Oj, cloclo80! Trzeba nie tylko pisac, ale i czytac! W 1968 wyjeżdżali nie tylko
Żydzi, wypychano inteligencję. Polka Mazurówna nie musiala wyjeżdżać, tym
bardziej, że była córką wybitnego matematyka Stefana Mazura (poczytaj o tzw.
szkole lwowskiej), hołubionego przez władze PRL. Miala pieniądze, sławę.
Zdycydowała się zacząć życie od zera z innym mężczyzną. Mężczyzna nie wypalił,
ona sie przebiła. I nadal nie wyciąga ręki po pomoc od państwa francuskiego,
nie domaga sie odszkodowań od PRL. Nie labidzi, jak 90 proc. rodaków, nie
zazdrosci, cieszy sie życiem i umie je sobie uprzyjemnić. Od dzis biorę z niej
przyklad!