Artykuł wrzuca do jednego wora metody złe i dobre.
To prawda, że irygacja - dawniej zalecana przez lekarzy przy niektórych
infekcjach - nie jest już polecana, gdyż utrudnia odbudowanie właściwej flory
bakteryjnej. To również prawda, że większość infekcji pochwy nie przenosi się na
partnera, ani od partnera - lecz biorą się z naruszenia równowagi ekologicznej
pochwy. Po prostu niektóre dotychczas nieszkodliwe drobnoustroje namnażają się
za mocno. To jest też dość nowa wiedza i starsi ginekolodzy często mają o tym
słabe pojęcie.
Bakterie mlekowe w jogurcie naturalnym są inne niż te w pochwie. Ale np. można
kupić w aptekach Lactovaginal i inne preparaty z bakteriami mlekowymi, które
podaje się dopochwowo. Tam też chyba nie ma naturalnych "ludzkich" bakterii
mlekowych, tylko jakieś inne. Natomiast chodzi o to, że te bakterie tak czy
inaczej stwarzają kwasowe środowisko w pochwie, a potem to już wszystko się
prawidłowo odbudowuje.
Nota bene, popularne przekonanie, że na basenie można się zarazić grzybicą jest
tylko półprawdą. Grzybicą pochwy raczej nie można się zarazić. Natomiast długie
przebywanie w wodzie, zwłaszcza chlorowanej, może spowodować wypłukanie flory
bakteryjnej z pochwy i w efekcie nadmierny rozwój grzybów, które tam naturalnie
w małych ilościach występują.
W razie tego typu problemów, o ile są w zupełnie początkowym stadium, albo dla
profilaktyki - najlepiej jest stosować Lactovaginal lub inne kapsułki/globulki z
bakteriami mlekowymi. Do kupienia w aptece.
Jogurt naturalny w zasadzie mógłby być ok, ale wiele jogurtów jest oszukiwanych
- nie ma tam prawie bakterii! Są wysterylizowane! Nie należy też stosować innych
produktów mlecznych, np. kefiru, bo tam jest również jakiś rodzaj drożdży i może
to odnieść przeciwny skutek.
--
Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko