Mam 23 lata. Przez cztery lata liceum i ponad trzy lata studiów
mieszkałam z kimś w pokoju. Największy był pięcioosobowy. Od ponad
roku mieszkam sama w pokoju. To jest RAJ. Ta prosta czynność:
zamknięcie drzwi, odcięcie się na chwilę od wszystkiego dookoła jest
cudowne. Mieszkam z przyjaciółmi i tylko dzięki temu stać mnie na
własny pokój. Ale oni niedługo się pobierają, kupują własne
mieszkanie...nie wiem, co zrobię dalej, ale chcę mieć tę odrobinę
prywatności, choćbym miała sobie żyły wypruć, żeby na nią zarobić.
Choć tak naprawdę marzy mi się własne mieszkanie. W którym mogłabym
wbić gwódźdź tam gdzie chcę. Pomalować ściany na ulubiony kolor.
Mogłabym mieć psa (w wynajmowanym mieszkaniu zazwyczaj się nie da,
bo właściciele się nie godzą). A jakie mam na to perspektywy? Po
studiach pedagogicznych z kredytem studenckim do spłacania przez 10
lat po studiach: żadne. No, prawie żadne, mogę jeszcze bogato wyjść
za mąż. Ale to trochę smutne, że to jedyna perspektywa...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.