Gazeta.pl   Forum   Kobieta   Wysokie Obcasy   Nie stać mnie na własne dzieci

Komentarze do artykułu

Własny pokój

Wolność intelektualna jest zależna od rzeczy materialnych. Kobiety zaś zawsze były biedne

Nie stać mnie na własne dzieci

Autor: adri26 08.04.08, 10:21
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Moja prababka miała piątkę dzieci i dwójkę służących. Jej mąż i mój pradziadek posiadał gospodarstwo rolne średniej wielkości, na którym zatrudniał parobków. Prababcia nie dorabiała nigdzie, zajmowała się domem. Wystarczyło im na wszystko - dzieci, służbę, nawet zagraniczne podróże.
Moja babcia miała dwójkę dzieci, ale to już było za komuny. Część majątku zabrało państwo, z reszty dziadek utrzymywał rodzinę. Jakoś wystarczało, chociaż żyli skromnie. Babcia też tylko zajmowała się domem.
Moja mama ma czwórkę dzieci. Trójka urodziła się prawie jedno po drugim, dlatego mama musiała zrezygnować z pracy. Ojciec studiował jeszcze, ale dostawał stypendium naukowe. To były lata 80. Z tego stypendium, dorywczych robótek i okazjonalnych rodzinnych datków udawało mu się utrzymać 5-osobową rodzinę!
Ja mam 29 lat i zarabiam 3 tys. na rękę w trzech różnych miejscach, w tym jedna firma daje mi etat. Stypendium doktoranckie zaraz się skończy, więc za rok będę zarabiać o tysiąc zł. mniej. Mój narzeczony zarabia mniej więcej tyle samo. Oboje jesteśmy po studiach. Wzięliśmy kredyt na 2-pokojowe mieszkanie, które kosztowało nas porównywalnie tyle, co 100 lat temu trzy wsie.
Policzyliśmy, ile kosztowałoby nas życie, gdybyśmy zechcieli mieć dwójkę dzieci. Rata kredytu, czynsz, opiekunka do dzieci (żebym nie musiała rezygnować z pracy, a rodziców oboje mamy daleko), samo utrzymanie dzieci, utrzymanie samochodu - nie wystarczy obu pensji.
Co sie stało z tym światem? Dlaczego wykształcenie tak traci na wartości, czemu pienądz jest wart coraz mniej? Kiedyś mężczyzna ze średnim wykształceniem mógł samodzielnie utrzymać niepracującą żonę, gromadę dzieci, duży dom, najemników do pomocy. Teraz mężczyzna z wyższym wykształceniem musi oglądać się na żonę, bo z własnej pensji jest w stanie utrzymać zaledwie siebie, ciasne mieszkanko i samochód. A żona ma rodzić dzieci - przynajmniej takie jest społeczne założenie i oczekiwanie. W dzisiejszych czasach ma je rodzić i zarabiać na nie.
Współczesny kapitalizm jest brutalny - pisze mój poprzednik. Jaki kapitalizm, a gdzie tu kapitał? Największe przedsiębiorstwa to kapitał zachodni, nie nasz. Większość klasy średniej i niższej to lud pracujący u kogoś za pensję i spłacający rozmaite kredyty. Jaki kapitalizm? To tylko pozory niezależnego życia. Wszyscy jesteśmy najemnikami. I jak dawno temu parobczane rodziny bez własnego majątku, pracujące za chleb i dach nad głową, tak teraz my harujemy przez 8 czy 12 godzin na dobę u kogoś, a wieczorem wracamy do ciasnej chałupy (jeszcze nie swojej) gdzie trzeba oporządzić dzieci, poprać, posprzątać, ugotować obiad na następny dzień.
W wolnej Europie, w kwitnącym kapitalizmie, w czasach pokoju i demokracji, jesteśmy parobkami z wyższym wykształceniem.
Może się mylę? (ada_s@interia.eu)
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.