Dodaj do ulubionych

Dziewczyna z perłą

28.04.08, 11:52
Mam wrażenie, że osoby, które ujawniają tego typu problemy swoim
bliskim, przerzucają poprostu na nie odpowiedzialność za siebie. Nie
liczą się z tym, jaki koszt ponosi najbliższa osoba, dzieci. Ktoś,
kto kocha, nie obarcza w ten sposób.
Edytor zaawansowany
  • ilistil 28.04.08, 12:48
    Nigdy, przenigdy nie zostałabym w związku z facetem, który ubiera damskie
    ciuchy. Czytając artykuł byłam coraz bardziej zła na te kobiety, które godziły
    się na te mężowskie maskarady. jestem wstrząśnięta...o jakim seksie mowa? O
    jakim życiu....? W wypowiedziach tych kobiet nie było akceptacji tylko jakieś
    paniczne przyzwolenie...W imię czego pozostawać w związku z osoba nie do końca
    pogodzona z własną płcią ?
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.04.08, 09:32
    Jednego nie rozumiem.

    Bo rozumiem, że można lubić jakieś elementy damskiej garderoby, bo są fajne.
    Wygodniejsze niż męskie. Albo choćby milsze w dotyku.

    Ale nie rozumiem, w jaki sposób ubiór stanowić ma o płci.
    Z jednej strony np. mężczyzna ubiera się jak kobieta i już wyobraża sobie, że
    jest kobietą. Dlaczego? Czy np. bez ubrania nie może sobie tego wyobrażać? W
    dodatku ci crossdresserzy wyobrażają sobie "kobiecość" jako coś, co jest w
    rzeczywistości powierzchowną karykaturą. Kobiecość przecież nie polega na
    posiadaniu biustonosza, pończoch i wysokich obcasów. Nie polega nawet na
    posiadaniu biustu - są kobiety, które po operacji nowotworu nie mają piersi. A
    przecież dalej są kobietami.

    Z drugiej strony reakcje kobiet na przebranego mężczyznę wskazują na to samo.
    Większość kobiet właśnie również uważa, że to ubranie stanowi o płci. Że jeśli
    facet przebierze się w damskie ubranie, to przestaje być mężczyzną.

    Widzę w tym wszystkim jakieś wzajemne nieporozumienie.
    Tamci mężczyźni "chcą być kobietami", ale oni sobie wyobrażają kobiecość jako
    komiksową słodkość, pończoszki, peniuarki, obcasiki. To głupie, bo niejedna
    kobieta do takich wybrażeń nie dostaje. Oni chcą być tym, co POPKULTURA uważa za
    "prawdziwą kobietę".

    Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że to łatwiej niż być tym, co popkultura nazywa
    "prawdziwym mężczyzną"? Za "prawdziwą popkulturową kobietę" wystarczy się
    przebrać. Za "prawdziwego popkulturowego mężczyznę" nie da się przebrać - trzeba
    jeszcze wyhodować mięśnie i zachowywać się jak macho.

    Nota bene, zabawne jest to, że same kobiety też starają się utożsamiać z
    "prawdziwą popkulturową kobietą".
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • the_only_trans 30.04.08, 13:06
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Jednego nie rozumiem.
    >
    > Ale nie rozumiem, w jaki sposób ubiór stanowić ma o płci.
    > Z jednej strony np. mężczyzna ubiera się jak kobieta i już
    wyobraża sobie, że
    > jest kobietą. Dlaczego? Czy np. bez ubrania nie może sobie tego
    wyobrażać?

    Ty chyba jednak nic nie rozumiesz, a raczej nic nie wiesz o
    crossdresserach, tak się składa, że nie zawsze ubiór jest potrzebny
    żeby "być" płcią przeciwną.


    > W dodatku ci crossdresserzy wyobrażają sobie "kobiecość" jako coś,
    co jest w
    > rzeczywistości powierzchowną karykaturą.

    Pomyliłaś transwestytów z drag quins
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.04.08, 13:46
    > Ty chyba jednak nic nie rozumiesz

    No przecież wyraźnie mówię, że nie rozumiem!
    A ponieważ nie rozumiem, to mi wytłumacz.

    Np. po co oni się przebierają, skoro bez odpowiedniego przebrania też mogą czuć
    się kobietą?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • the_only_trans 30.04.08, 14:06
    Wiesz, nie tyle się przebierają, co ubierają jak kobiety. Bo
    przecież bez ubrania na miasto nie wyjdziesz :)
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.04.08, 17:20
    he_only_trans napisała:

    > Wiesz, nie tyle się przebierają, co ubierają jak kobiety. Bo
    > przecież bez ubrania na miasto nie wyjdziesz :)

    Ale dlaczego?
    Dlaczego, przypuśćmy, taki gość nie mógłby wyjść w garniturze, a wewnętrznie
    czuć się jak kobieta? Zrozum mnie dobrze - ja się czuję kobietą niezależnie czy
    mam na sobie sukienkę, czy glany i bojówki. Dlaczego taki facet-crossdresser
    czuje się dobrze dopiero w damskim ubraniu? Chciałabym to zrozumieć.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • the_only_trans 30.04.08, 19:43
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Dlaczego, przypuśćmy, taki gość nie mógłby wyjść w garniturze, a
    wewnętrznie
    > czuć się jak kobieta?

    Bo to ma na codzień, a czasami chciałby poczuć się kobietą również
    zewnętrznie, więc ubiera się "odświętnie"
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.04.08, 21:41
    > Bo to ma na codzień, a czasami chciałby poczuć się kobietą również
    > zewnętrznie, więc ubiera się "odświętnie"

    Zaraz, jeśli na codzień czuje się kobietą - to jest transseksualistą a nie
    crossdresserem...?

    Czy crossdresser to ktoś, kto czuje się kobietą w ogóle, czy tylko lubi od czasu
    do czasu wyobrażać sobie, że jest kobietą?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • jerry21 05.05.08, 20:03
    widziszten madrala - tez nie rozumie
    ja z reszta tez...
    gdzie ci prawdziwi mezczyzni , gdzie te prawdziwe kobiety..
    juz nawet uchatki gwalca pingwiny ...
    co za czasy ..!?
  • sleeper_in_the_grass 05.05.08, 20:43
    Mnie się wydaje, że to jednak mimo wszystko nieco bardziej złożony problem,
    tylko dla uproszczenia nazywa się to potrzebą "poczucia się jak kobieta",
    zwłaszcza że te emocje raczej ciężko wyrazić. Pytasz się dlaczego? Pewnie z
    dokładnie tego samego powodu, dla którego inny facet zachwyca się swoim
    owłosieniem na całym ciele, a jeszcze inny go nie znosi. Albo dlatego, dlaczego
    jednemu obleśnym pomysłem wydaje się założenie np. koszulki w serek, a drugi
    nigdy w życiu nie założyłby np. flanelowej koszuli w kratę. Dorzucić do tego
    wspomnianą w tekście fascynację kobietami, niezdecydowanie co do własnej
    tożsamości itd. itp. i mamy kogoś kto utknął gdzieś pomiędzy męskością a
    kobiecością i w ten sposób jest w stanie to uspokoić i kontrolować.

    Moim zdaniem obiektywnie nie różni się to bardzo od mężczyzn, którzy tak
    panicznie boją się bycia "posądzonymi" o homoseksualizm lub chociaż niemęskość,
    że też koniecznie muszą swoją orientację i męskość wyrażać w ubiorze.
  • the_only_trans 05.05.08, 21:27
    źle mnie zrozumiałaś - chodziło mi o to, że garnitury ma na codzień.
  • lth 06.05.08, 17:54
    o czym tutaj się rozwodzić.. to zwykłe pedały..
    --
    Nie będę prowadził dłuższych wymian zdań w pro Gejowskich dyskusjach ponieważ i
    geje wyzwą mnie od rasistów faszystów nazistów i wszelkiego okropieństwa.. a
    prawda jest jedna. Rodzina to mężczyzna i kobieta.. wszytko inne
    to DEWIACJE
  • the_only_trans 07.05.08, 20:30
    Następny co nierozróźnia pojęć, albo nie przeczytał ze zrozumieniem.
  • grek30 16.02.10, 13:32
    Rodzina to kobieta i mężczyzna powiadasz... A Polska dla Polaków, prawda?
    Czym wg Ciebie jest rodzina? Jesteś w stanie napisać swoją interpretację? Czy
    chodzi o zdolność do rozmnażania? A co w takim razie z kobietami lub mężczyznami
    którzy z jakichś względów nie mogą się rozmnażać? A też chcą mieć rodzinę? Czy
    akceptujesz taką rodzinę? Ale wtedy pada teoria o zdolności do rozmnażania...
    Czyli co tworzy rodzinę? Istota posiadająca penisa plus istota posiadająca
    pochwę? No ale czemu te narządy mają służyć? Czy aby nie prokreacji? Więc jeśli
    któryś zawodzi to już nie ma mowy o rodzinie? No chyba że powiesz że seks nie
    musi służyć prokreacji... Ale jeśli nie musi to znaczy że dotyczy tylko i
    wyłącznie przyjemności. A do tego niekoniecznie potrzebna jest pochwa i penis...

    No i może okazać się że rodzina to osoby (dwie a może więcej) w których
    występują relacje oparte przede wszystkim na uczuciach i emocjach... My jesteśmy
    przyzwyczajeni do stereotypu rodziny jako mężczyzny i kobiety połączonych węzłem
    małżeńskim i mogących zrobić sobie dziecko (przepraszam za kolokwializm). Ale
    nie zawsze i nie wszędzie tak jest. Dlaczego wg Ciebie coś odstające od
    większości określasz zboczeniem? czy wg Ciebie wszystko powinno być identyczne?
    Ludzie? Domy? Związki? Dla kogo produkuje się samochody w pojedynczych
    egzemplarzach? Dla zboczeńców? Przecież są inne od większości... Czy kochające
    się osoby tej samej płci, mające wspólne pasje, hobby, udany seks, są gorsze od
    małżeństwa które ze sobą nie rozmawia i każdy spędza czas osobno? Która z tych
    dwóch opcji jest wg Twojej teorii rodziną???

    Najprościej wrzucić do szufladki. Tylko gdyby wszyscy myśleli tak jak Ty to
    nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach... Pamiętaj że kiedyś ziemia była płaska i
    pływała po ogromnym oceanie a jedzenia nie kupowało się w supermarketach...
    Świat a człowiek zwłaszcza to jedna wielka zagadka której rozwiązania pewnie
    nigdy nie poznamy...
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:38
    a ja jeszcze w t-shirty (męskie zresztą, bo damskie sklepy nie oferują t-shirtów
    w moim rozmiarze 46, a sklepy dla grubych oferują jakąś idiotyczną odzież dla
    pozbawionych stylu pięćdziesiątek).

    Na ulicach NIE MA kobiet, które tak się ubierają jak wy.
  • sleeper_in_the_grass 05.05.08, 21:19
    Właśnie opisany w artykule crossdresser fajnie zwrócił na to uwagę, że przecież
    nikogo nie zbulwersuje w najmniejszym stopniu, gdy kobieta włoży męską koszulę,
    do spania założy męskie bokserki, czy nawet stwierdzi, że lepiej się czuje w
    męskich ubraniach. Co najwyżej zostanie to uznane za dziwne, nikt nie będzie na
    pewno krzyczał, że to obleśne, upadek obyczajów i że powinno się ją leczyć.
    Tylko jedna z wielu wrodzonych hipokryzji, jakie mamy w głowie (sam wyjątkiem
    nie jestem).
  • 100krotna 13.05.08, 10:32
    Może dlatego, że koszula i spodnie bez precyzowania, są unisex. I kobieta i
    mężczyzna mogą się ubierać w spodnie i koszulę, więc zmiana nie jest aż tak
    drastyczna. Spódnice, rajstopy, obcisłe bluzki z dekoltem i sukienki nie są
    unisex, są kobiece z natury.
    Dopóki kobieta nie zapuszcza owłosienia na całym ciele oprócz glowy(łyka
    hormony, żeby mieć męski zarost?) to niech sobie chodzi, w czym chce. I dopóki
    nie mówi, że czuje się mężczyzną, więc tak się będzie ubierać i wyglądać.
    Mężczyzna zwykle się goli, maluje, ubiera perukę.. więc przeobraża się w kobietę
    dużo bardziej, niż kobieta w mężczyznę, nosząc jego koszulę jedynie.
    Wyobrażasz sobie chłopaka o posturze i zaroście przykładowo drwala z kreskówki,
    z owłosioną niedźwiedzią klatką, który wbił się w sukienkę z dekoltem? Też
    wybuchnę śmiechem. Gorzej będzie, jak on się ogoli, wymaluje i kupi kieckę we
    własnym rozmiarze. I doda, że tak się czuje kobieco i dobrze mu z tym
  • angazetka 13.05.08, 10:52
    > Może dlatego, że koszula i spodnie bez precyzowania, są unisex.

    Są unisex od jakichś 20 lat (jeszcze w latach 80. dziewczyna mogła
    mieć nieprzyjemności, kiedy przyszła tak do szkoły, uważano to za
    strój niestosowny).

    > Spódnice, rajstopy, obcisłe bluzki z dekoltem i sukienki nie są
    > unisex, są kobiece z natury.

    Podobnie jak spodnie były męskie z natury przez długi, długi czas. I
    się to zmieniło, i nikogo teraz nie dziwi. Nie mówię, że tak będzie
    ze spódnicami, ale warto o tym pamiętać.

    > Dopóki kobieta nie zapuszcza owłosienia na całym ciele oprócz glowy
    (łyka hormony, żeby mieć męski zarost?) to niech sobie chodzi, w
    czym chce.

    W ogóle niech każdy chodzi w czym chce. Mówiąc szczerze, mało mnie
    to obchodzi. Może jestem z jakiejś innej planety, ale póki dana
    jednostka nikogo nie krzywdzi - niech się ubiera jak chce, śpi z kim
    chce, żyje jak chce. Barczysty facet w sukience na pewno wygląda
    komicznie - ale czy z tego powodu mam mu tego zabraniać?
  • 100krotna 13.05.08, 11:18
    > Podobnie jak spodnie były męskie z natury przez długi, długi czas. I
    > się to zmieniło, i nikogo teraz nie dziwi. Nie mówię, że tak będzie
    > ze spódnicami, ale warto o tym pamiętać.

    Sęk w tym, że te sytuacje zdarzają się właśnie teraz, nie 80 lat temu, nie 30
    lat później. I niestety nie są wynikiem mody jedynie. Jakby to była moda, to
    mnie wisi, niech noszą nawet majty jak superman, mogą to być nawet majty
    koronkowe.

    > W ogóle niech każdy chodzi w czym chce. Mówiąc szczerze, mało mnie
    > to obchodzi. Może jestem z jakiejś innej planety, ale póki dana
    > jednostka nikogo nie krzywdzi - niech się ubiera jak chce, śpi z kim
    > chce, żyje jak chce. Barczysty facet w sukience na pewno wygląda
    > komicznie - ale czy z tego powodu mam mu tego zabraniać?

    I tu się zgadzam. Tylko niestety zdarza się, że właśnie samym faktem tak się
    ubierania krzywdzi. Czytając komentarze pań w artykule można zauważyć, że nie są
    zbyt szczęśliwe. Nie można narzucić sobie samemu akceptacji czegoś, co jest dla
    nas wstrętne i wiąże się z upokorzeniem
  • kngtrc 13.05.08, 15:45
    100krotna napisała:

    > Sęk w tym, że te sytuacje zdarzają się właśnie teraz, nie 80 lat temu, nie 30
    > lat później. I niestety nie są wynikiem mody jedynie. Jakby to była moda, to
    > mnie wisi, niech noszą nawet majty jak superman, mogą to być nawet majty
    > koronkowe.

    Ot kobieca przewrotność. Jakby to było modne, to by Cię obrzydzenie nie brało,
    ale jeśli jest, to jest źle? To znaczy, jeśli ja teraz założę niemodne buty,
    aczkolwiek męskie, to jest to coś nieodpowiedniego?
    Żałosne jest to co napisałaś.

  • 100krotna 15.05.08, 00:19
    > Ot kobieca przewrotność. Jakby to było modne, to by Cię obrzydzenie nie brało,
    > ale jeśli jest, to jest źle? To znaczy, jeśli ja teraz założę niemodne buty,
    > aczkolwiek męskie, to jest to coś nieodpowiedniego?
    > Żałosne jest to co napisałaś.

    Źle mnie zrozumiałeś. Fakt, zabrakło mi jednego słowa: "tylko". Powinno być:
    "Jakby to była tylko moda". Sama nie noszę modnych butów, bo jest mi w nich po
    prostu niewygodnie, wolę te sprzed dwóch sezonów, wydeptane gdzieniegdzie i
    świetnie do mojej stopy ułożone.
    Chodziło mi o to, że przebieranie nie jest wynikiem samej tylko mody, a pewnego
    problemu. I jeśli możesz, wybacz mi, że myślę o facecie który chce wyglądać jak
    kobieta, jako o problemie.
  • the_only_trans 05.05.08, 21:33
    kochanica-francuza napisała:

    > a ja jeszcze w t-shirty (męskie zresztą, bo damskie sklepy nie
    oferują t-shirtó
    > w
    > w moim rozmiarze 46,

    Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
    opisujesz. Zresztą nie ważne, nie raz widziałam większą babę, ubraną
    w szpilki, miniówę itp mi to nie przeszkadza, ale za nią o wiele
    więcej ludzi oglądało się niż za przeciętnym transem.

    > Na ulicach NIE MA kobiet, które tak się ubierają jak wy.

    Niewiem co masz na myśli pisząc "WY" ale tak ubrane kobiety jak ja
    widuję. Niewiem tylko czy to powód do dumy, bo może jednak lepiej
    być oryginalnym?

    PS. ja mam więcej spodni i płaskich butów, niż spódnic i szpilek.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:28

    >
    > Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
    > opisujesz.

    No proszę, jakiś ty sympatyczny! Ja mam twoje przebieranki akceptować, a ty nie
    akceptujesz nawet mojej wagi!

    Poza tym mylisz się - rozszerzana kieca plus obcasy uczyniłyby ze mnie seksowną
    babeczkę. Tylko nie lubię być seksowną babeczką.



    >

    >
    > Niewiem co masz na myśli pisząc "WY" ale tak ubrane kobiety jak ja
    > widuję.

    Gdzie?
  • the_only_trans 07.05.08, 20:33
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > >
    > > Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
    > > opisujesz.
    >
    > No proszę, jakiś ty sympatyczny! Ja mam twoje przebieranki
    akceptować, a ty nie
    > akceptujesz nawet mojej wagi!

    Czy Ty masz jakiś kompleks? Bo gdzie ja napisałam, że nie akceptuję
    Twojej wagi? Wmawiasz mi coś czego nie napisałam, ani nawet tak nie
    pomyślałam

    >
    > Poza tym mylisz się - rozszerzana kieca plus obcasy uczyniłyby ze
    mnie seksowną
    > babeczkę. Tylko nie lubię być seksowną babeczką.

    OK, Twój wybór

    > >
    > > Niewiem co masz na myśli pisząc "WY" ale tak ubrane kobiety jak
    ja
    > > widuję.
    >
    > Gdzie?

    Bez sensu to pytanie, skoro nawet niewiesz jak się ubieram.
    Odpowiedź dość prosta - spotykam je na mieście.
  • kochanica-francuza 09.05.08, 18:42

    >
    >
    > Czy Ty masz jakiś kompleks? Bo gdzie ja napisałam, że nie akceptuję
    > Twojej wagi?

    A tu:

    Wiesz, jak bym nosiła taki rozmiar to też bym się ubierała jak
    > > > opisujesz.

    Sugerujesz, że jestem tak okropnie gruba, że w kiecce wyglądam kuriozalnie.
  • the_only_trans 09.05.08, 19:12
    kochanica-francuza napisała:

    > Sugerujesz, że jestem tak okropnie gruba, że w kiecce wyglądam
    kuriozalnie.

    Nic takiego nie sugeruję, to tylko Twoja wyobraźnia, może jakiś
    komplex na tym punkcie.
  • the_only_trans 30.04.08, 14:13
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


    > Nota bene, zabawne jest to, że same kobiety też starają się
    utożsamiać z
    > "prawdziwą popkulturową kobietą".

    np te z tego artykułu: kobieta.gazeta.pl/wysokie-
    obcasy/1,53662,5155450.html
  • the_only_trans 30.04.08, 12:02
    ilistil napisała:

    >....W imię czego pozostawać w związku z osoba nie do końca
    > pogodzona z własną płcią ?

    Może w imię miłości?
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:40
    the_only_trans napisała:

    > ilistil napisała:
    >
    > >....W imię czego pozostawać w związku z osoba nie do końca
    > > pogodzona z własną płcią ?
    >
    > Może w imię miłości?

    Oczywiście miłość mają okazywać ONE, wam pozostawiając wesołe przebieranki.
  • the_only_trans 05.05.08, 21:35
    ciekawy wniosek, ale jakie masz podstawy? Znasz jakiś TAKI związek?
  • ole16 05.05.08, 22:53
    W imię miłości one z nimi zostają mówisz. ALE w imię czego oni je oszukują przed
    ślubem/ zrobieniem im dziecka, słowem "usidleniem perełki"? Bo to przecież nie
    jest miłość, prawda? To nie świadczy o Was najlepiej. Ja rozumiem lęk, ale ten
    lęk przed odrzuceniem Was nie usprawiedliwia. Niektóre kobiety zostają, bo
    czują, że nie mają alternatywy, bo jest dziecko, wspólne sprawy etc. Żeby zostać
    w takim związku i nie cierpieć trzeba być jednak choć trochę bi-, a jeśli
    kobieta nie jest, to taki związek jest zwykłym wykorzystywaniem jej.
    Rozumiem doskonale, że niektórym kobietom może to nie przeszkadzać i mogą się
    zdarzać dobrane pary, ale moim zdaniem warunkiem jest jednak dobrowolność, a
    kiedy mówisz żonie o swoich skłonnościach PO ślubie to to już nie jest fair.
    Jako mężczyzna-kobieta możesz już być całkowicie nieatrakcyjny erotycznie, choć
    będzie Was dalej łączyć przyjaźń, pomyślałeś o tym?
    Z drugiej strony, kim są dla Was perełki? Przyjaciółkami? Przykrywkami? Skoro
    sami/same jesteście kobietami, to czy Wy czasem nie marzycie o swoim "chłopie"?
    Dla jasności: nie brzydzę się wymalowanymi facetami, czasami sama ich dla hecy
    maluję, ale szlag by mnie trafił gdyby mi facet powiedział że jest Lusią dopiero
    po ślubie.
  • the_only_trans 05.05.08, 23:06
    ole16 napisał:

    > W imię miłości one z nimi zostają mówisz. ALE w imię czego oni je
    oszukują prze
    > d
    > ślubem/ zrobieniem im dziecka, słowem "usidleniem perełki"?

    Już pisałam o tym, ale weź pod uwagę, że nie jest to ani reguła, ani
    nawet większość, poprostu tak czasami jest, a w artykule zostało to
    przedstawione jako norma w związkach z trans.

    > w takim związku i nie cierpieć trzeba być jednak choć trochę bi-,
    a jeśli
    > kobieta nie jest,

    Ja akurat dla swojej Żony jestem facetem, kobietą bywam tylko
    czasami i nie w jej obecności, ale wie o tym.

    > Z drugiej strony, kim są dla Was perełki? Przyjaciółkami?
    Przykrywkami?

    Dla mnie jest Żoną, Matką Naszego Dziecka - zupełnie jak
    w "normalnej" rodzinie.

    > sami/same jesteście kobietami, to czy Wy czasem nie marzycie o
    swoim "chłopie"?

    Ja osobiście nie marzę wogóle o chłopie, ale są takie trans.
  • kngtrc 06.05.08, 10:21
    Właśnie to wszystko nie jest takie proste. I the_only_trans również się myli,
    chociaż występuje w naszym imieniu niejako.

    A Ty ole16 trochę generalizujesz, w artykule został opisany przypadek, kiedy
    ktoś ujawnił się po ślubie. Prawda, bywa tak często, ale nie zawsze. Ja sobie
    takiej sytuacji nie wyobrażam. To jedna z moich zasad. Nie można żyć w
    kłamstwie, nie można wykorzystywać ślubu i dzieci jako zastawu.

    Artykuł również sugeruje, że seks również związany jest z przebieraniem. I to
    również niekoniecznie jest prawdą. Z pewnością nie u mnie. Jestem facetem, czuję
    się nim przez 99% czasu. Mam męski charakter, nie dbam o siebie przesadnie, a
    wręcz mniej niż wielu "normalnych" facetów w dzisiejszym świecie.

    Jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się wszystko proste i mało skomplikowane.
    Tłumaczyłem sobie: tak po prostu jest. Nie zastanawiałem się nad genezą
    zjawiska. I faktycznie to po prostu jest, ale jest to tak złożone, że sam nie
    potrafię tego pojąć. To siedzi gdzieś w środku, jest odczuwane jako bardzo
    głęboka potrzeba ubrania się i zrobienia makijażu. Pokazania się innym. To
    wszystko jest szalenie trudno wytłumaczalne, może artysta by potrafił. Ja nie.

    I wiem, że tym bardziej trudno jest to zrozumieć innym. Nie oczekuję tego od
    nikogo. Nie narzucam się również ze swoim crossdressingiem innym. Ale najbliżsi
    muszą wiedzieć, bo to czasami znika na pół roku, ale zawsze wraca, czasami na
    dłużej, czasami na krócej.

    Wiem, że moje myśli są bardzo chaotyczne, ale trochę smuci mnie, że wszyscy tu
    jeżdżą po crossdresserach, nie próbując nawet postawić się w ich sytuacji. A to
    nie jest po prostu zachcianka.

    Pozdrawiam,
    K.
  • 81mermaid 07.05.08, 11:23
    w takim momencie sa duze podstawy by doszlo do stwierdzenia nieważności
    małżeństwa...przeciez ta kobieta w chwili pobierania sie z nim zostala
    zwyczajnie oszukana...
  • varitas2000 07.05.08, 18:29
    Skoro te biedne usidlone kobiety boją się odejść i skoro to ślub jest taką barierą, to po co ślub??? Jakby jakiś obywatel USA, czy rozwiniętego kraju Europy Zachodniej przeczytał co tu wypisujecie to by się roześmiał. Po co komplikować sobie życie? Jak nie kochasz swojego męża na tyle żeby z nim być na dobre i na złe to spadaj. I proszę nie mylić miłości z pożądaniem. Bo nie kocha się faceta tylko osobę. Za słowem męskość w pojęciu kobiety kryje sie tylko pożądanie. A w ogóle pojęcie męskości jest bardzo względne i nie jest nią na pewno obraz brudnego śmierdzącego knura, który po przyjściu z roboty krzyczy na żonę: "podaj mi piwo kobieto". Takiego faceta chcecie?
  • kochanica-francuza 10.05.08, 15:18
    i nie jest nią na pewno obraz brud
    > nego śmierdzącego knura, który po przyjściu z roboty krzyczy na żonę: "podaj mi
    > piwo kobieto". Takiego faceta chcecie?

    Chłopcze, dlaczego rozmawiamy o skrajnościach, skoro mamy tak szerokie kontinuum?
  • tinley 05.05.08, 19:59
    > Nigdy, przenigdy nie zostałabym w związku z facetem, który ubiera damskie
    > ciuchy.


    tiaa... tak samo mozna powiedzieć w odwrotną stronę bo przecież kobiety od lat
    hodzą w spodniach i jeszce kilkadziesiat lat temu spodnie na kobiecie były czyms
    na kształt herezji w kosciele.
    Szczerze mówiąc to zaczynam coraz mniej rozumieć świat i to co się z ludźmi
    dzieje. Nie wiem... wojny dawno nie było chyba bo gatunek marnieje i
    karłowacieje moralnie.
    Rozumiem wszystko ale facet który ma zonę przebiera się w damskie fatałaszki...
    LOL... Czytałem ostatnio o idiotach którzy kastrują się własnorecznie tylko po
    to aby nie czuć popędu seksualnego. W efekcie go nie czują ale kobiety podobają
    się tak samo jak wcześniej.
    Popierd... ten świat się robi
  • navaira 05.05.08, 20:37
    ...ale nie rozumiem, na czym ten cały dramat polega. No to się facet ubiera w
    pończochy i co tam jeszcze. Spódnice. I co? Ubywa komuś coś od tego? Złym ojcem
    się staje? Niech bije, śmierdzi i przepija pensję, byle w spodniach chodził?

    tinley:

    > tiaa... tak samo mozna powiedzieć w odwrotną stronę bo przecież kobiety od lat
    > hodzą w spodniach i jeszce kilkadziesiat lat temu spodnie na kobiecie były czyms
    > na kształt herezji w kosciele.
    [...]
    > Rozumiem wszystko ale facet który ma zonę przebiera się w damskie fatałaszki...
    > LOL...
    No to ja już nic nie rozumiem. Gorszą Cię te damskie spodnie czy też
    męsko-damskie fatałaszki? Bo najpierw dajesz całkiem sensowny przykład, a potem
    tak jakby prezentujesz przeciwną opinię :P

    (dodam, że nie jestem ani transwestytą, ani cross-dresserem, nie mogę za to
    wyjść z zadziwienia wąskotorowością polskiego myślenia)

    --
    The Sun donosi, że setki Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii podróżują do
    Rosji, żeby powiększać penisy.
  • almagus 05.05.08, 21:03
    Oczywista oczywistość! Następny temat.

    Warszawska syrenka to transwestyta.
    Na dole ogonek z góry kobita.
    Więc PiSk na wniosek ojca redyka.
    Odleje jej to co ma kobita.
    Światłe rozmowy w zadyju ma ryja,
    zadecydują, a wzorem to czyja?
    Lecz z interesem związana rozpusta.
    Lepiej przemówią kleryka usta.
    W ustach tych cnota, wiele słodyczy.
    Puścili wodę i co tak syczy?
    Powstała oralna panna fontanna.
    TRwałuje PiSiOR, nad nim sutanna.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:12
    Chodziło o to, że kastrują się osobnicy o tak nienormalnie wysokim poziomie
    hormonów, że bez przerwy myślą o seksie i zajmują się głównie tym, żeby nie
    rzucać się na wszystko żeńskie, co się rusza.

    Po kastracji ich poziom hormonów obniża się do poziomu, który pozwala im
    normalnie funcjonować BEZ obsesji erotycznej. Natomiast współżyć mogą i chętnie
    to czynią.
  • pani_kapitan 28.04.08, 13:08
    Pełen podziw dla kobiet które z miłości od mężów tolerują a nawet
    akceptują "te drugie". Wydaje mi się bowiem, że świadomosć że
    mężczyzna jest częściowo kobietą wiąże się z utratą poczucia
    bezpieczeństwa. To już nie jest ten sam facet który chodzi na
    polowanie dba o dom i rodzinę.
  • dylana 05.05.08, 19:20
    pani_kapitan napisała:

    > Pełen podziw dla kobiet które z miłości od mężów tolerują a nawet
    > akceptują "te drugie". Wydaje mi się bowiem, że świadomosć że
    > mężczyzna jest częściowo kobietą wiąże się z utratą poczucia
    > bezpieczeństwa. To już nie jest ten sam facet który chodzi na
    > polowanie dba o dom i rodzinę.

    szczerze mowiac nie tylko to ma kobieta do uporania sie, gdybym byla w takiej
    sytuacji to w mojej glowie pojawialoby sie uczucie ze moj maz czesciowo jest
    kobieta czyli ja calkowicie nie jestem potrzebna a nawet gorzej moze zaczac z
    nim konkurowac bo jesli maz staje sie kobieta moze czuc dyskomfort zwiazanym z
    tym ze moze ejst gorsza,zachowuje sie mneij kobieco zwalac wine na siebie. ehh
    trudna sprawa


    --
    szukaj-muzy.youbi.pl - Znajdź swoją muzę iściągnij za darmo!<br />
    <a href="http://youdownload.ver13.com">YouDownload.ver13.com -
  • pinup 28.04.08, 15:43
    dziwne jest to jak ludzie przerazliwie boja sie opini innych. jakby
    to, co mysla inni rzeczywiscie mialo wplyw na jakosc zycia. ci inni
    maja wlasne zycie i to nim sie zajmuja wbrew temu co nam sie wydaje.
    smutne, ze wiekszosc zon crossdresserow sen spedza z powiek wlasnie
    to, co pomysla inni. wazne jest przeciez to, co mysla i jak czuja
    sie one. gdybym ja uslyszala takie rewelacje od swojego partnera tez
    prawdopodobnie przezylabym szok. ale ostatnia rzecza, ktora sobie
    zawracam glowe sa opinie innych.
    --
    tell it like it is
  • pani.misiowa 05.05.08, 18:26
    Jedna z tych kobiet podala powod, moim zdaniem bardzo powazny-
    dziecko i krzywda ktorej moze ono doswiadczyc od ludzi obcych, gdy
    dowiedza sie kim jest tatus
  • login-ka 28.04.08, 15:46
    jestem koietą i rozumiem tych facetów. Zafascynowała mnie ta kultura po obejrzeniu "Priscilli, królowej pustyni". Jako mała dziewczynka lubiłam się przebierać za facetów, w dorosłym życiu nie próbowałam, ale dziś kobieta prawie codziennie jest facetem zakładając spodnie. Trans pokazują świat, który gdzieś umknął, to jest kobiecość rewiowa, przerysowana. Kobiety nigdy takie nie będą. Michał Witkowski mówił o utraconej w procesie emancypacji części kobiecości, tej lekkości trudnej do opisania. Mężczyźni przebierający się chyba jej poszukują, my już nie odzyskamy.Która z nas czasem nie chciałaby być pociągającą diwą? I ile z nas ma szansę na bycie nią?
  • kochanica-francuza 28.04.08, 15:48
  • zdanka1 29.04.08, 08:20
    Michał Witkowski mówi o wyobrazeniu kobiecości, o fantazmacie ,
    słowem o ogladzie idealnej kobiecości z perspektywy męzczyzny- geja,
    który szuka samca. I dlatego to campowe wyobrażenie kobiecości u
    Witkowskiego to jakieś niekończące sie fatałaszki, zdrabnianie,
    oczkami strzelanie, nóżek złąćzanie - wszystko to, co dla
    przeciętnej kobiety mieści sie w pojęciu "słodka idiotka, która nie
    poradzi sobie z przejsciem przez ulicę " Pisze dalej coś o tym, ze
    to pozostało tylko i wyłacznie kobietom wschodu itp - tylko nie
    zauwża, ze ta upragniona kobecość, bierze sie tam stąd, ze nie ma
    wyboru. Nie ma innej drogi niż przez małzeństwo, nie ma praktycznie
    innego zycia niż "przez męzczyznę" . To zawsze jest kobiecość
    przesadzona, pachnąca orientalnie, we wszystkich najmocniejszych
    kolorach i pełnym makijazu, nieustająco seksualna i bardzo rzadko
    pełna lekkości niestety, bo usmiech w nieodpowiednim momencie moz e
    stać sie przyczyną twojego końca;/ Jesli chodzi o kobietę,
    to "Lubiewo" jest niczym innym jak pokazaniem jak bedąc pozornie
    poza nawiasem, szufladkuje sie wg nawiasu.
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • kochanica-francuza 29.04.08, 16:28
  • almagus 05.05.08, 21:08
    Zamknij drzwi za sobą i zajmij się sobą!

    Z gorączką.

    Z gorączką faceci,
    biorą wszystko jak leci.
    Nie ucieka na drzewa,
    chłopczyk czy dziewa.
    Aż jest z tego z bolączką,
    no to jeszcze z gorączką.
    Z gorączką w łóżeczku,
    z gorączką w piaseczku.
    Z gorączką wspomaga,
    gdy treść leci naga.
    A najlepiej u Józi,
    jak z gorączką da buzi!
  • ingeborg 06.05.08, 09:24
    diva to w slangu dziwkarzy prostytutka...
  • kochanica-francuza 28.04.08, 15:47
    Kobiecość to nie tylko rajstopki, kiecki i inne pierdołki.

    Jakoś w ramach "kobiecości" nie przyjdzie im do głowy zająć się dzieckiem.
  • goblin.girl 28.04.08, 16:01
    kochanica-francuza napisała:
    > Kobiecość to nie tylko rajstopki, kiecki i inne pierdołki.
    > Jakoś w ramach "kobiecości" nie przyjdzie im do głowy zająć się dzieckiem.

    o, właśnie:

    "Jestem zazdrosna o tę kobietę, w którą zamienia się mój mąż. Bo ona jest
    szczuplejsza ode mnie. Bo ma ładniejsze nogi. Bo ma więcej ubrań, bo jest
    ładniej umalowana. Ja nie mam na to czasu, muszę prać, prasować, gotować,
    zajmować się dzieckiem. Nie mogę spędzić przed lustrem godziny czy dwóch"

    mizdrzyć się przed lustrem to każdy potrafi

    --
    Kura - sposób opracowany przez jajko w celu wyprodukowania drugiego jajka.
  • kochanica-francuza 28.04.08, 16:05
    O, o ten fragment mi chodziło.

    Nie mówiąc już o tym, że kobiecość to możliwość ciąży, lęk przed gwałtem,
    dowcipy o "głupich babach", tresura społeczna i inne takie.
  • the_only_trans 30.04.08, 12:07
    kochanica-francuza napisała:

    > Nie mówiąc już o tym, że kobiecość to możliwość ciąży, lęk przed
    gwałtem,

    Ciąża to niespełnione marzenie niektórych trans. Gwałty niestety też
    się zdażają.

    > dowcipy o "głupich babach", tresura społeczna i inne takie.

    Dowcipy o "głupich babach" też nas potrafią dotknąć, a dodatkowo są
    dowcipy o transach.
  • confused.girl 05.05.08, 21:13
    No i te "wasze" gwałty zdarzają sie tak często jak "nasze"? Rozumiem, że za
    każdym razem, gdy wracacie o zmierzchu boicie się, że ktos was napadnie i
    zgwałci? I ten lęk potrafi wam spędzić sen z powiek, po przeczytaniu w gazecie o
    brutalnym gwałcie, który miał miejsce w Waszym mieście?
    a co do marzenia o ciąży... chyba nie masz pojęcia "z czym to się je" ;)
    --
    Kobiety całują się na powitanie, bo nie mogą się ugryźć ;D
  • the_only_trans 05.05.08, 21:26
    O gwałt się może tak nie obawiam, ale o napad owszem, dlatego staram
    się wieczorami nie szwędać.
  • confused.girl 05.05.08, 21:46
    the_only_trans napisała:

    > O gwałt się może tak nie obawiam, ale o napad owszem, dlatego staram
    > się wieczorami nie szwędać.

    Napadu się obawia każdy, bez względu na płeć/wiek/pochodzenie. Ale to gwałt jest
    poniekąd wpisany w kobiecość:( a przynajmniej jest jednym z naszych największych
    lęków. I nie tylko to. Ja nie wiem czy w crossdressingu chodzi właśnie o
    kobiecość - bo te łaszki i tapety nie mają z kobiecością nic wspólnego. To jest
    dla mnie zbyt stereotypowe, żebym mogła w to uwierzyć. Może pod tym wszystkim
    kryje sie zupełnie coś innego?

    --
    Kobiety całują się na powitanie, bo nie mogą się ugryźć ;D
  • the_only_trans 05.05.08, 21:48
    confused.girl napisała:

    > the_only_trans napisała:
    >
    > > O gwałt się może tak nie obawiam, ale o napad owszem, dlatego
    staram
    > > się wieczorami nie szwędać.
    >
    > Napadu się obawia każdy, bez względu na płeć/wiek/pochodzenie.

    Tyle, że prawdopodobieństwo napadu na trans jest większe, mam na
    myśli przypadek rozpoznania np przez grupkę "młodzieży"
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:31


    >
    > Tyle, że prawdopodobieństwo napadu na trans jest większe, mam na
    > myśli przypadek rozpoznania np przez grupkę "młodzieży"

    Zawsze można szwendać się wieczorami w męskim stroju. Jeżeli o ciebie chodzi. Bo
    nas, kobiet, nawet to nie uchroni.
  • confused.girl 07.05.08, 12:13
    poza tym gwałt i napad to nie to samo. Z dwojga złego wolałabym zdecydowanie to
    pierwsze:|
    --
    Kobiety całują się na powitanie, bo nie mogą się ugryźć ;D
  • sir.vimes 28.04.08, 16:08
    przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie robi" i jako mąz
    i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem, sprzataczką,
    kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.

    Wygodnie się ten pan urządził.
  • kochanica-francuza 28.04.08, 16:09
    sir.vimes napisała:

    > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie robi" i jako mąz
    > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem, sprzataczką,
    > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
    >

    I do spraw mody doradczynią.

  • kochanica-francuza 28.04.08, 16:14
    staniku".

    Kto śpi w staniku??? A jeszcze wypchanym???

    Żeby tego pana stary oblech nagle złapał, nie za wypchany stanik, ale za d...ę,
    zobaczyłby naocznie, na czym polega kobiecość.
  • goblin.girl 28.04.08, 16:51
    Albo niechby poprosił szefa, coby mu pensję obniżył (ten pan, nie oblech, znaczy
    się)

    nie mam nic przeciwko przebierającym się, obojętnie z jakich pobudek to czynią,
    ale jak się mówi "a", to wypadałoby powiedzieć "be". IMO ci panowie są dość
    niedojrzali. Choć, jak to było gdzieś w artykule, oni dojrzewają "jak
    nastolatki", więc może jest szansa, ze dojrzeją przed sześćdziesiatką.
    Abstrahując od tego, jakbym się zachowała, gdyby mój ukochany zaczął paradować w
    damskich ciuszkach (bo jednak wole go w spodniach, ewentualnie szkocki kilt
    mógłby być :)), to gdyby facet mi spędzał przed lustrem więcej czasu niż ja,
    olewając partnerski podział obowiązków, to bez względu na to co miałoby być
    efektem mizdrzenia się - pikna mencizna czy laseczka, kopnęłabym go w zgrabny
    tyłek i już. I najbardziej mnie w tych historiach dziwi, czemu panny tak nie
    zrobiły.
    --
    Kura - sposób opracowany przez jajko w celu wyprodukowania drugiego jajka.
  • kochanica-francuza 28.04.08, 16:58

    > ale jak się mówi "a", to wypadałoby powiedzieć "be". IMO ci panowie są dość
    > niedojrzali.

    Toteż właśnie. Fascynacja "kobiecością", ale kulturową.

    Powiem brutalnie - kobiecość to wagina. Jak łapię stopa, narażam się na ryzyko,
    że kierowca będzie chciał mnie zgwałcić. Takiego pana, owszem, wyrzuci z
    samochodu jako "zboczeńca", gdy stwierdzi jego płeć, ale nie zgwałci.


    Choć, jak to było gdzieś w artykule, oni dojrzewają "jak
    > nastolatki", więc może jest szansa, ze dojrzeją przed sześćdziesiatką.

    Szkoda życia. Na takich.
  • almagus 05.05.08, 21:14
    Obłuda!

    Och Tyyy…)))))
    Ja się po mszy kłaniam nisko,
    tak natchniony zrobię wszystko…))))
    A czy Taki się odkłoni,
    choć Nasz Dziennik trzyma w dłoni?
    Stanął jak buddyjska stupa,
    zapatrzony na biskupa.
    Bo gdy chłop za chłopem goni ,
    jako znak ma Dziennik w dłoni…))))
    A gdy baba za nim goni ,
    to do buzi i do dłoni…)))
    ta Naszdzieja dobrodzieja…)))
    Taaaaaaaaaak…????
    To do buzi i do ręki
    może oddasz swoje wdzięki???
    Ale najpierw duże datki
    zanim z siebie zdejmiesz szatki.
    W każdej spółce z celibatem
    mają wanny z automatem,
    zbyt to małe becikowe
    by zaprzątać sobie głowę,
    w wasserwannie są otworki,
    by masować wam PiSiORki,
    są bąbelki, ozonator,
    może to onanizator?
    I urośli na ogóry,
    więc potrzebne im są rury!
    I iloczyn z wielorazu,
    więc dodali jeszcze gazu!

    Coś tam trzepie pod moherkiem,
    Trochę seksu przed spacerkiem.
    Rydzol daje więcej mocy,
    aż polucje miałam w nocy!
  • kngtrc 06.05.08, 10:36
    Myślę, że jesteś bardzo płytka. Z Twoich postów wyłania się typowo stereotypowe
    myślenie. Wrzucasz wszystkich do jednego worka. A tak naprawdę brakuje Ci
    informacji. Poznaj kogoś bliżej, poczytaj w necie, podyskutuj na jakimś forum,
    popytaj. Wtedy się wypowiadaj w takim tonie.

    Trudno zliczyć określenia jakimi obdarzyłaś wszystkich crossdresserów.

    A jeśli chodzi o waginę... To według Ciebie takie przekleństwo? Bóg Ci zrobił
    tym krzywdę? Zmieniłabyś płeć, gdybyś mogła tak jednym pstryknięciem ją na
    zawsze zmienić? Po to, żeby się pozbyć strachu przed gwałtem, niewygodnej ciąży,
    miesiączek? Jeśli nie, to przestań narzekać na swój los, bo to jest głupie.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:16
    takim tonie.
    >
    > Trudno zliczyć określenia jakimi obdarzyłaś wszystkich crossdresserów.
    >
    > A jeśli chodzi o waginę... To według Ciebie takie przekleństwo?

    Słuchaj, nie rób mi tu forumowej psychoanalizy i dobrych rad wujka Józka. Piszę,
    czym jest kobiecość. Waginą! - nie przebierankami.
  • the_only_trans 07.05.08, 20:53
    kochanica-francuza napisała:


    > czym jest kobiecość. Waginą! - nie przebierankami.

    To bardzo płytkie spojrzenie na kobiecość!
  • kochanica-francuza 09.05.08, 18:33

    >
    > To bardzo płytkie spojrzenie na kobiecość!

    kobiecość

    Weźcie puknijcie się w łeb! JA jestem kobietą, więc to JA wiem, czym jest
    kobiecość! Understood?
  • the_only_trans 09.05.08, 19:13
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > Weźcie puknijcie się w łeb! JA jestem kobietą, więc to JA wiem,
    czym jest
    > kobiecość! Understood?

    Oczywiście - Ty wiesz wszystko najlepiej ;p
  • kochanica-francuza 09.05.08, 23:18

    >
    > Oczywiście - Ty wiesz wszystko najlepiej

    Nie, nie wszystko. Przyswój natomiast mentalnie, że jako biologiczna i
    genetyczna kobieta to ja wiem, czym jest kobiecość, a nie ty.
  • kochanica-francuza 09.05.08, 23:20
    Choćbyś się przebrał za Marilyn Monroe, to JA wiem, jak to jest być kobietą i
    czym jest kobiecość! Ty nie!

    Na marginesie - czy wiesz, że Marilyn Monroe

    - nazywała się Norma Jean Baker
    -była naturalną brunetką
    -przeszła kilka operacji plastycznych, by stać się "Marilyn"

    -a swój słynny chód uzyskała...nie, nie przez wrodzoną kobiecość. Przez
    SPIłOWANIE jednego obcasa o 5 milimetrów.
  • kngtrc 12.05.08, 08:16
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > >
    > > To bardzo płytkie spojrzenie na kobiecość!
    >
    > kobiecość
    >
    > Weźcie puknijcie się w łeb! JA jestem kobietą, więc to JA wiem, czym jest
    > kobiecość! Understood?

    Hipokryzja jak rzadko. Twierdzisz, że Ty lepiej wiesz czym jest kobiecość. Ok.
    Prawdopodobnie tak jest. Jednak jeśli wypowiadasz się w takim tonie, to uszanuj
    też fakt, że my wiemy czym jest męskość. Sama się puknij w łeb, bo jesteś
    ograniczona. Może otworzą się jakieś przegródki. Eh. Byle by coś toksycznego nie
    wypadło przypadkiem.
  • kochanica-francuza 15.05.08, 00:21

    >
    > Prawdopodobnie tak jest. Jednak jeśli wypowiadasz się w takim tonie, to uszanuj
    > też fakt, że my wiemy czym jest męskość.

    Zaraz... my to znaczy kto? Bo the only trans nie przebiera się za kobietę w
    ramach swojej męskości, tylko w ramach upodabniania do kobiety.
  • kngtrc 16.05.08, 18:22
    > Zaraz... my to znaczy kto? Bo the only trans nie przebiera się za kobietę w
    > ramach swojej męskości, tylko w ramach upodabniania do kobiety.

    Myślę, że the_only_trans ma problem z precyzowaniem swoich myśli. Fakt można ją
    zrozumieć tak jak mówisz, ja natomiast rozumiem to zupełnie inaczej. Swoją drogą
    wciąż jest atakowana.
  • kochanica-francuza 15.05.08, 00:24


    > też fakt, że my wiemy czym jest męskość.

    Hmmm... przebieracie się "za nas" w ramach bycia mężczyzną?



    Sama się puknij w łeb, bo jesteś
    > ograniczona. Może otworzą się jakieś przegródki. Eh. Byle by coś toksycznego ni
    > e
    > wypadło przypadkiem.

    Czy argumenty ad hominem integralnie wiążą się z crossdresingiem?
  • kochanica-francuza 09.05.08, 18:34

    > To bardzo płytkie spojrzenie na kobiecość!

    No dobrze... Głębiej sięgając - macicą i jajnikami.

    A poważnie - to jest ISTOTA kobiecości.
  • kochanica-francuza 09.05.08, 18:44
    Somalijczycy fundują dziewczynkom "obrzezanie faraonów". Jakieś plemię zmusza
    kobiety do noszenia metalowych obręczy na szyi, tak że zanikają im mięśnie szyi.
    Nasza kultura sugeruje, że kobiecość to kiecka. A wspólna dla tych wszystkich
    kobiet jest WAGINA.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:14
    co ma myśleć o SWOJEJ WłASNEJ kobiecości.

    Będę się skarżyć, na co mi się żywnie podoba, w związku z waginą. Nie ma obowiązku radosnej, 100%-owej akceptacji kobiecości. Zwłaszcza zaś nie będzie mi jej narzucał mężczyzna.
  • kngtrc 09.05.08, 12:05
    Za to od mężczyzn wymagasz akceptacji całej męskości jaka w nich siedzi i
    zachowań zgodnych z kulturowymi stereotypami. Ot hipokrytka.
  • the_only_trans 30.04.08, 12:14
    goblin.girl napisała:

    >... kopnęłabym go w zgrabny
    > tyłek i już. I najbardziej mnie w tych historiach dziwi, czemu
    panny tak nie
    > zrobiły.

    Widocznie w tych związkach jest miłość, czego Tobie życzę, bo zdaje
    się, że tego Ci brakuje.
  • naels 30.04.08, 15:48
    > Widocznie w tych związkach jest miłość, czego Tobie życzę, bo
    > zdaje się, że tego Ci brakuje.

    Tzn. milosc wedlug ciebbie polega na tym, ze sie jezdzi po partnerce
    jak po burym osle, kaze jej sprzatac, prac, prasowac, gotowac,
    znosic wszystkie swoje zachcianki, a na koniec jeszcze podkradac jej
    szminki i bielizne?

    --
    - In their language, the word for married is the same word as for
    poison. This probably could explain the high divorce rate.
  • the_only_trans 30.04.08, 19:48
    naels napisała:

    > Tzn. milosc wedlug ciebbie polega na tym, ze sie jezdzi po
    partnerce
    > jak po burym osle, kaze jej sprzatac, prac, prasowac, gotowac,
    > znosic wszystkie swoje zachcianki, a na koniec jeszcze podkradac
    jej
    > szminki i bielizne?

    Czy Ty pracujesz w TVN? Bo nie dość, że podeszłaś jeszcze bardziej
    stronniczo do tematu niż autorka tego artykułu, to jeszcze
    podajesz "fakty" których w artykule nie było.
  • 4g63 04.05.08, 10:50
    może wie coś na ten temat, w przeciwieństwie do ciebie, oznaką męskości są pewne cechy, skoro facet ich nie wykazuje to jak można coś takiego kochać? kocha się między innymi że ktoś jest facetem i za cechy faceta, skoro je traci, to cóż... to niech sobie znajdzie może lesbijke
  • kochanica-francuza 04.05.08, 16:09
    4g63 napisał:

    >
    > ... to niech sobie znajdzie może lesbijke

    Lesbijka jest zainteresowana KOBIETAMI, czyli osobami płci żeńskiej, ubranymi
    dowolnie. Nie przebranymi facetami.

    Ty też mylisz kobiecość ze szpileczkami etc. pierdułami.
  • the_only_trans 05.05.08, 21:45
    4g63 napisał:

    > może wie coś na ten temat, w przeciwieństwie do ciebie, oznaką
    męskości są pewn
    > e cechy, skoro facet ich nie wykazuje to jak można coś takiego
    kochać? kocha s
    > ię między innymi że ktoś jest facetem i za cechy faceta, skoro je
    traci, to cóż
    > ... to niech sobie znajdzie może lesbijke

    Mylisz miłość z pożądaniem. A znam zarówno takie przypadki, gdzie
    kobiety kochają swoich kobiecych facetów, jak i takich właśnie
    pożądają. Niektóre z nich są BI, ale większość poprostu lubi takich
    facetów, a kobiety je nie interesują.
  • 100krotna 13.05.08, 11:06
    Ktoś rzucił tekst o miłości. Ja zbyt wiele miłości nie widzę w narzucaniu
    swojego zdania i skazywaniu drugiej osoby na cierpienie, mówiąc, że "masz
    zaakceptować i tyle, bo ja się nie zmienię".
    Miłość będzie wtedy, jeśli oboje pójdą do psychoterapeuty i spróbują poradzić
    sobie z problemem. Z problemem jakim jest potrzeba przebierania się, na równi z
    problemem nieakceptacji tegoż i stanów, do jakich może prowadzić. Bo nie
    oszukujmy się, tutaj kobieta jest stawiana w sytuacji: "stało się, tak jest, Ty
    możesz to jedynie zaakceptować albo cierpieć".
    Paradoksalnie, miłością nazwałabym też rozstanie się, jeśli wiemy, że w obecnym
    związku będziemy się jedynie krzywdzić nawzajem.
    Mówię tu o sytuacjach, gdzie potrzeba przebierania się i poczucie kobiecości u
    mężczyzn pojawiło się dopiero po ślubie/po długim związku/po urodzeniu dziecka.

    Bo zwykłym świństwem jest dla mnie za to ukrywanie tego faktu przed
    ślubem/ciążą. Bo potem co? Prawdą jak obuchem w łeb, bo już nie ma wyjścia?
  • kngtrc 13.05.08, 15:57
    100krotna napisała:

    > Ktoś rzucił tekst o miłości. Ja zbyt wiele miłości nie widzę w narzucaniu
    > swojego zdania i skazywaniu drugiej osoby na cierpienie, mówiąc, że "masz
    > zaakceptować i tyle, bo ja się nie zmienię".

    Prawda jest taka, że taki ktoś się nie zmieni. To są odosobnione przypadki i
    niekoniecznie udowodnione. Czasami potrzeba przebierania potrafi po prostu
    zniknąć na lata, ale w 99% przypadkach wraca. Stwierdzenie "ja to zmienię" jest
    po prostu kłamstwem i może tylko sytuację pogorszyć.

    > Miłość będzie wtedy, jeśli oboje pójdą do psychoterapeuty i spróbują poradzić
    > sobie z problemem. Z problemem jakim jest potrzeba przebierania się, na równi z
    > problemem nieakceptacji tegoż i stanów, do jakich może prowadzić. Bo nie
    > oszukujmy się, tutaj kobieta jest stawiana w sytuacji: "stało się, tak jest, Ty
    > możesz to jedynie zaakceptować albo cierpieć".

    Do psychoterapeuty, owszem. Ale raczej po to, żeby wypracować kompromis. Zgadzam
    się, że stawianie partnerki przed faktem dokonanym jest żałosne i nieuczciwe. To
    jest wielka krzywda i tego nie należy robić. Ale nie mnie oceniać losy ludzi
    występujących w artykule. Czasami, gdy dowiadujemy się więcej nasze paradygmaty
    gwałtownie się przestawiają.

    > Paradoksalnie, miłością nazwałabym też rozstanie się, jeśli wiemy, że w obecnym
    > związku będziemy się jedynie krzywdzić nawzajem.
    > Mówię tu o sytuacjach, gdzie potrzeba przebierania się i poczucie kobiecości u
    > mężczyzn pojawiło się dopiero po ślubie/po długim związku/po urodzeniu dziecka.
    >
    > Bo zwykłym świństwem jest dla mnie za to ukrywanie tego faktu przed
    > ślubem/ciążą. Bo potem co? Prawdą jak obuchem w łeb, bo już nie ma wyjścia?

    Tak,to jest świństwo. :( Tak samo jak ukrycie bezpłodności np. Nie piszę tego ze
    złośliwości, ale żeby pokazać, że czasami los odwraca sytuację.
  • 100krotna 15.05.08, 00:30
    kngtrc czy Ty w ogóle czytasz, co napisałam? :D
    Bo według mnie negujesz moje, i piszesz podobnie, tyle, że swoimi słowami.

    > Do psychoterapeuty, owszem. Ale raczej po to, żeby wypracować kompromis.
    1. Na kompromisie obie strony tracą.
    2. Wspomniałam, że kobieta też powinna się zwrócić z problemem nieakceptacji
    sytuacji - tak, żeby mogła z nim popracować
    3. Nie wiem, czy można to wyleczyć i czy taka osoba się nie zmieni. Dlatego może
    warto spróbować z pomocą fachowca? Zwłaszcza, jeżeli kochamy tą drugą osobę i
    wiemy, że cierpi. To działa też w drugą stronę. Ale o tym napisałam wyżej

    > Tak,to jest świństwo. :( Tak samo jak ukrycie bezpłodności np. Nie piszę tego ze
    > złośliwości, ale żeby pokazać, że czasami los odwraca sytuację.

    O bezpłodności też myślałam, uważam, że sytuacja jest tak samo nie fair. Tyle,
    że bezpłodność może dotyczyć obydwu partnerów.
    Swoją drogą, wiesz o tym, że osoba bezpłodna jest pod względem biologicznym
    bezpłciowa?


  • angazetka 15.05.08, 15:49
    > Swoją drogą, wiesz o tym, że osoba bezpłodna jest pod względem
    biologicznym bezpłciowa?

    Jak to?
  • kngtrc 21.05.08, 14:05
    Nie wiem jak to jest, ale prawdopodobnie chodzi o to, że jeśli ktoś nie jest w
    stanie wypełniać swojej funkcji biologicznej związanej z płcią, to z punktu
    widzenia natury jest bez płci. I faktycznie, z biologicznego punktu widzenia
    bezpłodny samiec jest tym samym co bezpłodna samica. Można tu mówić jedynie o
    bezpłciowości - ewentualnie o tymczasowej bezpłciowości.
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:26
  • goblin.girl 06.05.08, 08:39
    W moim związku jest i miłość, i partnerstwo, więcej mi życzyć nie trzeba.

    --
    Kura - sposób opracowany przez jajko w celu wyprodukowania drugiego jajka.
  • the_only_trans 30.04.08, 12:10
    kochanica-francuza napisała:

    > staniku".
    >
    > Kto śpi w staniku??? A jeszcze wypchanym???

    niektóre trans, bo wyobraź sobie że sztuczny biust bez stanika się
    nie trzyma :)

    >
    > Żeby tego pana stary oblech nagle złapał, nie za wypchany stanik,
    ale za d...ę,
    > zobaczyłby naocznie, na czym polega kobiecość.

    To niestety się zdarza i faktycznie nie jest to nic przyjemnego.
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:33
    nie mam i nie miałam ANI JEDNYCH stringów. A moja garderoba to dziesięć par
    spodni, jedna kiecka (nigdy nie włożona) i zero spódnic.
  • the_only_trans 05.05.08, 21:47
    kochanica-francuza napisała:

    > nie mam i nie miałam ANI JEDNYCH stringów. A moja garderoba to
    dziesięć par
    > spodni, jedna kiecka (nigdy nie włożona) i zero spódnic.

    I o czym to ma według Ciebie świadczyć? Może jesteś trans k/m?
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:18

    >
    > I o czym to ma według Ciebie świadczyć? Może jesteś trans k/m?

    W takim razie jest nas 90% społeczeństwa. Ja nie uważam, że w spodniach jestem
    męzczyzną - tylko że jest to normalny strój, nie groteskowy, jak strój kobiecy w
    naszej epoce. Jestem Kobietą W Spodniach. Nie bandażuję biustu, nie wkładam
    skarpetki w gacie. I piszę o sobie w rodzaju żeńskim.
  • ewcia1976 02.05.08, 11:19
    W staniku nie śpi żadna znana mi kobieta. Zresztą nie noszę go tez
    po domu. Stringi są nie wygodne, kilka kupionych leży w szafie.

    Nie wyrzuciłabym faceta ubierającego sie w sukienki pod warunkiem,
    ze byłby partnerem w związku a nie lalą olewającą dom i śpiącą w
    staniku .
  • kochanica-francuza 02.05.08, 15:35
    Bo włożę spodnie, wypcham majtki skarpetką i będę pisać w rodzaju męskim!
  • the_only_trans 05.05.08, 22:16
    kochanica-francuza napisała:

    > Bo włożę spodnie, wypcham majtki skarpetką i będę pisać w rodzaju
    męskim!

    Pisz jak Ci wygodniej, wkładaj sobie co chcesz i gdzie chcesz, to
    wyłącznie Twoja sprawa, mi to nie przeszkadza, tak jak Tobie.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 30.04.08, 10:25
    > > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie robi" i ja
    > ko mąz
    > > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem, sprzataczką
    > ,
    > > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
    > >
    >
    > I do spraw mody doradczynią.


    Macie rację, jest w tym coś dziecięcego. Tych mężczyzn cechuje dziecinna
    potrzeba bycia akceptowanym w 100%: Proszę mnie akceptować, podziwiać, ciuszki
    pożyczać.
    Tylko że nie wzięli pod uwagę jednego:
    Skoro nie powiedzieli swoim partnerkom od początku, z kim się wiążą, to nie mają
    prawa oczekiwać obowiązkowej akceptacji. Żona to nie mama, nie musi akceptować
    bezwarunkowo.


    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • evita_duarte 28.04.08, 16:54
    sir.vimes napisała:

    > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie
    robi" i jako mąz
    > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem,
    sprzataczką,
    > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
    >
    > Wygodnie się ten pan urządził.


    A nawet w lozku to jemu ma sie podobac, nie jej.
    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • the_only_trans 30.04.08, 12:15
    evita_duarte napisała:

    > sir.vimes napisała:

    > A nawet w lozku to jemu ma sie podobac, nie jej.

    A nie sądzisz że powinno się obu stronom podobać?
  • sir.vimes 30.04.08, 13:56
    dokładnie. Nie jednej
  • the_only_trans 30.04.08, 12:08
    sir.vimes napisała:

    > przebieranki - dziwne, ze akceptują taki stan rzeczy. Mąż "nie
    robi" i jako mąz
    > i jako "kobieta" a żona sama jest sterem, zeglarzem, okrętem,
    sprzataczką,
    > kucharką, szminek dostarczycielką i pięknych nóg podziwiaczką.
    >
    > Wygodnie się ten pan urządził.

    chyba nie czytałaś uważnie
  • sir.vimes 30.04.08, 14:01
    Bardzo uważnie.

    Pan : dwie godzinki przed lustrem - pani : opieka nad dzieckiem, dom, prania
    itp. Zresztą, w art. pada uwaga pełna żalu , że pan nawet ma większą szafę. Że
    więcej wydaje na ciuchy. ITp.

    Tak się "ukobiecił" w swoim mniemaniu, że już dla żony kobiecości w domu nie
    starcza?

    Wygodnie się urządził i już.

    Moim zdaniem dokładnie równo czy pan przed lustrem siedzi i nic w domu nie robi
    czy chleje piwo w bramie czy ogląda meczyk. Każdy tak samo mnie brzydzi -
    nieróbstwem, spychaniem wszystkiego na żonę itp itd.

  • kngtrc 06.05.08, 10:44
    I tu się z Tobą zgodzę. Nie żyjemy w południowej Ameryce i nie jesteśmy
    Indianami, żeby wszystko robiły kobiety. Każdy związek powinien się opierać na
    partnerstwie.

    Ale nie można generalizować, co się tutaj, w tej dyskusji, niektórym nagminnie
    zdarza. Leń i nierób może być zarówno crossdresserem jak i "normalnym" facetem,
    co to powie "kobieto, przynieś piwo".
  • evita_duarte 28.04.08, 16:49
    Jakim cudem ci kobiecy faceci znajduja godzine czy dwie na siedzenie
    przed lustrem? W koncu jak chca byc kobietami to powinni zaczac od
    tego co najwazniejsze, przebieranki to tylko strona zewnetrzna.

    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • kochanica-francuza 28.04.08, 17:00
    to... pisanie pod damskim nickiem.

    Zaraz się dowiedzą, że p...lą głupoty, a w ogóle to są niedo...ani.

    Jeśli mają 30-40 lat - że są starymi dupami/starymi próchnami.

    Panowie, chcecie być nami naprawdę? Do klawiatur!
  • ala.ma.myszke 28.04.08, 20:12
    Przecież może być i tak: zapoluje na dzika, zrobi obiad, zmyje gary, podzieli
    się partnersko z żoną zajęciami domowymi, choć zamiast prasowania woli złożyć
    meble, położyć glazurę albo pogrzebać w komputerze. A potem wskoczy w ciuszki,
    które mu najbardziej odpowiadają, czyli fajną spódnicę, rajstopy i słodką bluzeczkę.
    Tak naprawdę się da, wiem to, bo tak jest ze mną. I nic z tego co powyżej nie
    jest zmyślone, łącznie z polowaniem.

    Transetka
  • kochanica-francuza 28.04.08, 20:48
    a nie tego twojego.
  • kochanica-francuza 28.04.08, 20:48
    Jakby ktoś do mnie mówił per perełka, toby w zęby dostał, aż by zadzwoniło.
  • kochanica-francuza 29.04.08, 16:27
    johnny-kalesony napisał:

    > Ależ przecież nikt tak do Ciebie nie mówi ...
    > Rozmarzyłaś się?

    Idiota ciężki. Już bym wolała być definiowana jako "kawał cholery".
  • kochanica-francuza 29.04.08, 16:27
    johnny-kalesony napisał:

    > Ależ przecież nikt tak do Ciebie nie mówi ...
    > Rozmarzyłaś się?

    Kaleson, won, borygo czeka!
  • the_only_trans 30.04.08, 12:24
    kochanica-francuza napisała:

    > Jakby ktoś do mnie mówił per perełka, toby w zęby dostał, aż by
    zadzwoniło.

    Śmieszna jesteś z tą swoją agresją. Transi nie mówią DO swoich
    partnerek "perełka" tylko O swoich partnerkach i tylko rozmawiając w
    swoim gronie.
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:28

    > Śmieszna jesteś z tą swoją agresją.

    Czyżbym nie miała do niej prawa, jako kobieta?



    Transi nie mówią DO swoich
    > partnerek "perełka" tylko O swoich partnerkach i tylko rozmawiając w
    > swoim gronie.

    Przykro mi, ale z artykułu to nie wynikało. A ty nas, jedną po drugiej, obrażasz.
  • the_only_trans 05.05.08, 21:52
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > > Śmieszna jesteś z tą swoją agresją.
    >
    > Czyżbym nie miała do niej prawa, jako kobieta?

    Mnie agresja brzydzi bez względu na płeć


    >
    > Transi nie mówią DO swoich
    > > partnerek "perełka" tylko O swoich partnerkach i tylko
    rozmawiając w
    > > swoim gronie.
    >
    > Przykro mi, ale z artykułu to nie wynikało.

    Hmmm.. ale też nie wynika, że jest tak jak uważasz - mniejsza z tym,
    wypowiem się za siebie - ja DO swojej Żony nie mówię per Perełka,
    ale rozmawiając w gronie trans, mówię O Niej Perełka.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:32

    > wypowiem się za siebie - ja DO swojej Żony nie mówię per Perełka,
    > ale rozmawiając w gronie trans, mówię O Niej Perełka.

    A ona o tym wie i akceptuje?

    Bo naznaczanie kobiety poprzez nadawanie jej nazwy to też kulturowy problem.

    Może nie życzyłaby sobie być nazywana perełką?
  • the_only_trans 07.05.08, 20:56
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > > wypowiem się za siebie - ja DO swojej Żony nie mówię per
    Perełka,
    > > ale rozmawiając w gronie trans, mówię O Niej Perełka.
    >
    > A ona o tym wie i akceptuje?
    >

    Tak, wie o tym, jej się to określenie podoba. Ale nie stosuję go w
    stosunku DO NIEJ, ponieważ mi się to niepodoba.
  • kochanica-francuza 09.05.08, 23:16

    > >
    > > A ona o tym wie i akceptuje?
    > >
    >
    > Tak, wie o tym, jej się to określenie podoba.

    A gdyby jej się nie podobało?


    Ale nie stosuję go w
    > stosunku DO NIEJ, ponieważ mi się to niepodoba.

    A czemu?
  • the_only_trans 30.04.08, 12:13
    evita_duarte napisała:

    > Jakim cudem ci kobiecy faceci znajduja godzine czy dwie na
    siedzenie
    > przed lustrem?

    Przecież nie jest tu mowa o codziennym siedzeniu przed lustrem, w
    skali miesiąca to kobiety znacznie więcej czasu spędzają przed
    lustrem.


    W koncu jak chca byc kobietami to powinni zaczac od
    > tego co najwazniejsze, przebieranki to tylko strona zewnetrzna.

    Co jest według Ciebie najważniejsze?
  • turzyca 30.04.08, 21:24
    the_only_trans napisała:

    > evita_duarte napisała:
    >
    > > Jakim cudem ci kobiecy faceci znajduja godzine czy dwie na
    > siedzenie
    > > przed lustrem?
    >
    > Przecież nie jest tu mowa o codziennym siedzeniu przed lustrem, w
    > skali miesiąca to kobiety znacznie więcej czasu spędzają przed
    > lustrem.

    Tak zupelnie offtopowo - przecietnie zadbany heteryk spedza wiecej czasu przed
    lustrem niz przecietnie zadbana heteryczka. Serio. O ile tylko sie codziennie
    goli - po prostu wykonanie codziennego makijazu zajmuje zdecydowanie mniej czasu
    niz dokladne ogolenie twarzy. :D
  • the_only_trans 05.05.08, 21:54
    turzyca napisała:

    >
    > Tak zupelnie offtopowo - przecietnie zadbany heteryk spedza wiecej
    czasu przed
    > lustrem niz przecietnie zadbana heteryczka. Serio. O ile tylko sie
    codziennie
    > goli - po prostu wykonanie codziennego makijazu zajmuje
    zdecydowanie mniej czas
    > u
    > niz dokladne ogolenie twarzy. :D

    No niewiem - u mnie golenie trwa 5 min, golenie pod makijaż
    (dokładniejsze) może z 10. Żonie makijarz + fryzura zajmuje minimum
    30 min dziennie.
  • bosman_plama 30.04.08, 11:30
    kochanica-francuza napisała:

    > Kobiecość to nie tylko rajstopki, kiecki i inne pierdołki.
    >
    > Jakoś w ramach "kobiecości" nie przyjdzie im do głowy zająć się dzieckiem.

    Celne. Prawdziwe. Bo też ci panowie "kobiecość" pojmują na poziomie ilustracji
    do bajek o księżniczkach, zdaje się.
  • the_only_trans 30.04.08, 12:04
    kochanica-francuza napisała:

    > Jakoś w ramach "kobiecości" nie przyjdzie im do głowy zająć się
    dzieckiem.

    Myślisz, że ten jeden przypadek opisany w artykule opisuje również
    inne osoby trans?
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:31

    > Myślisz, że ten jeden przypadek opisany w artykule opisuje również
    > inne osoby trans?

    Tam było KILKA przypadków i żADEN nie zajmował się pracami domowymi.

  • the_only_trans 05.05.08, 21:56
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > > Myślisz, że ten jeden przypadek opisany w artykule opisuje
    również
    > > inne osoby trans?
    >
    > Tam było KILKA przypadków i żADEN nie zajmował się pracami
    domowymi.
    >

    Bo to taki stronniczy artykuł, zupełnie jakby świat trans kończył
    się na tych 3 osobach. Ja znam wiele osób trans i mogę powiedzieć,
    że statystycznie jest jak u "zwykłych" facetów, jedni się zajmują
    inni nie.
  • toja3003 29.04.08, 08:48
    W Ameryce mamy (w armii) prostą zasadę: dont tell dont ask czyli:
    jeśli jesteś już lesbijką/homoseksualistą to nie opowiadaj o tym i
    nie afiszuj się ze swymi skłonnościami a jeśli należysz do
    heteroseksualnej większości to nie wypytuj innych o sprawy
    seksualne. Myślę, że to rozsądny kompromis. Jestem przeciwny
    lesbisjsko-homoseksualnej propagandzie.
  • the_only_trans 30.04.08, 13:01
    Pomyliłeś wątki, piszesz nie na temat.
  • mikron 29.04.08, 22:07
    ludzi, ktorzy pozbawieni ideii koncentruja sie na sobie i swojej seksualnosci.
  • z_jak_zwirz 06.05.08, 00:14
    wiecej komentarzy juz chyba nie trzeba. az sie zygac chce, prawie jak pedaly i transi.
  • bosman_plama 30.04.08, 11:20
    Takie... syny moim zdaniem. "ja mam dobrze, a żona i dzieci niech się jakoś
    dostosują" - przynajmniej taką postawę można zobaczyć w tym artykule. Bo mu się
    należy, bo on się tak realizuje i lepiej się z tym czuje. To niech nie wciąga w
    to innych ludzi, niech wchodzi w związki z podobnymi sobie i cieszy się z nimi.
    Wszyscy opisywani tu kolesie to wyjątkowo samolubne dranie.
  • the_only_trans 30.04.08, 12:01
    czaczkes napisała:

    > Mam wrażenie, że osoby, które ujawniają tego typu problemy swoim
    > bliskim, przerzucają poprostu na nie odpowiedzialność za siebie...

    Czyli lepiej żyć w zakłamaniu?
  • sir.vimes 30.04.08, 14:04
    domem, pracą .

    Zauwżyć , ze żona (też kobieta, no nie?) może też chciałaby stroić się we wciąż
    nowe łaszki. Nie uważać siebie i swoich skłonnosci za najważniejszą sprawę całej
    rodziny.

    > > Mam wrażenie, że osoby, które ujawniają tego typu problemy swoim
    > > bliskim, przerzucają poprostu na nie odpowiedzialność za siebie...
    >
    > Czyli lepiej żyć w zakłamaniu?
  • karolana 30.04.08, 18:41
    >
    > Czyli lepiej żyć w zakłamaniu?

    A nie sądzisz, ze oni nie przyznając się do tego PRZED ślubem dopuścili się
    koszmarnego oszustwa? I teraz zadowoleni wychodzą sobie z szafeczki, patrzcie a
    podziwiajcie jaki to jestem śliczny, a jaki odważny, a jaki super. Co tam żona,
    ona przecież musi się jakoś pogodzić, bo kocha, nie? Dlaczego nie zrobili tego
    PRZED ślubem? Dlaczego wtedy nie było ich stać na szczerość? Dlaczego nie dali
    swoim żonom prawa do WYBORU? Pieprzeni egoiści i tyle.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • the_only_trans 30.04.08, 19:55
    To jest bardzo złożony temat. Faktem jest, że lepiej przyznać się
    przed ślubem, ale do tego trzeba mieć pełną świadomość tego czym
    jest transwestytyzm. Wiele osób sądzi, że można się z
    tego "wyleczyć", walczy z tym, a czasami nawet można mieć wrażenie
    że się z tego "wyleczyło", przeważnie związek z kobietą daje
    początkowo takie złudzenie. Ale później TO powraca, czasami po kilku
    miesiącach, czasami po kilku latach, a wtedy jest już za późno.
    Pozostaje albo żyć w zakłamaniu, albo się ujawnić.
  • karolana 01.05.08, 19:34
    Po pierwsze, znam wielu transów (tak transwestytów jak i osoby transseksualne.
    Są to różni ludzie, ale łączy ich jedno - związki, w które wchodzili były
    uczciwe. Przecież jeśli ma się tego typu, nazwijmy to "upodobania" czy
    tożsamość, człowiek zdaje sobie z tego sprawę i angażując się w związek jest się
    tego świadomym. Pozwól, że spłycę, ale jeśli lubię dajmy na to s/m i żadna inna
    forma seksu nie daje mi satysfakcji, wchodząc w związek jestem ZOBOWIĄZANA
    uprzedzić o tym partnera, nawet jeśli mam nadzieję, że mi przejdzie. On może się
    zgodzić, wtedy związek kontynuujemy ku obopólnej przyjemności, może stwierdzić,
    że spróbuje ze mną być i "pomóc mi w leczeniu", ale wtedy jest to jego decyzja,
    za którą bierze odpowiedzialność, albo może ode mnie odejść. W każdym razie moim
    psim obowiązkiem jest dać potencjalnemu partnerowi możliwość WYBORU. Największe
    świństwo to podpisać papierek i żyć sobie w przekonaniu, ze z papierkiem to już
    można wszystko! Łącznie z przerzuceniem całego ciężaru na żonę! Świństwo
    obrzydliwe. To jak ze zdradą. Facet się puści, a potem przyłazi i skamle. I
    jeszcze argument - przecież się przyznałem! Oczyszczanie swojego sumienia
    kosztem innych, których podobno się kocha, to zwykła hipokryzja.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • the_only_trans 30.04.08, 19:59
    Zdjęcia do artykułu zostały wybrane w sposób perfindy, nie lepiej
    jest w wersji papierowej. Crossdreserzy tak nie wyglądają.
  • kochanica-francuza 01.05.08, 18:35
    I co zrobiłeś w domu podczas ostatniego tygodnia? Gotowałeś, zmywałeś,
    prasowałeś...???
  • the_only_trans 05.05.08, 22:01
    wyglądamy różnie, jedni faktycznie mocno przerysowani, ale są też
    tacy którzy od kobiet się nie różnią. A jaka różnica? Nie widziałam
    jeszcze trans z zarostem, robiącego sobie makijaż.

    kochanica-francuza napisała:

    > I co zrobiłeś w domu podczas ostatniego tygodnia? Gotowałeś,
    zmywałeś,
    > prasowałeś...???

    A co to? przesłuchanie? Podział obowiązków nasza sprawa, jesteśmy z
    tego podziału oboje zadowoleni.
  • jkpztorunia 06.05.08, 03:52
    the_only_trans napisała:

    > kochanica-francuza napisała:
    >
    > > I co zrobiłeś w domu podczas ostatniego tygodnia? Gotowałeś,
    > > zmywałeś, prasowałeś...???
    >
    > A co to? przesłuchanie? Podział obowiązków nasza sprawa, jesteśmy
    > z tego podziału oboje zadowoleni.
    No jak już postanowiłeś się tłumaczyć to tłumacz się do końca.
    Koleżanka zapytała o to co jest udziałem większości polskich kobiet.
    Nie tylko inna budowa ciała i fatałaszki. Ale też troszkę inna
    wrażliwość, rola społeczna i społeczne oczekiwania.
    A co do tej waszej sprawy to sp..aj z waszą sprawą z forum, bo to
    przecież Wasza sprawa. No i nie wypowiadaj się matołku za żonę, bo
    wyrażnie widać, że nawet nie próbujesz zrozumieć czego ona oczekuje,
    za kogo wyszła za mąż, z kim ma dziecko.
    Ty ją po prostu cynicznie wykorzystałeś i wykorzystujesz nadal, a
    jednocześnie skamlesz o zrozumienie. Najpierw spróbuj zrozumieć coś
    sam zawinił (tak, tak zawinił - nie tym jaki jesteś tylko
    oszukiwaniem osoby, którą ponoć kochasz) i spróbuj zadość uczynić,
    na tyle na ile to jest możliwe. Bo naprawić już się nie da, tak jak
    nie da się odgwałcić.
    Twój podstawowy feler to nie chęć przebierania (bo chęć do
    przebierania to potrzeba jak każda inna nietypowa, taka którą można
    zaakceptować) tylko egoizm, cynizm, zakłamanie i głupota.
  • kngtrc 06.05.08, 10:57
    A na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski na temat the_only_trans?
  • the_only_trans 07.05.08, 21:01
    Nieznasz mnie, nie znasz mojej żony, niewiesz jak jest w naszym
    związku, a masz pewność że jest tak jak Ty uważasz?? Możesz mi
    wyjaśnić na jakiej podstawie?
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:22
    A kobieta z brzydkimi nogami je CHOWA!
  • the_only_trans 07.05.08, 21:03
    kochanica-francuza napisała:

    > A kobieta z brzydkimi nogami je CHOWA!

    Co do Rafalali to się zgadzam, a co do kobiet z brzydkimi nogami, to
    nie raz widziałam je w spódnicach, ale skoro tak lubią, to ja nie
    widzę problemu.
  • the_only_trans 07.05.08, 21:25
    odnośnie wyglądu niektórych transek polecam jeszcze ten fragment:

    "Jestem zazdrosna o tę kobietę, w którą zamienia się mój mąż. Bo ona
    jest szczuplejsza ode mnie. Bo ma ładniejsze nogi. Bo ma więcej
    ubrań, bo jest ładniej umalowana..."

    To w końcu powiedziała genetyczna kobieta, a nie jakiś zbok ;p
  • morgen_stern 03.05.08, 10:36
    >Crossdreserzy tak nie wyglądają.


    Oglądałam ich profile na różnorakich portalach, jedni wyglądają
    gorzej, inni lepiej, ale niestety - to, co napiszę, będzie malo
    polityczne - prezentują się równie żałośnie. To zawsze będzie facet
    w damskich fatałaszkach i makijażu.
    I powiem ci jeszcze jedno - mnie, jako kobietę, obraża fakt, że
    kobiecość sprowadzacie do ciuszkow, szminek i szpilek. Kobiecość to
    coś dużo więcej. Dużo więcej nawet niż ciało, ktore teraz też można
    sobie chirurgicznie "dorobić". To cały bagaż kulturowy i społeczny,
    o którym nie macie i nawet chyba nie chcecie mieć pojęcia. To nasze
    kobiece tęsknoty, pragnienia, frustracje, radości, których nie da
    się poczuć za pomocą minispódniczki.
    Wyszło mi trochę podniośle ;-) ale wy, wystrojeni jak żona stroża na
    Boże Ciało, albo jak za przeproszeniem prostytutka, z tapetą
    nałożoną na te ostre, męskie rysy twarzy - która, jeśli nie
    zmienicie płci chirurgicznie i farmakologicznie (zresztą, z tego, co
    wiem, transi nie zmieniają płci, tylko transseksualiści, ale to inna
    bajka) - zawsze będzie MĘSKĄ twarzą, wy, sprowadzacie kobiety tylko
    i wyłącznie do roli wystrojonej laleczki, stukającej szpilkami i
    siedzącej godzinami przed lustrem. Utrwalacie stereotypy na temat
    kobiet i tego wam nigdy nie wybaczę. I dlatego nigdy nie zrozumiem.

    A o robieniu waszych żon w bambuko to już nawet nie wspomnę.
    Słyszałam o transie, ktory przeszedł już taki zaawansowany coming -
    out, że przebiera się nawet w obecności własnych dzieci. No sorry,
    wyobraziłam sobie, że mam 10 lat i moj tata biega po domu w
    szpilkach i spódniczce, w pełnym makijażu.. Czy muszę coś jeszcze
    dodawać?



    --
    "Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się
    światło" (O.Wilde)
  • iluminacja256 04.05.08, 11:23
    dla mnie caly ten crossdressing to nic innego jak forma fetyszyzmu i
    nic ponad to. Jednych podnieca kiedy krępuje sie ich w łozku kablem
    i partner zneca się nad nimi fizycznie i psychicznie, innych
    podnieca całowanie kobiecych stóp na kolanach, której to formie
    największy pomnik wystawił niejaki Bruno Schulz, a tych kolesi
    podnieca latanie w pończochach i z tuszem na rzęsach. I nie widzę w
    tym absolutnie ani grama więcej i nie zdziwiłabym się , gdyby nawet
    jakiś ksiadz odprawiał mszę majac czerwone koronkowe kobiece majtki
    pod sutanną.
    Problem zaczyna sie wtedy, kiedy ta forma zaspakajania własnego
    popędu wchodzi w kolizję z życiem innej osoby - czyli zony czy też
    dzieci. Dziecko nie zrozumie, dlaczegfo nagle ich ojciec lata w
    kiecce i kaze do siebie mówić Marysiu - a tacy panowie zdaje sie nei
    rozumieja, ze te ich pozornie niewinne zabawy wyrządzają gigantyczną
    krzywdę partnerom i dzieciom. A dlaczego? A dlatego, ze tak samo
    wyrządzałyby ja , gdyby ożenili sie z kobietą, nie wspominajac jej
    ani słowem o tym, ze sa ortodoksyjnymi sadystami w seksie, a potem
    tłukliby je, podduszali, topili i krepowali, wymagajac
    zaaakaceptowania;/ To po prostu cholerne kłamstwo i tchórzostwo
    zrobić coś takiego partnerowi, nie wspominajac o tym , wczesniej.
  • kochanica-francuza 04.05.08, 16:07
  • kngtrc 06.05.08, 11:03
    I obie prawdopodobnie bardzo się mylicie. Gdzie Wasza osławiona kobieca
    wrażliwość i wyrozumiałość? Rzucacie niesprawiedliwie sądami na lewo i prawo,
    przy okazji raniąc, a przynajmniej wywołując smutek. To jest ta kobiecość? Taka
    jak piła łańcuchowa?
  • ingeborg 06.05.08, 11:16
    tak, taka jest własnie kobiecość. to nie taka delikatność, słodkość i
    cukierkowosć jaka was rajcuje.
  • kngtrc 06.05.08, 11:32
    To w takim razie nastąpiło jakieś dziwne odwrócenie. W kulturze europejskiej
    zawsze kobieta była kojarzona ze słabością. To kobieta siedziała w domu i
    pilnowała dzieci. Mężczyzna "polował" na pieniądze. To mężczyzna bronił honoru
    żony, czy domu przed napadem bandytów. Jaki jest więc stereotyp kobiety?
  • iluminacja256 06.05.08, 11:55
    I mamy sedno problemu:

    W kulturze europejskiej
    > zawsze kobieta była kojarzona ze słabością.

    Jak to zdanie jest skonstruowane? Strona bierna, bez dopełnienia.
    Była kojarzona przez kogo? Przez męzczyzn.
    Historia kulturowej kobiecosci europejskiej to historia męskiego
    spojrzenia na kobietę, a nie historia kobiety!

    Zdajesz sobie sprawę, ze taka ksiązka jak "Polka" Manueli
    Gretkowskiej, za która to autorką osobiście nie przepadam to
    pierwsza, napisana po polsku przez kobietę ksiązka o ciązy od
    zapłodnienia do porodu? Z całym bagażem zniechęcenia,
    rzygania,wku..enia na własne ciało( a własnie, ze dokładnie tak,
    bez zadnej wrażliwosci!) strachu, bólu i codziennosci aż po
    narodziny jej córki, którą zresztą bardzo kocha. Czy nie wydaje ci
    sie to absolutnie dziwne, ze tę ksiązke napisano dopiero w XXI
    wieku, choć opisów kobiet w kulturze mamy setki - głownie autorstwa
    męzczyzn. Nie działajacych, nei zyjących, po prostu kobiet cvzyli
    delikatnosci i wrazliwosci ...i czerwonych szpilek, oraz niezłych
    cycków.

    Gdybym wazyła 100 kg i hodowała bydło, miała dwóch synów, męza,
    który sie zapił, a kultura narzucona wciaz kazałaby mi być
    delikatną i wrazliwą, tak, z e rzekomo bałabym się patrzec na krowę
    zapładnianą przez byka i pomagac przy narodzinach cielaka to czyja
    historia byłaby moja historią i moją narracją zycia? Ta w której
    jestem sobą i handluję bydłem, czyli ta ,w której toczy sie moje
    zycie od poranka do nocy, w cięzkiej pracy , czy ta, w której ktoś
    mówi mi jak apowinnam być, jesli mam być kobietą? Pomysl nad tym -
    język i historia bardzo duzo mówi i wmawia. miec swój jezyk to
    bardzo duzo.
  • kngtrc 06.05.08, 14:15
    To gdzie tkwi kulturowa różnica między kobietami a mężczyznami?
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:19
    kngtrc napisał:

    > To gdzie tkwi kulturowa różnica między kobietami a mężczyznami?

    W każdej kulturze gdzie indziej. W naszej - właśnie jest negocjowana.
  • iluminacja256 07.05.08, 09:16
    Dokładnie tak - w Polsce własnie jest negocjowana i to w tak
    gigantycznych bolach, ze aż trudno w to uwierzyć, zwłaszcza jesli
    przyjrzeć sie dyskursowi publicznemu.
    Pewne jest jedno - arbitralnie wyznaczona granica tego, co męskie i
    co kobiece przynosi bardzo dużo szkody, przy bardzo małym pozytku.
    Bo ta granica oznacza jednoczesnie - nie mozesz czegoś, nie
    powinnaś/powienieneś czegos , bo nie - ale nie pyta już nijak o
    konsekwencje.
    Nie okazujesz uczuć synowi, bo to niemęskie i rezultat jest potem
    opłakany - on nie potrafi ich okazać własnej zonie, bo to
    takie "babowate" . Traktujesz dziewczynkę jak mała lalkę , która
    powinna uśmeichac sie i ładnie wygladać w sukience oraz stać
    spokojnie, chociaż najbardzije interesuja ją ptaki i dlatego łazi po
    lesie - i rezultat na potem - kobieta, która nigdy nei będzie się
    potrafiła obronić, ani przed agresją, ani walczyć o jakiekolwiek
    swoje prawo, w tym i własne zainteresowanie - jesli trafi na
    domimujacego, lekko sadystycznego partnera - to jest jej koniec i
    koniec myslenia o ptakach. To dość uproszczone przykłady, ale
    niestety tak to działa.
    Tak samo jak wieczne zastanawianie sie, dlaczego Polacy sie nei
    usmiechają ;/ Bo nikt ich tego nie nauczył od małego, niestety;/
  • the_only_trans 07.05.08, 21:06
    kochanica-francuza napisała:

    > kngtrc napisał:
    >
    > > To gdzie tkwi kulturowa różnica między kobietami a mężczyznami?
    >
    > W każdej kulturze gdzie indziej. W naszej - właśnie jest
    negocjowana.

    No właśnie, a my crossdresserzy negocjujemy zmiany które nas
    interesują ;p
  • iluminacja256 12.05.08, 12:20
    Nie wiem co robicie wy crossdreserzy, ale panowie wymienieni w
    artykule niczego z nikim nie negocjują. Oni postawili swoje zony i
    dzieci przed faktem, nie mając zadnego zamiaru, ani chęci
    negocjowania. Gdyby chcieli negocjowac , nie czekaliby na slub,
    wspólne mieszkanie, związek , dziecko - i jep, macie mnie takiego
    naprawde. Skoro tak negocjujecie zmiany, to rzeczywiscie,interesują
    one tylko was, ale kompletnie nie interesuj was co robicie innym i
    czy oni zgadzają sie na cokolwiek co im wrzucacie na głowe .
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:17
    kngtrc napisał:

    > I obie prawdopodobnie bardzo się mylicie. Gdzie Wasza osławiona kobieca
    > wrażliwość i wyrozumiałość?

    Wrażliwość i wyrozumiałość to to, czego się społecznie oczekuje od kobiety. NIE
    cechy wrodzone każdej kobiety. Mylisz "sex" (płeć biologiczną) z "gender"
    ("płcią kulturową").





    Rzucacie niesprawiedliwie sądami na lewo i prawo,
    > przy okazji raniąc, a przynajmniej wywołując smutek. To jest ta kobiecość? Taka
    > jak piła łańcuchowa?

    Tak, taka również. Nie słyszałeś o boginiach - wcieleniach kobiecości mrocznej?
    Kali? Hekate?
  • kngtrc 07.05.08, 09:39
    > kngtrc napisał:
    >
    > > I obie prawdopodobnie bardzo się mylicie. Gdzie Wasza osławiona kobieca
    > > wrażliwość i wyrozumiałość?
    >
    > Wrażliwość i wyrozumiałość to to, czego się społecznie oczekuje od kobiety. NIE
    > cechy wrodzone każdej kobiety. Mylisz "sex" (płeć biologiczną) z "gender"
    > ("płcią kulturową").
    >
    >
    >
    >
    >
    > Rzucacie niesprawiedliwie sądami na lewo i prawo,
    > > przy okazji raniąc, a przynajmniej wywołując smutek. To jest ta kobiecość
    > ? Taka
    > > jak piła łańcuchowa?
    >
    > Tak, taka również. Nie słyszałeś o boginiach - wcieleniach kobiecości mrocznej
    > ?
    > Kali? Hekate?

    Widzisz. Wypowiadając się w tym tonie i w taki sposób uzurpujesz sobie (i
    kobietom w ogólności) prawo do bycia kimkolwiek, zachowywania się jakkolwiek bez
    względu na ograniczenia kulturowe. I jest ok, mi to nie przeszkadza. Ale
    jednocześnie odbierasz takie prawo mężczyznom. Albo wóz albo przewóz. Jeśli
    jesteś za zrównaniem statusu obu płci, to konsekwentnie trzymaj się tego, jeśli
    chodzi o mężczyzn, a jeśli usilnie trzymasz się podziału na płeć (i mówię tu o
    płci kulturowej właśnie, wiem co to gender, choć zarzuciłaś mi niezrozumienie
    tego pojęcia w którymś z postów), to również konsekwentnie się do tego stosuj.
    Tyle co mam do powiedzenia.
  • the_only_trans 05.05.08, 22:12
    morgen_stern napisała:

    > >Crossdreserzy tak nie wyglądają.
    >
    >
    > Oglądałam ich profile na różnorakich portalach, jedni wyglądają
    > gorzej, inni lepiej, ale niestety - to, co napiszę, będzie malo
    > polityczne - prezentują się równie żałośnie.

    Pojęcie względne. To Twoja ocena, moim zdaniem niektórzy z nich
    wyglądają lepiej niż niejedna kobieta.

    > I powiem ci jeszcze jedno - mnie, jako kobietę, obraża fakt, że
    > kobiecość sprowadzacie do ciuszkow, szminek i szpilek.

    Zdaje się, że niewiesz o czym piszesz. Widać że masz stereotypowe
    pojęcie o trans.


    >..., z tapetą
    > nałożoną na te ostre, męskie rysy twarzy - która, jeśli nie
    > zmienicie płci chirurgicznie i farmakologicznie (zresztą, z tego,
    co
    > wiem, transi nie zmieniają płci, tylko transseksualiści, ale to
    inna
    > bajka) - zawsze będzie MĘSKĄ twarzą,

    No niestety, jesteśmy facetami to i rysy twarzy mamy takie a nie
    inne, ale jest sporo takich osób, które sobie radzi z tym właśnie za
    pomocą makijażu.

    > Utrwalacie stereotypy na temat
    > kobiet i tego wam nigdy nie wybaczę.

    Sorka, ale co tu jest do wybaczania? Naprawdę taką wielką krzywdę Ci
    robimy? Wyjaśnij mi to bo chciałabym zrozumieć.


    > Słyszałam o transie, ktory przeszedł już taki zaawansowany coming -
    > out, że przebiera się nawet w obecności własnych dzieci. No sorry,
    > wyobraziłam sobie, że mam 10 lat i moj tata biega po domu w
    > szpilkach i spódniczce, w pełnym makijażu.. Czy muszę coś jeszcze
    > dodawać?

    Tak, wyjaśnij mi jaki widzisz w tym problem? A tak poważnie, to
    większość trans w domu przy dzieciach jest normalnymi tatusiami, ale
    i taki przypadek jak opisujesz znam, polecam poczytać, co pisze o
    tym córka takiego tatusia:

    www.crossdressing.pl/main.php?lv3_id=512&lv1_id=26&lv2_id=65&lang=pl
  • lokals 05.05.08, 22:22

    > Tak, wyjaśnij mi jaki widzisz w tym problem? A tak poważnie, to
    > większość trans w domu przy dzieciach jest normalnymi tatusiami, ale
    > i taki przypadek jak opisujesz znam, polecam poczytać, co pisze o
    > tym córka takiego tatusia:
    >
    > www.crossdressing.pl/main.php?lv3_id=512&lv1_id=26&lv2_id=65&lang=pl

    Moj drogi transie, zastanow sie choć przez chwile nad tym go wygadujesz na tym
    forum. Jestesmy wychowywani w takim społeczeństwie, gdzie pan tata nosi spodnie,
    a pani mama spodnice. Jezeli to zmienisz w naszej mentalnosci to prosze bardzo
    biegaj w szpilach nawet przy moich dzieciach, ale nie wygaduje bzdur, ze nie
    jest to problem. Jest to nienormalne, chore i powinno was sie zamykac i leczyc,
    najepiej walkiem od ciasta przez glowe. Za dobrze macie na poczatku XXIw.
  • the_only_trans 05.05.08, 22:33
    lokals napisała:

    > ...ze nie
    > jest to problem. Jest to nienormalne, chore i powinno was sie
    zamykac i leczyc,...

    Może to jest Twój problem, na szczęście nie mój. Jakoś nikt z mojego
    otoczenia nie widzi w tym problemu, a co sądzą obcy mi ludzie to mi
    zwisa i powiewa. Nie żyję ani dla Ciebie, ani dla podobnych Tobie.

    Twoim celem jest uszczęśliwanie na siłę? Czyli w efekcie
    unieszczęśliwianie szczęśliwych osób, związków, rodzin, przyjaźni
    itp itd.
  • lokals 05.05.08, 22:49
    Moje "uszcześliwanie na sile" jak piszesz i tak jest mniej bolesne niż Twoje
    szczere chęci. Zastanow sie co piszesz i napisz cos konkretego. JAk do tej pory
    zadna z Twoich wypowiedzi nie miala przekonujących argumentow.
  • the_only_trans 05.05.08, 23:07
    lokals napisała:

    > Moje "uszcześliwanie na sile" jak piszesz i tak jest mniej bolesne
    niż Twoje
    > szczere chęci.

    Co Cię boli w moich chęciach? bo niewiem o co Ci chodzi.
  • lokals 05.05.08, 23:11
    odpowiedz sobie na pytanie: O co Tobie chodzi?
  • the_only_trans 05.05.08, 23:16
    lokals napisała:

    > odpowiedz sobie na pytanie: O co Tobie chodzi?

    Wolałabym wiedzieć o co Tobie chodzi.
  • trdecus 06.05.08, 10:06
    To jest sedno twojego/waszego podejścia do wszystkich poza własnym
    ego
  • the_only_trans 07.05.08, 21:09
    trdecus napisał:

    > To jest sedno twojego/waszego podejścia do wszystkich poza własnym
    > ego

    nie nadinterpretuj - bo z tego co napisałam że tak jest jedynie w
    stosunku do obcych mi ludzi.
  • void_ek 05.05.08, 23:03
    A mnie to śmieszy. Podobnie jak grupa ludzi, którzy w jednym ze skeczy Monty
    Pythona przebierała się za myszy i popiskując ukradkiem podjadali ser. Śmieszy
    jednak do momentu, kiedy okazuje się, że żony takich przebierańców cierpią z
    tego powodu. W tym momencie zaczyna zalatywać już raczej patologią, a nie
    kabaretem. Bo z drugiej strony jakie jeszcze ciekawostki staną się przedmiotem
    wytykającym normalnym (czyt. przeciętnym) ludziom brak tolerancji i poszanowania
    dla tak zwanej wolności drugiego człowieka do stanowienia o jego oryginalności i
    wyjątkowości? Gdzieś tutaj powinny być jakieś granice, poza którymi rządzi już
    tylko zdrowy rozsądek, a wszelkiej maści zaburzenia traktuje się z pobłażliwym
    przymrużeniem oka o ile nie z większą uwagą.
  • trdecus 06.05.08, 10:05
    Powinno się was leczyć. Niestety mam skojarzenia z pedofilią jak te
    wynurzenia czytam....
  • fan.zdm 06.05.08, 16:45
    > Powinno się was leczyć. Niestety mam skojarzenia z pedofilią jak te
    > wynurzenia czytam....

    A ty się już leczysz - w kwestii tych skojarzeń?
  • the_only_trans 07.05.08, 21:10
    trdecus napisał:

    > Powinno się was leczyć. Niestety mam skojarzenia z pedofilią jak
    te
    > wynurzenia czytam....

    chore to są Twoje skojarzenia....
  • the_only_trans 05.05.08, 23:25
    morgen_stern napisała:

    > ... z tapetą
    > nałożoną na te ostre, męskie rysy twarzy - która, jeśli nie
    > zmienicie płci chirurgicznie i farmakologicznie (zresztą, z tego,
    co
    > wiem, transi nie zmieniają płci, tylko transseksualiści, ale to
    inna
    > bajka) - zawsze będzie MĘSKĄ twarzą...

    Ciekawe w takim razie jak ten pan patrzył ;)

    www.sportfan.pl/artykul/400/ronaldo-sie-doigral
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:24
    Był pijany?
  • the_only_trans 07.05.08, 21:12
    kochanica-francuza napisała:

    > Był pijany?

    niewiem, ale nawet jeżeli to co? Przecież jak by te transki
    wyglądały mało wiarygodnie to by ich nie poderwał. Na mój
    wizerunek "nabrało" się wielu trzeźwych ludzi. Oczywiście są też
    przypadki kiedy jestem rozpoznawana.
  • sir.vimes 04.05.08, 13:49
    A co to jest ten "prawdziwy mężczyzna" ? zdefiniuj.
  • kordonia 04.05.08, 14:02
    Ten artykuł otworzył mi oczy na nieistniejący dla mnie dotąd świat
    innych płci kulturowych- mam na myśli coś pomiędzy płciami.
    Zaczełam sie więcej nad tym zastanawić, i stwierdzam, również po
    lekturze tego wątku,z e transfobia w Polsce jest o wiele większa niz
    przykładowo homofobia. Ludzie już się troszkę z homoseksualistami
    oswolili, i choć nie tolerują ich, to jednak niechęć, jak
    zauwazam, jest o wiele mniejsza niż do transseksualistów, a tym
    bardziej transwescytów.
    Myśle,z e opisani panowie stanową trzeci rodzaj płci kulturowej, ale
    nam, zwykłym ludziom to się nie mieści w głowach, dla nas wszystko
    musi być albo źeńskie,albo męskie, i coś, co odbiega lub wygląda na
    płeć niezidentyfikowaną budzi nasz automatyczny sprzeciw i niesmak.
    A przeceiz nie musi tak być, ze wszystko musi być zwyczajne.
    Ja osobiście zaakceptowałabym, gdyby mój mąż okazał sie
    crossdresserem. Po ostatnich przemyśleniach tak.
  • satinne44 05.05.08, 19:19
    Ogromne dzięki. Przewertowała(e)m całą dyskusję, żeby trafić na jedyną celną
    rzecz, jaka została tu powiedziana. Próba zdefiniowania transwestytyzmu poprzez
    odniesienie do podziału mężczyzna - kobieta mija się z celem. Dokładnie tak, jak
    definiowanie kobiety tylko i wyłącznie przez ubiór. Proszę, zrozumcie - nie uda
    Wam się pojąć tego zjawiska, spróbujcie poczuć się karpiem - efekt ten sam. Już
    zupełnie na marginesie i gwoli drobnej złośliwości - czyż kobiety ustrojone,
    wymalowane, zrobione na błysk - nie mówią czasem, że czują się kobieco?
  • confused.girl 05.05.08, 21:39
    satinne44 napisała:

    > Ogromne dzięki. Przewertowała(e)m całą dyskusję, żeby trafić na jedyną celną
    > rzecz, jaka została tu powiedziana. Próba zdefiniowania transwestytyzmu poprzez
    > odniesienie do podziału mężczyzna - kobieta mija się z celem. Dokładnie tak, ja
    > k
    > definiowanie kobiety tylko i wyłącznie przez ubiór. Proszę, zrozumcie - nie uda
    > Wam się pojąć tego zjawiska, spróbujcie poczuć się karpiem - efekt ten sam. Już
    > zupełnie na marginesie i gwoli drobnej złośliwości - czyż kobiety ustrojone,
    > wymalowane, zrobione na błysk - nie mówią czasem, że czują się kobieco?


    Jakbyś niezuważył(a) to tutaj dyskusja nie nie koncentruje się na kwalifikowaniu
    transów w kategoriach kobieta-mężczyzna, tylko na łapaniu się za głowe co to za
    podłe egoistyczne świnie Z ARTYKUŁU. Ale widać dla niektórych każdy pretekst
    jest dobry, żeby biadolić jakiemu to się jest odrzucanemu i nierozumianemu :P
    --
    Kobiety całują się na powitanie, bo nie mogą się ugryźć ;D
  • kochanica-francuza 04.05.08, 16:08
    4g63 napisał:

    > bo prawdziwych mężczyzn macie w dupie

    Że co proszę? I dlatego brzydzi nas lenistwo, nieróbstwo, wygodnictwo i brak
    socjalizacji?
  • sir.vimes 04.05.08, 17:31
    może według tego pana prawdziwy mężczyzna to leniwy nierób
  • kochanica-francuza 04.05.08, 18:21
    sir.vimes napisała:

    > może według tego pana prawdziwy mężczyzna to leniwy nierób

    "Władca Puszki z Piwem i Pilota do Telewizora"? ;-)))
  • fluxxx 05.05.08, 17:51
    O fak...!

    Samo zjawisko jest pawiogenne, ale nie mój biznes, niech każdy chodzi jak lubi,
    na ulicy czy w domu, wisi mi gdzie.

    Ale wciągać postronne osoby po to by leczyć swoje kompleksy czy kamuflować sie
    przy ich pomocy wśród ludzi ("patrzcie, jestem normalny, mam rodzinę") to już
    jest więcej jak obrzydliwe... po prostu banda zakłamanych, tchórzliwych ciot.
  • allspice 05.05.08, 18:06
    Trudne i skomplikowane jest życie żon 'dziewczyn z perłą'...myslę,
    że nie umiałabym sobie poradzić z kobiecością męża:)
  • fleur-de-lys 05.05.08, 18:35
    Swiat przezywa kryzys meskosci. To jeden z jego objawow. To
    strasznie smutne:( I przykre jest, ze ci ludzie, zamiast sie leczyc,
    wspieraja sie i mowia o tym jak o czyms quasi-normalnym. Zal mi tych
    mezczyzn, ich zon chyba jeszcze bardziej.
  • satinne44 05.05.08, 19:21
    Nie chrzań! Transwestytyzm znany jest od wielu wieków, chociażby w Indiach,
    gdzie stanowili odrębną kastę.
  • zdanka1 05.05.08, 20:47
    Hijra to jednak coś nieco innego niż transwestytyzm i ma tak długa
    tradycję jak prostytucja sakralna, albo sakralne dziewictwo . Oni
    pierwotnie byli po prostu kapłanami , a kastracja stanowiła wymóg
    kultu. A potem to podryfowało w nieco inną stronę i nie mają zbyt
    łatwego zycia, o ile wierzyć temu, co sie czyta :)
    Ale w zasadzie wiele kultur ma ten wentyl - trzeciej płci. Tylko,
    ze w zasadzie oni z założenia nie mają dzieci.
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • sleeper_in_the_grass 05.05.08, 21:13
    To nie świat przeżywa kryzys męskości, tylko świat sie nagle dowiaduje o tym, że
    ten "kryzys" istnieje. Przecież to istniało tak samo i 100 lat temu, 1000 lat
    temu, 3000 tysiące - od kiedy tylko kultura i obyczajowość społeczna silnie
    rozgraniczyły mężczyzn i kobiety. W historii byli przecież królowie, cesarzowie,
    artyści, politycy, wodzowie transseksualiści, tak samo homoseksualiści czy
    lesbijki. I świat stoi nadal. Jeżeli już jest jakiś "kryzys", to raczej polega
    on na tym, że zaczynamy co raz lepiej rozumieć takie zjawiska, a co za tym idzie
    - akceptować. Choć i tego też bym kryzysem nie nazywał.
  • okrent9 05.05.08, 22:37
    fleur-de-lys napisała:

    > Swiat przezywa kryzys meskosci."

    Czy możesz zdefiniować męskość, której kryzys świat Twoim zdaniem
    przeżywa? Ja takiego kryzysu nie widzę. Widzę obnażenie pewnych
    stereotypów w sytuacji, kiedy już nie wystarczy nosić spodni by być
    automatycznie uważanym za mężczyznę (czytaj: przedstawiciela
    nadrzędnego gatunku). Kobiety w naszym kręgu kulturowym coraz
    częściej rezygnują z powierzchownych atrybutów kobiecości, żeby
    zdobyć lepszą dla siebie pozycję w życiu (głównie materialną, bo z
    niezależnością finansową wiąże się też w poważnym stopniu
    niezależność osobista). Mężczyźni, którzy potrafią zrezygnować z
    pewnych powierzchownych atrybutów męskości i np. stać się rodzicem
    na "urlopie ojcowskim" są przez ROZSĄDNE kobiety postrzegani bardzo
    pozytywnie; ta rezygnacja z machismo w dzisiejszym świecie (w naszym
    kręgu kulturowym) jest wyjściem rozsądnym i wzmaga atrakcyjność
    takich mężczyzn - w oczach mądrych kobiet.
  • kngtrc 06.05.08, 11:20
    Ot to. To jest właśnie bliższe kryzysowi kobiecości. Gdzieś zanikają
    charakterystyczne atrybuty kobiecości, o których tyle się gada w tym temacie.
    Kobiety stają się coraz bardziej męskie, chcą coraz bardziej dominować, pełnić
    role kulturowo przeznaczone do tej pory dla mężczyzn, ubierać się w spodnie,
    itp. To nie jest kryzys męskości.
  • fleur-de-lys 06.05.08, 22:01
    okrent9 napisała:

    > Czy możesz zdefiniować męskość, której kryzys świat Twoim zdaniem
    > przeżywa?

    Meskosc, ktorej, moim zdaniem, potrzeba kobiecie, to przede
    wszystkim pewnosc, ze w tej meskosci znajdzie oparcie, i milosc. To
    sila, tak, sila - duchowa, ale i fizyczna. Sila, ktora mezczyzna
    pragnie zaofiarowac swojej ukochanej. Meskosc nie jest bierna,
    pragnie wciaz rozwijac sie na rozmaitych poziomach, poszukuje, umie
    bezinteresownie cieszyc sie napotkanymi przygodami i "zwyciestwami".
    Przy prawdziwej Meskosci, Kobiecosc rozkwita; obie dopelniaja sie,
    tworzac idealna dwojjednie. Kobieta uwielbia byc kobieta przy meskim
    mezczyznie, jego meskosc ujawnia jej piekno, ktore z kolei pobudza
    sile mezczyzny, inspiruje do - nawet codziennego - heroizmu :).

    Takie jest moje zdanie, rzecz jasna subiektywne, byc moze uznacie je
    za wyidealizowane marzenia. Otoz nie, ja w to wszystko szczerze
    wierze, znam kilka par zyjacych w ten sposob, a i ja od pieciu lat
    jestem w zwiazku ze wspanialym, prawdziwie meskim mezczyzna:). Po
    prostu - wierze w taka milosc - i mam dowody, ze ona istnieje:).
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:21
    Z godłem Francji czy z postacią z musicalu "Belle"?
  • fleur-de-lys 06.05.08, 22:11
    Dziekuje :). Rzeczywiscie, dla mnie Fleur-de-Lys to przede wszystkim
    starofrancuska "Blancheflor", postac ze sredniowiecznej literatury,
    ktorej imie, symbol czystosci!, stalo sie znakiem Francji:).
    Fleur-de-Lys jako postac z powiesci V.Hugo "Notre-Dame de Paris", i
    pozniej z musicalu (w oryginalnej wersji role jej odtwarza Julie
    Zenatti) jest rzeczywiscie ujmujaca, uwielbiam jej utwor "La
    monture", pelen pasji, namietnosci i grozy! az ciarki przechodza...
    Ale - zal mi bardzo tej dziewczyny:( i chyba nie chcialabym sie z
    nia identyfikowac.
    Pozdrawiam serdecznie! :)
  • kochanica-francuza 09.05.08, 18:36
    fleur-de-lys napisała:

    > Dziekuje :). Rzeczywiscie, dla mnie Fleur-de-Lys to przede wszystkim
    > starofrancuska "Blancheflor", postac ze sredniowiecznej literatury,
    > ktorej imie, symbol czystosci!, stalo sie znakiem Francji:)

    O, niech cię diabli, cóż za wiedza! Chapeau bas!
  • asidoo 05.05.08, 18:42
    Nie mogłabym żyć z tak infantylnym mężczyzną. Jakie znaczenie mają te szmaty,
    które na siebie wkłada? Ta jego "kobieca strona" to chyba jakiś fetysz, skoro
    woli siebie przebranego za kobietę od własnej żony.
    Potrafię być tolerancyjna i nie robiłabym uwag na ulicy czy nawet znajomemu
    crossowi, ale jednocześnie uważam takie zachowanie za nienormalne. Jakieś
    wypaczenie, zatrzymanie w rozwoju emocjonalnym. Wybór tych kobiet, że chcą być
    perełkami. Widocznie nie mają z czego wybierać.
  • joanna_can 05.05.08, 19:01
    "W parku, ustronny parking, pojęcie 'crossdressing' nie istnieje.
    Tutaj spotyka się wyłącznie słowo 'transwestytyzm'. Na Zachodzie
    pojęcie 'transwestytyzm' jest raczej unikane (jako zabarwione
    pejoratywnie), a zamiast niego stosuje się właśnie 'crossdressing'. "

    Nieprawda. Ani slowo "transwestytyzm" nie jest uzywane w znaczeniu
    pejoratywnym, ani "crossdresser" nie musi byc transwetysta. Oj,
    redaktorze, moze warto by troche glebiej temat przestudiowac.
  • zdanka1 05.05.08, 19:08
    Dzizas, zaraz pod tym artykułem zaczną pisać wszelkie odmiany butch
    i klasyczne trany - a potem zwalą sie tu obrońcy wartości i
    polskości i będzie jak zawsze - bitwa pod Grunwaldem.
    Ludzie, róbcie co chcecie, ale przede wszystkim nie róbcie krzywdy
    własnym partnerom. A niestety, obawiam sie, ze część tych kobiet
    postawiono przed tzw. wyborem dokonanym za nie i cierpia przez to
    bardzo. A przynajmniej takie odnosze wrażenie, chocby z wypowiedzi
    pani, której małoznek już całkowicie przeszedł na kobiecą garderobę
    w sklepach. A tak w ogóle tutaj nie chodzi o zadną garderobę -
    chodzi o kłamstwo przemycane potem w coraz wiekszych dawkach.

    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • bucefal_macedonski 05.05.08, 19:29
    Całkiem trzeźwe spojrzenie na problem naszych stałych forumowych feministek.
    Wyraźny sygnał dla przebierańców, że postrzegani zaczynają być przez wszystkich
    jako... przebierańcy.

    --
    Zamienię żonę na królestwo - najlepiej mieszczące się na małej tropikalnej
    wyspie, nieprzesadnie upstrzonej turystami.
  • satinne44 05.05.08, 19:44
    G... nie feministki! Jak to jest - z jednej strony walczyć o uwolnienie swojej
    płci ze stereotypów, jakie narzuca kultura, a z drugiej nie widzieć
    dysproporcji, jaka na tym polu zachodzi, w szczególności ujawniając się na
    przykładzie transwestytyzmu. Otóż, proszę zważyć, jak wiele kobiet dzisiaj
    ubiera się "po męsku". Mniejsza o to z jakich pobudek. Część jest
    transwestytkami. Popieracie ich wolność w kwestii ubioru i bycia tym, kim się
    czują? Jest git. Ale...jeżeli facet ubiera się w odzież damską wywiera to w Was
    nieposkromione wycie do księżyca i odruchy wymiotne. Hm, ciekawe. A tak, same
    jesteście ubabrane w kulturze po pachy, kulturze z którą chcecie walczyć. Tutaj
    trzeba głową, a nie emocjami.
  • send_me 05.05.08, 20:23
    Otóż, to, słuszna uwaga.
  • zdanka1 05.05.08, 21:05
    E tam. Chodzi o zupełnie inną sprawę i trzeba dużo złej woli, zeby
    tego nie dostrzegać. Jesli uwielbiasz zakładać pończochy w różowe
    słonie, buty na 15 cm obcasach i stanik push up duże D oraz lubisz
    niekiedy miewać na imię Dżesika, choć w dowodzie figuruje
    Stanisław to jest to twoja prywatna sprawa i pełen luz. Ludzie
    lubią różne rzeczy, słyszałam o ciekawszych...

    Problemem jest to, jesli nosząc spodnie i mając na imię Stanisław
    pokazujesz się swojej partnerce zawsze od tej strony , a np. w dwa
    lata po ślubie, kiedy macie juz dziecię itp. wywalasz przed nią
    całość kawa na ławę i żądasz bezwarunkowej akceptacji.
    Dla mnie to identyczny poziom jak wspomniany sadysta, który
    zaczyna nagle po slubie wymagać od partnerki, zeby zaakceptowała
    to, z e ją podwiesza pod sufitem i odpala na niej fajki - bo taki
    jest, a wczesniej nie chciał jej mówić... Jesli ktoś tego nie powie
    przed, moze być pewny, ze spowoduje sporo bólu po.
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • ingeborg 06.05.08, 11:33
    nosi spodnie, naprawia samochód, śpi w męskich bokserkach, zna się na piłce
    nożnej. i byłaby taką samą świnią jak ci faceci z artykułu, gdyby po ślubie
    zdecydowała się powiedzieć swojemu mezowi, że własciwie to ma w planach
    amputację piesi, a w ogóle to w wolnym czasie przykleja sobie sztuczne wąsy i
    każe do siebie mówić per "Andrzej".
  • fan.zdm 06.05.08, 16:48
    Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza, nie wiem tylko jak z mężem.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 20:24
    nosi spodnie, naprawia samochód

    Nie naprawiam samochodu.


    , śpi w męskich bokserkach

    Nic podobnego.


    , zna się na piłce
    nożnej


    W stopniu podstawowym.


    . i byłaby taką samą świnią jak ci faceci z artykułu, gdyby po ślubie
    zdecydowała się powiedzieć swojemu mezowi, że własciwie to ma w planach
    amputację piesi

    Tylko ich zmniejszenie.



    , a w ogóle to w wolnym czasie przykleja sobie sztuczne wąsy i
    każe do siebie mówić per "Andrzej".

    G... prawda.
  • 100krotna 13.05.08, 11:39
    Jeśli zamierzasz zmniejszyć sobie biust, uważasz go za uciążliwy, to zapraszam
    na lobby biuściastych, forum tutaj, na gazecie.pl :)
  • sineira 05.05.08, 20:07
    Niechby się jeden z drugim przebierał choćby i za pingwina. Niechby chędożył
    koczkodany. Niechby robił, co mu się żywnie podoba, byle tylko powiedział o tym
    PRZED ślubem! To najobrzydliwsze, najbardziej skurczysyńskie, co można zrobić
    drugiej osobie - podstępem wpakować kogoś, kogo rzekomo się kocha, w taką
    sytuację. I jeszcze dzieci! Jak można się nie przyznać do bycia "trzecią płcią"
    ZANIM się spłodzi dzieci??? No kur... JAK MOżNA??? Wygląda na to, że żona i
    dzieci traktowane są instrumentalnie, jak parawan, jak przedmiot, jak meble! Jak
    się jest freakiem, to się dzieci nie robi, bo - do jasnej cholery - one w
    przyszłości zapłacą za głupotę tatusia własnym zdrowiem psychicznym.
    Dziwię się tym "perełkom". Zachowują się jak żony alkoholików, jak
    współuzależnione, jak... no sorry... głupio po prostu! Gdyby mi chłop taki numer
    odstawił, wyleciałby przez okno razem ze swoimi ciuchami. Nie za to, że jest
    "inny", tylko za podłe, tchórzliwe kłamstwo.
    Kurczę, nie znoszę wyświechtanego tekstu "współczuję Twoim dzieciom", ale w tym
    przypadku jest nader adekwatny. Współczuję ich biednym, niczemu niewinnym
    dzieciakom.
    --
    Gryzilepek
    Twierdza
    "Tell me what you cherish most. Give me the pleasure of taking it away." (Sephiroth)
  • goldie_locks 05.05.08, 21:04
    No wlasnie o to chodzi. Gdyby te kobiety wiedzialy przed slubem to
    pewnie polowa z nich by uciekla gdzie pieprz rosnie. Dla mnie jest
    egoizm niepojety i tym sie najbardziej brzydze.
  • kochanica-francuza 06.05.08, 21:28
    W tym wypadku, jak znam KK, nawet z kilku paragrafów naraz.
  • milena.rl 06.05.08, 01:23
    mają perełki, dzieci i rozgrzeszenie społeczne - bo się rozpłodzili.
  • ingeborg 06.05.08, 11:27
    w panstwie katolickim takie skłonnosci traktowane są jak dewiacja, choroba. a
    katolickie małżeństwo mozna unieważnić jesli jedna ze stron zataiła przed slubem
    swoją chorobę umysłową.
  • the_only_trans 07.05.08, 21:16
    ingeborg napisała:

    > w panstwie katolickim takie skłonnosci traktowane są jak dewiacja,
    choroba. a
    > katolickie małżeństwo mozna unieważnić jesli jedna ze stron
    zataiła przed slube
    > m
    > swoją chorobę umysłową.

    tyle, że to ani dewiacja ani choroba umysłowa.
  • 100krotna 13.05.08, 11:25
    więc jak to nazwiesz?
    Może być: "odstępstwo od normy, przez które cierpią bliscy"?
  • kngtrc 13.05.08, 15:32
    Odstępstwo od normy - zapewne tak. Jeśli za normę przyjmiemy to co dotyczy
    statystycznej większości. Raniące bliskich - czemu? Możlwie, że te osoby z
    artykułu tak postępują, tak naprawdę trudno to ocenić. Antyfacet zwrócił na to
    uwagę w swoim poście. Bohaterowie artykułu są ograniczeni słownictwem, motają
    się miedzy określeniami, nie potrafią tak naprawdę wyrazić tego co myślą.
    Zaręczam, że to nie musi krzywdzić, wszystko zależy od człowieka. Ktoś kto nie
    będzie myślał o tej drugiej osobie, będzie ją ranil niezależnie od tego czy jest
    crossdresserem, czy nie jest. Ocenianie całej rzeszy ludzi na podstawie 3 osób,
    przy uwzględnieniu dodatkowo wspomnianych wyżej warunków i szerzej, tego co
    napisał Antyfacet, jest po prostu niesprawiedliwe. Ktoś tu napisał - wiem jak
    wyglądają, jak się zachowują. Ciekawe ile takich osób ta pani widziała. Bo ja
    widziałem kilkudziesięciu, jeśli nie więcej crossdresserów, i możecie mi
    wierzyć, że takimi określeniami tylko powielacie krzywdzące stereotypy. No ale
    odbiegam od tematu postu na który odpowiadam. Wszystko zależy od ludzi, znam
    wiele par kobiet i crossdresserami, różnie sobie z tym radzą, to nie jest prosta
    sprawa, ale zwykle dochodzą do jakiegoś kompromisu, a czasem potrafią czerpać z
    tego oboje radość. Przebieranki nie muszą być wszechobecne i występować cały
    czas. Naprawdę różnie z tym bywa.
  • ann_alice 05.05.08, 20:22
    A która z żon szczerze się przyzna, że przebieraniec, pardom, crossdresser, nie
    pociąga jej w łóżku? Że facet z wypchanym stanikiem, pasem do pończoch i
    spódniczką budzi w niej niesmak/obrzydzenie/ bądź po prostu nic do niego nie czuje?
    Że gdyby nie dziecko/dorobek całego życia, to rzuciłyby przebierańców w diabły i
    poszukały PRAWDZIWEGO FACETA?
    Szczerze się przyznaję, iż gdyby mój mąż zrobiłby mi taki coming out, to
    odeszłabym, bo po prostu nie podniecają mnie kobiety. Ani faceci przebrani za
    kobiety.
    Jestem politycznie niepoprawna, ale przynajmniej szczera.
  • alexandra220 05.05.08, 20:32
    a gdzie syn ubeka albo zawszemajka..?? maja niezle teksty pod takimi
    artyluulami? :-)
  • derek_from_kaihoro 05.05.08, 20:52
    Chciał bym być dziewczynką tak jak mój drogi tata :D

    pl.youtube.com/watch?v=5zey8567bcg
  • rtd5rtd 05.05.08, 21:12
    Dosc tego przesladoania crossdresser'ow.
    Crossdresserzy musza miec tesame prawa co pozostale grupy spoleczne,
    jak szowiniscy, lesbijki,geje, psychopaci, przecietniacy, zoofile
    itp itp....
  • goldie_locks 05.05.08, 21:16
    A kto ci broni, ubieraj sie jak chcesz. Mi by to w niczym nie
    przeszkadzalo, a zapewne wielu innym paniom tez nie, przynajmniej po
    slubie nie bylo by glupich niespodzianek.

    rtd5rtd napisała:
    > Dosc tego przesladoania crossdresser'ow.
    > Crossdresserzy musza miec tesame prawa co pozostale grupy
    spoleczne,
    > jak szowiniscy, lesbijki,geje, psychopaci, przecietniacy, zoofile
    > itp itp....
  • rtd5rtd 05.05.08, 22:18
    tak jak geje i lesbijki.
    i inne mniejszosci. Powinno sie dac nam wiecej praw.
    Prawa do zaslilku. Prawa do bezrobotnego duzszego , bo przesladuja nas pracodawcy ( niechca zatrudniac ).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka