Re: Milcz, jak do mnie mówisz
ogladalam pare razy supernianie i podobalo mi sie to jak ona jest
skuteczna, ze wprowadzone zmiany rzeczywiscie zmieniaja zachowanie
dziecka, no i rodzicow tez. pytanie jedak zasadnicze jest takie czy
lepsze sa prawdziwe relacje w rodzinie, ktore kalecza dziecko, tzn.
uwrazliwiaja, wydrazaja, choc zycie dziecka moze przybierac rozny
obrot, jesli przezyje, to ma szanse na wiecej. czy tez na zasadzie
takiej manipulacji,czyli wprowadzenia zasad superniani,ktore
znieksztalcaja pierwotne intencje rodzicow, produkowac czlowieka na
miare spolecznych oczekiwan. pamietam scene z programu, superniania
mowi do kilkuletniego chlopaczka "mi sie to nie miesci w gowie", na
co on jej odpowiada "no to powieksz sobie lep",:)jakie blyskotliwe,
elokwentne dzecko, no po co mu superniania, nie rozumiem! czytam od
dawna, nieregularnie, z przerwami i byc moze kiedys skoncze, zapis
psychoanalizy dziecka melanie klein, i widze jak wszystko moze wiele
znaczyc, co znaczy rozumiec dziecko, oczywiscie to w wersji naj. byc
moze roznica polega na szacunku lub jego braku. sama zastanawiam sie
np. nad tym dlaczego moze 10 letnia dziewczynka ktora ledwo co
pozwolila pobrac sobie krew do badan, taka bardzo delikatna,
dlaczego ona boi sie w ogole popatrzec na rane, ja bedac w poblizu,
juz po pobraniu pokazuje jej swoja rane, i mowie, probujac ja
uspokoic "no zobacz, prawie krew juz nie leci", wiec ona patrzy na
ta moja rane, wydaje mi sie tak z ciekawosci, troche sie chyba
uspokaja, jej mama zas jest wydaje mi sie rozbawiona nieco sytuacja,
czy superniania zna odpowiedz na moje pytanie.