Bo dziecko to kobieta sama ma
Niby taka jesteś nowoczesna, obcykana wychowawczo, prawa i sprawiedliwa, a nie
potrafisz niczego innego poza tym, co zwykle robią ciołki aby sobie ulżyć w
kompleksach - szukasz kozła ofiarnego.
Oczywiście, jako typowy produkt kultury polskiej, dopadasz najłatwiejszą
ofiarę - stereotypową Matkę Polkę. Cóż, w Polsce się zawsze chroniło facetów i
jechało po kobietach, obwiniając je o wszystkie możliwe przewiny a jednocześnie
mamiąc: "Bądź taka, jak ci każemy, a wtedy przekonasz się, jak bardzo cię
będziemy kochać i szanować!" To matka ma wychowywać, i to perfekcyjnie, ku
chwale ojczyzny i pożytkowi młodych Polek, matka oberwie po uszach od każdego,
kto będzie niezadowolony z jej niedociągnięć, to ją się obwini o całe zło tego
świata, a na koniec wyśmieje, że ma obwisły biust, niesie ziemniaki i ma
czelność ciepo kochać swojego syna - osiemnastolatka, a nie surowo nadzorować
jego życie seksualne i dbać, by było ono równoznaczne z zamiarem
matrymonialnym. Ponadto czuwać nad nastrojem rozlicznych dziewcząt dotkniętych
odrzuceniem przez owego syna... Uff!
Powiem ci, że jakbym była chłopcem, nie chciałabym takiej dziewczyny w
pretensjach, bez odrobiny humoru i dystansu do siebie i świata. Histeria, bo
ego ucierpiało, bo on nie kocha, a przecież powinno to być głównym zadaniem
jego życia, bo jestem taka piękna, zdolna, wyjątkowa... Nie bardziej niż
miliony dziewczyn na ulicy, darling. Im prędzej pojmiesz, tym zdrowiej
pożyjesz.
Psychologizując, na twą własną modłę, pokuszę się o tezę, że nie dostałaś
miłosci w rodzinnym domu i cały swój głód emocjonalny ulokowałaś w chłopaku
(ach). Teraz przezywasz rozczarowanie widząc, że nie ma książąt, co się
zjawiają i porywają ku mega miłości. Jest tak sobie, wcale nie mega.
Bezwarunkowe, długotrwałe, silne uczucie, o którym marzysz, to coś, co się
powinno dostać we wczesnym dzieciństwie. Potem już nikt nie wypełni tej luki,
żaden chłopak, żaden facet. Trwając przy swoich wyśrubowanych oczekiwaniach
skazujesz się na wieczną frustrację i niespełnienie.
Chłopak, który w wieku 18 lat bawi się w miłość, eksperymentuje, próbuje badać
granice różnych dziewczyn i nie mysli o trwałych związkach - to całkiem
normalna sprawa. Byłabym rada, gdyby dziewczyna w tym wieku robiła to samo -
oznaczałoby to, że normalnie się rozwija. Dziewczyna, która w wieku 18 lat tak
fetyszyzuje słowo "kochać", tyle złych emocji, rozczarowania wiąże z tym
słowem, taki ma straszny głód uczucia - to smutne zjawisko i smutno rokuje. To
znaczy, ze ktoś tam kiedyś nie dał jej zastrzyku uczuć uodparniającego na
drobne rozczarowania.
Niektóre dziewczyny nawet po wpadce z nieodpowiedzialnym chłopakiem potrafią
żyć bez nienawiści i nawet lubić matkę chłopaka, jego samego i facetów w ogóle.
Bo mają zastrzyk miłości otzrymanej w dzieciństwie. Ty lecisz skrajnościami,
jesteś mściwa, paranoiczna, zwyczajnie zostałaś olana, co zdarza się nie raz i
nie dwa, a zachowujesz się jak Królowa Wiktoria po defloracji - szukasz głów do
ścięcia!
Lepiej najpierw podreperuj swoją głowę i emocje.