Drogi Doboszku, nie jestem zgorzkniala zawistna osoba, ktora siedzi na kanapie
i ma za zle, gdybys wiedzial..., nic co ludzkie..., ale Pani Mazurowna wystawia
sie pod pregierz opinii, wydaje sie, ze sama tego szuka, bo mowi o sprawach
bardzo osobistych i , czemu dziwi sie sama autorka, czasem wrecz zle sama o
sobie. Nie krytykuje jej wyborow, to sprawa osobista, moze zaluje ze wyjechala
z Polski, bo pamietam ( a bylam wowczas mala dziewczynka) ze jej wystepy w
telewizji z Gerardem Wilkiem dostarczyly mi jednych z pierwszych wrazen
artystycznych w moim zyciu - byli tacy piekni, program, choc bialo-czarny
wydawal sie teczowo kolorowy. Zostawila swoja publicznosc. Zauwaz, w artykule
kilka razy pojawia sie slowo "nuda", tu jest chyba pies pogrzebany, w
poszukiwaniu nowosci porzucala: publicznosc, meza, kraj, pozycje zawodowa,
lista nie jest wyczerpana. Wiele jej bylo dane i wiele sie wymaga od takich
osob. Swoja kariere rozmienila na drobne, jesli potrafi dojrzec dobre strony w
swoim zyciu,w zmaganiu sie z nim, to swiadczy, ze dojrzala, ale to juz sprawa
osobista, natomiast co do kariery..., podtrzymuje opinie wczesniej wyrazona...
Nie wystawia sie ocen za zycie, zycie to wiecej niz egzamin.