Bardzo ciekawy tekst. Prawdziwy. Ja też nie cierpię dzieci. Obcych. Lubię
tylko swoje. Są juz nastoletnie i jest mi z nimi teraz bardzo fajnie.
Natomiast uciekam jak od pożaru od wrzasku i smrodu innych niemowlaków i
małych bachorków. To plaga. Drą się w sklepie, w samolocie, w hotelu, na
plaży, w górach na szlaku, w restauracji...
Gdy rezerwuję pensjonat na weekend szukam miejsca gdzie wiem że małe bachorki
nie przyjadą. Wierzcie mi trudno takie znaleźć. Gdy pytam o pensjonat który
nie przyjmuje zwierząt - psów i kotów (mam uczulenie na sierść) to owszem,
nikt się nie dziwi, gdy pytam o pensjonat który nie przyjmuje małych dzieci -
wprawiam właścicieli w osłupienie. Jak to? Tych małych słodkich stworzonek?
Brrr...
Dziecko w restauracji to już szczyt chamstwa. Nie da się spokojnie zjeść,
porozmawiać, napić lampkę wina przy sączącej się muzyce...no nie da się, za
ścianą w domu też wyje maluch.
Rodzice - opamiętajcie się.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.