Wydaje mi się, że jak się kobieta szybko nie pozbiera po porodzie
(góra pół roku siedzenia z bobasem) to się zaczyna cofać w rozwoju i
nie zauważa nic poza "kupą dziecka". Ja nie miałam szansy na długie
siedzenie w domu, z tego powodu zostałam objęta współczuciem innych
matek, ale tak naprawdę cieszyłam się, kiedy wreszcie wyrwałam się z
pieluch do pracy, gdzie z kolei musiałam odpierać ataki innych
mamusiek lub "ciężarówek", że "porzuciłam" swoje dziecko nie
wspominając o "dobrych radach" i wywieraniu presji celem włączenia
mnie do dyskusji na wiadomy temat w wiadomym gronie. Wiedzę na temat
moich dzieci trzeba ode mnie na siłę i powoli wyciągać, bo
macierzyństwa nie traktuję jako dowartościowanie się i argument do
przyznania "Nobla". Póki mam jeszcze własne marzenia nie związane z
dziećmi - nauka języków obcych, kurs żeglarstwa i jazdy konnej,
dodatkowa fajna praca, to chyba żyję i oddycham, a nie tylko
wegetuję pomiędzy świnką a zapaleniem ucha córek.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.