Dodaj do ulubionych

Komunia droższa niż wesele

12.05.08, 15:00
strasznie nam się towarzystwo konsumpcyjne zrobiło. Za moich
czasów...Oczywiście ja nic nie muszę. Nie muszę dawać chrześniakowi modelu
komórki, na który sama sobie nie mogę pozwolić, nie muszę dawać kolejnego
medalika. z którego i tak się nie ucieszy. Kupię mu za to słownik Colinsa.
Rafał uczy się angielskiego, a w nim wszystko, czego dusza zapragnie. A
odbiegając od tematu słyszał ktoś o hucznym bierzmowaniu? Bo kolega z pracy
dostał zaproszenie na takowe. Zastanawiał się nad prezentem. Bo komórkę,
komputer, górala dziewczynka już ma jak sugerowała jej babcia.
Edytor zaawansowany
  • fawad 12.05.08, 18:32
    Olać i nie przyjeżdżać.

    - TomiK
  • alex-alexander 12.05.08, 20:04
    W ogole do czego jest potrzebna komunia? To nic innego jak pranie
    mozgu dziecka. Niech kazdy dorosnie i sam decyduje o swoim
    szamanskim zywocie.
  • j.an 12.05.08, 20:55
    alex-alexander napisał:

    > W ogole do czego jest potrzebna komunia? To nic innego jak pranie
    > mozgu dziecka. Niech kazdy dorosnie i sam decyduje o swoim
    > szamanskim zywocie.
    > składka dla proboszcza 100 zł od jednego komunisty na cele kościelne + koszty
    wystroju kościoła i to ma być wiara to wszystko wymyślają księża a ogłupieni
    rodzice jak baranki godzą się na wszystko bo co ludzie powiedzą tak jest nasza
    wiara.
  • czarek62 13.05.08, 12:06
    Odpowiedzi znajdziemy ponizej, w pelni sie z nimi zgadzam. Gdyby
    dorosli mieli decydowac sie na komunie, to na pewno nie byloby to
    takie stadne, tylko jednostki by przystapily, a to by byla ogromna
    strata (finansowa) dla kosciola.

    > > W ogole do czego jest potrzebna komunia? To nic innego jak
    pranie
    > > mozgu dziecka. Niech kazdy dorosnie i sam decyduje o swoim
    > > szamanskim zywocie.
    > > składka dla proboszcza 100 zł od jednego komunisty na cele
    kościelne + k
    > oszty
    > wystroju kościoła i to ma być wiara to wszystko wymyślają księża a
    ogłupieni
    > rodzice jak baranki godzą się na wszystko bo co ludzie powiedzą
    tak jest nasza
    > wiara.
  • raddy 12.05.08, 20:36
    ludzie!!! strach sie bac! co sie porobilo... pamietam swoj dzien pierwszej
    komunii sw. - przyjecie w domu, troch gotowki i skromne prezenty (zegarek z
    melodyjkami i walkie-talkie to byla rewelacja :) z perspektywy czasu oceniam to
    tak: nacisk polozono na to, co trzeba - uroczystosci w kosciele, przyjecie
    sakramentow (najpierw pokuty i pojednania, potem zas eucharystii). reszta
    stanowila mile dodatki. najbardziej przydatnym podarunkienm okazal sie
    modlitewnik (taki juz dla doroslych :) sluzyl mi przez lata.
  • adas313 13.05.08, 14:34
    Ja dostałem parę książek i trochę gotówki - wystarczyło na radiomagnetofon
    (żaden wypas), który mi potem służył niemal 10 lat.
  • mrrek 12.05.08, 21:08
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • plxpl 12.05.08, 23:20
    To chyba właśnie co niektórzy nowobogaccy czytelnicy GWna mają problemy z tym
    sakramentem i sposobem w jak najlepszy sposób zrobić z tego święta zwykła
    konsumpcję. Bylem w ostatnich latach na 3-4 komuniach i w każdym przypadku było
    to wielkie święto religijne - dla rodziny i dla dziecka. No ale jak ktoś nie
    wierzy w Boga, a chce zrobić dziecku komunie - no to rzeczywiście powstaje problem.
  • dar61 14.05.08, 07:42
    Jeśli już to i chrzest, i 1. komunia w wieku niedziecięcym. Podjęcie
    tak odpowiedzialnych decyzji wymaga dojrzałości.
  • tuwpisznazwe 12.05.08, 21:21
    20 lat temu tez dzieciaki dostawaly prezenty i tym sie interesowaly. Najwiekszy
    szpan to zabawki z pewexu i koperta z dolarami. Suknie oczywiscie na krynolinie,
    im drozsza tym lepsza a najlepsza z Zachodu. Loki ukladane juz o 3 nad ranem.
    Jedyna roznica to na obiad zapraszano do domu, nawet 20 osob (krzesla i stoly
    pozyczano od sasiadow) bo po prostu zadne restauracje nie chcialy organizowac
    takich imprez. Tak wiec uwazam ze teraz jest nieco lepiej, widac nieco Boga spod
    sterty prezentow.
  • mrarm 05.05.10, 16:05
    Jak widzisz Boga, to proponuje udac sie do psychiatry.
  • smutnamoth 12.05.08, 22:44
    A ja 15 lat temu dostałam na komunię rower składak sokół jeszcze po babci:) i
    klocki lego i człowiek był tak szczęśliwy jak nigdy:)) moich pierwszych
    powaznych 2 kolek po dzis dzien nie moge odżałować jak sie wysłużyły:(
  • selenya 12.05.08, 23:31
    No tak. Odklepywanie formulek, ktorych nawet sie nie rozumie,
    spowiedz jak ''obowiazek'', a nie jak ''potrzeba'', do tego
    koronkowe sukienki, wlosy na papiloty, zarcie i prezenty. A Boga ani
    widu ani slychu.
    Wstyd! Wstyd rodzicom i ksiezom!
    A moje dzieci nie byly nawet chrzczone w Kosciele tylko sami zesmy
    je chrzcili z mezem w szpitalu i prosilismy Boga calym sercem, zeby
    dal im wiare i zeby wyrosly na dobrych ludzi. I nauczylismy ich, ze
    modlitwa to nie odklepanie tekstu z modlitewnika tylko rozmowa z
    Bogiem. I ze mozna z Nim rozmawiac w kazdej chwili i w kazydm
    momencie i ze nie trzeba do tego ladnej sukienki, ani wianuszka. I
    moje dzieci nie pojda do typowej ''Pierwszej Komunii''. Pojda
    przyjac ja w Kosciele sami, kiedy dorosna, zechca, kiedy beda
    odczuwac taka potrzebe. Mysle, ze Bogu bardziej podoba sie czlowiek,
    ktory zyje w pokoju i ktory dobrze czyni innym ludziom, niz ten,
    ktory lata w kazda niedziele do Kosciola, zeby przyjac Komunie a
    potem lzy na sasiada.

    Selenya.
  • moherfucker1 13.05.08, 09:04
    Jaka potrzebe spowiedzi moze miec 10-cio latek?

    Dajze spokoj z tapropaganda.
  • ml130676 13.05.08, 10:00
    Zatem brak owej potrzeby uzasadnia bezsens przyjmowania komunii
    przez tak małe dzieci. Moja koleżanka przyjęła komunię w wieku 18
    lat i kiedy mi o tym opowiadała, była naprawdę przejęta. Przedtem
    długo się do tego przygotowywała, a "natchnął" ją pewien ksiądz, ale
    nie standardowymi formułkami, które wygłasza się na kazaniach, ale
    swoją codzienną postawą, empatią i konkretnymi działaniami, które
    podejmował na rzecz innych, co oczywiście nie wyklucza aktywnej
    postawy osób niewierzących, ale ciąg wypadków doprowadził do tego,
    że dziewczyna, która nawet nie była ochrzczona, poczuła potrzebę i w
    pełni świadomie przeszła wszystkie te sakramenty (chrzest, komunię,
    bierzmowanie) i tych duchowych przeżyć nikt jej nie odbierze, a pod
    ich wpływem mogła stać się tylko lepsza i bardziej świadoma.
  • romek219 13.05.08, 00:45
    Irytują mnie osoby które płacą na tacę, wydają na tzw. imprezy komunijne a potem płaczą....Ja nie płacę i nie płaczę
  • anybody_anyone 13.05.08, 06:59
    "Na komunię chrześniaka dałabym 400 zł. Gdybym szła na wesele jako chrzestna -
    1000 zł. To są wydatki okazjonalne, chrzestną do czegoś zobowiązują takie
    wydarzenia."
    Chrzestni to zgodnie z tradycją i obrzędami katolickimi opiekuni i przewodnicy
    duchowi, a nie materialni. Jeśli więc mówimy o jakiś prezentach to właśnie
    rodzice chrzestni w zalewie materializmu powinni postarać się o umiar i
    przysłowiowy zestaw biblia + krzyżyk, bo to właśnie do tego są zobligowani
    podając dziecko do chrztu.
  • cirano 13.05.08, 07:21
    Epizentrum nonsensu katoli zostało chyba już osiągniete, a teraz zacznie się
    spadek aż do pogrzebania tego wariactwa.
    Wiara zamknięta w mamonie.
    Dobrzeby było być ewangelikiem...
    --
    Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
  • kropkacom 13.05.08, 07:37
    > Chrzestni to zgodnie z tradycją i obrzędami katolickimi opiekuni i przewodnicy

    To tylko teoria i to już od bardzo dawna. Chrzestny jest po to żeby robić
    większe prezenty na urodziny, komunię i ślub. Brutalne ale prawdziwe.
  • ml130676 13.05.08, 10:18
    Ojca i matkę chrzestną cwani katoliccy rodzice (a takich jest
    większość) wybierają na podstawie dochodów kandydatów. Matka i
    ojciec chrzestni mają za zadanie wyskoczyć z kasy na: chrzest,
    komunię, (ewentualnie)bierzmowanie i (obligatoryjnie) ślub. Poza tym
    mogą wpadać, ale zawsze z prezentem albo kaską dla chrześniaka.
    Prawda to brutalna, niestety. Ludzie zapominają (zarówno chrzestni
    jak i rodzice), że ojciec i matka chrzestna w założeniu kościoła
    katolickiego w razie śmierci lub niezdolności rodziców powinni
    przejąć ich obowiązki względem dziecka, które podawali do chrztu.
    Nie wyobrażam sobie, żeby którykolwiek chrzestny brał teraz pod
    uwagę takie poświęcenie. Byłoby mniej dzieci w domach dziecka, gdyby
    ta piękna katolicka tradycja była kontynuowana (wiem, że dawno,
    dawno temu bycie chrzestnym to był naprawdę poważny obowiązek), ale
    cóż. I jedni i drudzy prowadzą grę...na pieniądze.
  • hollowcat 13.05.08, 07:41
    Igor, Kasjan, Kacper, Dasia, Daria...
    Czy nie ma już normalnych imion? Piotrek, Wojtek, Grzesiek, Maciek?
  • adas313 13.05.08, 14:36
    Wolisz może Kewin, Majkel, Brajan?

    Najstarsze z nich ma 6 lat.
  • gourmet1 13.05.08, 07:58
    IMHO sam Kościół podsyca napięcie - przygotowania do Komunii trwają 1 rok,
    częstotliwość egzaminów i spotkań przed D-Day identyczna jak szkolenie
    handlowców. Po Komunii demobilizacja również trwa rok. Ślub jest mniej
    stresujący. Stąd prezenty muszą być adekwatne.
  • trusiaa 13.05.08, 08:51
    Zgadzam się z gourmetem1 - przygotowania do I Komunii to ciężki czas
    dla dzieci i rodziców. Gdy moi synowie uczestniczyli w niedzielnych
    mszach treść kazań (opartych o przypowieści z Pisma św.) była tak
    okrutna, ze niech się W-11 schowa. Historia gospodarza, który kazał
    służbie wymordować zaproszonych gości za to, że niestosownie się
    ubrali... i tu pogadanka księdza o tym, że należy do kościoła
    ubierać się odświętnie (bo, jak nie...?). I druga opowieść
    kryminalna o synach właściciela winnicy, których mordowali najemni
    robotnicy (chyba było opisane jak i czym).
    No ludzie! To już nie ma tematów dla dzieci?
    Tradycyjnie nasz proboszcz grzmi z ambony na rodziców i ich dziatki,
    którzy po I Komunii zakończyli swój związek z KK, no przepraszam: po
    takich staraniach i zachęcie? ;)
    Ale do ad remu: za moich czasów po komunii był obiad dla domowników,
    małe kieszonkowe i zegarek po babci. Aha - lekcje religii prowadziła
    bardzo miła zakonnica - niczym nas nie straszyła, za to potrafiła
    nas zachęcić do wzięcia udziału w tym święcie.
  • xelef 13.05.08, 08:42
    30 lat temu na Komunię dostałem piłkę a od chrzestnego adapter i 3
    płyty - do dziś uważam że to były najwspanialsze prezenty w moim
    życiu
  • atari800xl 13.05.08, 08:46
    moj chesniak nie dostal prawie nic.
    powniewaz rodzice powiedzieli, ze nie bedzie drogich prezentow, bo to nie jest slub.
    Nie byl zalamany, tym bardziej, ze komputer juz mieli.
    Nie bylo duzego przyjecia,
    nie bylo elektroniki,
    nie bylo wyjazdow.
    My czli chesni dalism mu lacznie 300 na wlasne wydatki. Zeby sobie kupil to na
    co ma ochote.
    I nic sobie nie kupil. Za te kase pojechal pozniej na wyciaczke szkolna.

    Ale to wszystko KWESTIA WYCHOWNIA...
    trylko w Polce przecietny kowalski lubi zasade zastaw sie i postaw sie. Byle sie
    tylko popisac, byle pokazac..nie jestem gorszy.. no ale coz..ogolnie
    p\porletariat zadzi:)

    PS.
    Nie jestesmy biedna rodzina i w zasadzie na wszstkie prezenty z artykulu stc ba
    nas byli bez problemu..tzlko po kija??

  • adas313 13.05.08, 14:47
    > przecietny kowalski lubi zasade zastaw sie i postaw sie.

    W czym dzielnie wspierają go agencje reklamowe.

    Rok temu (obecnie nie słucham radia, więc nie wiem jak jest) słyszałem
    _dziesiątki_ reklam w stylu "laptop na raty na komunię". Oczywiście gdyby ktoś
    pomysł uregulowania reklam adresowanych do dzieci od razu podniósłby się wrzask
    obrońców wolności słowa/rynku.
  • ml130676 13.05.08, 09:39
    ...ma moja 74-letnia Babcia, która komunię "zaliczała" jeszcze w
    czasach okupacji, a potem opowiadała mi o tym, jak rodzice razem z
    księżmi z parafii przygotowali skromne, ale sympatyczne przyjęcie,
    na którym były dzieci i ich rodzice, bez względu na status
    materialny i osobiste animozje, czy też sąsiedzkie konflikty; w tym
    dniu właśnie wszyscy zasiedli przy wspólnym stole, a biorąc pod
    uwagę ciężkie czasy, biedę i niepewność jutra, było to naprawdę
    wielkie duchowe przeżycie. W czasach komuny i ogólnej niechęci do
    religii komunię miała moja Matka, rzecz działa się w tej samej
    parafii, było wspólne przyjęcie, rodzice przy stole, dzieci bawiące
    się na placu przed kościołem, wspólne pamiątkowe zdjęcie, a jedynym
    wymiarem materialnym było porównywanie, która z dziewczynek miała
    bielszą i ładniej skrojoną sukienkę, bardziej strojny wianek, ładnie
    ułożone włosy itp. Ja prezenty komunijne dostałam wieczorem, już po
    odjeździe gości, ale były to rzeczy za poważne jak na mój wiek.
    Ruski "złoty" zegarek "Czajka" był chyba najatrakcyjniejszym
    podarkiem, jaki wtedy zrobił na mnie wrażenie, choć był też i
    magnetofon z "Pewexu", "Pan Tadeusz" i dolary od wujka, który wrócił
    z placówki zagranicznej. Bardziej od tych wszystkich fantów pamiętam
    pijanego sąsiada, który o mało nie wypadł przez okno (tak mocno
    świętował komunię syna, że aż interweniowała milicja), dziewczynkę w
    długiej sukni komunijnej, która dostała w prezencie rower i się w
    tej sukni wkręciła w szprychy, a na koniec - własnego pawia
    rzuconego w nawie bocznej kościoła (matka jednej z dziewczynek
    komunijnych miała intensywnie mdłe perfumy, które wywołały u mnie
    torsje). Przyjęcie było w domu i bez alkoholu, a dzieci nie miały
    prawa siedzieć przy stole z dorosłymi - miały swoje miniprzyjęcie w
    drugim pokoju. W zeszłym roku moja Babcia uczestniczyła w przyjęciu
    córki syna przyjaciółki - impreza była w najlepszej knajpie w
    Wołominie, "gwiazda" czyli ośmioletnia "komunistka" siedziała na
    specjalnym tronie, a reszta imprezowiczów podchodziła do niej i
    składała życzenia oraz dawała prezenty. Na koniec mała policzyła
    pieniądze z kopert i ogłosiła wszystkim zebranym, na ile się
    obłowiła, a oni jej gratulowali. Wymiar duchowy zerowy. Zastanawiam
    się, czy dupuścić moje dziecko do udziału w tym cyrku, jakim stało
    się ostatnio przyjmowanie sakramentu komunii św. Księża też nie są
    bez winy - sami nakręcają tę materialistyczną machinę: prezent dla
    parafii, prezent dla proboszcza, prezent dla księdza prowadzącego,
    kierownika chóru etc.etc. Tu "pińcet" tam "pińcet" i robi się małe
    wesele. Do tego wielomiesięczne przygotowania do sakramentu, msza
    komunijna z niezrozumiałym kazaniem, półtoragodzinne męki małych
    dzieci, które traktują to nie jako duchowe przeżycie tylko
    przymusowe odwalanie obowiązku, który zrekompensują prezenty od
    chrzestnych, gdzie w tym Bóg i religia?
  • mrymry 13.05.08, 09:42
    Początek lat 90- zaproszona najbliższa rodzina (ok10osób) obiad w domu z okazji
    mojej komunii, pamiętam że była szynka która nie była u nas w domu tak często.
    Na prezent dostałam dwa medaliki z łańcuszkami (od ciotek) i plecak szkolny (od
    chrzestnej). Miałam sukienkę liturgiczną, dwie chyba dziewczynki mały piękne
    suknie- wyróżniały się, mi odpowiadała zwykła biała bez koronek i falban..
  • toja3003 13.05.08, 09:45
    A cóż jest złego w konsumpcji? Trzeba chyba wydać pieniądze jak są
    nie? Nie ma nic bardziej szkodliwego dla gospodarki jak oszczędzanie
    dla samego oszczędzania czyli pakowanie pieniędzy na kupkę do banku.
    Wydawać, wydawać, wydawać a będzie się kręcić.
  • ml130676 13.05.08, 09:53
    Wszystko fajnie, tylko po co robić to pod płaszczykiem głębokiej
    wiary w Boga i miłości do Papieża? Można po prostu wydawać, po co
    dorabiać do tego ideologię albo szukać "specjalnych" okazji? Cała ta
    machina, w której mamy księży wykrzykujących z ambon, że lud tylko o
    doczesnych rozrywkach myśli, że się nie brata z Bogiem, nie karmi
    duchowością itd., a potem rozbijających się mercedesami, a na
    tacę "nie mniej niż..." oraz parafianie nawzajem obrabiający sobie
    tyłki, że "ten to tylko o prezentach myśli, a modlić się nie umie",
    a potem wpadający na komunię z laptopem z Media Markt to jedna
    wielka religijna szopka, kolejna rozrywka mas, które pod przykrywką
    religijności realizują swoje prywatne przyjemności.
  • toja3003 13.05.08, 11:37
    Pytasz „po co robić to pod płaszczykiem głębokiej wiary w Boga i
    miłości do Papieża? Można po prostu wydawać, po co dorabiać do tego
    ideologię albo szukać "specjalnych" okazji?”.

    Otóż można wydawać kasę „bez okazji” a można i z okazji prawda?
    Niech każdy robi jak chce. Czy może większym wyrazem wiary byłoby
    podanie gościom komunijnym kromki suchego chleba i szklanki wody,
    zgodnie z regułami pustelniczej ascezy? A dziecku tylko różaniec z
    plasteliny?

    Wiem, powiesz, że przesadzam, że popadam w skrajności a ja po prostu
    uważam, że każdy ma prawo wyboru jak chce jakie okazje świętować.
    Zgoda, że powinno być bez przesady ale gdzie jest granica? 100
    złotych 1000 złotych czy 100 tysięcy? Bo dla
    multimilionera te 100 tysięcy też może być skromnie prawda?

    A może chcesz socjalizmu, żeby było „po równo”? To znaczy po ile? I
    kto ma o tym decydować? Ty?
  • ml130676 13.05.08, 12:03
    Co ma socjalizm do religii? Ona zawsze ma się dobrze, czy jest
    socjalizm, czy kapitalizm, czy inne polityczne piekiełko. Chodzi o
    to, że Polacy deklarują, że są taaaaacy religijni, a religia
    katolicka zabrania obnoszenia się z bogactwem, bo to objaw
    materializmu, kiedy tak człowiek posłucha tych wszystkich katolików,
    jak obrabiają innym tyłki, że ateiści, że inna wiara jest "be", a
    niektórzy wręcz twierdzą, że tylko katolik (rzymski katolik) będzie
    zbawiony, to te wszystkie komunijne "orgie" są po prostu
    niestosowne. Jakoś nie słyszę nigdy z ambony "ludzie, cieszcie się,
    bogaćcie i wydawajcie" tylko "bądźcie skromni, pieniądz szczęścia
    nie daje", gadu-gadu, a po mszy imprezka z zagrychą, wizyta w
    markecie i prezenty na komunię.
  • czarek62 13.05.08, 12:17
    Dlatego tez "poziom" religijnosci przecietnego Polaka mierzony m.in.
    czestotliwoscia chodzenia do kosciola i iloscia deklaracji bez
    pokrycia jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu moralnosci i
    zwyklej ludzkiej zyczliwosci.

    ml130676 napisała:

    Chodzi o to, że Polacy deklarują, że są taaaaacy religijni, a
    religia katolicka zabrania obnoszenia się z bogactwem, bo to objaw
    materializmu, kiedy tak człowiek posłucha tych wszystkich katolików,
    jak obrabiają innym tyłki, że ateiści, że inna wiara jest "be", a
    niektórzy wręcz twierdzą, że tylko katolik (rzymski katolik) będzie
    zbawiony, to te wszystkie komunijne "orgie" są po prostu
    niestosowne. Jakoś nie słyszę nigdy z ambony "ludzie, cieszcie się,
    bogaćcie i wydawajcie" tylko "bądźcie skromni, pieniądz szczęścia
    nie daje", gadu-gadu, a po mszy imprezka z zagrychą, wizyta w
    markecie i prezenty na komunię.
  • toja3003 13.05.08, 14:08
    Co to znaczy „obnoszenie się z bogactwem”? Zgoda, że powinno być bez
    przesady ale gdzie jest granica? 100 złotych 1000 złotych czy 100
    tysięcy? Bo dla multimilionera te 100 tysięcy też może być skromnie
    prawda? A może chcesz żeby było „po równo”? To znaczy po ile? I kto
    ma o tym decydować? Ty?

    Z ambony głosi się też, zgodnie z Ewangelią: czyńcie dobre rzeczy
    niegodziwą mamoną. Albo: „czyńcie sobie Ziemię poddaną”. Czyli
    pytanie nie brzmi: czy masz dużo kasy, czy dużo wydajesz ale co
    robisz z tą kasą i na co ją wydajesz.

    Nie ma nic bardziej szkodliwego dla gospodarki jak oszczędzanie dla
    samego oszczędzania czyli pakowanie pieniędzy na kupkę do banku.
    Wydawać, wydawać, wydawać a będzie się kręcić. A jak wszyscy
    będą "skromni" to zniszczymy sobie wzajemnie nasze miejsca pracy.
    Tego chcesz?

    Powołujesz się na religię to powołuj się do końca. Jak było wesele w
    Kanie Galilejskiej to co tam pili? Wodę? Czyli można się bawić a że
    z umiarem to też wiadomo więc pytam: gdzie ten umiar i za ile
    konkretnie. Podaj sumę, bo na razie uciekasz w ogólniki.

  • ml130676 13.05.08, 16:25
    To jest trochę tak, jak ogólne narzekanie na to, że ludzie weekendy
    masowo spędzają w marketach zamiast w parku, kupują zestaw kina
    domowego zamiast iść do prawdziwego kina itd. I robimy dokładnie to
    samo, co ci, których krytykujemy.
    Z serii: harcerz nie pije, nie pali i nie przeklina. "O, ku..,
    papieros wpadł mi do kieliszka".
  • toja3003 13.05.08, 17:36
    Co to znaczy „ogólne narzekanie”? Ja nie narzekam. Dlaczego kino
    niedomowe miałoby być lepsze od domowego, dlaczego czas spędzony w
    parku miałby być lepszy od czasu spędzonego w markecie? W markecie
    dajesz komuś pracę, kasę, dajesz ludziom zarobić i żyć. W parku też
    ale jakby trochę mniej prawda? Bo jest różnica między 1000 złotych,
    które zostawiasz w kasie marketu a suchym chlebem dla konia rzuconym
    sikorkom w parku nie? Gdzie i komu bardziej pomagasz?
  • kakens 13.05.08, 15:24
    toja3003 napisał:

    > A cóż jest złego w konsumpcji? Trzeba chyba wydać pieniądze jak są
    > nie? Nie ma nic bardziej szkodliwego dla gospodarki jak oszczędzanie
    > dla samego oszczędzania czyli pakowanie pieniędzy na kupkę do banku.
    > Wydawać, wydawać, wydawać a będzie się kręcić.

    Tak, zasadniczo. Tylko, że oprócz gospodarki jest jeszcze przyroda, środowisko,
    kurczące się zasoby naturalne...
    W nieskończoność rosnąć nie będzie im szybciej padnie tym mniejszy będzie łoskot.
  • toja3003 13.05.08, 15:57
    Otóż warunkiem czystego środowiska jest sprawna gospodarka, która
    wypracowuje kasę na ochronę tegoż. Najczystsze środowisko mają kraje
    najwyżej rozwinięte gospodarczo a wcale nie te biedne, gdzie jest
    np. szczątkowy przemysł i w ogóle nie ma dróg. Ropy na świecie jest
    pod dostatkiem i ciągle odkrywane są nowe zasoby.

    A tak w ogóle to co proponujesz - konsumować coraz mniej? Zacznij od
    siebie, codziennie 1% mniej, jak dojdziesz do zera daj znać.
  • zamyslona4 17.05.08, 20:42
    toja3003 napisał:

    > Otóż warunkiem czystego środowiska jest sprawna gospodarka, która
    > wypracowuje kasę na ochronę tegoż. Najczystsze środowisko mają
    kraje
    > najwyżej rozwinięte gospodarczo a wcale nie te biedne, gdzie jest
    > np. szczątkowy przemysł i w ogóle nie ma dróg. Ropy na świecie
    jest
    > pod dostatkiem i ciągle odkrywane są nowe zasoby.
    >

    matko ... skad ty dziecko takie brednie bierzesz??? z bravo????

    --
    mój suwaczek
  • baba67 07.05.10, 13:06
    Nie ma nic zlego w posiadaniu pieniedzy, wrecz przeciwnie. O ile pieniadz jest
    sluga a nie panem. Jesli staje sie panem, wszystko sie widzi przez pryzmat
    konsumpcji. A komunii sie tak traktowac nie powinno.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • acc4 13.05.08, 09:55
    Babcia: Co ci wnusiu kupić na komunię? Może aparat fotograficzny?
    Wnusia: Nie, babiu. Ty mi lepiej zapisz dom.

  • ytzek.bloch 13.05.08, 10:02
    Ja na komunię dostałem elektroniczny zegarek. Cieszyłem się i nie
    miałem żadnych pretensji, że to tylko zegarek. Bo miałem własny
    zegarek i czułem się dorosły. Zegarek służył mi przez 12 lat,
    nosiłem go i na egzamin wstępny do liceum i na maturę i na egzaminy
    wstępne na studia. Niestety na trzecim roku się zepsuł ze starości,
    ale go nie wyrzuciłem. Do dziś jest miłą pamiątką i ściśle wiąże się
    ze wspomnieniami mojej młodości. Mam tylko takie pytanie, czy te
    wszystkie konsolki Playstation Portable, laptopy i inne szmery-
    bajery wytrzymają te 12 lat i czy będą taką pamiątką jak mój mały
    zegarek? Wątpię.
  • stworzenje 13.05.08, 11:39

    > wszystkie konsolki Playstation Portable, laptopy i inne szmery-
    > bajery wytrzymają te 12 lat i czy będą taką pamiątką jak mój mały
    > zegarek? Wątpię.


    taka beda pamiatka,ze tylko nerwicy sie dzieci nabawiaja przez te gierki,
    rywalizacji itd.
    Ja komunie miałam 1988 roku, obiad w domu, sukienke mialam z mamy przerobionej
    sukni slubnej,co bardzo milo wspominam, medalik dostalam, slodycze dolary.Ale
    rpzelicznik tych dolarow na dzisiejsze czasy to na pewno nie na 400zl czy
    cos.Ale najfajniejsze bylo to,ze bylo duzo rodziny,rodzenstwa ciotecznego.A dzis
    dziekco kocha tylko babcie jak da drogi prezent. Ale to tylko wina rodzicow
    nikogo wiecej.
  • yavorius 13.05.08, 11:08

    --
    Niektórzy mówią, że nie stał w kolejce po inteligencję i ma spaczony
    bagaż doświadczeń osobistych. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • stworzenje 13.05.08, 11:35
    jakie kurcze wypada ile dać?? daję ile uważam,na ile mnie stać itd. A cała ta
    szopka komunijna mnie denerwuje i śmieszy. O tak bachory wszystko maja co chcą,
    czy człowiek nawet dorosły tez tak wszystko ma od razu??
    Komórki,komputery-a potem mamy nadpobudliwe dzieci które tylko w gierki grają na
    przerwach.Uczę w szkole widzę co się dzieje,uczę pierwszy i ostatni rok,bo
    denerwują mnie te dzieci rozkrzyczane, bez pohamowań.Nauczyciela maja głęboko
    gdzieś,policje tez...Wina rodziców,rodzin ze im tak odbija i dziecku wszystko dają.
  • mikromama 14.05.08, 12:23
    Wiadomo, ze nie da sie zlikwidować konsumpcji, bo kupowanie jedzenia to też
    konsumpcja... ale wydaje mi się, ze dyskusja toczy się wokół spraw dorosłych, a
    nie dzieci - po co mieszać przeżycia dzieci związane z komunią z rozwojem
    światowej gospodarki? Albo w to czy powinno się mieć dużo rzeczy czy mało?

    Jak zwykle pod pretekstem dobra dzieci dorośli dyskutują z dorosłymi o sprawach
    dorosłych.

    Komunia powinna być przeżyciem dziecka i z tego punktu widzenia ważne jest to,
    jakie komunikaty otrzyma od dorosłych: od księdza, rodziców, rodziny... czy
    będzie to sprawa wyłącznie pieniędzy, zaliczenia, pokazania się i rywalizacji -
    a jeśli nie wyłącznie, to czy jest to sprawa pierwszo- czy drugorzędna? Ważne
    czego dziecko przy tej okazji nauczy się, a nie co my uważamy o teoriach rozwoju
    gospodarki.

    Może dziecko nauczy się, ze konsumpcja jest ważniejsza od człowieka, a nawet od
    religii? W końcu są ludzie, którzy tak żyją. Niektórzy żyją tak, nawet jeśli
    głośno deklarują co innego (dając dziecku kolejną lekcję - konformizmu i
    zakłamania). I jak pisze ktoś wcześniej, musi być prawo wyboru. Ale czy prawo
    wyboru wyklucza dyskusje, czyli myślenie? W końcu nie piszemy ustawy, tylko
    posty na forum.

    Ja nie widzę problemu w tym, ze ktoś ma własny samolot, a inny odlicza
    pieniądze, żeby mu wystarczyło na bilet miesięczny. Wiele rzeczy zawdzięczamy
    jak nie samym sobie, to swoim przodkom w postaci spuścizny - czy to majątku czy
    genów. I ok. W Polsce to trochę nowość, wiec bogactwo rodaka wciąż wywołuje
    zdziwienie i podejrzliwość - a nie słyszałam, żeby ktoś mówił, ze Bill Gates to
    musiał się strasznie nakraść. Są ludzie, którzy dziecku kupią mieszkanie, żeby
    w przyszłości miało gotową inwestycję - może akurat będzie komunia i powiedzą,
    że to "prezent"? - ważne jest nie co kupią, tylko jaką przy tym dadzą dziecku
    lekcję.
    To nie rzeczy są problemem, tylko ludzie - i pewnie, że mają przy tym wolność
    wyboru, jak wychowają swoje dzieci i mogą zupełnie łatwo wychować je na
    konsumpcyjnych egoistów, jeśli zechcą. Nie polecam.
  • czarek62 13.05.08, 12:03
    Dla dziecka zbyt wczesnie z wielu powodow (intelektualnych,
    emocjonalnych...), ale dla lowcow glow kosciola katolickiego akurat.
    Gdyby to bylo w wieku 18 lat, to nalezy przypuszczac, ze dosc duzy
    procent mlodziezy, przejrzawszy na oczy i uszy, nie przystapilby do
    komunii, o czym zreszta sam mlody czlowiek by decydowal, a nie
    rodzice...
  • zwyklaosoba 13.05.08, 12:12
    Albo jak często modlą się za nich ?
  • baba67 07.05.10, 13:10
    Dziekuje Co za ten post. jestem swiezo upieczona chrzestna. Absolutnie powinnam
    sie modlic za moja slodka puciulke.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • jasio.4 13.05.08, 12:53
    Konsumpcjonizm potrafi wszystko ześwintuszyć. Niestety, najwięcej szkód czynią
    rodzice, a dokładnie matki. Nie przemawiają do nich żadne argumenty. Ja to
    zaliczam do manowców cywilizacji! Dzieci są zbyt głupie, by odróżnić plewy od
    ziarna. Chyba trzeba zacząć urządzać huczne imieniny, a skupione i bez prezentów
    Komunie. W takim układzie, na zbyt wybujałe prezenty nie wystarczy pieniędzy.
  • pani_rosomak 13.05.08, 13:52
    Mój bratanek w niedzielę przystępuje do Komunii- tak jak wszyscy koledzy z klasy. Gdyby został w domu, mógłby się biedaczek poczuć WYKLUCZONY z grupy bo koledzy mieli przyjęcia i prezenty. Tylko że jego rodzice nie są małżeństwem katolickim (ślub cywilny) -ojcic niepraktykujący, matka omija kościół szerokim łukiem (chociaż ochrzeczona i kiedyś też u Komunii była). W domu dzieciak o kościele usłyszy co najwyżej w formie kpiny z czarnych, teksty jakich tysiące codziennie można przeczytać w internecie. Nie mogę zrozumieć w jakim celu rodzice chcą, a Kościół zezwala, by takie dzieci w ogóle przystępowały do Sakramentu. Toż to koszmarna hipokryzja. Naprawdę NIE MA OBOWIĄZKU należenia do Kościoła Katolickiego. A jeśli już się należy, to świadomie, bo to organizacja która ma swoje zasady i prawa. Nawet jeśli dla niektórych są one żałosne i anachroniczne. Tu chodzi nie tylko o same zasady Chrześcijańskie, ale o wierność sobie, o kręgosłup moralny. Jestem pewna że dla tego dzieciaka lepiej byłoby być uczciwym agnostykiem niż kiepskim katolikiem.
  • aotearoa 13.05.08, 14:46
    ano Pani Rosomak, jak to pani sama napisala - dziecko byloby
    wykluczone z towarzystwa klasowego. Hipokryzja to jest i podejrzewam
    ze sami rodzice sobie z tego zdaja sprawe, niemniej jednak dzieci w
    wieku lat dziewieciu potrafia byc bardzo okrutne i bezmyslne
    (powtarzanie co sie zaslyszalo w domu bez wlasciwego zrozumienia
    sprawy).
    Ja pierwsza komunie przechodzilam 20 lat temu, ale pamietam jak dzis
    licytacje od razu w poniedzialek co kto dostal i ile dostal w
    kopercie. Wyszlo wtedy ze dostala duzo mniej niz srednia klasowa i
    bylo mi wtedy z tego powodu bardzo przykro (nie liczac glupich
    docinek klezanek i kolegow). Teraz oczywiscie smieje sie z tego
    wszystkiego, ale wtedy w drugiej klasie podstawowki rozumialam to
    wszystko calkiem na opak i nie bylo mi do smiechu.
    Wbrew pozorom uwazam ze czasy sie wcale tak dyrastycznie nie
    zmienily, przynajmniej nie przez ostatnie 20 lat...
  • te_rence 13.05.08, 14:21
    Komunia w wieku 9 lat jest chyba po to żeby sprać małemu dziecku
    mózg ideologią katolicką.
    Czemu potwierdzenie swojej wiary nie odbywa się co najmniej w wieku
    18 lat? Bo wtedy byłoby 0,8 procent katolików?

    Do tego dochodzi religia w szkole, przecież to pralnia mózgu!


    "Religia jest jak groźny wirus, ponieważ umysł dziecka jest
    genetycznie zaprogramowany do akulturacji, do akceptowania
    autorytetu dorosłych, w szczególności rodziców. Efektem jest trwałe
    zakwestionowanie wiary w świadectwo zmysłów i dowody naukowe. Autor
    pokazuje również przypadki skrajne, kiedy religijna indoktrynacja
    dziecka przeradza się w psychiczne maltretowanie."

    www.racjonalista.pl/kk.php/s,5068
    Ale wiadomo, jak kto lubi...
  • adas313 13.05.08, 14:31
    Dać sobie wyprać mózg reklamom, licytować się, szukać natchnienia w takich
    artykułach jak powyżej a potem narzekać na Kościół Katolicki, że rujnuje ludzi
    komuniami.

    Dla autorki pierwszego wpisu w wątki - szacunek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka