy wplywu. Sama jestem bardzo sprawna mimo 88 kg, jestem niska wiec moje BMI nie rzuca na kolana ale za to wymiary...120/78/108 pozdrawiam wszystkie pieknotki, nie warto martwic sie tym na co nie ma sie wplywu
    • vivian.darkbloom otyłość to też problem zdrowotny! 03.05.07, 10:42
      w artykule otyłość została przedstawiona w taki sposób: problemem jest tylko i
      wyłącznie nietolerancja społeczeństwa wobec grubych.
      Ale nadwaga i tym bardziej otyłość to bardzo poważny problem zdrowotny i
      przyczyna różnorodnych chorób - i dlatego, a nie tylko z przyczyn estetycznych,
      należy z nią walczyć.
        • tuli5 Re: otyłość to też problem zdrowotny! 03.05.07, 11:59
          jak sie blizej przyjzec to ta sesja zdjeciowa tez jest wynikiem nietolerancji wobec grubych - nie
          pokazuje grubych kobiet tylko "troche grubsze', mogelki maja szczuple rece i nozki, tylko biusty sa
          wieksze niz przecietnie. Wynika z tego, ze jako grubaski mozemy byc "sexy" ale dalej tylko w wypadku
          wyznaczonego przez kanon modelu. To nie pierwszy przejaw hipokryzji 'WO", ktore niby propaguja
          otwartosc na roznorodnosc, wyzwolenie kobiet spod dyktatu mody, ale w ich sesjach wystepuja zawsze
          najchudsze modelki. Albo grafik tak je wyciaga w Photoshopie, moze powinno sie zatrudnic kobiete do
          DTP? dac jakies kobiecie prace zamiast slodko pierdziec o problemach grubasek??
          Sama mam 100 kilo wagi, niby to OK, ale naprawde wygladam inaczej niz te modelki. Wysokie obcasy -
          kiedy przestaniecie sciemniac? walka z uprzedzeniami polega na spojrzeniu prawdziwym na problem a
          nie lukrowaniu go.
          i gdzie ci mezczyzni co niby lubia grube? jakos nie spotkalam ich wielu przez cale zycie....
          • ooo211 Re: otyłość to też problem zdrowotny! 03.05.07, 14:02
            do tuli2

            czesc
            pracowalam przy tej sesji i chcialam tylko napisac,
            ze nie masz racji jesli chodzi o zarzut promowania pseudo grubosci.
            Kazda z dziewczyna miala inna sylwetke. Od rozmiaru 46 do 54. Jednego zdjecia
            nie ma tez w necie (moze wlasnie to by cie usatysfakcjonowalo). Wydaje ci sie,
            ze sa szczuple , bo sa proporcjonalnie ubrane. Ubrania nie ukrywaja tuszy, ale
            sa tak dobrane, zeby byly dobre proporcje ciala. Stad twoje zludzenie, ze maja
            chudziutkie reczki i nozki.;-)

            pzdr
            • linn_linn Re: otyłość to też problem zdrowotny! 06.05.07, 11:40
              Granica dobrego wygladu przy ekstra kg jest to, co widac na pokazach Eleny
              Miro':
              www.elenamiro.com/
              Kazdy kg powyzej tej granicy wyglada juz mniej ciekawie. No a i przy tych kg
              ubranie robi swoje. Co innego dobrej jakosci, swietnie zaprojektowane i
              skrojone ubranie / a kosztuje niemalo /, sesja fotograficzna, a co innego jesli
              jestesmy zdani tylko na siebie.
              Mozna siebie akceptowac, a nie akceptowac swoich nadprogramowych kilogramow. Ja
              zrzucilam ich 25 i wcale za nimi nie tesknie. Nawet stukajac te slowa jest mi o
              wiele wygodniej / jedna z pierwszych rzecz, ktore zauwazylam to jakby "wiekszy"
              fotel" :)). O reszcie nie wspomne.

        • byleby Re: otyłość to też problem zdrowotny! 06.05.07, 20:19
          Dokładnie. Nie o "naświetlenie problemu zdrowotnego" chodzi. Nie o tym miała
          być dyskusja. Natomiast co w postach tutaj najbardziej rzuca się w oczy -
          pseudo troska o zdrowie grubasa. Wg większości ludzi tu piszących osoba z
          nadwagą powinna się odchudzić w swoim dobrze pojętym interesie. Ok. Trudno z
          taką tezą polemizować. Tyle że ja tu widzę raczej nieciekawe intencje. Pod
          płaszczykiem troski próbuje się nawrócić delikwenta do swojej wizji człowieka
          zdrowego. Czyli szczupłego. A może grubas nie musi się odchudzać? Bo tak jak tu
          ktoś już zauważył nie jest tak,że nadwaga musi się równać miażdzyca i zawał.
          Nie generalizujmy. Może nie chce? Albo nie może? I prawdą jest też że czasem
          diety w długofalowej perspektywie odnoszą skutek przeciwny do zamierzonego.. Co
          w takim wypadku. Trzeba jakoś żyć z tymi kilogramami. I tu kłania się to o czym
          mówią bohaterki tego artykułu. Brak tolerancji, jakaś idiotyczna fobia, czy –
          to na pewno - dyskryminacja. O to chodzi a nie o zdrowie. O to, czym pachną
          niektóre posty tutaj, nie wszystkie oczywiście ale spora ich część. Dodam iż
          piszę z perspektywy osoby, która w okresie dojrzewania miała problem pewnej
          nadwagi. Niezbyt dużej, ale nawet taka mi się dała w kosć ;[ Dostałam swoje
          nie z powodu problemów zdrowotnych tylko od życzliwego społeczeństwa. I
          czytając historie tych dziewczyn oraz opinie w tym wątku widzę że nic się nie
          zmieniło w podejściu. Niby wyjazdy na Wyspy, kontakt z ludźmi innych kultur,
          narodowości, bla bla bla powinny nauczyć otwartości ble ble ble, ale nic z
          tego… mentalność dalej ta sama.
          • vivian.darkbloom to wizja medyczna 07.05.07, 08:51
            "Pod płaszczykiem troski próbuje się nawrócić delikwenta do swojej wizji człowieka
            zdrowego." To jaka waga jest prawidłowa to nie czyjeś widzimisię, ale kwestia
            medyczna. Przecież pisząc o prawidłowej wadze większość osób tutaj,
            przypuszczam, nie ma na myśli wagi lansowanej w mediach, bo wg kryteriów
            zdrowotnych modelki mają niedowagę, a nawet anoreksję, a osoby, które w górnej
            granicy prawidłowej wagi się mieszczą byłyby za grube, żeby znaleźć się na
            okładce kolorowego pisma.
            Ja tez potępiam kult chudości w mediach, ale nie podoba mi się też popadanie w
            drugą skrajność i mówienie, ze otyłość to żaden problem.
    • j-adore Re: Kingsajz 03.05.07, 12:04
      Gdyby ten artykuł miał na celu podnieść grubaski na duchu to przyklasnęłabym.
      Niestety widzę, że autorka gloryfikuje obfite kształty wmawiając kobietom z
      nadwagą, że ich ciało jest atrakcyjne. A nie jest - i nie mówie tu o osobach
      ważących 5 czy 10 kilo za dużo, tylko o ludziach otyłych. Jak widać artykuł
      wywarł oczekiwany efekt bo dziewczyny piszą jakie to są piękne i sexy zamiast
      wziąć sie za siebie. A prawda jest taka, że nic - źle dobrany strój, krzywe
      nogi, brzydka cera - nie oszpeca tak jak otyłość - no, może tylko brzydkie
      uzębienie.

      Że jakaś dziewczyna z nadwagą znalazła faceta, a jej szczupłe, atrakcyjne
      koleżanki nie - znam sporo brzydkich czy grubych dziewczyn majacych facetów czy
      meżów oraz ładnych i zgrabnych nie posiadających partnerów. I o czym to ma niby
      świadczyć? Że te brzydkie tak naprawdę są ładne, a te ładne są brzydkie?:)
      Ponadto widzę tu stereotyp, ze baba co se chłopa nie znajdzie jest mniej warta.
      Poza tym chyba nie dobieramy sie z kimś ze wzgledu na wygląd (chociaż też jest
      ważny).

      Że są faceci którym podobają sie otyłe dziewczyny - pewnie, są też tacy którym
      podobają się łyse czy majace dwa metry wzrostu i w takich kategoriach bym to
      traktowała.

      Estetyczna i zdrowa jest smukła sylwetka, gładka cera, gęste włosy, białe zęby
      etc. Gratuluję samoakceptacji, ale nie wmawiajcie nam, że jesteście piękne i
      zgrabne. I żeby nie było, że taka wredna jestem - każdy ma jakieś wady i trzeba
      uczyć sie je akceptować ale nie uwznioślać. Ja na przykład jestem niska i nie
      przejmuje sie tym, ale nie wmawiam nikomu, ze moje 160 cm wzrostu jest lepsze
      niż 170 bo tak nie jest - będąc troche wyższą pewnie wyglądałabym lepiej.

      Podkreślam jeszcze raz (bo na forach trzeba głośno i wyraźnie:), że piszę o
      dziewczynach otyłych a nie noszących rozmiar 40 czy ważących 10 kg za dużo.

      Jeszcze co do artykułu - kilka stron dalej jest reklama jakiegos środka
      odchudzajacego. Ach, te przwrotne media.:)
      • tinga1 Jedynym wyznacznikiem tego, jak określiłaś 03.05.07, 12:47
        "brania za siebie" jest zdrowie i to bez względu czy ktoś jest za gruby, za
        chudy czy je zbyt dużo marchewki ;-)
        Bo dyskusja o estetyce jest w gruncie rzeczy niemożliwa - wystarczy wziąć pod
        uwagę to, że dzisiejsze piękności w innej chwili uznano by za paskudy, a na
        piękności sprzed lat (poza nielicznymi wyjątkami) patrzy się dziś, co najmniej z
        przymrużeniem oka.
        Pozdrawiam
        • j-adore Re: Jedynym wyznacznikiem tego, jak określiłaś 03.05.07, 16:13
          tinga1 napisała:

          > Jedynym wyznacznikiem tego, jak określiłaś "brania za siebie" jest zdrowie i
          > to bez względu czy ktoś jest za gruby, za chudy czy je zbyt dużo marchewki ;-)

          Jeśli komuś wszystko jedno jak wygląda to rzeczywiście dopiero przy problemach
          zdrowotnych weźmie się za siebie.
          A dyskusja o estetyce jest jak najbardziej mozliwa - nikt nie mówi o tym, że
          Marilyn Monroe była o jakieś 10 - 15 kg grubsza od dzisiejszych modelek bo i to
          piękna kobieta i to piekne kobiety. A jeśli chodzi o rubensowskie kształty to
          proponuję aż tak zamierzchłych czasów w to nie mieszać i oddzielić je grubą
          kreską - kiedyś wyskubywano włosy z czoła, ściskano talię gorsetem i nie myto
          sie za często bo ponoć "naturalny" zapach był najlepszy.:) Trudno przykładać to
          do dzisiejszej rzeczywistosci, inny świat po prostu.
          Również pozdrawiam.
      • marta_monika Re: Kingsajz 03.05.07, 19:56
        Zgadzam sie z Toba j-adore. Kazda gazeta raz na jakis czas musi cos takiego
        napisac. Gazeta musi byc dla wszystkich a nie tylko chudzielcow dbajacych o
        kalorie, wiec pojawia sie artykul o pieknie 100-kilowych albo o dobroczynnych
        skutkach jedzenia czekolady i lodow.
        Cialo z nadwaga nie jest atrakcyjne. Wiem cos o tym bo wazylam 95 kg majac 162
        cm wzrostu. I nawet gdyby mi ktos dal gwarancje ze jesli znowu utyje to bede
        najszczesliwsza na swiecie to nigdy, przenigdy nie chce znowu tak wygladac.
        Schudlam bo zmusilo mnie do tego zdrowie a nie niska samoocena. Dlaczego nie
        napiszecie o cukrzycy otylych, problemach z nerkami, sercem, miazdzyca,
        zoladkiem, potliwosci, obrzekach na nogach, odparzeniach, grzybicach, problemach
        z biodrami, kregoslupem? I co z tego ze bede miala swietnie dobrane ciuchy i
        cudowna fryzure jesli wejscie na 2 pietro do tego cud fryzjera jest problemem bo
        powoduje zadyszke i kolatanie serca. I co z tego ze znajde super modny kostium
        kapielowy w rozmiarze 56 jesli nawet on nie ukryje ogromnych odparzen i ran na
        nogach bo te pulchniutkie uda sie po prostu obcieraja o siebie przy chodzeniu.
        Nie czarujmy sie - otyli zyja krocej!
        • bctw Re: Kingsajz 05.05.07, 08:20
          A chudzi dluzej... ale to chyba w duzej mierze kwestia jakosci zycia i to nie
          tylko naszego wlasnego ale i innych (choroby kosztuja nas wszystkich nawet
          jesli ktos sie leczy prywatnie).
        • xtrin Re: Kingsajz 07.05.07, 02:12
          marta_monika napisała:
          > Dlaczego nie napiszecie o cukrzycy otylych, problemach z nerkami, sercem,
          > miazdzyca, zoladkiem, potliwosci, obrzekach na nogach, odparzeniach,
          > grzybicach, problemach z biodrami, kregoslupem?

          O tym znajdziesz w prawie każdym artykule o zdrowiu. Ten nie o tych kwestiach
          traktował. A opisane problemy nie dotyczą każdej osoby z nadwagą. Ja mimo sporej
          nadwagi przez prawie całe życie jestem okazem zdrowia. Jedyne problemy ze
          stawami miałam po wypadku na nartach. A pociłam się najmocniej gdy ważyłam 50kg
          (przy wzroście 168). I wtedy też mi się uda o siebie ocierały - takie już są.
          Jasne, otyłość wiąże się z pewnymi problemami, nie jest ogólnie dla zdrowia
          najlepsza. Ale nie widzę potrzeby, by zawsze mówiąc o otyłości rozważać i te
          problemy zdrowotne. Tak samo, jak oceniając bardzo wychudzone kobiety nie trzeba
          koniecznie wnikać w to, jakie to problemy zdrowotne powoduje. A też nie jest to
          dla zdrowia korzystne.

          > Nie czarujmy sie - otyli zyja krocej!

          I całe szczęście. Byłam przy mojej bardzo szczupłej babci przez ostatnie lata
          jej ponad 90-cio letniego życia. Ja nie chcę tak skończyć.

          --
          Suicide is man's way of saying to God, "You can't fire me! I quit!"
    • vivian.darkbloom miedzy anoreksją i otyłością jest odpowiednia waga 03.05.07, 18:04
      mam wrażenie, że obrońcy dziewczyn z artykułu postrzegają cały problem na
      zasadzie: albo anoreksja albo otyłość. osoby, które krytykują wydźwięk artykułu
      są oskarżane o promowanie nadmiernej szczupłości, nieosiągalnych wykreowanych
      przez media wzorców piękna etc.
      tymczasem między tymi dwoma skrajnościami istnieje złoty środek - prawidłowa
      waga. trzeba tez odróżnić otyłość od nadwagi. robienie tragedii z 3 dodatkowych
      kilogramów to rzeczywiście jest patologia, ale 30 kilo to już problem zdrowotny
      i niejednokrotnie estetyczny.
      • akacyjka1 Re: miedzy anoreksją i otyłością jest odpowiednia 03.05.07, 23:51
        moze taki artykul jest odrobine podbudowujacy
        nawet przez chwile przeszlo mi przez mysl ze moge zaakceptowac siebie
        mam 173 cm wzrostu i 83 kilo wagi - to moj rekord wagowy swoja droga
        probuje sie odchudzac ale za kazdym razem brak mi sily i wychodze na tym dwa razy gorzej
        moze sa puszyste kobiety ktore siebie akceptuja
        ale czy aby sie nie oszukuja? czy kazda z nas, grubych, nie chcialaby byc szczupla? Nie chcialaby miec prawidlowego bmi?
        ja siebie nie akceptuje. nie akceptuje tego tluszczu na moim ciele. chocby mi ktos mowil ze to ladne, to nie jest ladne, ja tego nienawidze.

        jeszcze jedna rzecz
        weszlam na czata z nickiem puszysta i w ciagu 2 godzin zagadalo do mnie 5 mezczyzn, wszyscy chcieli tylko seksu. nic wiecej.
        moze znajdzie sie 1 na 1000 ktory chcialby czegos wiecej, ale czy nie lepiej byc ta ktora wybiera?





        • meg303 Dlaczego nie napisano, że otylośc niesie ze sobą 05.05.07, 09:54
          Wiele chorób. To nie jest tylko problem estetyczny, nieprzypadkowo w naturze nie
          ma dziko zyjących zwierząt z nadwagą.Obciążone serce stawy, kręgosłup...kiedy ma
          się ok 20 lat nie myśli się o tym, ale potem?
          --
          "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
          tak, aby swym pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego" Ukaz Cara
          Rosji Piotra I z dnia 09.12.1708r.
            • meg303 Re: Dlaczego nie napisano, że otylośc niesie ze s 05.05.07, 13:20
              Wśród moich znajomych są i obsesyjnie ważące się chudzinki i zadowolone z życia,
              pełne poczucia humoru grubaski. Dużo gadamy, więc znam ich problemy zdrowotne i
              kompleksy...
              Masz jakiś problem ze sobą, stąd Twoja agresja. Fakt bycia grubym, chudym czy
              przecietnym nie czyni nikogo lepszym od innych. Ciebie też nie.
              --
              "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
              tak, aby swym pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego" Ukaz Cara
              Rosji Piotra I z dnia 09.12.1708r.
            • madness_psycho Re: Dlaczego nie napisano, że otylośc niesie ze s 05.05.07, 18:54
              Tak mówisz?
              Ja wyglądam jak szkielet i podejrzewam, że widząc mnie, mialabyś wrażenie, że
              możesz mnie zdmuchnąć.
              Mimo to stawiam mój ukochany kubek, że nie byłabyś w stanie pokonać mnie zarówno
              w walce <trenuję sztuki walki>, jak i wielu innych ćwiczeniach typowo kondycyjnych.
              Przeczytaj mój wcześniejszy post, to zrozumiesz, o czym mówię. To nie jest tak,
              że "grubi mi się po prostu nie podobają", tylko naprawdę się na tym znam.
              Możesz mi wierzyć, nie chciałabyś slyszeć, jak życzliwie wypowiadał się o was
              moj przyjaciel <lekarz>, który musiał ratować kogoś z was. <Miał problem
              zarówno ze zniesieniem z piętra, jak i przebiciem się przez tłuszcz, aby podać
              kroplówkę>

              Pozdrawiam, i życzę przemyślanych wypowiedzi.
              Madness
                • madness_psycho Re: Dlaczego nie napisano, że otylośc niesie ze s 05.05.07, 21:22
                  Pardon <ukłon>. Słowo "was" tyczyło się wypowiedzi startowej w tym temacie,
                  należącej do Ogonato, która pisała o grubasach w liczbie mnogiej, wypowiadając
                  się w pewnym sensie w ich imieniu.
                  Mnie słowo "grubas" raczej nie dotyczy, gdyż jestem na dolnej granicy BMI . No,
                  może w porównaniu z chorymi na anoreksję.

                  Pozdrawiam
                  Madness.
                    • baltazar.sk Re: otyłośc to brak samodyscypliny 06.05.07, 17:49
                      mala_meggi1 napisała:

                      > jak w tytule. Zbyt duży pociąg do jedzenia i zbyt maly do ruchu. Folgowanie
                      > sobie. Ignorancja swojego ciala. Pójscie na latwizne.

                      Bzdura!
                      Jestem facetem, mam 172 wzrostu i ważę 95 kilo.

                      >Ruszam się nieprzeciętnie dużo (nie to, zebym się chwalił), zrezygnowałem z
                      samochodu, jazdy podmiejskimi ZKMkami i wybrałem rower.
                      Jeżdżę tak już 2 lata... dziennie robię ok. 20-28km. Dlatego uważam, że Twój
                      komentarz to totalna bzdura, efekt nieuctwa i absolutny brak wyczucia! Wszystko
                      zależy od tego, czym się żywimy, i od tego, jaką mamy przemianę materii w
                      organizmie.

        • xtrin Re: miedzy anoreksją i otyłością jest odpowiednia 07.05.07, 02:16
          akacyjka1 napisała:
          > weszlam na czata z nickiem puszysta i w ciagu 2 godzin zagadalo
          > do mnie 5 mezczyzn, wszyscy chcieli tylko seksu. nic wiecej.

          A jak sądzisz, dlaczego?
          Ogólnie panuje przekonanie, że kobieta puszysta jest nieatrakcyjna seksualnie.
          No jak to? Przecież jak sama miałaś okazję się przekonać chętnych na seks z
          takową nie brakuje.
          Dlaczego więc chcieli tylko seksu? Bo wstyd się z puszystą w towarzystwie pokazać?

          --
          Suicide is man's way of saying to God, "You can't fire me! I quit!"
        • yesamin Niech tyją - ale nie moim kosztem! 12.05.07, 18:35
          Nie rozumiem, czemu się insynuuje ludziom wskazującym na negatywne zdrowotne
          skutki otyłości, że się czepiają aby jednak przypiąc łatkę grubym.
          Przecież za cudzą otyłość, palenie, alkoholizm płaci całe społeczeństwo w
          postaci rozmaitych składek!
          Ten, który o siebie dba i żyje rozsądnie, musi utrzymywać ludzi pozostających
          na rentach z powodu otyłości (są takie renty!), płacić za leczenie ich cukrzycy
          typu II (której główną przyczyną jest nadwaga) oraz innych chorób.
          Zależność pomiędzy otyłoscią a zapadalnością na rozmaite cieżkie choroby
          została dowiedziona statystycznie i w wiarygodnych badaniach! Nie czarujmy się,
          że cudza otyłość to nie nasz problem i nic nam nie szkodzi!
          Dopóki nie mamy w pełni prywatnej służby zdrowia, gdzie każdy sam płaci zw
          swoje leczenie, problem grubasa dotyczy reszty społeczeństwa, która płaci za
          leczenie jego przypadłości nabytych na własne życzenie. Gdyby grubas sam sobie
          płacił za usługi medyczne i nie wciskał się nadmiarem swego cielska na mój
          teren - np. w metrze niedawno mnie takie babsko przydusiło! - to jego sprawa,
          co ze sobą robi.
          Ponadto możecie mnie sto lat moralizować, a i tak nie stwierdzę, że podobają mi
          się grubasy. Nie podobają mi się napięte, błyszczące skóry, podwójne podbródki
          i grube "karczycha", wielgachne piersi, których ciężar powoduje zwisanie i pod
          którymi znajdują się odparzenia i rany (talkiem zasypywane). Nie podoba mi się
          wielka, pucołowata twarz, przy której nie są ładnie wyeksponowane włosy i rysy,
          bo nad wszystkim górują tłuste poliki. Nie podobają mi się rozdęte, jakby
          spuchnięte ręce, gdzie nie widać przegubów a dłonie w zestawieniu z tłustym
          przedramieniem wydają się małe jak przy karłowatości. Nie podobają mi się
          gigantyczne pupy - nawet wielkie, suszące się gacie mi się nie podobają. Nie
          podobają mi się brzuchy złożone z kilku tłustych zwałów ani nogi w kształcie
          trójkątów równobocznych. Nie podoba mi się rozlazłe suniecie takich ludzi,
          którzy w sklepach tarasują drogę. Sumoka nie jest mym ideałem.
          Nie zamierzam się wypierać, zepodobają mi się ludzie wyglądający zdrowo, czyli
          szczupli albo średni albo pulchni w normie - starsi czy młodsi. Podoba mi się
          zdrowie, dbanie o nie - bo dopóki płacę podatki na cele społeczne i służbę
          zdrowia, doceniam ludzi, którzy to szanują i nie brną bezmyślnie w choroby.
          Wolę, żeby moje pieniadze szły raczej na chore noworodki czy inne osoby, na
          które nieszczęście spadło bez powodu, niż na ludzi, którzy latami pracowali na
          swoje miażdżyce, cukrzyce itd.
          Powieście mnie teraz za to, bo ośmieliłam się napisac niepoprawną politycznie
          prawdę.
          • madness_psycho Re: Niech tyją - ale nie moim kosztem! 09.06.07, 01:00
            Może nie ze 100% twojego postru ale z
            "> Nie rozumiem, czemu się insynuuje ludziom wskazującym na negatywne zdrowotne
            > skutki otyłości, że się czepiają aby jednak przypiąc łatkę grubym.
            > Przecież za cudzą otyłość, palenie, alkoholizm płaci całe społeczeństwo w
            > postaci rozmaitych składek!
            > Ten, który o siebie dba i żyje rozsądnie, musi utrzymywać ludzi pozostających
            > na rentach z powodu otyłości (są takie renty!), płacić za leczenie ich cukrzycy
            > typu II (której główną przyczyną jest nadwaga) oraz innych chorób.
            > Zależność pomiędzy otyłoscią a zapadalnością na rozmaite cieżkie choroby
            > została dowiedziona statystycznie i w wiarygodnych badaniach! Nie czarujmy się,
            > że cudza otyłość to nie nasz problem i nic nam nie szkodzi! "

            oraz z :

            " Podoba mi się
            > zdrowie, dbanie o nie - bo dopóki płacę podatki na cele społeczne i służbę
            > zdrowia, doceniam ludzi, którzy to szanują i nie brną bezmyślnie w choroby.
            > Wolę, żeby moje pieniadze szły raczej na chore noworodki czy inne osoby, na
            > które nieszczęście spadło bez powodu, niż na ludzi, którzy latami pracowali na
            > swoje miażdżyce, cukrzyce itd. "

            zgadzam się co do przecinka.
            Niemniej uważam, że nawet bardzo otyła osoba może wyglądać dobrze, czy to przez
            strój, makijaż, czy retouch photoshopa.
            Przyznam jednak szczerze, że pewnym dyskomfortem byloby dla mnie umówić się na
            randkę z osobą, która mogłaby mnie z łatwością zmiażdżyć, ale przy doborze
            przyjaciół nie zwracam na takie standarty uwagi.Co nie zmienia faktu, ze na
            zdrowiu moich przyjaciół bardzo mi zależy i jeżeli teraz uważają mnie za tyrana,
            to za parę lat pewnie wspomną moje marudzenie ...

            Pozdrawiam
            Madness.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka