niektorzy kompletnie nie rozumieja przekazu
Nie chodzi o to, zeby z kazdego zrobic ascete i potepiac tzw. dorabianie sie.
Chodzi o to, by kazdy robil w zyciu to, co sprawia mu radosc, co daje
satysfakcje i poczucie sensu. Jesli jestes himalaista - wydawaj 70% zarobkow na
sprzet i wyprawy, jesli lubisz sie bawic - wydawaj polowe pensji na balowanie w
knajpach, jesli lubisz ogrodnictwo - siedz po pracy na dzialce itp. itd. W
kulturze konsumcyjnej jednak nie o to chodzi. Chodzi o wzbudzeniu w ludziach,
wykreowaniu potrzeb, ktorych ci ludzie tak naprade nie maja. Chodzi o to, by
wywolac w ludziach to przykre uczucie, ze nie kupujac nowych rzeczy sa gorsi,
nie na czasie, niemodni. Czlowiek tak zmanipulowany kupuje np. nowe meble, bo
"tak trzeba", ale stare mu sie nawet jeszcze podobaly, buduje dom, bo "nie
wypada" na jego stanowisku mieszkac w bloku (a mieszka mu sie w tym bloku bardzo
wygodnie...), kupuje telewizor LCD, a tak naprawde nie oglada prawie wcale
telewizji.